Wioska Uwitki


  • Metro 2035

    Ton głosu sprószył plecy Morzywała dreszczem. Odsunął się na krok.
    — Zrozumiałem. — Odpowiedział, lekko zdławionym głosem i odwrócił się. Ile osób wciąż stało tu, żądając zemsty na wężowatych?


  • Elarid Mistrz Gry

    Niemalże cała populacja wioski, nie licząc kilku starców i ludzi, którzy byli poza jej zabudową. Nawet dzieci usiłowały przyjrzeć się temu spektaklowi, choć bezskutecznie, zepchnięte na sam tył tłumu przez dorosłych.


  • Metro 2035

    Jak on miał to rozwiązać? Przecie nie był z niego żaden dyplomata, a teraz siedzi między młotem, a kowadłem… Wygląda na to, że będzie musiał tutaj wystać tak długo, aż albo Nagowie odpłyną albo jego sąsiedzi powrócą do codziennych obowiązków. Mimo wszystko obawiał się, że co bardziej wigorni wieśniacy będę chcieli słusznej zemsty za martwe dziecko.


  • Elarid Mistrz Gry

    Problem był taki, że Nagowie mieli tu chyba coś jeszcze do załatwienia, a wieśniacy nie mieli zamiaru wybaczyć im tego, co zrobili. Oznacza to, że żadna strona nie ma zamiaru odpuścić, więc potrzebny jest mediator, nim poleje się krew. A tylko dwóch ludzi w tej wiosce obcowało wcześniej z Nagami. Tak się składa, że tylko Ty byłeś na miejscu, trzeźwy i na nogach, aby wypełnić to niełatwe zadanie.


  • Metro 2035

    Właściwie, mógłby spróbować postawić tutaj pijanego Drogomira… Choć ten pewnie tylko pogorszyłby całą sytuację. W takim razie musiał tu zostać. Ponownie odwrócił głowę do wężoluda.
    — A nie myślisz, że dałoby się to jakoś załatwić? W końcu spokój też się wam przyda… — Zapytał niepewnie.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Jak załatwić? - odparł pytaniem na pytanie, najwidoczniej zmęczony już tymi utarczkami. Widać, że miał inne priorytety i chciał zająć się nimi jak najszybciej, aby wreszcie powrócić do swojej samotni.


  • Metro 2035

    — Zabiliście dzieciaka, to fakt. — Powiedział półszeptem, tak by jego sąsiedzi nie słyszeli go. — A my jesteśmy hardzi i nie odpuścimy wam tego, dopóki nie dostaniemy zapłaty. Dlatego radzę, wykupcie spokój sobie i nam, i oddajcie mi zadośćuczynienie w złocie, w ładnej sumce złota. Nóż wam odpuszczą i się rozejdą i będziecie mieli mir do końca… no, aż nie odpłyniecie. —


  • Elarid Mistrz Gry

    Na gadzim pysku ciężko było dostrzec emocje, ale widać, że Twój pomysł uraził go, a zwłaszcza jego dumę. Mimo to Nag odsunął się wraz z kilkoma swoimi podwładnymi za obronny krąg wojowników i omówił coś z nimi. Gdy wyszedł, jeden z jego podwładnych udał się na okręt, z którego przyniósł niewielką sakiewkę i rzucił ją Tobie.
    - Coś jesssssszcze? - prychnął, a Ty czułeś, że jego cierpliwość powoli się wyczerpuje.


  • Metro 2035

    Morzywał nie odpowiedział na jego pytanie, tylko rozsupłał sakiewkę i przeliczył pieniądze w jej wnętrzu. Sam był ojcem, wiedział, że nawet największa suma nie wynagrodzi życia dziecka, ale chciał przynajmniej sprawdzić czy jest ich na tyle, by jego sąsiedzi mogli poczuć się jakkolwiek usatysfakcjonowani. Co chwilę zerkał na Naga.


  • Elarid Mistrz Gry

    Trzydzieści sztuk złota, dla niego zapewne śmiesznie mało, bo pewnie równie mało warte było dla niego życie kogokolwiek z tej wioski, pragnął jedynie odrobiny spokoju, aby móc do końca wypełnić misję, którą zlecono mu jeszcze na Trującym Szczycie, ale dla Ciebie, zwykłego rybaka, była to suma znacząca, za którą mógłbyś kupić i wyposażyć kolejną łódź, w zamian, za tę zniszczoną przez sztorm, o wiele większą i lepszą od dawnej “Kurtyzany”, a może nawet by Ci coś z tego zostało.


  • Metro 2035

    — To się okaże, daj mi chwilę… — Odpowiedział niepewnie, po czym ponownie zawiązał sakwę i podszedł z nią do rodziców martwego dziecka. Wręczył ją w ich dłonie.
    — Przybysze… przepraszają za to, co tutaj zaszło. Żałują tego co zrobili i mają nadzieję, że ten skromny podarunek choć w małej części złagodzi ból. — Starał się brzmieć rzeczywiście tak, jakby przed chwilą te słowa przekazał mu jeden z Nagów.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kobieta odebrała pieniądze bez słowa podziękowania, ale nie ma co się jej dziwić, zwłaszcza, że równie dobrze mogła Ciebie oskarżyć o to wszystko, w końcu to Ty sprowadziłeś tu Nagów. Niemniej, zabrała zapłatę, a jej mąż ciało ich dziecka, a cały tłum zaczął się powoli rozchodzić, tak jak i Nagowie, zajęci wypakowywaniem na ląd jakichś skrzyń ze swojego statku oraz rozmowami w swojej mowie, której wciąż nie rozumiałeś, choć przebywałeś pośród nich najdłużej ze wszystkich.


  • Metro 2035

    Nareszcie ta cała sytuacja się rozładowywała… Ah, że też nie ma tu Drogomira, razem w tym siedzieli, mógłby mu pomóc choć trochę! Tak czy owak, Morzywał poczekał aż tłum ostatecznie się rozejdzie i po tym sam wrócił do domu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Tam też zastałeś swoje dzieci, które nie opuściły budynku przez całą awanturę, co na szczęście pozwoliło im uniknąć makabrycznych, zwłaszcza dla tak młodych osób, widoków.


  • Metro 2035

    Spojrzał na potomstwo zmęczonym wzrokiem, siląc się na uśmiech.
    — Wasza matka już wróciła do chałupy? — Zapytał. Oczywiście, gdyby wróciła, Morzywał już niechybnie zastałby ją w drzwiach, ale zdał sobie sprawę z głupoty swojego pytania dopiero po jego zadaniu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kilkoro dzieci zaprzeczyło, kręcąc głową, czego mogłeś się rzecz jasna spodziewać. Tym czasem na zewnątrz powoli zapadał zmrok i zrobiło się spokojnie, gdy chłopi wrócili do swoich chat, a Nagowie zajęli się tym, czymkolwiek mieli się zająć.


  • Metro 2035

    Ale jedna sprawa wciąż nie dawała Morzywałowi spokoju. Odszukał swoją najstarszą córkę, Dunię.


  • Elarid Mistrz Gry

    Odnalazłeś ją wraz z resztą swych latorośli, w kuchni, gdzie próbowała nakłonić młodsze rodzeństwo do kończenia ziemnego już, zaczętego wcześniej, posiłku, co rzecz jasna przerwało przybycie tak Twoje, jak i Nagów.


  • Metro 2035

    Odczekał moment, stając w framudze. Gdy Dunia spojrzała na niego, dał jej do zrozumienia, że chciałby zamienić z nią słowo na osobności.


  • Elarid Mistrz Gry

    Zrozumiała prawie od razu, ostatni raz grożąc palcem niesfornemu rodzeństwu i od razu po tym udała się do Ciebie, wyczekując tego, co masz jej do powiedzenia.


  • Metro 2035

    Przeszedł z nią do sąsiedniego pokoju.
    — Dziecko kochane, muszę się Ciebie zapytać… Matka mówiła kiedy wraca? —


  • Elarid Mistrz Gry

    - Tak w zasadzie to powinna już wrócić, ale myślę, że zdąży do zmroku, a jeśli nie, to będzie jutro.


  • Metro 2035

    — Martwię się o nią. Kto wie czy Ci Nagowie znowu czegoś nie wymyślą, a ona w ogóle nie ma pojęcia o ich przybyciu, no i to wszystko jest takie… — Machnął dłonią.


  • Elarid Mistrz Gry

    - A co oni właściwie planują? - zapytała, również nieco zdezorientowana tym wszystkich, Ty zaś musiałeś szczerze przyznać, że wiedziałeś niemalże tyle na ten temat, ile ona, choć mogłeś zapytać. Inna sprawa, że najpewniej nie udzieliliby Ci żadnej odpowiedzi.


  • Metro 2035

    – Chciałbym to wiedzieć, córuś. Mnie powiedzieli ino, że załatwiają tutaj “jakieś interesy”, ale nie wiem niczego więcej. – Odpowiedział zgodnie z prawdą.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Ale… To nie będzie nic złego, prawda?


  • Metro 2035

    Milczał przez moment. Skąd mógł mieć pewność, że wężowaci nie skroją tutaj niczego? Nie miał żadnej, tylko ich słowo, że prędko odpłyną. Żeby też nie przekonali się, że bzdury, jakie nagadał im na tamtej wyspie, nie mają w sobie nic z prawdy. Oj, żeby było dobrze.
    — Nie wiem, córuś, nie wiem. Ważne, że powiedzieli, że szybko się stąd zabiorą. Niech robią co chcą, ale byle z dala od nas. —


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokiwała głową, choć wydawało Ci się, że nie jest zbytnio przekonana. Tymczasem drzwi do chaty otworzyły się, a że nie spodziewałeś się gości, mogła to być tylko Twoja żona.


  • Metro 2035

    “Bogowie, a tak się martwiłem!”
    Uradowany, od razu poleciał do drzwi.

    //Stawiam Harnasia, że to nie będzie żona. Ale jakby była, to łap jej krótki opis z karty Morzywała na domenie dżejdżeja.peel.//


  • Elarid Mistrz Gry

    //Oddawaj Harnasia.//
    Początkowo nawet Cię nie zauważyła, zajęta odstawianiem do późniejszego rozpakowania koszy i pakunków, zapewne zdobytych podczas swojej podróży. Dopiero gdy się tym zajęła, odwróciła się w Twoją stronę. Chciała zapewne powiedzieć coś do dzieci, ale gdy zobaczyła Ciebie, słowa uwięzły jej w gardle, jedynie wpatrywała się w Ciebie z otwartymi ustami i szeroko otwartymi oczyma.


  • Metro 2035

    // Łap Harnasia, byku. //

    On także nie wiedział co powiedzieć. Co się mówi w takich momentach? Umysł nie daje żadnych sensownych propozycji. A może mówić nie trzeba?

    Zbliżył się do żony powolnymi krokami i objął ją, czule przytulając do siebie. A pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu był niemalże pewien, że już nigdy jej nie zobaczy.


  • Elarid Mistrz Gry

    - C-co? - wydusiła wreszcie z siebie, gdy pierwszy szok minął po kilku minutach. - Jak to się stało? Co Ty tu robisz?


  • Metro 2035

    — Jestem, Szyłko. — Uśmiechnął się ciepło do żony. — Wróciłem.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Jak? - zapytała, wciąż wyraźnie nic nie pojmując.


  • Metro 2035

    Jego mina lekko zrzedła.
    — To… skomplikowana sprawa. Ale wyjaśnię Ci wszystko, obiecuję. Usiądziesz, a ja wszystko opowiem. —


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokiwała głową i odetchnęła nieco kilka razy, siadając na krześle przy stole. Dzieci chyba wyczuły moment, albo ktoś i to uświadomił, bo zostaliście sami.


  • Metro 2035

    Mądre dzieciaki.
    Morzywał zajął krzesło po drugiej stronie. Odetchnęła głęboko, wzrok wbity w podłogę. Musiał wrócić do wszystkich wydarzeń jego podróży, a jego pamięć niekoniecznie była chętna do pełnej współpracy.
    — To wszystko przez sztorm. — Zaczął. — Wtedy łowiliśmy na pełnym morzu. Za późno obraliśmy kurs na port i złapało nas. Kurtyzanę rozbiła fala, a ja straciłem przytomność. Obudziłem się na wyspie, sam, obok wraku. Chodziłem w te i wewte, a przy okazji napotkałem się na Drogomira. Turena… Turena nie znaleźliśmy. Biedak chyba nie przetrwał katastrofy, pokój jego duszy… — Pokiwał głową w zadumie.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Ale co znaczy ta łódź? Te dziwne stwory, o których wciąż mówią w wiosce?


Log in to reply