[Metro-Zdzieszowice] Perła


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    //Jeden z jego współpracowników, możesz sobie wymyślić resztę personaliów, żeby Ci pasowało do opowiadanej historii.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 3 (Dzień 0)]

    — Oczywiście. — Kurier żywo kiwnął głową po milisekundzie namysłu. — Czy życzy sobie Pan obudzenia, jeżeli powrócę z informacją zwrotną w godzinach pańskiego snu?


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    - Masz mi podać informację nawet, gdybym właśnie posuwał córcię Dyktatora. A teraz leć, czas jest obecnie moim towarem deficytowym.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 3 (Dzień 0)]

    Przez twarz Kuriera przepłynął szybki, wesoły grymas.
    — Oczywiście, Panie Łapta. — Skinął głęboko głową, po czym pędem opuścił klub, wybywając tak szybko jak tu przybył. Pozostawało liczyć na to, że prędko odnajdzie swój cel i powróci do nadawcy.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    - Ki diabeł… - Potarł się po szczecinie, zastanawiając się, skąd zna jego nazwisko. Po chwili machnął ręką i podszedł do baru.
    - Sto gram.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Artur Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    — Halo? Halo? Słyszy mnie Pan?
    Żeński głos z trudem wyszarpał Artura z snu. Głowa bolała go niemiłosiernie, czuł się, jakby zaraz miał zwymiotować. Ładunki jądrowe były niczym w porównaniu z tym czym mógł być dla człowieka mocny kac…
    Kiedy wreszcie zdobył się na otworzenie oczu, ujrzał nad sobą smukłą, młodą blondynkę, spoglądającą na detektywa skonsternowanym wzrokiem.
    — Wszystko w porządku? — Zapytała ponownie.

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 3 (Dzień 0)]

    Elegancko ubrany barman uśmiechnął się, po czym zanurkował pod ladą, spod której wynurzył się z trzema, niewielkimi saszetkami.
    — Ten jest z grzybów, ten z zioła, a ten to czerwony proch. — Kolejno wskazał woreczki, po czym z zadowoleniem założył ręce na krzyż. — Ostatnio poszerzyliśmy ofertę dla bardziej… szanownych gości.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Papier

    - Jeśli nie masz ze sobą ćwiartki, to nic nie jest w porządku - Wyjąkał, przecierając twarz i zamykając oczy przed sztyletami promieni światła.
    I na co mi było tyle chlać… Jak zwykle pomyślał, i jak zwykle sam sobie na to odpowiedział.
    Na to, co zwykle.
    Uznał, że jeśli dostatecznie długo będzie leżał i udawał martwego, to t irytująca kobiecina straci zainteresowanie i zajmie się polowaniem, a nie padliną.

    Psychol
    Uniósł brew, z lekkim podziwem patrząc na towar. Pokiwał w zadumie głową, nawet poprzyglądał się temu fachowym wzrokiem.
    - Doceniam zaangażowanie, doceniam… Jednak dzisiaj mam ochotę na tradycyjną wódkę - Położył na ladzie pieniądze za alkohol i dorzucił niemały napiwek za inwencję twórczą mężczyzny.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Samuel Kazanecki [T- 11 (Wydarzenie)]

    Odźwierny coś tam jeszcze mówił, ale Samuel udał się w swoim kierunku i jego słowa umknęły mu z pamięci.
    Kwatery Gwardzistów znajdowały się względnie niedaleko, bo jeszcze na tym samym piętrze. Droga była prosta i doskonale Kazaneckiemu znana, zaś mało kto kręcił się o tak późnej godzinie na pierwszym poziomie, zwykle tłoczne i gwarne aleje stały się opustoszałe, więc prędko dotarł do swojego mieszkanka, znajdującego się na parterze piętrowej oficyny.
    Do rozpoczęcia zmiany pozostawało mu siedem godzin (trwała od ósmej do szesnastej), z których przynajmniej kilka warto byłoby poświęcić na sen. Dobrze byłoby także powiadomić towarzysza o planie, ale już od Kazaneckiego zależało czy zrobi to teraz, rankiem przed zmianą lub czy w ogóle to zrobi.

    Artur Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    Kobieta najwyraźniej nie dała się zwieść, bo jej zainteresowanie mężczyzną nie zdawało się słabnąć:
    — Uhm… Pan Papier, tak? Detektyw? Dobrze trafiłam?

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 3 (Dzień 0)]

    // Kto do cholery liczy wódkę w gramach? //

    Barman służalczo skinął głową.
    — Ależ oczywiście, już podaję.
    Ponownie zniknął pod ladą, by wyłonić się spod niej z porcją klarownego płynu w butelce i niewielką szklanką, które postawił przed Aleksandrem. Po tym szybkim, wyćwiczonym oraz niemalże niewidocznym ruchem dłoni schował pieniądze.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Papier

    Jęknął jak pacjent oddziału paliatywnego, z niemałym trudem podniósł się po pozycji pół leżącej i wymamrotał.
    - We własnej osobie, do usług, madame… - Obrzucił kobietę niechętnym wzrokiem.

    Psychol

    Wlał w siebie porcję lekarstwa i odetchnął, próbując powstrzymać paskudne pieczenie gardła. Postał tak jeszcze przez chwilę, wciąż się zastanawiając nad tamtą kobietą. Im bardziej intrygowała go ta sprawa, tym mniej mu się podobała.


  • Elarid

    To zależało choćby od tego, czy spał, czy ktoś mógłby podsłuchać ich rozmowę i czy mieliby gdzie to obgadać. Sprawdził to wszystko od razu, a dopiero później zrzucił z siebie cały ekwipunek, zabrał się też za czyszczenie broni. Nie żeby było to jej potrzebne, ale to był jego codzienny rytuał, który uspokajał i ułatwiał zebrać czy uspokoić kotłujące się w głowie myśli, a tych było teraz sporo.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Artur “Papier” Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    — Chciałabym z Panem porozmawiać… Ale czy do tego moglibyśmy przenieść się w nieco bardziej, uh, ustronne miejsce? — Zapytała niepewnie, wyglądając na dosyć skonfundowaną samą osobą Wójcika. Pewnie nie spodziewała się, że zastanie detektywa w takim stanie.

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 3 (Dzień 0)]

    Alkohol rozlał się po ciele Aleksandra, rozgrzewając jego wnętrze.
    Rzeczywiście, kobieta i jej ewentualne zamiary mogły napawać niepokojem. Potrzebowała broni i najpewniej dokładnie wiedziała do jakiego celu. A jej słowa o “wielkim czasie”… Co one mogły znaczyć? W metrze, a szczególnie na Perle nie brakowało teoretyków, samozwańczych proroków czy szaleńców, którzy ogłaszali nadejście takiego okresu co chwilę, ale gorzej było usłyszeć taką frazę z ust osoby, która dysponowała środkami mogącymi spowodować rzeczywistą zmianę…

    Samuel Kazanecki [T- 10 (Wydarzenie)]

    O podsłuchu raczej nie było mowy, przy surowej musztrze Gwardii większość żołnierzy zajmujących kwatery dookoła już dawno chrapała, Ci nie mieli tak łatwo jak Samuel, przynajmniej jeżeli chodzi o fizyczny wymiar jego zadań.
    Tomasz spał w mieszkaniu obok, lecz nie był to mocny sen. Zapewne nie uznałby Kazaneckiemu obudzenia go za złe, w końcu był jedną z niewielu osób wtajemniczonych w sprawę, a na pewno jedną z najbardziej zaangażowanych. Nic w tym dziwnego, pałał nienawiścią do Dyktatora niemalże tak samo jak Samuel.
    Czyszczenie oręża przyniosło Maruderowi nieco spokoju. Nie wiele, ale wystarczająco, by okiełznać umysł szumiący od natłoku przemyśleń.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Papier
    - Nie masz bohatera nad sapera! - Beknął przeciągle - A nie, wróć… To szło jakoś inaczej… Hmmm… Nie masz ustronniejszego miejsca nad siedzibę prywatnego detektywa? Czy jakoś tak.
    Wstał po ścianie i rozprostował się na tyle, na ile dał radę.
    - W czym mogę pomóc?

    Psychol
    Wyciągnął papierosa, chwilę go poobracał w palcach i ostatecznie na powrót schował.
    - Jak mam iść w jeden syf, to czas rzucić drugi… - Mruknął i wrócił do stolika. Jednak teraz już mu się odechciało wszystkiego, nawet zwyczajowego przesiadywania po tych wszystkich spelunach. Wrócił do baru, poinformował faceta o tym, żeby mu odesłał gońca i sam ruszył do biura swojej oficjalnej pracy.


  • Elarid

    Obudził go i po chwili zreferował mu szeptem przebieg spotkania z Rdzawymi.
    - Co myślisz? - zagadnął, ciekaw przemyśleń kompana i współautora całej tej kabały.
    //Opisuję to tak skrótowo, bo nie chcę nic pomieszczać w planie Rdzawych.//


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Samuel Kazanecki [T- 10 (Wydarzenie)]

    Tomasz już mniej więcej w połowie monologu wstał i zaczął maszerować tam i z powrotem po mikroskopijnym pokoju z rękami szczepionymi za plecami. Miał w zwyczaju tak robić, zwłaszcza wtedy, gdy umysł zaprzątały mu trudne kwestie i posiadał zbędną chwilę na ich przemyślenie. Na bieżąco trawił słowa Kazaneckiego, który mógł się tylko domyślać tego, co działo się w głowie jego towarzysza broni.

    — Coś mi tutaj nie gra, wiesz? — Odpowiedział w końcu, odwracając się w kierunku Samuela. — Szczególnie ten wabik. Jak niby zamierzają zaciągnąć ją pod samą bramę? Wiesz, jak leniwa jest. Prędzej wyśle nas, niż sama raczy się gdzieś ruszyć. Chyba, że chcesz jakoś Rdzawym “pomóc” z tym? — Zapytał, opierając się o szafkę nocną.

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 2(Dzień 0)]

    Największym problemem w życiu Łapty było rozmieszczenie dwóch miejsc, w których najczęściej się pojawiał: biura, które znajdowało się na poziomie pierwszym i baru, który miał swoje miejsce na poziomie czwartym. Pokonywanie czterech pięter klatki schodowej nie było przyjemną rzeczą, szczególnie dla człowieka w… pewnym wieku.

    Wkrótce dotarł do biura, nie mijając po drodze zbędnych tłumów, w końcu godzina była już późna, a na płytszych piętrach życie wieczorowe nie było tak rozwinięte jak niżej.

    — Komisarzu! — Zasalutował mu ożywiony przybyciem Szarogwardzista, strzegący wejścia do jego oficyny.

    Artur “Papier” Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    — Z zaginięciem… Ale może, o! Tutaj obok jest kawiarenka, usiądziemy, kupię Panu śniadanie, omówimy… — Blondyneczka pociągnęła go za ramię w kierunku widniejących kilka metrów dalej stolików, a uściskowi jej drobnej dłoni nie sposób było odmówić.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Psychol
    Oddał salut dość niechlujnie, jak zwykle, nigdy nie lubił takich zbędnych ceregieli. Przystanął na chwilę i oparł się o ścianę, by złapać oddech.
    - Spocznij… - Wydyszał - Chyba muszę rzucić palenie… Działo się coś ważnego czy mogę się zająć swoimi sprawami…?

    Papier
    Śniadanie… Przeszczep chyba…
    Jakkolwiek ryzykował tym wiele, to ostatecznie dał się przekonać, w końcu to darmowa wyżerka.
    - Niech będzie… - Powiedział przeciągle - Ale jeśli to jest delikatna sprawa, to szczegóły trzeba będzie omówić w ustronnym miejscu.
    Strzelił karkiem i poczłapał krok za krokiem.


  • Elarid

    - Możliwe, że będzie trzeba zrobić to jakoś inaczej. - przyznał. - Ale to nie jest najważniejsze, grunt żeby dali transport i pomogli nam się stamtąd wydostać.
    Rzecz jasna, cały czas mówił szeptem, nie chcąc zwracać na siebie i kompana jakiejkolwiek uwagi.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 2(Dzień 0)]

    — Przyniesiono pismo, podobno rządowe. — Odpowiedział młody Gwardzista. — Położyłem je na pańskim biurku.

    Artur “Papier” Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    — Oczywiście… — Odmruknęła, sadzając Wójcika na jednym z wyśfiechtanych krzeseł.

    Po tym podeszła do niewielkiej budki i po kilku chwilach rozmowy z siedzącym w niej właścicielem lokalu wróciła się, kładąc na stole dwa drewniane spodki, zaś na każdym z nich spoczywał placek grzybowy z grubo krojonym plastrem ciemnego, włóknistego mięsa na górze.

    — Smacznego. — Uśmiechnęła się półgębkiem, zachęcając gestem dłoni do spróbowania posiłku. — A ja w tym czasie wprowadzę Pana w sprawę, dobrze?

    Samuel Kazanecki [T- 10 (Wydarzenie)]

    — A pomogą? — Tomasz poprawił prostokątne okulary. — Czy zostawią na pastwę Dyktatora? W takich okolicznościach byli by w stanie nawet upozorować, że to Gwardia jest odpowiedzialna za porwanie… Zastanawiam się, co zrobią z dziewczyną, jak już ją dostaną.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Psychol
    - Dobra… Dobra… W porządku… Zajmę się nim… - Wysapał i powlókł się do swojego gabinetu noga za nogą.

    Papier
    - Niech będzie - Spojrzał powątpiewująco na talerz, jednak skubnął raz czy dwa, samemu wciąż będąc dość zachowawczym. Nie ufał śniadaniom na drugi dzień.


  • Elarid

    Wzruszył ramionami.
    - Też nad tym myślałem, ale uznałem, że to już mnie nie obchodzi. Oby tylko nic dobrego. Ech, sam nie wiem, co będzie później. Jeśli to coś więcej, niż porwanie i próba okupu to wybuchnie nam tu kolejna wojna, a wtedy tacy jak my na pewno przydadzą się Rdzawym. Nie mam już do czego ani kogo tu wracać, a jestem pewien, że tam im się przydam. Wiara w Dyktatora była moją ścieżką życia, teraz muszę znaleźć inną. Póki co zemsta na nim i jego reżimie wystarczy.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 1(Dzień 0)]

    Gabinet Łapty krył się za wyjątkowo solidnymi, przynajmniej jak na standardy Sojuszu, drzwiami. Metalowe, z działającym zamkiem i klamką, osadzone w ceglanym portalu. Zamontowano je niedługo po tym, jak wówczas rosnący w siłę Dyktator dokonał zamachu stanu i przejął władzę na Perle, co nie każdemu było na rękę. Palono dopiero co stworzone urzędy, a zdarzało się nawet, że ich pracowników porywano jako zakładników. Sytuacja przez pierwsze kilka tygodni była tak niepewna, że odgradzające pomieszczenia brezentowe zasłony i dykta musiały zostać zastąpione przez coś wytrzymalszego. Na szczęście lub nieszczęście, nie wszystkie budynki zostały tak “uzbrojone”. Szara Gwardia zdołała na tyle utemperować “elementy niepożądane”, że wzmacniane drzwi i ściany przestały być potrzebne.

    Gabinet nie był zbyt przestronny, składał się z dwóch, a właściwie trzech pomieszczeń: biura, zawalonego biurkiem i papierami piętrzącymi się w szafach oraz na regałach, mikroskopijnej umywalni i piętra, na którym zlokalizowano mieszkanie.

    Co ciekawe, gdy Aleksander wszedł do środka, zauważył, że lampka na jego biurku pozostawała zapalona. Wątpliwe, by sam zapomniał o jej wyłączeniu, nie zdarzała mu się to. W jej świetle wyraźnie widział schludnie zapakowany list, spoczywający na pokiereszowanym dwoma dekadami użytkowania blacie.

    Artur “Papier” Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    — Wie Pan… Kilka tygodni temu się zaręczyłam. — Kobieta ukazała złoty pierścionek błyszczący na jej palcu, lekko tylko zaśniedziały. Jej oczy rozmarzyły się. — Z naprawdę wspaniałym mężczyzną, z żadnym jeszcze nie było mi tak dobrze… Planowaliśmy z Filipem ślub, życie, wie Pan… Ale rozgaduję się… — Jej głos załamał się słyszalnie. — Ale on zniknął. Miał wrócić już trzy dni temu, wybierał się na handel na Galeryjną, ale nie wrócił… Nie ma od niego żadnych wieści… Ojczulko mówił, że to dlatego, że niby już dawno miał mnie zdradzać, a uciekł przy pierwszej okazji. I uwierzyłabym ojczulkowi, gdyby nie to, że on mi mówi tak już trzeci raz! — Blondynka rąbnęła w stół z taką siłą, że śniadanie Wójcika podskoczyło na drewnianej podkładce. — Dwóch poprzednich też zaginęło bez wieści… I nie wierzę, by stał za tym przypadek, ale też nie wiem dlaczego ojciec miałby mnie okłamywać… Czy umiałby Pan znaleźć mojego Filipa i dowiedzieć się czemu zniknął bez słowa? Dobrze zapłacę.

    ** Samuel Kazanecki** [T- 9 (Wydarzenie)]

    Tomasz kiwnął głową, zgadzając się z słowami kompana.

    — Dobry żołnierz zawsze będzie potrzebny, a medyk tak samo, w końcu ktoś musi szyć żołnierzowi dupę. My się odnajdziemy, tylko musimy zadbać o to, by jutro wszystko poszło sprawnie. — Odetchnął głęboko. — Pieprzony świat, pieprzone Metro…


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Psychol

    Z zaciekawieniem opadł na fotel, otwierając jednocześnie list. Nogi swobodnie ułożył na blacie, nie dbając o papiery, których i tak nigdy nie wypełniał. Z przyzwyczajenia nawet zaczął szukać papierosów, jednak zwalczył pokusę i spojrzał na papeterię.

    Papier

    - Umieć umiem, nic nadzwyczajnego, to nie jest pchła w dupie szarika. Wygląda mi to nawet na typową ucieczkę kochanków.
    Typową seks ucieczkę…
    - Ale co ma znaczyć ojciec? Bo jak to morderstwo, to nie zatuszuję sprawy, pójdę wprost do władz. Niezależnie od wszystkiego. Więc lepiej się, paniusiu, zastanów nad tym, czy mam przyjąć sprawę.
    I tak ją weźmiesz, za bardzo cie zainteresowała.


  • Elarid

    Położył mu dłoń na ramieniu.
    - Jesteśmy najlepszymi z najlepszych, zapomniałeś? - powiedział lekko żartobliwym tonem, chcąc dodać mu otuchy, ale w końcu dodał poważniej: - Byliśmy prawą ręką Dyktatora. Teraz będziemy żelazną pięścią, która skruszy ten reżim.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 1(Dzień 0)] ** [T-4 (Wydarzenie)]

    List został nadany przez kancelarię rządową, czyli właściwie pochodził od samego Dyktatora. Jego treść, zapisana wprawioną dłonią urzędnika, brzmiała następująco:

    “Szanowny Panie Aleksandrze:

    W ciągu ostatnich kilku lat ochotnicza służba policyjna, powstała z pańskiej inicjatywy i przez długi czas swojego istnienia aż do dzisiaj rozwijająca się i funkcjonująca w dużej mierze pod pańskim przewodnictwem, wyświadczyła obywatelom Sojuszu Metra Zdzieszowickiego ogromne zasługi, stojąc na straży prawa oraz porządku. Sprzymierzone linie nigdy nie zapomną bohaterskiej postawy w godzinie potrzeby, ukazanej przez Ochotnicze Siły Policyjne.

    Jednak podczas obserwacji prowadzonych przez okres minionych kilku miesięcy, rząd Sojuszu Zdzieszowickiego zauważył znaczący spadek efektywności, aktywności i działań podejmowanych przez OSP. Rząd zlokalizował przyczynę tego zjawiska w efektywności Szarej Gwardii, która skutecznie zastępuje OSP i wykonuje jego obowiązki.

    Przyszłość OSP jest obecnie debatowana. W związku z tym rząd Sojuszu Metra Zdzieszowickiego zwraca się z prośbą o to, by OSP zadbała w dniu jutrzejszym, to jest 13 marca 2035 roku, o zabezpieczenie zaplecza wydarzenia inauguracyjnego nowej sali poziomu trzeciego. Dzień jutrzejszy zdeterminuje los OSP.

    Z wyrazami szacunku,

    Rząd Sojuszu Metra Zdzieszowickiego.”

    Artur “Papier” Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    Kobieta zastygła na moment, zaciskając pięści. Spojrzała na boki. Myślała, naprawdę głęboko myślała. Zanim jednak Papier zdążył cokolwiek powiedzieć, ta wyzuła z siebie odpowiedź.

    — Chcę wiedzieć gdzie jest Filip. — Na jej twarzy pojawiły się ciemne wypieki. — Niezależnie od wszystkiego.

    Samuel Kazanecki [T- 9 (Wydarzenie)]

    Tomasz kiwnął głową, mieląc słowa towarzysza. Po tym zarechotał krótko.

    — Gadasz jak rasowy polityk. Ale dobra, wszystko ogarnięte… Zabieraj się do siebie, trzeba spać. W końcu musimy być jutro przytomni, co nie?


  • Elarid

    Również cicho się zaśmiał.
    - Kto wie? Może właśnie patrzysz na króla podziemnego świata? - zapytał i znowu parsknął, ale później opuścił go i udał się do swojego łóżka. Odłożył broń i ekwipunek na miejsce, starym zwyczajem mając wszystko w zasięgu ręki, a później położył się spać.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Psychol

    Zwinął kartkę w kulkę i ze złością rzucił ją w kąt pokoju.
    - Skurwysyny… Pracuj tak, żeby ci garb wyrósł, a i tak cię wywalą na zbity pysk… - Trzasnął drzwiami i ruszył z powrotem do baru.

    Papier

    - Niech będzie, biorę tę robotę. Szczegóły? Mieszkanie? Znajomi i rodzina? Najczęściej odwiedzany bar… - Westchnął tęsknię, nie mogąc się już doczekać kolejnej dawki “lekarstwa”.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander “Psychol” Łapta [T- 12(Wydarzenia)]

    Co tu dużo mówić, trzaśnięcie drzwiami jedynie wybudziło z marazmu zmęczonego Gwardzistę, a Aleksander, po krótkim czasie znalazł się z powrotem na dole, gdzie powitało go pytające spojrzenie barmana.

    Artur “Papier” Wójcik [T-4 (Wydarzenie)]

    Kobieta widocznie rozluźniła się, a jej twarz zbladła, odzyskując swój naturalny (a przynajmniej naturalny dla Metra) odcień.

    — Flilip… Filip nie miał rodziny. Był sierotą, nie potrafił przypomnieć sobie tego, co spotkało jego rodzinę, zawsze nad tym ubolewał. Za to miał dobrego znajomego, który powinien sporo o nim wiedzieć. Wszyscy przezywają go Dżepetto, bo pracuje z drewnem. Właściwie to razem pracowali, Dżepetto konstruował różne cudeńka, a Filip je malował. Zajmowali taką suterenę w jednej z sal przylegających do trzeciego poziomu, chyba “Pionierskiej”. Za to na pewno wiem, że była to trzecia pierwsza aleja, czwarty budynek.

    Samuel Kazanecki [T- 5 (Wydarzenie)]

    Prędko zasnął, choć i tak zajęło mu to więcej czasu niż zwykle. Nic dziwnego. Gwardziści byli uczeni panowania nad oddechem i błyskawicznego zapadania w objęcia snu, lecz nawet zahartowany umysł Kazaneckiego w pewnym stopniu poddał się powojom strachu i niepewności, coraz ciaśniej oplatającymi jego umysł.

    Zegar biologiczny obudził go o tej samej godzinie co zawsze od momentu, w którym stał się ochroniarzem Arniki. Siódma, równo co do sekundy. Pół godziny na ogarnięcie posiłku, ekwipunku, toalety i porannych ćwiczeń. Dziesięć minut na stawienie się w koszarach, by poczekać na nocną zmianę. Kazaneckiemu wystarczy pięć. Godzina ósma, Gwardziści obecni w otoczeniu Dyktatorówny i tak przez kolejne osiem godzin. Po tym, każdego poprzedniego dnia odbywała się rotacja zmiany dziennej z wieczorną. Dzisiaj będzie inaczej.


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt

    Psychol

    - Seta! - Uderzył pięścią w stół - Była tu ta kobieta, z którą wcześniej rozmawiałem?

    Papier

    - Zawsze coś. Zacznę tam, zobaczymy potem, dokąd nas to doprowadzi. Coś jeszcze, czy może już wyruszać w teren, paniusiu?


  • Elarid

    On doskonale wie, że będzie inaczej, ale zamiast o tym myśleć, skupił się typowych porannych czynnościach, chcąc mieć to za sobą bez rzucania na siebie jakichkolwiek podejrzeń.


Log in to reply