Główny kompleks treningowy


  • Mistrz Gry

    Kompleks ten składa się z kilku odizolowanych od reszty stacji pomieszczeń, mogących symulować różne sytuacje, których rodzaje należy w danej chwili przećwiczyć. Jedna sala jest dość duża, cztery pozostałe są mniejsze:

    Sala A - największa sala, ma symulować walki w terenie miejskim

    Sale B i C - trening z hologramami

    Sala D - trening w terenie niezabudowanym

    Sala E - sala ogólna


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Bulorwas
    //hop//

    Kiedy Aleks dostał się wreszcie do kompleksu treningowego, który tworzyła jedna duża część Stacji, zobaczył, że w dwóch z pięciu sal ktoś trenuje. Zajęte były sale B i E. Ale w holu zobaczył jeszcze kogoś. Siedział tuż obok wejścia do szatni i grzebał coś w małym, żółtym przedmiocie. Obok niego latał mały robocik.

    • O, dzień dobry - powiedział tamten, kiedy dostrzegł Aleksandra, rozglądającego się po opisach sal treningowych i zastanawiającego się, co zrobić. - Wyglądasz mi na kogoś, kto chce jak najszybciej dać upust złym emocjom. Jesteś adeptem? Nie szkodzi, ja i tak pobędę tu jeszcze jakiś czas. Kinterawator mi się sfajczył. - Podniósł w górę mały przedmiot, pokazując go Aleksowi, który i tak nie miał zielonego pojęcia, co to takiego. - Tylko nie w pierwszej. C i D są wolne.

  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    Skinął głową w ramach podziękowania. - Jest jakiś system treningowy, nie wiem, droidy bojowe? Bez przeciwnika nie będzie aż tak dobrze. - Zapytał zanim jeszcze wszedł do C. Spróbował sobie przypomnieć, był to jakiś z bardziej znanych bohaterów?


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • Będziesz miał tam wszystko napisane w systemie komputera - odrzekł facet, wpatrzony w swoje kinte-cośtam. Rzeczywiście, Aleksowi wydawało się, że kiedyś o takim kimś słyszał… Z pewnością jego pseudonim miał coś wspólnego ze złotym kolorem kostiumu.
    • Polecam ci hologramy, jeśli chodzi o ogólnie typ treningu - dodał. - Dla osoby chcącej się wyżyć są idealne. A szczegóły odnośnie sterowania będziesz miał w komputerze, jak mówiłem.

  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    Skinął głową w ramach podziękowania i udał się do wcześniej upatrzonej sali. Aktywował system, jakkolwiek się to robiło.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Kiedy wszedł do środka, aktywował konsolę na małym, wbudowanym w ścianę komputerze. Okazało się, że najpierw należy dać się prześwietlić specjalnymi promieniami. Kiedy to uczynił, przeczytał, że dzięki temu hologramy będą w stanie przesyłać do jego ciała impulsy nerwowe, tak że będzie doświadczał pełnego bólu podczas walki, ale nic sobie nie złamie ani nie uszkodzi.
    Mógł ustawić ilość hologramów (maksymalnie 20), ich rodzaj (mógł wybierać spośród dziesiątków tysięcy przedstawicieli przeróżnych ras i organizacji, w tym “tych dobrych”. Lista była ułożona alfabetycznie) oraz poziom umiejętności (w skali: początkujący, średniozaawansowany, zaawansowany, mistrz). Dodatkowo mógł włączyć ustawienia zaawansowane, dzięki którym mógłby ustawić konkretne parametry fizyczne i “psychiczne” dla każdego hologramu, jak masa ciała, umięśnienie, siła, szybkość itp.

    //sam napisz swoją scenę treningu. Oczekuję długiej interesującej sceny walki 😉 //


  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    • To jest miejsce, gdzie zabawa się rozpoczyna. - Podział sam do siebie przed zabawą z konsolą. Ustawił swój poziom na średnio zaawansowany, najpewniej zaawansowany jest dla weteranów, a mistrz robiony pod osoby pokroju Założycieli. Wybrał Jednego przeciwnika, Ra`s Al Ghula w wersji lite, na równym poziomie co nasz młody piromanta. Ustawił miejsce walki jako nizinę, bez zabudowań. Nadał swemu przeciwnikowi dzięki zaawansowanym opcjom znacznie większą siłę fizyczną, nie chciał wygrywać w zwarciu dzięki sile, chciał sobie wyrobić technikę. Wczuł się w rolę. - Dziś upadniesz ty, a razem z tobą cała Liga Zabójców! - Wygłosił do swego oponenta, z podnieceniem w głosie i błyskiem żądzy krwi w oczach. Przygotował w swoich dłoniach coś o czym kiedyś myślał. Połączył swoje obie dłonie prostopadle do siebie, tak by opuszki palców jednej były na wewnętrznej części nadgarstka drugiej i wzajemnie. Zaczął je powoli od siebie odsuwać, tworząc pomiędzy nimi pręt z ognia o długości około 1,2 metra. Następnie przekręcił dłonie w przeciwnych kierunkach, po czym płomień zaczął “płynąć” od lewej do prawej, tworząc dodatkowo spirale. Siła woli nadał obiektowi zaostrzenie na jednym z końców. “Zaprogramował” go tak, by skupił całą swoją siła na czubku ostrego “grotu”, tak by moc wypalania była największa właśnie tam i zmniejszała się stopniowo, aż do lekkiego ciepła na przeciwnym końcu “ognistego kija”. Ustabilizował twór i chwycił go prawą dłonią, chwytając jak oszczep. - Nie opanowałem jeszcze zbytnio nadawania ciężaru i pędu, ale na temperaturze znam się jak mało kto, staruszku. Nazwałem to zaklęcie Ognistym wiertłem, niedługo dowiesz się dlaczego. - Rzucił cynicznie, zaśmiał się pokracznie i rzucił ognistym oszczepem w hologram. Następnie, nawet nie czekając, zaczął biec za pociskiem, wyjmując nóż. Wolną rękę otoczył płomieniem, gotową do ciosu. Największy zabójca świata, jak można było się po nim spodziewać, nie dał się tak łatwo pokonać. Rzucił shurikenem rękę Alexandra, jednak trafił tylko w bark, nie przeciął wewnętrznej strony lewego łokcia, jak to miał w planach, potem zrobił unik, jednak mimo szybkiej reakcji, został draśnięty przez pocisk, co spowodowało oparzenia na udzie, drugi stopień. Aleksander, najpierw wyjął shuriken i wypalił ranę, w razie jakby broń była zatruta. Z ognia zebranego na ręce sformował kulę ognia, którą rzucił w kierunku przeciwnika. Trawa w miejscu gdzie spadł oszczep zaczęła się palić, a ogień rozprzestrzeniał się coraz szybciej. - Wiesz jak działają bomby paliwowe? Rozprzestrzenia się na jakimś obszarze substancję łatwopalną w postaci areozolu, po czym podpala się go. Płomień wytraca powietrze z tego miejscu, tworząc próżnię. Świat nienawidzi próżni, więc powietrze i obiekty z obszarów granicznych próżni dążą do jej centrum, powodując implozję. Po takim wybuchu nie zostaje nic, jak po bombie wodorowej, sam krater. Z tym, że ja jestem w stanie wywołać taki efekt bez paliwa! - Wyjaśnił, po czym zaśmiał się jak szaleniec. Skupił całą swą moc na rozprzestrzenieniu się po całym obszarze, poza strefą bezpieczną, jaką wyznaczył w miejscu, gdzie stał, wziął najgłębszy wdech jaki mógł, wstrzymał oddech i uzewnętrzniając cały swój gniew, zapalił magiczny areozol na terenie prawie całego pomieszczenia. Będzie po tym wyczerpany, starczy mu sił na ledwie wyjście w pomieszczenia i krótką rozmowę, ale warto. Warto wyzwolić gniew! CZAS POKAZAĆ, KTO TAK NA PRAWDĘ RZĄDZI NA POLU BITWY! BLACKOUT MOŻE MU LIZAĆ BUTY, KAŻDY MUSI SIĘ POKŁONIĆ PRZED PANEM POŻOGI I ZNISZCZENIA! Wtedy nastąpiła wcześniej opisana Implozja. Ciekawe, czy rozwali pomieszczenie…

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Jak walnęło… Aleks musiał przymknąć oczy, aby nie zostać oślepionym. Nawet mimo swoich mocy poczuł gorąco. No, zwykły człowiek by się spalił żywcem, więc i tak był bardzo uprzywilejowany.
    Truchło R’asa leżało na wypalonej do nagości ziemi. Żadnej trawy, nigdzie w pomieszczeniu. Poza tym nic takiego się nie stało, wciąż był sam. Ale poczuł, że jego gniew zelżał i zrobiło mu się znacznie lepiej. Po kilku sekundach poczuł ogromne zmęczenie. Chyba powinien pójść się położyć, albo coś…
    Spalone zwłoki zamieniły się najpierw na siatkę z zielonych linii, a potem znikły zupełnie. Nic poza tym się nie działo. Prawdopodobnie komputer czekał, czy ćwiczący chce zrobić coś jeszcze.


  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    Zakończył proces treningowy. Wyszedł z pomieszczenia wyczerpany i poszukał człowieka, który nadzorował go. - Jak było?


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Facet skończył już chyba naprawiać swoje cośtam i siedział z założonymi rękami.

    • Imponujące, stary - powiedział z lekkim podziwem. Uśmiechnął się. - No, nie chciałbym być w skórze żadnego z lodowych złoczyńców. Ej, a czy jednak nie przesadzasz zbytnio z wczuwaniem się? - dodał. - Wiesz, emocje trza kontrolować, bo jak nie, to ci naklepią.
      Jego mały, złoty robocik obdarzył Aleksa pojedynczym spojrzeniem swojego wizjera, po czym odwrócił się i znieruchomiał.

  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    • Każdy ma jakieś wady. Moja jest taka, że łatwo wpadam w gniew. Staram się z tym walczyć, uwierz, kiedyś było jeszcze gorzej. Poza tym, lubię grać role, gra sprawia iż przeciwnicy traktują cię nie poważnie, lub zbyt poważnie. Powiedz mi, uznałbyś Jokera za geniusza zbrodni, gdybyś spotkał go, nie wiedząc zupełnie nic o nim, mając do dyspozycji tylko pierwsze wrażenie i intuicję? - Wszedł w polemikę siadając obok mężczyzny. - Co to za ustrojstwo? - Spytał kiwając głową w kierunku robocika.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • Ten “robocik”…! - odezwało się nagle urządzenie metalicznym, elektronicznym głosem - jest zdolny do przeprowadzania obliczeń, jakich wasza dzisiejsza technologia nie tylko nie zna, ale nawet nie jest zbliżona, ty…
    • Skeets! - przerwał mu mężczyzna. - Bądź miły dla adepta. - Zwrócił się do Aleksa. - Nie mogę powiedzieć, to, co mówisz ma sens, ale tylko połowicznie. Bo wiesz, ja to wszystko przerobiłem. Uwierzyłbyś, że kiedyś, nawet, kiedy miałem już ten strój i Skeetsa, nie byłem jeszcze godny miana tak zwanego “superbohatera”? No właśnie. Musiałem wszystkiego się nauczyć. I kiedy zacząłem się inspirować innymi supciami z waszych… no, dzisiejszymi “superbohaterami”, spróbowałem wszystkiego: od zimnego, bezemocjonalnego podejścia Batmana, przez pełnowymiarowe, widowiskowe podejście Supermana, aż po “dobrotliwość” Aquamana. Ale w końcu znalazłem swój własny styl i zauważyłem, że żadnej z tych rzeczy nie potrzebuję, bo jestem po prostu sobą.
      A ty? Serio uważasz, że “granie” niezrównoważonego psychola przed złolami w czymś ci pomoże? - zakończył wypowiedź pytaniem do Aleksa.

  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    • To jest poniekąd część mojej osobowości, tak mi się łatwiej walczy i nie zamierzam tego zmieniać. - Odrzekł i nagle go olśniło co do pseudonimu. Od dziś będzie po prostu Fiery Marshal, Płomienny Marszałek. - Alexander “Fiery Marshal” Twardowski. - Przedstawił się i wyciągnął dłoń w kierunku mężczyzny, ta znajomość może mu się kiedyś przydać.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • Oho, nie interesują cię widzę “sekretne tożsamości”. - Mężczyzna uśmiechnął się, odwzajemniając uścisk. - Jestem Booster Gold, na imię mam Michael, ale raczej mów mi Booster. A to jest Skeets. - Wskazał robocika. - Oczywiście jestem pełnoprawnym członkiem Ligi Sprawiedliwych, więc jeśli kiedyś będziesz potrzebował praktyk, albo po prostu “pleców”, wal śmiało. Tylko nie wołaj mnie do niczego związanego z którymś z Założycieli - zaśmiał się.

  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    • Chciałem potrenować umiejętności magiczne. Ogień jest fajny, ale lepiej być wszechstronnym. Kogo mi polecisz jako nauczyciela? - Poprosił o radę.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    • Magiczne? - zdziwił się Booster. Zastanawiał się przez chwilę.
    • Słuchaj, nie jestem pewny, bo wiesz… Ci od magii wolą trzymać się… no, z daleka od reszty nas. W sensie, od reszty Ligi, czyli tych niekorzystających z magii. Ten gościu, Constantine… W zasadzie nie wiem, czy on jest w Lidze, tyle razy wylatywał, a potem go znowu wołali, dość powiedzieć, że zapi**dziela ciągle gdzieś po ciemnych zakątkach naszej pięknej planety. Zatanna? - mężczyzna zaczął odliczać na palcach. - No, ona jedyna z ich paczki oprócz Wonder Woman trzyma się bliżej nas, ale też zwykle jest na misji. Wiesz, jak to jest - jest ich mało, a zagrożeń magicznych też nie brakuje. Ale równa z niej babka… - rozmarzył się na chwilę. Po chwili podjął: - Etrigan… - Booster obnażył zaciśnięte zęby w grymasie strachu. - Ja tam się go boję, pojawia się tylko czasem, zwykle tylko przy jakiejś większej sprawie, takiej na całą Ziemię, jak Vandal albo… O, tego może nie powinienem mówić. Dość powiedzieć, że ostatnim razem widziałem go rok temu na jakimś zebraniu Ligi. Fate… Ojojoj, to już Liga nad Ligą, tego się nie tyka… O - nagle go olśniło. - Zawsze możesz poćwiczyć z Shazamem, jeśli gdzieś go znajdziesz. Też zwykle gdzieś znika… No wiesz, ja się za bardzo na tych magikach nie znam, wymieniłem ci tylko tych, o których coś słyszałem i których pamiętam… Ale jeśli chodzi o twoje moce to są bardzo podobne do tych Firestorma albo Kapitana Atoma (ale na tego bym uważał, z niego straszny ważniak), ich też możesz spytać, choć z magią nie mają nic wspólnego. No, zawsze też możesz poćwiczyć ze mną, nie jestem taki słabiak, na jakiego wyglądam, prawda Skeets?
      Robocik poruszył się tak, że wyglądało to jak kiwnięcie głową.

  • Mistrz Gry

    avatar bulorwas bulorwas

    • Na praktykę przyjdzie czas, aktualnie muszę opanować teorię. Mimo mojej małej znajomości członków, o wszystkich słyszałem, poza ostatnią dwójką. Jako swojego tymczasowego mentora… Constantine albo Zatanna najbardziej by mi pasowali na mentorów co do magii. Shazam walczy efektywnie i efektownie, chciałbym się tak ruszać. Etrigan… Aktualnie nie moja liga i jestem tego świadom. Ale uczenie się od demona w przyszłości… Czemu nie? - Zaczął mówić sam do siebie. Jak zwykle w sumie. Przypomniał sobie coś, co obmyślił już dawno. - Miałbym w sumie do was prośbę Panowie… Zawsze mnie interesowało mnie zbadanie moich umiejętności magicznych pod względem naukowym. Aktualnie mogę operować tylko w kategoriach “Dużo-Mało”, “Powolnie-Szybko” i “Mocno-Słabo”, jeśli chodzi o moje ataki. Chciałbym ująć to, jak nie w jednostki, to przynajmniej w procenty i znaleźć jakąś metodę pomiaru, jaka pozwalałby mi regularnie sprawdzać postępy. Panie Booster i Panie Skeets, pomogliby mi Panowie? - Spytał zauroczony tą myślą. W końcu będzie mógł prowadzić jakieś badania.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    Booster spojrzał na Skeetsa, który znieruchomiał na wysokości głowy Aleksa, wpatrzony chyba swoją pojedynczą kamerką w jego twarz. Potem nagle z małej dziurki wystrzelił niebieski promień, który oślepił chłopaka i przeskanował go od stóp do głów.

    • Zdaje się, że nie powinno być problemu - rzekł Skeets bez zająknięcia. - Dam ci znać dzisiaj o ósmej wieczorem na twoje prywatne urządzenie komunikacyjne, panie Twardowski. - Nazwisko robot wypowiedział zgodnie z polskimi, nie angielskimi zasadami wymowy. Po tych słowach powrócił nad ramię superbohatera o imieniu Booster Gold.


  • - Dziękuję wielce. Teraz pozwolę sobie wrócić na trening. - Odrzekł wykonując lekki ukłon. Odpoczął chwilę i wrócił do swoich, na salę treningową.
    // Kontynuujemy oś czasową od tamtego momentu, czy gdzieś później mnei wywalisz? Bo z tego co widziałem, to trochę się wydarzyło.


  • Mistrz Gry

    //hop//


  • Mistrz Gry

    Korobov
    //hop//

    Kobieta szła korytarzami, nie odwracając się ani razu. Luiza dreptała za nią, pełna wątpliwości i obaw. Te wzmogły się, gdy zobaczyła, że kobieta wprowadziła ją do kompleksu treningowego. Stanęła przed drzwiami do sali A, która o tej porze była puściutka.
    – Chciałabym zobaczyć, jak radzisz sobie ze stresem – powiedziała ogólnikowo bohaterka. Stanęła przy konsoli i zaczęła coś w niej kalibrować. W pewnym momencie chyba otworzyła drzwi, bo te – wysoka na pięć metrów dwuskrzydłowa brama – zaczęły się rozsuwać.
    – No, wchodzimy – ponagliła Luizę kobieta.



  • A ona, ponaglana, weszła do środka.


Log in to reply