Karta postaci



  • This post is deleted!


  • This post is deleted!


  • This post is deleted!




  • [Imię i nazwisko:] - Sir Sherlock Holmes
    [Wiek:] - Około 160-170 lat, po pewnym czasie traci się rachubę.
    [Płeć:] - Męska
    [Orientacja seksualna:] - Właściwie nigy nie zwracał na coś tak błahego jak płeć uwagi, prawdopodobnie jest aseksualny
    [Gatunek:] - człowiek
    [Motyw piosenki:] - https://www.youtube.com/watch?v=-hncC_s6XlM

    {Stan psychologiczny:} Dobry, choć z pewnością ekscentryczny/

    [Osobowość:] - Ekscentryk, często lubiący robić z przeciwnikami pojedynki na słowa czy metody (choć w ostateczności cios z pięści w nos też załatwia sprawę). Patrzy na innych jak na obiekty badań, analizuje każdy, najmniejszy szczegół innych i otoczenia, widzi wszędze wzory matematyczne. Dla wielu osób wydaje się niegrzeczny, a wręcz chamski, jednak ludzie “znający” go bliżej wiedzą, że to jego wysublimowane żarty. Dosyć nie lubi swojego brata.
    [Nawyki:] -
    - Analizuje wszystko za dokładnie
    -Jak myśli, to chodzi.
    -Zawsze ma przy sobie fajkę, tyton i plastry nikotynowe.
    [Słabości:] -
    -Dupek
    -Snob
    -Uparty jak osioł
    -Śledztwo MUSI odprowadzić do końca, choćby po trupach!
    -Uzależniony od nikotyny
    -Były alkoholik
    [Silne strony:] -
    - Geniusz matemtyczny
    -Wielka zdolność dedukcji
    -Mistrz szermierki słownej
    [Zdolności:] -
    Opanował Box, tai-chi, karate i kung-fu, styl żurawia
    -Potrafi prowadzić pojazdy od motorynek przez samochody po kampery, a także jeździć konno
    -Pływa motorówkami i skuteami wodnymi
    -Potrafi latać awionetkami
    -No i to, że pływa i w prostym stopniu umie obsługiwać broń palną też jest chyba na plus
    {Dla dociekliwych:}
    Sherlock Holmes i Doctor John Watson razem żyli w Londynie i rozwiązywali zagadki dla jej królwskiej mości w epoce Wiktoriańskiej. Oczywiście najpierw nie byli do siebie przekonani, ale w końcu się “dogadali”. Ich największym wrogiem był Doktor James Moriarty, człowiek, który sterroryzował Londyn lat 1880-1892, wraz ze swoim wiernym psem, Kubą Rozpruwaczem. Oczywiście udało się powstrzymać tego szaleńca i geniusza zbrodni (oczywiście nie na tyle wielkiego geniusza jak Sherlock), jednak nie odprowadzili go przed oblicze sprawiedliwości. Gdy wpadli do jego kryjówki zaprowadzeni przez biednego Żyda z Kraju Nadwiślańskiego, który był podstawiony aby zrzucić winę z Moriarty’ego, Moriarty rzucił w nich flakonem z dziwną, czerwoną substancją, a sam polał się kwsem solnym, który spowodował na tyle poważne oparzenia, że zmarł kilka godzin później. Substancja nie spowodowała jednak żadnych negatywnych skutków, wręcz przeciwnie, możliwe że to była legendarna Ambrozja, tylko bardzo skondensowana. Po tym zwycięstwie królowa Wiktoria nadała im obu dziedziczne tytuły szlacheckie, a sami mieli przed sobą przekleństwo wiecznego życia. I tak przeżyli obie wojny światowe, zimną wojnę… Byli/są nawet w TARCZY, oddział brytyjski. Oczywiście są sympatykami Fury’ego, ale grają na dwa fronty. Jednak jedno zadanie nie daje Sherlockowi spokoju: Wytropienie ostatniego żołnierza Hitlera i nie chodzi tu o Schmidta czy Struckera. Przez to popadł w alkoholizm. Nie pije jednak od 15 lat. A na razie usłyszał o jakiś kobietach z kamieniami w ciałach gdzieś w Stanach i zbierają się, by wyruszyć. Oczywiście z Privet Drive 221B.

    [Stabilność psychiczna:] - W miarę stabilna dobra
    [Ulubione rzeczy:] -
    - Zagadki, im trudniejsza, tym lepiej
    -Hebata, koniecznie angielska popołudniowa
    -Tytoń w każdej formie
    -Mitologia, zwłaszcza po pojawieniu się braci Asgardzkich



  • No teraz to doje*ałeś do pieca.



  • ???



  • Samego Sherlocka tu wstawiłeś?



  • No co?



  • This post is deleted!

  • Mistrz Gry

    @Spooky-Spooker No… To…
    Czas na powrót najbardziej znienawidzonej postaci w historii tego PBFa
    Gdzie zaczynasz?
    @Toina Fajniuśki koncept, Toina. Tworzysz temat tej planety do startu, czy raczej ja mam coś ukręcić?
    @korobov Erere…
    Jak to się mówi
    Jak coś jest głupie, ale działa to głupim nie jest
    No, akceptuję, będzie ciekawie. W jaki sposób zaczynasz rozgrywkę?
    @Typownicki O jeju
    Ta karta mnie zabiła
    Link do motywu muzycznego jest dłuższy od całej reszty karty, gdyby odjąć szablon ;_;
    Taką kartę to pewnie bym przyjął 8 miesięcy temu, ale nie teraz, no cóż
    Trudno mi nawet coś poradzić, ponieważ w tej karcie nie ma nawet podstawowych wymaganych informacji w odpowiedniej formie
    Jak jesteś w tym nowy, to mogę pomóc na PW



  • Zrobię temat planety, mam go w głowie już od jakiegoś czasu



  • @Lego-Gayoda Oczywiście że możesz pomóc, jestem w tym nowy.



  • Prawdopodobnie na Baker Street 221B, szykując się do wylotu i załatwia ostatnie sprawy związane z Tarczą i ogólnym rozpierdolenm w Londynie.



  • Główny Port Lotniczy HW, jak łaskaw.



  • This post is deleted!


  • [Imię i nazwisko:] -Oliver, przynajmniej tak się przedstawia, a nazwisko nie jest znane.
    [Wiek:] - Wielu mówi, że 13, ale nikt nie jest tego pewien.
    [Płeć:] -mężczyzna

    [Orientacja seksualna:] -Aseksualny (Ale nie Aromantyczny!)
    [Gatunek:] -Człowiek, obdarzony mocą magiczą.
    [Motyw piosenki:] -Sub Urban-Cradles

    {Stan psychologiczny: Stabilny, ale wybuchowy, gdy wspomni się o specyficznych rzeczach.

    [Osobowość:] - Inteligentny, umie przewidzieć wiele rzeczy, a także dowiedzieć się wielu rzeczy o przeciwniku, tylko na niego spoglądając.
    Wiecznie uśmiechnięty, bo gdy patrzysz na kogoś z uśmiechem, czujesz się potężniejszy od niego.
    Szalony na swój sposób, kocha wybuchy, a często z maniakalnym śmiechem patrzy na palące sie domy.
    Gentleman, gdy wymaga tego sytuacja.
    [Nawyki:] -Zwykle walczy kosami, przerzuca się na broń palną, jeśli tego wymaga sytuacja.
    Często nosi cylindry oraz garnitury przedstawiające postać, której moc akurat kopiuje.
    Lubi łamać czwartą ścianę od czasu do czasu.

    [Słabości:] - Często denerwuje się,gdy ktoś go podpuszcza.
    Nie umie wytrzymać w miejscu
    Walczy zawsze zaciekle, ale nie lubi zabijania.
    Często obraża ludzi, którzy go denerwują.
    [Silne strony:]Potrafi prowadzić pojazdy, a także używać broni palnej.
    Zna się na magi, w stopniu średnio-zaawansowanym.
    Walka bronią białą, jak najbardziej.
    Komediant, ale w swoim stylu.
    [Zdolności:] -

    • Zamiana-Potrafi zmienić się w każdą postać z Film,Książki, Gry, ale im silniejsza postać, tym krócej może on być w jej postaci i używać jej mocy, by zregenerować siły, musi wypić krew czegoś zmiennokształtnego.

    • Portale: Potrafi wytworzyć portal do innego wymiaru, lub do innego miejsca na świecie, w którym akurat się znajduje. Im więcej portali otworzy, tym mniejsze się stają, a on sam traci energię, którą by odzyskać, musi odpocząć. Używa ich do transportu i ewentualnej ucieczki.

    • Kopia: Potrafi skopiować moc jakiegokolwiek stworzenia, lecz używanie jej kosztuje go energię, lecz nie aż tak jak Zamiana.

    • Bardzo szybko się uczy, nie aż tak szybko, że od razu, tylko w dwa-trzy dni, gdy inni potrzebują tygodnia.

    {Dla dociekliwych:}
    Dziennik, dzień po rozdzieleniu się.

    *Ale boli, cholera, pieprzona Twilight, musiała wszytko zepsuć i zniszczyć ten piękny moment. Boże, ale to boli, że jeszcze mam siłę w tym zeszycie pisać. Kurcze, ale boli

    Dobra, ogarnij się idioto, możesz się wylizać, ale gdzie reszta? Otworzyłem Portale losowo, więc mogą być gdziekolwiek, przestań krwawić! Eh… Chrys, gdybyś tu była, lepiej było… Nie no przecież nie jesteśmy…

    Dzień drugi.

    Nareszcie przestało krwawić, a ja wreszcie mogłem rozejrzeć się po okolicy, las,las, las, i jescze raz las. Nie no, rzygam już tym lasem.
    Okulary jescze się trzymają, a ja muszę coś co zmienia swój kształt, bo inaczej nic tu zrobię.

    Jescze cię odnajdę, nie bój się. W sumie; to ci,z którymi jesteś powinni się bać.

    Dzień trzeci

    Teraz wiem gdzie jestem, w lesie.

    Nikogo żywego nie znalazłem, i cholera.

    Chyba naprawdę muszę się przespać.

    Dzień Czwarty

    Obudziłem się. Ten sen.

    Tylko się nie porycz, mimo że nikogo nie ma.

    Wstaje, idę, może znajdę kogoś żywego.

    A potem rozerwę na strzępy.

    Może


    Okej, jedziemy, ten jeden ostatni raz.

    Kim jest Oliver i jak to wszytko się stało?

    Cofnijmy się trochę, do prawdziwego świata, przenosząc się kilka miesięcy w tył, do lata 2018, w Polsce, gdzie to mieszkał zwykły, nic nie wyrozniajacy się chłopak, życie go nie rozpieszczało, nie lubiano go w szkole, ani nigdzie indziej. Tym Chłopakiem był Oliver. On sam miał plany co do siebie, ale były bardzo dalekie.

    Wszytko zmieniło się w pewien dziwny, a zarazem zmieniający życie dzień.

    Szedł chodnikiem, normalnie, jak zwykle ze szkoły, gdy nagle jakieś migoczące światło, dochodzące z ruin tuż obok niego rozproszyły go.

    Chłopak zawsze miał awnaturniczą naturę, więc prędko poszedł w tym kierunku. Wszedł między spróchniałe deski, rozglądając się po małym pomieszczeniu.

    Wtedy na ziemi coś przykuło jego uwagę, było to coś na kształt wyrwy w czasoprzestrzeni, tym też się interesował. Postanowił jej dotknąć. W momencie styknięcia się palca z tym małym portalem, chłopaka odrzuciło, upadł na ziemię.

    Wstał po kilku godzinach, ale nie u siebie. Był… niewiadomo gdzie. Daleko, bardzo daleko.

    Chłopak nigdy nie lubił dziewczęcych bajek, więc był tym bardziej wkurzony, gdy dowiedział się, że jest w świecie magicznych kuców. My Little Pony: Przyjaźń to magia, tak, nie lubiał tej bajki.

    Zaczął szukać rozwiązania na pytanie jak się tu znalazł. Nie mógł także pokazywać się społeczeństwu, bo nie daliby mu spokoju.

    W czasie szukania odpowiedzi, znalazł też kilka innych pytań.

    Co do mocy jakie posiadał. Oto jak je(przypadkiem) zdobył:

    W obawie przed atakiem ze strony zloczynców i niepewności, czy magia przyjaźni zadziała, Władczyni królestwa kucy, wraz ze swoją 0uczennicą i jej przyjaciółkami postanowiła opracować zaklęcie mające za zadanie zdalne odebranie mocy magicznych trójce żywych i najpotężniejszych zloczynców w krainie, niestety, lub stety dla naszego bohatera. Zaklęcie nie spełniło wymagań i zamiast odebrać, skopiowało moce złoczyńców, mieszając je ze sobą, a także dodając trochę innych, tworząc magię portali międzywymiarowych.

    Magia stworzyła wyrwę w świecie kucyków, ale nie do świata, który był odpowiednikiem ich, świata z serialu Equestria Girls. Świata, dość podobnego do naszego. Z podobnymi cechami, ale różniącego się jedynie tym, że z niego da się wejść do kreskówek, a u naszego można jedynie o tym pomarzyć.

    Ncześć a tą wyrwę natknął się Oliver, która nie tylko przeniosła go do świata, w którym to na moment utknął, ale też oddala mu miks mocy złoczyńców z owego świata.

    Oddziałało też na jego umysł i psychikę. Potrafił być każdym, podłożyć się pod każdego, tak od razu. Ja aktor, bardzo dobry aktor.

    Po jednym dniu ukrywania się, odkrył przemianę, mógł zmienić się we wszytko, ale ograniczenia szybko zmusiły go do rozważnego zarządzania darem, który otrzymał.

    Po świecie łaziło wiele podmieńców, a że chłopak znalazł się tu po wydarzeniach z 6 sezonu. Wszyscy wyglądali jak pomalowane przez przedszkolaka.

    Musiał wymyślić jakąś inną strategię na pozyskiwanie krwi zmiennokształtnych, inaczej musiałby rzucać się na nich jak wampir. Kilka wypadów do banku krwi załatwiły sprawę.

    Po kilku dniach nikt jescze nie orientował się, co chodzi po ich ziemiach. A tymczasem nasz bohater już odkrył portale i znowu musiał się o nich uczyć. Dziwne jest to, że przychodziło mu to bardzo szybko i po kilku dniach już potrafił dostatcznie dobrze je otwierać.

    Podczas swojej podróży natknął się na Chrysalis. Dawną królową podmiennych stworzeń. Na początku chciała go zahipnotyzować, ale nie wyszło to, dziwnym trafem. Może był po prostu odporny na hipnozę? Tak czy inaczej, nie miał nic do stracenia, więc zaproponował jej współpracę, jednakże ona nie chciała by ktoś bezużyteczny tylko ciągnął ją w dół, żeby zasłużyć na współpracę z nią, musiał zrobić coś, co by pokazało, że jest równie potężny co ona.

    Chłopak przyjął to jako wyzwanie i dwa dni później do ex-królowej przyszła wiadomość, że zamek młodej pary w Kryształowym Królestwie został wysadzony.

    Chrysalis chciała wiedzieć, jak chłopak to zrobił, a ten powiedział, że nie chce zdradzić swoich sztuczek.

    Tak oto, po udowodnieniu swojej wartości, chłopak dołączył do Chrysalis, jako partner w biznesie (jak to on lubi to nazywać).

    Wszytko sprowadza się do walki z Twilight Sparkle w lesie Everfree. Alicorn już praktycznie wygrał, gdy Oliver postanowił uratować oboje przed karą i otworzył dwa portale, przenosząc siebie oraz swoją partnerkę w zbrodni do różnych, losowych lokacji.

    Wygląd:

    Chłopak o czarnych włosach, ogólnie cały jest czarno-biały. Skóra jest dosłownie biała, nosi zwykle bluzę z kapturem i długie, dresowe spodnie oraz buty sportowe. Okulary o okrągłych oprawkach leżą mu na nosie i cudem nie spadają.

    (Nie wiem czy mogę zostawić to bez zdjęcia, ale postaram się coś wymyślić, jeśli zdjęcie z wyglądem będzie potrzebne.)

    [Stabilność psychiczna:] -wydaje się, że jest normalny, a czasami potrafi okazać oznaki szaleństwa.
    [Ulubione rzeczy:] -Broń, kawa, ewentualnie herbata, magia, efektowne eksplozje. Jego współpracowniczka, Chrys(niepełne imię.)



  • This post is deleted!

  • Mistrz Gry

    @korobov Aha. No cóż, skoro tak, pierwszy post i temat startowy zostawiam tobie.
    @Spooky-Spooker Ależ proszę bardzo. Zrobię temat i post startowy w razie czego.
    @Typownicki Dużo, dużo lepiej.
    Ale wciąż
    Historia nie mówi mi zbyt wiele, a tym bardziej skąd zna takie rzeczy jak magia wspomniana w zdolnościach, kim w ogóle jest albo skąd jest.



  • This post is deleted!


  • @Lego-Gayoda



  • Halo.



  • This post is deleted!

  • Mistrz Gry

    @Typownicki Jeny. Nie wiem jak zacząć. Powiem tak. Ty idź w jakość, nie objętość, jeśli na objętość wychodzi coś takiego jak na razie.

    1. Magia “marvelowska” i “kucykowa” to fatalne określenia. Jaki stopień w Marvelowskiej? No bo chyba Doktor Strange przed nim gaciami nie trzęsie. Kucykowa? No chyba słońcem nie ruszy tą magią. Poza tym, skąd niby on ją zna? Kto go jej nauczył? Jakim cudem ma magię z dwóch wymiarów jednocześnie?
    2. Jego moce z portalami i przemianą są po prostu overpowered. Portale jeszcze ujdą jako tako… Ale nie bez ograniczeń i do dosłownie dowolnego miejsca w Multiwersum! Nie wspominając już o tym, jak absurdalna jest zdolność przemiany w… Praktycznie rzecz biorąc wszystko. Do tego na jakiej zasadzie on ma te mocy, z jakiego źródła, skoro jest tylko 13 latkiem?
    3. Co do jego gatunku, co to właściwie znaczy? Jest człowiekiem, czy nim nie jest? Jeśli jest, to tym bardziej zaprzecza tym absurdalnym zdolnościom. Jeśli jest jak jeden ze Zmiennokształtnych Chrysalis, to jakim cudem urodził się na Ziemi?
    4. Ta historia jest… Ekhem. No. Jak już mówiłem - za dużo objętości za mało jakości. Jakim cudem nagle odblokował tak moce? Nawet u mutantów z Marvela tak to nie działa, bo jest za młody na odblokowanie mocy. Poza tym, Chrysalis raczej nie chciała by przyjaźni z przypadkowym przychlastem lat 13, co nawet nie przypomina żadnej istoty jaka jest w jej wymiarze, nawet jeśli ma moce podobne do jej podwładny


  • głęboki wdech. Okej, okej, okej…



  • WIP
    [Imię i nazwisko:] - Kantor Beskar
    [Wiek:] - 29
    [Płeć:] - Mężczyzna

    [Orientacja seksualna:] - Hetero
    [Gatunek:] - Człowiek, Mandalorianin
    [Motyw piosenki:] -
    Republic Commando Suite [HD] – 09:41
    — PhantomSith

    {Stan psychologiczny:} Bardzo dobry. Skupiony na swojej misji.

    [Osobowość:] - Niezachwiany, odważny, pewien siebie wojownik. Idealna reprezentacja ideałów ludu Mandaloru. Jednocześnie ma on poczucie obowiązku do innych oraz sporą dozę współczucia.
    [Nawyki:] - Kiedy idzie walczyć to zawsze odmawia tą formułkę w Mando’a “Chwała, wieczna Chwała, tobie i wszystkim braciom oraz siostrom Mandalorianom”
    [Słabości:] -
    - Jest nadal tylko człowiekiem, rzucać autami nie będzie ani strzelać pirunami z dłoni.
    - Głupi nie jest, ale jego dogmatyczne przywiązanie do Mandaloriańskich ideałów ograniczają jego możliwości.
    - Nie znosi Wielkich Imperiów i nigdy, ale to nigdy nie pomoże żadnemu z nich. Wyjątkiem, ale to jedynym wyjątkiem, jest bezlośredni rozkaz od Mandalora.
    [Silne strony:] -
    +Jest na szczycie ludzkich możliwości fizycznych.
    +Ma niezachwianą wolę oraz determinację nie do złamania, dokona tego co ma dokonać.
    [Zdolności:] -
    +Jest wyśmienitym wojownikiem potrafiącym walczyć szerokim wachlarzem broni.
    +Jest także wyszkolnym Mandalorianinem, znającym różne style walki wręcz.
    +Od dziecka uczonym był o słabościach różnych ras, tak by mógł je jak najłatwiej pokonać w razie jakby doszło do walki.
    +Jest bardzo dobrym pilotem, potrafiącym odwalić nie lada numer .
    +Umie śpiewać i malować. Nauczył się tego by móc upamiętnić dokonania swego ludu oraz swoje na więcej niż tylko jeden sposób.
    +Zna oraz potrafi się posługiwać płynie 5 Językami (Wspólny Galaktyczny, Klejnotów, Skrulli, Kree, Mando’a)

    {Dla dociekliwych:}
    [Historia:] - “W dzisiejszych czasach wydaje się że nic nie może ruszyć wielkiej trójki. Że absolutnie nic, prócz samych bóstw i istot wyższych oraz cięższych niż sama rzeczywistość, nie może dorównać im potęgą. Że nie ma niczego co mogło by zasiać ziarno strachu w umysłach Klejnotów, Kree i Skrulli, że nie ma armii nie wojowników im równych. Ale…co by było gdyby ktoś taki istniał? Co by było gdyby, teraz w tej galaktyce, istniała rasa, nie, kultura, na dźwięk imienia której najsilniejszy Ametyst, najsprytniejszy Skrull oraz najbardziej zdyscyplinowany Kree zaczynają trząść się ze strachu. Mandalorianie” ~ Fragment Książki autorstwa Tarkusa Killa “Mandalorianin: Autonomia Ostaniego Wolnego Ludu Galaktyki”

    Mandalorianie, słynny wojowniczy lud zamieszkujący planety zewnętrznych rubieży tej Galaktyki. Obdarowywani są w równych miarach szacunkiem, strachem oraz nienawiścią, przez wszystkie rasy tej Galaktyki którzy o nich zasłyszeli. Naturalni wrogowie Trzech Wielkich Imperiów, przeciwko którym niejednokrotnie Mandalorianie wyprawili się w Krucjatach. Niezrównani wojownicy oraz mistrzowie sztuk wojennych. Jednakże jak doszło do tego momentu? Co dało początek tej wielkiej kulturze? Cóż wszystko zaczęło się z jedną rasą oraz jej porażką w obronie własnej planety.

    Ów rasą byli tak zwani Taung, lud łowców oraz wojowników orginalnie wywodzących się z planety Coruscant, jak była znana w ich języku. Taung udało się rozwinąć technologię podróży kosmicznej oraz napędu nadświetlengo, jednak nie zdołali tego wykozystać. Powodem była Wojna Domowa która wybuchła z powodu tego jak przyszłe kolonie miały być podzielone między Klanami. Wojna ta trwała całe lata aż w systemie pojawili się obcy. Mianowicie Klejnoty. Wtem zaczęła się wojna, która według mniemania niektórych historyków, trwa do dnia dzisiejszego.

    Osłabieni konfliktem wewnętrznym Taung, byli zmuszeni do ucieczki z własnej planety, by uniknąć eksterminacji z rąk Klejnotów. Okres po opuszczeniu ich domu nazywa się w Mando’a “Wielką Zmazą”, gdyż jest w świadomości Mandalorian widziany jako wielka zmaza na ich honorze.

    Po paru nieudanych próbach kolonizacji innych światów, wdania się w konflikty z Skrullami i Kree, Taung po latach wędrówki znaleźli w końcu planetę którą mogli nazwać nowym domem. Jednakże nie byli oni sami, gdyż w czasie ich exodusu, do ich floty przyłączały się również inne rasy które dzieliły podobny los do Taung. Przywódcą tych wyrzutków, uchodźców oraz innych został Taung o imieniu Mandalore. To on przewodził pracom kolonizacyjnym i to pod jego nadzorem odnaleziono surowiec, który zmienił kulturę ludu który prowadził na zawsze, Beskar. Odnalezienie tego metalu doprowadziło do odnowienia Wojowniczej Kultury która została zepchnięta na skraj zapomnienia, nowa broń, nowe pancerze zaczęły powstawać z materiału który wydawał się być niezniszczalny. Mandalor poprowadził swój lud do wielu zwycięskich walk, przeciwko piratom, wrogiemu rodzimemu życiu ich nowego domu a i nawet przeciwko niektórym grupom ich trzech wielkich wrogów którzy postanowili za nimi podążyć na zewnętrzne rubieże galaktyki.
    Kiedy to Mandalor w końcu dokonał żywota, fundamenty pod nową cywilizację, nową kulturę, nowy lud, były już podłożone. Ci którzy podążali za Mandalorem poczęli się zwać Mandalorianami, syn Mandalora przejął imię ojca a ich nowy dom, ich nową planetę, ochrzcili nazwą Mandalor by na zawsze upamiętnić dzieła tego który przeprowadził ich przez “Wielką Zmazę”. Jednak…czegoś brakowało, Mandalor, dziś znany pod przydomkiem Pierwszy, rozpoczął wiele dzisiejszych tradycji Mandaloriańskich, jednak ta której boją się ludy galaktyki została poczęta za rządów Mandalora Drugiego. Albowiem to za jego czasów odbyła się pierwsza Krucjata.

    Mandalor drugi kontynuował dzieło swego ojca, rozwijając ich nowy dom a nawet zakładając kolonie wydobywcze na księżycu, Concordii, który to też był bogaty w Beskar. Jednak kiedy wieści dotarły do Mandalora o nieporządku wewnątrz Imperium Klejnotów oraz o panującej wojnie domowej, postanowił on że głębszy rozwój może poczekać. Mandalor Drugi jako dziecko był wychowywany na powieściach o tym jak Klejnoty przybyły pewnego razu do ich domu i go kompletnie zniszczyły, zmuszając jego lud do ucieczki. Słyszał on o okropieństwach jakie Klejnoty robią z światami które podbijają, niszcząc je doszczętnie i pozostawiając za sobą martwą skałę…lub gorzej, krystaliczną abominację która służy klejnotom jako ich Kolonia. Mandalor Drugi, tylko czekał na taką chwilę. Czekał on aż wielkie Imperium osłabnie, stanie się słabe i podatne na atak. Doczekał się tego w momencie kiedy Rose Quartz wypowiedziała władzę Diamentom i rozpoczęła wojnę domową. Zebrał więc całość swej floty, przygotowywanej od czasów jego ojca do walki, zebrał wszystkich wojowników, uzbrojonych w nowy ekwipunek z Beskaru oraz wytrenowanych i przetestowanych w ogniach walk toczonych w czasie Wielkiej Zmazy i po niej, oraz ruszył na Klejnoty.

    Ogół Galaktyki zna to wydarzenie jako Pierwsza Mandaloriańska Krucjata, jednak sami Mandalorianie nazywają ją “Piękną Wyprawą” lub “Wyzwoleńczą Krucjatą”. Powodu dla pierwszej nazwy są dość oczywiste, osłabione trwającą wojną domową Imperium nie było przygotowane na atak ze strony najeźdźców z rubieży, stawiając im w najlepszych przypadkach nader nikły opór. Mandalorianie natomiast, napędzani żądzą zemsty za wszystko to co Imperium im zrobiło, walczyli jak szaleńce bestie, bez litości i opamiętania. Przedarli się przez kawał Imperium, prawie że dolecieli do samego Homeworld, nim jednak musieli się wycofać do swojej przestrzeni z powodu rozciągniętych do granic możliwości linii zaopatrzeniowych. Mimo to ta Krucjata jest widziana jako wielki sukces albowiem zdołała spustoszyć znaczą część Imperium Klejnotów oraz zadać im ogromne straty. Takiego sukcesu, żadna następna Krucjata nie zdołała zreplikować. Nazwa Wyzwoleńcza pochodzi od faktu że w czasie Krucjaty, Mandalorianie napotkali stacje gdzie Klejnoty przetrzymywały humanoidalne, myślące istoty jakby były zwierzętami. Zdegustowani tym, postanowili najechać każdą taką napotkaną stację oraz wyzwolić przetrzymywaną tam populację tych istot, wyrzynając strażników do nogi przy okazji. Wyzwolono całe tysiąc tych istot, na tyle dużo by stały się one jedną z dominujących ras w kręgu kulturowym Mandalorian.
    [Ekwipunek:] -
    -Pełen zestaw Mandaloriańskiego Pancerza z Beskaru.
    “Spośród wszystkich rzeczy które odróżniają Mandalorian od reszty wojowników Galaktyki, ich pancerze są najbardziej znane oraz rozpoznawalne. Stworzone z Beskaru, niezwykle silnego, wytrzymałego ale przy tym także lekkiego metalu którego obróbka oraz metoda na jego stworzenie jest ściśle strzeżonym sekretem, te pancerze są zdolne powstrzymać strzały z znacznej większości blasterów, ciosów wibroostrzy oraz innych broni używanych w galaktyce. W dawnych czasach każdy Mandaloriański pancerz był wyjątkowy, stworzony pod specjalne specyfikacje tego kto go zamówił. Jednak pod koniec panowania Mandalora Nieposkromionego zaczął się powolny proces standaryzacji zakończonej lata później po jego śmierci przez dzisiejszego Mandalora, tego którego zaczyna się zwać Ostatecznym. Powodem tego jest że Mandalorianie przygotowywują się do Krucjaty jakiej Galaktyka jeszcze nie widziała, a do tego będą potrzebowali tyle pancerzy ile tylko się da. Biały pancerz z czerwonymi detalami należny jest agentom Mandalora, działającym w Galaktyce jako szpiedzy oraz “dyplomaci” mający przeciągnąć, czynem i przykładem, wolne rasy Galaktyki na stronę Mandalorian w nadchodzącej wojnie. Ci agenci mają także dopatrywać się wszelkich potencjalnych zagrożeń dla Krucjaty, nie płynących z 3 Imperiów”
    Kantor.jpg

    - TL-50 Ciężki Blaster Powtarzalny.
    “Mandaloriańskiej konstrukcji Blaster Powtarzalny. Wyposażony w 3 lufy, ta broń jest zdolna to wypluwania z siebie pocisków z zawrotną prędkością, nie mówiąc już o samej sile pocisków, albowiem są to nader wysoko-energetyczne “Ciężkie” pociski, stąd nazwa broni. Jednak jest to okupione znacznym ciężarem samej broni, który jest znaczny jak na broń tych rozmiarów(Mniej więcej wielkości typowego karabinka) oraz jak na blastery które należą do lżejszych broni dystansowych używanych w Galaktyce.”
    erik-rading-swbf-erikrading-repeater.jpg

    -Mando-1 Ciężki Blaster-Pistolet.
    “Blaster-Pistolet Mandaloriańskiej konstrukcji oraz najpopularniejszy Blaster wśród wojów tego ludu. Jak wszystkie blastery nazywane “Ciężkimi” ten również wysztrzeliwuje wysoko-energetyczne mocno uderzające pociski zdolne powalenia ciężko opancerzonych niemilców w paru strzałach. Jednak w przeciwieństwie do innych Blasterów tej kategorii, ten jest relatywnie lekki oraz kompaktowej wielkości co sprawia że jest idealny jako broń boczna. To powoduje że praktycznie wszyscy Mandalorianie mają przynajmniej jedną sztukę tego Blastera w swoim arsenale.”
    0c1a3cff00c34cb250369a627d0d919d.jpg

    - Mandaloriańskie Wibroostrze.
    “Wibroostrza różnego rodzaju są dość popularne w całej galaktyce, jednak tylko dwie rasy są znane z częstego ich używania jako broni głównej, Mandalorianie oraz Eliksnii. Jednak między tymi dwoma rasami, najlepsze ostrza tworzone są przez Mandalorian. Lud Mandaloru, jako ten wywodzący się od wojowniczej kultury liczącej Millenia, bardzo sobie cenią walkę wręcz oraz walkę bronią białą, ba z tego powodu taką wagę daję się na opancerzenie w ich kulturze. Mandaloriańskie Wibroostrza, podobnie jak ich pancerze, są stworzone z Beskaru, by były one dodatkowo wytzymałe. Działają one jednak tak samo jak większość wibroostrzy, generator energii wewnątrz rękojeści przesyła przez ostrze prąd elektryczny który sprawia że ostrze wibruje. Cios takim wibrującym ostrzem osłabia niebywale wiązania molekularne celu, sprawiając że ostrze może przeciąć prawie wszystko. Z tego powodu wibroostrza są popularną bronią wśród tych którzy decydują się na walkę z Klejnotami.”
    914e8779703467d0dc51d9ad461c8afc.jpg

    [Stabilność psychiczna:] - Bardzo Stabilny. Kompletnie niezachwiany.
    [Ulubione rzeczy:] - Trening, Walka, Chwała zdobyta w bitwie, Zabijanie wrogów Mandalorian, Malowanie, Śpiewanie (Szczególnie tradycyjnych pieśni Mandaloriańskich), Zbieranie trofeów (Ma sczególne upodobanie do Skrulli oraz Klejnotów), Pomaganie innym (Szczególnie tym w potrzebie), Honor oraz Odwaga (Oraz udowadnienie obu), Broń różnego rodzaju.


  • Wiek Pary Steven Universe [PBF] Akademia Magów

    Elo, klejnot inkwizytor

    [Imię i nazwisko:] - Onyks Arabski, Dirgie
    [Wiek:] - Coś koło pięciu tysięcy?
    [Płeć:] - Nie posiada bo to klejnot, ale woli jak mówią na niego w formie męskiej
    [Orientacja seksualna:] - No, nie ma za bardzo płci, ale wolałby kobiety
    [Gatunek:] - Klejnot
    [Motyw piosenki:] - Church - Fall Out Boy

    {Stan psychologiczny:}

    [Osobowość:] - Wytrwały i zdeterminowany w swoich działaniach, nie zawacha się, ani na chwilę jeśli ma coś wykonać, decyzje podejmuje szybko i nieodwołalnie, wysłuchuje opinii innych, lecz się pod nimi nie ugina, jest niezwykle odporny na jakikolwiek stres. Nawyki, i przeszłość nie trzymają nad nim kajdan, zawsze zachowuje jasność umysłu, nie daje się ponieść emocjom, a wręcz je wycisza. Jeśli coś nie działa, zmienia to bez sentymentu, nie pozwala przegranej zaprzątać swojego umysłu, nie odczuwa względem innych żalu czy smutku, potrafi wykorzystać dobry los.
    [Nawyki:] - Nawyki nie mają nad nim kajdan, choć jeśli można to nazwać nawykiem, to codziennie chce robić coś choć odrobinę innego niż wczoraj, i czasami jak coś pisze to łaciną, lekkie przyzwyczajenie, nie umie się tego pozbyć
    [Słabości:] - Jego klejnot został uszkodzony, nie rozbity, a uszkodzony, nie może przez to prawie w ogóle mówić, jeśli będzie próbował to co najwyżej powtórzy parę razy pierwszy wyraz zdania które chciał powiedzieć, jakby się zaciął. Do każdego podchodzi z niechęcią, co może prowadzić do konfliktów. Nie przepada nad pokojowymi rozwiązaniami, bo rozwalanie wrogów jest szybsze, i nie ma za bardzo opcji na rozmowę. Zyskanie jego zaufania, po prostu graniczy z cudem. W chui chłodny i ignorujący innych, mimo tego wszystkiego słucha. Nigdy nie spotkał żadnego klejnotu i myśli że jest boskim wybrańcem, chyba nie trzeba mówić że to źle wpływa na relacje z osobami jego rodzaju oraz z ludźmi ? Nie potrafi się posługiwać podstawowymi umiejętnościami klejnotów, których nie ma w zdolnościach.
    [Silne strony:] - Potrafi strzelać z karabinów, walczyć szablami oraz kiścieniami, a także odprawiać msze i egzorcyzmy. Zna Hiszpański, Portugalski, Włoski, Łacinę, Francuski, i Angielski, ale przez to że nie umie mówić to, trochę gówno z tego ma.
    [Zdolności:] - Zmienianie koloru oczy i swoich ekstrawaganckich światełek według uznania, jest to praktycznie jego jedyna forma przekazywania uczuć i wiadomości, choć przeważnie gówno z tego wychodzi. Jego przyzywaną bronią jest…kadzidło, nie jest to tak absurdalne jak się wydaje, bo najczęściej korzysta z tego jak z płonącego kiścienia, z którego może “strzelać” upośledzonymi fire ball’ami, dodatkowo nic nie stoi na przeszkodzie by palić w tym jakąś trucizną. Pirokineza na poziomie “klejnotu przedszkolaka” nikt nie miał, go za bardzo nauczyć. Posiada również siłę dwa razy większą od tak zwanych “Pakerów”.
    {Dla dociekliwych:}

    [Stabilność psychiczna:] - Niezwykle silna, przecież to Onyks, on reprezentuje Silną psychikę
    [Ulubione rzeczy:] - Świeczki, w domu ma dziesiątki świeczek, lubi ten klimat jak świecą podczas nocy, oraz ogólnie ogień, a i jeszcze składanie ofiar w kościele, ale tylko tym dość wychudzonym duchownym, lubi wiedzieć że pomógł dobrej duszy, no i zabijanie ciapatych też jest spoko.

    {Notka:} Klejnot ma umiejscowiony na granicy mostka i szyi

    Klejnot będący inkwizytorem zatwierdzonym przez Papieża, jest to dość pojebane, co prawda ci współcześni, nawet nie wierzą w jego istnienie, ale nadal jest o nim parę zapisek w Watykanie.

    Wygląd
    2019-12-12 09.45.12.png



  • [Imię i nazwisko:] Larimar Faseta 88-NR Ściana 25-BW, z pseudonimem operacyjnym Zero
    [Wiek:] 5750 lat
    [Płeć:] Jest Klejnotem, ale przez millenia spędzone na przybieraniu form kobiecych sprawiło, że Larimar zaczęła w pełni identyfikować się jako kobieta.

    [Orientacja seksualna:] W związku ze swoimi obowiązkami stała się biseksualna, pomimo faktu, że zbliżenia płciowe jako takie ją obrzydzają.
    [Gatunek:] Klejnot
    [Motyw piosenki:] Brak

    {Stan psychologiczny:}

    [Osobowość:] Na pierwszy, drugi, trzeci i czwarty rzut oka Larimar jest tą, za którą chce być posądzana. W jednej chwili może być dystyngowaną arystokratką, w drugiej niewinną młódką, a w kolejnej wyuzdaną kurtyzaną. Jednakże nawet tak perfekcyjnie opanowana zdolność udawania tego, kim nie jest, nie jest w pełni doskonała, i nawet przez najbardziej misternie przyrządzone alter-ego dla wprawnego oka przebijają się cechy jej pierwotnej, prawdziwej osobowości. Osobowości bezwzględnej, bezdusznej, zabójczo skutecznej i zimnej niczym kontrolowany przez nią lód szpieg, potrafiącej wypełniać polecenia bez szemrania, a cele, jakimi najczęściej są obdarzane przez nią szczerym, acz skrywanym, obrzydzeniem istoty organiczne, z sadystyczną wręcz przyjemnością uwodzić, a potem likwidować bez cienia litości i empatii. Z tym wszystkim jednak kontrastuje jej nadzwyczaj specyficzna cecha - wręcz zabójczo niewinny optymizm, stanowiący nie tylko jej niemal nieskończone zagłębie pewności siebie, ale też możliwość radzenia z życiem, który ona sama wiedzie i będzie wieść.
    [Nawyki:] Do szeroko pojętych likwidacji stara się, w ramach oszczędności i praktycznych przyczyn, korzystać z kontrolowanego i wytwarzanego przez jej klejnot lodu, zaś po jakimkolwiek kontakcie fizycznym z istotami organicznymi, zwłaszcza związanym ze współżyciem, stara się jak najszybciej i za wszelką cenę zdezynfekować. Przy okazji robiąc z istoty, z którą była zmuszona współżyć, blok zamrożonego do zera absolutnego, okazjonalnie roztrzaskanego na drobne kawałki, lodu. Czasem też zdarza jej się bawić wytwarzanymi przez nią samą soplami, tworząc w ten sposób małe figurki, jakby w przebłysku tego, do czego dawniej została stworzona.
    [Słabości:] -psychologicznie wryte w umysł obrzydzenie do istot organicznych, jakkolwiek dobrze maskowanie przez umiejętności szpiegowskie, przy dłuższych bądź intensywniejszych interakcjach może najzwyczajniej w świecie się objawić. W najlepszym razie przez obraźliwy komentarz, w najgorszym - ucieczkę do przemocy, czy to w formie subtelnego skrytobójstwa, czy masakry dokonanej poprzez lód.
    -W ramach wręcz obsesyjnego nawyku po prostu musi zamrozić tę istotę organiczną, z którą musiała odbywać czynności powszechnie przez nie uważane za przejaw “miłości” czy “współżycia”
    -Podobnie po większości kontaktów fizycznych z organiczymi musi się zdezynfekować, czy to poprzez kąpiel w wodzie, czy spryskanie środkiem czyszczącym. Bez zrobienia tego może po prostu wpaść w wściekłość
    -Jej miejscami bezgranicznie szeroki, wręcz infantylny optymizm, połączeniu z związanymi z nim pokładami pewności siebie, może czasem doprowadzić ją do podejmowania nadzwyczaj nierozważnych decyzji
    -Im dłużej przebywa w swojej charakterystycznej, “lodowej” formie, tym bardziej jest wrażliwa na obrażenia
    -Kiedy jest w “lodowej” formie przy pęknięciu części ciała nie straci formy fizycznej tak długo, jak jest w formie lodu, ale obrażenia mogą się przenieść na Klejnot, uszkadzając go permanentnie
    -Forma “lodowa” pozwala na jej roztopienie, a wtedy bez powrotu do swojej oryginalnej, humanoidalnej postaci lub dostępu do zimna/lodu nie zregeneruje się
    -Jej “klejnot” w wyniku eksperymentów Homeworld został skupiskiem kryształów na całej szerokości jej dekoltu, pleców i barków, czyniąc go o wiele łatwiejszym celem do uszkodzenia.
    [Silne strony:] -Jej “lodowa” forma w bardzo krótkich odstępach czasu od jej przywołania lub w relatywnie chłodnym środowisku wykazuje niezwykłą twardość, którą największą teoretycznie osiąga w pierwszych kilku sekundach przebywania w warunkach próżni kosmicznej, czyli zera absolutnego. Nie zostało stwierdzone, co byłaby zdolna wytrzymać, ale w pierwszych kilkunastu sekundach od przemiany na lodowych światach o średniej temperaturze -40 C była w stanie przetrwać bezpośredni strzał z pistoletu laserowego w klejnot.
    -Wyszkolenie w arkanach szpiegostwa, wywiadu, kamuflażu i walki pozwala jej nie tylko z relatywną, choć nadzwyczaj niechętną, łatwością wtopić się w organiczne społeczeństwa, ale także prowadzić w ich misje pokroju kradzieży danych, infiltracji, zabójstw czy pozyskiwania informacji.
    -Jej zdolności dają jej praktycznie nieskończone wytwarzanie lodu, mogącego być manipulowanym niczym woda przez doświadczone Lapis Lazuli Pierwszej Ery
    [Zdolności:] -Kriokineza opanowana na poziomie hydrokinezy Lapis Lazuli Pierwszej Ery
    -Niemal wszystkie zdolności Klejnotów Pierwszej Ery, poza wytwarzaniem broni, którą jest jest wiecznie krystalizowany lód, oraz zmiennokształtnością, która w jej wypadku ogranicza się do przemian między formą “lodową” a humanoidalną, a także podstawowymi modyfikacjami formy humanoidalnej, jak kolor i długość włosów, ubiór czy kolor skóry.
    -Obsługa szerzej znanych w kosmosie broni, urządzeń elektronicznych i pojazdów
    -Umiejętności społeczne i sztuka uwodzenia, pozwalającego prędzej czy później skusić nawet najbardziej pobożnych Oskarżycieli Kree

    {Dla dociekliwych:}
    Życie tajnego agenta i wszechstronnego szpiega jak nic potrafi nauczyć, że nadzwyczaj często życiem istot decyduje nic innego, jak przypadek. Podobnie było z jedną z wielu małych, pociesznych Larimarów wyprodukowanych w największych ziemskich Przedszkoli 5750 lat temu. W każdym innym wypadku najpewniej spełniłaby wszystkie standardy dane jej rodzajowi - bycie malutką, uroczą rzeźbiarką lodowych dzieł dla rozpuszczonych arystokratek po kres Homeworld.
    Jednakże przypadek sprawił, że urodziła dokładnie w tym samym momencie, kiedy Rose Kwarc i jej Perła zaatakowała Palankin Niebieskiej Diament w trakcie jej wizyty na kolonii. Akt ten, uznany powszechnie za casus belli, zmusił lojalistyczną generalicję do podjęcia mobilizacji, a także nieśmiałych prób tworzenia superbroni na specjalne okazje. Jedną z nich miał być superszpieg potrafiący się wtopić w organiczną ludność planety i prowadzić pozbawioną dowodów dywersję.
    Tak się jednak złożyło, że z niewiadomych powodów do tego przedsięwzięcia została wyznaczona dopiero co wyinkubowana Larimar. Nie minęło wiele czasu, a ledwo stworzony Klejnot był już znacząco modyfikowany, wręcz tworzony na nowo, w tajnym kompleksie badawczym, z uroczej rzeźbiarki stając się nadzwyczaj humanoidalnie organiczną tajną agentką o znacznie wzmocnionych mocach kriokinezy. To, w połączeniu z intensywnym szkoleniem i przeprogramowaniem pozbawiły ją resztek dawnego, kształtującego się charakteru, pozostawiając tylko resztki nienaturalnie naiwnego optymizmu w tej bezdusznej, zimnej niczym własny lód zabójczyni.
    Stety, albo niestety, koniec jej pełnego szkolenia zbiegł się z kresem wojny, ewakuacją lojalistów z kolonii i apokaliptyczną odpowiedzią Diamentów w postaci wyniszczającego skażenia. Larimar była jedną z tych, którą, jako zbyt wartościowy projekt do zmarnowania, ewakuowano w porę, po czym znaleziono dla niej nowe, tożsame z oryginalnym zadaniem.
    Działalność wywiadowcza pośród istot organicznych, w tym wypadku w Imperium Kree i Imperium Nova, pozostających w stanie zimnej wojny z Homeworld.
    I tak Larimar, operacyjny pseudonim Zero (od rzekomej temperatury lodu, który potrafiła wytworzyć), spędziła kolejne ponad 5700 lat na tym, do czego została ostatecznie stworzona. Infilitrowała, prowadziła dywersję, likwidowała, podburzała, wyciszała międzynarodowe incydenty, a także uwodziła i likwidowała te cele, które nakazało jej szefostwo. W tym ostatnim, przypadku zaczęła czerpać z tego swoistą, sadystyczną przyjemność, zamieniając niedoszłych kochanków w bloki lodu, kiedy było już po wszystkim. I to tak niezależnie od tego, czy ten ktoś był jej celem, czy tylko środkiem do spełnienia innego, niezwiązanego z zabójstwem zadania.
    Stan ten trwał do ostatniej dekady, kiedy to została złapana na świecie Xandar przez korpus Nova i osadzona w więzieniu Kyln, przy okazji będąc pozbawiona jakiegokolwiek wsparcia przez swych dawnych dowódców, którzy wyparli jej się jako rzekomo defektywnego Klejnotu-fanatyka.
    Pobyt w Kyln był dla Larimar… specyficznym doświadczeniem, podobnie jak dla zarządców placówki, nie wiedząc, jak poradzić sobie z osadzonym na dożywocie więźniem, który jako tak umrzeć nie może, nawet z wycieńczenia przy robotach przymusowych. Osadzenie upływało jej na unikaniu współwięźniów, chorobliwym chomikowaniu środków dezynfekujących w celu odkażenia od kontaktów z istotami organicznymi, oraz rozmyślaniu o własnym życiu. Wtedy to też przypomniała sobie zatarte między dawnymi misjami wspomnienia o Ziemi i jej krótkim życiu jako “prawdziwa” Larimar. Ni stąd, ni z owąd zamarzyła o powrocie do swego, bądź co bądź, domu, chcąc zobaczyć, jak on teraz się prezentuje, a także przy okazji zrehabilitować się przed Homeworld, upewniając się, czy jednak jakieś Rebeliantki nie przetrwały.
    Okazja nadarzyła się w trakcie ucieczki Petera Quilla/Starlorda i jego czeredy dziwadeł oraz krótko następującym po tym Ronanie Oskarżycielu i jego rozkazie “wyczyszczenia” zakładu karnego z ocalałych z buntu.
    Lamirar była jedyną, której Oskarżyciel nie “wyczyścił”. Miast tego uciekła jego ludziom, ukradła jeden z mniejszych statków Kree i udała się na dawną kolonię Homeworld, chcąc spełnić własne postanowienie.
    Tak się jednak stało, że przy lądowaniu rozbiła się w Arktyce i na podobieństwo nieznanego jej ziemskiego herosa z tarczą, została w wyniku wypadku skuta w lodzie jako niezdolny do przybrania humanoidalnej postaci Klejnot.
    Od tej pory tkwi tam w lodzie, czekając, aż jacyś niewystarczająco ogarnięci, organiczni badacze ją odkują jako jakiś zabytek czy inny artefakt godny zbadania. Jeśli tak się stanie, to Larimar nie tylko ich porządnie sama “wybada”, ale też dogłębnie pozna Ziemię, na której ostatnio przebywała 5750 lat temu…

    [Stabilność psychiczna:] Średnia, połączona z nadmiernym optymizmem, niechęcią do istot organicznych i kontaktów z nimi, a także specjalnym brakiem empatii.
    [Ulubione rzeczy:] Spokój, cisza, chłód, rzeźby i rzeźbiarstwo, brak istot organicznych w promieniu najbliższych dziesięciu metrów
    [Wygląd]
    Forma “humanoidalna”, w której najczęściej, z niewielkimi zmianami i poprawkami, egzystuje:

    Forma “lodowa”:


  • Mistrz Gry

    @Maks9o Koncept ogółem mówiąc dobry… Tylko to z papieżem
    No
    Byłoby git, jakbyś dał jakąś historie postaci, w której uzasadnisz, co ten urwipołeć robi w Watykanie
    @Woj20000 Super git majonez jak zwykle. Stworzyć temat stacji badawczej na Arktyce i zacząć?



  • @Andreas-Duduś Poprosiłbym o rozpoczęcie


  • Wiek Pary Steven Universe [PBF] Akademia Magów

    Jest teraz w Południowej części Hiszpanii, a to z Papieżem to z czasów Inkwizycji, przedstawili go jako anioła co spadł na ziemię, a że wieki były ciemne, to Papież wielu pytań nie zadawał, i kazał go przypisać do inkwizycji pod swoją osobistą jurysdykcją, a potem zaginął w odmentach historii, jako swoisty mit



  • @Andreas-Duduś Już mnie zaczyna to trochę irytować, ale pewnie to ty masz rację.


  • Wiek Pary Steven Universe [PBF] Akademia Magów



  • This post is deleted!

  • Metro 2035

    Zdrowia i szczęścia użytkownikom tego PBFa w te święta! Dobrze spędzonych dni, motywacji i wielu pomysłów życzy Radio!

    jjd



  • [Imię:] Klejnot Australium, ale też używa imienia i nazwiska po byłym dyrektorze Mann Co. - Saxton Hale
    [Wiek:] Chronologicznie 53
    [Płeć:] Mimo że jest Klejnotem co oznacza że nie ma płci, uważa się za chłopa z krwi i kości (których nie ma)
    [Orientacja seksualna:] Hetero, a nie jakiś hipisowski pedał!
    [Gatunek:] Klejnot
    [Motyw piosenki:]
    https://youtu.be/PDM2qukzKwg
    {Stan psychologiczny:}
    [Osobowość:]
    Można to wszystko podpiąć pod “typowego macho”, na co się składa bycie odważnym, porywczość, skorość do bójek i dżentelmeńskie maniery wobiec przedstawicielek płci pięknej.
    [Nawyki:]
    Zawsze przed bójką “strzela” palcami
    [Słabości:]
    Sądzi, że przemocą da się wszystko załatwić
    Kodeks moralny, w którym za nic nie uderzy dziecka lub kobiety - chyba że te dziecko zostało nieodwracalnie mutantem bez świadomości…bądź po prostu zombie. Albo kobieta go sprowokuje do tego stopnia, że uzna to za obrazę jego nieskazitelnej męskości
    Wiedza o technologii ograniczona do czasów wczesnych lat 70. XX wieku
    Sceptycyzm do nowych rzeczy, na początku uważając je za “wytwór lalusiowatych hipisów” co poskutkuje najpewniej starciem ich na proch gołą pięścią, chyba że mu się poda niepodważalne argumenty o ich przydatności dla Klejnotu Australium
    NIENAWIŚĆ do hipisów i wszystkiego co uzna za “hipisowskie”. Po prostu pokaż mu hipisa a z chęcią skręci mu kark.
    Wbijanie po cichu? Naaah!
    [Silne strony:]
    Wytrzymałość na obrażenia
    Prędki dziad
    Gargantuiczna siła - ten typ rozerwie ci czołg. Gołymi rękoma. Jak papier.
    Znajomość dżentelmeństwa wobec kobiet
    Szybko się uczy nowych rzeczy
    Zwinność
    [Zdolności:]
    Podstawowe umiejętności, które posiadają Klejnoty 1 Ery…mimo że takim Klejnotem nie jest.
    Przyzywanie rękawic bokserskich jako broń, które podwyższają siłę i przy kontakcie fizycznym mogą obszarowo dany obiekt zamienić w Australium…co zależy od woli Klejnotu Australium
    {Dla dociekliwych:}
    Lata 60. XX wieku.
    Okres, kiedy jeszcze na świecie trwała Zimna Wojna.
    Dwa mocarstwa ścigały się ze sobą o wpływy i potęgę.
    I…właściwie, to nie tylko mocarstwa, ale i firmy.
    Za taki przykład można dać dwie firmy: Mann Co. i Stark Industries, obydwie znajdujące się w United States of America. Szły z sobą łeb w łeb, ścigając się o nowe patenty które by przyciągnęły więcej klientów. Przez długi czas szli…dosyć w równym tempie, gdzie to jedna firma prowadziła by zaraz zostać prześcignięta przez drugą. Aż dyrektor Mann Co., Saxton Hale, miał już tego serdecznie dość i zarządził ściśle tajną operację pod kryptonimem Kangur. Na czym ona polegała? Na stworzeniu nowej formy życia, w oparciach na odkryciach archeologicznych w Pierwszym Przedszkolu (Inklejnotory itd.) z wykorzystaniem Australium - odmiany złota o niezwykłych właściwościach, pozwalająca na technologiczne prześcignięcie reszty świata o kilkadziesiąt lat do przodu (teleporty, zegarki niewidzialności) i zachowanie biologicznej nieśmiertelności. Skąd Mann Co. wiedziało o Pierwszym Przedszkolu? Powiedzmy, że Saxton zdołał odkupić wiarygodną kopię zapisków Buddy’ego Budwicka zawierającą zapiski o domniemanym Przedszkolu - ba, nawet niektóre z rzekomo nic nie wartych żwirowni o które tłukli się bracia Redmond i Blutarch Mann okazały się ruinami innych Przedszkoli Klejnotów! A z tego wszystkiego powstał Klejnot Australium, czyli byt będący ucieleśnieniem dumy Australijczyków i osobowości Saxton’a Hale’a w jednym. Już miał zostać ujawniony na światło dzienne, ale…tu zaczęły się schody. Czemu? Ino temu, że wyszło na jaw jedno - Mann Co. zbroiło dwie nielegalne organizacje, które z sobą walczyły - Reliable Excavation (and) Demolition, znane w skrócie jako RED, założone przez Redmonda Mann’a i Builders Leauge United, założone przez Blutarcha Mann’a. Te organizacje też upadły, a ich założyciele zostali skazani na śmierć. Kostucha chciała jednak ich szybciej, co zaskutkowało ich śmiercią w więzieniu.
    Skutek?
    Mann Co. zbankrutowało, wszystkie akta zostały zniszczone a Klejnot Australium miał zostać zabity…co się nie udało. Był po prostu za wytrzymały na zniszczenie znanymi wtedy metodami, więc został wrzucony w głąb Rowu Mariańskiego by został tajemnicą…i przez te lata do dzisiaj tam leży, zatrzaśnięty w dużym pudle pokrytym powłoką Australium co miało pozbawić go możliwości ucieczki (a powłoka Australium miała uchronić pudło przed destrukcją).
    [Stabilność psychiczna:]
    Wręcz idealnie dobra
    [Ulubione rzeczy:]
    Tłuczenie się z zagrożonymi wyginięciem zwierzętami
    Ogólne bicie się
    Skręcanie karków hipisów
    [Wygląd:]
    napakowanydziad
    (Tylko…no, pozłoć ten wygląd)


  • Przypadki z Vasira Lake

    [Imię i nazwisko:] - Rohan von Lyons/Xezus
    [Wiek:] - 25 lat
    [Płeć:] - Mężczyzna
    [Orientacja seksualna:] - Rohaniczna strona osobistości jest heteroseksualna natomiast Xezus nie przejawia tego, że ktoś go nie podnieca, więc najprawdopodobniej jest bisksualny.
    [Gatunek:] - Człowiek-Cyborg
    [Motyw piosenki:] -
    Jekyll & Hyde - 34. Confrontation – 04:27
    — TeoTorriate

    [Osobowość:] - Przed rozpoczęciem całej osobowości oraz wypisaniem i negatywnych i pozytywnych cech warto wspomnieć o tym, że obie strony jego osobowości uwielbiają pewien specyfik chociaż powinienem nazwać to wprost narkotyk, który pozwala jednej stronie przejąć władzę nad ciałem do czasu gdy znów nie zażyje tej substancji. Nasz bądź nasi bohaterowie uzależnili się od tego proszku, ale wracajmy do głównego tematu… Rohan jest uprzejmym człowiekiem znający savoir vivre na pamięc i jest w sile wieku ubiera się dandystycznie i lubuje się rozrywkach wyższych sfer, mimo snobistycznego stylu życia (i dosyć dużym dorobku zarobionym na pracy naukowej oraz kryminałach swojego autorstwa) stara się żyć skromnie pomagając w najbliższym otoczeniu tyle ile potrafi. Jego książki zyskują dosyć dużą popularność jakoby autor sam był mordercą… To można wyjaśnić przez drugą stronę jego osobistości. “Xezus” jak jego alterego siebie nazywa wyraża dużą dozę cech, które społecznie są nie akceptowalne. Jak jego pierwsza strona lubi oglądać wyścigi koni to on preferuje albo uczestniczyć w samym środku tego widowiska lub wypuścić konie na wolność by wywołały mały chaos na mieście. Oprócz niewinnych psot, Xezus często posuwa się do o wiele ostrzejszych i o wiele brutalniejszych zagrywek, których raczej nie można tutaj opisać ze względu na zwykłą etykę. Złoczyńca w ciele Rohana mimo, że nie dogaduje się w kwestiach moralnych i rozrywkowych to oboje mają podobny gust w ubiorze. Podobny gdyż jak skromny naukowiec woli ubierać się w cieplejsze i cięższe łachmany typu garniutra i staroświeckiego kapelusza to morderca preferuje nosić lekkie koszule i spodnie dżinsowe. Mimo pozornej uprzejmości antagonista tej powieści jest dosyć złośliwy i okrutny w swoim zachowaniu oraz chamski w wypowiedziach co pokazuje na każdym kroku udając nadmierny optymizm a równocześnie będąc do bólu sarkastyczny w stronę rozmówcy kiedy to Rohan jest trochę nieśmiały w rozmowach i czasem bywa (po długim zmęczeniu) dosyć mechaniczny i spazmatyczny jednakowoż zawsze stara się nie urazić rozmówcy.
    [Nawyki:] - Nawykiem u Rohana jest pisanie powieści i opowiadań przeplatane z lekkim wręcz pracoholizmem związanym z zawodem chemika. Często zarywa noce by dokończyć jakiś projekt bądź spróbować zanalizować jakąś nową substancję, która się pojawiła. Xezus kiedy nie jest na krwiożerczym szale zazwyczaj zadowala się zwykłymi niewinnymi psikusami bądź także byciem złośliwym dla swojego nosiciela. Oboje starają się wytępić nałóg na narkotyk i ścigają się by znaleźć odpowiedni zamiennik, który pozwoli im odłożyć substancję i wyeliminować drugą połówkę z gry. Kofeina, tytoń, czekolada, alkohol… Xezus sięga także po ostrzejsze używki i nieczyste zagrania w tym nierównym wyścigu.
    [Słabości:] -
    -Najważniejszą i najdotkliwszą wadą jest to, że jest uzależniony od narkotyku, który sam wymyślił. Ma przy sobie kilka fiolek tego proszku, który miesza się z wodą i taki eliksir wypija. Taka chęć wypicia napoju przychodzi często w najmniej upragnionym dla obecnego nosiciela momencie.
    -Podczas przemiany czasem druga strona jest nieświadoma co robi pierwsza i vice versa, więc Rohan może się obudzić równie dobrze w swoim łóżku jak i w miejscu zbrodni obtoczony białymi konturami
    -Rohan uważa się za 100% pacyfistę, więc niemożny jest do zaatakowania bądź nawet samoobrony. Zazwyczaj nie staje w takich sytuacjach, które wymagałyby użycia przemocy, więc po prostu jest zazwyczaj spokojny i ma uśpioną czujność skupiając się głównie na Xezusie by ten niczego nie zmajstrował dlatego też jest dosyć podatny na ataki.
    -Xezus natomiast jest z zamiłowania Jingoistą i zagorzałym militarystą. Agresywny i brutalny w swoich poczynaniach nie zostawia ze swoich wrogów ani trochę okrucha życia. Lubuje się w korzystaniu z przeróżnych broni. Białej, palnej… W dużej różnicy to nie ma dla niego znaczenia. Byle zabiło.
    -Xezus. Po prostu. Chęć zabijania i morderstw oraz innych czynów złych może się kiedyś wydać a wtedy zapewne będzie to dosyć negatywne w skutkach.
    -Oprócz takich filozoficznych i wielce wyniosłych rzeczy warto wspomnieć o zwykłej przyziemnej sprawie… Waga oraz metaliczne ciało Rohana i Xezusa. Problem z wykrywaczem metalu czy także jazdą pojazdami przez jego dużą wagę często musiał być wypraszany z komunikacji miejskiej w pierwszych miesiącach po pozyskania nowego ciała. Większość czasu musi chodzić z przysłowiowego buta.
    [Silne strony:] -
    -Mechaniczne ciało, które na pewno jest wytrzymalsze, sprawniejsze oraz o większej sile niżli zwykłe mięso. Zwykły płomień czy chłód także go nie zmrozi/przypali tak łatwo. Pozwala także zamontować Rohanowi bądź Xezusowi dodatki do swojego ciała. Latarkę? Proszę bardzo! Mały komputer, który pozwala mu pracować wszędzie? Jasne, czemu nie? Zestaw noży i wmontowane strzelby? Taaak
    -Dosyć łatwo mu się uczyć czegokolwiek i szybko się adaptuje do obecnego środowiska. Jest to spowodowane zapewne mechanicznym ciałem oraz umysłem Rohana. Jego głowa to istny komputer, który szybko i sprawnie wykonuje rozmaite obliczenia
    -Rozległa wiedza na wszelakie tematy filozoficzne, psychologiczne, polityczne, naukowe, kulturowe i artystyczne. Dzięki tej wiedzy pisze dobrej jakości książki i badania, które przynoszą mu kapitał
    -Dobra opinia wśród społeczeństwa ze względu na bycie miłym sąsiadem, dobroczyńcom oraz działaczem społecznym.
    -Dosyć duże zaplecze finansowe oraz duża sława w sferze naukowej. Potencjalny laureat nobla za swoje działania na rzecz chemii i literatury.
    [Zdolności:] -
    -Obsługa broni palnej i białej. Umiejętność jednak zarezerwowana tylko dla Xezusa.
    -Duża znajomość chemii oraz biologii. Przynajmniej w wypadku Rohana.
    -Tak po za nauką Rohan zajmuje się malarstwem, pisaniem prozy i komponowaniem oraz graniem muzyki na instrumentach klawiszowych, smyczkowych oraz wszelkiej maści gitarach. Nie zapominajmy o starym poczciwym akordeonie
    -Posługuje się łaciną, językiem Jidisz, Angielskim, Rosyjskim, Gruzińskim, Staro Greckim, Niemieckim, Arabskim oraz Japońskim i trochę beknie z Chińskiego
    [Stabilność psychiczna:] - Dosyć słaba. Ciągłe przebywanie z osobą, która jest tobą a zarazem jej nienawidzisz jest okropne. Teraz tylko obie cechy tych postaci się coraz bardziej eksponują i jedna jest do zdolna zdominowania drugiej. Tylko teraz pytanie która koniec końców odniesie zwycięstwo?
    [Ulubione rzeczy:] - Rohan ubóstwia dobrą intelektualną rozrywkę w gronie zaufanych przyjaciół, lubi wszelakie style artystyczne a przede wszystkim futuryzm i kubizm, w muzyce lubuje się muzyką klasyczną i rockową. Stary pop także nie jest mu nie w smak. Interesuje się także nowinkami technologicznymi. Xezus to przeciwieństwo. Sprawia mu przyjemność dreszcz adrenaliny i najzwyklejsze łamanie prawa oraz zwykłe złośliwostki, Lubi być sam na sam ze swoimi myślami jednakże nie przeznacza ich na dywagacje filozoficzne tak jak Rohan a raczej myśli co zjeść i co zrobić teraz by napsuć krwi innym.
    [Historia] - Urodzony jako potomek starej arystokratycznej Poludniowo-Niemieckiej rodziny, która wyjechała do Ameryki w XVII wieku po narodzinach Chrystusa. Ród dawno się wyzbył fortuny i żył normalnym średniozamożnym życiem jak normalna rodzina niewyróżniająca się niczym. Ojciec Rohana pracował jako Chemik a matka była popularną pisarką. Oboje zarazili swojego syna pasją do tych dwóch rzeczy. Kultury i nauki. Rohan w szybkim tempie ukończył szkołę podstawową i średnią ze względu na to, że przykładał dużą wagę do wykształcenia i był mocno wytrwały w swoich postanowieniach. Nauczyciele mieli dobrą opinię o nim prócz kilku incydentów gdy odwdzięczył się szkolnym chuliganom po stokroć w sposób lekko niepokojący. Sielanka trwała w najlepsze. Dostał się na uniwersytet Harvard gdzie studiował Chemię. Jako swoją pracę doktorancką wybrał temat wytworzenia nowego specyfiku, który wymyślił. Substancja ta miała pozwolić na lepszą kontrolę swojego ciała i rozwinięcie możliwości mózgu by móc wykorzystać 100% jego potencjału. Wykonanie specyfiku powiodło się. Zostało tylko znalezienie królika doświadczalnego. Jako, że nie chciał nikomu sprawiać niebezpieczeństwa postanowił, że przetestuje go na sobie. Wsypał proszek do wody, wymieszał go i wypił. Piekielnie go bolała ta przemiana w Xezusa czyli jego uśpioną brutalniejszą stronę. Rohan był oszołomiony tym co się stało i był ledwo obecny. Widział ruchy swego alterego jakoby przez mgłę. Nie wiedział ile czasu minęło. Minuty? Godziny? Dni? A może miesiące? Jednakże w pewnym momencie Xezus postanowił się ponownie zmienić w Rohana. Zwierzęcy i prymitywny instynkt nie był obeznany z nawet elementarną wiedzą chemiczną przez co udało mu się odtworzyć recepturę aczkolwiek wywołał także eksplozję i pożar. Przemienił się z powrotem w swoją podstawową wersję, lecz ciało było w złym stanie. Jedyną możliwością było zamienienie zniszczonych części ciała mechanicznymi. Kruczoczarne włosy Rohana stały się białe jak papier a on obudził się jeszcze raz tylko, że z metalowymi dłońmi i mechanicznymi nogami. Wiedząc, że nie może pozwolić by narkotyk się rozprzestrzenił napisał pracę doktorancką na inny temat a recepturę zachował tylko dla siebie. Jednak dla niego było za późno. Uzależnił się i wypijał mieszaninę, którą pieszczotliwie nazywał “kleikiem”. Na początku trudno było mu kontrolować Xezusa jednak stara się opanować go co skutkuje większą świadomością podczas tego co czyni jego zła strona. Czy jednakże to plus, że jest świadomy tego co robi kiedy jest nieobecny w swoim ciele i jakich zbrodni dokonuje? Nie wiem. Historia nadal się toczy a Rohan po ukończeniu studiów zaczął pracować na kontrakty u wielu spółek. Napisał kilkadziesiąt dobrych kryminałów oraz innych książek o różnej treści. Aktualnie Mieszka na odludziu w Stanie Nowy Meksyk. Praktykuje do pobliskiego Katolickiego Kościoła i prowadzi dziwaczne acz w miarę szczęśliwe życie przeplatane wieściami o brutalnych czynach i tajemniczych porwaniach, które jeżą mu włos na karku…
    [Wygląd] -
    Wygląd Rohana podczas bycia normalnym
    bumaro.jpg

    Wygląd Rohana po przemianie w Xezusa
    f76e2898c72f5934d1841cb49f7e00a1.jpg



  • [Imię i nazwisko:] - Kretes. Komandor Kretes.
    [Wiek:] -

    Biorąc pod uwagę rok Kretoński, 567893478236 lat. W latach ziemskich, nie licząc momentow kiedy akurat był w innym wymiarze, nie poruszał się z prędkością większą niż światło i nie przebywał w czasie przed swoimi narodzinami

    około 30 lat krecich.
    [Płeć:] - Mężczyzna

    , jak jego matek i jego babć przed nim.

    [Orientacja seksualna:] - Heteroseksualny

    , szczęśliwie żonaty z Kretonką Molly.

    [Gatunek:] - Kret

    karaibski, w którego żyłach płynie krew faraonów i starożytnych Kretonów.

    [Motyw piosenki:] - Ta piosenka lub w sytuacjach szczególnych ta

    [Osobowość:] -

    Kretes nie jest szczególnie duszą towarzyską. Mimo wrażliwości i empatii lata doświadczeń, którymi mało który śmiertelnik może się pochwalić uczyniły go dość cynicznym, co w połączeniu z jego wrodzonym zamknięciem w sobie, zrzędliwością i skrytością może sprawiać wrażenie osoby nieczułej i gburowatej. Przyjaciele i bliscy są dla niego warci podjęcia każdego ryzyka i poświęcenia, będzie się też starał za wszelką cenę bronić słabszych i niewinnych. Ma duże problemy ze strachem i stresem, czasem są one w stanie kompletnie go sparaliżować, jednak wraz z doświadczeniem uczy się sobie z tym radzić. Nie lubi blasku reflektorów, woli pozycję osoby wspomgającej, uwaga innych i sława krępują go. Od kiedy widział swoją przyszłość jako starego stetryczałego babcia który stracił wszystko, łącznie z Molly, robi wszystko by opanować swoją zrzędliwość i mrukliwość - na razie bez skutku.

    [Nawyki:]
    Pam-para-pam -

    Kretes uwielbia podśpiewywać i nucić pod nosem, mimo że nie posiada szczególnych zdolności wokalnych. Kiedy pracuje praktycznie nie zauważa że to robi, co bywa niezwykle uciążliwe.

    Na kopiec kreta i Kilimandżaro -

    w wypadku zdenerwowania lub zaskoczenia Kretes korzysta z całej gamy oryginalnych i zazwyczaj dość dziwacznych powiedzonek, często też wzywa swojego matka, mimo że nigdy go nie poznał.

    Zgadzam się z tobą, Reksiu -

    po latach spędzonych ze swoim najlepszym przyjacielem, posługującym się zazwyczaj językiem, który nie wszyscy rozumieją, Kretes ma nawyk powtarzania zdań swojego rozmówcy lub tłumaczenia ich wszystkim dookoła

    Kret Kretes, bardzo mi przykro -

    mimo prób opanowania tego, komandor Kretes ma przykry nawyk zgryźliwego komentowania i narzekania na właściwie wszystko dookoła.

    [Słabości:]
    Aaaa! -

    Kretes mimo lat doświadczenia i wielu przygód na swoim koncie dalej pozostaje osobą dosyć tchórzliwą i łatwo jest go wystraszyć i zestresować. Kiedy jest w takim stanie trudno jest mu się skoncentrować a jego pamięć krótkotrwała szwankuje.

    JESTEM PANEM OGNIA… wcale nie!-

    Mimo swojego lękliwego usposobienia Kretes potrafi zbyt mocno zapędzić się z wiarą we własne możliwości, co często jest fatalne w skutkach.

    Bardzo niedobre dialogi są… Zupełny brak akcji jest-

    Kretes nigdy nie był mistrzem kontaktów społecznych i ciężko przychodzi mu jakakolwiek rozmowa, zwłaszcza z osobami obcymi. Często zraża do siebie nowo poznanych ludzi brakiem zdolności konwersacyjnych i społecznych.

    Ślepy jak kret-

    Bez swoich okularów Kretes nie jest w stanie praktycznie w ogóle funkcjonować, jego wada wzroku jest niezwykle silna i skomplikowana, jedynym sposobem na możliwość widzenia czegokolwiek jest używanie specjalnych gogli

    Krok za tobą, Reksiu-

    Kretes jest przyzwyczajony do bycia pomocą Reksia i przeżywania wszelkich przygód u jego boku, jako jego pomoc. Bez psiego przyjaciela kret będzie miał więc spore trudności z przestawieniem się na taki tryb i może radzić sobie z każdym zadaniem znacznie gorzej

    [Silne strony:]
    Weter…spokojnie Reksiu, nie idziemy wcale w TO miejsce, chciałem powiedzieć…an-

    Kretes widział w życiu naprawdę wiele, mało co jest w stanie go zaskoczyć, umie pracować w ciężkich sytuacjach

    Honorowy tytuł ambasadora Archipelagu Wysp Majonezyjskich-

    Kretes jest, mimo swoich problemów z kontaktami z ludźmi, prawdziwą dumą swojej wioski, a osoby które słyszały o jego przygodach mają go za bohatera

    Krecia robota-

    Kretes jest świetny w kopaniu. Nie brzmi to jak coś wyjątkowo niezwykłego, jednak ta zdolność już wielokrotnie okazała się niezwykle istotna, między innymi podczas wielkiego polowania na mumie, lub kiedy przekopał się pod całym oceanem, by znaleźć pomoc dla swojego uprowadzonego plemienia

    Kalibracja kreta-

    Po odpowiednim przygotowaniu Kretes potrafi dostosować się właściwie do każdej sytuacji, od przenoszenia się do krainy magii po walkę z gwiezdnymi kowbojami

    Szczotka i szufelka-

    Reksio i Kretes są duetem tak zgranym, że potrafią współpracować ze sobą bez słów, wspierać swoje wzajemne braki i wzmacniać umiejętności, razem są właściwie niepokonani

    [Zdolności:]
    Ogniu krocz za mną-

    Kretes jest niezwykle uzdolnionym pirotechnikiem i z odpowiednimi materiałami potrafi zrobić naprawdę ogniste cuda, bardzo precyzyjnie wykorzystując dynamit i podobne substancje

    Licencję pilota wszelkiego typu pojazdów kosmicznych-

    Kretes potrafi pilotować właściwie każdą maszynę, od tak prowizorycznych jak te zrobione z chomika i pralki po te najbardziej zaawansowane, oczywiście wcześniej potrzebuje się do nich przyzwyczaić i dokalibrowć

    Skromny krecik-

    Kretes ma niezwykły wachlarz umiejętności i doświadczeń zebranych podczas rozmaitych przygód. Zwiedził cały świat i więcej, brał udział w nauce magii, pilotażu statku podwodnego i budowie torów kolejowych pod jadącym pociągiem. Mimo braku szczególnych zdolności bojowych potrafi o siebie zadbać i obronić się przed intruzami.

    [Stabilność psychiczna:] - Kretes jest stabilny psychicznie i trudny do złamania, mimo że zdarza mu się bać lub narzekać. Jak na bohatera przejawia wręcz podejrzane zdrowie psychiczne
    **[Ulubione rzeczy:]
    -Makaron, najlepsze możliwe jedzenie i broń
    -Kretonka Molly (a spróbowałby nie)
    -Reksio (mimo że ich znajomość rozpoczęła się średnio przyjemnie)
    -Jego kuchenka czteropalnikowa, biała z elektrycznym piekarnikiem, ale za to zepsutym
    -Brak konieczności latania na szufelce, teleportkowania, bycia zjadanym, gonionym przez dinożaury czy uczestnictwa w pracach szurniętego koguta wynalazcy
    [Historia]-

    Kretes urodził się na wyspie skarbów, nigdy nie mając okazji poznać swych rodziców. Wychowywał go babć Norbert i jego żona dziadka Koparka, która na starość stała się wyjątkowo zrzędliwa i nieprzyjemna. Z tego powodu jako młody kret zdobył tytuł komandora, służąc w majonezyjskim projekcie kosmicznym. Po przejściu na wczesną emeryturę wrócił do domu i wykopał sobie wygodny dom w rodzinnej wiosce w okolicy Boga-Twaroga. W tych okolicznościach poznał Reksia, niezwykłego psa rozbitka, który pokonał piratów rządzących tym terenem. Gdy kury z jego wioski zostały uprowadzone przez UFO kretes postanowił odnaleźć tego awanturnika, by poprosić go o pomoc, co było początkiem przyjaźni na całe życie, wykutej w ogniu niezwykłych przygód, między innymi oswobodzenia odległej galaktyki spod tyranii Jaja Śmierdzi, kiedy to kret poznał miłość swojego życia, Molly, walki z kosmicznymi kowbojami, Zeusem, pogodzenia dwóch odwiecznie wrogich rodów dwugłowych indyków , teleportkowania się do wymiaru magii, pokonania Tego, Który Tak Potwornie Mąci, cofnięcia się w czasie, by pokonać zakon Ryżokrzyżowców, przeniesienia się w przyszłość, podwodna wyprawa z kapitanem Nemo, uwolnienie Karimaty z rąk Koli z Szambola, oswobodzenia ukrytego podziemnego kreciego miasta ze szczurzej tyranii i wielu więcej. Teraz, na starość kret miał nadzieję spędzić emeryturę w sąsiedztwie Reksia, wraz ze swoją żoną Molly. Znając jednak życie jego spokój nie będzie trwać długo…

    text alternatywny

    text alternatywny



  • [Imię i nazwisko:] - Ambroży Kleks,

    chociaż nie jest wykluczone że dawniej był to pseudonim

    [Wiek:] -

    Nieznany, kilkadziesiąt lat był zwykłym guzikiem, a wcześniejszy czas mocno zamazał się w jego pamięci, w każdym razie nie pamięta żeby kiedykolwiek był młodszy

    [Płeć:] - Mężczyzna [?]
    [Orientacja seksualna:] -

    Panseksualność, albo raczej aseksualność i panromantyczność, w każdym razie nie jest szczególnie zainteresowany tematem

    [Gatunek:] -

    Brak informacji, możliwe że jest jedyny w swoim rodzaju, choć na podstawie jego zdolności da się wyciągnąć pewne wnioski

    [Motyw piosenki:] -
    To choć dawniej raczej to
    [Osobowość:] -

    Jego osobowości nie jest łatwa do opisania ze względu na jego problemy egzystencjalne i uszkodzone wspomnienia. Na pewno jest ekscentryczny, wesoły i towarzyski, jednak ciężko powiedzieć coś bardziej specyficznego

    [Nawyki:] -

    Ciężko powiedzieć, jako że istnieje w aktualnym trybie życia od kilku godzin, a większość dawnych była związana z prowadzeniem szkoły, której nie widział od dziesięcioleci, jednak kilka może dalej wymienić

    Jeśli jesteś wystarczająco odważny, wszystko może być… zjeżdżalnią

    Gdy tylko ma taką możliwość, Kleks zamiast korzystać ze schodów jak cywilizowany człowiek, zjeżdża po poręczy… również do góry, dzięki swym zdolnościom. Uważa to za odświeżające i naturalne, w przeciwieństwie do większości jego otoczenia

    Wewnętrzne dziecko chce się wydostać

    Pan Kleks często zachowuje się bardzo infantylnie w stosunku do swego wyglądu i szacowanego wieku. Często zachowuje się co najmniej irracjonalnie, lub wręcz dziwnie, dając się ponieść do świata wyobraźni i tracąc zdolności oceny świata realnego. Nie ma najmniejszych problemów żeby dogadać się z kimkolwiek w wieku 4-19 lat, z łatwością dostosowując się do poziomu rozmówcy.

    Rośliny motylkowe

    Dieta pana Kleksa jest równie niezwykła co cała jego osoba. O ile wydaje się, że mężczyzna nie odczuwa głodu, wiele jego zdolności słabnie, jeśli nie spożywa odpowiedniego posiłku, składającego się zazwyczaj z zupy motylowej, zaskakująco gęstej potrawy w skład której poza kolorowymi owadami i proszkami z kieszeni Kamizelki wchodzą głównie nasiona roślin strączkowych. Do jadłospisu profesora Ambrożego należy również dopisać pastylki na porost włosów oraz piegi, które w jakiś sposób potrafi pozyskać z twarzy innych, jeśli jest w stanie ich dotknąć. Procedura nie boli, a jedynie lekko łaskocze, a piegi szybko powracają na twarz, jeśli jest ona wystawiana na działanie promieni słonecznych.

    [Słabości:] -
    Wewnętrzne dziecko II - Dziecko kontratakuje

    Dziecinność i brak powagi pana Kleksa często przysparza mu problemów, tak społecznych, jak i natury komunikacyjnej. Raczej nie potrafi dogadać się z osobami dorosłymi, a ich problemy wydają mu się abstrakcyjne i… dziecinne! Często jest też zbyt naiwny na wyrachowany świat dorosłych i nie zauważa wielu oczywistych dla innych znaków zdradzających kłamstwa, podstępy lub zwykłą złośliwość. Samo w sobie nie byłoby to jednak tak dużym problemem, gdyby nie fakt, że z czasem dziecinnienie przechodzi również na fizyczny wygląd Kleksa i po około dwóch dobach z poważnego profesora raczej w drugiej połowie życia przechodzi on w dwulatka któremu wyżynają się ostatnie mleczne zęby

    Guzik mnie to obchodzi

    Ambroży spędził kilkadziesiąt lat z poczuciem porzucenia i opuszczenia. Spowodowało to u niego depresję, utratę poczucia własnej wartości i celu isnienia, a także duże znieczulenie na otaczający go świat. Wszystko to razem wpiło się w jego świadomość niezwykle mocno, tak, że Kleks w ramach odruchu obronnego stracił wiele że swoich wspomnień, tożsamości oraz świadomości swoich zdolności i możliwości. Odkrycie ich na nowo może nie być łatwym zadaniem.

    Polska mistrzem Polski

    Kleks ocknął się w jednym z trzech największych miast… jednego z niezbyt ciekawych czy znaczących państw. Co więcej, nie pamięta korzystania z żadnego innego języka niż polski. Biorąc pod uwagę, że brak tu szczególnie dużej ilości osób niecodziennych w takim jak u niego znaczeniu, trudno może mu być zrozumieć kim jest i co właściwie z tego wynika.

    Guzik w epoce ekspresów

    Wspomnienia Kleksa, chociaż niezbyt spójne i dokładne pozwalają mu na normalne funkcjonowanie w ich realiach. Na jego nieszczęście są to realia międzywojenne, w związku z czym świat współczesny jest dla niego nieprawdopodobnie zaskakujacy

    Wyłom

    Kleks ostatnie kilkadziesiąt lat spędził jako piękny guzik od swojej kamizelki, nie do końca wiedząc jak to możliwe ale też niespecjalnie zdziwiony tym faktem. Największym problemem było jednak to że z guzika wyłamał się spory kawałek, który gdzieś zaginął. Co prawda różowa woda naprawiła ubytek, jednak nie wygląda on tak samo i wydaje się, że ta naprawa jest raczej dość polubowna.

    [Silne strony:] -
    Z poradnika młodego zielarza

    Niezależnie od tego czy aktualnie wygląda jak kilkumiesięczne dziecko czy sześćdziesięciolatek, Kleks w jakiś sposób zawsze potrafi zachować możliwości fizyczne dość wysportowanego dwudziestopięciolatka. Ma do tego niezwykle dobrą kondycję, potrafiąc przez całe godziny biegać, skakać, latać i pływać nie odczuwają większego zmęczenia.

    Sję,sję, o sję hua jahen tunku punku

    Profesor Ambroży Kleks może się pochwalić, że częścią jego edukacji była nauka w akademii doktora Pai-Chi-Wo. Co prawda nie pamięta z tego okresu wszystkiego i część wiedzy magicznej została utracona, jednak podstawy na które składają się między innymi ćwiczenia oddechowe umożliwiające lewitację, zdolność dostrzegania niewidzialnego, podstawy alchemii i medycyny magicznej nigdy nie zostały utracone, a czasem udaje mu się przypomnieć sobie coś więcej.

    Wewnętrzne dziecko III - Powrót pompki

    Dzięki pompce znalezionej w kieszeni Kamizelki Kleks jest w stanie powiększyć i zmniejszyć wiele przedmiotów, nie wyłączając z tego samego siebie. Tak długo jak ją posiada, w połączeniu z tabletkami na porost włosów, jest w stanie przy odpowiednim przygotowaniu uchodzić za osobę w dowolnym wieku.

    Drogocenny guzik

    Pan Kleks posiada na Kamizelce niezwykły, piękny guzik z drogocennego kamienia szlachetnego w kolorze granatowego atramentu poprzecinanego barwnymi nitkami światła (poza odnowionym fragmentem) który potrafi pocieszyć go w ciężkich momentach

    [Zdolności:]
    Kleskografia, panie psorze?

    Ambroży Kleks ma duże doświadczenie w pracy z młodzieżą, gdyż w przeszłości prowadził swoją własną akademię. Teoretycznie oznacza to również że ma bardzo dużą wiedzę z przedmiotów których nauczał, jednak nie są to raczej twarde kompetencje, bo aktualnie mało w której szkole uczy się alchemii, korzystania z wyobraźni,leczenia przedmiotów czy komunikacji z bajkami. Gdyby jednak kiedyś potrzebował wiedzy z tej dziedziny nie będzie to dla niego większy problem.

    Bo fantazja jest od tego

    Pan Kleks bardzo dosłownie traktuje powiedzenie, że wszystko jest możliwe, a ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Magia, którą kontrolował i przynajmniej częściowo dalej kontroluje, polegała właśnie na nadawaniu kształtom i przedmiotom magicznego znaczenia dzięki wyobraźni. Jest to więc, można powiedzieć, umiejętność tworzenia artefaktów na podstawie przedmiotów które wyglądają jakby powinny mieć daną zdolność.

    Co ja mam w kieszeni…?

    W Kamizelce i w Palcie, ubraniach w których Ambroży pojawił się po czasie guzikowym jest bardzo wiele kieszeni i kieszonek, w których ukryte są rozmaite przedmioty, często takie które nie powinny znaleźć się w kieszeni. Na razie Kleks odkrył kieszeń z pigułkami na porost włosów, pompką zwiększajaco-zmniejszajcą, nieokreśloną ilością szkła laboratoryjnego, nieokreśloną ilością wody morskiej i saksofonem. Kieszenie zdają się przemieszczać, a to co dzieje się z ubraniem z zewnątrz zdaje się nie mieć wpływu na to co dzieje się w ich wnętrzu.

    Oko w Alfa Centauri

    Ciało Kleksa działa inaczej niż u ludzi. Ciężko jest go zranić, a złamanie kończyny jest dosłownie niemożliwe. Ambroży nie krwawi, jeśli tego nie chce, a część jego kończyn i organow, między innymi obie nogi i lewe oko, są odczepialne.

    {Dla dociekliwych}
    Sierpień, rok 1939, Łódź, Plac Wolności

    - Zastanów się jeszcze, pracowaliśmy nad tym tak długo! -
    Był ciepły, słoneczny dzień, końcówka ciepłego i słonecznego lata. Słońce błyszczało, odbijając się od wyjątkowo czystego jak na to miejsce pomnika Kościuszki, stojącego na środku placu. Poeta westchnął. Prowadził z przyjacielem tą dyskusję całą długość Piotrkowskiej, a on postanowił wrócić do początku.
    - A co możemy zrobić innego, Julianie? Już przegraliśmy, jego słowa pokonały nasze, wojna jest już nieunikniona. To brutalna i barbarzyńska prawda, tak jak on jest brutalny i barbarzyński, a jednak prawda. -
    Jego towarzysz potarł palcami nos, który w połączeniu z charakterystycznym kształtem jego czaszki nie dawał złudzeń, co będzie go czekać, jeśli dostanie się w ręce tematu ich rozmowy.
    - Przecierz mamy więcej, niż tylko słowa, Brzesiu. A gdybyśmy… -
    Jan zacisnął pięści.
    - Co mogliśmy? Co moglibyśmy? - wywarczał, tracąc swój spokój - Bez mocy, bez magii możemy najwyżej… Nasze próby są… Wiesz ile są warte? Tyle są warte! - Pisarz oderwał od kamizelki piękny, ozdobny guzik, nie, Guzik i pokazał go gospodarzowi - Śliczny, niezwykły i całkowicie nieprzydatny! - guzik, ciśnięty z wściekłością odskoczył od bruku i potoczył się prosto do studzienki ściekowej, odprowadzony smutnym wzrokiem Juliana. - Do niczego innego się nie przyda, cała ta alchemia, cała zabawa w obrońców wszechświata, na tym się właśnie kończy! - Jan wykrzyczał, głosem wibrującym z wściekłości, zawodu i czegoś jeszcze, czego Julian nie umiał sprecyzować.
    - Więc co teraz zrobisz? - zapytał cicho Łodzianin.
    - Przeczekam - w głosie Jana brzmiała tylko rezygnacja - Przeczekam, wydam parę wierszy, może jak to wszystko się skończy opowiem o nim w książce… A ty? -
    - Ja… Ja muszę uciekać. Nie jestem jeszcze pewien, dokąd, ale wiesz, że nie mogę tu zostać… - Tuwim wbił wzrok w kostkę brukową. Przyjaciele pogrążyli się w wspólnym milczeniu, spoglądając na jeden ostatnich zachodów słońca tego roku.

    ???

    Ambroży unosił się w przestrzeni żółtego światła od jakiegoś czasu, nie był pewien od jak dawna. Pewne było to, że minęło już wystarczająco dużo czasu, żeby zapomniał że poza tym światłem i poza tym guzikiem było jeszcze cokolwiek. Nie było to miłe albo niemiłe uczucie, po prostu było. Stabilnie, niezmiennie, pewnie
    - Panie profesorze! - niespodziewanie głęboki kobiecy głos przedarł się przez monotonne buczenie światła. Tuż za głosem poruszał się cień, rozmyta sylwetka z kapeluszem i parasolem. - Jest pan potrzebny, bez pana nie damy sobie rady -
    - Proszę sobie iść - Kleks mruknął, starając się wrócić do swego letargu
    - Dzieci nas potrzebują. Proszę natychmiast się pozbierać. - Tym razem głos wywarł na Ambrożym większe wrażenie. - Ja nie mogę nic zrobić - wyjąkał - Kratka ściekowa spowodowała wyrwę… -
    - Zajmę się tym, Pan niech zajmie się zebraniem się do kupy, proszę mi wybaczyć, ten żart w zaistniałej sytuacji nie był stosowny. Czekam w pańskiej akademii… Wszyscy czekamy… - głos zaczął się ulatniać, tak samo jak żółte buczenie i światło zastępowane czymś… Czymś rzeczywistym!

    12 Grudnia, rok 2019, Łódź, Dętka

    - Informacje o wybuchu pod Centrum są niepokojące, ale władze uspokajaką, że ludzkie życie nie jest zagrożone. Przypominamy, że wczoraj około godziny 4 w nocy wybuchł tajemniczy bunkier z czasów drugiej wojny światowej. Nie wiadomo jeszcze, kiedy muzeum Dętka wróci do użytku, jednak poza jego zalaniem miasto wydaje się, że nie ucierpiało…- Agata zmniejszyła głośność radia i ruszyła w dół. Pomagała tacie w muzeum już wiele razy, jednak tym razem nie wiedziała, co może zrobić. Tu nie potrzebny był hydraulik tylko ciężkie maszyny. Zaklęła pod nosem. Tata miał rację, było trzeba iść do szkoły, nic tu nie zdziała. Z drugiej strony będzie miała wymówkę czemu nie było jej na imieninach liceum. Nagle z rozważań wytrącił ją błysk światła.
    - Jest tam kto? - rzuciła pytanie w kierunku bardziej zalanego odcinka kanałów.
    - Obawiam się, że tak - poważny, miły baryton odpowiedział po chwili wahania - Czy mogła byś mi moja droga powiedzieć, co właściwie znaczy tu? - spytał mężczyzna, wynurzający się z mroku. Agata zaniemówiła
    - O cholera - mruknęła - pieprzony pan Kleks w kanałach -
    Mężczyzna podrapał się po głowie z zaginioną miną, rozglądając się dookoła.

    [Stabilność psychiczna:] -
    Kimać z szczurami

    Ostatnie kilkadziesiąt lat Kleks spędził w formie guzika w kanałach, nic więc dziwnego że jest teraz nieco zagubiony

    Guzik warty

    Po porzuceniu przez swojego stwórcę i długim czasie zapomnienia nic dziwnego, że jego poczucie własnej wartości jest znikome, a do tego zmaga się z galopującą depresją

    Białe kleksy historii

    Z powodu długiego czasu letargu, wyrwy w Guziku lub jeszcze innych, nieznanych na razie przyczyn, Ambroży nie pamięta swojej historii, co zdecydowanie nie pomaga mu w określeniu siebie

    **[Ulubione rzeczy:] **
    Na pewno nie kanały.
    [Wygląd]
    Zbliżenie na twarz
    image
    Wygląd we wspomnieniach
    image
    image
    Wygląd teraźniejszy (uszkodzony [?])
    image


  • Mistrz Gry

    @Maks9o
    Spoko. Karta przyjęta. Kto zaczyna?
    @Spooky-Spooker A przyjmuję to Australium, jak najbardziej. Gdzie zaczynasz?
    @GrandAutismo Niedługo to będzie można zrobić Xezus: Into The Xezus-Verse
    No ale akcept rzecz jasna
    Gdzie zaczynasz? A raczej, w jaki sposób, bo samą lokację podałeś. Kto zakłada temat?
    @Bzdurek
    No ty to już znasz moją odpowiedź na te karty <3
    Kretes:
    Jak najbardziej, jeszcze jak
    W jaki sposób chcesz zacząć?
    Pan Kleks:
    Jasny gwint, huhuhu, ta karta postaci bardzo mi się podoba
    Bardzo chętnie poprowadzę pana Ambrożego
    Kto zaczyna i jak?
    kc za prawidłowe użycie zakładki do stanu psychicznego


  • Przypadki z Vasira Lake

    Czy mógłbym ciebie prosić o rozpoczęcie plox



  • Merci<3
    Zacznę obie, razem z założeniem tematów, jeśli ci to pasuje



  • Hm…
    Dno Rowu Mariańskiego?


  • Mistrz Gry

    Dokładnie.


Log in to reply