Las



  • W swojej głowie Kurier dobija lub odpędza resztę potworów, po czym siada na ziemi by odpocząć po walce. W tej pozycji po zostanie dopóki się nie ocknie na jawie.


  • Mistrz Gry

    Chyba… Chyba mu się udało zapewnić sobie przetrwanie. Byłoby to zapewne satysfakcjonujące, gdyby nie fakt, że ledwo się odsunął od skraju utraty przytomności, a także prawie udławił własnymi wymiocinami, co zaczyna powoli odczuwać nawet we śnie. Do tego odczuł coś jeszcze. Naprawdę silne dotknięcie w ramię, a potem wytelepanie takie, że znowu by zwymiotował, gdyby miał jeszcze czym. I tym razem nie jest to wcale we śnie.



  • We śnie, czyli obecnie tam gdzie miał pełnię kontroli. Kurier próbował robić cokolwiek by się obudzić. By móc wrócić do stanu pełnej przytomności oraz móc się bronić przed tym co go dotknęło.


  • Mistrz Gry

    Udało się. Zaskakująca siła woli Kuriera znów nie sama za wygraną. Aż ciekawe, czy po przejściu resztek fazy też będzie taka nieugięta… No ale to nie jest ważne. Ważna jest gruba, a raczej umięśniona, pomarańczowa ręka, która właśnie trzyma Kuriera za ramię, telepiąc nim tak, że gdyby nie jego wytrzymałość, mógłby znowu stracić przytomność będąc dość osłabionym. Widzi ją coraz wyraźniej, choć wciąż ma mroczki przed oczami i czuje jak na razie niemoc w ciele.



  • - stop. …przestań. …przestań mną potrząsać bo znowu sztrace przytomność.- wycedzi słabo przez zęby Kurier - kurwa ledwo co widzę - wymamrotał próbując się podnieść z ziemi.


  • Mistrz Gry

    -Blech… Jeszcze żyje. - powiedział niski, stanowczy i zdecydowanie obrzydzony kobiecy głos nad Kurierem, który sam w sobie w końcu zdołał powstać nawet nie z kolan, tylko z pleców.



  • - Wiem, wiem mam sporo fantów przy sobie i jak teraz okazuje się że żyje to trzeba mnie wykończyć by się do nich dostać - Kurier wymamrotał po czym zaczął przecierać oczy - No, ale mam nadzieje że uznasz że trud tego wart nie jest i się rozstaniemy w relatywnym pokoju…jak tylko wykminię jak się zabrać ze wszystkimi moimi gratami.


  • Mistrz Gry

    -Pff. Jeśli myślisz, że odpuszczę zebranie tylu gnatów, to jesteś w błędzie. Zbieraj się szybciej, chce już cię zatłuc w honorowym pojedynku i mieć z głowy użeranie się z kolejną kupą mięcha. - odwarknęła… Osoba, wyraźnie poirytowanym głosem. Kurier zaczął powoli odzyskiwać resztę zmysłów. Tajemniczy “napastnik” ma bardzo ostre rysy twarzy, mierzy ponad około dwóch metrów wzrostu, jest napakowany jakby chodził do siłowni od urodzenia, ma bardzo długie i puszyste białe włosy, a jego skóra ma barwę pomarańczową, z białymi oraz kremowymi paskami, dodając do tego plamy-odbarwienia różnych odcieni zieleni w niektórych miejscach. CHOLERA… Jeśli to jest to, co on myśli, że to jest…



  • Cóż tylko to mu przychodzi do głowy…ale to musi być naprawdę dziwny Supermutant… w końcu normalnie są zielone, pozbawione włosów, nie mają pasków oraz…płciowości? Znaczy się większość Supermutantów brzmi jak faceci lub jak potwory z rozwalonymi strunami głosowymi. Ale cóż…nawet jeśli to nie jest Supermutant w sensie jakim on to rozumie…to na pewno nie może być nic normalnego ani naturalnego.
    - Honorowym pojedynku powiadasz? Cóż…mogę się na to zgodzić, bo widzę że raczej nie zdołam cię przekonać do pokojowego rozwiązania. Mam jeden warunek jednak: daj mi się przygotować. Ledwo co mi się udało przetrwać atak padaczki i zmysły dopiero wracają mi do normy. Walka ze ślepcem którego nogi trzęsą się jak galareta nie może być honorowa, nie?


  • Mistrz Gry

    Należy przy tym uwzględnić, że Kurier znajduje się w miejscu, gdzie nawet prawa fizyki mogą być inne, niż te znane mu do tej pory. Nie można wykluczyć możliwości, że Supermutanty po prostu tak tutaj wyglądają. Choć… Supermutant mówiący o honorze i pojedynkowaniu się. Tego jeszcze nie grali, nawet w Radio Black Mountain.
    -Żałosne. Po prostu żałosne. Prawie zdążyłam zapomnieć, jacy wy jesteście wrażliwi na wszystko. Ale jeśli tak bardzo się potrzebujesz przygotować, to niech tak będzie. Tylko się nie ociągaj. - odpowiedziała szorstkim tonem, po czym podeszła do pobliskiego drzewa, by jednym kopniakiem je urwać prawie w całości, zostawiając jedynie pień, którego użyła jako improwizowane siedzisko.



  • Kurier postanowił zignorować słowa pomarańczowej, w końcu usłyszał coś w tym stylu już wiele razy od innych Super Mutantów. Zamiast tego skupił swoją uwagę na kupie swoich gratów. Walka z pomarańczową będzie ciężka bez dwóch zdań więc będzie musiał się dobrze na nią przygotować. Ze sterty wziął swoje granaty oraz miny odłamkowe, sztrykawkę Med-X, inhalator z Odlotem oraz ostatni granat hukowo-błyskowy który mu został po przejściu przez Rozpadlinę. Następnie zwrócił swą uwagę do dwóch broni które będą niezwykle pomocne w tej walce, karabinu anty-materialnego oraz strzelby. Najpierw sprawdził czy obie są załadowane oraz operacyjne, następnie podniósł karabin i ułożył go na reszcie sterty tak by było łatwo go podnieść w biegu, po czym wziął strzelbę oraz nóż Blood-Nap i ruszył w stronę najdalszego drzewa na przeciwko pomarańcowej. Tam stanął tak by Super Mutantka mogła widzieć jego plecy. Najpierw naciął nożem drzewo tak by zaczęła lecieć z niego żywica. Następnie wziął granaty które miał i zaczął je optaczać w niej, tak by stały się lepkie. Przyda się kiedy będzie nimi rzucać w białą czuprynę jego oponentki. Następnie u stóp drzewa ustawił dwie miny i je aktywował. Po tym, zażył odlot by skozystać z efektu chwilowego zwiększenia zręczności oraz szybkości ruchu, oferowanego przez narkotyk, włożył hełm na głowę, strzelba w dłoniach i odwrócił się do pomarańczowej dryblaski.
    - No to zaczynajmy tą rozwałkę! - Zakrzyknął wycelowywując strzelbę w Mutanktę.


  • Mistrz Gry

    Wszystko poszło zgodnie z planem. Oznajmując Mutance gotowość do naparzanki, już czuł, jak używka wręcz natychmiastowo zaczyna działać, pozwalając mu na osiąganie zdecydowanie lepszej prędkości reakcji. Przydało mu się to niemalże na samym początku, gdyż…
    -Z przyjemnością, worze mięsa! - odparła z zadowoleniem, jakby Kurier nie był ani pierwszą, ani ostatnią osobą, która jej to powiedziała, po czym nie patyczkując się ani trochę, zaszarżowała prosto na niego, robiąc wyskok w kierunku kuriera, z prędkością jakiej nie widział u żadnego z Super Mutantów, z którymi do tej pory zdążył się zmierzyć.



  • Kurier wziął oraz parę razy wystrzelił w nią z bara po czym odskoczył z jej drogi tak szybko jak tylko mógł, zostawiając po sobie pozbawiony zawleczki granat hukowo błyskowy.


  • Mistrz Gry

    Jak się okazało, nawet wspomagany pewnymi specyfikami Kurier nie jest wystarczająco szybki, by całkiem uniknąć tej Mutantki, która jest naprawdę niebywale szybka, nawet na standardy tych pierwszej generacji. Ledwo odskoczył i rzucił granat hukowo-błyskowy, a dostał w brzuch bezlitosny cios, przez który odleciał do tyłu, uderzając plecami w drzewo, a nawet spluwając krwią.



  • Cios ten naprawdę zaskoczył Kuriera który nie spodziewał się by jego przeciwnik był aż tak szybki. Oczywiście, spodziewał się że będzie szybki, ale nie aż tak. Nawet Supermutanty, które ledwo co czują ból oraz mają siłę porównywalną z siłownikami hydraulicznymi nie potrafiły sięgnąć takiej prędkości. Faktem jednak jest że jego oponent dokonał tego co dokonał i teraz leci wprost na drzewo. W takich sytuacjach Kurier się cieszył że jego kręgosłup został wymieniony na wszczep albowiem prawdopodobnym jest że przynajmniej jedna część jego kręgosłupy by się właśnie roztrzaskała gdyby pozostał przy normalnych kościach. Zamiast tego nie zwlekał się i wyciągnął swój rewolwer, oddał parę strzałów w stronę przedtem podstawionych min po czym spróbował stanąć na nogi tak szybko jak tylko mógł by wtedy rozpocząć sprint w stronę wcześniej przygotowanego karabinu anty-materiałowego.


  • Mistrz Gry

    Nawet, jeśli przed chwilą Mutantka zdobyła przewagę nad Kurierem, to ten bez problemu wyrównał szansę albo nawet tymczasowo znalazł się w o wiele lepszej pozycji. Jednoczesny wybuch granatu hukowo-błyskowego, eksplozja jednej z dwóch wcześniej zasadzonych min oraz w wyniku tego opadnięcie drzewa na Mutantkę, okazało się czymś niespodziewanym nawet dla niej. Nie skrzywdziło jej to chyba specjalnie, ale na pewno rozkojarzyło i zaskoczyło na tyle, że nieco poobijany Kurier zdążył dobiec do karabinu anty-materiałowego, mając w dodatku jakąś sekundę więcej w zanadrzu, nim to pomarańczowe bydlę się otrząśnie.



  • Kurier wziął Karabin i po czym pobiegł w stronę drzewa na którym wcześniej siedziała mutantka. Przeszkoczył nad nim a następnie rozłożył się tam za karabinem. Tak szybko jak tylko mógł Kurier obrał mutankę za cel oraz nacisną spust karabinu.


  • Mistrz Gry

    I wtedy właśnie Kurier zobaczył bardzo, bardzo satysfakcjonujący widok.
    Mutantka, która właśnie zdołała się wygrzebać spod tego drzewa i otrząsnęła z zaskoczenia, spojrzała z wściekłą determinacją w jego kierunku, najprawdopodobniej chcąc się natychmiastowo odwdzięczyć pięknym za nadobne. W tym momencie zobaczyła Kuriera pociągającego za spust swojej potężnej spluwy, która z melodyjnym hukiem wyrzuciła pocisk. W ułamku sekundy jej mina zrzedła, jakby właśnie zorientowała się, że nie ma do czynienia z byle kupą mięcha.
    A sam pocisk, bardzo celnie wymierzony, trafił ją prosto w okolice mostka. Zaskoczona zdolnościami Kuriera pomarańczowa Mutantka nie miała nawet czasu się zasłonić ani zaprzeć na ziemi, w wyniku czego impakt pocisku wyrzucił ją jakieś dwa metry do tyłu, prawie wybijając z równowagi.



  • Kurier postanowił nie dawać za wygraną. Miał teraz okazję której chciał i zamiarzał ją wykorzystać do jej pełni. Więc pociągnął za rygiel oraz załadował kolejny pocisk do komory po czym ponownie pociągnął za spust. I jeszcze raz. Cały ten proces powtórzył dopóki nie położył mutantki na ziemię lub nie opróżnił magazynka. (8 pocisków z czego jeden był wystrzelony w poprzednim poście)


  • Mistrz Gry

    Tym razem poczwara była zdecydowanie lepiej przygotowana. Ku zdziwieniu Kuriera, dwa kolejne pociski najzwyczajniej w świecie uniknęła zgrabnymi ruchami, czwarty, piąty, szósty i siódmy przyjęła na klatę, zapierając się rękoma i nogami, aby utrzymać równowagę… A potem zrobiła coś takiego, co jeszcze Kurier w życiu nie widział. Na jej głowę nagle w błysku białego światła zmaterializował się pomarańczowy, mający dość geometryczne kształty hełm z wizorem zasłaniającym oczy. Na wysokości czoła była była wydłużona, wyraźnie solidniejsza część. W ułamku sekundy mutantka… Cholera, uderzyła pocisk z dyńki z pomocą tego hełmu, sprawiając, że został odbity ze zdwojoną prędkością, przelatując dosłownie milimetry nad głową strzelca. A na twarzy tego czegoś pojawiło się połączenie zadowolenia i sadystycznej żądzy.



  • - Nosz kur- Kurier zaczął w momencie kiedy pocisk przeleciał mu koło głowy. To była rzecz jakiej się nie spodziewał po mutancie, wiedział że skurwiele były twarde ale nie aż tak. Plus ta sztuczka z hełmem…ta to coś na pewno nie było mutantem. Lub przynajmniej mutantem jakie znał. Kurier widząc jak przebiegła sytuacja nawet nie przeładował Karabinu tylko go porzucił na kłodzie i wycofał się głębiej w las za nim. Walczyć z tym bydlęciem twarzą w twarz się nie dało, więc musiał się wycofać do lepszej pozycji. Gęsty las da mu przewagę pod postacią ograniczonego pola widzenia dla niej. W teorii będzie mógł ją zwieść do momentu kiedy będzie mógł wrócić do kupy swoich gratów by się dozbroić.


  • Mistrz Gry

    Długo nie zajęło, nim Kurier przekonał się, że błędem była ucieczka bez bardzo uważnego rozglądania się dookoła. Ledwo przebiegł jakieś 40 metrów, a obok niego przeleciało… Kuliste, świetliste coś, co wydało dźwięk, jakby było fuzją kosiarki spalinowej i turbiny. Pędziło niemalże idealnie prostym torem, po czym zakręciło w lewo jakieś 4 metry od Kuriera, tworząc taki podmuch powietrza, że prawie powalił Kuriera z nóg. Nie wspominając już o tym, że to coś absolutnie zdewastowało aż do ziemi trasę po której przeleciało, czy też przeszło. Metaforyczne serce mu na chwilę stanęło.
    Nawet nie dlatego, że w ogóle to się stało, ale dlatego, że gdyby ta Mutantka nie chciała chyba przedłużyć walki, to najprawdopodobniej już by go zabiła.



  • - Kurwa jebana - przeklął Kurier widząc co się dzieje i odwrócił się w stronę besti. Wziął jeden z obsarowanych żywicą granatów do ręki, wyją zawleczkę ale mocno ścisnął dźwignię tak by nie odleciała, tym samym zapobiegając, na razie, uzbrojeniu granata. Plan był prosty, przylepić granat do jej brzydkiej mordy…jego egzekucja…będzie trudniejsza.


  • Mistrz Gry

    Trudna… Ale na pewno nie niewykonalna!
    Zwłaszcza, że to coś chyba postanowiło przesadzić z pewnością siebie, ponieważ mimo niesamowitej prędkości, jedynie krąży wokół Kuriera, jakby chcąc okazać swoją dominację przed dobiciem go. Gdyby tylko w dobrym czasie rzucić w to granat, kiedy będzie naprzeciwko niego…



  • A więc czekał i czekał jeszcze trochę aż kiedy okazja na atak nastanie. I kiedy w końcu znalazła się na przeciw niemu to rzucił Granatem prosto w jej twarz.


Log in to reply