Iceberg Lounge


  • Mistrz Gry

    image
    Sławny klub nocny Oswalda Cobblepota. Znajdziesz tutaj rozrywkę, alkohol i przegrasz wszystkie pieniądze w kasynie.
    Z tyłu jest oczywiście mniej oficjalne wejście, ale tam zobaczysz… No, lepiej, żebyś w ogóle tamtędy nie wchodził.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Kuba
    Droga przebiegła bez zakłóceń, więc Bill zatrzymał auto na sporym parkingu przed klubem. Było tam o tej porze wiele samochodów.


  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Postarajcie się nie wyglądać, jakbyście mieli nóż na gardle. - poradził swoim podwładnym Alex i poprawił ubiór, aby ruszyć w kierunku wejścia na czele grupy. Rzecz jasna mowa o tym tylnym wejściu.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Stał tam barczysty, łysy ochroniarz w czarnym garniturze. Kiedy byli trzy metry od niego, wyciągnął rękę przed siebie.

    • Stać! - powiedział głośno, choć spokojnie, wkładając drugą dłoń za klapę marynarki.

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Sami swoi. - powiedział z uśmiechem, pokazując dłonie tak, aby uświadomić mu, że nie ma przy sobie gnata, a więc i on nie musi wyjmować swojego. - My do szefa, w sprawie… No, powiedzmy że wspólnych interesów.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Wciąż trzymając dłoń za klapą, mężczyzna zapukał w drzwi. Po chwili wyszedł drugi ochroniarz, także łysy.

    • To wy jesteście ci z tego baru? W sprawie umowy z Panem Pingwinem?

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Coś czułem, że to Ty jesteś tym bystrym, łysolku. Zgadłeś.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Tamten tylko spojrzał na Alexa znudzonym wzrokiem i skinął na tego pierwszego:

    • Przeszukaj ich.
      Tamten wyjął swoją spluwę i podał ją koledze, po czym podszedł, aby dokonać przeszukania.

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Niezbyt kręciło go obmacywanie przez łysego fagasa, ale jak mus to mus. Oporu oczywiście nie stawiał, żeby nie psuć sobie pierwszego wrażenia na gierojach Pingwina, którzy mogliby donieść mu o jego zachowaniu.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Kiedy ochroniarz skończył przeszukiwanie, pozwolili im przejść.
    Za drzwiami znajdował się pięciometrowy korytarz, na którego końcu widać było dwuskrzydłowe drzwi. Jednak kiedy do nich doszli w towarzystwie dwóch ochroniarzy - tego, który ich przeszukiwał z tyłu, a jeszcze innego z przodu - okazało się, że z prawej strony znajduje się mała wnęka ze schodami oraz biurkiem z zamkniętym laptopem, za którym nikt nie siedział. Weszli we czterech dwa piętra wyżej i stanęli w małej salce, z której prowadziło czworo drzwi, w tym jedne podwójne. Ochroniarz skinął głową kolejnemu łysolowi, który zamienił się z tym z dołu, który zszedł z powrotem po schodach. Z nowym jednym z ochroniarzy przeszli przez kolejną parę drzwi.
    Za podwójnymi drzwiami znajdowały się krótki korytarzyk z obrazami na ścianach i zabytkami w gablotkach i kolejne, identyczne drzwi. Przeszli przez nie i ich oczom ukazała się okazała sala, na oko dziesięć na piętnaście metrów. Jeden z ochroniarzy został, drugi zniknął za kolejnymi drzwiami, każąc im czekać.
    //Jeśli chcesz opis sali, rozejrzyj się, wiesz//


  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Coś czując, że trochę to potrwa, zaczął rozglądać się po sali, a później zagadnął jednego z ochroniarzy:

    • Tak z ciekawości: Golicie głowy, bo szef Wam każe, czy co?

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Sala miała sufit na wysokości czterech i pół metra. Przeciwległa ściana wybrzuszała się w stronę drzwi, którymi weszli, tak, że mniej więcej w jednej trzeciej długości pomieszczenia, na tym wybrzuszeniu, znajdował się podest z bogato zdobionym fotelem. Na ścianach i pod sufitem można było dostrzec różne zabytkowe przedmioty, takie jak średniowieczne maszyny tortur, miecze czy stare pistolety skałkowe. Podłoga wyłożona była naprzemiennie jasnoniebieskimi i ciemnoniebieskimi płytkami, generalnie cała sala była w barwach niebieskiej i białej. Tylko fotel był z ciemnobrązowego, bogatego drewna obitego purpurowym materiałem.
    Jedyny ochroniarz, który z nimi został, trzymający pistolet na wierzchu w prawej ręce, odpowiedział znudzonym głosem:

    • A co? Chcesz namiary na fryzjera?

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Pewnie, daj jeszcze znać, gdzie kupujecie garniaki. - parsknął i czekał dalej.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Po chwili do sali wszedł Cobblepot. Rzeczywiście był niski. Chyba maksymalnie metr pięćdziesiąt. W ustach trzymał cygaro, towarzyszyło mu dwóch ochroniarzy. Obaj łysi. Alex usłyszał, jak Bill cichutko chichocze. Nie był pewien, czy to z powodu wyglądu Pingwina, czy łysiny ochroniarzy.
    Pingwin usiadł na tronie, obaj ochroniarze stanęli po obu stronach. Alex zobaczył kontem oka, że tamten ochroniarz za nimi chowa swoją spluwę z powrotem pod marynarkę. Skoro mowa o oku, lewe oko Cobblepota było zakryte matowym szkłem w postaci monokla. Samego oka raczej nie miał. Spojrzał na nich trzech ze znudzeniem pomieszanym z lekką pogardą, wypuścił kłąb dymu z ust, uprzednio wyjmując z nich cygaro, po czym odezwał się chrapliwym, wrednym głosem (chyba miał taki na co dzień).

    • Przyszliście tutaj, żebym wam pomógł w walce z Maronim, tak? Sprzedał wam broń taniej?
      To pytanie skierował prosto do Alexa.

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Nic z tych rzeczy. Włoch przystał jednego ze swoich przydupasów, mówiąc mi wprost, że mam oddawać mu jedną piątą swoich dochodów, a połowa moich ludzi będzie ciągle do jego dyspozycji w walce z jego wrogami… Uznałem, że nie opłaca mi się taka wymiana, więc po to tu jestem, aby dobić targu odnośnie wcześniejszej umowy na broń i narkotyki, a także utrzeć nosa Maroniemu.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • No to mówię, że chcesz, żebym sprzedawał ci broń taniej… - zniecierpliwił się Pingwin. - No i prochy. Tak, moi goście lubią prochy, a słyszałem, że ty prawie nie zanieczyszczasz towaru… Prawda to? Musi być wysokiej jakości.

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Jeśli dobijemy targu, to chętnie dostarczę nieco darmowych próbek. Poza tym, w sprawie tego ucierania nosa… Czy w zamian za ewentualną protekcję zainteresowałaby pana pomoc moja i moich ludzi w walce z Maronim? Rzecz jasna, gdyby to takiej doszło.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Pingwin zamyślił się na kilka sekund, po czym wybuchnął chrapliwym śmiechem, od którego cygaro prawie wypadło mu z ust. Odkalsznął parę razy, wstał z tronu i podszedł do Alexa na odległość metra. Spojrzał mu w oczy. - Wiesz, myślałem przez chwilę, że po prostu chcesz mi wleźć w dupę. Ale przypomniałem sobie całą twoją historię, którą przed chwilą przeczytałem dwa razy i widzę, że jesteś po prostu dobrym biznesmenem. - Podszedł jeszcze bliżej i zaciągnął się cygarem. - Jednakże… W naszym interesie trzeba uważać, żeby czasem nie było się za dobrym - to rzekłszy, wypuścił kłąb dymu w twarz Alexa.


  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Wszystko z umiarem, panie Cobblepot. - przyznał, utrzymując mięśnie twarzy w ryzach tak, aby nie skrzywić się ani kaszlnąć przez dym. - Zresztą, do służalczego lizodupa sporo mi brakuje.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Udało mu się nie kalsznąć, tylko lekko zmrużył oczy.

    • Widzę… - odparł Pingwin, po czym przeszedł się przed obydwoma towarzyszami Alexa, uważnie im się przyglądając. Wreszcie odwrócił się i stanął przed Alexem w odległości trzech metrów.
    • Protekcja… - zaczął mówić. - W dzisiejszych czasach stała się nadużywanym słowem. Trzydzieści lat temu, jak ktoś płacił gangsterowi za protekcję, ten się wywiązywał. Teraz… Mało spotykany zwyczaj. Stąd ciekawi mnie, skąd twoja wiara w to, że w ogóle bym ci jakoś pomógł, nawet jeśli ty pomógłbyś mnie…

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Nie mam zamiaru odwoływać się do pańskich uczuć czy wyższych wartości. Jest pan biznesmenem, więc powinien pan zrozumieć, że to opłacalna inwestycja, zwłaszcza że Maroni to najpewniej nie jest jedyne zagrożenie, z jakim będzie musiał zmierzyć się Pingwin, w końcu są inne gangi, inne super łotry, jest też policja z Gordonem na czele i ten cały Batman oraz jego pomocnik… Przeciwko każdemu z nich może zyskać pan doświadczonych żołdaków, którzy nie boją się brudnej roboty i trudno byłoby powiązać ich z Oswaldem Cobblepotem.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • Hmmm… - zastanowił się ostentacyjnie Pingwin. - Wygadany jesteś. Ale i sprytny. Takich… pożądam. Dobra - rzucił, wracając do swojego tronu. - Dobra. Robimy tak: twoi ludzie do mojej dyspozycji, ale nie będą musieli zmieniać swojej kwatery, niech będą jak dotąd, u ciebie, ale na wszelki wypadek bądź zawsze pod komórką. Oprócz tego dwaj moi ludzie zawsze u was w barze. Nie będą się wtrącać, tylko siedzieć. Jeśli wpadnie Maroni, dzwonią do reszty moich. Narkotyki sprzedajesz mi taniej o 60%, a ja tobie broń taniej o 35%. - Usadowił się na siedzeniu. - Jest pan za, panie Travis?

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Prawie że, panie Cobblepot. Nim dobiję targu, chciałbym wiedzieć jeszcze tylko coś więcej o tej broni, którą będę kupować. Nie twierdzę, że potrzeba mi dłuższej prezentacji, możliwości przetestowania i tak dalej, swoje wiem, byłem kiedyś żołnierzem, więc wystarczą mi nazwy i same ogólniki.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Pingwin rozsiadł się na drogim krześle i roześmiał na cały głos.

    • HA ha hahaha… Słyszeliście, chłopcy?! - ochroniarze zaśmiali się wraz z szefem. Po dwudziestu sekundach, kiedy Cobblepot się opanował, zwrócił wzrok z powrotem na Alexa.
    • U mnie masz wszystko, chłopcze. Mówisz, czego chcesz, a ja ci to sprzedaję, nawet gdyby miało to być radziecka wyrzutnia rakiet! No, chyba żebyś chciał atomówkę, ale i tak nie sądzę, żeby cię było stać - zapalił kolejne cygaro i rozparł się na siedzeniu.

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • Doskonale, to naprawdę będzie owocna współpraca… Jaka jest cena jednostkowa za strzelbę Mossberg 590, karabin M16, karabinek M4 i pistolet FN Five-seveN?

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Cobblepot machnął ręką ze zniecierpliwieniem.

    • Nie przesadzasz ty aby z tym przechodzeniem od razu do rzeczy? A, tam. Masz - mówiąc to kiwnął do jednego z ochroniarzy, który wyjął spod marynarki średniej wielkości tablet i podał go szefowi. Ten napisał coś na ekranie, jakby hasło, po czym dryblas podszedł do Alexa i podał mu urządzenie. Była na nim włączona lista broni ręcznych, wyraźnie część większej, relacyjnej bazy danych.

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Skoro tak, to zaczął szukać tam tego, czego potrzebował, zwracając też uwagę na cenę.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Znalazł wszystkie 4 modele, o jakich wcześniej myślał, po drodze natykając się także na kilka innych rzeczy, które także bardzo go zainteresowały.
    Ceny mógł określić jako niższe, niż zwykle na rynku, ale też nie za niskie. Z pewnością ktoś zainteresowany kupnem hurtowym byłby zadowolony.
    Dla niego również się to opłacało.


  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Trzeba przyznać, że ta gadka o wyrzutniach rakiet wzbudziła w nim raczej powątpiewanie, ale gdy rzeczywiście je zobaczył, a poza nimi też kilka innych pojazdów, nabrał nieco więcej szacunku do Pingwina, przynajmniej nie rzuca on słów na wiatr. Niemniej, nie był zainteresowany kupnem jakichkolwiek maszyn takiego kalibru, za to konkretny sprzęt w postaci granatów zapalających, dymnych, hukowych, błyskowych, odłamkowych i przeciwpancernych wzbudził jego zainteresowanie, podobnie jak granatniki rewolwerowe i granatniki RPG-7, więc i ich cenę sprawdził, postarał się również przypomnieć sobie, jakimi funduszami obecnie dysponuje.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Granaty miały raczej standardową cenę rynkową, ale były pierwszej jakości. Granatniki rewolwerowe były drogie, ale Alex nie sądził, żeby zdobył je gdzieś równie szybko i równie dobrej jakości. RPG-7 za to było dość tanie jak na swoje standardy.
    Szybkie zastanowienie się nad funduszami upewniło go, że mógłby pozwolić sobie na nawet troszkę więcej broni, niż było konieczne nawet w obecnej sytuacji. Przez chwilę poczuł zadowolenie ze swojej nawykowej ostrożności w interesach, dzięki której miał teraz tyle możliwych do swobodnego obrotu pieniędzy.


  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Jeśli już mowa o funduszach, to zostanie mu kilka tysięcy, jeśli zakupi, dajmy na to, dziesięć RPG-7, przynajmniej cztery granatniki rewolwerowe i kilkadziesiąt granatów? Jeśli nie, to z czego będzie musiał zrezygnować.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Z szybkich obliczeń, jakich dokonał w głowie wyszło mu, że w funduszu swobodnego obrotu zostanie mu wtedy około… no, trochę więcej niż tysiąc. Jeśli chciałby zaoszczędzić dodatkowy tysiąc, można byłoby zrezygnować z kilku granatników, dowolnego rodzaju. Z granatów bowiem nie opłacałoby się rezygnować.


  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Tak też zrobi, lepiej mieć w kieszeni awaryjne fundusze na czarną godzinę, niż cholerny RPG-7. Wcale nie dlatego, że ciężko taką broń upchnąć do kieszeni.

    • Kilkadziesiąt granatów, dwa granatniki rewolwerowe, pięć RPG-7, tuzin pistoletów, strzelb i karabinów, o których mówiłem wcześniej. - powiedział Pingwinowi, oddając tablet jemu lub jednemu z jego ochroniarzy. - Pieniędzy nie mam przy sobie, mogę odebrać towar w swoim barze lub zadzwonić do kogoś, kto przywiezie gotówkę tutaj.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • Nie kłopocz się, moi ludzie, kiedy zostawią tam umówioną dwójkę, zostawią sprzęt. Miej przygotowaną kasę na jutro… właściwie to już dzisiaj - na dziesiątą rano. A teraz… - Cobblepot zawiesił głos na chwilę, po czym wyciągnął zza oparcia fotela długą, czarną parasolkę. - Jeśli nie mamy już nic do obgadania - spi***alać!!! - to mówiąc, wystrzelił z czubka parasolki i jakiś malutki, czarny przedmiot uderzył Billa w lewą nogę, pozbawiając go równowagi i powodując okrzyk bólu.
    • Hej! - zaśmiał się Pingwin, oglądając w rękach parasolkę. - To rzeczywiście jest tak jak na tamtym filmie, hahahahah! Dobre. A wy co jeszcze tu robicie? Spi***alać, powiedziałem!

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    Cholera, a gość wydawał się jednak nie tak pie**olnięty jak mówili. Cóż, w tej sytuacji lepiej nie przeginać, więc zabrał się wraz ze swoimi ludźmi z powrotem do samochodu, gdzie przyjrzał się swojemu kompanowi.

    • Cholera, Bill… Co on Ci zrobił? - zapytał tak jego, jak i siebie samego, oglądać ranę pechowego gangstera.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Bill przestał już stękać z bólu i sam spojrzał na ogromnego siniaka na udzie, podciągając nogawkę.

    • Uch… Dobrze, że nie trafił w kolano… Jest okej, szefie. Do wesela się zagoi… - uśmiechnął się z przymusem. - Rozchodzę to raz dwa…
    • Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze, że nie trafił cię w kolano - rzucił John, ruszając powoli z parkingu. - Roztrzaskało by ci rzepkę i miałbyś rozje**ne do końca życia…

  • Mistrz Gry

    avatar Kuba1001 Kuba1001

    • I dlatego chciałem iść sam. - odparł, wsiadając do samochodu, na miejsce obok kierowcy. Panowie, wracamy do domu.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    //hop//


Log in to reply