Dzielnica Szlachecka


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    Jeden z bardziej prestiżowych rejonów Dazan. Usytuowany zaraz pod Zamkowym Wzgórzem, jest miejscem szlacheckiej krwi i wielu talentów. Swoją świetność przeżywała aż do Rewolucji Pary. Obecnie wygląda to bardziej na podupadłe, żyjące dawną świetlaną przeszłością miejsce. Szlachta jest często konserwatywna, nieufna wobec obcych i technologii. Z tego względu jest obecnie jedną z najbardziej zacofanych dzielnic. Ma się wrażenie, że czas się tu zatrzymał i nie płynie dalej. Co prawda dodaje uroku, ale mieszkańcy innych części miasta śmieją się z tego, że niby bogaci, a nie stać ich na lampy.
    Dzielnica ma jednak i dobre strony. Jest bogata w różne zabytki, z czego połowa to zabytkowe budynki po sławnych ludziach, które są teraz dostępne dla zwiedzających. Specjalni kustosze dbają o ich stan i pilnują, aby nie zalęgły się tam inne monstra, a nawet jeśli, to dopłacają więcej, jeżeli Łowca nie uszkodzi zbytnio budowli.
    Jak wiadomo, mogą tam mieszkać tylko szlachcice. Nie znaczy to, że jest ona zamknięta dla zwykłych ludzi z reszty miasta. Mimo to mają jednak ograniczony dostęp. Są tam specjalnie wyznaczone dla takich osób ulice, drogi, a nawet miejsca w Katedrze. Wszystkiego pilnuje specjalny oddział Milicji. Tutaj podobnie, Hugo próbował coś zdziałać, ale upór szlachty i inne sprawy na głowie sprawiły, że udało mu si tylko wycofać kary cielesne i samo zezwolenie na bicie takihch osób przez milicję.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Droga nie była jakoś męcząca, nie była też i długo, ale przyjemności i wygody nie można było odmówić. Brama między Dzielnicami i to, co zastał po drugiej stronie, robiło wrażenie. Skończyły się sklepy, piętrowe budynki mieszkalne, mieszczanie na ulicach czasami w setkach, zaczęły się bogato zdobione ulice z niewielką ilością szlachty, małe dworki, bogate wille, niewielkie ale wykwintne restauracje i przede wszystkim masa zabytków. Całe zatrzęsienie różnego rodzaju dawnych dworków, placów. pomników, dawnych kościołów lub świątyń.
      Zatrzymali się nieco wgłębi Dzielnicy, przy drewnianej, ale i nieźle zdobionej bramie wjazdowej. Ochroniarz ją otworzył, wjechali do środka przez aleję pożółkłych już drzew. Powóz zatrzymał się przed niewielkim, ceglanym domkiem. Jednopiętrowa, niska, biała willa pięknie się prezentowała wśród małego lasu. Szofer otworzył drzwiczki z obu stron, aby mogli wysiąść jednocześnie, to jest bez faworyzacji któregoś z nich.



  • Dardan
    Przyznać trzeba, że ta Dzielnica chyba najbardziej przypadnie Dardanowi do gustu, w końcu jakaś namiastka domu, z którego uciekł. Mimo niewielkiej ekscytacji, starał się jej nie okazywać, by w razie czego móc się pochwalić jak to cudownie nie było w jego kraju! Po otwarciu drzwi opuścił oczywiście powóz i udałby się za gospodarzem.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Oboje skierowali się do ogrodów. Nie było jeszcze aż tak zimno, aby trzeba było zostawać w domu. Dróżka nie była jakoś długa, ale będące na bokach tuje dodawały uroku i swojego rodzaju przytulności. Czasami jednak droga miewała swoje odnogi, które prowadziły być może do urokliwych miejsc, ale na pewno były na tyle rozległe, aby co chwila musieli się tu kręcić ogrodnicy. Nie przeszkadzali jakoś bardzo, chyba że kogoś wkurza sama ich obecność. Na końcu trasy była niewielka, drewniana altana, z daszkiem, dwiema kanapami i trzema fotelami. Jeden z nich był już zajęty przez młodą, zaczytaną damę. Kiedy się zbliżyli, zamknęła książkę i posłała mężczyźnie koło Dardana przyjemny uśmiech. Kiedy jednak dostrzegła gościa, jej mina zrzedła.
       – Córuś, to jest… ym… – I nie wiedział co dalej powiedzieć - wszak zapomnieli się sobie przedstawić na początku znajomości.



  • Dardan
    No niestety, Dardan należał do tych ludzi, których sama obecność ogrodników może rozdrażnić, a zwłaszcza w takiej ilości. Owszem, wie że pospólstwo jest potrzebne na dworze szlacheckim, wszakże ktoś tak wysoko urodzony, nie powinien zajmować się niektórymi czynnościami, zwłaszcza tymi mogących ubrudzić mu drogie ubranie. Szlachcic dokładniej przyjrzał się damie, w końcu pochodzi z takich sfer, gdzie głównie liczył się wygląd, nic więc dziwnego że na jego podstawie przyjdzie mu często oceniać ludzi. Niezależnie jednak od wyglądu młodej damy, ukłonił się nonszalancko, całując ją w rękę.
    - Dardan Fernet - dodał przy tym.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       – Felicia Fronte. – Ukłoniła się, odkładając książkę.
       – Philip Fronte, wcześniej nie mieliśmy sposobności się przedstawić. Wracając, ten młodzieniec musiał uciekać z innego kraju, ale o tym sam mi potem opowie. Interesują go te całe Pełnie, więc mu powiedziałem, że wiesz o nich całkiem sporo.
       – Ah tak, rozumiem. – kiwnęła w zamyśleniu głową. – Proszę za mną. Może już Pan zadawać pytania – powiedziała trochę władczo, kierując się powoli wgłąb ogrodu.



  • Dardan
    Szlachcic oczywiście ruszył za młodą damą.
    - Tak, to chyba zacznę od podstaw, jeśli mogę to tak nazwać… Czy te Pełnie występują w całym kraju? Znane jest ich źródło? Co się w zasadzie podczas nich dzieje? - Zadane pytania to tylko niewielki fragment tego, co obecnie kłębi się w umyśle Dardana, który ciągle odrzuca coraz to nowsze rzeczy, chcąc wybrać te, według niego, najistotniejsze. Naturalnym jest więc, że za chwilę pytań pojawi się znacznie więcej, niż obecnie. No, chyba że Felicia szybko ostudzi jego zapał, albo zawiedzie go zdobytą wiedzą.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Weszli wgłąb jakiegoś małego lasu. Nie było tu nikogo innego, nawet rośliny nie były w żaden sposób strzyżone - pełna natura.
       – Pełnie dotykają tylko Dazan, nie wiadomo czemu. Dwa razy podczas takich zniszczono miasto, ale to dawne dzieje. Nie znamy źródła, ale jest coraz więcej pomówień, że wychodzi to z kanałów lub pobliskich lasów. Podczas nich samych czas jakby staje w miejscu. Trwa tyle co zwykła noc, ale ma się wrażenie osobnego dnia. Wtedy bestie stają się mocniejsze, liczniejsze i agresywniejsze. Niektóre nawet mimo zabezpieczeń włamują się do domów, ale Nasza posiadłość jest dobrze broniona, mamy nawet dwóch łowców na wynajem. Łowcy powstrzymują te bestie i chronią ludzi, uszczuplając wtedy ich populacje. Za dnia i poza Pełniami też można spotkać potwory, ale nie w takim zatrzęsieniu i na pewno bardziej przymulone. Ubijanie ich i niszczenie ich siedlisk na pewno redukuje ich liczbę podczas Pełni. Do tego po niej samej pojawiają się nowe gniazda i zabawa zaczyna się od nowa, więc ich niszczenie jest niezbędne. Coś jeszcze?



  • Odkrywanie nieznanego jest takie ekscytujące, zwłaszcza, jeśli występuje to tylko w jednym miejscu.
    - Co powoduje taki stan rzeczy? Próbowano wysłać kogoś w kanały lub do lasu, chwilę przed pełniami?


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Im głębiej w las, tym ciemniej i straszniej. Nie było to już ten mały lasek z początku, bardziej przypominał dziki, naturalny. Dróżka jednak dalej była i wyglądała na czystą.
       – Nie wiemy. I próbowano, nic niezwykłego, przynajmniej w lesie. W sprawie kanałów przeszkadzają nam szczurołaki, ale posuwamy się do przodu.



  • - A te księgi… Skąd ich twórcy posiedli tę wiedzę?


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       – Metoda prób i błędów, ale głównie błędów i śmierci. Aby zapisać jedną, stu stronicową książkę, musiało ich zginąć tysiące. I to jeszcze bez wsparcia Łowców, którzy byli przeciwni podobnemu pomysłowi. Jak można się domyślić, obserwacje były prowadzone głównie podczas Pełni. Obecnie nie ściągają ich z półek nie tylko z powodu ograniczonej władzy, ale też przez szacunek do zmarłych, którzy poświęcili się swej pasji. Niektórzy powiadają, że nie musiało się to tak skończyć, ale gdyby wszystko przebiegło bezpiecznie, wszystkie te zapiski w mig poszłyby na śmietnik przez polecenie Stowarzyszenia. Nie ma tam jedynie rozpiski potworów, bo tym zajęli się już Łowcy i mimo, że tylko oni mają do nich dostęp, niektórzy z nich pokazują je chętnym lub ciekawskim, albo takim co często wychodzą w nocy, aby wiedzieli jak przeżyć. Oczywiście za opłatą. Za nią też da się nabyć takiego prywatnego. My mamy swojego do ochrony domu.



  • Dardan
    - I Ty, droga Pani, posiadasz ten bestiariusz w bibliotece, czy jednak Łowca nie poszedł aż tak na rękę? - Zapytał, w sumie teraz bardziej ciekawe samego bestiariusza niż innych książek. Cóż, skoro Łowcy nie bardzo chcą to udostępniać innym bibliotekom, to bardzo chciałby to zobaczyć. Zwłaszcza, że historia powstania tych ksiąg niezbyt go zachęca do ich sprawdzenia. Ech, nędzni głupcy, oddający się swej śmiertelnej pasji…


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       – Posiadam, w teorii. Często przychodzi do mnie jeden Łowca, ojciec pewnie Panu mówił. Pozwala mi czytać bestiariusz w wolnej chwili. Dowództwo jednak mocno pilnuje, aby każdy miał swój przy sobie, więc kiedy odchodzi, oddaję mu go. O, jesteśmy na miejscu – rzuciła nagle, bez emocji. Właściwie w całej tej rozmowie odpowiadała trochę obojętnym tonem.
      Uczony, pochłonięty rozmową, nawet nie zdał sobie sprawy, kiedy sceneria się tak nagle zmieniła. Powietrze było cięższe, jakby martwe, wszędzie wokół leżał jakby popiół. Czuł olbrzymi chłód. Drzewa wokół wyglądały na dawno martwe lub wyssane, na ziemi zostały po nich tylko zgniła liście. Przed sobą zaś dostrzegł spory, kwadratowy obiekt, przykryty równie wielką płachtą.
       – Mógłby Pan spróbować odgadnąć co to może być?



  • Dardan
    Szlachcic nie podejrzewał, że inny kraj może się aż tak bardzo różnić od tego, co było mu znane w jego ojczyźnie. Miejsce bardzo kojarzyło mu się z jakimś mauzoleum czy inną rodzinną kryptą, w sumie, na myśl nie przychodziło mu nic innego. Ten wszechobecny chłód, otaczająca ich martwota.
    - Stawiałbym na rodzinny grób, czy mauzoleum.


Log in to reply