[Metro-Zdzieszowice] Perła


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    – Może pójdę po niego z tobą? Przy okazji oprowadzisz mnie po stacji. Przyda mi się.

    //Wybacz, że krótko, ale nie mam pomysłu co dopisać.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    // Mniej roboty dla mnie. //
    Aleksander Opiumski
    — Mi pasuje. — Odpowiedział po czym podał mu dłoń: — Jestem Pikacz, a jak mówią na Ciebie? —


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Pikacz? Co do cholery za imię? Że niby pikał jak się rodził i stąd właśnie takie? Jak ono jest tu popularne? Czy to w ogóle jest tu typowe? Pierwszy raz poczuł dzielącą ich, olbrzymią przepaść… Stacje metra naprawdę mogą się aż tak różnić? Mieć tak odmienne kultury? A może to zwyczajnie jego braki w kontaktach społecznych? Pierwszy raz zadawał się z kimś zupełnie samemu po odejściu rodziców… no nic, może wymyśli coś poza obelgą?
       – Aleksander Opiumski. – Uścisnął dłoń z lekkim uśmiechem. Mamuś często mu mówiła, aby się uśmiechał do innych, zwłaszcza na powitanie. No, może nie jest to jakiś szczyt i mistrzostwo w przedstawianiu się, ale każdy jakoś zaczynał, racja?


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    // Zerknij czasem na charakter, jaki nadałeś Aleksandrowi. //

    Aleksander Opiumski

    — Fajnie Cię poznać. — Powiedział, zamaszyście potrząsając dłonią Aleksandra. Po tym odwrócił się i w dwie sekundy zbiegł po chybotliwych, wąziutkich schodach na sam dół baraku. Z dołu spojrzał na kolegę.
    — To idziesz czy nie? — Zapytał, pewnie chcąc już biec po trzeciego towarzysza.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Meh, obecnie daję te charaktery aby były, jeśli są wymagane. Albo przynajmniej tak podchodzę do tego w obecnej chwili. I tak zamysł niemal zawsze jest inny niż to, co zapisano w tej rubryce. Chyba, że to była zbyt duża różnica, a do tego nawet względem poprzednich postów. Obecnie mam na niego nieco inny pomysł, niż wtedy. Na prowadzenie go, oczywiście.

    Jest niezwykle energiczny… Aleks nie zszedł jednak tak szybko jak jego towarzysz, ale też nie zachowywał przy tym jakoś wybitnie mocnej ostrożności. Schodził raczej normalnie, tylko czasami się upewniając że z nich nie spadnie. Kiedy był już na dole, udał się za towarzyszem, przyglądając się raz jeszcze stacji.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    // Gombar, w takim razie. //

    Aleksander Opiumski

    Stopnie utrzymały się na swoich pozycjach i żaden z nich nie oderwał się od konstrukcji, choć wiele sprawiało takie wrażenie. Jak tylko Aleks znalazł się na dole, Pikacz szybkim krokiem, stąpając raźnie i lekko, ruszył w głąb jednego z węższych korytarzy. Musiał biec przed teren dawnego sklepu czy restauracji, bo szersze przejścia na Perle, choć nie były rzadkie, to biegły jedynie dawnymi alejkami. Ten tutaj był z obu stron otoczony wysokimi ścianami mieszkań o dosyć ciekawej konstrukcji; w typowy barak mieszały się stare, poczerniałe od czasu i sadzy regały z poobrywanymi półkami. Gdzieś wyżej zrobiono podobny użytek z blaknącego loga głoszącego zupełnie nieznajome Aleksandrowie słowa “Cropp Town”. Chłopak nie mógł poświęcić zabudowaniom większej uwagi, bo droga przed nim wymagała ciągłej obserwacji; tu leżał stary monitor, tam przeciskał się kupiec z pocerowanymi obrywkami ubrań do kupienia, a siam kilka sapiących, pokrzywionych dzieciaków dźwigało stare kaloryfery. Nawet o poranku Perła tętniła życiem. Ciekawe czy stolica, o której opowiadał ojciec, też była tak ruchliwa? Tymczasem Pikacz wydostał się z korytarza i wszedł (wreszcie) w szerszą alejkę.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Elarid

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    This post is deleted!

  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Ciekawe czy to faktycznie było tylko wrażenie, czy realne zagrożenie i fart. Będzie miał jeszcze wiele okazji żeby się przekonać, ale lepiej być na przyszłość ostrożniejszym przy tych schodach… Chociaż reszta zabudowań wyglądała na solidniejszą, co go zadowalało. Tym bardziej, że czgoś takiego oczekiwał po tym miejscu. Życia o wczesnych porach również. No, może tylko ten przykładowy monitor nieco psuł wizję… Dogonił Pikacza i spytał się:
       – Co znaczy to Cropp Town? – rzecz jasna wypowiedział je tak jak się pisze, bo marna szansa, aby mógł się nauczyć tego języka.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Elarid

    This post is deleted!

  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Aleksander Opiumski

    — Hmm? — Rozczochrany chłopak odwrócił się, teraz idąc tyłem. Nie zwolnił kroku, jakby taki sposób chodzenia był dla niego zupełnie naturalny. — Właściwie to nie mam zielonego pojęcia, ale to chyba sprzed wojny. Może ktoś miał fantazję? Albo to jakieś fikuśne słowo, którego teraz nie znamy? — Rozmyślał Pikacz, zręcznie wymijając idących aleją ludzi.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Elarid

    This post is deleted!

  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Maruder

    Choć najemnicze życie daje sporo wolności, to tym razem Maruderowi nie było dane z niej skorzystać. Robota przy eskorcie konwojów rządziła się swoimi prawami i by zarobić nieco waluty, mężczyzna musiał się im podporządkować. Dlatego też wcześniej niż zwykle przeżuwał coś, co właściciel baru na trzecim piętrze Perły dumnie nazwał “sałatką warzywną”, choć w rzeczywistości za sałatę robiły przegotowane grzyby, a warzywa były nieliczne i skarlałe. Ważne, że posiłek był tani i sycący. Dobre śniadanie było podstawą dnia spędzonego “w terenie”, który miał rozpocząć się już niebawem. Zbiórka konwojentów została wyznaczona na za jakieś czterdzieści minut, przed wrotami Perły. To zostawiało Maruderowi jeszcze kilka chwil na ewentualne przygotowania.


  • Elarid

    Dojadł swój posiłek i opuścił bar, kierując się na miejsce zbiórki. Zostało mu sporo czasu, więc mógł swobodnie zabrać się za przyjrzenie się rządowym trepom, innym najemnikom, pojazdom konwoju, ich ochronie i tym podobnych.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Dmytro “Żałobnik” Antoszczuk [T -17(Dzień 0)]

    Na placu koszar trwały poranne ćwiczenia. Rządki żołnierzy wykonywały pompki, przysiady, brzuszki. W rogu, w ogrodzonym boksie odbywały się symulowane walki. Gdzieś indziej trenowano rozkładanie i składnie broni. Najlepszym cały proceder zajmował koło minuty. Grzmieli oficerzy, zagrzewający swoich podkomendnych do dania z siebie ostatnich sił. W tym wszystkim był także Dmytro. Biegał wokół słupa karnego razem z kilkoma innymi towarzyszami. Słup był ustawiony na samym środku placu, a brunatne plamy na jego powierzchni i zwisający powróz były ponurym upomnieniem dla każdego, kto ośmieliłby się wystąpić przeciwko zasadom Gwardii lub rozkazom swego dowódcy. Mówiąc o dowódcach, do Dmytro dobiegł znajomy głos.
    — Antoszczuk, Łagiewski, Schmerz do mnie! — Wołał kapral, przełożony Żałobnika. Stał przed bramą, razem z nieznajomym mężczyzną o sylwetce tak chudej, że najmniejsze ubrania wydawały się nim workowate. Mężczyzna uważnym wzrokiem obserwował Gwardzistów, jakby namyślając się nad czymś.

    Maruder [T -17(Dzień 0)]

    Droga na miejsce zbiórki była Maruderowi dobrze znana, gorzej było z przedostaniem się przez tłumy panujące na alejach i zaułkach porannej Perły. Ludzi było mnóstwo, każdy dążył do pracy. Rolnicy szli do swych upraw, rzemieślnicy wracali do manufaktur z najróżniejszymi materiałami, obładowana tobołami karawana z Galeryjnej przeciskała się w kierunku targów, rządowcy spieszyli się do swoich biur i posterunków. Jacyś młodociani niewolnicy mozolnie targali z sobą masę starego żelastwa, popędzani przez ich nadzorcę, kilku umorusanych górników pod ścianą barku dyskutowało po skończonej szychcie, a obok wrzeszczał handlarz oferujący literaturę na opał. Grupa uzbrojonych po zęby Łazików marszowym krokiem przebijała się przez motłoch, chcąc wykorzystać pełnię dnia na powierzchni. Tak prezentował się niemalże pełen obraz Stolicy i jej mieszkańców, a Maruder był jego częścią.
    Po krótkiej wspinaczce po klatce schodowej znalazł się wreszcie przed wrotami na powierzchnię. Dwa, potężna skrzydła zbite z wielu warstw metalowego złomu odgradzały Perłę od wszelkich zagrożeń, jakie czaiły się na powierzchni. Za nimi była druga brama, tworząca swego rodzaju gródź chroniącą przed napływem napromieniowanych pyłów i powietrza na stację. Jeszcze przed wyjściem należało zameldować się w budce odźwiernego i niczym nie podpaść Gwardziście, co stanowiło prosty, ale skuteczny sposób na kontrolowanie przez Dyktatora ruchu do i z stacji. Zbiórka eskorty miała się odbyć już na zewnątrz.


  • Elarid

    Skoro tak, to od razu ruszył na poszukiwania Gwardzisty, aby mieć nudne formalności już za sobą.


  • Zapomniany Front

    Dmytro
    Oho, zaczyna się. Ciekawe, co od niego chcą. Ciekawe, do jakiego draństwa bez zająknięcia przy wykonywania rozkazów zmuszą go teraz, do kogo będzie musiał strzelać i czyja zdeformowana śmiercią twarz przez następną noc stanie się straszliwym pożeraczem jego snów. Nie zapowiadało się najlepiej, a wyglądający jak niedoszła ofiara Hołodomoru mężczyzna nie napawał go optymizmem, którego i tak na próżno było w nim szukać. Stanął na baczność przed oficerem, robiąc miejsce dla reszty zawołanych i zasalutował zamaszystym ruchem dłoni, wyprostowując się jak struna, oczekując na dalszy rozwój wydarzeń.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Maruder [T-16(Dzień 0)]

    //Formalnościami zajmuje się urzędnik, siedzący w budce odźwiernego. Gwardzista jest tutaj tylko do obrony i okazjonalnej pomocy przy przesuwaniu bramy. Uznam po prostu, że poszedłeś do budki, gdzie można załatwić całą papierologię. //

    Wyraźnie niewyspany urzędnik podniósł wzrok na swojego gościa i westchnąwszy, odłożył wyszczerbiony kubek wypełniony mętną wodą z pływającymi w niej grzybami i niteczkami mięsa.
    — Imię, nazwisko, stacja zamieszkania i piętro, cel wyjścia. — Zapytał od niechcenia, wyciągając na biurko brudno-białą kartkę papieru i maczając skrzywione pióro w ciemnym, brunatnym tuszu. Wkrótce rząd Sojuszu będzie musiał wymyślić nowe sposoby na zapisywanie informacji, bo niezapisanych kartek z dnia na dzień ubywało, tak samo jak piór, długopisów i ołówków zdatnych do kreślenia po nich, choć to był mały problem. Niektórzy sugerowali wykorzystanie działających komputerów, ale byłby to raczej poroniony pomysł. W metrze uchowało się niezwykle mało tych maszyn, wilgoć i pierwsze lata, kiedy energii elektrycznej było jak na lekarstwo, przysłużyły się ich destrukcji. Te, które udało się uratować, ustawicznie wykupował rząd i tyle po nich widziano.

    Dmytro “Żałobnik” Antoszczuk [T-16(Dzień 0)]

    Równolegle z nim przed oficerem zasalutowali pozostali dwaj wywołani: Łagiewski, młody, krótko ścięty chłopak, zapewne “wychowany” w koszarach Szarej Gwardii i Schmerz, człowiek wyglądający na o kilka lat starszego wiekiem, niż Dmytro. Pomimo posiwiałych włosów, jego postura była mocna, a ruchy silne i pewne.
    Kapral rzucił trzem podkomendnym szybkie, obojętne spojrzenie, po czym wrócił do rozmowy z chudzielcem, który również nosił na sobie insygnia Szarej Gwardii, przyszyte do rękawów o kilka rozmiarów za dużego kamuflażu.
    — Sierżancie Kurierze, jak mówiłem, Ci ludzie będą idealni do tego zadania. Schmerz i Antoszczuk dobrze sprawdzają się w misjach na powierzchni, a Łagiewski świetnie ich dopełni. —
    Sierżant Kurier świdrował trójkę wzrokiem, jakby chcąc przebić się przez ich skórę i dokładnie obejrzeć duszę, choć równie dobrze mógł już tego dokonać. “Przegląd” trwał raptem kilka sekund, ale Żałobnik odczuł niesamowitą ulgę, gdy chudzielec spuścił z niego wzrok.
    — Dziękuję, kapralu Szczawski. — Posłał rozmówcy ledwie wyczuwalny uśmiech, po czym odwrócił się do Gwardzistów. — A wy za mną. — Odwrócił się na pięcie i wszedł do wnętrza baraku, nie mówiąc nic więcej. Wtedy też Dmytro zauważył, że w splecionych za plecami dłoniach trzymał podziurawioną czapkę, bardzo podobną do tej, jaką nosili oficerzy przedwojennych armii. Schmerz i Łagiewski rzucili sobie krótkie spojrzenia, po czym marszowym krokiem podążyli za Sierżantem.


  • Elarid

    Maruder, najemnik zatrudniony przez władze, brak stałego miejsca zamieszkania, ochrona rządowego konwoju, ściśle tajne łamane przez nie wiem, urzędasie. - napisał, odpowiadając w typowy dla siebie, a przy okazji zgodny z prawdą, sposób, a następnie udał się w kierunku wyjścia, nie mając ochoty na jakąkolwiek wymianę zdań z tym gościem.


Log in to reply