Karty Postaci


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt Mistrz Gry

    Imię: Dopasowane do narodowości;

    Nazwisko: Dopasowane do narodowości;

    Narodowość: Kraj urodzenia;

    Pseudonim: Opcjonalny;

    Charakter:

    Wiek:

    Majątek oraz nieruchomości: Bez przesadyzmu, jesteście ocalonym z apokalipsy zombie, a nie nieślubnym dzieckiem Jobsa i Gatesa;

    Rodzina: Opcjonalna;

    Towarzysze: Opcjonalni;

    Historia: Pełna historia postaci, od narodzin do czasów obecnych;

    Umiejętności: To, z czym sobie postać dobrze radzi, specjalne umiejętności, jak strzelanie z danego typu broni;

    Wady: Nikt nie jest doskonały, każdy ma jakieś wady, muszą równoważyć umiejętności, mogą być zaniżone o jedną czy dwie pozycje;

    Zalety: Zalety postaci, jej mocne strony, wszystko to, co nie pasuje do umiejętności;

    Specyfikacje: Choroby, złamania i inne tego typu rzeczy, kategoria opcjonalna;

    Zawód: Ten wyuczony z wykształceniem i predyspozycje, ponadto zachęcam do zajmowania wysokich stanowisk frakcji;

    Frakcja: Przynależność do istniejącej bądź zalążek własnej organizacji;

    Ekwipunek: Pełny opis rzeczy stale noszonych na, lub przy, sobie;

    Wygląd: Pełny opis postaci lub zdjęcie;


  • Elarid Mistrz Gry

    Imię: Jimmy.

    Nazwisko: Carter.

    Narodowość: Amerykanin.

    Pseudonim: W bandzie mówią mu Szefie, Jim albo Jimmy, po prostu, ale wtedy, gdy wiadomo, że nikt z postronnych nie usłyszy. Musząc ukrywać swoją tożsamość, w relacjach z osobami spoza grupy oraz podczas rozmów ze swoimi ludźmi w obcym towarzystwie, używa zmyślonych personaliów, Caleb Primm.

    Charakter: W grze.

    Wiek: Trzydzieści lat.

    Majątek oraz nieruchomości: Śpi razem z resztą pod gołym niebem albo w jakichś motelach, saloonach czy ruinach. Nie są wybredni. Ma przy sobie sto dolarów federacyjnych, dwieście armijnych i pięćdziesiąt kapsli, waluty głównie rozmaitych bandytów i mniejszych osad. Do tego to, co w ekwipunku, a co może w ramach bardzo pilnej potrzeby sprzedać.

    Rodzina: Jego ojciec i matka najpewniej wciąż żyją, ciężko powiedzieć. Jimmy nie miał z nimi kontaktu odkąd tylko usłyszał wyrok, wyparli się go, jak na dobrych obywateli Federacji przystało, a choć mógłby spróbować się z nimi skontaktować, to nie widzi takiej potrzeby, zwłaszcza, że jest oficjalnie martwy.

    Towarzysze:
    - Staruszek Kane - John Kane, nazywany częściej Staruszkiem. Dołączył niedawno, ale już zżył się z bandą, a banda z nim. Wbrew pozorom nie jest jakimś szczególnym bagażem dla reszty, wciąż jest silny, wytrzymały i sprawny jak na swój wiek, w walce przydaje się na bliskim dystansie, walcząc nożem, siekierą i rewolwerem. Ma spore doświadczenie, wiele przeżył, wiele widział i lubi dzielić się nim z resztą. Poza tym to bardzo dobry łowca, zna się na tropieniu, urządzaniu zasadzek czy nagonek, budowaniu i zastawianiu pułapek, skórowaniu mięsa, garbowaniu skóry, zwykle to on gotuje, a kucharzem jest bardzo dobrym. Niegdyś był Czerwonym Łowcą, ale na stare lata, zamiast siedzieć w spokoju w swojej chacie, wyruszył na poszukiwanie przygód.
    - Matt Boone - Snajper, były żołnierz. Choć posługuje się nie bronią armii, której już od dawna nie ma, a stale modyfikowanym przez siebie karabinem snajperskim stworzonym z broni myśliwskiej, to jest wielkim wsparciem dla reszty drużyny, informując ją z wyprzedzeniem o zagrożeniach czy ewentualnych okazjach, a w walce eliminując najgroźniejszych czy uciekających wrogów z daleka i z wielką precyzją. Raczej małomówny, ponury i mrukliwy. Kilka razy rozwiązał mu się język, przy alkoholu, więc reszta wie, że zabił kogoś, kogo nie powinien w ramach zemsty za śmierć bliskiej osoby, ale niewiele więcej ustalili. Nie wiedzą nawet czy sam odszedł, czy zdezerterował, czy go wyrzucili, ale w zasadzie nikt nie jest tak nachalny, żeby pytać, choć wśród pozostałych członków bandy wciąż krążą plotki, domysły i zakłady.
    - Malcolm - Jeden z tych, którzy razem z Jimmym uciekli wtedy Federacji. Poza tym, że to typowa spluwa do wynajęcia, to przy tym większy hazardzista i kobieciarz niż cała reszta ekipy razem wzięta. Ale ma też swoje plusy, to twardy typ, a do tego mechanik-złota rączka, zna się na naprawie broni, narzędzi, a nawet kiedyś miał okazję naprawiać pojazdy. Za młodu pracował też w fabryce amunicji i zarzeka się, że potrafiłby robić takową na użytek bandy, o ile będzie mieć materiały i odpowiednie narzędzia, a o to ciężko, wszyscy zadowalają się więc jego prowizoryczną bronią białą i materiałami wybuchowymi, które od czasu do czasu wykorzystują.
    - Rick - Największy zabijaka z całej grupy. Nie był w pierwotnej bandzie uciekinierów, dołączył później, jego przeszłość jest więc niejasna. No dobrze, opowiada dużo, ale celowo zawsze unika pewnego etapu w życiu, który jest związany z nim i Black Killers. O co dokładnie chodzi? Nie wiadomo, ale wiadomo, że ten i tak agresywny chłop dostaje pierdolca na widok kogokolwiek z ich gangu. Nie jakiegokolwiek czarnego, ale czarnego z tej frakcji. Poza swoimi wybuchami gniewu to wierny kompan, przy tym wirtuoz walki bronią białą (zwłaszcza maczety), miotaną (choćby konstruowane z drewna i złomu przez Malcolma oszczepy) i miotającą (jak jego ulubiona kusza), choć zna się też na strzelaniu z broni palnej krótkiej, w razie czego zawsze ma przy sobie pistolet.

    Historia: Jimmy nie uważał swojego dzieciństwa za udane. Jasne, przeżył je, a to w obecnych realiach już coś, prawda? Jednak zawsze chciał od życia więcej niż miał, a miał niewiele. Żył w biedzie, pomimo tego, że zamieszkiwał z rodzicami jedno z miast należących do Federacji Handlowej. Odebrał jedynie podstawowe wykształcenie, na więcej jego rodziny nie było stać. Aby nie być bezużyteczną gębą do wykarmienia, szybko zabrał się do pracy. Jednak nie miał odpowiedniego wykształcenia czy wieku, zaczynał jeszcze jako nastolatek, aby dostać lepszą fuchę, więc zajmował się pracą w kopalni, odgruzowywaniem poszczególnych części miasta i zbieraniem złomu. Nic ciekawego czy przyjemnego. Jedyne, co dzięki temu zyskał, to spora tężyzna fizyczna. No i nienawiść do Federacji Handlowej, poczuł się zdradzony, urażony, że państwo, które miało być państwem dobrobytu, zwyczajnie go okłamało, zmusiło do tak ciężkiej pracy, płacąc w zamian tyle, że po opuszczeniu rodzinnego domu, opłaceniu podatków i całej reszty mógł co najwyżej poświęcić kilkanaście dolarów federacyjnych na najtańsze piwo czy bimber, żeby się nachlać i zapomnieć o problemach. Nie był to najlepszy sposób na radzenie sobie z frustracją, więc nic dziwnego, że w końcu rozgoryczenie wzięło górę. Jedyne, co mógł zrobić, to złamać prawo, które nie pozwalało mu żyć, tak jak chciał. Zaczął niewinnie, od większych i mniejszych kradzieży, a pieniądze i upłynnione łupy były miłym dodatkiem do rządowej płacy. W końcu jednak zrezygnował i z tej roboty, gdy przestępcza działalność, wymuszenia i haracze, zaczęły przynosić większe zyski. Rzecz jasna uciskał tylko dzielnice biedy, z których sam się wywodził, gdzie był póki co bezkarny i miał też pomoc innych uliczników, którzy sami byli za słabi, aby coś zdziałać, a on stał się ich nieformalnym liderem. Miał wtedy nawet ambicję zostać największym bossem przestępczym w tym mieście, później na całych terenach Federacji, a w końcu i na ziemiach dawnego USA. I plany te szybko się posypały, gdy w końcu posunął się za daleko i zaczął napadać, kraść oraz ściągać haracze w innych dzielnicach, co się nie spodobało władzom, na dodatek dość surowym. Wysłali za podrzędnymi bandziorami nie lokalną milicję czy inne siły porządkowe, ale kilku najemników-weteranów, którzy w ciągu kilku minut od przybycia do ich kryjówki zabili część, resztę złapali i wsadzili do aresztu, gdzie ekspresowo ich osądzono. Federacja nie mogła pozwolić sobie na straty wizerunkowe, jak się okazało niedługo miał wizytować to miasto generał czy jakaś inna szycha z armii, żeby podpisać jakiś intratny dla Federacji kontrakt, więc miasto miało świecić przykładem, czego lokalne oprychy nie ułatwiały. Ale Federacja nie mogła wyjść na bezduszną, przynajmniej oficjalnie, bo w ramach interesów robiła gorsze rzeczy, więc sąd dał wszystkim podobne wyroki kilku lat więzienia. Jimmy odsiedział niecały rok i został wypuszczony. No, w pewnym sensie. Po prostu kontrakt ubito, Federacja miała zająć się dostawami dla armii, ale najpierw musiała poprowadzić linię kolejową i trasę dla karawan przez ziemie kilku gangów, gdzie pojawiały się czasem nawet Sępy, które z czasem przejęły tam władzę. Zabezpieczano się najemnikami, ale to było za mało i straty były zbyt duże. Nie byli w stanie bronić robotników, a tych ciężko było zastąpić, a tym bardziej sprowadzić innych, gdy ocaleli opowiadali po powrocie do domu, co miało tam miejsce. Więc posłano tych, z których życiem się nie liczono: Bezrobotnych, biedaków i więźniów, tym ostatnim obiecując amnestię po odpracowaniu roku. Kuszące, niczym wybawienie, ale nikt nie wspomniał, że robotnicy żyli średnio kilka tygodni, miesięcy góra. Jimmy odpracował mniej więcej dwa tygodnie, bo od razu zgodził się na propozycję rządu, bo z takiej roboty łatwiej uciec niż ze strzeżonego więzienia. Gdy bandyci i Sępy znów zaatakowali, zaczął ucieczkę ze swoimi ludźmi. Nie uciekli za daleko, tylko do najbliższej jaskini. Jeden z nich w panice, byli bowiem ścigani i tamci prawie ich już dopadli, odpalił dynamit wykorzystywany na budowie i rzucił za siebie. Nikt nie wiedział, czy kogoś to zabiło, ale odcięło uciekinierów w jaskini. Zginęliby, gdyby nie odnaleźli jakiegoś wyjścia. Najpierw maszerowali bez celu, w końcu trafili jednak na opuszczony obóz jakichś podróżnych, zamordowanych przez bandytów. Przy pomocy znalezionych tam, a niezagrabionych przedmiotów, pozbyli się łańcuchów, zmienili ubrania na te mniej rzucające się w oczy, a nawet wrócili do jaskini, razem z przebranymi w swoje ciuchy trupami, którym zmasakrowali dla pewności twarze kamieniami, a później przysypali gruzem. Może i zbyteczne środki ostrożności, ale dzięki temu nie było wątpliwości, że są martwi. A dla nich oznaczało to okazję na nowe życie. Za zabrane tamtym trupom przedmioty, których inni nie zrabowali, oraz własne wyposażenie górnicze zdobyli gotówkę, a za tę pojechali pociągiem daleko poza obszar jurysdykcji Federacji, aby zacząć nowe życie. Ciężko im jednak było osiąść gdzieś na dłużej, a na dodatek mieli już dość uczciwej roboty. I tak zaczęli tę mniej uczciwą, zajmując się wszystkim, bowiem gdy tylko uzbierali zwykłą pracą na jakąś broń zaczęli działać jako najemnicy, czasem też jak zwykli bandyci, przemytnicy, handlarze niewolników czy po prostu spluwy do wynajęcia. Dziś, po dwóch latach od ucieczki, banda Jimmy’ego, uszczuplona o kilka zabitych w ten czy inny sposób osób, oraz wzmocniona innymi wykolejeńcami, dalej robi to, co kocha, przemierzając pustkowia.

    Umiejętności: Doskonale opanował walkę wręcz i z pomocą krótkiej broni białej, takiej jak kastety, noże, pałki, młoty i maczugi, zwłaszcza jeśli przy okazji może wykorzystać swoją siłę. Miał już okazję, żeby nawąchać się prochu, choć preferuje rewolwery i rozmaite karabiny, takich wojskowych nie miał nigdy w rękach, ale rozmaite czterotaktowe czy dwutaktowe lub broń myśliwską już jak najbardziej. Spora charyzma i dobre gadane, kłamie tak, że sam często jest pod wrażeniem, jak wiarygodnie to brzmi. Szybko się uczy.

    Wady: Inna broń biała czy palna to dla niego czarna magia, z materiałami wybuchowymi miał do czynienia tylko wtedy, gdy pracował przy budowie kolei i trasy dla karawan, a to i tak był tylko dynamit i raz prawie się nim zabił, więc raczej unika tego, jeśli może. Złota rączka z niego żadna, niewiele sam potrafi naprawić i raczej zdaje się na kogoś z bandy lub kogoś, komu może zapłacić za robotę. W życiu nie kierował żadnym pojazdem ani nie jeździł konno. Podstawowe wykształcenie, niekiedy nawet mniej, w dzieciństwie nie musiał umieć więcej, a później nie było czasu nic poprawić.

    Zalety: Całe jego życie sprawiło, że jest silny i wytrzymały. Do tego jest dość doświadczony i uniwersalny, choć nie działa z bandą długo, to jednak jadł chleb z niejednego pieca, więc zna się na różnych fachach i na dobrą sprawę niewiele zleconych zadań to będzie dla niego pierwszyzna.

    Specyfikacje: Chyba nic szczególnego.

    Zawód: Swego rodzaju wolny strzelec. Może robić co chce, i robi co chce. Czasem zajmuje się rozmaitymi sprawami, jak na najemnika przystało, ale nie stroni też przed zwykłymi napadami, grabieniem podróżnych, handlem zdobytymi łupami, kilka razy przemycał nawet nielegalne dobra i załatwiał niewolników. Nie jest zbyt moralny czy amoralny, więc łatwo mu wybierać różne zlecenia i tym podobne, byleby były dobrze płatne.

    Frakcja: Ceni sobie najbardziej swoją wolność, kocha swoje życie, które pozwala mu iść, gdzie chce, i robić, co chce. Dlatego nie jest częścią jakiegoś większego gangu czy frakcji, ma swoich ludzi i to mu wystarcza. Poza wolnością lubi też jednak życie, więc nie będzie walczyć do końca i umierać, gdy dany mu będzie wybór dołączenia do kogoś lub pójścia do piachu, choć jeszcze nikt nie wystąpił z podobną propozycją, przynajmniej z większych graczy w regionie.

    Ekwipunek:
    - Kompas.
    - Osełka.
    - Scyzoryk.
    - Mała, ładowana ręcznie latarka.
    - Długi nóż.
    - Nóż okopowy.
    - Maczuga
    - Śpiwór.
    - Narysowana ręcznie mapa najbliższych okolic.
    - Notatnik.
    - Trzy ołówki.
    - Zapalniczka.
    - Worek z suchym prowiantem, dokładniej sucharami, suszonym mięsem i wędzoną rybą, na około dwa tygodnie.
    - Bukłak z wodą na około dwa tygodnie.
    - Dwie butelki jakiegoś w miarę porządnego piwa.
    - Plecak na większość sprzętu i zdobyte fanty.
    - Długi na sześć metrów zwój liny.
    - Nabity rewolwer 357 Magnum.
    - Kowbojski wielostrzałowiec, czyli broń strzelająca nabojem 357 Magnum, ładuje się ją pojedynczymi nabojami, mieści maksymalnie siedem sztuk. Idealna broń na krótki i średni dystans, dość celna, gdy się przyłożyć, ale gdy trzeba, łatwo wypruć z niej siedem strzałów w krótkim odstępie czasu. Również naładowana.
    - Czterdzieści dodatkowych nabojów 357 Magnum do obu tych broni.

    Wygląd:
    3098320b13b05b1403ddab213f99e662.jpg


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt Mistrz Gry

    ZAAKCEPTOWANE

    Zacznij, gdzie ci pasuje do postaci.


  • Elarid Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Elarid Mistrz Gry

    Imię: David.

    Nazwisko: Taylor.

    Narodowość: Amerykanin.

    Pseudonim: Ręka Federacji.

    Charakter: W grze.

    Wiek: Trzydzieści pięć lat.

    Majątek oraz nieruchomości: Własna willa w mieście Aspirton i niemalże całe to miasto wraz z przyległymi osadami. Niemalże, bo nie należą do końca do niego, jest tylko zarządcą z ramienia Federacji, ale na dobrą sprawę to on sądzi spory mieszkańców, zapewnia im niezbędne towary, pomaga w potrzebie lub srogo kara, a o porządek dbają jego ludzie, więc ciężko, żeby nie był kimś ważnym. Bierze większość z danin i podatków od mieszkańców, tak w gotówce, jak i w płodach rolnych czy innych dobrach, resztę odsyła do Federacji. Federacja dostaje też większość, około 60%, od innych jego biznesów, a więc dochodów ze sprzedaży towarów z karawan, ze sprzedaży płodów rolnych, przynoszonych przez myśliwych skór, futer i mięsa czy zdobyczy wyniesionych przez poszukiwaczy z ruin albo pustkowi. Ma też dochody, z których czerpie wyłączone korzyści, jak choćby czarnorynkowa sprzedaż niektórych dóbr znalezionych w ruinach, okazjonalnie handel niewolnikami z Nordami czy bardziej pospolitymi bandytami i tym podobne. Do tego nieruchomości i tym podobne zostawione w mieście, z którego przeniósł się do Aspirton. Cały jego majątek jest ciężki do wycenienia, to też poniekąd służba czy najemnicy, ale w sejfie w swojej wilii ma też sporo gotówki, cztery tysiące kapsli i pięćdziesiąt tysięcy dolarów Federacji. W magazynach i innych takich trzyma dobra na handel wymienny, gdyby kogoś nie interesowały tamte waluty.

    Rodzina: Choć jego familia jest powszechnienie znana i szanowana, to tyczy się to bardziej jego nazwiska, niż konkretnych osób, ponieważ niewielu Taylorów zostało na świecie. Poza Davidem, obecną głową rodziny, jest tylko jego brat, Thomas. Awanturnik, zabijaka, hazardzista i kobieciarz, ale nigdy nie ciągnęło go do wielkiego handlu i wielkiej polityki. Razem ze swoją grupą narwańców przemierza Wielkie Pustkowia, przeszukując ruiny, nanosząc na mapy nowe osady, donosząc o nowych złożach i zasobach i tak dalej. Rzecz jasna, pracują na żołdzie Federacji i Davida, to jemu w pierwszej kolejności donosząc o tych najciekawszych czy najcenniejszych odkryciach. Rzecz jasna, David kocha swojego brata i się o niego troszczy, dba więc o to, aby nigdy mu niczego nie brakowało, a na misje przydziela mu najlepszych najemników spośród swoich ludzi czy współpracujących z Federacją Szponów, aby zapewnić mu jak największe bezpieczeństwo. Oddany pracy i swym interesom, David nigdy nie miał czasu na znalezienie stałej partnerki, zwłaszcza że poza uczuciami, a nawet przed nimi, stoi kwestia majątku i innych korzyści, jakie mógłby ugrać dzięki takiemu związkowi.

    Towarzysze:

    - Paszczak, czyli udomowiony Pełzacz Jaskiniowy. Zakup tego stworka był przykładem tego, co robi człowiek, gdy ma za dużo pieniędzy i nie wie na co je wydać, jednak tego potworka odpowiednio wytresowano, stał się więc o wiele skuteczniejszy, niż wszelkie dostępne na rynku psy obronne czy jakieś udomowione mutanty. Póki co jeden, ale David rozważa kupienie ich w większej ilości, chociaż nie ma żadnych podziemnych przejść, aby je nimi obstawić.

    - Thomas Taylor - Ten drab prędzej wygląda na wynajętego osiłka, niż jego brata, ale właśnie nim jest. Jak to już zostało powiedziane, awanturnik, hazardzista, kobieciarz i ryzykant, silny i wytrzymały, wirtuoz walki na pięści, bronią białą i palną, preferuje zwłaszcza obrzyny, strzelby i rewolwery. Najczęściej nie przebywa tam, gdzie David, ale wpisuję go tu, bo niedawno wrócił z ostatniej wyprawy i zostanie na dłużej, aby odpocząć, uzupełnić zapasy i zebrać nowych ludzi.

    - Szeryf - Słynął z tego, że miał spore poczucie sprawiedliwości, więc dołączył do Świętych. Jednak szybko okazało się, że choć znał się na rzeczy, bywał podatny na łapówki, przez co wydalono go z szeregów tej frakcji. Zaczął wałęsać się po świecie, aż w końcu trafił do Aspirton. Po audiencji u Davida Taylora wrócił jako inny człowiek, bo choć wciąż wierzył w sprawiedliwość, to teraz sprawiedliwością była dla niego postać jego szefa, nikt inny. David po prostu wyciągnął go z długów i spłacił kilku dybiących na jego życie łowców nagród, a na gang, któremu Szeryf kiedyś podpadł, rozbił w pył swoimi najemnikami. Po tym Szeryf stał się mu wierny jak pies, przez co przymyka oko lub wręcz sam wykonuje rzeczy niezgodne z prawem, jeśli tego zażyczy sobie jego przełożony. Został mianowany Szeryfem miasta, stąd jego przydomek, a funkcję tę sprawuje dobrze, miał swój wkład w oczyszczenie okolicy z bandytów, Zombie i innego ścierwa. Ponadto powołał on innych, podległych mu, stróżów prawa, Konstabli, obecnie jest ich dwóch, oraz miejską milicją, którą szkoli i której przewodzi. Podczas służby w szeregach Świętych nauczył się obsługiwać krótką broń palną, choć preferuje swój pistolet ponad wszystko, zna się też na prawie karnym Federacji, walce wręcz, pałkami, tonfami czy paralizatorami. Silny i wytrzymały, da radę, gdy dostanie w mordę i przy tym odda o wiele mocniej.

    - Steven Dyer - Jednooki Diabeł, prawdziwy pies wojny i maszynka do zabijania za pomocą materiałów wybuchowych, noży, maczet i rozmaitej broni maszynowej, od pary lekkich pistoletów maszynowych, przez ręczne i uniwersalne karabiny maszynowe. Doświadczony, wiele już widział i przeżył. David wynajął go przed wyruszeniem do Aspirton, znając jego reputację. Początkowo miała to być jedna misja, ale z czasem przedłużono kontrakt na czas nieokreślony, ponieważ tak dobrze Dyer i jego ludzie sprawdzają się w ochronie Davida, jego miasta, mieszkających tam i w okolicy ludzi oraz wszelkich interesów.

    - Narendra Bir Singh - Osobisty ochroniarz Davida, podlegający wyłącznie jemu, nie Dyerowi czy nawet komukolwiek z zarządu Federacji. Znają się od wielu lat, razem się wychowywali i pracowali dla Federacji jeszcze wtedy, gdy staruszek Davida żył. Narendra jest Ghurkiem, od najmłodszych lat szkolonym do roli elitarnego ochroniarza, zna się więc na walce bronią białą, zwłaszcza kukri, bronią palną wszelkiej maści, walce wręcz, sztuce przetrwania i tym podobnych. Z rodziną Taylorów łączy go długa historia, jego przodkowie służyli za ochroniarzy jeszcze dziadka i ojca Davida, a Narendra jest szczególnie wierny rodzinie i jej głowie, Davidowi, ponieważ to on uprosił zabranie jego i jego rodziny do schronu razem z częścią służby.

    - Brian Flores - Zamiłowanie do nieczystej i brudnej gry nie jest niczym niezwykłym, zwłaszcza w Federacji, ale choć to był oficjalny powód zesłania go na pogranicze, tak naprawdę chodziło o to, że zwyczajnie wykazał się i udowodnił swoją wyższość nad starymi wygami tej frakcji, co mogło skończyć się dla niego o wiele gorzej. Zgorzkniały utratą posady i brakiem perspektyw na przyszłość najpewniej by zapił się na śmierć lub zginął w jakiejś pijackiej burdzie gdyby nie to, że pomogli mu ludzie Davida i on sam, stawiając na nogi, choć wciąż łakomie spogląda na wszelkie butelki i barki w willi Taylora. W zamian za to stał się jego prawą ręką, twarzą Davida w układach z bandytami, najemnikami gorszego sortu czy łowcami niewolników.

    - Alison Hicks - Uznała, że marnuje się w jednym z wielkich miast Federacji, gdzie nie miała szans na rozwój. Gdy usłyszała o błyskawicznej, jak na obecne standardy, karierze Davida Taylora w Aspirton od razu tam ruszyła, pragnąc przeżyć przygodę na pograniczu i znaleźć zajęcie odpowiednie do jej umiejętności. Utalentowana w prawie, biurokracji i administracji, została w końcu jego niemalże lewą ręką w sprawach legalnych interesów. Awansowała jednak o wiele szybciej, niż została prywatną sekretarką Taylora, gdy zapałała do niego uczuciem, przez które wylądowali w łóżku i lądują tam od tej pory tak często, jak tylko się uda. Kochająca, oddana i wyrozumiała, mimo wszystko zadowala się pozycją jego kochanki, z tego względu popuszczając mu też inne romansy na boku, choć nie traci nadziei, że w końcu zostanie jego żoną.

    - Catherine Brasher - Właściwie David nie jest pewien, czy tak się nazywa, bo trafiła do niego w dość nietypowy sposób, mianowicie jako przypieczętowanie umowy. Poza jego sferą wpływów wałęsa się pomniejszy gang handlarzy niewolników, który David nieświadomie ocalił, wybijając pewnych bandytów, którzy chcieli się ich pozbyć, choć nic o tym wcześniej nie wiedział, chodziło o zabezpieczenie jego interesów. Jednak tamci odebrali to w swój sposób i w końcu doszło do rozmów, dzięki czemu Taylor ma jak pozbywać się niewygodnych osób czy jeńców spośród wybitych bandytów, a w zamian ma szansę na otrzymanie taniej siły roboczej do swoich farm czy innych interesów. Catherine, jak powiedzieli, że się nazywa, otrzymał w prezencie. Łowcy nie byli sami z siebie zbyt brutalni, a z nią zdecydowali się od początku obchodzić łagodnie, mając zamiar sprzedać ją lub oddać komuś ważnemu, jednak niewola i najpewniej strata bliskich i dotychczasowego życia zmieniły ją. Cicha i posłuszna, niemalże jak zabawka, poza byciem drugą, bardziej okazjonalną, kochanką Davida dba też o jego willę i służy mu niekiedy za szpiega, bowiem po niej nikt nic się nie spodziewa, a ona wypełni każdy jego rozkaz, choć David nie jest pewien na ile zawdzięcza to handlarzom niewolników, a na ile łagodnym i czułym traktowaniem jej oraz, być może, byciem wybawcą w jej oczach.

    Poza tym ma też ludzi, którzy nie towarzyszą mu cały czas i nie są warci wymienienia z imienia, takich jak rozmaici partnerzy w interesach, podległe mu lokalne władze, służba w willi, lokalna milicja lub najemnicy.

    Historia: Miał łatwo już od początku. Nawet za łatwo. Jego ojciec przed wojną i apokalipsą dorobił się sporego majątku, głównie poprzez handel nieruchomościami, transport różnych dóbr i tym podobne, choć babrał się też w nielegalnych interesach, miał też swoje kontakty w polityce. To te kontakty, dobra reputacja i wielki majątek pozwoliły mu na dowiedzenie się zawczasu o zbliżającej się wojnie i dzięki temu trafił tam z rodziną, żoną i synami, oraz częścią majątku, co którego miał pewność, że będzie coś warte, jak złoto, srebro i tym podobne, oraz najwierniejszymi i najważniejszymi podwładnymi. Dzięki temu przeczekali ten czas, a po wyjściu staruszek Davida odnalazł się dość szybko w nowej sytuacji, po jakimś czasie stając się jednym z przedsiębiorców w Federacji Handlowej. Korzystając ze swojej pozycji i odpowiedniego majątku, wykształcił obu synów, ale tylko Davida ciągnęło do przejęcia schedy po ojcu, więc poza zwykłą nauką zgłębiał ekonomię, prawo i tym podobne, uczestnicząc w różnych interesach, nabierając praktyki i poznając nowych ludzi. Uczył się pilnie i skutecznie, już w wieku dwudziestu pięciu lat pomagał ojcu z jego przedsiębiorstwem, a gdy ten przez stan zdrowia i wiek odszedł na emeryturę, w wieku dwudziestu ośmiu przejął niemalże całą władzę. Dwa lata później zmarła jego matka, a pół roku później ojciec. Jeszcze przez jakiś czas David zajmował się interesami z biura w jednym z większych miast kontrolowanych przez Federację Handlową, ale choć kochał luksusy i dostatnie życie, to w końcu go to wszystko znudziło. Chciał dołączyć do brata-awanturnika, ale takie życie też nie było dla niego. Jednak znalazł w końcu swoją drogę, coś, co pozwoliło mu zaznać czegoś nowego, ale i nie tak niebezpiecznego. To, co mu nie było potrzebne w mieście sprzedał, nieruchomości powierzył opiece starego przyjaciela rodziny, co do którego miał jak najlepsze przeczucia, był jego przyjacielem i po śmierci ojca też w pewnych kwestiach mentorem, przyjaźnił się też z jego ojcem. Zabrawszy gotówkę, tak pieniądze Federacji, jak i dolary armii czy kapsle używane przez frakcje bandytów i im podobnych, inne dobra oraz swoją świtę, osiedlił się w mieście nazwanym Aspirton. To była stosunkowo nowa osada, pojawiła się na mapie, gdy kilku zmyślnych kupców z Federacji wykorzystało ukształtowanie terenu do utworzenia przystanku dla karawan, a później to przeobraziło się w osadę, miasteczko i wreszcie miasto, choć wiele mu brakuje do tych, które niegdyś stały w USA lub nawet ich ruin. Było jednak co najmniej dochodowe, dawało okazję zarobku. Te nieco zmalały, gdy Kolejarz i tu pociągnął swoje linie, przez co ilość karawan przepływających przez Aspirton zmniejszyła się o blisko połowę, jednak David się tym nie martwił, szybko znalazł nowe źródła dochodu, głównie dzięki bratu, który mu je znajdywał, jak ruiny do przeszukania czy złoża różnych surowców, ale poza tym rozwinął też lokalny handel, ukrócił bandytyzm, nawiązał kontakty z grupkami myśliwych, którzy w zamian za zaopatrzenie zaczęli przynosić mu futra, skóry i mięso, zadbał też o rozwój mniejszych osad, głównie rolniczych, otaczając je swoją opieką, zaczął organizować karawany do kolejnych małych miasteczek, które często na nowo odkrywał jego brat, a które potrzebowały zasobów, jakie miała tylko Federacja. W uznaniu za jego zasługi, zarząd Federacji wkrótce nadał mu pełną władzę nad miasteczkiem i okolicą oraz zagwarantował większość zysków z terenów, które co dopiero mają zostać objęte jego władztwem. I tak właśnie toczy się jego życia, przedsiębiorcy, głowy dobrej rodziny, swego rodzaju władcy pogranicza. I kogoś, o kim niewielu wie, jak potrafi być przebiegły, zdradziecki i brutalny w interesach, czy nawet osobiście, jak wiele nielegalnych targów z większymi i mniejszymi gangami, mafiami i tym podobnymi frakcjami dobił. Ale nikogo to też nie interesuje, nie gdy przez miejscowych uważany jest za zbawcę, a tym z góry odpala odpowiedni procent od dochodów.

    Umiejętności: Choć można się tego po nim nie spodziewać, to nie jest aż tak łatwym przeciwnikiem, na jakiego by wyglądał. Choć ma ochroniarzy i najemników, i to na nich polega, to potrafi się bronić we własnym zakresie: Opanował strzelanie z krótkiej broni palnej, rozmaitych pistoletów i rewolwerów, a także walkę wręcz, choć to głównie ruchy i ciosy używane w boksie. Jest też silny, szybki, wytrzymały i ma dobrą kondycję, nad czym regularnie pracuje na siłowni.

    Wady: Choć regularnie ćwiczy na siłowni, boksuje, uczęszcza na strzelnicę i sparingi z Szeryfem to raczej żaden z niego wojownik. Nie jest zahartowany surowymi warunkami po apokalipsie, niewiele ich odczuł, może radzić sobie co najwyżej z brakiem snu, co często było wymagane w jego pracy, poza tym nie wytrzyma długo bez jedzenia czy picia, lubi luksus. Kobieciarz, przez całe życie miał wiele różnych kochanek, do końca życia będzie mieć ich pewnie jeszcze więcej. Uzależniony od cygar, zwłaszcza tych przedwojennych, tych po apokalipsie nawet nie rusza. Lubi sobie też chlapnąć, choć bez alkoholu może żyć. Kompletnie nie zna się na materiałach wybuchowych i walce bronią białą, może poza wymachiwaniem nią niemalże na oślep, co raczej niewiele da.

    Zalety: Dobrze wyedukowany i oczytany, ale na standardy sprzed apokalipsy, teraz jego wiedza to o wiele więcej, gdy dostęp do edukacji jest tak ograniczony. Jego wiedza to nie tylko wiedza ogólna, doskonale zna się nie tylko na handlu, ale też prawie, przynajmniej tym panującym w Federacji, co ułatwia mu załatwienie interesów. Poliglota, włada płynnie kilkoma językami. Ma smykałkę do rozmaitych interesów, charyzmę i niemałe gadane. Wraz z biznesem swojego ojca, przejął też wiele jego kontaktów, różnych kontaktów, z którymi może robić interesy lub poprosić o udzielenie mu pomocy.

    Specyfikacje: Uwielbia cygara, poza tym chyba nic szczególnego.

    Zawód: Przedsiębiorca, kupiec, handlarz, ciężko to dokładnie określić. Ogółem dba o interesy swoje i swojej frakcji, zwiększając zyski i dbając o bezpieczeństwo rozmaitych operacji.

    Frakcja: Federacja Handlowa.

    Ekwipunek: Nie musi nosić ze sobą wiele, zwykle ma wszystko pod ręką w swoim biurze czy gdzieś indziej albo ktoś mu to nosi, więc przy sobie ma tylko zapalniczkę, pudełko zapałek, pudełko kubańskich cygar, paczkę miętowych gum do żucia, opakowanie prezerwatyw, wszelkie niezbędne dokumenty w portfelu, pięćset dolarów federacyjnych w gotówce, również w portfelu. Do tego ubiór niżej i pas z kaburą chowany pod ubraniem lub noszony na widoku, a w niej pistolet Beretta M9 (naładowany), i dwa dodatkowe magazynki.

    Wygląd:

    David Taylor.jpg


  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Elarid Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Elarid Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Wrogie niebo Legion Dusz [Dark Dante] Stalowa Wola Zgniły świt Mistrz Gry

    ZAAKCEPTOWANE

    Zaczynasz w Aspirton.


Log in to reply