Główny hangar


  • Elarid Mistrz Gry

    — A wiesz ty co? Ekspres do kawy się zepsuł, może sprawdzisz czy coś da się zrobić z nim?



  • - Nie ma sprawy. - Odrzekł i ruszył do ekspresu. Wziął na na warsztat i obczaił co nie działa.



  • Przeklął cicho i zatrzymał się, by rozejrzeć się po miejscu, w którym się znalazł. Skutki uboczne tego, że rzadko tutaj bywa, czyżby się zgubił? Wydawało mu się, że w tę stronę powinien iść.


  • Elarid Mistrz Gry

    cedell
    //ogólnie to napisałam że się zgubił tylko dlatego, że zapomniałam dokąd szedł xd//
    Szybko jednak spostrzegł, że wcale nie był tak zagubiony jak się wydawało. Miał przed sobą schody wiodące na stołówkę.

    bulwo
    W ekspresie mogło nie działać między innymi to, że coś, co zostało wzięte za kawę zatkało rurki doprowadzając wodę.



  • Oczyścił rurki jakimś drucikiem, byleby był przepływ. Potem się to po prostu kilka razy zaparzy i razem z wodą poleci. Coś jeszcze?


  • Elarid Mistrz Gry

    Podstawka na kubek obrosła grzybem.



  • Wyciągnął ją lekko się brzydząc, wziął jakąś szmatę czy druciaka najlepiej, jakiś płyn do mycia naczyń czy cokolwiek do czyszczenia co znalazł i zaczął myć to pod natryskiem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Na szczęście udało się to zrobić bez najmniejszego kłopotu. Chyba to było wszystko.



  • Podłączył podstawkę, wlał wodę do dzbanka i spróbował ją zaparzyć, na razie bez kawy.



  • Westchnął z ulgą i poszedł w górę.


  • Elarid Mistrz Gry

    bulwa
    Poleciała gorąca woda. Chyba było okej.

    cedell
    W połowie drogi dostrzegł, że ktoś spał na schodach.



  • Wylał ją i spróbował tym razem zaparzyć kawy.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kawa nie była zbyt dobrej jakości, ale udało się ją bez problemu zrobić. Prawdopodobnie była zdatna do picia.



  • Zaniósł ją swojemu pracodawcy. - Zrobione, ale wolałbym jakieś poważniejsze zadanie niż wyciąganie fusów z rurek przewodzących wodę i odgrzybianie. -



  • Podszedł do nieznajomego. — Halo? Przepraszam, ale chyba nie wypada spać na schodach…


  • Elarid Mistrz Gry

    bulwo
    — Jak ci się nie chciało, mogłeś zapisać co jest nie tak i zostawić na później. — Wziął kubek i zaczął pić. — Smakuje jak nieszczęście, czyli wszystko się zgadza. Dzięki, młody.

    cedell
    Tenże ktoś nie zareagował.



  • - Zawsze jak się za coś biorę, to to kończę. Jest coś innego na razie do zrobienia? Nudzi mi się i chciałbym sobie zarobić. A, właśnie, nie ustaliliśmy stawek i sposobu wypłat, i tak dalej… Co proponujesz? - Spytał swojego pracodawcy


  • Elarid Mistrz Gry

    — Coś nieźle się spieszysz, skoro chcesz wypłatę po zrobieniu kawy. Na co ci brakuje?



  • - Śpiwór i coś do żarcia muszę sobie kupić. Do tego zestaw mydła i innych rzeczy pierwszej potrzeby. Mam przy sobie dosłownie tylko ubrania, narzędzia i fach w ręku. - Odpowiedział półprawdą. Poza tym, musiał jak najszybciej zmienić fryzurę, żeby w razie czego go nie rozpoznano. Okulary zerówki też by się zdały.


  • Elarid Mistrz Gry

    — Śpiwór mogę Ci pożyczyć, a na jedzenie dać z góry. Resztę najszybciej pod koniec dnia.



  • - Dzięki, ale jeśli to możliwe, wolałbym jak najszybciej kupić własne. Nigdy nie lubiłem żyć na cudzy garnuszek. - Uśmiechnął się i ukłonił w podzięce. - Ale zmieniając temat. Co teraz zrobić? - Spytał, mając na myśli robotę.


  • Elarid Mistrz Gry

    — Hm, w sumie to mam trochę daleko do warsztatu. Mógłbyś zrobić przegląd silnika? W statku dudni na zakrętach.



  • - Dawno w statkach nie grzebałem, ale nie ma problemu. - Odrzekł i podszedł do statku. Zajrzał co pod maską piszczy i starał sobie przypomnieć, czemu statek może dudnić.


  • Elarid Mistrz Gry

    Póki co nic nie spostrzegł podejrzanego. Czy był to powód braku wprawy, czy też głębiej ukrytego źródła problemu, ciężko powiedzieć.



  • Więc po prostu wykonał przegląd od zera, wnikliwie.



  • Pochylił się nad nim i lekko go szturchnął.


  • Elarid Mistrz Gry

    bulwa
    Ojoj, coś mu właśnie pękło. A to raczej na pewno nie powinno pękać. Chociaż, może silnik sobie bez tego poradzi? Ciężko powiedzieć.

    //bulwa, Google cię nie lubi


  • Elarid Mistrz Gry

    cedell
    Facet nagle poderwał się z ziemi.
    — Czy ja umarłem!?



  • // Walone korporacje.//
    Poszukał czegoś, co mogłoby posłużyć za część zastępczą w warsztacie. Całe życie robił prowizorkę, tym razem też musi.


  • Elarid Mistrz Gry

    @Rudy_
    Minęło już trochę czasu. Razem z Hoffman Dylanowi udało się złapać dzieciaka, a następnie odnaleźć jego matkę. Konsola została oddana, rozbite okno opłacone. Dziewczyna sprawdziła czy wszystko działa po czym konsolę schowała.
    — Dzięki za pomoc, Hayes. Doceniam gest, więc teraz, czego ci tam było trzeba? Chciałeś wiedzieć coś o morderstwach, czy się umówić?


  • Elarid Mistrz Gry

    bulwo
    W końcu znalazł kawał złomu, który kiedyś chyba był pługiem śnieżnym. Część z niego odpowiadała mniej więcej temu, czego potrzebował.



  • Odłupał go i przerobił narzędziami na swoje potrzeby po czym wstawił go na miejsce uszkodzonego elementu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pasowało, wyglądało naprawdę nieźle. Facet przyszedł.
    — No i jak ci idzie, młody?



  • - To wymieniłem, zaraz będę szukał innych usterek. - Pomachał w reku pękniętą częścią, którą wymienił.


  • Elarid Mistrz Gry

    — O kurna, daleko byśmy bez tego nie polecieli. Trzeba ci czegoś czy radzisz sobie?



  • - Browara bym obalił, ale poza tym na razie nie. Jakby co, po pożyczyłem sobie trochę złomu, żeby zrobić część zamienną. - Odrzekł pokazując na ten zdezelowany pług. Wrócił do grzebania pod maską. Jakieś inne problemy?



  • Cofnął się kilka kroków, zaskoczony jego gwałtownym ruchem. — Nie, nie. Z tego co widzę, żywyś.



  • // Kurde, nie pamiętam dokładnie po co mi Hoffman była.

    - Czegoś się dowiedzieć. A konkretnie czy dalej figuruje na liście podejrzanych. Szef ma z tym jakiś problem - plus pracowania u tego dupka był taki, że można zawsze wytłumaczyć się nim gdy zadaje się dziwne pytania. A że siedzi u siebie w pokoju to raczej nie powinien mieć z tym problemu. Chyba nie powinien.


  • Elarid Mistrz Gry

    Bulwa
    — Ach tak. W lodówce masz, tylko nie przesadzaj. A złomem się specjalnie nie przejmuj. Jak się przyda to bierz.

    cedell
    — Wszyscy zginiemy! Nie słyszeliście o tym, towarzyszu!? Jesteśmy w czarnej dupie! Rząd nas wszystkich dopadnie! Gomez tak powiedział!

    Rudy
    — Nie, nie jesteś. Co właściwie jest z tym twoim szefem? Zachowuje się, jakby usiadł jajami na jeżu. — Uśmiechnęła się lekko. — Doszliśmy póki co do tego, że sprawca albo obszedł zabezpieczenia albo był pracownikiem Kazamaty.



  • - Dzięki. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze dzisiaj statek będzie fruwał. Jak nie dasz mi nic innego do roboty, to wymienię też części, które zaraz się zepsują i wypucuję go czy coś. Klienci najpierw oceniają wygląd lokalu, potem towar. - Odrzekł po czym poszedł po browca, otworzył se go i na pełnej chillerze zajmował się stateczkiem. Tego mu brakowało w życiu w celi, spokojnej pracy ze sprzętem.



  • Wzruszył ramionami.
    - Pewnie nadal na nim siedzi. - Zamilkł na chwilę. - No dobra, to tylko o to chciałem zapytać. Jak będzie potrzebna jakaś pomoc, to się zgłaszam. Powoli już nie mam co robić, a chętnie się przyczynie to zakończenia kwarantanny. Mam już trochę dość siedzenia z tym dupkiem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Bulwo
    No i czas mijał mu na spokojnie. Piwo było całkiem całkiem, a praca szła nieźle. Facer raz I drugi zaglądał, kiwał z uznaniem głową, po czym wracał do pracy. W końcu jednak przyszedł.
    — Musimy porozmawiać.

    Rudy
    — To czemu nie rzucisz tego w cholerę?



  • - Dobrze płaci. I często musiałem zmieniać robotę, więc trzymam się każdej stałej jaką mam.


  • Elarid Mistrz Gry

    Rudy
    Hoffman pokiwała ze zrozumieniem głową.
    — To ten, powodzenia z tym nadzianym durniem.



  • - Dzięki. I pamiętaj, jak będzie potrzebna pomoc to się zgłaszam.



  • - Okej. - Wydostało się pusto z ust mężczyzny. - Tutaj czy gdzieś indziej? - Spytał dość spokojny. Nie miało znaczenia, czy był to wpływ piwa czy niskiej szansy na to, że go tu znajdą. Organy ścigania na przeludnionej tymczasowo, zakorkowanej planecie powinny działać z opóźnieniem. Na wszelki wypadek nie wypuścił z ręki młotka, zawsze będzie mógł się bronić.



  • — Te, spokojnie. Czemu rząd niby miałby nas dopaść? Kto to ten Gomez?


  • Elarid Mistrz Gry

    Rudy
    Hoffman w końcu poszła sobie, czy to grać, czy zająć się robotą. Dylan został sam. To znaczy, nie całkiem, bo ludzie wciąż kręcili się wokoło.

    Bulwa
    Horatio spojrzał na niego krzywo przez ten młotek. Przewrócił oczami.
    — Chciałem się tylko upewnić, że to o czym mi opowiedziałeś, to jedyne za co cię wsadzili.

    cedell
    Facet szybko uciszył się i złapał Sebastiana za rękę.
    — Ten gościu co umarł i Gomez dowiedzieli się czegoś utajnionego. Obydwaj badali Zun-3. Gomez wszystko widział i po śmierci swojego kumpla oszalał.



  • U, uderzył w punkt. - A. Ta, tylko to. Tylko handel. - Odrzekł i wrócił do roboty. - Spokojnie, nie jestem złym człowiekiem. To nie tak, że chciałem to robić. Miałem po prostu marzenie, a świat jest brutalny. Albo idziesz legalnie i dostajesz po ryju przez całe życie, albo próbujesz niebezpiecznego sprintu po nielegalnym polu. Jak ci się uda, dojdziesz do celu szybciej i dłużej się nim nacieszysz przed śmiercią. Jak widać, mi ten sprint nie wyszedł. Tyle. Pewnie już nigdy nie sięgnę marzenia. Takie życie. - Podzielił się kawałkiem swojej historii podczas pracy.



  • — Gdzie teraz jest? W lecznicy?


Log in to reply