Sprawy wewnętrzne



  • Doża Atlas III d’Anconia
    Nawet oniemiały pięknem nie potrafiłem całkowicie się w nim zatracić dlatego wykorzystując czas starałem się zapamiętać jak najwięcej szczegółów mogących pomóc w jego zdobyciu gdyby droga dyplomacji nie powiodła się.


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów

    Nadherszt Srevl Białolicy
    Podszedł do Skoli i zgarnął z niego te wszystkie plany, przy okazji znowu go kopiąc.
    - Czyli warto byłoby też zainwestować w jakieś prostsze wytwarzanie ich?


  • Mistrz Gry

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Odpowiedziałeś… poprawnie. - odpowiedział sfinks.
    Przyjemna ulga przelała się przez twoje ciało i odetchnąłeś lekko.
    - Możesz wybrać swoją nagrodę. Wolisz otrzymać wiedzę starożytnych, czy skarb ze skarbca pradawnych? - zapytał - Ostrzegam, odpowiedź na to czym jest skarb ze skarbca pradawnych, luczy się jako wiedza starożytnych.

    Artur Farkas
    - Prace idą stabilnie. Nie było na razie żadnego przełomu, ale nasi ludzie są na dobrej drodze. W państwie panuje lekki niepokój w związku z bitwą ze zwierzoludźmi. Niektórzy twierdzą że może być to początek większego konfliktu.

    Boska Renegatka Edaria
    - Mam nadzieje że nie wśród elit syren. - prychnęła i pokręciła głową. Spojrzenia jej sióstr wskazywały że i one nie są szczególnie przekonane co do tego pomysłu.

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    Niestety, nie było co zbierać. Stworzenie było martwe w chwili kiedy zbierałeś gałęzie. Już kiedy miałeś zakląć na bogów za swój pech, dostrzegłeś w świetle ogniska kamień wyróżniający się od reszty tylko dziwnym kształtem. Bo bliższych oględzinach byłeś już pewien, to jajo! Mantikora musiała je złożyć jakieś tydzień lub dwa temu. Cóż, wygląda na to że na prestiż pierwszego Kurdiliackiego jeźdźca będziesz musiał zapracować czymś więcej niż siłą mięśni.

    Doża Atlas III d’Anconia
    Grube mury, metalowe bramy i wieże strażnicze wydają się niczym w porównaniu do wielkiej gęstej dżungli. Nie podjedzie tu żadna machina oblężnicza, nie podjedzie żaden koń a ludzie zostaną wyrżnięci przez partyzantów w dżungli. Lepiej żeby dyplomacja się powiodła. Kapitan gestem ręki poprosił was o to byście za nim podążali i samemu zaczął schodzić bo najdłuższych schodach jakie w życiu widziałeś.

    Nadherszt Srevl Białolicy
    - Gdy tylko odkryjemy jaki będzie najskuteczniejszy, to tak.
    Inżynier jęknął po raz kolejny, i zaczął chwiejnie wstawać, opierając się o stół.
    - Wody… - wycharczał w bólu - Na wszystkich bogów tego przeklętego świata wody.



  • Rozpalił więc po prostu ognisko w jaskini, tak by dym miał wylot do wyjścia. Wyrwał trochę mięsa z trupa Mantikory, upiekł je i jadł, aż się najadł. Następnie przygasił trochę ognisko i położył się koło niego, tak by było mu ciepło, przytulił do siebie jajo i zadbał o to, by było mu ciepło, ale by zbytnio się nie nagrzało, nie chciał go ugotować. Zasnął.


  • Wiek Pary

    Westchnęła.
    - Skoro Wam nie pasuje, to nie mam nic do dodania. Można się rozejść. Narada zakończona.


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów

    Nadherszt Srevl Białolicy
    - Dobra młody, a teraz daj mi tu jakiś dzban wody. - Odparł i zaczął podnosić Skolę, w taki sposób by Inżynier mógł się na nim podeprzeć.


  • Elarid

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    //Kurwa, mamy to.//
    - Obie opcje są niezwykle kuszące. Ja jednak zdecyduję się na wiedzę starożytnych.



  • Doża Atlas III d’Anconia
    Co też uczyniłem.



  • Artur Farkas
    -Nonsens sprawa na razie załatwiona ale możemy spróbować dać im propozycję pokoju na jakiś czas. Tak czy inaczej niedługo zbudujemy w stolicy Wielką Archikatedrę a teraz pójdziemy się modlić


  • Mistrz Gry

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    Próbowałeś zasnąć, jednak po jakimś czasie pojawił się ból głowy który ciągl narastał. Stróżka krwi na czole sugerowała, że ostatni cios mamy mantikory jednak dosięgnął celu. Nim cokolwiek z tym zrobiłeś, padłeś nieprzytomny na ziemie, z ulatniającą się nadzieją w sercu.
    Obudziłeś się, na szczęście, jednak bynajmniej nie w jaskini którą zapamiętałeś. Pomieszczenie w jakim się znalazłeś wyglądała jak drewniana, długa chata, atoli jej wnętrze było całkiem pokryte lodem. Co ciekawe nie było ci zimno, mimo iż w pobliżu nie świeciło żadne ognisko.

    Nadherszt Srevl Białolicy
    Wstał, ale ledwie, a gdy tylko młody wynalazca podszedł do niego z dzbanem wody, ten chwycił go szybko i niemal na raz wypił całą zawartość.
    - Tak przy okazji, mam na imię Ikir. Na wypadek jakby tego też pan Nadherszt zapomniał.

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Dobrze więc. Zadaj pytanie, a zostanie ci udzielona odpowiedź. Waż jedno, że mimo iż starożytni zebrali niezliczone ilości wiedzy dziś zapomnianej, to nie są oni wszechwiedzący. Atoli postaram się odpowiedzieć na twe pytanie najlepiej jak potrafię.

    Doża Atlas III d’Anconia
    Szliście promenadą, czując na sobie ciekawskie spojrzenia tysięcy ptakoludzi. W którymś momencie wasza obstawa się podwoiła, ale nie raczej nie z powodu chęci pozbycia się was. W końcu dotarliście pod ziggurat. Mniej więcej w jednej trzeciej na złotym tronie siedział ich autorytet. Koloryt i długość jego piór przewyższała wszystkich dookoła, nie mówiąc już o ilości złota jaką miał na sobie. Głupio ci to było przyznać przed samym sobą, ale ten ptak prawdopodobnie miał na sobie więcej złota niż ty miałeś w twoim osobistym skarbcu. Gdy tylko powstał, wszyscy na całej promenadzie pokłonili się w jednej chwili. Z lekkim zawahaniem zrobili to też twoi towarzysze.

    Artur Farkas
    Zgodnie z poleceniem, wszyscy udaliście się do zamkowej kaplicy by pomodlić się do swojego boga.


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów

    Nadherszt Srevl Białolicy
    - A co ja pamiętam z wczoraj… - zapytał sam siebie. - No, to liczę że teraz praca Twoja i Skoli ułoży się jakoś… Lepiej. - Odrzekł i poczekał aż zyska pewność że Skola może ustać samemu, by go puścić.



  • Rozejrzał się po tym miejscu obserwując je dokładnie. Sprawdził, czy ma przy sobie jajo i czy rana na głowie jest dalej świeża. Czy to jakaś gra?



  • Artur Farkas
    Po zakończeniu modlitwy klęczał w ciszy zastanawiając się czy ojciec na niego patrzy u boku Kardeliana.


  • Elarid

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    Tak wiele pytań, a może uzyskać odpowiedź tylko na jedno. Cóż, nie mógł zastanawiać się długo.
    - Jak zdobyć to, co kryje się w Sercu Akinu?



  • Doża Atlas III d’Anconia
    Uczyniłem to samo co oni, lecz nie służalczo, a z wyuczoną przez całe życie etykietą. Nie jak sługa przed panem, lecz pan pozdrawiający równego sobie.
    ///
    Czekałem na wiadomość od Shavika dotyczącą ceny fortyfikacji wysp.
    ///
    Kolejne spotkanie w Radzie.
    - Witajcie szanowne państwo, kochani moi. Jak wszyscy wiemy, pierwsza ekspedycja okazała się pełnym sukcesem dlatego teraz chciałem wybrać następne cele. Przeprowadziłem prywatne rozmowy z władcą Zwierzoludzi, który przystał na naszą propozycję dotyczącą kolonizacji wschodniego Wybrzeża Krabów. Dodatkowo jeszcze dwie wyspy na północnym wschodzie są nietknięte żadnym sztandarem.


  • Mistrz Gry

    Nadherszt Srevl Białolicy
    - Tak, ja też mam taką nadzieje. - skomentował Ikir. Skola stał już, oparty o stół i zapewne zbierał myśli i walczył z nieziemskim bólem głowy.

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    Po dokładniejszych oględzinach miejsca w jakim się znalazłeś, mogłeś stwierdzić że to świątynia, podobna do tych z północy, które wielokrotnie plądrowałeś. W miejscu ołtarza klęczała jakaś niska postać, szepcąc swe modlitwy. W kącie sali, po jej lewej, leżało twoje jajo, owinięte w koc i z namalowanymi kilkoma świętymi symbolami na skorupie.

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Będziesz potrzebował armii i to nie małej. Im bliżej serca tym potężniejsze i starsze potwory będą pilnować swojego domu. Nie tylko mieczem, ale rozumem i Popiołem będziesz przebijał się przez zabójcze piaski. Gdy dojdziesz do odwróconej piramidy z diamentu i krwi, będziesz potrzebował dwóch żywiołów oraz poety, choć odnalezienie tego który potrafi zaklinać atrament będzie więcej niż trudne. Na końcu, będzie cię czekać walka na śmierć i życie starego świata. By chociaż przetrwać, będziesz musiał stać się prawdziwym czempionem jednak, nie każdy bóg będzie chciał odkrywać swoje tajemnice.

    Doża Atlas III d’Anconia
    - سلام بر فراز دریای گریه! - powiedział donośnym głosem, jakby mówił do całego tłumu a nie tylko do waszej trójki. - نام من Quloquato ، کشیش بزرگ الهه رویاها و حاکم Aisandi ، سرزمین همه Kenku است.
    Chyba ci się przedstawił i wymienił nazwę kraju oraz ich określenie na samych siebie. Kwestia tylko odgadnięcia które jest które.
    - تو کی هستی؟ - dodał.
    /
    Dostałeś wiadomość gdy tylko wróciłeś z dżungli.
    Do Doży Atlasa III d’Anconii
    Bądź pozdrowiony. Mam nadzieje że wakacje na Indasii ci służą. Ja świetnie się bawię na Ochilysse, choć mam wrażenie że jeśli spędzę tu jeszcze tydzień to nie będę mógł już patrzeć na słodycze. Zbudowałem już sobie pałac na oberżach miasta i teatr w centrum, więc czuję się niemal jak w domu!
    Pytałeś o fortyfikacje. Po konsultacjach ze znajomymi inżynierami doszliśmy do wniosku, że pełne ufortyfikowanie wyspy będzie nas kosztować pięć tysięcy gessos i jakieś pięćdziesiąt jednostek kamienia oraz drewna. To powinno wystarczyć na zbudowanie murów godnych stania obok tych w Miaracii.
    Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami
    Skillet Skarikk

    /
    - Jesteś pewien że chcesz inwestować w Kurdilat? - zapytała z wyraźnymi wątpliwościami Hanao - To bardzo niestabilne ziemie. Mało na nich surowców, ale bardzo dużo śmierci. I wątpię czy miejscowe plemiona będą chętne by z nami współpracować.
    - A odnośnie Ayas i Naexi, zajęcie ich będzie nadmiernym drażnieniem lwów. - skomentował von Emhyr - By się tam dostać będziemy musieli przepłynąć przez cały archipelag i pewnie na miejscu już natrafimy na wampiry i elfy, które pierwsze będą chciały zająć te wyspy. W najgorszym wypadku zakończymy ten spór dając im wspólnego wroga - nas.


  • Elarid

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    I czego tu się spodziewać po sfinksie? Nawet gdy odpowiada, mówi zagadkami. Cóż, zapamiętał wszystko tak dokładnie, jak tylko potrafił, skłonił się pradawnej bestii i opuścił namiot.



  • Mah’siatel spytał swoich doradców. - Jak idzie wojna? Czy w kraju są jakieś problemy, i czy mamy informację o naszych kapłanach.



  • Doża Atlas III d’Anconia
    - Atlas d’Anconia - wskazałem na siebie. - Doża - z rąk ułożyłem koronę podobną do Jego piór. - Miracja - położyłem rękę na piersi. - Człowiek - gestem ogarnąłem całego siebie.
    Następnie odwróciłem się w stronę elfki;
    - Saledina Quendolain - wskazałem na Nią. - Miracja - wskazałem na Jej pierś. - Elfka - gestem starałem się Ją objąć.
    Dalej pozostało mi czekać na Jego ruch.
    /
    Dostaniesz te surowce.
    /
    Póki mamy pieniądze, wódz zachodnich plemion jest naszym sojusznikiem. Dodatkowo pamiętajmy, że już możemy założyć, iż w naszym posiadaniu są tereny nadmorskie pomiędzy Zakonem, a Kotaronem. Nie zależy nam przecież na surowcach, a na faktoriach handlowych. Posiadając faktorie na Wybrzeżu Krabów to w naszym władaniu będzie cieśnina na Zimnym Morzu, to w naszej władzy będzie przepust między Oceanami. Dodatkowo pamiętajmy, iż jeszcze nikt nie zobaczył co się kryje wewnątrz. Gdy już wszystkie wyspy będą zdobyte, wiadomym jest, iż nasze wojsko nie nada się do walki z innymi państwami, dlatego zimne góry Kurdilatu to dosyć odległy, ale pewny cel.



  • Wstał i podszedł do mężczyzny. - Jaki bóg zamieszkuje to miejsce? I czemu mnie przyjął? - Spytał modlącego się, dość delikatnym i doniosłym tonem, jak na zwierzoczłeka.


  • Mistrz Gry

    Wielki wódz Mah’siatel
    - Wszyscy tkwią w lochach Celestiriusa, mój panie. - odpowiedziała generał - Nie zaczęliśmy wojny w elegancki sposób, ale wciąż możemy ją wygrać. Potrzebujemy przedwszystkim łodzi, by bez problemu przenosić nasze jednostki przez rzekę.

    Doża Atlas III d’Anconia
    دوجه؟ آیا این چیزی است که شما می گویید پادشاهان ، ها؟ مهم نیست ، پس از همه ، هیچ یک از شما نمی توانید با قدرت من مطابقت داشته باشید… - zaśmiał się. Chyba cię obraził.
    Westchnął i pokręcił głową. - اگر به هر حال نتوانیم یکدیگر را درک کنیم ، چنین گفتگو معنا ندارد. بگذارید یکی از شما بماند و بگذارید ما به آنها زبان یاد دهیم. اوه به عنوان مثال. - tu wskazał na Magistra, który wyraźnie był tym zaskoczony.
    - Chyba chcą żeby Aboron został. - szepnęła ci Saledina.
    /
    - Masz za duże zaufanie do pieniędzy, Atlasie. - stwierdziła Felicia - Mają one wielką moc, ale nie są w stanie kontrolować umysłów. Nie masz gwarancji, że gdy tylko nie pozbędziemy się jego wrogów z wybrzeża, statki Kurdliatu nie przypłyną by wojować, miast handlować.

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    - Jedynego jaki dba o tych, o których nikt nie dba. - odpowiedziała ci postać głosem starszej kobiety. Gdy wstała, opierając się o laskę zobaczyłeś jej twarz. To była zwierzoludka, ale skarlała. Jej rogi były zakręcone jak u kozicy, a futro na twarzy kompletnie posiwiałe.
    - Miałeś szczęście, wodzu Vilhajajmurze. Jad mantikory zazwyczaj jest zabójczą trucizną, jednak traci on część swoich właściwości podczas ciąży i chwilę po złożeniu jaja. Wtedy ogranicza się jedynie do otumanienia i dezorientacji. To doprawdy imponujące, że dotarłeś do świątyni w tym stanie.



  • Westchnął - To wiem, jednak to nie będzie łatwa wojna. Nie tak to miało wyglądać. Módlmy się aby spoczeli w wielkich lasach. -



  • Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    Spróbował sobie przypomnieć wydarzenia z podróży, po spotkaniu Mantikory - Szczerze, ostatnie co pamiętam, to walka z mantikorą, próba wypalenia jej ran i śmierć bestii, odnalezienie jaja, pożywienie się na bestii i utrata przytomności przy ognisku. Resztę moje ciało musiało zrobić samo, tylko z przyzwoleniem duszy. Nie wiem co mnie prowadziło, być może Nasz Pan, a być może wewnętrzna siła, nie mnie oceniać. - Rzekł zgodnie z prawdą. - Chciałem podziękować za opiekę nad jajem i prosić o zakończenie mojej pielgrzymki. Pragnę wizji, która pokaże mi, kim jestem, a raczej kim mam się stać. - Ukłonił się pokornie przed ołtarzem, mówiąc do kobiety. Oto stał przed ołtarzem najpotężniejszego z Bogów, tego, który sam został odtrącony, tego który przyjmuje odtrąconych i daje im siłę do walki o własną bytność.



  • Doża Atlas III d’Anconia
    - Magistrze, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? - powiedziałem głosem, który sprawił, że nawet gdyby miał… - Miejmy nadzieję, że nie chodzi im o ofiarę. Postaraj się nauczyć języka tyle ile możesz. Z pewnością wrócimy, a wtedy Twoja pomoc będzie oceniona na taką ilość złota ile sam ważysz.
    /
    - Och, moja droga Felicio, Bestia musi rozprawić się nie tylko z wybrzeżem, ale i zjednoczyć cały Kurdilat. Nasze złoto bardzo mu w tym pomoże, a im więcej go dostanie, tym trudniej będzie mu się od nas oderwać. A gdyby jednak to nastąpiło, nie sądzisz chyba, że drakkary tych bestii równają się naszej flocie, a ich topory naszym fortyfikacjom? - powiedziałem, czując jednak, że podobna zależność istnieje także i tutaj. Tak jak zwierzoludzie odwrócą się od nas gdy skończy się dopływ pieniędzy, tak i bliska mi Rada wbije sztylet gdy to moje decyzje przystaną je przynosić.
    Powoli zacząłem się zastanawiać jakiej trutki dosypać naszej kochanej rybce do akwarium.



  • @Maks9o napisał w Sprawy wewnętrzne:

    Artur Farkas
    Po zakończeniu modlitwy klęczał w ciszy zastanawiając się czy ojciec na niego patrzy u boku Kardeliana.


  • Mistrz Gry

    Wielki wódz Mah’siatel
    Wszyscy złożyli ręce i wypowiedzieli krótką modlitwę.

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    - Takie jest prawo każdego kto tu przybywa. - odpowiedziała i wskazała kijem na drzwi po twojej prawej - Wejdź po drabinie na szczyt dzwonnicy i uwolnij swój umysł pod gwiazdami. Uważaj jednak. Odpowiedź którą otrzymasz nie będzie jasna, a głos który usłyszysz nie musi być głosem który chcesz usłyszeć. Możesz usłyszeć rozwiązanie nieznanej ci zagadki i poznać tajemnice na które nie ma odpowiedzi. Musisz być na to gotowy.

    Doża Atlas III d’Anconia
    Spojrzał się na ciebie z zaniepokojeniem kiedy wspomniałeś o ofierze, ale potrząsnął głową w znak zgody gdy już wysunąłeś swoją propozycje.
    /
    - Jak sobie chcesz, w końcu to ty tutaj jesteś dożą. Mam nadzieje tylko że nie obudzimy się z hordą zwierzoludzi stojących nam nad głowami. - prychnęła.

    Artur Farkas
    Pozostawało mieć taką nadzieje. Bądź co bądź był on wielkim człowiekiem i wspaniałym imperatorem. Prawdziwy sługa boży.



  • - Jestem gotowy. - Odrzekł dumnie, może nawet pysznie i ruszył w kierunku drabiny. Wspiął się po niej, by wejść na dzwonnicę.


  • Mistrz Gry

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    Noce niebo wyglądało dzisiaj niesamowicie. Zdawało się jakby wszystkie gwiazdy niczym miliony oczu spoglądało na ciebie z zainteresowaniem. Dzwonnica miała niewielkie roszczenia do swojej nazwy, wszak nie miała dzwonu, ani nawet dachu. Miała za to coś w rodzaju podestu na którym ktoś położył wilczą skórę. Idealne miejsce do medytacji.



  • Wielki wódz Mah’siatel
    Po dołączeniu do modlitwy Mah’siatel zwrócił się do Marszałka. - Jak postępuje akomodacja na nowych terenach? -



  • Przystąpił do medytacji na podeście. - Wal we mnie wszystkim czym masz, nie oszczędzaj się. - Rzucił jeszcze, zanim spróbował wejść w trans.


  • Mistrz Gry

    Tura 3
    62 dzień Wiosny, 998 lat po Boskiej Wojnie

    Nadherszt Srevl Białolicy
    Po krótkiej podróży dotarłeś do wielkiej hali produkcyjnej, na peryferiach stolicy. Nakazałeś jej przeniesienie tutaj, ze względu na zdecydowanie zbyt częste pożary miasta które znajdowały swój początek tutaj.

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    Frahtus Astrolog czeka już na ciebie w pałacowej kaplicy, by omówić z tobą twoją wizję.

    Smoczy Król Drages I
    Faktycznie, płonie na różowo. Ty i cała twoja rada zebraliście się by z bezpiecznej odległości obserwować nietypowy pożar (oraz akcję gaśniczą).

    Arcyksiężna Sly Lumisianso & Doża Atlas III d’Anconia
    Jak odpowiesz na list od tajemniczego barona?


  • ŻBŻP

    Arcyksiężna Sly Lumisianso
    Każdy, kto choć trochę znał Arcyksiężną, wiedział, że nie odpuści sobie takiej sytuacji, dlatego odpowiedziała listem baronowi, że przyjmuje zaproszenie. Oczywiście jednak, trzeba było przygotować państwo do nieobecności, a sytuacji było całkiem sporo do omówienia z rodzinami. Jednakże zwyczaje powinny pozostać takie same, dlatego też czekała na nich jak zawsze, przy stole, by przedyskutować najnowsze wieści ze świata.


    Kilka dni później, po spotkaniu z rodzinami, Arcyksiężna wyruszyła swoim prywatnym okrętem. Fregata, chociaż wywodziła się z marynarki, została odpowiednio przebudowana, by móc zapewnić odpowiedni luksus dla Arcyksiężnej i jej gości, jeżeli takowych by wzięła ze sobą w podróż do barona.

    ///Jeżeli ktoś się zgodził na uczestnictwo w podróży, to pozostawiłem ci otwartą furtkę, żebyś i mnie o tym powiadomił.



  • Iowit Alternovis, czternasty tego imienia władca Viridionu, został wyniesiony na tron w bardzo młodym wieku trzydziestu dwóch lat, kiedy to zmarła jego matka, Matka Lasu Eliterina Alternovis. By ustabilizować swe rządy w i tak wyjątkowo stabilnym jak na standardy Onalith państwie, szybko ożenił się politycznie z córką najpotężniejszych uwczesnych magnatów Viridionu, Galerinellą Selachi, która urodziła mu dwie córki, umierając w połogu z Sominescarią. Dziewięćdziesiąt trzy lata rządów potężnym imperium znużyło elfa i wycieńczyło do tego stopnia, iż postanowił abdykować, jednak gdy jego córka, nowa Matka Lasu zachorowała, natychmiast odpowiedział na wezwanie obowiązku i znów przejął kontrolę nad państwem, mając szczerą nadzieję, że nie będzie to długo trwać.
    image

    Iowit Alternovis
    Czekał w sali tronowej, przechadzając się niespiesznie wzdłuż dużego okna na stolicę Viridionu. Oczekiwał pojawienia się ministra wojny i każdej innej osoby, która miała istotną sprawę do władcy Lasu.


  • Elarid

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Nie mamy czasu do stracenia. - powiedział bez zbędnych wstępów sułtan, gdy tylko wszedł do sali narad, stając twarzą w twarz ze swoimi doradcami. - Mamy wiele spraw do omówienia, wiele rozkazów do wydania i rzeczy do zrobienia. Ale po kolei. Szpiegmistrzynio Elif, czy dałabyś radę pozyskać dla nas któregoś z pomniejszych wodzów Togarków? Omamić obietnicą władzy, bogactwa czy czegokolwiek innego, czego ten dzikus mógłby pragnąć? A gdyby tak, to ile by to zajęło?



  • Doża Atlas III d’Anconia
    - Cholerne elfy! Ile okrętów potrzebujemy, aby zaprowadzić spokój na rzece? To chyba najlepsze rozwiązanie, bagienni zdobyli tyle terenów, że dadzą radę przenieść wojnę na tereny Viridionu. Elfy będą wyrzynać się po jednej stronie, a my nie pozwolimy, aby oddziały przeszły czy to w jedną, czy w drugą stronę. Rozumiem też, że nie ma sensu brać udziału w tej wojnie. Ten lokalny konflikt polaryzuje wszystkich na arenie międzynarodowej, więc zaraz jakiś najeźdźca miałby pretekst, a i stracilibyśmy jeszcze więcej na handlu niż moglibyśmy zyskać prowincji…
    /
    - Jak wygląda sytuacja w Nova Aqua? Interesują mnie zwłaszcza kontakty między nami, a autochtonami. Prowadzimy z nimi wymianę towarów czy wszyscy trzymają się granicy lasu?
    /
    - Chyba doszliśmy do kresu łatwych podbojów. To już koniec wiosny, najlepszy czas, abyśmy wysłali ekspedycję na Wybrzeże Krabów. Chyba, że proponujecie łatwiejszą zdobycz?
    /
    - Elfy tłuką się między sobą, ale nie zapominajmy o naszym południowym sąsiedzie. Nie zachowuje się przypadkiem nazbyt spokojnie?
    /
    Przyjąłem zaproszenie Barona osobiście. Poprzednio wizyta u humanoidalnych ptaków, a teraz u żywych szkieletów. A także z żywymi diablętami… cóż, przynajmniej będzie można porozmawiać o sytuacji na wyspach osobiście.



  • Wielki wódz Mah’siatel
    Mah’siatel wezwał swoich doradców i zapytał - Jak sytuacja na wojnie i czy mamy wieści o naszych kapłanach? -


  • Zorze Onaliah W Imię Cara Manifest Your Destiny

    Doża Hinve Dargok
    Doczekałem się… Nareszcie ten imbecyl, mój poprzednik zdechł jak pies. Ten drań o mało nie zniszczył naszego kraju swoją głupotą… 100 Verninów Stali za 100 Verninów Drewna… CO ZA IMBECYL AKCEPTUJE TAKIE SZARLATAŃSTWA, JAK RODZINA JEGO SIĘ DOROBIŁA? Ech… Nie ważne, już po wszystkim. teraz podarowali mi szablę a wraz z nią władzę nad Republiką. Szczerze powiedziawszy nigdy nie myślałem. iż Ja Hinve Dargok, Największy Pesymista oraz ex-Kondotier zostanę wybrany na Doże kochanej Republiki. Ale jak teraz o tym myślę to chyba się domyślam czemu, rosną plotki o wojnie z upadłym tyranem na północy, Dusigrosze zapewne chcą dać kogoś na kogo będę mogli zwalić winę za przegraną… Idealny Kandydat do takiej roli. Jeśli Bogowie jednak będą łaskawi to uratuję moją Ojczyznę przed tymi bandziorami. Tylko pytanie co potem niesie przyszłość? Czy na Zachodzie jest tylko Morze? a może nie tylko morze… No dobra lepiej skończę z tą kontemplacją przy winie i pójdę wreszcie porozmawiać z Patrycjuszami naszego Kraju…
    Jest tak wiele do zrobienia a jak mało czasu…
    b7071ec807c1adc635d6e858b1a0ca3b.jpg


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    Nadarcykapłan Khosqul Plugawy
    Khosqul chodził wokół sali tronowej w zamyśleniu w związku z poprzednimi wydarzeniami.
    - Wielkie Lunarium… Tak, to odkrycie zdecydowanie przyniesie Skatrlight prestiż i może przyciągnąć potencjalnych naukowców, chętnych obserwować gwiazdy. A może nam to jeszcze umożliwić odkrycie przyczyny upadku Skavenalionu… Tak, tak, zdecydowanie powinienem sfinansować badania nad tym miejscem! Tylko trzeba będzie uzgodnić z naukowcami sumę, jaką przeznaczę na sfinansowanie badań. Będę musiał jeszcze spytać Hashqlikę o to, jak radzą sobie nasi szpiedzy. - rozmyślał i gdy skończył, usiadł na swoim tronie i zastukał swoim kosturem.
    - Przyprowadzić mi naukowców! - zażądał.


  • Mistrz Gry

    Arcyksiężna Sly Lumisianso
    Wszyscy przybyli, tak samo bierni jak zawsze. Jedynie Mirligiano wydawał się bardzo zadowolony, w końcu mógł się trochę wyszaleć.
    /
    W podróż ruszyłaś z di Flamigiano. Przez większość wyprawy wiatr wiał wam w żagle, więc dość szybko na horyzoncie pojawiła się Samatra. Arcymag z zainteresowaniem spoglądała na wyspy, zamyślona.

    Iowit Alternovis
    Przybył marszałek oraz skarbnik. Po raz kolejny pod twoją komendą…

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Togarakowie to dumny naród, trudno będzie znaleźć jakiegoś który da się przeciągnąć na naszą stronę. Nie mniej jednak powinnam się wyrobić przed latem, mój panie. Oczywiście przydałoby się nieco funduszy. To dość ważny element każdego przekupstwa.

    Doża Atlas III d’Anconia
    - Na całej długości rzeki, aż do końca jej żeglowności? - Zapytała Saledina, i przyjrzała się mapie oraz papierom jakie miała na stole.
    - Ech… co najmniej dwudziestu. Oczywiście nie muszą to być galeony, zwykłe piansy wystarczą. Nikt nas przecież nie będzie atakował, ale na wszelki wypadek warto wypchać je strzelcami.
    /
    - Wymiana towarów to dużo powiedziane. - rzucił Skillet - Koloniści wymieniają nasze błyskotki na ich błyskotki. Kenku cenią złoto mniej od nas, ale szybko się zorientowali że bardzo nam na tym zależy.
    /
    - Wciąż uważam że to kiepski pomysł, ale tak, wygląda na to że to jedyne co nam pozostało. - Skomentowała Hanao
    /
    - Nie możemy popadać w paranoje. - stwierdził Emreis. - Wojna mimo wszystko nikomu nie służy, powinniśmy się cieszyć że naszym największym zmartwieniem są straty spowodowane walką elfów na rzece.
    /
    Tym razem wyruszyłeś samemu, twoi doradcy mają wystarczająco zadań do wykonania. Płynąc swoim prywatnym statkiem byłeś pod wrażeniem, jak wiele udało ci się już odkryć, i ile rzeczy jest wciąż przed tobą.

    Wielki wódz Mah’siatel
    - Atak przez terytorium Devioncelu okazał się sukcesem mój panie. Nawet pomimo straty tej jednej prowincji nad rzekom. - skomentowała twoja generał, wyraźnie zadowolona. - W dodatku skontaktowała się z nami jedna z wysłanych kapłanek, ta która dyskutowała z tobą podczas przemówienia. Jako jedyna uniknęła złapania przez wojska Viridionu.

    Doża Hinve Dargok
    Centrum republiki Greshatu był Pałac Wyzwolenia, gdzie urzędowali dożowie na przestrzeni lat. W tym pałacu, znajdował się Pięciokątny Gabinet, miejsce spotkań rządzącej elity krasnoludzkiego państwa. A było ich czterech.
    Arand Dargok - Potężny i dość wysoki krasnolud o włosach i brodzie czarnych jak sadza. Raczej ponury typ, jego rodzina ma ze wszystkich największy procent produkcji broni w państwie.
    Elsnera Tomaght - Kobieta szpetna jak pochmurna noc, ale nikt nie ma odwagi jej tego powiedzieć, wszak trzyma w garści lwią część przemysłu hutniczego, oraz większość manufaktur przedmiotów codziennego użytku.
    Ivag kor Dooth - Jednooki, jednoręki, i jednoręki. Innymi słowy, najbardziej prawy krasnolud w twojej radzie. To stary kapitan, nieco szalony. Poza flotą, osobiście kontroluje on niemal wszystkie stocznie w państwie.
    Olga Olagath - Urocza dziewuszka z diabłem za skórą, albo nawet i kilkoma. Zajęła miejsce w radzie po śmierci swojego ojca, więc ciężko stwierdzić czego można się po niej spodziewać. Ród Olagath jest głównym producentem żywności i, co najważniejsze, alkoholu w państwie. Kiedy ktoś zamawia w karczmie krasnoludzką wódkę, to najpewniej pochodzi ona właśnie z ich pól.
    Wszyscy siedzieli przy stole, czekając na to co im powiesz.

    Nadarcykapłan Khosqul Plugawy
    Do sali wszedł najbrzydszy skaven jakiego miałeś okazje w życiu zobaczyć. Zgarbiony bardziej niż inne, ze zdeformowanym pyskiem i wieloma krostami na całym ciele. W dodatku ślinił się i seplenił.
    - Silek Slipslin na twoje wezwanie, o najświętszy.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    Nadarcykapłan Khosqul Plugawy
    - Witaj, Sileku. Jak zapewne wiesz, udało nam się odkryć Wielkie Lunarium. Chciałbym wiedzieć, jaka ilość gessos będzie dla was wystarczająca na badania tego miejsca? - zapytał.


  • Elarid

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Dostaniesz odpowiednią sumę, ale w granicach rozsądku i stanu skarbca. Ile ci potrzeba?



  • Iowit Alternovis
    -Witajcie panowie, jak widzicie nie na długo udało mi się uciec od dworskich intryg i znów współpracujemy. Meldujcie, jak wygląda sytuacja.-


  • Zorze Onaliah W Imię Cara Manifest Your Destiny

    Doża Hinve Dargok
    -Panie i Panowie. -odrzekłem do zebranych- To zaszczyt dla mnie zostać wybrany na Doże naszej Republiki o którą nasi przodkowie walczyli. Dziś jednak nasza republika może być zagrożona. Nie mam wątpliwości iż wojna z tą Hadarocką zarazą jest nieunikniona. Geopolityka nakazuje temu państwu zaatakować nas jako iż jesteśmy najsłabszym z jego sąsiadów oraz najbardziej bogatym. Jesteśmy wrotami, którymi Hadarot zamierza wrócić na światowy teatr. Lata pokoju sprawiły iż pozostaliśmy w tyle w porównaniu do naszych sąsiadów. Nie mówię oczywiście tutaj o naszych wyrobach broni gdyż te nadal się sprawdzają, jednakże wojska świata zaczynają stosować coraz nowocześniejsze rozwiązania. Najprawdopodobniej będę zmuszony zwiększyć ilość naszej armii oraz przygotować się na starcie o przetrwanie Ojczyzny. Oczywiście wojna to nie jedyna sprawa którą muszę się zająć. Dlatego chciałbym was zapytać czy aktualnie macie porady dla mnie oraz w czym mógłbym wam pomóc aby przygotować Republikę na ciężkie czasy?


  • ŻBŻP

    Arcyksiężna Sly Lumisianso
    - Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś więcej po naszym przeciwniku - powiedziała. - Prawdziwy z niego szczęściarz, że utopił się, zanim wpadł w ręce naszych wojsk. Lecz, wracając, wojna nadal trwa, a na tron tego państwa pchają się aż trzy głowy. Więc, pytanie do was. Zajmujemy się nimi od razu, czy dajemy im złudne marzenia, żeby sprowadzili na siebie jeszcze większą katastrofę?


    Arcyksiężna spojrzała się na swoją towarzyszkę, po czym skierowała swój wzrok na wyspy.
    - Jeżeli wolno mi spytać, o czym pani aktualnie myśli, pani di Flamigiano?



  • Przedstawił mu wydarzenia co do joty, łącznie z własnymi odczuciami. - Co to oznacza? Kim mam się stać? Rzeźnikiem czy mięsem na ubój? -



  • Doża Atlas III d’Anconia
    - A inne opcje? Czy straty będą rosnąć jeśli zostawimy most? A może jednak przyłączymy się do wojny, niedawna odpowiedź Viridionu jasno wskazuje na ich agresję gdzie my tylko bronimy naszych, handlowych interesów. Ciekaw jestem jak by się odniosły pozostałe państwa gdybyśmy po prostu bronili rzeki… Ach… należy jakieś rozwiązanie, które zarówno nie zniszczy naszych interesów, opini na arenie międzynarodowej jak i nie przekreśli nas u obu narodów.
    /
    - Możemy zrobić coś w sprawie Kenku czy pozostaje nam jedynie czekać aż Magister nauczy się języka?
    /
    Tak… a bransoleta była obecnie moją największą zdobyczą - pomyślałem. Przed wyjazdem załatwiłem większość spraw, więc chyba nie pozostało mi nic innego niż cieszyć się podróżą.


  • Wiek Pary

    Boska Renegatka Edaria
    Tym razem syrena zajmowała się swoim niewielkim ogrodem na skrawku lądu, jaki przeznaczyła tylko dla siebie. Ah, zajmowanie się lądowymi roślinami było takie fascynujące. Wymagała o wiele większej uwagi, czułości i czasu od tych morskich. To było dla niej ciekawe doświadczenie, a zapach jaki wydzielała większość z nich jest warta tego trudu. Niestety nie było jej dane się tym nacieszyć. Służka przybyła do niej, oznajmiając gotowość do obrad. Rzuciła konewkę jakiemuś wieśniakowi, który się przyglądał. Była pewna, że wie jak o nie zadbać, w końcu to od niego wie wszystko na ten temat.
    Wkroczyła na salę lekko spóźniona.
    - Jak tam wojna? Ilu jeńców wojennych mamy? Zadbać jakoś o podbite tereny? Brakuje tam czegoś? -zaczęła od razu.
    /
    Zaprosiła Nadinspektor na rozmowę, którą miały odbyć zaraz po naradach. W ogrodzie pałacowym. Obecnie czekała na jej przybycie.
    /
    Umówiła się też z inną córką na wywód o tych wszystkich magicznych księgach, artefaktach i ogólnie swego rodzaju morskiej mitologii. Sama wcześniej się w to zagłębiała, ale po wstąpieniu na tron nie miała już zbytnio czasu, do tego też zepchnęło to zainteresowanie powierzchnią i te wszystkie książki przygodowe, jakie zaczęła czytać i które wydawały się ciekawsze od tych pełnych jedynie wiedzy.


  • Zorze Onaliah W Imię Cara Manifest Your Destiny Nowe Detroit Cannon Fodder

    Drages jest pierwszym władcą Drakonidów, który nie przejął tronu drogą pokojową. Za panowania jego ojca - Harsheana Gnuśnego, w kraju zamiast progresu, następował regres. Harshean odwrócił się od Boga, nie podjął stanowczych kroków w sprawie Plagi Bezskrzydłych, trwonił majątek…Znalazłaby się jeszcze długa lista negatywnych rzeczy, które powstały za jego panowani, z pewnością długa, by został zdetronizowany. Drages choć nie był pierworodny, był najsilniejszy ze swojego rodzeństwa. Za aprobatą prawie, że każdej klasy społecznej, zdetronizował swojego ojca, aresztował, po czym Harshean został osądzony. Ojciec Dragesa został skazany na śmierć i wyrok w niedługim czasie później wykonano…

    Post Scriptum: Chociaż jego pełne imię brzmi Drageshearnikulen, pomimo niektórych barier językowych, obce ludy (i on sam) nazywają go skrótowo Dragesem.

    -Ile tysięcy gessos będzie kosztowało zbadanie, tego czym jest ten różowy, łatwopalny gaz - pyta się członków Rady, przyglądając się wydobywającemu z oddali gazu.


  • Mistrz Gry

    Nadarcykapłan Khosqul Plugawy
    - Oh, co najmniej tszy tysiące, mój panie. - odpowiedział. - To bez wątpienia największe odkrycie w naszej skromnej historii, sze tak pozwolę sobie szec.

    Sułtan Qalawun al-Mukhif
    - Sądzę, że uda mi się zmieścić w ośmiuset gessos. Większość z nich pewnie nigdy nie widziała takich pieniędzy i tak.

    Iowit Alternovis
    - Z całym szacunkiem, ale beznadziejnie. - odpowiedział Fealan Q’lithum - Co prawda udało nam się pozbawić ich przyczółku po naszej stronie rzeki, jednak ich ofensywa na północy mocno nas ugodziła. Nie dość że straciliśmy aż cztery prowincje, to jeszcze pozostałe osiem jest od nas odciętych. Jeśli szybko nie zainterweniujemy, to i je stracimy.

    Wielki Wódz Vilhajajmur "Bestia"
    - Hmm… - zaczął drapać się po brodzie i usiadł na pobliskiej ławce - Ciekawe, bardzo ciekawe. Nigdy nie spotkałem się z taką wizją. Większość jest bardziej… zagmatwana. Jest plątaniną snów i symboli. Twoja natomiast wydaje aż nazbyt prostolinijna. Jakby ta wizja nie przyszła sama, tylko została… zesłana.

    Doża Hinve Dargok
    - Zaatakujmy Hadarot pierwsi! - warknął Ivag, a reszta pokręciła głową - Taka prawda! Powinniśmy zebrać hordę najmusów, zjednoczyć się z Wengatem i dobrać się imperatorowi do dupy!
    - Sam mu się dobieraj do dupy zboczeńcu. - prychnęła Elesnera. - Najpierw musimy popracować trochę nad unowocześnieniem naszej gospodarki, zanim zaczniemy się tłuc.

    Arcyksiężna Sly Lumisianso
    - Nadzieja matką głupich, a Wolańczycy nie grzeszą inteligencją - rzuciła di Vilecio. - Możemy dużo zyskać, jeśli odpowiednio się nimi pobawimy. A zabawa będzie przednia!
    /
    - O piekle. - powiedziała - Czasem, tęsknie za domem. - Spojrzała na ciebie, niby poważne, ale szybko pokręciła głową ze śmiechem.
    - Rozważam wszelkie możliwości i scenariusze tego co może nam się przytrafić na brzegu. Bądź to bądź to przecież wyspa pełna nieumarłych, zasilanych magią. Kto wie co kryje się w jej sercu, za tym całym baronem.

    Doża Atlas III d’Anconia
    - To wciąż będzie się liczyć jako wypowiedzenie wojny. Zważywszy na grubość naszych murów, raczej nikt nie zrozumie dlaczego je opuściliśmy. Most utrudnia żeglugę wszystkiemu większemu od tratwy, więc powinien zostać zniszczony.
    /
    - Na razie mamy związane ręce. A raczej języki.
    /
    Po jakimś czasie dopłynąłeś do celu swojej podróży, czyli do przystani w największej z twoich koloni. Gdy tylko wysiadłeś ze statku, na przystani powitał cię, zgodnie już z tradycją, gubernator. Tym razem był to drakonoid. Ogromny, co najmniej dwumetrowy mężczyzna w mundurze konkwistadora, jednak bez żelaznego napierśnika. Powitał cię salutem.
    - Bądź pozdrowiony dożo. Nazywam się Gomrezairusth Gothirikusalith. - odchrząknął. - Witamy w Koloni.

    Boska Renegatka Edaria
    - Doskonale, kochana matko. - zaczęła twoja ulubiona pani generał. - Zebraliśmy pięciuset jeńców wojennych, mam nadzieje że szybko znajdziesz dla nich jakieś pasujące zajęcie. Większość terenów jest opustoszałych, wszak większość syren uciekła z tych ziem gdy tylko zostały nam odebrane. Na szczęście rodziny powoli zaczynają wracać na południe.
    /
    Przybyła do ciebie, piękna jak zawsze, cała w krwistej czerwieni.
    - W czym mogę ci pomóc, mamo? - zapytała
    //Którą córką?

    Smoczy Król Drages I
    - Hm. - mruknął z zainteresowaniem Teregrihtusart Ferthinlerith, twój skarbnik. Stary smok, służył jeszcze twojemu ojcu, ale zawsze miał w sobie młodzieńczego ducha.
    - Na oko, jakieś pięć tysięcy. Możemy to też zlecić Dotenardowi. Będzie taniej, ale też będą mogli korzystać z tej wiedzy. Choć, jeśli to jest jedyne źródło na świecie…


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów

    Nadherszt Srevl Białolicy
    Srevl w drodze tu aż zacierał łapki, samemu nie wiedząc za bardzo czemu. Ależ się ekscytował pierwszymi testami, wręcz nie mógł ustać w miejscu. Zaczął rozglądać się za Skolą i tym młodzikiem, którego imię wyleciało mu już z głowy. Oczywiście, jeśli balony zadziałają ta kolej rzeczy się zmieni. Chodził w sumie dookoła hali produkcyjnej, w ostateczności zaglądając do jej wnętrza, gdyby nie znalazł swojego Nadinżyniera w środku.

    ***

    Srevl czekał w “Ostoi Spiskowców” na Lirika, bowiem to właśnie tutaj umówił sobie z nim spotkanie biznesowe. Oczywiście obowiązkowo zamówił krasnoludzką wódkę, na koszt państwa. Miał ogromną nadzieję jakoś wynegocjować zniżkę…

    //Jakby coś było nie tak to pisz :v //


Log in to reply