[Kanada] Reaktor (SE)


  • Mistrz Gry

    Misja na którą wysłani zostali Firestorm i adept Fiery Marshal. Atak na doświadczalny reaktor atomowy na południowym wschodzie Kanady, z użyciem ziemskiej technologii oraz metaludzi.


  • Mistrz Gry

    Bulorwas
    Przez chwilę nic się nie działo, ale w pewnym momencie przed oczami Aleksa zaczęły pojawiać się tańczące z niewiarygodną prędkością żółte i pomarańczowe rozbłyski. Wyglądały trochę jak iskry… Firestorm zaczął iść w stronę zakończenia tuby. Aleks nie zdążył jednak podjąć decyzji o tym samym. Firestorm za to był doświadczonym użytkownikiem teleporterów. Nagle świat dookoła Aleksa zmienił się w jeden złocisty płomień i nagle nie był już w Strażnicy.
    Znajdowali się obaj na małej polanie w środku lasu, było około południa, słońce przebijało się przez chmury. Dużym wysiłkiem woli udało się powstrzymać mdłości i Aleks dosyć szybko zorientował się, że po prawej stronie widać elektrownię, w której znajduje się doświadczalny reaktor. Firestorm już leciał w tamtą stronę, nisko nad ziemią. Obejrzał się.
    - Chodź szybko, nie możemy pozwolić im zrobić czegokolwiek reaktorowi.
    Kiedy Aleks wykonał rozkaz, dosyć szybko znaleźli się przy ogrodzeniu elektrowni. Z tej strony nie widać było żadnych uszkodzeń, ale zza muru dobiegały odgłosy cierpienia, jakby kilku ludzi zmagało się z dużym bólem, było rannych. Firestorm przycupnął przy murze.
    - Najpierw musimy zorientować się w sytuacji. Szybko tam spojrzę.



  • - Twoja decyzja. Krzyknij, jeśli będę miał tam od razu wparować. Jeśli nie wrócisz w ciągu 4 minut, uczynię tak samo. - Odpowiedział siadając na ziemi i patrząc na swój zegarek. Nie miał stroju czy innego takiego gówna, do walki zawsze szedł w wygodnych ciuchach, nie czuł potrzeby paradowania w pelerynie.


  • Mistrz Gry

    Firestorm zerknął na niego, po czym obie dłonie przyłożył do muru. W jednej chwili fragment pomiędzy rękami zmienił kolor i jakby konsystencję, kształtując pomarańczowy okrąg, przez który superbohater zajrzał do środka.
    – Cholera, chodź! – to mówiąc, rozrzucił ręce na boki, a otwór rozszerzył się do wielkości człowieka. Firestorm wbiegł na teren reaktora.
    Na ziemi leżało kilkoro ludzi. Niektórzy nie ruszali się w ogóle, inni wili się z bólu. Firestorm szybko przechodził między jednymi a drugimi.
    – Trzeba im pomóc. Znasz się na pierwszej pomocy? – zapytał Aleksandra.



  • - Jako tako. No i umiem wypalać rany. Ruszaj. Ja się nimi zajmę, ruszaj. - Odrzekł i ruszył pomóc, zaczynając od tych najbardziej potrzebujących. Co chwila odwracał wzrok, by sprawdzić stan Firestorma, o ile nie musiał bardzo się skupić na wykonywanej czynności. Gdy zajął się tymi bardziej rannymi, wszystkich ewakuował poza obiekt, to jest przeniósł.


  • Mistrz Gry

    Firestorm wzbił się w powietrze, po czym skierował w stronę miejsca, z którego dochodził dym, a którego nie widział Aleks ze swojej pozycji. Ludzie leżący na ziemi byli w większości żywi… W większości, bo jedna kobieta była martwa, a inna osoba – mężczyzna, wykrwawił się dziesięć sekund po tym, kiedy Aleks zaczął mu pomagać. Resztę jednak udało się ustabilizować, bowiem charakter ich ran nie był wcale skomplikowany i każda osoba po podstawowym kursie pierwszej pomocy by je opatrzyła.
    Rany były zadane jakimś ostrym narzędziem, to było jasne jak słońce. Obrażenia kłute i cięte wywoływały obfite krwawienie. Nie był to żaden rodzaj miecza, bo kości nie zostały naruszone. Bardziej nóż, ale to dziwne ułożenie ciał… Jedynie jeden mężczyzna, ochroniarz, miał rany po kulach. Jego też udało się uratować, lecz z niemałym trudem.
    Kiedy Aleksander zabrał się do układania ciał w bezpiecznym miejscu, w małej słuchawce podarowanej mu tuż przed wyruszeniem na misję usłyszał głos Firestorma.
    – Fiery Marshall, przyjdź tu natychmiast. Wywołali pożar, muszę ustabilizować reaktor. Ty zajmiesz się zbirami. Szybko, strzelają do mnie! – zakończył przynaglającym okrzykiem.



  • - Nie ma problemu. - Porzucając rannych, Marshall wszedł do środka i od razu aktywował swoją moc, ale w trochę innym wariancie niż zwykle. Zaczął korzystać ze zdolności obniżania temperatury i zamrażania, rozsiewając lodową aurę na wszystko w okół 10 metrów od niego. Znalazł szybko osłonę i wyjrzał za nią, szukając sprawców zajścia. Poprzez obniżenie temperatury otoczenia, nie dość, że lekko poprawi stan elektrowni, to jeszcze w tym obszarze będzie mógł korzystać z większym spokojem ze swojego ognistego atrybutu. No i walka w mrozie nie będzie przyjemna dla wroga.


  • Mistrz Gry

    Na początku musiał przebiec przez kilka zakrętów długim korytarzem, aż dotarł do większego pomieszczenia, czegoś w rodzaju hali przeładunkowej. Tam czekało na niego kilka ciał przeciwników, powalonych przez, jak się domyślił, Firestorma. Zobaczył, że są ubrani na czarno i mają pistolety maszynowe – całkiem klasyczne wyposażenie bojowników, z którymi walczyła często Liga. Kierując się hałasem, Aleks wszedł przez podwójne drzwi po prawej stronie do kolejnego korytarza, a z niego dotarł do nieco mniejszego pomieszczenia, wyglądającego jak poczekalnia, z której odchodziły drzwi do pokojów służbowych, prawdopodobnie szatni i biur. Jednak to kolejne podwójne drzwi, naprzeciwko, przykuły jego uwagę.

    Były wyłamane, jedno ze skrzydeł leżało po prawej, blisko środka sali. Za wejściem znajdowało się pomieszczenia reaktora, pełne barierek, ramp i schodków, wyznaczających trasy przemieszczania się pracowników. W sali tej znajdował się wielki prostopadłościan, z frontową ścianą pełną wskaźników i światełek, na której dole widać było kilka okienek z grubymi szybami, a na górze napis po angielsku: “Rozruch wyłączony”. W środku Aleks widział Firestorma, starającego się nie dopuścić wrogów do reaktora, latającego w tę i we w tę. Nie mógł jednak pobiec mu na pomoc, gdyż zobaczył go jeden z przeciwników i natychmiast wbiegł przez zniszczone drzwi, celując w przybysza.
    Do tego czasu mniejsza salka, w której zatrzymał się Fiery Marshall, wypełniła się zimnym powietrzem, a na ścianach zaczął osadzać się szron. Gdy Aleks w ułamku sekundy podjął decyzję, jak unieszkodliwi strzelca, by móc szybko pomóc Firestormowi, coś uderzyło go od tyłu w prawy bark, a chwilę później przeszył go ogromny ból, tak duży, że musiał uklęknąć. Wówczas wróg z przeciwka zaczął strzelać, trafiwszy młodzieńca w okolice lewej piersi, co spowodowało kolejną falę bólu.
    Marshall zorientował się, że prawy bark został przebity czymś w rodzaju łańcucha, i że ktoś, kto go rzucił, zaczyna ciągnąć.
    Miał naprawdę pół sekundy, aby zdecydować, co teraz zrobić.


Log in to reply