"Karmazynowy Szpic"


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Przeciętna, ale groźna nazwa, nie tak bardzo przeciętnego statku powietrznego należącego do piratów. Jednak oni również nie byli typowymi przedstawicielami swego zawodu. Ich korzenie sięgają bycia bandą Niebiańskich, znudzonych życiem w swojej idealnej metropolii. Chcieli zaznać rozrywki. Ukradli więc jeden z wojskowych prototypów, a dokładniej pożyczyli, bo jeden z nich był dość wysoko postawionym wojskowym. Po udanej pożyczce i wzięciu na testy, już nie wrócili, a władze wykreśliły o nich wszelkie informacje, nie chcąc przyznać się do porażki. Myśleli, że się wyszumią i wrócą. Obecnie zaś są poszukiwani, ale przez czystkę biurokratyczną nikt nawet nie podejrzewa, że to ich dawny okręt wojskowy, a dawna władza nie chce się przyznawać, bo jedna wiedza że były, wysoko postawiony wojskowy go ukradł, będzie niemałym upokorzeniem.
      Załoga zaś w międzyczasie, nie czując zagrożenia, śmiało sobie poczynała na nieboskłonie, werbując chociażby załogantów z byłych zakładników. O dziwo taki sposób był dość skuteczny - na sto zwerbowanych tylko trzech okazała się zdrajcami. Ówczesny wtedy kapitan Greg Hoon, Niebiański wojskowy, autor pomysłu z porwaniem tego prototypu, dość dobrze się sprawdzał na swojej pozycji. Dzięki jego smykałce do handlu i charyzmie, mogli legalnie kupować ulepszenia do swojego okrętu, bez strachu że ktoś ich wtedy wykryje lub znajdzie. Został ciężko ranny podczas jednego z abordaży. Przed śmiercią jednak wyznaczył swojego następce, Albrechta Freuda. Freud kontynuował dzieło Grega, chociażby poprzez metodę porywania. W ten sposób zdobyli chociażby Johanna.
      Jedną z kluczowych różnic była zaś zmiana nazwy i kolorów. Od teraz “Niebiański Kolec”, został przemianowany na Karmazynowego Szpica. Skąd takie nazwy? Otóż okręt, jak i późniejsze jednostki mające powstać na jego podstawie, miały przebijać ostrym szpikulcem z przodu balony sterowców, aby te spadały w dół. Prosta metoda, tym bardziej że większość ludzkich statków dalej ma balon jako jedyne źródło wznoszenia, kiedy to Niebiańscy obecnie kombinują z zapasowymi silnikami. Do tego Szpic jest wyposażony w cztery silniki z tyłu, napędzane na magiczne kryształy. Są używane głównie podczas natarcia, aby wbić się szybciej, mocniej i przed możliwym podziurawieniem. Oprócz tego główna część statku jest dość obszerna i mieści wiele pokoi i załogi. Dorobiono jeszcze mniejszy kolec, aby móc przebijać dwa naraz. Obecnie jednak kombinują, aby zamienić go w wielką wyrzutnię lin, bo taktyka na dwa szpice się niezbyt sprawdza. Mają też wyrzutnie lin, aby podciągnąć do siebie przedziurawiony pokład. Dół jest nawet odpowiednio przygotowany na tego typu rzeczy. Oczywiście dalej dochodzi do abordaży, bo załoga nie zawsze chce się poddać, skuszona możliwością łatwego przejęcia lepszego okrętu. Mimo to zdarzają się i normalne ataki, bez zabawy w przebijanie.
    Reszta ekwipunku wypisana w tabeli:

    Broń Ilość Lokalizacja Rola
    Szpic 2 Na przodzie, jeden wyżej drugi niżej Dziurawienie balonów
    Wyrzutnie Lin 50 Na spodzie statku i po bokach Przechwytywanie pokładów
    Działa Artyleryjskie 300, po 100 na jedną stronę, 50 na przód i tył Na bokach, przodzie i tyle Ostrzał i osłabianie wroga
    Karabiny Maszynowe Niebiańskich 30, po 10 na boki i po 5 na przód i tył Na bokach, przodzie i tyle Ostrzał i masakracja załogi na bliski dystans

    Art poglądowy, na którym się wzorowałem (oczywiście ta większa igła jest koloru karmazynowego):


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    @Stepson
      Wiatr targał włosami wszystkich na balkonie, miarowo, spokojnie, nie rozczesując zbytnio starannych fryzur co niektórych majtków. Lecieli na wyłączonych silnikach, dając się ponieść wiatrowi i wspierającym bocznym żaglom, istniejącym tylko po to, aby odciążyć główne zasilanie w takich chwilach jak ta - spokojnym szybowaniu po niebie. Zachodzące słońce przyjemnie grzało twarze załogantów, oferując jeszcze ten jeden, ostatni na dziś miły gest. Musieli się w końcu przygotować na chłodne noce, jakie zawsze im towarzyszyły w okolicach pasma Drana - wysokich szczytów Vaastii, głównego skupiska srebra Imperium. Obecnie czyhali na jedną z dostaw, jednak przez cały dzień, mimo zaangażowania połowy załogi, nikt nic nie wypatrzył z lunety. Musieli się spieszyć - Albrecht chciał mieć jak najwięcej srebra na zbliżający się targ surowcami, jaki miał się odbyć w Trii. Zawsze za zdobyte z nich dolary zawsze starcza na cztery kolejne miesiące następnych lotów.
      Wtem, przez swoją lunetę, Johann mógł coś wypatrzyć. Niewielki błysk na niebie, chwilowo oślepiający pirata, zwiastował że coś tam jest: albo statek, niewidoczna góra, duży teleskop jakiegoś inżyniera lub coś jeszcze innego. Do teraz, przez ten kwadrans błądzenia wzrokiem nad chmurami i próbą przedarcia się przez nie, nie widział nic niezwykłego, żadnych śladów, jak i reszta przez dłuższy czas. Czy zamierza się temu przyjrzeć, poinformować kogoś albo zignorować - jego wybór.



  • ,Hmm, czyżby to była nasza dostawa?’’- zastanowił się Johann. ,Wydawało mi się, że powinniśmy spodziewać się jej nieco później. A może to ta słynna ostatnio policja powietrzna? Chodzą słuchy że nasze wspaniałe imperium wolności postanowiło wziąć się za uczciwych, ciężko pracujący piratów’’- Uśmiechnął się w duchu z własnego żartu. Zaciągnął się tytoniem z fajki, po czym schował lunetę w kieszeń płaszcza i udał się czym prędzej to kajuty Freuda. ,Czymkolwiek jest to cholerstwo, miejmy nadzieję że przewaga zaskoczenia jak zwykle będzie po naszej stronie.’’


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Już samo schowanie lunety przykuło wzrok paru wątpiących, albo odpoczywających, załogantów. Po drodze mijał coraz więcej gapiów. Plotka, jakoby nareszcie coś znalazł pewnie dotarła do kapitana szybciej, niż on sam. Nawet po wejściu do środka szepty nie ustały, a nawet się nasiliły . Tym razem rozprawiali o tym, co mógł zobaczyć. Propozycje były różne: od zwykłego statku ze srebrem, przez oddziały policji powietrznej, a co bardziej szaleni stawiali na jakieś powietrzne potwory.
      Kiedy w końcu przebił się przez niewielką część Szpicu, stanął przed strzeżoną przez dwóch strażników kajutą kapitana. Nawet oni ucinali sobie krótką pogawędkę, do czasu aż się nie zjawił Johann. Jeden z nich otwarł drzwi. Doprawdy, mógł czuć się obecnie jak jakaś gwiazda, albo wynalazca który odkrył coś niezwykle ważnego. Niemniej, kajuta oraz Albrecht tylko na niego czekali.



  • -Freud? Widziałem jakiś podejrzany błysk na mostku. Myślę że to może być statek. Przygotujmy się lepiej do abordażu.- Powiedział Johann zanim jeszcze wkroczył do kapitańskiej kajuty.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       – Myślisz? – spytał się. – Czyli nie masz pewności? Ku*wa… pierwszy i ostatni raz zawierzyłem plotkom. Gdzie to znalazłeś? Nim przygotowania w ogóle się zaczną, chcę wiedzieć czy nie jest to jakiś je#any teleskop tych cholernych wynalazców na jakiejś górze.


Log in to reply