Hangar


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    bulorwas
    — W sumie wyjdzie na ta samo, kmiotku. Będziesz błagał o litość.

    Kube
    Machnął ręką, a następnie podrapał się po skroni.
    — Nie jestem za dobry w wycenianiu usług, przyślę tu kogoś z rachunkiem, jak Lambert to ogarnie.
    Rozsmarował sobie niechcący coś niebieskiego na twarzy.

    Kubbe
    Usłyszeli jeszcze dyszenie i nagle spomiędzy statków wyleciał… gówniarz. Ten sam co ostatnio. Nawet uśmiechnął się na widok Thane’a. Spojrzał za siebie, po czym zszedł na bok i zasalutował, dysząc ciężko. Johan zbył jego przybycie milczeniem.

    gulasz
    — No to będę się rozglądać za tym wpisem.
    Tym razem zamilkła na dłuższą chwilę, zajęta pałaszowaniem.



  • - Czyli nie ma żadnych zasad, tak? -


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    — Niech ci będzie. Na twoją odpowiedzialność.



  • Wyjął z kieszeni paralizator i do niego z niego strzelił. - Pikachu, wybieram cię! -



  • On też jadł. Było dobre, więc co ma się zmarnować


  • Elarid

    - I tak nie planuję zbyt szybko dać stąd dyla, więc pasuje. I niech nie przesadza z rachunkiem, odkąd tu siedzę jestem bezrobotny i smętnie przepijam to, co zostało z reszty mojej wypłaty… To będzie wszystko?

    Rzucił okiem na obu z nich.
    - Liczę na wyjaśnienia. Byle szybko i z sensem, bo zaczyna mnie to wszystko irytować.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    bula
    — Och to łaskocze. Nie wiedziałem, że cię kręcę.

    gulasz
    Kat zjadła nieco szybciej i zadowolona beknęła.

    kuba
    — Wszystko.
    Po chwili plamy na jego twarzy same zaczęły znikać. Dziwna sprawa. Marco skinął, poprawił bandanę i wznowił marsz w swoją stronę.

    kuba
    — Ja nic nie mam do powiedzenia. Dla świętego spokoju bym gówniarza zastrzelił — rzucił z uśmiechem Johan.
    Dzieciak zacisnął ręce i przełknął ślinę.
    — Chciała mnie zgarnąć policja, ale im zwiałem.



  • Kurwa, czyli android. Ustawił się w pozycji obronnej, czekając na nadejście wroga. Gdy tylko ten podejdzie na jego zasięg, dostanie kopa stalową nogą Negana.



  • - Cieszę się że ci smakowało. - sam dokończył swoją porcję


  • Elarid

    Nie wnikał w temat, poznał wielu ludzi i zwiedził sporo kosmosu, więc wiedział, że istnieją tam rzeczy, o istnieniu których by nie przypuszczał, gdyby ich nie zobaczył na własne oczy.
    - Rzeczywiście chodziło o coś poważnego czy miałaś inny powód? - zagadnął lekarkę.

    - Wątpię, ale tym zajmiemy się później. Idziecie ze mną, musimy znaleźć nową kryjówkę. - odparł i odchrząknął, znów przenosząc wzrok na swoją prawą rękę. - Więc gdzie powinniśmy zacząć szukać tych gangów?


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    bulba
    — Masz jeszcze jakieś zabaweczki? Bo jak na razie nie widzę faceta, a dziewuszkę bojącą się o swoją cnotę!
    Podszedł bliżej.

    gulasz
    — Co myśmy właściwie mieli robić, hm? Zapomniało mi się.

    kuba
    — Chyba… chyba nieważne. Bo wyglądało na to, że jest androidem. A to nie moja działka.

    //nie zrozumiałam tego ‘wątpię’

    kuba tłumacz się
    — Cóż, na pewno po tej gorszej stronie. Podobno sporo przedstawicieli gangów teraz się zebrało na mały turniej.



  • - Mieliśmy pójść do kina. Jak na detektywa masz słabą pamięć.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    — A, zamyśliłam się nad swoją rywalką — rzuciła pod nosem i pobawiła się pendrivem na łańcuszku. Wstała. — Sorki.



  • - Nie szkodzi, na prawdę. - prychnął śmiechem i również wstał - Chodźmy w takim razie.


  • Elarid

    //Chodziło mi o to, że wątpi w to, żeby dzieciak rzeczywiście zdołał zgubić policjantów.//
    Pokiwał głową.
    - Miałem okazję wcześniej z nim porozmawiać. Nie myślałem tak o tym, ale ma to sporo sensu i wcale by mnie nie zdziwiło.

    - Wiesz gdzie?


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    gulasz
    Wobec tego wyszli. Szybko usłyszeli odgłosy jakiejś niezłej bitki.

    kuba
    — Dziwne czasy. Ech, nieważne. Czegoś ci potrzeba, Kaymanie?

    Kubba
    — Ja bym nie wiedział? Wiem wszystko.
    Obejrzał się na młodego z poirytowaniem.



  • - Ktoś się musi nieźle bawić… - skomentował dźwięk walki


  • Elarid

    - Odpowiedzi. Sam ich szukałem, a nazbierało się tylko więcej pytań. Cholernie zagmatwana ta cała sprawa, a ja coś za stary już chyba na to jestem.

    - Prowadź. Nie ma czasu do stracenia. Nim zajmiemy się później.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    gulasz
    — Ano. Dobrze, że nie wypiłam za dużo, jeszcze bym się dołączyła.

    kuba
    — Ja ci na to nic nie poradzę, niestety.
    Gdy się odwróciła, spostrzegł, że miała dziwnego siniaka na szyi.

    też Kuba
    Poszedł więc przed siebie bez zawahania. Gdy Thane ruszył, dzieciak podążył za nim.



  • - To może chodźmy szybciej, na wypadek jakbyś się rozmyśliła.


  • Elarid

    - A to skąd? - zagadnął, wskazując na ranę.

    A więc szli, co dodać więcej?


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    gulasz
    Kat zaklęła pod nosem, ale rzeczywiście ruszyła dalej. W końcu trafili w okolicę, która wyglądała na bardziej ogarniętą. Rządek statków przypominał korytarz w kinie, prowadzący do poszczególnych sal. Oczywiście tu dla odmiany każda sala była swoja własna, ze swoim repertuarem.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    kuba
    — To? Yy… nic takiego, taki facet mi zrobił, ale już… już mnie zostawił.

    kubba
    Dla odmiany teraz dotarli do całkiem dobrze utrzymanego statku. Johan patrzył z wyrzutem na tego całego Kyle’a, ale skoro szef nie dał go odstrzelić… Johan pokręcił głową i otworzył drzwi.



  • - To… Na który film w końcu idziemy?


  • Elarid

    - Wiesz, jesteś jedyną kobietą na pokładzie kanonierki pełnej wrednych najemników, znalazłoby się przynajmniej kilku chętnych, żeby spuścić mu łomot, gdyby była potrzeba.

    Wpuścił dzieciaka przodem, gdyby ten miał zamiar zwiać lub w środku czekałaby na niego jakaś nieprzyjemność, a dopiero po chwili sam wszedł do środka.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    gulasz
    — A co myślisz o dinozaurach?

    kuba
    — Nie chciałam robić kłopotu. Zresztą, znam tylko jego imię. Nawiedzał mnie dosyć często, ale tutaj już raczej nie przyjdzie.

    kubuś
    Kyle wszedł i znalazł sobie miejsce pod którąś ścianą. Johan wszedł ostatni i zamknął drzwi.
    — Mam nadzieję, że ten statek nie wyleci w powietrze w najbliższym czasie.


  • Elarid

    - Poszczuj go naszym droidem strażniczym, nieważne jaki był z niego chojrak, przy nim zesra się ze strachu na sam widok tej puszki.

    - Oby. Więc jak wygląda sprawa z tymi gangami? Potrzebujemy ich żeby znaleźć bezpieczną przystań, odsapnąć od nagonki i przemyśleć dalsze ruchy.



  • - Wspaniałe, duże i majestatyczne. Szkoda ze została z nich tylko kości i ropa.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    gulasz
    — Na filmie jeszcze nie wyglądają tak źle! Widziałeś kiedyś horror o raptorach?

    Kuba
    Pokiwała głową.
    — Tak zrobię. Dziękuję.

    Kubba
    — Z tym to nie będzie ciężko. Niespecjalnie się kryją, odkąd zorganizowali ten turniej.


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    Rohan

    Podrapał się po głowie zastanawiając czy to jego złudzenie spowodowane paranoją czy ktoś rzeczywiście się na niego gapi, ale w końcu wzruszył ramionami i ruszył dalej dochodząc do wniosku, że to nie było nic ważnego.

    Nikt za nim nie podążył. Na zewnątrz było dość gwarno. Do laboratorium miał całkiem niedaleko.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Od razu skierował się ku laboratorium nie zatrzymując się by posłuchać plebsu. Nie obchodziło go ich życie, liczyło się wykonanie tego zadania i wrócenie do swojego egzystowania.



  • - Widziałem jeden, w którym ksiądz udaje się w duchową podróż do Chin i znajduje amulet który pozwala mu się zmienić w welociraptora i zaczyna walczyć z przestępczością. Całkiem niezły.


  • Akademia Magów

    @Abbey napisał w Hangar:

    rafcio
    Myśląc tak sobie o filozoficznych dyrdymałach dotarła do kabiny. W końcu.

    Rafaella
    Łzy zalśniły jej w kącikach oczu, gdy zdała sobie sprawę, że dotarła do celu swej ciężkiej i pełnej przeszkód wędrówki. Piękny, błyszczący porcelanowy wulkan wypełniony krystalicznie czystą wodą tworzącą swoistego rodzaju jezioro wewnątrz jego krateru o ostrych zboczach. Poczuła uderzający w twarz podmuch tutejszego powietrza przesiąknięty charakterystycznym aromatem obiektu naturalnej przemiany materii przewodu pokarmowego człowieka.

    Ba! Drugi rzut rubinowych oczu zdradził nawet źródło tegoż wyrazistego klimatu w postaci kalających wewnętrzne ściany białego krateru grud nieczystych. Normalna osoba czym prędzej albo opuściłaby tę niemetafizyczną świątynię oczyszczenia odurzona nasyconym powietrzem, albo przynajmniej dokonała rytuału dokonania obmycia porcelanowego szczytu.

    Wyczuwalne w brzuchu napięcie wymusiło na Rafi heretyckie przystąpienie do działania bez uprzednich ceremoniałów przez co moment później dziewczyna dokonywała już wręczenia datków świątynnych. Przelewem! Płynnego złota!
    Odprężyła się czując opuszczający ją nagromadzony stres, wstyd oraz niepokój. Osiągnęła cel swojej wędrówki i odczuwała z tego powodu dumę. A przynajmniej do momentu, gdy po dłuższej chwili błogich doznań nagle uderzyła ją rujnująca cały dotychczasowy klimat świadomość. Nie zamknęła wrót przybytku i teraz byłaby na widoku każdej wchodzącej osoby. Opuszczone majtki, zaczerwienione policzki, wymowna mina. Normalnie szczyt marzeń.
    Błagając w duchu opatrzność losu o to, by jej czarne scenariusze się nie ziściły ostrożnie poderwała się do góry, by susem dopaść do drzwi.


  • Elarid

    Pokiwał głową i uśmiechnął się jeszcze na odchodne, po czym wszedł na pokład i zaczął rozglądać się za resztą załogi.

    - Tym lepiej dla nas. To jakiś jeden większy gang, kilka mniejszych, jakaś konfederacja?


  • Przypadki z Vasira Lake Mistrz Gry

    Rohan Zmiana tematu

    Gulasz
    — Coś chyba o tym słyszałam. To jak, rozumiem, że pasuje ci dino horror?

    Rafcia
    //mam ochotę ci walnąć Morfeusza raz jeszcze, ale średnio tu pasuje//
    Tym razem się jej udało. Nie żeby łazienka była pusta. Po prostu nikt się tym nie zainteresował.

    Kuba
    //a w którym momencie opuściłeś ten pokład???

    Kuba
    — Coś między kilkoma mniejszymi, a tym, co określiłeś szefie jako konfederacja. Takie zawieszenie broni. Do momentu w którym im przejdzie.


  • Elarid

    //Wydawało mi się, że jak wróciłem z magazynów to poprzednie rozmowy miały miejsce poza kanonierką, ale mogę się mylić. Jeśli to było już na pokładzie to po prostu kontynuujmy czy coś.//

    - Czyli mniej więcej teraz. Zajmij się rozpracowaniem przynajmniej jednego z nich, ja zajmę się kolejnym.



  • - Jak najbardziej tak.


Log in to reply