Adam Kordem


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Adama zbudziły odgłosy dobiegające z korytarza. Ktoś niemiłosiernie głośno się tam tłukł. Głowa go nieco bolała, na pewno nie odzwierciedlała ilości wypitego alkoholu.



  • Skoro boli go głowa, to obudził się na kacu, a to znaczy tylko jedno, trzeźwieje. Obudzenie się dalej pianym byłoby problematyczne, gdyby tamto zamieszanie z korytarza dotarło do niego.
    - Ja pierdolę. Noc jest, dajcie spokój. - Rzucił, choć nie był pewien czy na tyle głośno by ktoś go mógł usłyszeć. Kilka sekund zastanawiał się, czy powinien samemu angażować się w to co się dzieje za drzwiami, ale w końcu ciekawość wzięła górę. Wstał i podszedł do drzwi, lecz nie otworzył ich a jedynie nasłuchiwał przez chwilę.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Co do kaca, nie czuł go, jakby sam wyparował, a wszelkie efekty picia wieczorem przepadły. Coś mu się obiło o uszy, że dziś jest jakiś krwawy księżyc, podczas którego to zawsze zachodzą jakieś zmiany. Może jedną z nich jest wyeliminowanie kaca?
      Zaś co do podsłuchiwania, to kiedy tylko się zbliżył, wszelkie krzątanie ucichło. Zostało zastąpione jakimiś dziwnymi kliknięciami, których dotąd nie słyszał. Obił się też dźwięk metalu, jakby coś na korytarzu ubierało pancerz.



  • Nieźle, kac znika zaraz po przebudzeniu. Można polubić ten czas grozy. Ale należy wrócić do rzeczywistości, bo jeszcze chciałby kiedyś jeszcze napić. Wrócił po swoją broń i podniósł bestiatiusz. Jeśli tam nic nie będzie to karczma pewnie szykuje się na pełnię. Przekartkował go na szybko w poszukiwaniu czegoś co by pasowało do tego co słyszał. Na szczęście , nie musiał go już czytać dokładnie, wystarczył rzut okiem.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Szybko przekartkował bogaty bestiariusz i mimo że było tam wiele bestii wydających dziwne dźwięki, a na pewno nikt nie określił tego kliknięciem. Po chwili nie słyszał dosłownie nic. Krzątanina ustała, kliknięcia zniknęły. Widział natomiast jakiś cień przemykający przed oknem.



  • Czyli to byli ludzie. Teraz pewnie czekają w gotowości jakby coś miało ich zaatakować. Czyli można przyjąć, że nic nie powinno wpaść mu przez drzwi do pokoju. W takim wypadku zostało tylko okno, a pod nim już coś jest. Zbliżył się powoli do niego, starając się być gotowym na wszystko. Znaczy mniej więcej wszystko. A gdy był dostatecznie blisko by mieć dobre pole widzenia to ogarnął wzrokiem sytuację na zewnątrz.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Po jednym przemknięciu nic więcej tam nie mignęło. Mimo to podchodził ostrożnie, gotowy na cokolwiek. Nastała cisza absolutna, ledwo słyszał swoje własne kroki. Zdawało się, że podchodzi do tego okna w nieskończoność, że zajmie mu to całą absurdalnie długą pełnię. Kiedy w końcu się do niego zbliżył, widział coś niezwykłego - całe miasto spowite w czerwieni. Dachy czerwone, ulice, światła z okien, lampy, rzeka w oddali, wszystko to miało ten sam kolor, ale różne odcienie. Nad tym wszystkim górował gigantyczny wręcz księżyc, niemal biały, niby z nutką czerwieni. Zdawać by się mogło, że to nie on jest odpowiedzialny za tak mocne naświetlenie miasta. To, co jeszcze przyciągało uwagę była… surrealistyczność. Wieże powyginane, dachy krzywe, ulice pokrętne, jakby nie było płaskiej powierzchni, jakby Dazan leżało na wielu nierównych wzgórzach, a architekci uznali, że regulowanie do jednego poziomu gruntu będzie zbędne.
      Na jednym z dachów dostrzegł… jakby bestię. Niby człowiek, ale nie poruszał się jak on, ubioru też nie mógł dostrzec, był cały czarny, nienaturalnie patrząc na mocne światło księżyca. Czaił się, wypatrywał czegoś. Nagle odwrócił się w stronę karczmy i wycelował jedną ręką w jego okno. Potem usłyszał huk wystrzału. Czas zwolnił. Szyba pękła wpierw w rogu rozchodząc się od niego, jej odłamki przemykały koło Adama, żaden nie trafił. Pęd pocisku odrzucił młodzieńca, więc nie mógł się poważnie pokaleczyć przez szkło. Upadł i zobaczył, że coś wbiło się w sufit. Parę drobnych kawałków drewna spadło koło niego. Mocne.



  • Bariera! Teraz jedynie o tym myślał. Chwycił swoja glewie jeszcze mocniej, jakby chcąc się upewnić, że nadal dzierży artefakt w dłoniach. Uspokoił się i otoczył się magiczną barierą. Będąc już chyba bezpiecznym, czego właściwie nie można być pewnym gdy przed chwilą przeleciało się przez pokój, spojrzał najpierw na to coś co wbiło się w sufit, po czym szybko przeniósł wzrok za okno, jakby dopiero w tamtym momencie uświadomił sobie całkowicie swoje słabe położenie. Czy bariera wytrzyma kolejny strzał tej bestii? I co to za stworzenie które strzela… no właśnie, nie wiedział nawet czym oberwał, a także dlaczego to on właśnie stał się celem ataku. Spróbował na szybko znaleźć w umyśle i pamięci odpowiedzi na dręczące go pytania.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Bariera się włączyła, do tego nie musiał wcale chwytać glewii, bo miał ją cały czas przy sobie. Zwyczajnie to wszystko zadziało się tak nagle i szybko, że nawet ktoś z ponadprzeciętnym refleksem stałby jak ciołek. Co do sufitu, nie widział dokładnie co tam było ze względu na ciemności, ale miał pewność, że jakiś strasznie wielkie to nie jest, ani nic z tego nie kapie lub się nie przeżera.
      Kiedy tylko wyjrzał za okno, rozległ się kolejny huk - nie miał czasu dokładniej namierzyć zagrożenia. Został jednak jedynie odepchnięty, nieznacznie. Tarcza wytrzymała i miała się dobrze, co znaczy że ma jakąś ochronę. Przynajmniej na jakiś czas.
      Co do możliwych bestii, to było parę człekokształtnych i parę strzelających czymś niewielkim, ale ich połączenia w dzienniku nie było. Wychodzi więc na to, że albo walczy z jakimś nieznanym stworem, albo człowiekiem. Chyba, że jego umysł znajdzie jeszcze jakieś inne wyjaśnienie, albo odrzuci któreś z powyższych.



  • // Zapomniałem już jak ta postać miała się zachowywać //

    - Co to kurwa ma być?! - Krzyknął w przestrzeń jakby zapominając, że na tę chwilę jedynie to stworzenie może go usłyszeć. W końcu skoro nikt się nie pojawił po poprzednim strzale, to albo każdy zwiał już daleko od tego miejsca, albo siedzi w swojej norze myśląc, że jest bezpieczny. Wolał nie uwzględniać opcji, że tamci, którzy niedawno byli na korytarzu są już martwi. Chociaż to oczywiście byłoby rozsądne, ale słabo budujące na duchu. Wrócił szybko do rzeczywistości i spróbował się schować gdziekolwiek byleby nie być na widoku, by to coś nie miało kolejnego czystego strzału. Skoro już musi kombinować, to niech przeciwnik też zacznie. Teraz trzeba pomyśleć jak to stworzenie zabić… wróć, zbliżyć się do tego czegoś. Dziadostwo jest na pewno inteligentne, więc to będzie spory kłopot. Poszukał wzrokiem jakiegoś lustra albo innej podobnie działającej powierzchni, przez które mógłby obserwować to coś, albo chociażby nawet sytuację na zewnątrz.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

    //Kij, nie chce mi się wracać do tamtego opisu.
      Na kryjówkę poszedł fotel. Jeżeli chodzi o obserwację, to na stoliku koło niego było niewielkie lusterko. W paru opowieściach znajomych Ci się chwalili, jak takie małe gówienko nie raz ocaliło ich życie, chociażby pozwalając kontrolować przebieg nielegalnych transakcji, wyglądając czy milicja nie wyskoczy nagle zza rogu.
      Wtem jego uszu dobiegł kolejny wystrzał. Tym razem głośniejszy. Krótko po nim usłyszał stukot, jakby podkutych butów. Ze strony okna. Jakiś cień przysłonił światło padające na podłogę koło niego, najpewniej siadając w wybitym oknie. Potwór przyszedł własnoręcznie wykończyć ofiarę, albo upewnić się że nie żyje. Lepiej dla niego, jakby miał na myśli to drugie. Na przyszłość - nie jest pewne, czy może niepostrzeżenie chwycić lusterko. Do tej pory nie usłyszał nic poza tym wyżej, a sam cień nie ruszył się ani o milimetr, jakby nie musiał obracać głową.



  • Węszy? Nasłuchuje? Na pierwsze nic nie poradzi, ale przynajmniej może siedzieć cicho. Tylko w tym wypadku nie może sięgnąć po to lusterko. W mordę. Przeciwnik zdecydowanie ma przewagę. Nawet nie wiedział jak to coś ma zabić. Przebić? Ciąć? Zrzucić z okna? Zły wybór i wszystko szlag trafi. Zostaje jedynie być w gotowości i się nie wychylać. Nie wstrzymał oddechu, lecz oddychał bardzo powoli. W końcu nie wiedział jak dobry słuch to coś ma. W międzyczasie próbował ocenić ile kroków ma do przeciwnika, a ile do wyjscia.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Jeszcze chwilę trwała cisza, ale taka absolutna, nieznośna, kiedy nie słyszy się nawet własnego oddechu i bicia serca, bo oba stanęły z przerażenia. W końcu cień się poruszył. Zniknął niemal nagle, jakby zeskoczył. Potem znów usłyszał huk, a następnie coś czarnego szybko mignęło za oknem, ale pomknęło wyżej. Nie ma, zmora poszła. Zniknęła. Zostało tylko wybite okno, odłamki szkła na podłodze oraz coś niewielkiego wbitego w sufit. Słyszał co prawda jakieś kroki i huki, ale to za oknem, oddalające się coraz bardziej.



  • Odetchnął głęboko. Żyje, jest cały, przetrwał. Teraz mógł już wstać i spróbować zorientować co się przed chwilą właściwie stało. Jednak przez chwilę jeszcze nie mógł się ruszyć, ciało odmawiało posłuszeństwa. Posiedział jeszcze chwilę zbierając siły, aż w końcu podniósł się powoli. Rozejrzał się dokładnie po pokoju, chciał dowiedzieć się jakiego rodzaju zniszczeń to stworzenie dokonało. Spróbował też wyrwać z sufitu to coś niewielkiego.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary Mistrz Gry

      Siedzenie trwało wieczność, a wszędobylska cisza pozwalała dalej słyszeć oddalające się monstrum, co na pewno nie pomagało w odprężeniu się. Kiedy zlustrował pomieszczenie, nic poza szybą nie uległo zniszczeniu - nawet na parapecie nie zostawił śladów. Co do wyrwania, to nie mógł sięgnąć, było za wysoko. Przyda się jakiś stołek, a akurat ma tu jakiś.



  • Tak więc wszedł na stołem i jeszcze raz spróbował to wyrwać.


Log in to reply