Światło Świtu


  • Elarid Mistrz Gry

    Jedna z kilku ostatnich twierdz Zakonu Gryfa na kontynencie. Tak jak inne, i ta położona jest w krasnoludzkich górach, teraz opuszczonych, bowiem brodacze dawno schronili się pod ziemią, ale jest to jednocześnie jedyna twierdza Zakonu, która ma dostęp do morza, znajdując się na najbardziej wysuniętym skrawku krasnoludzkich gór. Zarówno tereny górskie, jak i morze utrudniają zdobycie zamku, który niejedno oblężenie już przetrwał. Lokalny port jest siedzibą małej, ale bardzo groźnej, floty zakonnej, walczącej z drowskimi Czarnymi Arkami, a także stanowi jedyną drogę do handlu i zaopatrzenia fortecy z innej strony, niż krasnoludzkie tunele. Jej zdobycie ułatwiłoby dobicie Zakonu Gryfa i zapewne byłoby początkiem jego końca, ale na przekór wszystkiemu załoga twierdzy wciąż się trzyma, zasilana od czasu do czasu ochotnikami z innych rejonów świata, przybywającymi tu na okrętach zakonu czy własnych. Poza zamkiem, w górach roi się od gniazd Gryfów, strażnic i wież obserwacyjnych, dodatkowo utrudniających zdobycie zamku. Od kilku miesięcy trwa tu cisza i spokój, gdy ostatni atak Demonów został rozbity w drobny mak na grubych murach zamku, który nazwę wziął od minerałów wydobywanych z okolicznych gór, które świecą niczym tęcza, gdy padną na nie promienie słońca, a wykorzystane zostały w budowie zamku jako ozdoba i wątły promyczek nadziei w tych ponurych i mrocznych czasach.


  • Elarid Mistrz Gry

    Bulwa:
    Podróż była długa i nudna, ale pierwszy raz w życiu widziałeś otwarte morze, Czarną Arkę i jej osławionych korsarzy przy pracy. Niestety, ci tutaj mieli widocznie ważne zadanie do wykonania, przez co ominęliście kilka statków czy okrętów widocznych na horyzoncie, okazje do zdobycia łupów i dobrej zabawy. Ty zaś jeszcze bardziej zapragnąłeś nauczyć się Magii Mroku, bowiem już kilka godzin tkwiliście na kotwicy w zasięgu wzroku obrońców twierdzy, a oni Was nie widzieli, dzięki ochronnemu zaklęciu Maga będącego na pokładzie.



  • Jeśli ten jakoś mocno nie skupiał się na utrzymaniu zaklęcia, podszedł do niego. - Jestem Sendemir. - Przedstawił się z lekkim ukłonem. - Jak zazwyczaj zaczynają świeżaki w magii mroku? Macie jakiś zestaw podstawowych technik, czy to po prostu trening kontroli jak w przypadku magii żywiołów? - Zadał nurtującego go pytanie. Może uda mu się “zaprzyjaźnić” z magiem, jeśli mroczne elfy mogą w ogóle odczuwać takie emocje. W sumie Upadli też mają z tym problem, a to taki, że zazwyczaj mają resztę w dupie. Jak dobrze pójdzie, to może pozna chociaż kawałek teorii tej sztuki.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie jesteś w stanie opanować tej Magii, a przynajmniej z tego, co wiem. - odparł, rzeczywiście nie poświęcając wiele uwagi utrzymaniu tego czaru, zdaje się, że trwał on samoczynnie i po jakimś czasie Mag musiał go jedynie odnawiać. - A wiem wiele. I nazywam się Dinin.



  • - Nie śmiem wątpić w twoją wiedzę, ale było strasznie mało badań w tym kierunku. Chciałbym mimo wszystko kiedyś spróbować… - Odrzekł, rozmarzając się. - Magia ognia nie jest zła, ale jest strasznie prosta, żeby nie powiedzieć prymitywna. Trudno jej używać z finezją. A wasza magia…


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nasza Magia. - powtórzył Drow, kładąc nacisk na pierwsze słowo. - Ale wiedz, że nawet niektóre Mroczne Elfy mają problem z jej opanowaniem.



  • - Jestem tego świadom, jednak… - Nagle jego oczy lekko się zamgliły, wracając do odległych czasów. - Upór zmienia kamienie w Stal. - Powiedział i dopiero po chwili zrozumiał co zrobił. Słysząc wypowiedź elfa przypomniał sobie słowa swojego nauczyciela magii. Czemu wróciło to wspomnienie? I czemu zdawało się miłe… Nie ważne. - Cóż, może kiedyś zyskam odpowiednio dużo łask by móc choć podjąć próbę nauki. Jestem Upadłym, nas można praktycznie dowolnie modyfikować, być może znajdzie się i sposób na to. Transfuzja krwi może… - Zaczął się zastanawiać.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Spotkałem już kilku Upadłych. Ciekawie jest spostrzec, że choć jeden spośród Twojej… Hm, rasy jest kimś więcej niż tylko tępym sługusem czy bezmózgim rzeźnikiem chcącym przelewać krew. Chyba że się mylę?



  • - Nie mi oceniać. Mogę Ci tylko powiedzieć, że Upadli nie są wcale mało inteligentni. Są pyszni, zuchwali, chciwi i zdegenerowani, ale nie są idiotami, zapewnia to nasza transformacja. Pod każdym względem jesteśmy lepsi od naszych poprzednich form. Ja jako tako wyzbyłem się tych cech przez to, kim kiedyś byłem i to jakie zadanie postawiono mi od razu po przemianie. Mam tylko jedną Panią i będę jej wierny do końca życia. - Odrzekł całkowicie pewny tego co mówi. - Ja zawsze uważałem mroczne elfy za małomównych skrytobójców, jednak widzę, że ty nie wchodzisz w ten stereotyp, Dinin


  • Elarid Mistrz Gry

    - Jak zaskoczyłem Ciebie, Ty mnie - jesteśmy kwita… Kapitan nawet słowem nie odezwał się co do szczegółów tej misji. Może Ty coś wiesz?



  • - Moja Pani chce wyciągnąć kogoś z najgłębszej części tamtejszego lochu, przynajmniej takie jest moje zadanie. Wiem tylko, że wy będziecie próbowali się tam przedrzeć. Czy zostaliście wynajęci przez moją Panią, czy po prostu zabrałem się z wami “przy okazji”, cholera wie. Nie wiem czy to ma być ktoś dopiero do przemiany w Upadłego, Upadły, jakiś Demon czy może Mroczny Elf. Ale cóż, rozkaz jest rozkaz


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie słyszałem jeszcze, aby Zakon Gryfa brał jeńców. Nie żebyście też Wy jakichś brali, a przynajmniej zbyt często…



  • - Byłem kiedyś gryfitą. - Splunął. - To nie do końca tak, że nie bierzemy jeńców. Lochy są dla ludzi i nie tylko, którzy mają cenne informacje, szczególnie w twierdzach. Tam się je z nich wydobywa. Przynajmniej tak było w mojej fortecy.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Masz jakieś podejrzenia, kto może być tam przetrzymywany? Bo jestem prawie pewien, że nie chodzi o jakiegokolwiek Drowa.



  • Starał się odszukać myślami osobę, która spełniałaby wymagania bycia ważnym dla Pani czy dla demonów ogólnie i będącą w rękach gryfitów.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie dochodziły do Ciebie zbyt szczegółowe wieści o innych Demonach czy Upadłych, a jeśli, to żaden nie pasował Ci do roli więźnia Zakonu.



  • Cmoknął językiem i pokręcił głową. - Nic a nic. Najwyżej dowiemy się na miejscu. -


  • Elarid Mistrz Gry

    //Chcesz jeszcze pogadać z nim o czymś? Albo z kimś innym?//



  • // Nie, dawaj do bitki


  • Elarid Mistrz Gry

    //Nie mam za bardzo czasu na dłuższe odpisy. Następny, dziś wieczorem albo w sobotę, bo jutro będę zajęty do późna, pociągnie fabułę bardziej do przodu.//
    Rozmowę przerwał Wam dzwon, zapewne również wygłuszony przez Maga, tak jak uczynił on Czarną Arkę niewidzialną, tak i niczym trudnym nie mogło być dla niego wyciszenie tego dźwięku. Niemniej, cokolwiek on oznaczał, to wszystkie Drowy spieszyły ku jego źródłu, nawet potężny Mag Mroku, więc musiało być to coś ważniejszego, niż zwykłe wezwanie na posiłek czy zmianę warty.



  • On za to ruszył normalnie. Nie powoli, nie szybko, tak pomiędzy, z gracją. To zostało mu jeszcze sprzed przemiany. Nie widział sensu śpieszyć się, kiedy okazja nie ucieknie. Dzięki temu można było oszczędzić sporo stresu.
    // kk


  • Elarid Mistrz Gry

    Przez brak pośpiechu może i się nie zmęczyłeś ani nie stresowałeś, ale z drugiej strony trafiło Ci się miejsce na samym tyle. Na szczęście coś widziałeś, a dokładniej kogoś, bo Książę-Admirał i jego przyboczny zajęli miejsca na podwyższeniu, aby dodać sobie autorytetu i być lepiej widocznymi dla wszystkich zebranych wokół żołnierzy, marynarzy i Magów, bo tę Czarną Arkę, jak wiele innych, napędzali również Magowie Wody lub Powietrza, co pozwalało wydatnie skrócić czas podróży i zwiększyć prędkość samego okrętu, zwykle ledwie szybszego, niż wielkie statki handlowe, na które polował, choć było to drogie udogodnienie - domyślałeś się, jak wiele tacy Magowie pobierali za swoje usługi od każdego rejsu.
    - Tam, w Świetle Świtu - zaczął dowódca Mrocznych Elfów. - czekają na nas zastępy rycerzy i ich pachołków, ale nie tylko. Gdy przełamiemy ich obronę, a zrobimy to, sięgniemy po wspaniałą broń, pancerze i kosztowności z ich rozległych skarbców. Wszystko to będzie Wasze, moi żołnierze, moi Magowie, moi Korsarze. O ile tylko będziecie wykonywać rozkazy i wykażecie odpowiednią wolę walki. Sięgnijcie po to, co jest już Wasze, a czeka jedynie, aby je zabrać!
    Mroczne Elfy nie zareagowały owacjami, ale wzniosły w górę broń lub zaciśnięte pięści, co oznaczało, że przemowa była dobra. Drow odniósł się w niej do podstawowych wartości, jakie wyznaje jego rasa: Do chciwości, do chęci sprawdzenia się i udowodnienia, że jest się lepszym od innych, do czerpania przyjemności z zabijania… Ale słowem nie wspomniał o żadnym więźniu, więc widać, że te informacje nie są przeznaczone dla każdego…



  • Uśmiechnął się pod nosem. To właśnie pokazuje, dlaczego ich rasy zawarły przymierze. Większość wartości była dokładnie ta sama, co u Upadłych i Demonów. Jeśli to dalej nie trzyma ich w przymierzu, to Sendemir nie wie już co. W sumie… Nie obraziłby się gdyby został kiedyś ambasadorem w kraju Drowów czy coś w podobie. Teraz pozostaje czekać na desant i bitkę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wszyscy w milczeniu rozeszli się, aby szykować się do walki, jednak dowódca Drowów skinął lekko głową na Ciebie, abyś podszedł.



  • Podbił do niego. - Tak? - Spytał całkowicie neutralnie.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Zakładam, że domyślasz się, że Twoje zadanie jest inne niż nasze, tak? - zapytał od razu. - Choć nie ukrywam, że jeśli pomożesz nam w naszej walce, nie zostanie Ci to zapomniane.



  • - Nie dbam o pamięć, ale o nagrody. - Odrzekł wchodząc w ten sam styl bycia co mroczne elfy. - Ale nie widzę w tym problemu. I tak miałem zamiar brać aktywny udział w oblężeniu, chwała zawsze się przyda, szczególnie kiedy pretenduje się do wyższych stanowisk. - Odrzekł Sendemir. Zastanawiał się nad tym jak będzie musiał wykonać swoje zadanie. W sumie… Jakie kryteria trzeba było spełnić by być Heroldem i ile Sendemirowi do tego brakuje?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie nazwałbym tego oblężeniem. Mamy za małe siły, aby oblegać twierdzę choćby od strony morza, nie mówiąc o lądzie. Albo na odwrót. Będzie to coś bardziej… finezyjnego. Tak jak lubią Drowy. Liczę, że znasz się też i na tym?
    Dokonania i chwała, to na pewno jest potrzebne, aby zaimponować Demonowi, który wprowadzi Cię do kręgu tej organizacji, co nie jest takie proste.



  • - Nie jestem ekspertem, ale nie będzie to problem. - Odrzekł. - Zapoznasz mnie z planem czy domyślę się? -


  • Elarid Mistrz Gry

    - Moi ludzie zajmą się samą walką i dywersją, choć liczę na to, że zabijesz jak najwięcej wrogów po drodze do lochów, bo to one są Twoim celem. Jest wiele cel, ale więzień tylko jeden, i to jego powinieneś wydostać. Jest Demonem, tyle wiem.



  • - Jak tylko uwolnię więźnia i upewnię się, że został odpowiednio zabezpieczony, dołączę do walki. - Odrzekł i czekał na wielki spektakl. Nie ma na sobie żadnych ciężkich i trzeszczących rzeczy, które utrudniłyby skradanie, no może poza bronią, ale na to nic nie poradzi, więc jedynym co musi wyciszyć, to buty. Poszedł do kwatermistrza czy jak to się nazywa na statkach i poprosił o dwa kawały długiej szmaty albo najlepiej bandaże. Obwiąże nimi buty, by pozbyć się odgłosów chodzenia.
    // Przejdźmy już do ataku, chyba, że są jeszcze jakieś ważne sprawy do ogadania.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Domyślasz się, że nie zaatakują od frontu, co nie? Dlatego chcesz zapytać kapitana o dokładną taktykę czy mam ją przedstawić na żywca, w kolejnym poście, gdy zacznie się atak?//



  • // Na żywca. Albo na żubra najlepiej 🙂


  • Elarid Mistrz Gry

    //Żuberek to zawsze.//
    Już kilka chwil po Waszej rozmowie zaczął się atak. Na wodę spuszczono małe łodzie wiosłowe, mogące pomieścić tuzin wojowników, będących jednocześnie wioślarzami. Nic wielkiego, ale łodzi tych było tak wiele, że do walki ruszyła większość korsarzy i żołnierzy, pozostawiając tylko niezbędne minimum do obrony okrętu i jako ewentualne odwody. Choć płynęliście cicho, to na pewno by Was zauważyli. Nie zrobili tego tylko dlatego, że Mag rozciągnął tłumiącą obraz i dźwięk barierę nie tylko na Arkę, ale i płynące w szyku łodzie, które kierowały się ku wejściu do portu. Mroczne Elfy jeszcze raz sprawdzały swoją broń, czyli jatagany, kusze, jednoręczne miecze, sztylety, noże do rzucania, a także tajemnicze pakunki w postaci skórzanych toreb.



  • Przekręcił pierścień na palcu i zacisnął pięść. Dzisiaj się wypróbujemy, skarbie… Swojego uzbrojenia nie musiał sprawdzać, robił to wielokrotnie w trakcie podróży. Nie odzywał się, nie było po co. Pozostaje czekać na desant. Oglądał sobie mury… Ah, jak dobry jest mord na byłych rodakach.


Log in to reply