Ephraim Forester


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    @Kubeł1001 napisał w Karta postaci:

    Imię: Ephraim.
    Nazwisko: Forester.
    Płeć: Mężczyzna.
    Wiek: Trzydzieści sześć lat.
    Czas startu: Kilka dni po.
    Zawód: Właściciel niewielkiego baru, co sprawia, że zajmuje się tak papierkową robotą, jak staniem za ladą jako barman, drobnymi naprawami sprzętu, gotowaniem, sprzątaniem, a od czasu do czasu wyrzuci też jakiegoś podpitego klienta za drzwi.
    Zalety:
    - Choć ukończył tylko szkołę średnią, to jadł chleb z niejednego pieca, potrafi poradzić sobie z wieloma przeciwnościami, jakie rzuci mu los, ze względu na swoje bogate doświadczenie §.
    - Gdy trzeba, bez problemu większość dnia ustoi za grillem czy ladą, nocne zmiany to również w większości jego działka (F).
    - Silny i wytrzymały (F).
    Wady:
    - Alkoholik, któremu już chyba nic nie pomoże, próbował rzucić kilka razy, chodził na różne spotkania i terapie, ale nic nie pomogło. Nałóg nie jest może dla niego najważniejszy, ale to dlatego, że ma wciąż spore zapasy alkoholu, cholera wie, co stanie się, gdy go zabraknie §.
    - Uzależnienie już powoli daje o sobie znać, później będzie tylko gorzej (F).
    - Zatracił sporo z dawnej kondycji i figury (F).
    - Praktycznie co wieczór żali się jakiemuś kumplowi lub butelce, jest zgorzkniały po rozwodzie i utracie praw do opieki nad synem, a choć może go widywać, to dla niego już nie jest to samo §.
    Umiejętności:
    - Wszystko, co związane z zawodem, jak gotowanie, naprawa psującego się wciąż telewizora w barze i tym podobne (Z).
    - Przez blisko dziesięć lat grywał w baseballa i odnosił na tym polu lokalne i stanowe sukcesy, a mimo upływu lat wciąż jest całkiem niezły, wzięcie zamachu na tyle mocnego, aby rozbić nim nadgniłą czaszkę to żaden problem (N).
    - Majsterkowicz i złota-rączka-samouk (N).
    Wygląd:
    085bdda6081e96cce9be74d8c8b9f217.jpg
    Ubranie:
    Zwykle nosi się prosto, ale schludnie, co oznacza jeansy, trampki, bluzy z kapturem i koszulki. Preferuje różne nadruki i odcienie szarości, bieli i czerni. Do pracy zakłada też często biały fartuch.
    Ekwipunek:
    - Stary kij baseballowy, kiedyś trzymany w gablocie w biurze, na zapleczu baru, razem z innymi pamiątkami i duperelami, ale teraz wyciągnięty, gdyby miał się przydać.
    - Pistolet hukowy (bar położony jest w szemranej dzielnicy miasta, kupił go dla własnego bezpieczeństwa, ale użył tylko raz. Mimo wszystko, wciąż trzyma go pod ladą. A ja mam nadzieję, że przejdzie, bo nie jest to broń palna, a w obecnej sytuacji może nawet bardziej zaszkodzić mojej postaci, niż pomóc, przez hałas).
    - Pięć naboi do powyższego.
    - Piersiówka whiskey.
    - Zapalniczka zippo, stara pamiątka, którą nosi z sentymentu, bo nigdy nie palił.
    - Paczka miętowych gum do żucia.
    - Portfel z dokumentami, kartą kredytową i gotówką - ma przy sobie trzysta dolarów, ale zawsze może wyciągnąć więcej z sejfu w biurze.
    - Telefon komórkowy.
    - Słuchawki.
    - Ładowarka.
    - Ma też skrzynkę z podręcznymi narzędziami, ale nie nosi jej ze sobą, tylko trzyma na zapleczu, a zabiera, gdy nadejdzie taka konieczność.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    Tego dnia nie było za dużo klientów, ale co się dziwić skoro władze kazały pozostać ludziom w domach? Gdy umięśniony ochroniarz zamykał drzwi, a ty ścierałeś blat i popijałeś whiskey w tym czasie, usłyszeliście jak na zewnątrz ktoś biegnie i drze się na dodatek.
    – Ni… Nie zamykaj! – rozpoznałeś po głosie, że jest to mężczyzna, który jest zdyszany.
    – Już zamykamy! – odezwał się głośno Jeff, a potem spojrzał się na Ciebie. – Zamknąć?


  • Elarid

    Wzruszył ramionami.
    - Wpuść go, i tak nie mieliśmy zbyt wielu klientów, a ten pewnie będzie chciał czymś przepłukać gardło.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    Do środka wbiegł łysy mężczyzna, który jest zlany cały potem, co można poznać chociażby po mokrej głowie i całej mokrej koszuli.
    – Zamknij drzwi. – rozkazał ochroniarzowi, a ten ze skwaszoną miną wykonał jego polecenie. – A Ty mi polewaj, dopóki nie powiem stop. – zwrócił teraz się do Ciebie, po tym jak podszedł do blatu i rzucił na niego trzy dziesięciodolarowe banknoty.


  • Elarid

    - Klient nasz pan. - odparł, sięgając po kufel. - Czego konkretnie nalać?


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    – Zostaw ten kufel i lej mi wódki do kieliszka.


  • Elarid

    Wzruszył ramionami i zgarnął pieniądze, chowając je do kasy pod ladą. Dopiero wtedy odstawił kufel na miejsce i jedną ręką sięgnął po butelkę zimnego trunku, a drugą po kieliszek, który to po chwili napełnił żądanym alkoholem.
    - Ja wiem, że alkohol to my mamy pierwsza klasa, ale nie widziałem, żeby nawet stali klienci tak tu do nas gnali.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    Zignorował te słowa i dopiero zaprzestał picie na siódmym kieliszku.
    – Ja pierdolę, co za dzień. – tak zaczął rozmowę. – Ile to ja się nalatałem, żeby znaleźć jakiś bar i się nachlać.


  • Elarid

    - A inne pozamykane czy dają tam jakieś szczyny, że w końcu trafiłeś do naszego wódopoju?


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    – Pozamykane nawet te, które mają być otwarte przez całą dobę, ale nie dziwie się, skoro w mediach cały czas dudnią o tym, aby siedzieć w domach.


  • Elarid

    - Dlatego chyba niedługo zwinę interes na kilka dni, nie opłaca mi się otwierać i siedzieć tu tyle czasu, skoro mam jednego klienta.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    – Polej mi jeszcze jednego. – podsunął kieliszek.


  • Elarid

    Spełnił polecenie, dopóki gość płacił, a on miał alkoholu pod dostatkiem, nie miał zamiaru mu żałować. Jego wątroba, jego sprawa.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    Najwyżej nabawi się marskości wątroby czy coś, ale to już będzie jego problem. Tymczasem Jeff wychylił głowę z zaplecza i zapytał:
    – Szefie, możesz na chwilę? – chyba jest to coś ważnego, bo słychać po jego głosie, że jest przejęty, co się rzadko u niego zdarza.


  • Elarid

    Dla pewności napełnił mu jeszcze raz i ruszył na zaplecze.
    - O co chodzi? - zapytał swojego wykidajłę.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    Na zapleczu byli wszyscy, którzy pracują w tym barze, czyli młoda, ciemnowłosa kelnerka o imieniu Luciana, która pochodzi z Meksyku i dorabia sobie jako kelnerka, oraz grubas Mick, który jest blisko pięćdziesiątki, ale mimo swojej tuszy i wieku nadal ma on siłę w swoich tłustych łapach.
    – Patrz. – wskazał Mick palcem na zatrzymany obraz w telewizorze, a po chwili go puścił. Wygląda to na nagranie z kamer, które przedstawia jak jakiś facet zabija pistoletem siedem osób, a potem ucieka. Po zapisku z kamery pojawia się dziennikarka, informująca o tym, że poszukiwany jest Michael Blackwood, który dokonał tych morderstw. Na ekranie pojawiło się zdjęcie twarzy faceta, który wygląda tak samo jak ten, który kazał sobie przed chwilą polewać wódki.
    – Myślisz, że to ten sam? – zapytał ochroniarz. – Jest łysy i wygląda tak samo jak on.


  • Elarid

    Podrapał się po głowie.
    - Może i on, może i to zbieg okoliczności. Ale i tak lepiej będzie dyskretnie wezwać policję, jak to nie on, to najwyżej postawię mu jeszcze kolejkę na koszt firmy, żeby się już nie wkurwiał.
    //Z ciekawości: Te siedem osób to tak naprawdę były Zombie, co nie?//


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    //Nie powiem. Nie chcę, żeby to w jakikolwiek wpłynęło na to, jak grasz.//

    – To po co kazał zamykać za sobą drzwi? Bo chcę w spokoju wychlać? – zapytał podirytowany Jeff.
    – Ep, Ty masz ten swój pistolet na te gumowe kule czy coś, ta? – wtrącił się kucharz. – Można mu przystawić tę podróbę do skroni i zadać mu kilka pytań.


  • Elarid

    //Wiedza gracza nie równa się wiedzy postaci.//
    - Zajebisty plan, bo jeśli to ten gość, który rozwalił siedem osób, to mnie sprzątnie, zanim zdążę się zesrać ze strachu.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    //Niby tak, ale chcę, żebyś poczekał.//

    – Ogłuszmy go. – powiedziała stanowczo Luciana. – Potem go zwiążemy, popytamy się, a jak jest czysty, to mu się postawi butelkę jakiegoś alkoholu.


  • Elarid

    - Prowadzę ten lokal już wiele lat, chcę poprowadzić go przynajmniej drugie tyle, a jak gość stąd wyjdzie i opowie, co go tu spotkało, to w najlepszym wypadku zamkną bar, a w najgorszym wszyscy pójdziemy do pierdla. A to średnio mnie kręci.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    – Wolisz, żeby nas wszystkich pozabijał? – zapytał pretensjonalnie ochroniarz.


  • Elarid

    - Gdyby chciał to zrobić, to zrobiłby to już dawno. Jak na moje to wciąż dyskretny telefon na niebieskich chłopców wydaje się najlepszą opcją.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    – Czyli jak robimy? Ja i Ty idziemy tam do niego i udajemy, że wszystko jest w porządku i go pilnujemy, a Luci w tym czasie wezwie gliny?


  • Elarid

    - Bingo. A teraz chodźmy, zanim zacznie coś podejrzewać. - odparł i opuścił zaplecze, wracając za kontuar. Starał się przybrać obojętną minę i postawę, chyba że jego gość zniknąłby mu z pola widzenia, wtedy już rozglądałby się na boki.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    Za Tobą wyszedł ochroniarz, a poszukiwany dalej siedział przy blacie i stukał palcami w blat.
    – Do której dzisiaj czynne? – zapytał on.


  • Elarid

    - Spokojnie, jeszcze kilka godzin. - odparł, wracając za kontuar. - Gdybym zamknął teraz, to cały ten dzień byłby jedną, wielką finansową klapą.


  • Terrible stench Soviet Dust Mistrz Gry

    – To dobrze. – podwinął rękawy swojej koszuli, a Ty zauważyłeś, że ma on lewą rękę niedbale owiniętą bandażem, na którym widnieją różowe plamy. – Masz coś mocniejszego?


  • Elarid

    - Na ból? - zagadnął, wskazując na rękę. - Kto Cię tak poharatał?


Log in to reply