Strzaskana Skała


  • Metro 2035

    Seymour gwałtownie wyciągnął przed siebie rękę z rewolwerem, celując prosto w jego twarz. Był gotowy do strzału gdyby tamten tylko sięgnął po broń.
    — Spróbuj pisnąć, a dorobię Ci jeszcze jedną dziurę na buźce. — Powiedział surowo, taksując go wzrokiem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie zareagował zupełnie, po prostu odwrócił się, jak gdyby nigdy nic, przyjmując poprzednią pozę.


  • Metro 2035

    Seymour zdziwił się, widząc takie zachowanie, ale nie ściągnął muszki z kanibala. Wdrapał się na piętro, przechodząc przez framugę i podszedł do niego z rewolwerem w dłoni, gotowy do ogłuszenia go.


  • Elarid Mistrz Gry

    Tak miał się zachowywać, żeby nie zarobić kulki, przynajmniej w pewnym sensie. Ale wszystko okazało się w rzeczywistości pułapką, bowiem gdy tylko podszedłeś bliżej, zza rogu wyskoczył kolejny kanibal, o wiele lepiej zbudowany i wyższy od swojego poprzednika, który od razu chwycił się za dłonie, usiłując wygiąć tę z rewolwerem tak, abyś nie mógł zastrzelić żadne z nich, jednocześnie zaciskając na niej uścisk łapy o sile imadła, chcąc zmusić cię do puszczenia rewolweru.


  • Metro 2035

    Cholera, pieprzona i solona mać! Z impetem uderzył potylicą prosto w pierś kanibala, by pozbawić go tchu w piersi i wytrącić z równowagi. Jeżeli by się zgiął, od razu dołożył uderzeniem głowy w nos. Jednocześnie cały czas starał się wywinąć dłoń tak, by chociaż orientacyjnie strzelić w kierunku jednego lub drugiego kanibala. Nie musiał trafić, potrzebował tylko, by ten wystraszył się i na sekundę stracił czujność. Sekunda wystarczała, by wyrwać się z jego łap i strzelić prosto w pierś.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie udało się, był zbyt wytrzymały, aby tak łatwo się go pozbyć. Ale udało ci się chociaż wystrzelić, choć nie dało to wiele, ten wciąż z tobą walczył, ale drugi jakby stracił rezon i pognał korytarzem dalej. Niby dobrze, bo nie pomoże swojemu kompanowi, ale z drugiej strony będziesz musiał z nim później zmierzyć tak czy siak. Nacisk na dłoń był jednak tak silny, że w końcu wypuściłeś rewolwer, na co kanibal uśmiechnął się paskudnie, pokazując ci komplet zębów spiłowanych niczym u jakiegoś drapieżnika. Puścił dłoń, w której dzierżyłeś broń, zamiast tego chwytając cię za gardło i unosząc. Przyparł cię do ściany i miażdżącym uściskiem usiłował cię udusić, choć równie dobrze mógłby zmiażdżyć ci całe gardło czy skręcić kark.


  • Metro 2035

    Seymour zacharczał, próbując rozpaczliwie zaczerpnąć powietrza. Ugiął nogi i z całą swoją siłą wyrzucił je do przodu, chcąc wbić się kolami wprost pod żebra olbrzyma. Palce wolnej dłoni spróbował wbić prosto w oczodoły kanibala.


  • Elarid Mistrz Gry

    Trafiłeś, ale kopnięcie nie wywołało na nim wielkiego wrażenia. Również manewr z wbiciem palca w oko się nie powiódł. Coraz bardziej czułeś, że brakuje ci powietrza, a przed oczyma zamiast paskudnej mordy kanibala zacząłeś widzieć mroczki. Niewiele dzieliło cię już od śmierci, byłeś na skraju utraty przytomności, gdy resztkami świadomości wyłowiłeś dźwięk kroków na schodach, a chwilę później usłyszałeś wystrzał, zaś twoją twarz obryzgała krew, resztki mózgu i czaszki kanibala. Uścisk zelżał w tej samej chwili i upadłeś na podłogę wraz z jego zmasakrowanym trupem, mogąc wreszcie swobodnie odetchnąć.
    - Za stary na to jestem. - mruknął Scott, nabijając ponownie swoją broń, sporych rozmiarów rewolwer z drewna mahoniowego, kości słoniowej i złota. Karabin miał przewieszony przez plecy. - Żyjesz tam jeszcze? - dodał, podchodząc kilka kroków i kopiąc cię lekko w żebra.


  • Metro 2035

    W odpowiedzi Sey zakasłał kilka razy, od razu szukając dłonią rewolweru. Nieco bardziej rozwinął swój gest, gdy już odzyskał dech w piersi:
    — Kurwa, nie jestem pewien, wiesz? — Odcharknął. — Tam pobiegł kolejny. — Lufą wskazał kierunek, w jakim udał się kanibal po jego strzale. Zaczął zbierać się z podłogi.


  • Elarid Mistrz Gry

    Były poborca podatków skinął głową i podszedł do rogu, wychylając się ostrożnie. Najwidoczniej nie było tam nic groźnego, bo ruszył dalej, nie czekając na ciebie.


  • Metro 2035

    Sey podniósł się i dołączył do niego, co chwila rozglądając się dookoła, by znowu nie zostać wziętym z zaskoczenia. Naciągnął kurek rewolweru.


  • Elarid Mistrz Gry

    Widziałeś okna, pod którymi normalnie czaili się kanibale, ale nic poza tym. Obeszliście całe poddasze i nie znaleźliście nic. Była więc tylko jedna opcja, czyli prowadzące na taras lub inny balkon, znajdujący się nad drzwiami wejściowymi, drzwi, bo chyba tylko tam mógł skryć się ostatni kanibal.


  • Metro 2035

    — Masz ochotę wejść pierwszy czy mam go zachęcić do poddania się? — Zapytał cicho Scotta, przyglądając się drzwiom.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Mam jeden strzał, po prostu otwórz te drzwi, nie zapłacą nam na żywych i tak.


  • Metro 2035

    — Można i tak. — Wzruszył ramionami.
    Położył dłoń na klamce i nacisnął ją, lekko tylko uchylając drzwi, by potem otworzyć je do szeroka silnym kopnięciem. Od razu usunął się w bok, by Scott miał czysty strzał.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kanibal już się na was czaił, co było do przewidzenia. Zdążył nacisnąć spust aż dwa razy, a każda z jego kul trafiła w cel, prosto w pierś twojego kompana. Ten jednak, jak gdyby nigdy nic, spokojnie wymierzył i również oddał strzał, a choć wypalił tylko raz, to nie trzeba było więcej i kula również jemu dosłownie rozsadziła głowę. Scott nabił broń ponownie, zakręcił nią młynka i włożył do kabury, wszystko zaskakująco sprawnie jak na kogoś, kto dostał dwie kulki. Czyżby sprawdziło się stare powiedzenie, wedle którego poborcę podatków zabierze na drugą stronę tylko ktoś równie okrutny jak on sam?


  • Metro 2035

    — Scott…? Zabity jesteś?
    Pytanie zabrzmiało głucho w ustach Seymoura, który nie potrafił zrozumieć tego, czego właśnie był świadkiem. Stracił gościa. Dwie kulki w pierś nie są do przeżycia, ale… pierwszy raz w życiu widział taką reakcję kogokolwiek na własną śmierć.

    // Scott be like //


  • Elarid Mistrz Gry

    - Następnym razem powinien celować w głowę. - odparł na to, uśmiechając się szczerze, choć nieco krzywo i kwaśno, odkąd zaczęliście współpracę. Rozpiął swoją kamizelkę i koszulę, ukazując ci trik, o którym kiedyś słyszałeś, ale nigdy nie widziałeś osobiście, aby ktoś go stosował: kamizelkę kuloodporną. Solidne paski stalowej blachy zawieszone na skórzanej kamizelce chroniły go przed postrzałami, ale pewnie tylko z broni małego kalibru, czyli właśnie takiej, jak rewolwery. Poza śladami tych dwóch trafień, których byłeś świadkiem, widziałeś kilkanaście innych kul, które stal zdołała zatrzymać. - Stary, sprawdzony trik, robią tak niektórzy bandyci i właśnie poborcy podatków. Drogie w cholerę, ale się przydaje. - dodał, ponownie zapinając ubranie.


  • Metro 2035

    Sey przetarł oczy.
    — Nieźle.
    Tylko tyle z siebie wydusił, procesując całą sytuację. W pierwszej chwili naprawdę myślał, że najemnik został zabity, a ten pokazuje mu coś takiego. Ciekawe czego jeszcze się dowie dzięki członkom najemniczej trupy Oswalda.
    — Usadowimy się gdzieś tutaj, na dachu. — Oznajmił w końcu, wyglądając uchyłkiem na zewnątrz. — Gdy reszta smakoszy ludziny wróci z pościgu za Oswaldem, my sprawimy im kolonialne powitanie ołowiem. Jakieś niejasności?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Zabijałem ludzi jeszcze wtedy, gdy ty na chleb mówiłeś “pep”, także nie, żadnych niejasności. - odparł, wracając do swojego niezbyt przyjemnego, zrzędliwego i denerwującego “ja”. Po tym schował swój unikalny rewolwer do kabury i ściągnął z pleców karabin snajperski, z którym przyklęknął za poręczą balkonu.


  • Metro 2035

    — “Pep”. — Zaśmiał się Sey. — Dobre.
    Sam zaczął szukać jakiegoś włazu lub przejścia na dach budynku.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nic takiego nie było, a może to i dobrze, bo dach był spadzisty i nie miałeś pewności czy się na nim utrzymasz, zwłaszcza jeśli będziesz musiał jednocześnie strzelać, a przy okazji i do ciebie będą też strzelać. Sam balkon był dobrym punktem strzeleckim, bo wracających kanibali (o ile wrócą głównym wejściem, a wszystko na to wskazywało) będziecie mieli jak na tacy.


  • Metro 2035

    W takim razie zawrócił na balkon i położył się na nim, chcąc jak najbardziej zmniejszyć swoją sylwetką. Przygotował swą rusznicę, ładując nabój do komory. Delikatnie także przesunął pokrętło kalibrujące szczerbinkę, dla Seymoura cel zawsze musiał być w idealnej, prostej linii, a teraz szczególnie wolał uniknąć nieprzygotowania.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kilka chwil czekaliście w ciszy, zastanawiając się czy najemnikom udało się uciec, czy może zabili wszystkich kanibali, czy też tamci zdołali się ich pozbyć i teraz zwyczajnie ucztują nad ich zwłokami. Dopiero wtedy z lasu zaczęły wyłaniać się sylwetki tamtych, widocznie dostali niezłego łupnia, bo wróciło ich ledwie pięciu, z czego dwóch było widocznie rannych: jeden trzymał się za zwisającą luźno rękę, a drugi wlókł za sobą prawą nogę. Nie czekając, aż zdołają wejść na farmę i znaleźć sobie kryjówkę, Scott wypalił w chwili, gdy znaleźli się po środku wykarczowanego pasa terenu wokół kryjówki kanibali, posyłając jednego z kanibali do diabła, przewiercając się kulą z karabinu przez jego czaszkę.


  • Metro 2035

    Sey cmoknął. Przynajmniej już pierwszy strzał mieli z głowy.

    Celownik przeniósł na jednego z dwóch niezranionych kanibali. Namierzył prosto w jego pierś i wypalił. Nie upewniając się czy kula trafiła do celu, odryglował zamek i wprowadził do niego nowy pocisk.


  • Elarid Mistrz Gry

    Ciężko było nazwać to walką, a przyjemność z tego czerpałoby niewielu bowiem we dwóch wystrzelaliście ich jak kaczki, nie dając szans na stawienie oporu. Jeden co prawda próbował się poddać, unosząc zdrową rękę w górę w odpowiednim geście, ale Scott zaakceptował jego kapitulację poprzez przestrzelenie krtani i wykrwawienie kanibala jak dorodnego prosiaka. I na tym właściwie skończyła się ta eskapada, zwłaszcza, że po kilku chwilach od śmierci ostatniego przeciwnika z lasu wyszła grupa Oswalda, wszyscy cali, zdrowi i w komplecie.


  • Metro 2035

    – No…-- Odetchnął. – To chyba byłoby na tyle.
    Pomachał reszcie z góry. Poprawił ułożenie kapelusza na głowie i zabrał się z balkonu, by wyjść Oswaldowi na spotkanie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Były poborca podatków szedł tuż za tobą. Na dole zastałeś tylko Oswalda, pozostali najemnicy ruszyli uwolnić przetrzymywanych przez kanibali jeńców i przeszukać pozostałe budynki.
    - Rekordowo szybka akcja. - skomentował przywódca najemników.
    - Albo nie byli tak dobrzy, jak się o nich mówiło, albo to my marnujemy się na twoim żołdzie, Harrington. - powiedział Scott, parskając śmiechem. - Co dalej?
    - Posprzątamy tu, pomożemy tamtym i zawieziemy głowy kanibali do najbliższego miasta, czyli Dodge. Nie wiem jaka jest za nich nagroda, ale ubiliśmy ich tylu, że na pewno się nam opłaci.


  • Metro 2035

    – A farma? Oryginalnych właścicieli już raczej nie ma, ehem, w okolicy, a jeżeli zostawimy ją pustą to podejrzewam, że będzie to kwestią czasu, zanim zalęgnie się tutaj kolejna ekipa przyjemniaczków podobnego gatunku.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Poszukamy w Dodge osadników, pewnie ktoś się znajdzie, zwłaszcza jeśli będziemy się wzajemnie wspierać. A jeśli nie to zwyczajnie kupimy więcej dynamitu i nic się tu już nie zalęgnie.


  • Metro 2035

    — Hmm. — Seymour potarł brodę, kiwając powoli głową w aprobacie. — To brzmi mądrze.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Robisz coś jeszcze czy przyspieszamy zbędne czynności?//


  • Metro 2035

    // Przyspieszamy. //


  • Elarid Mistrz Gry

    Zajęło wam to sporo czasu, musieliście bowiem zgromadzić w jednym miejscu wszystkich kanibali i pozbawić ich głów, ich transport był wygodniejszy niż zabranie wszystkich ciał. Przy okazji tego wszystkiego usłyszałeś wystrzał z rewolweru z domu, co skończyło żywot babci kanibalki, której darowałeś życie. Resztę czasu musieliście spędzić na uwolnieniu i opatrzeniu schwytanych ludzi oraz pozbieraniu z domu i zabudowań wszystkiego, co cenne. Dopiero wtedy mogliście wyruszyć do obozu, a stamtąd do Dodge. Dzięki temu, że wrócili do was schwytani przez kanibali kompani, mogłeś udać się tam wraz z Oswaldem bez ryzyka narażenia górników na niebezpieczeństwo. Nie żebyś miał wybór, z jakichś powodów najemnik to właśnie ciebie wybrał i nijak mogłeś chyba odmówić wykonania tego rozkazu.
    //Zmiana tematu. Zacznę ci w Dodge.//


Log in to reply