Dom Billa Deweya


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Aż ciekawe, jakie jeszcze porównania będzie mógł zrobić Bill podczas poznawania innych kosmicznych Imperiów…
    -Szczerze? Nie wiem. Zbyt dużo przyjemniaków w kosmosie nie ma. Mogą być Skrullowie, na pewno będą Asgardczycy… No, jak się uda, lodowe giganty… I może Korpus Nova do ochrony.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, aby nie musiał robić porównań do pewnego wojowniczego narodu z Europy, którego specjalnością jest wywoływanie konfliktów na skalę światową…
    -Korpus Nova? - zapytał się zaciekawiony - Przynajmniej po nazwie nie brzmią na takich, co są źli…


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Wszyscy w tym przypadku najprawdopodobniej wiedzą o jaki to naród chodzi Billowi…
    -No cóż, nie są tak właściwie źli. Mają że tak powiem kija w dupie, ale to coś w rodzaju kosmicznej policji opartej na wolontariacie, więc mimo wszystko nie są źli.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    No… coraz ciekawiej prezentuje się już obraz tej kosmicznej geopolityki, to Bill może przyznać. Jeszcze tylko kosmicznych Avengersów brakuje.
    -Rozumiem. - skwitował - I na razie… chyba tyle mi wystarczy, jeśli chodzi o kosmiczne lekcje.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Znając życie, to najprawdopodobniej istnieje taka grupa, a może nawet kilka wariacji takiej drużyny. Wszechświat jest przecież ogromny!
    -To może przejdziemy do przyjemniejszych spraw niż kosmiczne imperia? Myślę, że… A wiesz co? Polecisz do Stevena i go zaprosisz? Ja się zajmę Perełkami.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Ogromny, a według niektórych nawet i nieskończony!
    Bill w międzyczasie uważnie z zaciekawieniem wysłuchał propozycji Żółtej, po czym lekko się uśmiechnął i odpowiedział wesoło:
    -Nie ma problemu, kochanie. Wrócę w mgnieniu oka.
    Po czym spróbował delikatnie ,odkleić się" od swojej narzeczonej, co tak chętnie zajmie się jego podopiecznymi pod jego nieobecność.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Nie tylko chętnie, ale i z własnej woli! No… Jak tak dalej pójdzie, to Żółta sama będzie się zachowywać jak słodziaśna Perełka.
    Żółta natomiast dała mu buziaka w czoło i pozwoliła mu się odkleić.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Jakby na to nie spojrzeć, to ta ,przemiana" zachodzi już na jego oczach. W końcu… wystarczy tylko spojrzeć, jakim ona jest teraz przeszczęśliwym Klejnotem.
    Kiedy Bill przestał się w końcu tulić, Bill już szykował się do wyjścia z pokoju, lecz zanim to zrobił, przytulił lekko każdą z Perełek ,na pożegnanie", zaś Żółtą pocałował w policzek.
    -Zaraz będę. I to, nawet ze Stevenem.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Przeszczęśliwym to w tej sytuacji wręcz mało powiedziane! Ona promienieje radością oraz szczęściem!
    Perełki są mocno zadowolone z czułości. Tylko tej pokrzywdzonej nigdzie nie ma… Pewnie siedzi na strychu. I… Jest! Może Steven jej pomoże? On się zna na pomaganiu innym jak nikt.
    -Wierzę na słowo. - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Żółta.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Nie dość, że w pomaganiu jest ekspertem, to także zna się na Klejnotach jak nikt inny. W końcu… przebywał w ich towarzystwie niemal od urodzenia. A do tego sam jest w pewien sposób przedstawicielem tej rasy.
    W międzyczasie Bill posłał jeszcze Żółtej i Perełkom szczery uśmiech, po czym wyszedł z pokoju i szykował się do wyjścia. Przed udaniem się do Stevena zajrzał jeszcze tylko do Białej na chwilę, by sprawdzić, co u niej.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Postanowione! To będzie najlepsza pomoc jaką na chwilę obecną Bill może sprowadzić dla Perełek. A w każdym razie nic lepszego mu do głowy na chwilę obecną nie przychodzi.
    Kiedy Bill zajrzał do Białej, zobaczył jak ta siedzi sobie spokojnie na krześle trochę odsuniętym od biurka i nastraja skrzypce z bliżej nieokreślonego białego materiału. Rzuciła Billowi krótki uśmiech i spojrzenie.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Dewey również posłał jej serdeczny, szczery uśmiech, by odpowiedzieć:
    -Jakby coś, to ja na chwilę wychodzę, ale zaraz będę. Miłej gry.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    -Oczywiście. Do zobaczenia, Bill. - odpowiedziała, po czym wróciła do zajmowania się skrzypcami.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Po ,załatwieniu" tej sprawy, Billowi nie pozostaje nic innego, jak tylko pójść poprosić Stevena o przyjście. Chociaż… w muędzyczasie mógłby zrobić coś jeszcze. Jako, że młody Universe raczej z domu nagle nie ucieknie, może by tak choć na chwilę wpaść do znajomych osób z miasta? W końcu… z taką Vidalią, Frymanem czy Kofim nie widział się już jakieś dwa miesiące. Poza tym, mógłby także ,pochwalić" się swoim ożenkiem i wstępnie zaprosić na owo przyjęcie.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    Znaczy… To zależy tylko i wyłącznie od woli Billa, ale jeśli już, to dobrze by było, gdyby najpierw dał znać Stevenowi. W końcu może i znajomi są ważni, ale nie należy zapominać o tym, że Steven ma przyjść do domu Billa również po to, żeby pomógł Perełce siedzącej na strychu.


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    Jeśli tak na to spojrzeć, to… lepiej pójść do Stevena. W końcu tutaj to los Perełek jest najważniejszy.
    Aby spełnić swoje postanowienie, Bill szybkim krokiem schodzi na dół, by wyjść z domu i udać się w stronę dawnej świątyni Klejnotów, gdzie mieszka sobie ten niezwykły, na wpół kosmiczny chłopak.


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    // Zmieniamy temat od razu na Domek Stevena żeby nie przedłużać?


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    //Tak


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    // Kto robi post startowy?


  • Mistrz Gry

    avatar Woj2000 Woj2000

    //Ja to zrobię, spokojnie


  • Mistrz Gry

    avatar Andrzej_Duda Andrzej_Duda

    // Gracias


  • Mistrz Gry

    @Woj20000 A zatem Różowa Diament, Norrin Rad oraz Bill Dewey dotarli razem pod próg domu Billa. Z tym, że Różowa postanowiła schować się w kamuflażu na określoną odległość, ponieważ niezbyt mądrym posunięciem byłoby wprowadzać jeszcze więcej zamieszania niż jest i dodatkowo narażać żonę na napad załamania nerwowego. I dlatego też… Niestety, ale wypadało by powiedzieć białe kłamstwo, że Steven zgodził się przyjść na ślub. Bo co innego można powiedzieć? Że jej powód straty widzenia sensu własnego życia oraz wartości nagle powrócił do pełnego życia, jednocześnie pozbywając się jednej z nielicznych osób, które do tej pory coś dla nie znaczyły? Zdecydowanie nie. Trzeba to rozegrać gładko, najlepiej starając się zwrócić jej uwagę na Srebrnym Surferze, który obecnie ledwo utrzymuje się na własnych nogach, opierając się o Billa, który najprawdopodobniej by już leżał jak długi, gdyby nie fakt, że jego nowy towarzysz jest zaskakująco lekki jak na swój format.



  • Nie ma co, chyba od tamtego wylotu w kosmos życie nie będzie już go oszczędzać z kosmicznymi perypetiami, zwłaszcza takimi związanymi ze ściemnianiem, kłamstwem i oszukiwaniem. Dobrze, że przynajmniej nie ma już powodów do uwodzenia, jak to było jeszcze kilka miesięcy temu…
    W każdym razie, Dewey stara się prowadzić chwiejącego się Norrina pod drzwi domu, po czym otwiera je i wchodzi z nim do środka.
    -Żółta? Biała? Perełki? - nawoływał znane, niedawne domowniczki - Potrzebuję pomocy, i to sporej…


  • Mistrz Gry

    O jeny, całkowita racja… Choć… Nie może zaprzeczyć temu, że stanie się pieszczochem dwóch kosmicznych Imperatorek było dość ciekawym wrażeniem. O tej trzeciej lepiej nie wspominać, nie były to przyjemne odczucia.
    -Już idę! - zawołała Biała Perła ze środka, a po chwili już stała w progu. Miała się przywitać ze swoim przyjacielem, ale wtedy zobaczyła poszkodowanego kosmicznego wędrowca, który na jej widok schylił głowę i rzekł grzecznym tonem:
    -Witam szanowną Perłę.
    Na co ona się jakby lekko zarumieniła, nie odlepiając od niego wzroku. Po chwili zastanowienia powiedziała zdezorientowana:
    -Myślałam, że nie może już być dziwniej… Bill, po prostu wytłumacz mi co się stało! I wejdź… Gdybyś chciał wiedzieć, Żółta jest na górze i sprawdza chyba stabilność struktury domu lub coś takiego. - po czym weszła do środka, gdzie Perełki zajmują się swoimi sprawami. Kiedy tylko zobaczyła Billa i Norrina, jak burza podbiegły do niego z zainteresowaniem, jednocześnie dając Deweyowi przejście. Przyglądają mu się z fascynacją, prowadząc między sobą szepty na temat tajemniczego, srebrnego jegomościa. Jedynie najbardziej poszkodowana, mająca tendencje do samookaleczenia się Perła koloru czarnego siedzi spokojnie na fotelu z posępną miną i przygląda temu całemu rozgardiaszowi.



  • -By powiedzieć jak najkrócej - to jest Norrin, który spadł z kosmosu, zniszczyła mu się jego latająca deska i potrzebuje nie tylko jakiejś kosmicznej pomocy medycznej, ale też naprawy jego latającej deski. - wyjaśnił najkrócej, jak potrafił, spoglądając na Białą i przechodząc przez gromadkę jego podopiecznych do salonu, by tam położyć Srebrnego Surfera na sofie - A, i jaką stabilność niby Żółtej chodzi? Dom nam się zawala czy co?


  • Mistrz Gry

    Kiedy tylko Bill położył swojego niezwykłego gościa na kanapie, Perełki w ekspresowym tempie otoczyły go ze wszystkich stron, czy to na stojąco, czy to na klęcząco. Cały czas prowadzą na jego temat intensywne, ale ciche rozmowy, jednocześnie nie odzywając się do samego Norrina ani jednym słowem. Ich opiekun zauważył, że Złota Perła, która już jest jak wiadomo całkiem niezłą arystokratyczną paniusią, najwidoczniej zauroczyła się srebrnym blaskiem i nieskazitelnością jego skóry.
    Biała Perła tymczasem stanęła naprzeciwko Billa i dość zmieszana odpowiedziała:
    -Znaczy, ja wiem, kim on jest! To Herald Galaktusa, Pożeracza Światów. Byłam taka zdziwiona głównie dlatego, że jego przybycie zazwyczaj oznacza zwiastun… Er, lepiej powiem Ci to później na prywatności, no nic. Ale w kwestii twojego pytania - Nie, dom się nie zawala. Żółta po prostu stwierdziła, że chce sprawdzić jakość ziemskiej architektury… Czy coś. Właściwie, musisz się jej spytać samemu, bo sama nie do końca rozumiem jaki jest cel jej inspekcji, jeśli mam być z tobą szczera.



  • Galaktus, Pożeracz Światów, zwiastun czegoś okropnego…
    O tak, los naprawdę lubi mu pokazywać, że kosmiczne ceregiele stały się integralną częścią jego życia, tylko najgorsze jest w tym to, że coraz większej wagi mu się trafiają. I to tak dosłownie, jeśli ten przydomek ma nie od parady.
    -Cóż… - rzucił nieco zrezygnowany własnymi rozmyślaniami - To ja pójdę do Żółtej, a potem porozmawiamy.
    Po czym rzucił do wszystkich tu obecnych podopiecznych.
    -Za chwilę wrócę, dobrze? Może przez chwilę zająć się naszym nowym gościem?


  • Mistrz Gry

    A jeśli jest to coś na tyle strasznego, że Biała Perła woli tego nie mówić przy reszcie Pereł, to… To jest już właściwie potwierdzenie tego, że podomek owego Galaktusa nie wziął się z niczego. Jeśli już teraz dzieją się takie rzeczy, to aż strach się bać myśleć o tym, jakie kosmiczne dziwactwa przyniesie przyszłości.
    -W porządku. Będę tutaj, a potem porozmawiamy w ogrodzie. - odrzekła mu, po czym usiadła obok Czarnej Perły.
    Perełki na chwilę wyrwane z rytmu wzajemnego przekazywania sobie plotek na temat nowego gościa gwałtownie odwróciły się w kierunku Billa i mało przekonująco pokiwały głową na “Tak”. No nic… Nie trzeba się za bardzo martwić, bo przynajmniej jest z nimi Biała Perła.



  • A jak jest z nimi Biała, to może być pewien, że nic się tu nie stanie.
    Póki co, udał się na górę, by sprawdzić, co dokładnie jego narzeczona sprawdza w jego domu.
    -Żółta? Jesteś tutaj? - zapytał od razu po wejściu na piętro domu, po czym odruchowo kierując się do sypialni, jakby chcąc ją znaleźć tam, gdzie rozstali się poprzednim razem.


Log in to reply