Jonvborn


  • Elarid Mistrz Gry

    Niegdyś było to portowe miasto Imperium, Jonsavon, prężnie rozwijające się dzięki dostępowi do morza, który umożliwiał handel na wielką skalę, a lokalne targi mogły spokojnie konkurować z tymi w stolicy. Zmieniło się to, gdy pewnego dnia, z oparów porannej mgły, ku przerażeniu wszystkich mieszkańców i zgromadzonych tu kupców z całego kraju, zaczęły wynurzać się długie okręty z głowami smoków, węży i innych potworów na dziobach… Trzy, osiem, tuzin, dwadzieścia, pięćdziesiąt… Olbrzymia flota barbarzyńców z północy najechała miasto, które nie spodziewało się ataku. Owszem, tamci napadli już wybrzeże Imperium wielokrotnie, ale nigdy nie poważyli się na tak wielki cel. Atak rozpoczęto niemalże jednocześnie, wysadzając desant na lądzie i atakując port od strony morza. Krwawe szturmy, walki uliczne i oblężenie trwało prawie miesiąc, w tym czasie Ostorzy rozbili legion i ochotnicze formacje milicji złożone z lokalnej ludności, które próbowały przyjść oblężonym na pomoc, oraz spustoszyli okolicę. Gdy miasto wreszcie padło, blisko trzy dni trwała niczym nieprzerwana orgia mordu i przemocy. Ogołociwszy je ze wszystkiego, co cenne, zabiwszy większość populacji, tylko część biorąc w niewolę, najeźdźcy odpłynęli. Ale nie wszyscy. Załogi około tuzina łodzi zostały, pracowicie paląc trupy pomordowanych, sprzątając ulice z krwi, naprawiając zniszczone mury i inne umocnienia. Dość szybko utworzyli z handlowego miasta Imperium własną bazę wypadową, do której zaczęły zawijać kolejne drakkary. Część spośród ich załóg została, inni jedynie uzupełniali zapasy przed dalszą podróżą, najmowali załogantów i przewodników i kupowali konie, a po powrocie upłynniali łupy tutaj. Obecnie to największe i najlepiej bronione miasto północnych barbarzyńców na imperialnym wybrzeżu, pełne nie tylko zwykłych targowisk, ale i targów niewolników, gdzie zakupić można tak zrabowane w Imperium dobra, jak i futra, skóry czy broń z północy, a liczne karczmy, zajazdy i burdele pozbawią wszelkich podróżnych nadmiaru złota. Rzecz jasna mowa wyłącznie o barbarzyńcach, obywatele Imperium zapuszczają się tu wyłącznie w roli niewolników, ale mówi się, że namiestnik lokalnej prowincji szykuje się do zajęcia tegoż miasta, tak jak kilku innych, mniejszych osad, aby raz na zawsze rozwiązać problem, jakim jest ten cierń w boku Imperium.


Log in to reply