Rodzina van der Grift


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów Akademia Magów Manifest Your Destiny Mistrz Gry

    Cornelius van der Grift
    Styczeń, 1800
    Amsterdam początków XIX wieku mocno różnił się od tego znanego z pięknych lat ubiegłych. Dawny wielki port Zjednoczonych Prowincji, pełen kupców, kolonistów czy odkrywców, znany z potęgi, jakie może dawać morze, stał się miejscem przygnębionym. Era niderlandzkiej chwały odeszła wtedy, kiedy przyszła rewolucja. A razem z nią niezadowolenie, melancholia oraz spadek znaczenia Holendrów na kuli ziemskiej.
    Obecna Republika Batawska jest tylko polityczną wydmuszką, ustawioną przez Francuzów na tych terenach. Przez niszczących tradycję żabojadów.
    Na twoje nieszczęście jeden z sąsiadów, mieszkający w kamiennicy na przeciw twego domostwa, okazał się wielkim miłośnikiem dziedziców Karola Wielkiego. Z jego okien cały dzień wrzała francuska mowa, a wieczorami ulice wypełniał zapach różnorakich win, serów czy innych, dziwacznych produktów jadanych na południu. Pewnie to skrajne frankofilstwo zagwarantowało mu posadę w marionetkowej Radzie Miasta.
    Jednakże miałeś własne sprawy na głowie. Butelka nadal pozostawała twym najwierniejszym druhem, mimo iż pragnąłbyś skończyć tą podłą znajomość. A najlepsza szansa na zmianę życia - spadek po wuju - był wątpliwą kwestią. Wypadałoby się także ożenić, w końcu w okolicy nie brakuje pięknych panien. I nie wszystkie z nich to pracowniczki zamtuzów, sprowadzane do waszej dzielnicy przez libertyńskiego frankofila z drugiej strony ulicy.
    Wstałeś wcześnie rano, z chorobą dnia ubiegłego. Na dworzu panował chłód, jednakże jak na zimy w tym regionie było nawet dobrze. Zaczynał się kolejny dzień, w którym możesz coś wreszcie zmienić.


  • Pandemia Nazaris - Apogeum Wiary Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Qogliotan [PBF] Soviet Dust

    Pora w takim razie zacząć szukać pracy. Dzięki niej będzie mógł zarobić jakieś pieniądze, które na razie przydadzą mu się na spłatę podatków. Nad ożenkiem jeszcze się zastanowi, aczkolwiek pewnie potrzebowałby większej sumy pieniędzy. 500 guldenów to trochę za mało, a przynajmniej w jego mniemaniu.


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów Akademia Magów Manifest Your Destiny Mistrz Gry

    Lakoniczności tych planów pozazdrościłby sam Juliusz Cezar, w końcu wielki fan krótkich i treściwych tekstów. Ale trzeba wziąć się do pracy, bo samymi myślami, zwłaszcza na kacu, mało się zdziała.
    Z czasem do twoich uszu zaczęły docierać pierwsze dźwięki zza okna i, na szczęście, nie był to język francuski, ale zwykłe rozmowy holenderskich kobiet, które najwyraźniej zaczynały dzień. A żyły tutaj same dobre gospodynie. Może znalazłaby się wśród nich jakaś odpowiednia wdowa, która opanowałaby entropię w tym domu?


  • Pandemia Nazaris - Apogeum Wiary Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Qogliotan [PBF] Soviet Dust

    Dobrze, że na początek dnia nie musiał słuchać tego paskudnego języka żabojadów, bo dostałby szewskiej pasji i pewnie zrobiłby coś głupiego.
    Spróbował się jakoś ogarnąć przed wyjściem na zewnątrz, w końcu ma przecież szukać pracy, a obecnie pewnie wygląda jak typowy pijak.


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów Akademia Magów Manifest Your Destiny Mistrz Gry

    W szafie znajdowało się kilka koszul, spodni, kamizelek, fraków w najróżniejszych kolorach oraz jedno, grube futro. Z czego było już dawno zapomniałeś - fakt ten okazł się najwyraźniej tak mało istotny, że aż zaginął w czeluściach twojej głowy. Jednakże bardzo dobrze się prezentowało, bynajmniej jeżeli chodzi o ochronę cieplną. Wizualnie możesz przypominać niedźwiedzia czy inne dzikie bestie, które widziałeś podczas swoich europejskich odyseji. Ale i to nie jest dużym problemem.
    W mieszkaniu miałeś wielkich rozmiarów metalową misę, będącą czymś bardzo bliskim wannie. Rano wypadałoby się obmyć w ciepłej wodzie póki jeszcze ostatnie żary w twoim kominku żyją swoim czerwonawym życiem.


  • Pandemia Nazaris - Apogeum Wiary Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Qogliotan [PBF] Soviet Dust

    I właśnie się w tej wodzie obmyje, bo nie dość, że będzie czysty, to może się ogrzeje. Gdy skończył się myć, ubrał na siebie koszulę, spodnie, kamizelkę, frak oraz te nieznanego pochodzenia futro i wyszedł z domu.


  • Stowarzyszenie Umarłych Bohaterów Akademia Magów Manifest Your Destiny Mistrz Gry

    Na zewnąrz wiało chłodem, jednakże, jako iż byłeś grubo ubrany, prawie tego nie odczułeś. Ulica, przy której stał twój dom, była jedną z głównych tras w mieście. Kierując się na prawo od drzwi mogłeś dojść na rynek miejski. To właśnie tam kwitł handel - mali kupcy sprzedawali żywność czy artykuły rzemieślnicze na straganach a wielcy panowie przyjmowali klijentów w swoich domach handlowych, ażeby móc owerować orientalne towary. Kierując się dalej mogłeś dojść do portu. Z przyczyn wojennych był on mniej tłoczny niż w latach ubiegłych, ale nadal panowała tam marynarska wrzawa.
    Po lewej natomiast droga szła w głąb miasta, gdzie znajdowały się warsztaty, domy towarzyskie czy dzielnice biedoty.


  • Pandemia Nazaris - Apogeum Wiary Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Qogliotan [PBF] Soviet Dust

    Szedł dalej - może znajdzie jakieś ogłoszenia o pracę? Jeśli nie, to przynajmniej zobaczy, jak wygląda sytuacja w Amsterdamie.


Log in to reply