Klasopracownia runoznawstwa



  • Duża, półkolista sala o ciemnych ścianach wytłumiającą magię, by nie zanieczyszczała powstających tu zaklęć i run. W jej wyposażenie wchodzą wszelakiego rodzaju narzędzia i materiały do rzemiosła zaklinacza, pokaźna biblioteczka tematyczna oraz magiczna kuźnia i stół zaklinacza zaprojektowane własnoręcznie przez mistrza Alukana Ira



  • @Pan-Hejter
    Ork uderzył w obserwowany przedmiot dłutem, po czym warknął niezadowolony i ruszył w twoim kierunku, zapalając normalne oświetlenie dzięki któremu mogłeś swobodnie rozejrzeć się dookoła. Gdy już do ciebie podszedł, nauczyciel uśmiechnął się dosyć przyjaźnie i wyciągnął w twoim kierunku wielką łapę, którą prawdopodobnie byłby w stanie złamać ci kręgosłup — Część rzeczywiście uważa mnie za najlepszego, a ja przez wrodzony brak kokieterii nie mogę się nie zgodzić — zaśmiał się ochryple — Zawsze miło zobaczyć kogoś rządnego wiedzy, nasza dziedzina często bywa niedoceniana jako zbyt przyziemna. Chętnie czegoś cię nauczę. Masz jakieś konkretne pytania, chłopaku? Wiesz, czego nie wiesz albo co chcesz wiedzieć? —
    //Przyjąłem, spk


  • Wiek Pary

    - Wydaje mi się że prezentacja, jest tu nieco lepszym sposobem opisu. - Wzrokiem poszukał jakiegoś manekina do testów albo tarczy, jeżeli nie znalazł nic podobnego miast runy kuli ognia użył runy tarczy. Lądując rękawice tym razem powoli by zaprezentować nieco jej budowę tłumaczył . - Niestety miałem pecha urodzić się bez predyspozycji do magii bojowych, na szczęście wzorując się na francuskich Alch-technikach udało mi się stworzyć urządzenie które pobiera manę następnie przepuszcza ją przez runę umożliwiając rzucanie zaklęć pomijając problemy inkantacji. Nadal jest kilka problemów jak: wytrzymałość run, ich efektywność w porównaniu do zwykłych zaklęć a nawet moja znajomość run. Znam niestety tylko głównie te łacińskie i trochę greckich… Więc pomyślałem że tak znamienity znawca wszystkich dziedzin, które wchodzą w skład tego urządzenia mógłbym pomóc mi udoskonalić to urządzenie. - To powiedziawszy użył swojej urządzenia. -



  • — Ohoho, nieźle — Stary ork rzeczywiście się ożywił, a gdy wysadzileś kulą ognistą manekina aż zagwizdał — Miło dla odmiany wiedzieć kogoś, kto wie co robi, przynajmniej w jakimś stopniu! — przyjżał się bliżej urządzeniu — Sam stworzyłeś to cacuszko? Dawno nie widziałem czegoś takiego. Chętnie ci pomogę na ile będę mógł, wysoko cenię osoby które potrafią stawiać opór własnej naturze, a zresztą możliwe że na stare lata sam się czegoś jeszcze dowiem. Połóż ją proszę na tamtym świecącym kowadle z learitu, dobrze? Chciałbym dokładniej zbadać jej budowę, jeśli oczywiście pozwolisz. Zauważyłem że masz pewien problem z czasem ładowania, chyba mam pewien pomysł jak można z tym pomóc — jednym ruchem metalowego odnóża zdjął z kowadła swoją wcześniejszą pracę, pozwalając ci ułożyć swoje urządzenie


  • Wiek Pary

    - Nieocenioną pomocą był mi wujek i pewien zaprzyjaźniony Alch-technik. Choć ten pierwszym pomagał mi tylko w swerze medycznej a drugi był typem geniusza, któremu ciężko skupić się na jednej rzeczy. - To mówiąc odłożyl urządzenie na kowadło. - Prosze bardzo jest do pańskich usług, mam wszystkie plany i schematy w pokoju w razie jakby coś poszło nie tak. -



  • — Moment, w którym będę musiał korzystać z planów jakiegoś urządzenia aby je poznać we własnej kuźnia będzie momentem kiedy złożę wniosek o emeryturę — Ork zaśmiał się harkliwie i wyciągnął z za pleców rękojeść, na której końcu po chwili pokazał się hologramiczny obuch kowalskiego młota. Nauczyciel zamachnął się nim nad rękawicą, podając ci równocześnie ostrze, nad którym wcześniej pracował oraz złożoną kartkę papieru — To mi chwilę zajmie, więc jeśli mogę cię prosić, zrób w tym czasie coś dla mnie. Jeden z uczniów poprosił mnie, abym sprawdził mu zaklęcie tego kozika i naprawił to, co spartaczył. Nie jest to ciężkie zadanie, wszystkie szczegóły są w tym świstku, a a tamten stół powinien cię poprowadzić praktycznie za rękę, na pewno dasz sobie radę, a chcę zobaczyć, jak to dokładnie wykombinujesz. To co - zrobisz to dla mnie? — mówiąc to uderzył widmowym młotem w rękawicę. Narzędzie przeniknęło przez nią jakby było eteryczne, a na monoklu powiększającym przy oku orka pojawił się jakiś mikroskopijny obrazek.


  • Wiek Pary

    Pomimo, że te proste zadanie uwłaczało nieco jego ambicji, nie dał jednak tego po sobie poznać i posłusznie wziął kozik do odpowiedniego stołu i zaczął czytać notatki przy okazji używszy magi przemiany by użyć “Wykrywania Zaklęć” i zrozumieć dokładniej jaki typ zaklęcia został rzucony. Po czym sprawdził rozpisane na nim runy czy nie zaistniał jakiś błąd w ich pisowni.



  • Wykrywanie zaklęć byłoby dobrym pomysłem, gdyby był to twój standardowy stół. Tymczasem jednak zdałeś sobie sprawę, że sam stół jest skomplikowanym, prawdopodobnie niezwykle drogim i potężnym artefaktem połączonym z systemem komputerowym, nigdy jeszcze nie widziałeś takiego cacka.
    Prawdopodobnie wiele jego opcji było na razie dla ciebie ukrytych, ale to raczej dobrze, bo narzędzi i tak masz pod dostatkiem. Gdy ostrze dotknęło srebrnej powierzchni stołu zaczęło lewitować w niebieskiej, rozszczepionej poświacie, a na pięciu zaklętych zwierciadłach z tyłu pojawiły się dane o runach i przypasowanie ich do prawdopodobnych znaczeń wraz z procentem ich dokładności, swoją drogą nieprzekraczającym 90%, więc to przynajmniej była część problemu. Runy to Pułapka dusz połączona ze standardowym Wchłonięciem, co było całkiem niezłym wstępem do zaklęcia które miało się przy okazji ładować. Niestety dalej było gorzej - Ostrzałka wpisana w runę Smoczego Oddechu, nie masz pojęcia jak to może zareagować, ale na pewno nie w rozsądny sposób, oraz całość opisana Zwierciadłem aury, zaklęciem które teoretycznie powinno zwracać czar tam skąd został rzucony.
    Obok stołu była krótka dźwignia z napisem “SYMULACJA TRÓJWYMIAROWA, ZAZNACZ RUNY” i guziki przypisane odpowiednim zwierciadłom.
    Liścik był dość krótki i napisany prawdopodobnie ręką kobiety lub wysokiego elfa
    Panie profesorze
    Proszę zerknąć na ten nóż do tostów, miał w założeniu od razu podczas krojenia opiekał chleb, zamiast tego podpalił mi rękaw.
    Z poważaniem J.S.L.


  • Wiek Pary

    Podrapał się po brodzie, runa smoczego oddechu wydawała mu się przesadnym bajerem jak na “Nóż do tostów” tak samo jak Pułapka dusz. Zaklęcie wymagało by śmierci jakiejś istoty by się naładować. Wygląda jakby ktoś tylko lekko zmienił runy jakiejś broni. Sam lepiej by to zoptymalizował i użył zupełnie innych run. Nie wiedział jednak na ile możliwa byłaby zmiana bez niszczenia oręża, jak głęboko wpisane są runy i połączone z samą egzystencją noża. Po czym zawołał do prowadzącego. - Wygląda jakby ktoś po prostu ściągnął jakiś zapis run z starego miecza ognistego i lekko go zmodyfikował w nadziei, że to coś zmieni. - Spróbował zobaczyć na ile może usunąć wszystkie runy i zacząć pisać nowy zestaw.



  • Nauczyciel gwiżdżąc skinął ci głową, pozwalając ci zrobić to po swojemu. Sam zresztą był pochłonięty pracą i nie poświęcał ci zbyt dużo uwagi, jesteś chyba zdany na siebie, w każdym razie dopóki nie utkniesz w martwym punkcie.
    Cóż, zdejmowanie run nigdy nie było czymś łatwym, jednak dzięki swoim dużym zdolnościom i wspaniałej jakości sprzętu pewnie mógłbyś zdjąć dwie… może trzy runy, ale nie dałbyś za to sobie uciąć ręki i pewnie musiałbyś zastąpić czymś te które byś skreślił. Dodatkowo pułapka dusz chyba w tym wypadku pełniła funkcję baterii całego zaklęcia i ruszenie jej mogłoby spowodować obszerne wyładowanie. Cóż, będzie trzeba klecić na ślinę i marzenia, coś dopisać, podłączyć jakoś sprytnie, opisać w okrąg zmniejszający… Już rozumiałeś czemu nauczyciel był tak wściekły


  • Wiek Pary

    Zadanie wymagałoby odrobiny wyobraźni. Najpierw spróbował runę smoczego oddechu edytować na żaroostrze, opierając się na elementach wspólnych oraz wykorzystując fakt istnienia ostrzałki. Oczywiście nałożył krąg ograniczający żeby temperatury nie spaliły chleba z talerzem. Usunął wchłoniecie i użył swojej własnej runy automatycznie wchłaniającej many użytkownika. Co zmusiło go do nałożenia sporego kręgu ograniczającego na pułapkę dusz, żeby nie wchłonąć całej many użytkownika a raczej korzystać z niej na bieżąco. Poprawił dokładność run do 100% i zobaczył symulacje wszystkich razem.



  • Nagle dookoła zapanowała ciemność. Po chwili promień światła oświetlił wroga… To znaczy niewielki stołek z bochenkiem chleba tostowego. Podszedłeś do niego, wyciągając swój oręż i próbując ukroić sobie kromkę. Poczułeś drobne wyssanie twojej energii magicznej, gdy ostrze się nagrzewało. Zacząłeś kroić chleb, który pod naporem ostrza zaczął wydzielać przyjemny zapach śniadania. Wszystko szło idealnie, dopóki nie spróbowałeś odciągnąć noża. Mimo że pobrał do ciebie tylko jeden ładunek energii jego temperatura ciągle utrzymywała się taka sama. Po jakimś czasie jednak magiczne zwierciadło wytarło się całkowicie, dostarczając tym samym swój ładunek do pozostałych run i równocześnie krusząc strukturę morficzną ostrza i tak uszkodzoną już zdjętą wcześniej runą. Odłamki nagrzanego do czerwoności metalu posypały się na wszystkie strony, pozostawiając ci w ręku samą rękojeść i okropne, wypalone rany, które jednak nie bolały cię. Błysk niebieskiego światła. Uczucie szarpnięcia. Powrót do odczuwania czasu i przestrzeni w naturalny sposób. Wróciłeś przed stół zaklinacza z lewitującym nad nim ostrzem, a dźwignia od symulacji powoli wróciła do pozycji wyjściowej.


  • Wiek Pary

    Sprawdził jeszcze dokładność jego kręgu ograniczającego na temperaturze i podobny wprowadził na runie pobierającą magie, znacznie obniżył jej moc w porównaniu do tej używanej przez siebie, w tym mógłby być niemały problem. Pomyślał o dodatkowej runie zamykającej obwód many, żeby działał jak włącznik i wyłącznik pod wpływem woli. Spróbował też nałożyć krąg zabezpieczający by powyżej pewnej temperatury cały obwód się wyłączał, miast nagrzewać dalej. Zwierciadło aury wydawało mu się nieco zbędne ale bał się jak konstrukcja zadziała po jego usunięciu więc postanowił tylko znacznie zmniejszyć jego moc. Po tych czynnościach jeszcze raz dokonał symulacji.



  • Tym razem poszło znacznie lepiej i nie zauważyłeś żadnych komplikacji, może z wyjątkiem faktu, że tost był nieco zbyt rumiany jak na twój gust, ale to już osobiste preferencje użytkownika i nie bardzo jesteś w stanie coś z tym zrobić. Gdy znowu powróciłeś do swojego rzeczywistego ciała nauczyciel gwiżdżąc pod nosem jakąś szybką melodię dalej badał twoją rękawicę, zaś kilka odnóży jego pojazdu kroczącego rozszczepiło się w dalszych częściach w coś przypominającego straszne, wielopalce druciane ręce, szukające czegoś w szufladach po przeciwnej stronie pomieszczenia, wydłużając się na dobre kilka metrów


  • Wiek Pary

    Nie zamierzał przerywać nauczycielowi, ponieważ ten wyglądał mu na podobnego do siebie zapaleńca, więc zaczął mechanicznie poprawiać runy do osiągnięcia pełnych 100% co prawda mniejsze wartości wystarczyłyby ale delikatne szlify mogły by nadać temu przyrządowi “Certyfikat Goldinga” Przy okazji spojrzał i wyrył na pamięć ten przedwojenny zarys Smoczego oddechu, delikatne różnice były doprawdy interesujące… Chociaż mogło to po prostu wynikać z błędnej transkrypcji.



  • To prawda, runą była może bardziej prymitywna a jej działanie mniej kierunkowe, ale za to kreśliło się ją pewnie z dwa razy krócej, bo pominięto trzy niewielkie, precyzyjne zawijaski. Po kilku minutach czekania nauczyciel spojrzał na ciebie i ponaglająco skinął na ciebie ręką.
    - Proszę podejść, mam kilka uwag, ale całość jest wyjątkowo interesujaca, czeka nas mnóstwo zaba… Pracy -


  • Wiek Pary

    Oczy Williama prawie zaświeciły się z radości, natychmiast wstał z biurka, uważał jednak na ny nie uszkodzić cennego sprzętu. Po czym podszedł do prowadzącego. - Czekam na uwagi -



  • - Urządzenie rzeczywiście jest bardzo ciekawe, tak jak myślałem. Co prawda jest parę miejsc do ulepszeń, ale to tylko polepsza sytuację. Pierwsze dwa podstawowe problemy, o których pan wspomniał to siła runy w porównaniu z klasycznym zaklęciu oraz ich wytrzymałość. Myślę że mogę rozwiązać ten pierwszy kłopot, a także mam pomysł jak możnaby rozwiązać ten drugi. Słyszał pan kiedyś o Soczewce Bagbiego?


Log in to reply