Roth Stormwind - Mag na usługach



  • //uhh, myślałem że pioruny będą z większą mocą 😕 //
    Ugh, Roth spodziewał się, że magią wyrządzi niedźwiedziowi większą krzywdę. Wyskoczył więc zza osłony, od razu zamachując się w stronę bestii młotem, celując w łeb.


  • Mistrz Gry

    //Strzelając nimi z palców nie licz na force lightning Sidiousa. Zwłaszcza, gdy jesteś adeptem//
    Dopiero z bliska mogłeś dostrzec coś czego nie widziałeś wcześniej, oczy niedźwiedzia nie przypominały normalnych, a były w pełni fioletowe. Pomimo tego nie byłeś rozkojarzony i dalej poprowadziłeś atak, lecz niedźwiedź zablokował go swoją łapą kosztem jej złamania, a następnie wykonał atak tą drugą, który został zablokowany przez jednego z piechurów, a konkretniej przez jego tarczę.



  • //Chętnie bym mu wziął większy poziom, ale punktów by nie starczyło :V //
    W takim razie ponowił atak swoim młotem, ponownie celując w jego łeb.


  • Mistrz Gry

    //I właśnie dlatego te punkty są, by nie starczyło//
    Bestia nie była głupia, nim wykonałeś kolejny atak, to powaliła cię ona swoją drugą łapą, uderzenie można było porównać do tego jakbyś sam dostał młotem, tyle tylko że bez złamań. Zanim niedźwiedź miał szansę wgryźć się w ciebie, to reszta piechurów zaczęła cię osłaniać i ciąć wroga swoją bronią. Ty natomiast zauważyłeś w oddali jakąś sylwetkę, nie był to nikt z waszej grupy, to na pewno.



  • Podniósł się z ziemi i wyczekiwał momentu na zadanie ciosu, w odsłoniętą część bestii, który oczywiście wykona, gdy nadarzy się sprzyjająca temu okazja.


  • Mistrz Gry

    Nadarzyła się ona całkiem szybko, gdy niedźwiedź odwrócił się do ciebie plecami, by zdzielić po torsie piechura. Ty zaś postanowiłeś zdzielić go młotem po głowie, co mogło przynieść tylko jeden efekt, a mianowicie - miazgę w miejscu głowy. Stało się wtedy coś dziwnego, z dziury po głowie bestii wyleciała fioletowa energia, która w mig odleciała gdzieś w głąb kraju, czyli w miejsce którego mieliście pilnować.
    -Ktoś mi wyjaśni co to kurwa było?- Spytał jeden z ocalałych patrząc na to co się stało.
    -Coś o czym nie będziemy mówić, jeszcze żołd obetną. A teraz chodźta, trzeba rannych do medyka zabrać.- Odpowiedział mu drugi, a następnie z jeszcze kilkoma zaczęli zbierać rannych.



  • Uf, spojrzał jeszcze w kierunku, gdzie chwilę temu widział kogoś obcego.
    - Niech część z Was będzie w gotowości, niedźwiedź to nie jedyny przeciwnik - zwrócił się do reszty, nie odkładając swojej broni.


  • Mistrz Gry

    Obecnie już tam nikogo nie było, najpewniej ta osoba dała nogę w chwili, gdy poległ niedźwiedź.
    -Nawet gdyby to nie był jedyny, nie jesteśmy już w stanie wystawić zbyt stanowczego oporu, mamy rannych, a jedna osoba zginęła za te marne 40 sztuk złota.



  • //Wybacz, nie miałem czasu za bardzo by coś na pc napisać :v //
    Niech im będzie. Schował broń i ruszył pomagać nosić rannych do medyka, wciąż zachowując czujność.


  • Mistrz Gry

    Była to najbardziej słuszna decyzja, akcja zajęła ledwie kilka chwil nim donieśliście do niego rannych, a on już się nimi zajął.
    -Wyruszę do dowództwa przekazać wieści o tym co się tutaj stało, może przyślą nam wszystkim zmienników.- Oznajmił jeden z łuczników, a następnie wyruszył z obozu, wam pozostaje więc dalej stać na posterunku.



  • W takim razie chwycił swój młot i ruszył na oględziny miejsca, gdzie wcześniej znalazł tego podejrzanego nieznajomego. Oczywiście, oznajmił swoje zamiary drużynie, starając się pozostać w ich zasięgu wzroku. Miał się też na baczności.


  • Mistrz Gry

    Jak można było się nietrudno domyślić, nie zastałeś tam nieznajomego, dokładniej się przyglądając mogłeś jednak zobaczyć kilka włosów leżących na ziemi, wyróżniały się swoim srebrzystym, połyskującym na świetle kolorem.



  • Żadnych śladów ani nic nie widział? Trudno, wziął włosy w garść i ruszył do reszty żołnierzy.


  • Mistrz Gry

    Dotarłeś do nich bez przeszkód, jeden spojrzał na to co trzymasz w ręce.
    -A ty co jakąś pajęczynę ze sobą nosisz?



  • - Znalazłem to tam, gdzie wcześniej widziałem jakiegoś podejrzanego typa. Stawiałbym że mogą to być jego włosy, czy coś… - Powiedział, pokazując mu swe znalezisko.


  • Mistrz Gry

    -Jeżeli rzeczywiście kogoś widziałeś i miał on takie włosy to znaczy, że spierdoliliśmy robotę. Takie włosy mają tylko ci popierdoleńcy, których mamy trzymać z daleka od tego kraju.



  • - Póki co wiemy, że jest tylko jeden, w dodatku zabiliśmy chyba jego niedźwiedzia. - Spróbował podejść do tego optymistycznie, w końcu trochę głpuio już od razu na pierwszej robocie wszystko zepsuć, prawda?


  • Mistrz Gry

    -Miejmy nadzieję, że posiadał tylko jednego i że to on był tym kusznikiem. Niech ten dzień się już zakończy, odbiorę żołd i się stąd zabieram.



  • Mag sprawdził która to już mniej więcej pora dnia.
    - Miejmy nadzieję, że nie przedostał się gdzieś dalej i wróci chcąc zemsty, czy czegoś… - Odparł, licząc w sumie trochę na ten scenariusz, by ich niepowodzenie nie wyszło na jaw.


  • Mistrz Gry

    -Przedostał się do środka, więc pewnie ma jakichś znajomych tutaj, raczej więc nie wróci…



  • Machnął na to ręką i poszukał jakiegoś siedzenia, by chwilę odpocząć.


  • Mistrz Gry

    Niekoniecznie byłeś aż tak zmęczony, by musieć usiąść, ale lepsze było to niż ciągłe stanie. Po kilku chwilach siedzenia do obozu przyszło kilku mężczyzn, w tym także wysłany wcześniej łucznik. Zaczęli oni oglądać z bliska martwego niedźwiedzia.
    -Było w tym zwierzęciu coś szczególnego czy po prostu zaatakowała was dzika bestia?- Spojrzał się jeden z nich po was, reszta milczała najpewniej czekając na odpowiedź tego kto go zgładził.



  • Zmęczył się przecież pracą, odpoczynek tak czy siak mu się należał. No, ale długo i tak sobie nie posiedział, ponieważ po usłyszeniu pytania wstał i podszedł do trupa, a konkretniej - do głowy.
    - Z początku wydawał się dziki, może nawet inteligentny, na tyle na ile może być niedźwiedź, jednak - zrobił dramatyczną pauzę, pokazując dziurę w głowie. - Jak zadałem mu decydujący głos w głowę, jakaś dziwna energia z niego wyleciała i poleciała w krzaki.


  • Mistrz Gry

    -Był opętany, norma dla druidów… Czyli posterunek zaatakował mag, trzeba natychmiast wszcząć poszukiwania wroga i zlikwidować go.- Powiedział jedyny ubrany w wyjątkowo ładne szaty mężczyzna, najpewniej sam był magiem.



  • I co teraz Roth miał zrobić? Udać się na poszukiwania, czy jednak siedzieć i pilnować, bo w sumie tylko do tego ogranicza się jego zadanie? Cóż, tutaj czekał na reakcję pozostałych kolegów ze służby, samemu kiwając głowę, na znak że rozumie, bo rozumiał o czym mag mówi.


  • Mistrz Gry

    -To już koniec waszej zmiany, ale teraz macie przed sobą wybór. Możecie pomóc w poszukiwaniach i otrzymać większą nagrodę po złapaniu intruza albo wrócić do domu z tymi 40 sztukami złota i podziałem złota za tych, którzy tutaj polegli.- powiedział mag, a następnie spojrzał się na ciebie.- Zabiłeś niedźwiedzia oraz samemu posiadasz w sobie moc, możesz się nam bardzo przydać.



  • Kiwnął głową.
    - W takim razie chętnie zostanę i zapoluję na niego, nie pozwolę takim szujom się tu pałętać.


  • Mistrz Gry

    -No i zaczynasz mówić z sensem, zostawił coś po sobie? Jakiś skrawek ubrania czy czegokolwiek? Oddałbym go paru naszym tropicielom, a ci ułatwiliby znalezienie go.



  • - Tak, widziałem go gdzieś w krzakach, więc po wszystkim poszedłem sprawdzić teren - odparł i wyciągnął włosy tegoż elfa. - Tylko to tam znalazłem, ale chyba wystarczy?


  • Mistrz Gry

    -Zapach zdrajcy wyczuwają na daleki dystans, zwłaszcza mając jakiś trop.- Powiedział odbierając od ciebie parę włosów, a następnie włożył je do małej sakiewki. Mamy do czynienia z druidem, wszelakie zwierzęta na naszej drodze mogą stanąć przeciwko nam, dlatego też trzeba będzie gonić za nim pieszo.



  • - To chyba nie ma co zwlekać, prawda? - Odrzekł i był w sumie gotów do wyprawy. Pozostało mu chyba tylko czekać na zdanie jego kompanów i można już wyruszać, prawda?


  • Mistrz Gry

    -Najpierw musimy udać się do naszego tropiciela, dlatego wyruszymy tam małym skrótem.- Rzekł, a następnie wyciągnął ze swojej torby średniej wielkości zwój i rozłożył go na ziemi, zaczął pisać na nim swoim palcem magiczną inkantację, w sumie nieznaną nawet tobie.- Teleportacja, podejdź bliżej i postaraj się nie zwymiotować po tym jak się przeniesiemy.


Log in to reply