Seyda Neen


  • Mistrz Gry

    W odpowiedzi usłyszał tylko śmiech - gromki, twardy, niemal przechodzący w obrzydliwy rechot, wskazujący jak nic innego, że ktokolwiek go wydaje, jest nadzwyczaj pewny siebie i przekonany o swojej wielkości.
    Po chwili jednak Syndram mógł dostrzeć coś jeszcze, a tym czymś był jasny snop światła, z którego wyłoniła się nadzwyczaj tajemnicza, jednak promieniująca aurą potęgi, postać:

    -Czy według ciebie przypominam Dwemera, Syndramie Belsoro? - zaczął pytającym tonem, zwracając pusty wzrok własnej, dziwacznej maski prosto w jego stronę.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Ta cała mosiężna konstrukcja mocno mi przypomina maszyny Dwemerów. Po masce jednak ciężko mi uznać, czy jesteś Dwemerem, aczkolwiek w to wątpię. - odpowiedział spokojnie.


  • Mistrz Gry

    Słysząc to, tajemnicza postać złapała się jedną dłonią za podbródek wyrzeźbonej na masce twarzy, by przez krótką chwilę spoglądać się na swego rozmówcę w niemal całkowitym milczeniu. Po tym czasie jednak odezwał się z wyraźnym zdziwieniem, ale też zaciekawieniem w głosie:
    -Mówisz nadzwyczaj spokojnie jak na śmiertelnika postawionego w tak szczególnej sytuacji, Dunmerze. Śmiertelnika stojącego twarzą w twarz z bogiem.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Będąc najemnikiem byłem w wielu dość nieprzyjemnych sytuacjach i uznałem, że spokój jest najmądrzejszą postawą w obecnych czasach. Dlatego jestem tak nadzwyczajnie spokojny, pomimo spotkania z bogiem.


  • Mistrz Gry

    -Hardy jesteś, śmiertelniku. - odpowiedział zdecydowanie bardziej twardo - Każdy inny bóg - Aedra, Deadra czy Trybunał uznałby to za zniewagę godną pomszczenia. Jednak ja jestem łaskawym bogiem i oferuję ci coś, co przyniesie o wiele więcej korzyści komuś takiemu jak ty. Dołącz do mnie, do Szóstego Rodu. Razem uczynimy Morrowind znowu wielkim.
    Po czym wyciągnął ku niemu dłoń w jakby zapraszającym geście.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    // O kurwa, współpraca z Dagoth Urem. Brzmi ciekawie :v //
    Podał bogowi swoją prawicę.
    - A co będzie z moimi towarzyszami? Czy oni także dołączą do tej walki o wielki Morrowind? - zapytał spokojnie, choć obawiał się o los swoich towarzyszy.


  • Mistrz Gry

    -Masz na myśli Redgarda i tę nadzwyczaj uroczą Bretonkę? - zapytał, ściskając jego dłoń, po czym szybko ją puszczając - Jeśli przysięgną wierność wielkiemu Dagoth Urowi, to znajdzie się dla nich miejsce w nowym świecie. W świecie bez Cesarstwa i Alulakhanem jako prawdziwym władcą Tamriel.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Mhm. Postaram się ich do tego przekonać. - odparł.


  • Mistrz Gry

    -Niech tak się stanie… Dagothcie Syndramie. Żegnaj.- odparł znacząco, po czym całe pole widzenia najemnika ogarnęła niemal oślepiająca, dezorientująca jasność.
    -Jeszcze się skontaktujemy - dało się usłyszeć, kiedy przez chwilę oślepiające światło zaczęło tracić swoją intensywność, ponownie odkrywając… zachowany w całości sufit chatki, która jeszcze kilka chwil temu była zniszczona i pokryta pyłem.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    Przetarł oczy ze zdziwienia. Co tu się do cholery właśnie stało?! Jakim cudem najpierw znajdował się w zniszczonym Seyda Neen, żeby teraz ujrzeć w całości zachowany sufit chatki, jakby w ogóle nic się nie stało? I Dagoth Ur… Czy on przypadkiem nie słyszał o nim wcześniej? Na te pytania odpowie jednak później, gdyż postanowił rozejrzeć się po chatce.


  • Mistrz Gry

    Cokolwiek by to nie było, najważniejsze, że Syndram najprawdopobniej wrócił do rzeczywistości, gdyż nie tylko brak było w jego najbliższej okolicy pyłu czy ruin, ale też wszystko, włącznie z ekwipunkiem własnym i towarzyszy, było na swoim miejscu tak, jak je zostawili wczoraj wieczorem. Nawet jego kompani się ponownie znaleźli - Chrystalle nadal sobie spała na posłaniu, przykryta kocem i własnym płaszczem, zaś Akram stał przy oknie, wpatrując się w morze i najpewniej wspominając rodzinne, odległe strony.
    Co do samego Dagoth Ura, to przypominają mu się dawne, rozmyte już opowiadania rodziców o czynach legendarnego Indorila Nerevara, gdzie faktycznie pojawiał się ktoś o podobnym imieniu do tego całego Ura. Tylko, że tam nazywał się nieco inaczej - Voryn Dagoth.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - A więc Dagoth Ur pochodzi z czasów, kiedy żył Nerevar. - pomyślał, przypominając sobie o legendach, które opowiadali mu rodzice. Chwilę później podszedł do Akrama.
    - Kurwa, miałem mocno popieprzony sen, jeśli można to nawet nazwać snem. - powiedział do Redgarda.


  • Mistrz Gry

    Przypominanie sobie o legendach nie przyniosło mu wiele informacji poza tymi najważniejszymi, o które wie niemal każde dunmerskie dziecko: o tym, że Nerevar faktycznie istniał, przewodził wszystkim plemionom tej rasy i prowadził zwycięskie wojny z krasnoludami, które potem w niewyjaśniony sposób zniknęły , oraz Nordami, których wielokrotnie wypędzał z terenów Morrowind. O więcej szczegółów będzie musiał się zapytać kogoś bardziej uczonego w tej materii, jak na przykład historyka, kapłana Trójcy czy nawet mędrca Popielnych, choć w przypadku tego ostatniego trzeba brać pod uwagę, że z racji własnego uprzedzenia do Trybunały mógłby opowiedzieć fałszywą wersję legendy.
    Mimo wszystko, tymi problemami będzie zajmował się później, gdyż teraz samego Syndrama najbardziej interesowała odpowiedź Akrama, który, słysząc nadzwyczaj dziwaczne słowa swojego towarzysza, odwrócił się i spojrzał się z wyrazem twarzy będącym mieszanką zdziwienia i zadowolenia.
    -Co takiego zajmowało twój umysł, przyjacielu? Chutliwa argoniańska pokojówka? - zażartował, chąc najprawdopodobniej roźluźnić atmosferę.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Nie aż tak popieprzona rzecz. Wolisz usłyszeć skróconą wersję czy mam opowiedzieć wszystko ze szczegółami?


  • Mistrz Gry

    Syndram
    W odpowiedzi Redgard oparł się o ścianę, założył ręce i omiótł swego towarzysza znaczącym spojrzeniem, by po dłuższej chwili odpowiedzieć spokojnie, choć nadzwyczaj spokojnie:
    -Abym mógł ci doradzić, potrzebuję pełnego obrazu sytuacji.
    Niklos
    Łagodna bryza porannego wiatru, wschodzące słońce, powoli narastający gwar w oddali - właśnie te oto bodźce dobiegały do Niklos z otoczenia przez jego nadzwyczajny gełm, kiedy to dopiero schodził ze statku, który przetransportował go z Mounrhold na Vvardenfell.
    Ach, Vvardenfell… Swoisty klejnot w koronie Morrowind, budzący dla samego zainteresowanego masę wspomnień, w tym też niekoniecznie zbyt dobrych…


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - No cóż, wszystko zaczęło się od tego, iż obudziłem się w tej samej chacie, w której obecnie przebywamy. Tylko, że była ona zrujnowana, a ja mogłem lada chwila zginąć. Udało mi się jednak znaleźć wyjście w postaci otworu w ścianie i gdy wyszedłem z ruin chaty, zobaczyłem zdewastowane Seyda Neen i burzę pyłową, która tu dotarła, pomimo tego, iż jesteśmy cholernie daleko od Popielnych Ziem. Nagle zobaczyłem w oddali dwa źródła światła skierowane w moją stronę. Spróbowałem uciec, ale jakaś siła mnie powstrzymała. Pomodliłem się do dunmerskiej Trójcy, żeby mnie uratowała, ale wyglądało na to, że modlitwa nie zadziałała. I wtedy… Spotkałem Jego. Dagoth Ur powiedział mi, iż Trójca to fałszywi bogowie i zapytał mnie, dlaczego jestem tak spokojny pomimo sytuacji, kiedy to stanąłem twarzą w twarz z bogiem. Odpowiedziałem mu i zamiast gniewu boskiego, ten zaoferował mi współpracę - dołączenie do Szóstego Rodu. Zgodziłem się, a gdy spytałem się, co będzie z tobą i Chrystanne, to Dagoth Ur odpowiedział mi, iż znajdzie się dla was miejsce w świecie bez Cesarstwa, jeśli poprzysiągniecie mu wierność. - powiedział, kładąc dłonie na twarz.
    - Ale to nie koniec - Dagoth Ur ma się skontaktować ze mną ponownie.


  • Mistrz Gry

    Syndram
    Kiedy Syndram opowiadał swój nadzwyczaj dziwaczny sen, Akram słuchał go z nadzwyczajną uwagą, zaciekawieniem, ale też pewnym niepokojem, co dał po sobie poznać, marszcząc wyraźnie brwi. Widać było, że podchodził do tej kwestii równie poważnie, co sam Dunmer.
    -Hm… - mruknął, kiedy Syndram skończył - Mogę przed tobą przyznać, że wierzę, iż sny naprawdę mają wielką, proroczą moc. Tak sądzi większość moich pobratymców z Hammerfell i jako Redgard mogę powiedzieć ci tylko, że to wyłącznie przyszłość pokaże, że nie są to tylko majaki twego strudzonego umysłu. Podobnie jak sądzę, że zachowałeś się pochopnie co do konszachtów, nawet tych sennych, z tym całym Dagoth Urem - nie wiesz nawet, kim on jest.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Możesz mieć tu rację. Powinniśmy odnaleźć informacje o Dagoth Urze. Poszukam w Seyda Neen biblioteki i jeśli ją znajdę, to będę musiał znaleźć książkę o Dagoth Urze bądź o Nerevarze, choć bardziej prawdopodobna jest druga opcja. Ewentualnie będę musiał znaleźć kapłana, który mi opowie o dunmerskim Szóstym Rodzie. - odparł, drapiąc się po podbródku.


  • Mistrz Gry

    -Biblioteka? Tutaj? - zapytał się nieco zaskoczony - Nieco przymałe jest to miasto na coś takiego. Ale w jakimś sklepie mógłbyś na pewno znaleźć książki - choćby w sklepie tego Altmera, Arnille’a niedaleko nas.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Tego mi, kurwa, brakowało… Jebanego Altmera, który ma mi sprzedać książkę, w której mógłbym dowiedzieć się czegoś więcej o Dagoth Urze. - odpowiedział poddenerwowany, ale po chwili uspokoił się.
    - No nic, będę musiał zachować moje uprzedzenia do Altmerów dla siebie.


  • Mistrz Gry

    Początkowo Redgard nieco zaskoczył się reakcją swego dunmerskiego towarzysza, jednak po chwili mruknął i kiwnął głową na znak zrozumienia, po czym spokojnie położył Syndramowi dłoń na ramieniu i zaczął mówić swoim charakterystycznym tonem, jaki zawsze przybierał w sytuacjach, kiedy chciał podnieść na duchu swoich przyjaciół:
    -Słuchaj, Syndramie… Ja zawsze mogę tam pójść. Wszak zarówno ja, jak i Chrystanne dobrze rozumiemy twoje uprzedzenie do Wysokich Elfów.
    Mówiąc to, odruchowo skierował oczy w stronę wciąż śpiącej czarodziejki, po czym dodał bardziej pogodnie:
    -Ty zawsze możesz w międzyczasie obudzić naszą bretońską przyjaciółkę, bo prawie środek dnia, a ona nadal się leni.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Dziękuję. - odparł, wręczając Akramowi 100 septimów. - Tu masz 100 septimów i wypytaj się o książki związane z Nerevarem - tam mogą być wzmianki o Dagoth Urze. Ewentualnie możesz wypytać o książki związane z rodem Dagoth. Jeśli takie książki będą, to je zakup, a jeśli nie, to będziemy musieli poszukać gdzie indziej. Ja w międzyczasie postaram się obudzić Chrystanne.



  • Niklos
    Vvanderfell… Dom. A w każdym razie nim był, zanim Fyrgath wszystko spieprzył. Teraz… Teraz nie ma nawet pewności, czy ktokolwiek z jego rodziny żyje. Gdyby mógł cofnąć czas, oddałby wszystko, żeby to zrobić, aby móc naprawić swoje błędy i wieść spokojne życie w Suran… I nie mieć na dłoniach tyle krwi niewinnych osób, które zamordował tylko przez desperacką chęć bycia członkiem Morag Tong, wywołaną prymitywną koniecznością bycia w jakiejś wspólnocie. Teraz jednak nie pora na dołowanie się błędami przeszłości. Pora na wykonanie zadania danego mu przez Lady Almalexię. Po zejściu ze statku, strzepnął pyłki ze swojego szklanego pancerza, poprawił hełm, z którego ktoś prosty mógłby się naśmiewać ze względu na jego podobieństwo do akwarium, po czym wyruszył w kierunku najbliższego Cesarskiego strażnika, którego mógłby się spytać o niezbędne informacje.


  • Mistrz Gry

    Syndram
    Akram szybkim ruchem przyjął pieniądzę, po czym wsadził je do własnej sakiewki.
    -W takim razie, do zobaczenia za chwilę lub dwie. - powiedział spokojnie, po czym poprawił się i jednostajnym, wręcz miarowym krokiem wyszedł z chaty, pozostawiając Dunmera z koniecznością obudzenia swej czarodziejskiej towarzyszki.

    Niklos
    Mając te rozważania w swym wciąż skonfliktowanym przez wspomnienia umyśle, Fyrgath spokojnie i przez nikogo nieniepokojony przeszedł przez pomost i port, jednocześnie obserwując rozpoczynające się życie tego portowego miasta. Po chwili mógł zauważyć stojącego na końcu portu poszukiwanego strażnika, który nie był zajęty niczym szczególnym. Nic, tylko pytać.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    Podszedł więc do Chrystanne i lekko nią potrząsnął.
    - Wstawaj, śpiochu. Jest środek dnia. - odparł do swej bretońskiej towarzyszki.



  • Tuż po podejściu do owego strażnika lub też strażniczki, pewny siebie stanął przed nim, po czym kulturalnym tonem się spytał, trzymając ręce złożone za sobą:
    -Witam, niech będzie pochwalona Trójca. Jestem podwładnym Lady Almalexii i przybyłem z Mournhold. Czy mógłbym zostać poinformowany o tym, gdzie jest miejsce, w którym mógłbym odpocząć, bądź też przenocować?


  • Mistrz Gry

    Syndram
    Reagując na potrząśnięcie i słowa skierowane do niej, Chrystanne otworzyła oczy i powoli zaczęła zwlekać się z posłania.
    -Naprawdę? - zapytała nadal sennie - Mi się wydaje, że jest… dosyć wcześnie.
    Niklos
    Strażnik, widząc swojego rozmówcę i słysząc jego słowa, natychmiast przeszedł z biernej warty do uważnego słuchania, by po zakończeniu zapytania Fyrgatha lekko się skłonić i odpowiedzieć:
    -Witaj, ekscelencjo, jednak muszę zmartwić, że Seyda Neen nie posiada żadnej gospody, w której mógłby pan przenocować. Jednakże, Biuro Spisów i Opodatkowania obecne w tym mieście powinno coś załatwić.


  • Vvardenfell Zorze Onaliah Manifest Your Destiny Pandemia Nowe Detroit Szkarłatna Inwazja Cannon Fodder

    - Gdyby było dosyć wcześnie, to mogłoby być ciemniej, nie wspominając o tym, że mogłaby być wtedy noc, a nie środek dnia. - odparł spokojnie. - Radziłbym ci wstawać.



  • Niklos lekko przechylił głowę na bok, wciąż patrząc na swojego rozmówcę. Lekko zakłopotany dowiedzeniem się o braku gospody w okolicach odpowiedział pytaniem:
    -Hmm… Skoro tak, to gdzie znajduje się owe Biuro Spisów i Opodatkowania? Możesz mnie do niego zaprowadzić?


Log in to reply