Galeria Postaci


  • Elarid Mistrz Gry

    Jest to temat, w którym znajdują się wszystkie zasłużone obecnie jednostki. Na początek będą to tylko NPC, później niewiele się w tej materii zmieni, ale jednak zawsze można liczyć, że po dokonaniu jakiegoś ważniejszego czynu i Wasza postać się tu znajdzie.
    Wzór na użytek mój i, mam nadzieję, także i Wasz:

    Imię, nazwisko i/lub pseudonim:
    Nacja:
    Funkcja:
    Aktualne miejsce pobytu:
    Krótki opis:
    Wygląd:


  • Elarid Mistrz Gry

    Imię, nazwisko i/lub pseudonim: Augustus Vernilus.
    Nacja: Rectini.
    Funkcja: Imperator Rectis.
    Aktualne miejsce pobytu: Pałac Imperatora w Rectis, stolicy Imperium, choć równie często bywa też w sąsiednim budynku Senatu.
    Krótki opis: Urodzony jako jedyny syn i zarazem jedyne dziecko poprzedniego Imperatora, Augustus wiedział, że ma do spełnienia misję dziejową, do której przygotowywał go nie tylko ojciec, ale i najbliżsi doradcy. Jeszcze za życia i panowania swego rodziciela całe dnie poświęcał na nauce, opanowując tajniki matematyki, astronomii, pisania, czytania, zagłębiał się w podręcznikach traktujących o sztuce wojny bądź kronikach dokumentujących dawne dzieje jego Imperium, choć nie zaniedbywał też tak prozaicznych czynności jak gra na lirze, jazda konna czy fechtunek. To na okres jego rządów, które rozpoczęły się po śmierci ojca, gdy Augustus miał dziewiętnaście lat, przypadły największe najazdy barbarzyńców, to też z jego rozkazu powstała słynna wschodnia Granica Augustusa. Pracujący dzień i noc nad poprawą losów Imperium i jego mieszkańców, Augustus wydaje się odpowiednim człowiekiem, o właściwych przymiotach fizycznych oraz cechach charakteru, który ponoć w dniu swej koronacji, w wielkiej świątyni sąsiadującej z pałacem Imperatora w stolicy, poprzysiągł nie tylko zatrzymać wrogów Imperium, ale i wydrzeć im wszelkie zabrane dotąd ziemie oraz odpłacić po wielokroć za wszystkie zbrodnie, jakich dopuścili się do tej pory, a jego skuteczna polityka militarna oraz bezwzględność w traktowaniu ewentualnych jeńców sprawiają, że nikt nie wątpi w to, że spróbuje wypełnić przysięgę za wszelką cenę.
    Wygląd:
    4ffef70ebb4931089343544c10beca98.jpg


  • Elarid Mistrz Gry

    Imię, nazwisko i/lub pseudonim: Harald Ostrozęby.
    Nacja: Ostorzy.
    Funkcja: Jeden z pomniejszych królów północy, podobno twórca i dowódca (bądź jeden z twórców i dowódców) zbierającej się na Wyspie Niedźwiedzi armii barbarzyńców.
    Aktualne miejsce pobytu: Najpewniej Wyspa Niedźwiedzi, ale nie ma co do tego absolutnej pewności.
    Krótki opis: Życie Haralda nigdy nie było łatwe, proste czy przyjemne, ale czy jakiegokolwiek innego Ostora było? Jako dziecko zawsze był głodny i zmarznięty, jako nastolatek musiał bronić osady przed najeźdźcami usiłującymi wydrzeć jej mieszkańcom ostatnie, i tak zresztą skromne, zapasy prowiantu, walcząc toporem, który ówcześnie ledwo mógł unieść. Z czasem jednak nabrał krzepy i wytrzymałości, ale nie tylko. Coraz bardziej kiełkował w nim gniew, nienawiść, a nawet pogarda wobec współplemieńców, które objawiły się choćby tym, że w przypływie wściekłości skrócił o głowę swojego jarla, a później w szale zabijania wymordował również całą jego rodzinę, służbę i strażników, w ten mniej lub bardziej zamierzony, ale na pewno brutalny, sposób stając się lokalnym wodzem. Po kilku szybkich kampaniach podporządkował sobie również okolicznych jarlów, a następnie zebrał wszystkich chętnych, aby szukać szczęścia gdzie indziej. Odnalazł je na południu, w Imperium Rectis. Nie był na pewno pierwszym Ostorem, który tam trafił, ale bez dwóch zdań to w nim nowy świat wzbudził największe pragnienia, nic więc dziwnego, że powracał w rodzime strony tylko po to, aby odpocząć i przygotować się do kolejnej wyprawy, przy okazji za każdym razem krwawo zwalczając opozycję, która mnożyła się podczas jego nieobecności. Był jednym z wodzów, którzy poprowadzili zwycięski atak na miasto Jonsavon, wykazując się przy tym wielką odwagą, determinacją oraz brutalnością. Nie został jednak długo w osadzie, przechrzczonej przez Ostorów na Jonvborn, ale powrócił w rodzime strony, tym razem na o wiele dłużej, niż poprzednio, szukając chętnych do wyruszenia wraz z nim na Wyspę Niedźwiedzi, a w tej decyzji utrwaliły go tylko wieści o pomniejszych miasteczkach, które Ostorzy zdobyli, a które utracili znów na rzecz Imperium. Wylądowawszy na Wyspie Niedźwiedzi rozpoczął przygotowania do utworzenia największej armii wojowników i okrętów z północy, która ma rzucić Imperium na kolana. Swój przydomek wziął od spiłowanych zębów, które przypominają kły dzikiego drapieżnika i rzeczywiście widywano, jak podczas bitwy lub krwawych obrzędów ku czci swego bóstwa rozrywał on nimi gardła swoich ofiar.
    Wygląd:
    d4653136019208629ee4270e9cc7df6a.jpg


  • Elarid Mistrz Gry

    Imię, nazwisko i/lub pseudonim: Vebru Gladiator.
    Nacja: Dutreini.
    Funkcja: Dowódca oddziału Dutreinich na służbie Imperium Rectis.
    Aktualne miejsce pobytu: Gdzieś na Granicy Augustusa.
    Krótki opis: Jego przydomek odnosi się tylko do jednego etapu jakże bogatym w przygody życiu, mimo że liczy sobie ledwie dwadzieścia osiem wiosen. Niemniej, jego początkowe życie nie zapowiadało tak wielu eskapad, był synem wodza wioski, uczył się zarządzania, polowania, walki bronią białą i tym podobnych. Z czasem poznał kobietę z innej osady, w której się zakochał, zresztą ze wzajemnością. Wesele odbyło się z odpowiednią pompą, pełne było tańców, zawodów, jadła i trunków, a to tych ostatnich było szczególnie dużo. Nawet za dużo, bo z czasem zjawił się konny odział Rectich, który miał zaprowadzić porządek. Nic nie zapowiadało katastrofy, aż do chwili gdy wzrok dowódcy oddziału, wywyższonego arystokraty z centrum państwa, którego ojciec wysłał na służbę na granicę, aby zmężniał i wydoroślał, co się raczej nie udało, nie padł na żonę Vebru, niezwykle urodziwą, a przy tym młodą kobietę. Licząc na kompletne zamroczenie alkoholem pana młodego, próbował wymusić na nim prawo pierwszej nocy, teoretycznie obowiązujące, ale nieegzekwowane od ponad stu lat, co doprowadziło do ataku furii Vebru. Zrzucił aroganckiego arystokratę z konia i niemalże pobił na śmierć, ale odciągnęli go co bardziej trzeźwi weselnicy i żołnierze. Sprawę miano załatwić podobno sprawiedliwie i polubownie, ale duma arystokraty za bardzo ucierpiała. Już następnego dnia uprowadził on, wraz ze swoimi siepaczami, żonę Vebru, a jej rodziców zabił. Krótko później przyszedł i po niego, ale tu się srogo przeliczył i ponownie obskoczył srogi łomot, a dwóch jego ludzi zginęło. Dutrein ruszył na poszukiwania małżonki, a gdy zrozumiał, co się stało i kto za tym stoi, zebrał broń i najwierniejszych przyjaciół, z którymi włamał się do strażnicy Rectich, wtedy nieobsadzonej pełnym garnizonem. Walka była krótka, padło kilku tubylców, inni odnieśli rany, ale wszyscy Imperialni zginęli. Pech chciał, że wraz z nimi również żona Vebru, której mściwy arystokrata, w ostatniej chwili, samemu już konając, podciął jeszcze gardło. Po tym wydarzeniu Vebru znienawidził Imperium i wraz ze swymi przyjaciółmi zaczął uprzykrzać jego urzędnikom i obywatelom życie, z czasem dołączyła do niego biedota, bandyci i inni, którzy wietrzyli w tym zysk lub również mieli jakieś porachunki z włodarzami Imperium. Vebru planował nawet wywołać powstanie, ale to finalnie nigdy nie objęło więcej, niż kilka wsi, jego grupę wreszcie rozbito. Szeregowi bandyci zostali skazani na śmierć, aby odstraszyć innych, a Vebru i jego najwierniejsi towarzysze powędrowali do stolicy, pod osobisty sąd Imperatora, który wydał im najlżejszą możliwą wówczas karę: Stali się gladiatorami. I trzeba przyznać, że byli dobrzy w tym, co robili, mordując dzikie zwierzęta, innych gladiatorów czy niewolników. Miarka się jednak przebrała, gdy Vebru musiał zamordować jednego ze swych starych przyjaciół. Po tej walce zaangażował się w bunt gladiatorów, który porwał dziesiątki walczących ku uciesze tłumu, ale finalnie tylko on i kilkunastu innych zbiegło, reszta została zabita w czasie walk lub schwytana i stracona później. Trudniąc się grabieżą, Vebru i jego ludzie maszerowali ku rodzimej prowincji, dopóki nie zostali zaskoczeni przez pewnego senatora i jego obstawę. Jednak tamci, zamiast ich zabić, zaproponowali im postawę osobistych siepaczy i najemników tegoż arystokraty, co miało dać im okazję do mordów, gwałtów, grabieży, a przy tym stały żołd i ochronny parasol stworzony przez samego senatora. Jednak Vebru nie zdzierżył długo władzy arystokraty, w jego mniemaniu takiego samego jak ten, który pozbawił go żony. W końcu, pod wpływem szału i alkoholu, zabił go, ale nie został za to ukarany. Jak się okazało, ten senator planował zamach na Imperatora, a Vebru go uniemożliwił, mordując pechowca, choć sam o niczym nie wiedział. Z dnia na dzień stał się z banity i bandyty bohaterem, a Imperator osobiście ułaskawił jego i jego ludzi, pozwalając im kontynuować podróż do macierzy. Nie zagrzali tam jednak długo miejsca, wszyscy byli w gorącej wodzie kąpani, zwłaszcza Vebru, tak tęskniący do dawnego życia, że gdy je odzyskał, po kilku miesiącach kompletnie mu zbrzydło, wolał wrócić do miecza i topora, do strumieni posoki, do piasków areny. Okazja nadarzyła się wraz z kolejnymi napadami barbarzyńców ze wschodu, Vebru dość szybko zebrał starych wiarusów, uzupełnił siły spragnionymi wrażeń młodzikami i taki oto oddział zaprezentował miejscowemu dowódcy, który cenił sobie każdych wojowników, więc z miejsca ich wynajął. Obecnie Vebru prowadzi swych wojowników do potyczek z barbarzyńcami, ledwie wiedząc, że już za życia stał się legendą.
    Wygląd:
    986ba5f97f812a9247a3e7b7e781f303.jpg


  • Elarid Mistrz Gry

    Imię, nazwisko i/lub pseudonim: Teodoryk Chrobry.
    Nacja: Uflarowie.
    Funkcja: Wódz jednego z większych plemion Uflarów, dowódca ich zjednoczonej armii.
    Aktualne miejsce pobytu: Gdzieś we Wschodniej Dziczy lub na Granicy Augustusa, zwykle przebywa tam, gdzie jego ludzie, a ci są obecnie rozciągnięci, więc nie ma pewności, czy jest z tą częścią, która już przekroczyła granicę, wraz z rannymi, poległymi, łupami i niewolnikami, czy może wciąż dowodzi wojownikami ze straży tylnej, mającej ubezpieczać pochód tamtych, acz bardziej prawdopodobne wydaje się to drugie.
    Krótki opis: Teodoryk to jeden z tych barbarzyńskich wodzów, którzy choć przybyli znikąd, to gdy już się pojawili, od razu było o nich głośno. Inni zadowalali się napadami na osady, wioski i małe miasteczka, paląc zabudowę, zabijając część ludności, innych biorąc w niewolę i uciekając ze zrabowanymi dobrami. On jednak, z niespełna dwiema setkami wojów, zdobył najpierw niewielką strażnicę na Granicy Augustusa, a potem parł dalej, zdobywając tymi samymi siłami o wiele większą twierdzę, otwierając innym barbarzyńcom drogę do gorzej bronionych miejsc na granicy Imperium. Już tym czynem mógłby zasłużyć sobie na swój przydomek Chrobrego, czyli Dzielnego, ale on nie zamierzał poprzestać na czymś takim. Przez rok terroryzował pogranicze, a jego sława rosła wraz z pojmanymi niewolnikami, zdobytymi łupami, rozbitymi oddziałami wroga i puszczonymi z dymem osadami. Dzięki temu wszystkiemu zdołał zbudować na pograniczu sieć obronnych grodów, a także otoczyć mniejsze osady umocnieniami, stworzyć kolejne wioski, gdzie zaprzągł do pracy nad kuciem oręża i tym podobnymi zdobytych niewolników. Stał się pierwszym władcą wschodnich barbarzyńców, który posiada wykrojoną z dziczy domenę, o jasno ustalonych granicach, oraz wodzem kilku plemion Uflarów, które przysięgły mu wierność. Pod sobą ma prawie dwa tysiące wojów, których poprowadził do niejednego napadu, a kilka razy wręcz stoczył i zwyciężył walne bitwy. Obecnie, wraz ze swą armią, wycofuje się przed legionistami Imperium, którzy depczą mu po piętach, odkąd napadł, zrabował i spalił średniej wielkości miasto Sagentum, blisko trzydzieści kilometrów za Granicą Augustusa, wyżynając w pień większość jego mieszkańców, a w krwawej bitwie w pobliżu zgliszcz miasta pozbawił życia trzech setek innych legionistów. Za jego głowę obiecywane są liczne bogactwa, tytuły i przywileje, słusznie bowiem tak namiestnicy nadgranicznych prowincji i dowódcy tamtejszych oddziałów, jak i nawet urzędnicy w Rectis i sam Imperator obawiają się, że ten charyzmatyczny, odważny i wojowniczy barbarzyńca jest w stanie zjednoczyć wszystkie wschodnie plemiona, co byłoby katastrofą i gwoździem do trumny dla całego Imperium.
    Wygląd:
    Teodoryk Chrobry
    //Wstawiam odnośnikiem, bo Wieloświat uparcie nie chce przyjąć do siebie grafiki w normalny sposób.//


  • Elarid Mistrz Gry

    Imię, nazwisko i/lub pseudonim: Wulfgar Miecz Tempusa.
    Nacja: Ostorzy.
    Funkcja: Jeden z pomniejszych jarlów, grabieżca, najemnik i wojownik szukający sławy i chwały dla siebie i swego boga.
    Aktualne miejsce pobytu: Na swoim osobistym drakkarze, “Wędrowcu ku Zgubie”, na czele floty składającej się z jeszcze czterech innych jednostek, wypełnionych po brzegi wojownikami. Gdzie dokładnie znajduje się okręt? Tego nie wie nikt, Wulfgar równie szybko atakuje, co znika, ale na pewno krąży gdzieś w pobliżu północnego wybrzeża Imperium, może w pobliżu Morza Chłodu.
    Krótki opis: Wulfgar nie zasłynął niczym w swoim życiu do momentu osiągnięcia pełnoletności, gdy podczas jakiegoś święta po pijaku zamordował własnego brata, a ojca, który próbował ich rozdzielić, ciężko ranił. Za taką zbrodnię skazano go na wygnanie w mroźne ostępy północy, co było wyrokiem pewnej śmierci. Ale nie dla niego. Wrócił. Choć po pięciu latach, to jednak wrócił, pokryty tatuażami od stóp do głów, z jeszcze większą niż wcześniej muskulaturą, z wielkim mieczem, skrzącym się w promieniach słońca, niezwykle ostrym i wytrzymałym, oraz na grzbiecie młodego jeszcze, ale już i tak groźnego, mamuta imieniem Grzmot. Powrót w takim stylu sprawił, że zapomniano o jego dawnych winach, więc mógł wrócić do społeczności i przemówić. A opowiadał rzeczy niezwykłe. Jak to ocalił przed watahą wilków młodego mamuta, którego matka wcześniej padła, zdobywając wiernego wierzchowca i towarzysza podróży. Jak przetrwał te lata w dziczy bez niczyjej pomocy. I wreszcie jak zawędrował na daleką północ, na sam jej kraniec, gnany przez lodowe wichry i tajemnicze szepty, gdzie odnalazł zrujnowaną kapliczkę, a w niej ten oto miecz, ponoć broń samego Tempusa, od której wziął sobie przydomek. Jedni mu uwierzyli, inni nie, kolejni uznali za szaleńca, ale wszyscy obawiali się powiedzieć o nim coś złego na głos. Nie zabawił tam długo, zebrał kilkunastu wojów, którzy mu uwierzyli, i ruszył z nimi od wioski do wioski, głosząc wszędzie, że jest wybrańcem boga wojny i że ma do spełnienia misję, która się nie powiedzie bez takich jak oni. Uzbierał wielu ludzi i kilka okrętów, ale swą obecną pełnię sił uzyskał dopiero wtedy, gdy zawitał do wioski, gdzie jarl nie chciał odstąpić mu swych najlepszych wojowników, którzy chcieli udać się z nim na pomyloną wyprawę. Walka była krótka, ale ciężko nazwać ją walką, to było kilka sekund i dwa ciosy, w których Wulfgar najpierw przeciął oba topory zdziwionego tym wodza, a później pozbawił go głowy. Sam został jarlem i zaokrętował swoich ludzi oraz mamuta na pięciu drakkarach, które pognał na Imperium. To w przeszłości doświadczyło już najazdów Ostorów, ale nawet słynny Harald Ostrozęby nie był równie okrutny co Wulfgar, czyniący jak najwięcej mordów, aby przypodobać się bóstwu, lekką ręką wieszającego i ścinającego każdego, kto się nawinął, rozbijającego małe oddziały imperialnych wojsk, które uciekały w panice przed wielkoludem z równie okazałym mieczem na grzbiecie dorosłego już mamuta. Wulfgar zyskał sobie tym ponurą sławę, ale rozumiał, że to za mało, aby przypodobać się Tempusowi, zaczął więc napadać i na swoich krewniaków lub Uflarów, czasem wynajmował się innym jako najemnik, jeśli dali mu odpowiednią okazję do przelania krwi. Po ostatniej takiej służbie, na dworze jednego z uflarskich wodzów, Wulfgar odpłynął w nieznane, ale pewnym jest, że jeszcze będzie o nim głośno.
    Wygląd:
    tumblr_ncsikpDD0v1sn3ne4o1_1280.jpg


Log in to reply