Główna stołówka


  • Mistrz Gry

    Pełni ona także rolę świetlicy. To tutaj zbierają się bohaterowie, żeby pobyć razem i porozmawiać na przeróżne tematy. Pomieszczenie jest bardzo duże, pomieści spokojnie sto dwadzieścia osób. W ścisku nawet sto osiemdziesiąt. Przylega do niego duża kuchnia.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    //hop//
    Shocke
    Kiedy weszli do stołówki przez podwójne rozsuwane drzwi, oczom Marka ukazała się przestronna sala z wieloma ustawionymi w przemyślany sposób długimi i krótszymi stołami, wzdłuż dłuższych boków których przymocowane były ławy. Jeden z gości zwracał szczególną uwagę. Mark nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek słyszał o tym członku Ligi.
    Był to… najzwyczajniejszy w świecie kowboj. To znaczy, rewolwerowiec, zreflektował się Mark, chłodno dochodząc do wniosku, że w Lidze raczej nie ma miejsca na osobę pasącą krowy. Mężczyzna miał na sobie niebieską koszulę z czasów wojny secesyjnej, skórzany pas, szare spodnie i wygodne buty. Siedział na ławie tyłem do najdłuższego stołu, a przodem do środka sali. Opierał się o blat, na którym położył swój biały kapelusz. Na szyi miał luźno zwisającą, czerwoną chustę i grał na gitarze jakąś balladę. Po salwach śmiechu Mark zorientował się, że jest to utwór humorystyczny.
    Kiedy obaj mężczyźni przechodzili obok towarzystwa skupionego wokół rewolwerowca… no dobrze, przecież można go skrótowo nazywać kowbojem… zmierzając w stronę kontuaru gdzie wydawano jedzenie, słyszeli ostatnie słowa piosenki:

    • … i szedł tak dalej, mały L, w stronę słońca
      I śpiewał sobie tak, tak bez końca
      Ooo, jestem zielonym raperem…

    W tym momencie znowu rozległa się fala śmiechu. Niektórzy wręcz kładli się na ławie, nie mogąc wytrzymać. Większość z nich była pomniejszymi członkami Ligi, ale Mark zauważył dwóch członków obsługi technicznej i jednego sprzątacza. Kowboj skończył piosenkę paroma ozdobnymi akordami i skłonił lekko głowę, co wywołało falę oklasków.

    • Siemka, Vigilante! - machnął Booster do mężczyzny, który w odpowiedzi skłonił lekko głowę, strojąc swój instrument.

  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    korobov
    Śniadanie zjadła, jak zwykle, sama. Smakowało dobrze, wybrała sobie najbardziej lubiane potrawy, jakie były. Kiedy skończyła, zerknęła na zegarek i zobaczyła, że jest już 8:58. Chwila, co tam dalej miała…? Ach, tak. O 9:30 zajęcia.


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Tak… No nic, odstawiła talerze tam, gdzie miała, po czym udała się do miejsca, gdzie miały być zajęcia. Jednak przypomniałą sobie, że jednak należy się chociaż minimalnie ogarnąć, więc udała się do swojego pokoju.


  • Mistrz Gry

    avatar Baturaj Baturaj

    //hop//


Log in to reply