Roth Stormwind - Mag na usługach


  • Mistrz Gry

    Nadszedł wielki dzień w najemniczej karierze Rotha, wszakże otrzymał on swoją pierwszą misję o wartości 40 sztuk złota, a jest nią… Jednodniowy patrol wschodniej granicy Republiki. Cóż, każdy jakoś zaczyna, a nie można liczyć na zbyt wiele na początku swojej kariery. Poza tobą, w obozie znajdowało się też kilku zwykłych piechurów wyposażonych w lekkie pancerze oraz broń jednoręczną z tarczą oraz trzech łuczników. Nikogo z nich nie znałeś, ale na pewno żaden z nich nie był magiem.

    Notatki dla mnie:

    Umiejętności:
    -Walka młotem
    -Adept magii elektryczności

    Znajomości:
    Brak

    Ekwipunek:
    -Koszula kolcza z lamelkowym kirysem, bez hełmu
    -Młot dwuręczny



  • //Przepraszam za poślizg.//
    Cóż, Roth w zasadzie nie wiedział czego się mógł spodziewać po swojej pierwszej robocie, ale jaka by ona nie była, postara się wykonać ją dobrze. A tak, nie wydaje się zbyt skomplikowana, zwyczajnie siedzieć w obozie i czekać na ewentualny atak? Ktoś z żołnierzy robił coś ciekawego?


  • Mistrz Gry

    Zbytniego rozlewu krwi też nie należy oczekiwać, w końcu czyje życie może być warte tak małą sumę. Jeden z żołnierzy właśnie siedział przy ognisku i mieszał łyżką w kotle z zupą na kolacje. Pozostali piechurzy i dwójka łuczników grała ze sobą w kości, najpewniej na pieniądze. Natomiast ostatni łucznik właśnie odszedł w okolicę ustalonego przez was miejsca do załatwiania się.



  • Czyli podsumowując, dzisiejszy dzień może okazać się jednym z nudniejszych. Co wcale nie oznacza, że Roth się zrelaksuje, w końcu chce na pierwszej robocie wypaść dobrze, co by się takiego nie zadziało. Podszedł do elfów grających w kości, obecnie oglądanie ich gry wydaje się jedną z tych ciekawszych rzeczy. Były jakieś zasady mówiące o oddalaniu się od obozu czy innym patrolu dookoła niego?


  • Mistrz Gry

    //Jesteś pośród ludzi, jakby co//
    Jedyną zasadą było zostanie w obozie do końca dnia, wszyscy pozostali mieli patrzeć się na innych, by nikt nie próbował się wymknąć i wrócić pod wieczór. Patrol dookoła obozu nie był problemem tak długo jak zostawałeś w zasięgu wzroku kogoś z reszty strażników.
    -Co jest, chcesz zagrać?- Spytał jeden z nich, wyglądał na całkiem młodego, możliwe że sam niedawno zaczął pracę jako najemnik.



  • //Oj, przyjąłem automatu że to wszystko to Elfy, nie wiem czemu .-. //
    Cóż, tak krótkiego patrolu za bardzo się robić Rothowi nie opłacało, więc chyba zrezygnuje z niego.
    - Kości nie dla mnie, więcej w nich przegrywam niż wygrywam… Ograniczę się tylko do obserwacji.


  • Mistrz Gry

    No i tak obserwowałeś ich grę przez kilka chwil, do czasu aż jeden nie zaczął mówić.
    -Widział może ktoś Will’a? Wygrał parę razy, a chcę się na nim odkuć.
    -Z tego co widziałem to ostatnio szedł się odlać.- wskazał mu swoją głową kierunek w którym się udał.
    -To co on wiadro wody wypił? Idę go sprawdzić.- Wstał od stołu i udał się w kierunku waszej “toalety”, nim jednak zdołał podejść dość blisko, jego prawe ramię przeszył pocisk, a konkretniej bełt. Mężczyzna od razu złapał się za ramię i zaczął uciekać w kierunku najbliższej osłony, to jest jakiejś drewnianej beczki.
    -Atakują nas psia wasza mać, brońcie się!- Krzyknął już zza względnie bezpiecznej osłony, a reszta poczęła chować się czy to za tarczami czy jak w przypadku strzelców, za piechurami.



  • //Opisałeś gdzieś jakieś głębsze działanie magii? Jakaś mana, poziom zmęczenia, szybkość odnawiania many, sposób używania magii?//
    Roth miał raczej nieco trudniej niż reszta piechurów, bowiem nie posiadał tarczy, a wroga na chwilę obecną nie widział. Za to, obok niego stał stół, miejmy nadzieję, że wysoki, który mężczyzna wykorzystał jako tarczę, przewracając go na bok i chowając się za nim. No, nareszcie ta robota przestaje wydawać się tak nudna!


  • Mistrz Gry

    //Większości z tego nie da się zbytnio przelać na papier, dlatego pokrótce to wyjaśnię, im wyższy jest twój poziom stopnia magicznego tym częściej możesz korzystać z magii z tym jednak faktem iż im staje się ona silniejsza tym mniej razy jej użyjesz nim się zmęczysz, czyli na przykładzie magii ognia, będąc mistrzem możesz strzelać z małych ognistych pocisków jak z karabinu i nie tracić przy tym zbytnio sił, ale rzucając na całą okolicę deszcz ognia potrafi porządnie zmęczyć. Objaśnię to szerzej później w zasadach rozgrywki.//

    Na szczęście stół był na tyle duży, że przykrył twoją kucającą posturę, na całe szczęście las był tylko z jednej strony dlatego też nie musiałeś martwić się o swoje boki czy plecy. Krótka cisza nie trwała zbyt długo nim z głuszy wybiegł niedźwiedź szarżując wprost na grupę piechurów. Ci nawet pomimo wstępnego szyku przestraszyli się i rozeszli na bok, niedźwiedź wtedy mógł łatwo stanąć na tylnych łapach i ciosem swej łapy powalić śmiertelnie jednego z nich.



  • //Jak to co chcę zrobić, może być zbyt kosztowne to napisz, bo w sumie przy magii piorunów ciężko mi myśleć w takich kategoriach :v//
    Roth lekko wychynął zza stołu, celując w niedźwiedzia piorunami, prosto z palców. Celował w jakąkolwiek jego część, licząc że choć na chwilę go sparaliżuje. Zza osłony póki co wolał nie wychodzić w całości…


  • Mistrz Gry

    Takimi pociskami nie dość, że niezbyt wiele mu zrobisz, to jeszcze bardziej go zdenerwujesz. Proste ataki i pojedyncze strzały łuczników już dawały więcej pomocy tutaj.
    -Masz młot, kurwa, pierdolnij mu nim po łbie!- Krzyknął jeden z piechurów zaraz po tym jak sam dostał pazurami po twarzy, po czym zaraz padł na ziemię.



  • //uhh, myślałem że pioruny będą z większą mocą 😕 //
    Ugh, Roth spodziewał się, że magią wyrządzi niedźwiedziowi większą krzywdę. Wyskoczył więc zza osłony, od razu zamachując się w stronę bestii młotem, celując w łeb.


  • Mistrz Gry

    //Strzelając nimi z palców nie licz na force lightning Sidiousa. Zwłaszcza, gdy jesteś adeptem//
    Dopiero z bliska mogłeś dostrzec coś czego nie widziałeś wcześniej, oczy niedźwiedzia nie przypominały normalnych, a były w pełni fioletowe. Pomimo tego nie byłeś rozkojarzony i dalej poprowadziłeś atak, lecz niedźwiedź zablokował go swoją łapą kosztem jej złamania, a następnie wykonał atak tą drugą, który został zablokowany przez jednego z piechurów, a konkretniej przez jego tarczę.



  • //Chętnie bym mu wziął większy poziom, ale punktów by nie starczyło :V //
    W takim razie ponowił atak swoim młotem, ponownie celując w jego łeb.


  • Mistrz Gry

    //I właśnie dlatego te punkty są, by nie starczyło//
    Bestia nie była głupia, nim wykonałeś kolejny atak, to powaliła cię ona swoją drugą łapą, uderzenie można było porównać do tego jakbyś sam dostał młotem, tyle tylko że bez złamań. Zanim niedźwiedź miał szansę wgryźć się w ciebie, to reszta piechurów zaczęła cię osłaniać i ciąć wroga swoją bronią. Ty natomiast zauważyłeś w oddali jakąś sylwetkę, nie był to nikt z waszej grupy, to na pewno.



  • Podniósł się z ziemi i wyczekiwał momentu na zadanie ciosu, w odsłoniętą część bestii, który oczywiście wykona, gdy nadarzy się sprzyjająca temu okazja.


  • Mistrz Gry

    Nadarzyła się ona całkiem szybko, gdy niedźwiedź odwrócił się do ciebie plecami, by zdzielić po torsie piechura. Ty zaś postanowiłeś zdzielić go młotem po głowie, co mogło przynieść tylko jeden efekt, a mianowicie - miazgę w miejscu głowy. Stało się wtedy coś dziwnego, z dziury po głowie bestii wyleciała fioletowa energia, która w mig odleciała gdzieś w głąb kraju, czyli w miejsce którego mieliście pilnować.
    -Ktoś mi wyjaśni co to kurwa było?- Spytał jeden z ocalałych patrząc na to co się stało.
    -Coś o czym nie będziemy mówić, jeszcze żołd obetną. A teraz chodźta, trzeba rannych do medyka zabrać.- Odpowiedział mu drugi, a następnie z jeszcze kilkoma zaczęli zbierać rannych.



  • Uf, spojrzał jeszcze w kierunku, gdzie chwilę temu widział kogoś obcego.
    - Niech część z Was będzie w gotowości, niedźwiedź to nie jedyny przeciwnik - zwrócił się do reszty, nie odkładając swojej broni.


  • Mistrz Gry

    Obecnie już tam nikogo nie było, najpewniej ta osoba dała nogę w chwili, gdy poległ niedźwiedź.
    -Nawet gdyby to nie był jedyny, nie jesteśmy już w stanie wystawić zbyt stanowczego oporu, mamy rannych, a jedna osoba zginęła za te marne 40 sztuk złota.



  • //Wybacz, nie miałem czasu za bardzo by coś na pc napisać :v //
    Niech im będzie. Schował broń i ruszył pomagać nosić rannych do medyka, wciąż zachowując czujność.


  • Mistrz Gry

    Była to najbardziej słuszna decyzja, akcja zajęła ledwie kilka chwil nim donieśliście do niego rannych, a on już się nimi zajął.
    -Wyruszę do dowództwa przekazać wieści o tym co się tutaj stało, może przyślą nam wszystkim zmienników.- Oznajmił jeden z łuczników, a następnie wyruszył z obozu, wam pozostaje więc dalej stać na posterunku.



  • W takim razie chwycił swój młot i ruszył na oględziny miejsca, gdzie wcześniej znalazł tego podejrzanego nieznajomego. Oczywiście, oznajmił swoje zamiary drużynie, starając się pozostać w ich zasięgu wzroku. Miał się też na baczności.


  • Mistrz Gry

    Jak można było się nietrudno domyślić, nie zastałeś tam nieznajomego, dokładniej się przyglądając mogłeś jednak zobaczyć kilka włosów leżących na ziemi, wyróżniały się swoim srebrzystym, połyskującym na świetle kolorem.



  • Żadnych śladów ani nic nie widział? Trudno, wziął włosy w garść i ruszył do reszty żołnierzy.


  • Mistrz Gry

    Dotarłeś do nich bez przeszkód, jeden spojrzał na to co trzymasz w ręce.
    -A ty co jakąś pajęczynę ze sobą nosisz?



  • - Znalazłem to tam, gdzie wcześniej widziałem jakiegoś podejrzanego typa. Stawiałbym że mogą to być jego włosy, czy coś… - Powiedział, pokazując mu swe znalezisko.


  • Mistrz Gry

    -Jeżeli rzeczywiście kogoś widziałeś i miał on takie włosy to znaczy, że spierdoliliśmy robotę. Takie włosy mają tylko ci popierdoleńcy, których mamy trzymać z daleka od tego kraju.



  • - Póki co wiemy, że jest tylko jeden, w dodatku zabiliśmy chyba jego niedźwiedzia. - Spróbował podejść do tego optymistycznie, w końcu trochę głpuio już od razu na pierwszej robocie wszystko zepsuć, prawda?


  • Mistrz Gry

    -Miejmy nadzieję, że posiadał tylko jednego i że to on był tym kusznikiem. Niech ten dzień się już zakończy, odbiorę żołd i się stąd zabieram.



  • Mag sprawdził która to już mniej więcej pora dnia.
    - Miejmy nadzieję, że nie przedostał się gdzieś dalej i wróci chcąc zemsty, czy czegoś… - Odparł, licząc w sumie trochę na ten scenariusz, by ich niepowodzenie nie wyszło na jaw.


  • Mistrz Gry

    -Przedostał się do środka, więc pewnie ma jakichś znajomych tutaj, raczej więc nie wróci…



  • Machnął na to ręką i poszukał jakiegoś siedzenia, by chwilę odpocząć.


  • Mistrz Gry

    Niekoniecznie byłeś aż tak zmęczony, by musieć usiąść, ale lepsze było to niż ciągłe stanie. Po kilku chwilach siedzenia do obozu przyszło kilku mężczyzn, w tym także wysłany wcześniej łucznik. Zaczęli oni oglądać z bliska martwego niedźwiedzia.
    -Było w tym zwierzęciu coś szczególnego czy po prostu zaatakowała was dzika bestia?- Spojrzał się jeden z nich po was, reszta milczała najpewniej czekając na odpowiedź tego kto go zgładził.



  • Zmęczył się przecież pracą, odpoczynek tak czy siak mu się należał. No, ale długo i tak sobie nie posiedział, ponieważ po usłyszeniu pytania wstał i podszedł do trupa, a konkretniej - do głowy.
    - Z początku wydawał się dziki, może nawet inteligentny, na tyle na ile może być niedźwiedź, jednak - zrobił dramatyczną pauzę, pokazując dziurę w głowie. - Jak zadałem mu decydujący głos w głowę, jakaś dziwna energia z niego wyleciała i poleciała w krzaki.


  • Mistrz Gry

    -Był opętany, norma dla druidów… Czyli posterunek zaatakował mag, trzeba natychmiast wszcząć poszukiwania wroga i zlikwidować go.- Powiedział jedyny ubrany w wyjątkowo ładne szaty mężczyzna, najpewniej sam był magiem.



  • I co teraz Roth miał zrobić? Udać się na poszukiwania, czy jednak siedzieć i pilnować, bo w sumie tylko do tego ogranicza się jego zadanie? Cóż, tutaj czekał na reakcję pozostałych kolegów ze służby, samemu kiwając głowę, na znak że rozumie, bo rozumiał o czym mag mówi.


  • Mistrz Gry

    -To już koniec waszej zmiany, ale teraz macie przed sobą wybór. Możecie pomóc w poszukiwaniach i otrzymać większą nagrodę po złapaniu intruza albo wrócić do domu z tymi 40 sztukami złota i podziałem złota za tych, którzy tutaj polegli.- powiedział mag, a następnie spojrzał się na ciebie.- Zabiłeś niedźwiedzia oraz samemu posiadasz w sobie moc, możesz się nam bardzo przydać.



  • Kiwnął głową.
    - W takim razie chętnie zostanę i zapoluję na niego, nie pozwolę takim szujom się tu pałętać.


  • Mistrz Gry

    -No i zaczynasz mówić z sensem, zostawił coś po sobie? Jakiś skrawek ubrania czy czegokolwiek? Oddałbym go paru naszym tropicielom, a ci ułatwiliby znalezienie go.



  • - Tak, widziałem go gdzieś w krzakach, więc po wszystkim poszedłem sprawdzić teren - odparł i wyciągnął włosy tegoż elfa. - Tylko to tam znalazłem, ale chyba wystarczy?


Log in to reply