Danodir Nadrog i Bob


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       Już nocą, Dan usłyszał szczekanie dobiegające z dworu. Było ono na tyle nieznośne, że nie pozwalało zasnąć nawet grabarzowi, który co pogrzeb wysłuchiwał nieszczęsnych i często głośnych zawodzeń matek lub innych bliskich zmarłej osoby. Co gorsza, dźwięki te nasiliły się, jakby w stronę jego domu zmierzało coś sporego i psiego. Nie pierwszy raz w sumie, w końcu mieszka na cmentarzu, w którym pełno jakichś potworów podczas Pełni.

      Bob również słyszał te liczne szczeknięcia, niedające w spokoju zajmować się sobą. Innym to jakoś nie przeszkadzało - Zgnilce spokojnie spały, a inny szkielety nic nie robiły. W końcu nikt tu nie był na tyle mądry, aby odczuwać irytację jakimiś tam dźwiękami.


  • ŻBŻP

    Bob niestety był, co skitował prostym wyborem. Zabrał swój sprzęt i ruszył na górę. Może jeszcze nie rozpracował, jak ładować tę broń, ale wiedział, że może postraszyć innych. Chociaż, jeżeli będzie miał do czynienia z czymś głupszym… będzie liczył na swoją broń białą.


  • Elarid

    Lekko uchylił okiennicę i rzucił okiem na zewnątrz. Nie był na tyle głupi, żeby wychodzić, ale z drugiej strony jego fascynacja Nekromancją sprawiała, że miał ochotę przyjrzeć się takim potworom podczas pełni bliżej.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Na zewnątrz było nieprawdopodobnie czerwono, jakby ktoś nałożył odpowiedni filtr na obraz*. Niemal wszędzie, począwszy od trawy, księżyca, na zgnilcach węszących w pobliżu skończywszy. Ich czerwone, gnijące mięso biło mocniejszym nasyceniem niż zwykle. Było ich czterech, każdy wyglądał na świeżo powstałego. Wtem, jeden nagle się na niego popatrzył swymi krwistymi ślepiami, wprost w jego. Dan mimowolnie poczuł strach, jakby nie jego.
      Kiedy bob wygramolił się z piwnicy, dostrzegł nieco bladego szefa przy oknie. Było to o tyle niepokojące, że do tej pory nigdy nie widział go w takim stanie.

    *Nie wiem czy w malarstwie jest odpowiednik filtrów w aparatach, ale przeczucie mi mówi, że może się znaleźć. Rudy, poratuj ;-;



  • // Nigdy o czymś takim nie słyszałem. W malarstwie raczej nie trzeba zmieniać temperatury barwnej, bo to sam malarz ją wybiera dobierając odpowiednie farby.


  • ŻBŻP

    ///Istnieje, nawet pozwolę sobie to zaprezentować:
    Obraz Gwiaździsta noc nad Rodanem Vincenta van Gogha:

    spoiler

    Obraz Gwiaździsta noc nad Rodanem Vincenta van Gogha po bardzo mocnym przyciemnieniu:

    text alternatywny

    ///

    Bob, widząc stan swojego Mistrza, podjął pierwsze odpowiedzialne kroki. Po pierwsze, poszukał drogi ucieczki. Po drugie, przedmiotów, które mógłby rzucić pod nogi, żeby spowolnić pogoń. Po trzecie, zbliżył się do okna i zobaczył, co takiego ujrzał grabarz.


  • Elarid

    Był nie tylko grabarzem, ale i Nekromantą. Spróbował przejąć kontrolę nad monstrum, choćby dla samego sprawdzenia, czy jest w stanie spleść ze swoją wolą nieumarłe stwory, których sam nie ożywił.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Kiedy tylko spróbował, niemal natychmiast poczuł ból w głowie, jakby mocną odmowę, albo i pokaranie za samą próbę. Osłabł też lekko. Zgnilce w tym czasie szczeknęły resztkami strun głosowych i zaczęły biec w stronę domu. Na pewno szybko skrócą ten dystans.
      Drogi ucieczki nie było, co najwyżej okno lub frontowe wejście (czytałem w pośpiechu, bo i muszę szybko odpisać, więc dokładnie nie sprawdzałem). Co do przedmiotów, to miał tu wszelkie możliwe meble. Kiedy podszedł do ognia, dojrzał cztery czerwone, rozwścieczone zgnilce pędzące prosto na nich.


  • ŻBŻP

    Podał szefowi muszkiet.
    - Załadujesz?
    Sam wyciągnął swoją broń białą i ustawił się koło drzwi, czekając na atakujących.


  • Elarid

    - A wyglądam jakbym potrafił? - zapytał, odkładając broń na bok i chwytając swoją łopatę.


  • ŻBŻP

    - Przepraszam, że zbytnio cię doceniam, szefie.


  • Elarid

    - Zabawne. - prychnął. - Kiedy zrobiłeś się taki wyszczekany?


  • ŻBŻP

    - Przesiaduję w tej samej piwnicy, co twoje psy. Czego ty oczekujesz? Miauczenia?


  • Elarid

    - Punkt dla Ciebie.


  • ŻBŻP

    - Ten punkt świetnie uzupełni moją kolekcję.


  • Elarid

    //Maksiu, wkraczaj.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    //Teraz bym najchętniej wkroczył bez pozwolenia, bo mi samemu ta rozmowa wydaje się jednak trochę za długa…
      Byli gotowi położyć te Zgnilce bronią białą. Jeden łopatą, drugi mieczem (o ile dobrze pamiętam, lapek za bardzo ścina aby się upewniać). Ostatecznie jednak nie musieli nic robić. Usłyszeli huk wystrzału i już jeden ze Zgnilców się wyłożył. Dan mógł zobaczyć, jak w ich stronę podchodzi jakaś ludzka postać. Kiedy jednak dobył swej kosy, stało się jasne kto to - Gregory. Jeden z Łowców-grabarzy chroniących cmentarz, jedyny dzierżący taki własnie rodzaj broni… Nie zjawiał się zbyt często w tej części. Trzy pozostałe ruszyły na niego niemal jednocześnie, wszystkie chcące skoczyć i rozerwać gardło. Ten jednak się nie dał i zgrabnie uniknął wszystkich, uderzając przy okazji jednego z nich trzonem broni. Potem skrócił swą broń, aby łatwiej poderżnąć gardło trąconemu i leżącemu przeciwnikowi. Dan wiedział, że posiada magię wewnętrzną niezwykle przyspieszającą jego ruchy, szczególnie nogi, więc i podbiegnięcie do niego nie było problemem. Oznacza to też, że uniknięcie kolejnego wspólnego ataku nie było dla niego niczym trudnym. Podczas odskoku odciął łeb trzeciemu ostrzem. Czwartego załatwił zwyczajnie rzucając kosą w jego czaszkę.
      No, sprawa załatwiona, można pomyśleć. Nic bardziej mylnego. Kiedy wyjmował broń z trupa, ten niespodziewanie ugryzł go w rękę. Jęknął z bólu, odrzucił Zgnilca i zaczął się wycofywać w stronę domu Dana. Pokonane potwory znowu powstały - w tym i ten z odciętą głową - kontynuując bieg w stronę ich domu, teraz przez zbliżającego się tam rannego Gregorego.


  • Elarid

    //Ugryziony przez Zgnilca umrze czy można mu pomóc?//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    //Da się mu pomóc, jest tam tylko o chorobach. No i przy okazji przypomniałem sobie, że ta jego kosa powinna nie być jakoś mocna, ale też wykorzystywał ją do odcinania głów…


  • Elarid

    - Ciebie nie zagryzą, wyjdziesz pierwszy, a ja pomogę mu wejść do środka.


  • ŻBŻP

    -Ta jest.
    Wyszedł.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Kiedy Bob stanął przed drzwiami, Gregory już dobiegał. Rzucił czymś za siebie. Dana na chwilę oślepiło, zaś dla Boba był to tylko wybuch mocno jasnego światło. Zmartwychwstałe psy zatrzymały się na chwilę i pisnęły. Otrzepywały głowy, wciąż zbyt wiele nie widząc, zupełnie jak Grabarz. Tylko jednego z psów to nie ruszyło i kontynuował bieg.
       – Szef nie śpi? – spytał się Łowca, jakby nie zważając na biegnącego psa. – Umiesz strzelać z pistoletu? – dodał po chwili.


  • Elarid

    //To pytanie do Boba, prawda?//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    //Tia, bo tylko on stoi na zewnątrz, a Łowca nie wbiegł do środka.


  • ŻBŻP

    - Jeżeli takowy dasz, to będę umiał. I nie śpi, do środka więc!


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    //Czekać na Kubę czy odpisać?


  • Elarid

    //Skoro nie odpisuję, to znaczy, że możesz wkraczać.//


  • ŻBŻP

    ///No to mamy odpowiedź.///


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    //Patrząc na czas, kiedy możesz coś napisać, wolałem się upewnić.
      Wyciągnął ciężki pistolet i jedną, drżącą dłonią podał go Bobowi.
       – Będziesz miał tylko jeden strzał. Celuj w głowę, reszta rozejdzie się po ciele. Trzymaj oburącz, bydlę jest ciężkie. Oczywiście celuj w biegnącego, ale tego mówić nie musiałem, racja?


  • ŻBŻP

    - Da się zrozumieć, wskakuj do środka.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    Kiwnął głową i wbiegł do mieszkania. Kiwnął głową na powitanie Danowi.
    - Masz jakieś bandaże?


  • ŻBŻP

    Tymczasem Bob wycelował z broni w biegnącego przeciwnika zgodnie z instrukcjami gościa. Kiedy pojawił się doskonały moment, wystrzelił.


  • Elarid

    - Zwykle moi klienci ich nie potrzebują. - odparł, ale zaczął szukać takowych lub czegoś, co może spełnić ich funkcję, gdyby dedykowanych opatrunków zabrakło.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       – Nie nie, skoro nie ma, to trudno. Zwyczajnie wolę tego nie marnować. Jest cholernie drogie. – Sięgnął do kieszeni po jakąś buteleczkę i wypił zawartość. – Po jakimś czasie powinienem dojść do siebie.
      Bob w tym czasie wycelował i strzelił, kiedy bestia była naprawdę blisko. Zagrzmiał huk niczym piorun, rękę mocno odrzuciło w tył. Jednak pocisk pomknął i trafił w cel. Głowa natychmiast zajęła mu się ogniem, a potem reszta ciała. W końcu nie zostało z niego nic. Dan nie znalazł ich jednak u siebie. Co najwyżej szmaty, ale Gregory już wypił zawartość.


  • Elarid

    - Ładny strzał. - pochwalił swojego odźwiernego, a potem polecił mu zamknąć drzwi. Cholera wie, jakie inne potwory mógł zwabić huk wystrzału.


  • ŻBŻP

    Zamknął więc drzwi i poszukał czegoś, czym mógłby je zabarykadować.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

       – Nie będziecie mieć mi za złe, jak chwilę tu z Wami posiedzę? - spytał się biorąc pistolet i chowając go gdzieś. Bo barykadowania mógł użyć stołu lub krzeseł.


  • ŻBŻP

    Użył stołu i krzeseł, łącząc dwie możliwości w jedną.
    - A masz może karty do gry?


  • Elarid

    - Po Tobie spodziewałbym się bardziej wisielca. - prychnął Dan, jednocześnie kiwając swojemu gościowi głową. - Tacy jak Ty chronią mnie i mój dom, wypada mi się odwdzięczyć chociaż w taki sposób.


  • ŻBŻP

    - Jedyne, co mam wspólnego z wisielcem, to wisielczy humor - odpowiedział Bob.


  • Elarid

    //Max.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Łowcza zaśmiał się, słysząc żart Boba.
       – Nie, jedyne co mam, to broń i mikstur… – Wtem usłyszeli na zewnątrz dość głośny ryk. – Cholera, chyba należał do Warga… Bądźcie cicho, może sobie pójdzie. Nigdy z żadnym jeszcze nie walczyłem.


  • Elarid

    To było coś nowego, więc Dan zdecydował się posłusznie milczeć i czekać na rozwój wydarzeń.


  • ŻBŻP

    Osobiście sam czekał na rozwój wydarzeń.
    /// Po prostu wszędzie odpisuję, ignoruj mnie.///


  • Elarid

    //Ignorować to nas będzie Maksio, bo zawiesił ten PBF.//


Log in to reply