Kompanie Najemników [Sezon 5]


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Bardzo oryginalny pomysł, który ukradłem komuś innemu, ale nie będę przecież rzucał nazwiskami. Psy Wojny to wszystkie jednostki, jakie możecie wynająć za złoto i użyć je przeciwko swoim wrogom, a może nawet przeciwko własnym ludziom. Warto spojrzeć jednak na zasady rozgrywki, gdyż najemnicy dysponują własną mechaniką, którą musicie przestrzegać.

    Cennik najemników (cena za jedną turę):

    Piechota:
    Drwale - 50 za 50 złota.
    Ulicznicy - 200 za 50 złota (tracisz 2% zadowolenia i morale).
    Niewolnicy - 200 za 50 złota (1/6 szansy na bunt (rzut kością)).
    Bandyci - 100 za 50 złota (tracisz 3% zadowolenia i morale).
    Goblińska Piechota - 200 za 100 złota.
    Kosynierzy - 100 za 100 złota.
    Najemni Miecznicy - 100 za 150 złota.
    Najemni Włócznicy - 100 za 150 złota.
    Najemnicy Halabardnicy 100 za 200 złota.
    Krasnoludzcy Wędrowcy - 50 za 200 złota.
    Wikingowie - 100 za 250 złota.
    Orczy Łupieżcy - 50 za 250 złota.
    Spieszeni Wędrowni Rycerze - 50 za 250 złota.
    Najemni Pikinierzy 50 za 300 złota.
    Orczy Grabieżcy - 50 za 300 złota.

    Dystansowe:
    Myśliwi - 100 za 125 złota.
    Maruderzy - 100 za 150 złota (tracisz 3% zadowolenia i morale).
    Najemni Łucznicy 100 za 200 złota.
    Krasnoludzcy Oszczepnicy - 50 za 200 złota.
    Sokolnicy - 50 za 225 złota.
    Najemni Kusznicy - 50 za 250 złota.

    Kawaleria:
    Najemni Konni Łucznicy - 50 za 175 złota.
    Najemni Konni Oszczepnicy - 50 za 200 złota.
    Jeźdźcy Wilków - 50 za 200 złota.
    Jeźdźcy Wargów - 50 za 300 złota.
    Wędrowni Rycerze - 25 za 350 złota.

    Inne:
    Drowscy Skrytobójcy - 1 za 500 złota (nie można stosować w tej samej turze, co Elfiego Zwiadowcę).
    Elfi Zwiadowcy - 1 za 500 złota (nie można stosować w tej samej turze, co Drowskiego Skrytobójcę).
    Władca Bestii - 1 za 500 złota.

    Flota:
    Drakkar - 1 za 200 złota.
    Korsarz - 1 za 300 złota (tracisz 5% zadowolenia i morale).


  • Elarid

    Piechota:

    Ulicznicy - Łotry, rabusie, kieszonkowcy, donosiciele, podrzynacze gardeł. Niewiele dobrego można o nich powiedzieć. Żyją w rynsztokach, dzielnicach biedy i ulicach wielkich miast, tam też się ich werbuje. Ich cena jest niska, a liczba wielka, choć skuteczność pozostawia wiele do życzenia, jest to więc typowe mięso armatnie. Choć potrafią narobić szkód w walce wręcz, używając dwóch sztyletów, to przeciwko dobrze wyszkolonym lub opancerzonym przeciwnikom nie zdziałają wiele, zwłaszcza jeśli będą też pod ostrzałem jednostek dystansowych, machin czy dział. Komplikuje to też raczej kiepskie morale oraz brak pancerza. Lepiej mimo wszystko sprawdzają się, gdy brużdżą przeciwnikowi, gdy ten zajmie jakieś miasto, choć na polu bitwy giną, skutecznie oszczędzając w ten sposób inne, bardziej wartościowe, jednostki.
    Ulicznicy.jpg

    Bandyci - Podobni do Uliczników, jednak werbowani po lasach, gościńcach, podejrzanych karczmach i opuszczonych ruinach. Na co dzień napadają na podróżnych, kupców czy małe wioski, ale jeśli nie przynosi to zysków lub muszą uciekać przed prawem albo konkurencją, to zbierają się w większe bandy i wynajmują się jako najemnicy. Wbrew pozorom to dość skuteczna piechota lekka, zwłaszcza jeśli ma bruździć przeciwnikowi na tyłach czy atakować z zasadzki, choć jakoś dają też radę w walnych bitwach, skutecznie wywijając swoimi sztyletami i mieczem jednoręcznym, polegając na szybkości, zwinności i brudnych sztuczkach, z których są znani i które kochają, bo rzadko kiedy trafią im się chociaż pancerze skórzane.
    Bandyci.jpg

    Kosynierzy - Większość podstawowych jednostek, a więc i całych armii, rozmaitych państw opiera się na chłopach, siłą wcielanych do wojska lub tych, którzy zaciągnęli się na ochotnika. Jednak, jeśli przeżyją, wielu z nich nie chce już wracać do domów, do żon, dzieci i ciężkiej pracy, wielu po prostu zasmakowało w życiu żołnierza, w łupach, gwałtach, większej swobodzie niż ta, którą mieli do tej pory. Dlatego, gdy dowódcy rozpuszczają armie lub te zostają rozbite, ci którzy nie chcą wracać do domów, łączą się w większe grupy i wynajmują się jako najemnicy każdemu, kto zechce skorzystać z ich usług. Mają za sobą jakieś doświadczenie, bo przeżyli przynajmniej jedną bitwę, a to spora zasługa jak na zwykłe mięso armatnie, oraz podstawowe wojskowe przeszkolenie. Mając je w pamięci, rezygnują jednak z włóczni i im podobnych na rzecz prostych chłopskich skos przekutych tak, aby ostrze było na sztorc, co daje im tę zaletę, że są w stanie skutecznie zwalczać przeciwników z inną bronią, bo mają od nich większy zasięg, o ile nie wejdzie ktoś z długą włócznią, kopią czy piką. Skutecznie rozpruwają nimi brzuchy wrogów, preferując jednak walkę partyzancką, w walnych bitwach sprawdzają się jednak równie dobrze w obronie, jak i ataku, choć brakuje im często morale i dyscypliny. Poza kosami mają też rozmaitą broń boczną, zabraną martwym wrogom czy towarzyszom, ukradzioną lub kupioną za najemniczy czy żołnierski żołd, taką jak tasaki, szable, pałasze, toporki, miecze, maczugi i tym podobne, przydatne po utracie kosy lub, gdy zajdzie konieczność walki na bliższy dystans.
    Kosynierzy.png

    Krasnoludzcy Wędrowcy - Krasnoludy nie lubią opuszczać swoich górskich siedzib, a gdy już to robią, to mają powód, zwykle finansowy. Chciwi z natury, a przy tym przedsiębiorczy, mają zwykle ciekawsze pomysły na życie niż praca w kuźni albo kopalni, chcąc zakładać własne biznesy lub badać odległe pasma górskie, gdzie do tej pory noga żadnego brodacza nie postała. I dlatego zostają najemnikami, aby zarobić. Dla tych, którzy ich wynajmują, pobudki Wędrowców są nieistotne, ważna jest skuteczność, a ta na pewno warta jest swojej ceny, bo pośród najemników nie ma wielu takich oddziałów, które tak skutecznie sprawdzałyby się w obronie, miarowo rąbiąc na kawałki kolejnych wrogów swoimi toporami. W utrzymywaniu linii przydaje się ich wyposażenie, poza toporami to również tarcze, hełmy, gambesony, kolczugi i różnorakie cięższe pancerze. Z tego powodu są wolniejsi, a same Krasnoludy z natury szybkie nie są, ale nie ma to znaczenia, gdy służą przede wszystkim do obrony. Na dodatek cały ich ekwipunek to wyroby rodzimych im kowali, więc wszystko jest jak najlepszej jakości. W walce na bliskim dystansie ciężko ich złamać, może to robić kawaleria, ale ciężka i ze sporymi stratami, choć najlepiej nasłać na nich konnych strzelców, którym nie zrobią za wiele, lub piesze jednostki dystansowe, które solidnie ich przetrzebią, nim tamci zdążą dojść do ich pozycji, o ile będą mieć broń dystansową, które da radę przebić krasnoludzką stal.
    Krasnoludzcy Wędrowcy.jpg

    Wikingowie - Nordowie, silni, wytrzymali, odporni i odważni mieszkańcy przeważnie mroźnej północy, od lat opuszczali swoje rodzime strony. Jedni łupili, palili, grabili i mordowali, inni podbijali i się osiedlali, a jeszcze inni wynajmowali swoje usługi bardziej niż chętnym na to magnatom czy władcom, którzy mieli zwykle porachunki z sąsiadami, których nie mogli lub nie chcieli rozwiązać własnymi siłami zbrojnymi. Z czasem Wikingowie, bo tak zaczęto określać bandy najemnych Nordów, stały się wielkim wzmocnieniem armii każdego państwa, które było stać, aby ich wynająć. To solidna piechota, uniwersalna, choć najlepiej sprawdza się w ataku, w walnej bitwie czy oblężeniu, oraz abordażu, to może też skutecznie utrzymywać linię, o ile walczy z piechotą, kawaleria zwykle ich roznosi, bo nie mają włóczni. A co mają? Typowe dla siebie jednoręczne topory, choć czasem dysponują też mieczami, młotami czy maczugami. Uzupełniają to okrągłe tarcze, dzięki którym mogą z powodzeniem stosować swoją ulubioną taktykę, mur tarcz czy też ścianę tarcz. Wyposażenia ochronnego dopełniają hełmy z nosalami czy osłoną oczu, kolczugi, przeszywanice i skórzane zbroje, niektórzy dysponują też elementami płytowych pancerzy.
    Wikingowie.jpg

    Orczy Łupieżcy - Orkowie mają tendencję do ciągłych walk przerywanych korzystaniem z nagrabionych dóbr, uprowadzonych kobiet i upijaniem się do nieprzytomności. Jednak nie zawsze każde orcze państwo, plamię czy klan jest w stanie wojny z sąsiadem, więc co bardziej zmyślni hersztowie, obawiający się wojen domowych między znudzonymi Orkami, wysyłają tych co bardziej zapalczywych w świat. Niekiedy mają nadzieję, że nie wrócą wcale, kiedy indziej liczą, że sprowadzą ze sobą wspaniałe łupy, ciekawe opowieści i jakieś nowe taktyki z odległych rejonów świata. Tak czy siak, tacy Orkowie łączą się w większe bandy i najmują każdemu, kto da im okazję do solidnego mordobicia, nie mają przy tym obiekcji do walki z kimkolwiek, a przez swoją specyficzną moralność, a właściwie jej brak, idealnie nadają się do działań na tyle okrutnych, których mogliby nie wykonać zwykli żołnierze. Na polu bitwy mają tendencję do ubliżania wrogom czy nawet sojusznikom oraz szarżowania bez rozkazów, jeśli nie mogą wytrzymać oczekiwania. Opuścili rodzime strony dla walki, więc będą walczyć i nie powstrzyma ich przed tym rozkaz jakiegoś frajera czy tam innego oficera. Przez to są nieprzewidywalni przed i w czasie bitwy, po bitwie niekiedy bywają bezużyteczni, nie tylko dlatego, że atakują zwykle pierwsi i bez jakiegoś szczególnego planu, więc ponoszą spore straty, ale też przez nawyk upijania się po każdym większym zwycięstwie. Z tych powodów będą też robić więcej złego niż dobrego, służąc jako garnizon, więc nie ma co się nad nimi zastanawiać i jednak lepiej po prostu puścić ich do ataku, gdzie zadadzą wrogowi olbrzymie straty, o ile nie zostaną po drodze powystrzelani, bo zwykle nie noszą zbyt ciężkich pancerzy, choć standardem jest skórzana zbroja czy kolczuga, a także tarcza. Broń to wszystko to, czym można szybko i efektownie zabić wroga, a więc miecze, topory, maczugi i tym podobne, zwykle w wariancie długim czy jednoręcznym.
    Orczy Łupieżcy.jpg

    Orczy Grabieżcy - Niektórzy Orkowie tak zasmakowali w życiu najemnika, że związali się z tą fuchą na stałe. Jest ich mniej, niż zwykłych Łupieżców, ale są od nich o wiele lepsi. Przede wszystkim stać ich na lepszą broń, mają więc rozmaite dwuręczne miecze, topory, broń obuchową i tak dalej, co uzupełniają pełnymi zbrojami płytowymi. Są też, dzięki tak długiemu stażowi, dość doświadczeni. Idealna ciężka piechota i wsparcie dla zwykłych Orków, którzy mogą zwiększyć ich skuteczność, dowodząc zwykłymi Łupieżcami, a że sami nauczyli się już nieco dyscypliny, to potrafią wbić ją do łbów świeżym najemnikom, choć nie zdziałają cudów. Również oni uwielbiają golnąć sobie po bitwie, na drugi dzień ledwo będą w stanie chodzić, a co dopiero wznieść do walki oręż, w obronie i służbie garnizonowej sprawiają się równie kiepsko, jak Łupieżcy, jednak mimo wszystko to dobry dodatek do nich, a bez nich i tak sprawdzają się w walce jako solidna ciężka piechota.
    Orczy Grabieżcy.jpg

    Goblińska Piechota - Gobliny mają to do siebie, że zawsze mają przerąbane. Jeśli żyją w jakimś państwie i nim nie władają, to są zwykle na dole drabiny społecznej. A nawet jeśli jest państwo, gdzie twardo dzierżą stery władzy, to zawsze znajdą się takie Gobliny, które będą pogardzane nawet przez współplemieńców. Dlatego często uciekają z takich krajów i najmują się na służbę komuś innemu, licząc na to, że dzięki temu zarobią na lepsze życie gdzieś indziej. Niewielu się to udaje, bo choć liczebni, to są bardzo tani, muszą przeżyć wiele bitew i właściwie przeżycie jednej to spore wyzwanie. Liczebność i niska cena to ich główna zaleta, pozwala zalać wroga najemnymi Goblinami w sprzyjających okolicznościach, co jest niezbędne, aby robiły na polu bitwy coś więcej, niż umieranie. Nie mają pancerzy, często nawet brakuje im kompletu ubrań, hełmy to też fuszerka, o ile w ogóle są, jedyną ochronę zapewniają jednak tarcze, które jednak łatwo skruszyć. Za główną broń służą włócznie, pomagając trzymać wroga na dystans, a za dodatkową noże czy sztylety. Istnieje szansa, że zdobędą lepszą broń i ekwipunek na wrogu, ale rzadko się to zdarza, bo muszą w tym celu obrabować trupy, a najczęściej to oni znajdują się wśród nich, a nie żywych zwycięzców. Poza tym, co ciekawe, wydają się być pozbawione instynktu samozachowawczego przez początkową fazę bitwy, ale gdy zaczną ponosić większe straty, w końcu stchórzą i uciekną z pola bitwy najczęściej jako pierwsze. Najemne mięso armatnie, nie da się o nich powiedzieć więcej dobrych słów.
    Goblińska Piechota.jpg

    Spieszeni Wędrowni Rycerze - Od zwykłych Wędrownych Rycerzy różni ich to, że walczą z buta. Czemu? Niektórzy nie lubili nigdy jazdy konnej i walki z siodła, inni potrafią jeździć, ale wolą walczyć, stąpając twardo po ziemi, a inni byli kiedyś kawalerzystami, ale stracili swoje bojowe rumaki, które są drogie, ciężko je kupić i nie mogą być zastąpione zwykłymi końmi z farm czy miasteczek. Poza tym ich powody dla zostania najemnikami są niemalże identyczne, podobnie jak ich konni odpowiednicy od dziecka szkolili się w wojnie i na tym znają się najlepiej. Na polu bitwy to budząca grozę piechota ofensywna, której pozycje łatwo rozpoznać po masach zalegających wokół wrogich trupów. Potrzeba solidnej broni białej, jak halabardy, bądź długich łuków, kusz czy broni palnej, aby przebić ich ciężkie płytowe pancerze, którymi się chronią, a pod którymi mają też zwykle gambesony i kolczugi, co uzupełniają hełmy i spore tarcze. W walce posługują się najczęściej długimi mieczami, niektórzy zrezygnowali z nich na rzecz broni lepiej nadającej się do walki z opancerzonymi przeciwnikami, takiej jak buławy i topory. Posiadają też mizerykordie, lekkie sztylety, w sam raz do dobijania rannych wrogów, ale sprawni rycerze mogą z powodzeniem dźgać nimi w żywotne miejsca przeciwnika, jak pachy czy twarz, co bywa groźniejsze, niż atak podstawowym orężem.
    Spieszeni Wędrowni Rycerze.jpg

    Niewolnicy - Dość ciekawa jednostka, która na tle innych wyróżnia się niezwykle niskim, wręcz symbolicznym kosztem. Bierze się to z tego, że nie walczą za pieniądze, ale o wolność. Jak nazwa wskazuje, to niewolnicy, uwolnieni przez właścicieli, choć wielu też wyzwoliło się samemu, uciekając lub mordując swoich panów. Od tej pory ich mniejsze i większe bandy przemierzają świat, aby szukać miejsca, gdzie będą mogli się osiedlić. Gdy ma to już miejsce, jakiś czas służą jako najemnicy za symboliczną kwotę, ważniejsze jest dla nich to, że po odsłużeniu określonego czasu stają się zwykłymi, wolnymi obywatelami danego kraju. Ma to swoje plusy, w końcu tanie mięso armatnie zawsze się przydaje, ale jednocześnie to jedyni najemnicy, którzy znikają z listy płac sami z siebie, bo nie widzą sensu dalszej walki, jeśli odsłużyli już swoje. Dlatego potrafią podnosić bunty, jeśli nie skreśli ich się z listy płac, a także z tego powodu nie warto ich wysyłać do tłumienia powstań czy rebelii lub służby okupacyjnej, bo prędzej zdradzą i przejdą na stronę wroga, niż wykonają rozkaz. Przez to wszystko zwykle stosuje się ich jako mięso armatnie i pierwszą linię piechoty, aby ginęli i spełnili swój obowiązek, dzięki czemu nie ma potrzeby zwalniania ze służby zbyt wielu, bo większość zginie do tej pory. Wyposażeni są w rozmaitą broń, to co ukradli, kupili, zabrali właścicielom czy trupom na polu bitwy albo dostali od państwa, któremu służą, ale to zwykle długie miecze, topory, maczugi, czasem włócznie, zwykle każdy ma też małą tarczę, choć niektórzy preferują zamiast niej broń dwuręczną.
    Niewolnicy.jpg

    Najemni Miecznicy - Na świecie istnieją grupy najemników, które zarabiają tak na życie od dawna, przeważają losy wojen i są marką samą w sobie. Prowadzą oficjalny nabór po wsiach i miastach, później szkolą rekrutów i wyposażają ich na swój koszt. Do formacji mieczników trafia najwięcej takich żółtodziobów, przez co śmiertelność jest spora, ale dzięki wyszkoleniu i wyposażeniu nie tak duża, jak w innych oddziałach najemnych. Wspomniane wyposażenie to miecze w różnej konfiguracji, zwykle dwa jednoręczne lub długi i jednoręczny, oraz hełm, przeszywanica, napierśnik i inne elementy zbroi. Podatni na ostrzał i szarże kawalerii, najlepiej sprawdzają się w ataku, robiąc na pierwszej linii użytek ze swoich mieczy.
    Najemni Miecznicy.jpg

    Najemni Włócznicy - Podobnie jak ci wyżej, włócznicy również są werbowani, przechodzą szkolenie i dostają wyposażenie na koszt swojej kompanii, dzięki czemu są dość skuteczni. Oni zwykle przeżyli już kilka bitew, są więc w miarę doświadczeni. Długie włócznie, które dzierżą, dają im spore możliwości w walce z kawalerią, nieźle radzą sobie też z piechotą. Jakby było mało tej uniwersalności, całkiem nieźle sprawdzają się też w ataku, choć to w obronie przodują, tworząc najeżone włóczniami kręgi czy ściany, broniąc dostępu do strzelców, obsługi machin czy po prostu utrzymując linię. W wypadku straty włóczni, mogą sięgnąć jeszcze po jednoręczny miecz i sztylet, a poza tarczą ochronę zapewnia im hełm, gambeson, kolczuga i napierśnik.
    Najemni Włócznicy.jpg

    Najemni Halabardnicy - Również werbowani, szkoleni i wyposażeni, bardziej przypominający wojsko niż najemników. Uzbrojeni, jak wskazuje zresztą nazwa, w halabardy, mogą z ich pomocą skutecznie zwalczać piechotę i kawalerię, a także przebijać się przez pancerze. Jest to broń dwuręczna, więc nie mogą użyć tarcz, dlatego mają na sobie więcej pancerza niż inni tego typu najemnicy, poza zwykłym ubraniem noszą przeszywanicę, kolczugę, a do tego napierśnik, elementy zbroi płytowej, płaszcz, kolczy kaptur i hełm. Dobrze sprawiają się w obronie, ale to nie znaczy, że nie mogą zaatakować, mogą jak najbardziej, i robią to dość solidnie.
    Najemni Halabardnicy.jpg

    Najemni Pikinierzy - Ostatni spośród zawodowych najemników, najbardziej rozchwytywani, kilka razy przesądzali już o wyniku bitwy. Dzięki stworzeniu specjalnej formacji, są idealną jednostką defensywną, której nie odważy się zaatakować kawaleria, bo byłoby to dla niej samobójstwo, a i piechota może mieć spore problemy. Dlatego to właśnie oni bronią pozycji artylerii, dział i strzelców, łatają luki w obronie, bronią wyłomów w murach i wyważonych bram, a gdy trzeba, mogą też zaatakować, na swoją korzyść wykorzystując zasięg długich pik, dźgając nimi przeciwników, nim tamci odpowiedzą. Pika to długa broń dwuręczna, nijak mogą więc korzystać z tarcz do ochrony, dlatego też posiadają wyposażenie ochronne, identyczne jak Najemni Halabardnicy, ale lepszej jakości, poszczególnych elementów ochronnych jest też więcej. Poza pikami nie mają innej broni, jedynie sztylety czy jednoręczne miecze, ale bardzo rzadko zdarza się sytuacja, że naprawdę muszą ich użyć.
    Najemni Pikinierzy.jpg

    Drwale - Drwale, ludzie lasów, rzadko zostają najemnikami, jednak jeśli już, to bardzo się przydają. Spędzając większość dorosłego życia właśnie w wielkich puszczach i borach, służą za znakomite wsparcie dla Myśliwych, zwłaszcza gdy atakują z zasadzki na znanym sobie terenie. Wyposażeni w długie myśliwskie noże o ząbkowanych klingach, jednoręczne toporki oraz wielkie dwuręczne siekiery są budzącymi grozę przeciwnikami, którzy potrafią szatkować lekką piechotę, a i z niektórymi lepiej opancerzonymi przeciwnikami potrafią sobie poradzić, skutecznie niszcząc ich pancerze dwuręczną bronią. Niestety, sami żadnych zbroi nie noszą, zwykle mają na sobie jedyne własne ubrania, czasem skórzane napierśniki czy zbroje, więc są bardzo podatni na ostrzał jednostek dystansowych, które mogą szybko zrobić z nich sieczkę, dlatego tak chętnie atakują wroga z zasadzki.
    Drwale.jpg

    Jednostki dystansowe:

    Myśliwi - Prości chłopi, którzy w ten sposób zarabiają na życie, ryzykując nim podczas polowań na zwierzynę, aby zdobyć mięso, skóry, futra, rogi i tym podobne. Rzadko kiedy dochody z tego procederu dają im szansę na coś więcej, niż wiązanie końca z końcem, więc często zbierają się w większe bandy i wynajmują swoje usługi tym, kto im dobrze zapłaci. Do ich szeregów dołączają często kłusownicy, mający na bakier z prawem. Ich łuki nie są zbyt duże, aby nie zaczepiać o nic w gęstwinie, więc nie wypuszczają strzał za daleko, mają też problemy z przebijaniem cięższych pancerzy. Najlepiej walczą w lasach, gdzie spędzili większość dorosłego życia, organizując zasadzki, i to wtedy są najskuteczniejsi. W walce wręcz sprawdzają się raczej kiepsko, przeciwnik musi być naprawdę przetrzebiony ich strzałami lub zdziesiątkowany przez inne jednostki, aby mogli skutecznie zaatakować go ze swoimi nożami myśliwskimi, sztyletami i jednoręcznymi toporkami. Na dodatek nie mają pancerzy, co najwyżej skórzane zbroje, więc mimo wszystko zaleca trzymać się ich z daleka od głównej bitwy, chyba że atakują z zasadzki, wtedy mogą odnieść jakieś sukcesy.
    Myśliwi.jpg

    Maruderzy - Podobni do Bandytów, to rzezimieszki grasujące po lasach i gościńcach całego świata, napadający na karawany, pojedynczych kupców, podróżnych czy mniejsze osady. Jeśli tam, gdzie działają, zrobi się za gorąco i milicja lub inni najemnicy usiłują zrobić z nimi porządek, uciekają i wynajmują się tym, którzy dadzą im zapłatę i protekcję, często też zostają najemnikami, gdy dochody z bandyckiego procederu są niewielkie. Łukami posługują się dość dobrze, najlepiej jednak sprawdzają się w zasadzkach, walce partyzanckiej czy robieniu burdelu na zapleczu wroga. Na polu prawdziwej bitwy mogą skutecznie załatać luki w strzelcach tam, gdzie potrzeba łuczników, i odnosić w tym jakieś sukcesy, choć nie przepadają za czystą walką. Walczą wręcz w ostateczności lub wtedy, gdy czują, że ma to sens i może przynieść korzyści, posługując się rozmaitą bronią białą, jaką zdobyli na wrogu, ukradli czy kupili, jak długie i jednoręczne miecze, toporki, pałki, korbacze, maczugi i tym podobne.
    Maruderzy.jpg

    Krasnoludzcy Oszczepnicy - Choć współpracują często z Wędrowcami, zwykle mają inne motywy i są to dezerterzy, żołnierze, którzy sami odeszli, bądź najemnicy z dziada pradziada. Jest to więc solidna jednostka, jak na najemników, karna i zdyscyplinowana. Wbrew nazwie, ich uzbrojenie to nie tylko oszczepy, których mają kilka, ale też toporki do rzucania oraz okrągłe tarcze i jednoręczne topory do walki w zwarciu, w której radzą sobie niezgorzej niż dystansowej, dorównując lub nawet przewyższając Wędrowców. Są przy tym ciężko opancerzeni, więc nie da się ich zabić tak łatwo, co nie jest niemożliwe, wystarczą choćby kusze czy broń palna. Niemniej, to solidna jednostka bliskiego kontaktu, droga, ale też warta swojej ceny.
    Krasnoludzcy Oszczepnicy.jpg

    Najemni Kusznicy - Kusza to broń, z której łatwo nauczyć się strzelać na takim poziomie, aby skutecznie zabijać. Nie wymaga tak długiego treningu jak łuk, więc wielu zawodowych najemników wybiera właśnie kusze. Ciężkie, dwuręczne, ładowane po oparciu o ziemię, wystrzeliwują zabójcze bełty, które przebijać mogą większość pancerzy. Na dodatek jest to broń o dużej celności i donośności, nie ma się więc co dziwić, że kusznicy stanowią podstawę wielu najemnych band i kompanii, pomimo swoich wad, jak choćby to, że w walce w zwarciu, pomimo że mają często sztylety, lekkie hełmy, pancerze skórzane i nawet kolczugi, nie są w stanie sobie zbyt dobrze poradzić i potrzebują osłony piechoty.
    Najemni Kusznicy.jpg

    Najemni Łucznicy - Aby strzelać z taką precyzją jak oni, potrzeba wiele treningu, są więc najemną elitą i nikogo to nie dziwi. Wyposażeni w łuki długie, strzelają daleko, celnie i szybko, mogą też użyć płonących strzał dla lepszego efektu. Ich cena względem kuszników jest zwykle większa, ale to też dlatego, że mają o wiele lepsze pancerze i hełmy, stać ich również na porządną broń do obrony, którą to potrafią się też skutecznie posługiwać, choć i tak lepiej nie zostawiać ich bez osłony piechoty.
    Najemni Łucznicy.jpg

    Sokolnicy - Choć pośród Nordów króluje broń biała, zwłaszcza topory, młoty, miecze i włócznie, to jednak zdarzają się i tacy, którzy opanowują sztukę strzelania z łuku. Nie są tak liczni jak Wikingowie, ale i tak nie tak trudno na nich trafić. Podobnie jak oni, szukają bogactwa i szczęścia poza swoimi krajami, zostając najemnikami. Są zdecydowanie lepsi od myśliwych czy bandytów, ale ustępują zawodowym najemnikom używającym broni dystansowej. Mają jednak te zalety, że poza strzelaniem z łuku dość sprawnie walczą w zwarciu, najczęściej przy użyciu długich mieczy i toporów. Swą nazwę wzięli od sokołów, każdy ma jednego takiego ptaka, które używane są do wysłania wiadomości między grupami Nordów, o ile wszystkie mają sokoły, a także szkolone są, aby atakować oczy przeciwników.
    Sokolnicy.jpg

    Kawaleria:

    Wędrowni Rycerze - Choć mogłoby się zdawać, że męscy potomkowie rycerzy mają wspaniałe życie, to nie jest to prawdą, zwłaszcza, gdy ma się małe włości lub wiele rodzeństwa, które trzeba obdarować własną ziemią. Na dodatek często to jedynie najstarszy syn dziedziczy, więc ci młodsi są w dość kiepskiej pozycji. Nie chcąc czekać, aż starszy brat umrze, liczyć na jego łaskę, zabijać go czy iść do klasztoru, wyruszają w świat. Niektórzy zostają błędnymi rycerzami, ale wielu innych, mających we krwi rzemiosło wojenne, staje się najemnikami, czyli właśnie wędrownymi rycerzami. Walczą tak, jak walczyć uczyli się całe życie: z siodła, zakuci w ciężkie zbroje płytowe, uzbrojeni w doskonałej jakości miecze, kopie, tarcze i dosiadający bojowych rumaków. Choć czasem nie wykonają rozkazu przez swój honor lub kodeks rycerski (choć ci, którzy najdłużej zajmują się tym zawodem często porzucają i to, i to) są jednak najlepszą najemną kawalerią, której szarże pustoszą szeregi wrogiej piechoty, strzelców czy jazdy. Są jednak podatni na ataki włóczników, halabardników i pikinierów, jak każda jednostka kawalerii, a długie łuki i kusze nie mają problemów z przebijaniem ich pancerzy, podobnie jak broń palna.
    Wędrowni Rycerze.png

    Najemni Konni Łucznicy - Jednostka ta to domena plemion myśliwych, pasterzy i zbieracz z wielkich połaci stepów czy pustyń. To właśnie tacy nomadzi zasilają szeregi tej jednostki, szukający chwały, łupów czy przygód, pragnący poznać świat lub uciec przed problemami, oraz ludzie spoza ich społeczeństw, ale będący pod wpływem ich kultury oraz sztuki wojennej. Ci jeźdźcy są szybcy i zwinni, unikają walki bezpośredniej z wrogą piechotą czy kawalerią, bo by w niej długo nie wytrzymali, pozbawieni są bowiem jakichkolwiek pancerzy, a za broń boczną służy im zwykle sztylet czy nóż. Przez brak tarcz czy pancerzy mają też spore problemy z atakowaniem jednostek dystansowych, które mają większy zasięg niż oni. Jednak to wartościowi najemnicy, idealni do zmiękczania przeciwnika gradem strzał, gdy krążą w pobliżu jego formacji lub wokół niej, strzelając celnie, daleko, szybko i morderczo, często pozorując też odwrót, aby zwabić wroga w pułapkę.
    Najemni Konni Łucznicy.jpg

    Najemni Konni Oszczepnicy - Skład etniczny i motywacje tej jednostki są podobne do powyższej, tak jak taktyka. Jednak wyposażenie jest inne, jak wskazuje nazwa to oszczepy, dzięki czemu lepiej radzą sobie z nawet najbardziej opancerzonymi wrogami, zwierzętami czy potworami, ciskając je z wielką precyzją nawet w pełnym galopie. Muszą w tym celu jednak podjechać bliżej, niż konni łucznicy, wszyscy mają więc przeszywanice i pancerze skórzane, niektórzy też lekkie hełmy, tarcze zakładane na ramię czy zbroje łuskowe. Dodatkowo podczas takich najazdów na kawalerię czy lekką piechotę może się zdarzyć, że przeciwnik ich dogoni, więc poza sztyletami mają też jednoręczne miecze, szable czy toporki do walki w zwarciu, a i oszczepów mogą użyć w tym celu, jak krótkich włóczni czy lanc.
    Najemni Konni Oszczepnicy.jpg

    Jeźdźcy Wargów - Poza ciężkozbrojną piechotą, Orkowie mają jeszcze jeden atut, jakim jest ciężka kawaleria dosiadająca Wargów, stworzeń przypominających monstrualne wilki. Podobnie jak zwykłych piechurów, i ich często zmusza się do opuszczenia rodzimych ziem, nim doprowadzą do wybuchu wojny między klanami, bo nie mają komu dać po mordzie, lub sami udają się w taką wędrówkę, głównie z racji chęci zdobycia łupów, niewolników i wojennej chwały. Daleko im do Wędrownych Rycerzy, ich szarże nie są tak skuteczne, ale to mimo wszystko kawaleria, coś, co zawsze warto mieć na polu bitwy, a na dodatek oni mogą się do czegoś przydać. Poza wybijaniem uciekinierów i zwiadem, świetnie nadają się do szarż od frontu, tyłu czy flanek, im to w gruncie rzeczy wszystko jedno, zwłaszcza, że zwykli szarżować bez rozkazów, gdy ogarnie ich bitewne uniesienie, podobnie jak ich pobratymców z oddziałów piechoty. Poza tym to Orkowie, mają tak orcze zalety, jak waleczność i brak strachu, jak i wady, jak okrucieństwo, głupota, nie wykonywanie rozkazów, źle przemyślane ataki czy upijanie się do nieprzytomności po zwycięstwie w wielkich bitwach. Uzbrojeni są zwykle w dwuręczne topory lub dwuręczne miecze oraz długie i ciężkie włócznie i spore tarcze, z których mogą sprawnie korzystać, potrafią bowiem sterować wierzchowcami tylko za pomocą nóg. Co ważne, same wierzchowce są również przydatne, o wiele groźniejsze od zwykłych koni, ciężko je spłoszyć, a wręcz to one same często przerażają wrogów, a w walce robią dobry użytek z wielkich szczęk pełnych kłów i silnych łap zakończonych pazurami. Po śmierci jeźdźca, z którym wychowują się zwykle od szczenięcia, wpadają w bojowy szał, aby pomścić pana i zginąć wraz z nim w bitwie, stając się wtedy jeszcze bardziej niebezpieczne.
    Jeźdźcy Wargów.jpg

    Jeźdźcy Wilków - Dla wielu państw wynajmujących najemników Gobliny to synonim dla bezwartościowych wojowników, mięsa armatniego, niczego, co warto traktować na poważnie, a tylko posłać na front, aby umierało zamiast bardziej wartościowych jednostek. Jednak z tego stereotypu wyłaniają się oni, Wilczy Jeźdźcy. Od zawsze byli elitą i siali postrach na całym świecie, a przynajmniej tam, gdzie dotarły goblińskie wojska. Gdy jednak pokurcze zaczęły się osiedlać gdzieś na stałe, większość jeźdźców opuszczała ich, wiodąc koczownicy tryb życia jako bandyci i najemnicy. Niewiele zmieniło się w tej materii do dziś. W przeciwieństwie do swoich kompanów z piechoty, nie są tanim mięsem armatnim, tylko że bardziej mobilnym. To doskonale wyszkoleni i doświadczeni latami trudnego żywota żołnierze, świetni jeźdźcy i doskonali wojownicy. W walce stosują rozmaite brudne sztuczki, jak wbijanie grotów strzał w ziemię czy odchody swoich wierzchowców, aby z ich pomocą ułatwić sobie zabijanie, zasadzki czy pozorowane odwroty. Choć mają lekkie hełmy, skórzane zbroje, a do tego zbroje łuskowe, lamelkowe czy kolczugi, to unikają walki w zwarciu, najpierw przetrzebiają przeciwnika strzałami, co robiąc bardzo skutecznie, formując kręgi strzeleckie, a dopiero później rzucają się do walki z jednoręcznymi mieczami, toporkami, szablami, włóczniami i oszczepami. Są lekkozbrojną jazdą, więc frontalna szarża to kiepski pomysł, lepiej sprawdzają się jako wilczy łucznicy, ale od dedykowanych jednostek konnych łuczników różni ich to, że są zwyczajnie lepsi. Poza tym nadają się do wybijania uciekinierów, patrolowania i służenia jako zwiad, ich wilki doskonale się w tym sprawdzają. W walce to dla nich kolejny atut, zwłaszcza że wierzchowce po śmierci pana wpadają w szał, dzięki czemu są jeszcze groźniejsze niż normalnie. A i bez tego skutecznie przerażają niektórych wrogów czy ich konie.
    Jeźdźcy Wilków.jpg

    Inne:

    Drowscy Skrytobójcy - Drowy, czyli Mroczne Elfy, mają na świecie renomę doskonałych skrytobójców, którzy potrafią przesądzać o wynikach bitew, całych kampanii, a nawet wojen, gdy niepostrzeżenie wślizgną się, gdzie trzeba, zabiją, kogo trzeba, i wrócą, nim ktoś się zorientuje. Rzadko kiedy wynajmują swoje usługi jako najemnicy, jeśli już to wtedy, gdy mają dość służby dla armii, wielkiej polityki, w wyniku której tracą czasem cały dorobek życia i rodziny podczas rodowych waśni, gdy sami służą na froncie, czy po prostu pragną czegoś innego. Ich koszta są ogromne, ale sława i legenda jeszcze większe, więc warto ich werbować. Ci najemnicy skutecznością nie ustępują zabójcom na usługach państw Mrocznych Elfów, potrafią działać cuda i przesądzać na wynikach wojen, dokonując zabójstw, porwań, kradzieży informacji czy zastraszeń. Choć są doskonale wyszkoleni, z reguły też dość doświadczeni, wyposażeni w lekkie pancerze, które nie krępują ruchów, oraz ubiór, który tłumi ich kroki oraz maskuje podczas misji, noszą przy sobie olbrzymi arsenał broni, taki jak rękawice ze szponami, jatagany, sztylety, noże, dmuchawki, lekkie kusze jednoręczne, łańcuchy zakończone metalowymi kulami i wiele, wiele więcej, w tym kompletem rozmaitych trucizn, to głupotą i marnowaniem ich talentów jest wysyłanie ich na zwyczajne pole bitwy, nawet jako oddziały wspomagające, w walce z przeważającym wrogiem nie pociągną długo, więc powinno im zlecać się wyłącznie specjalne zadania.
    Drowscy Skrytobójcy.jpg

    Elfi Zwiadowcy - Podczas długich wojen między Elfami i Mrocznymi Elfami te pierwsze poniosły wiele porażek z winy nie armii Drowów, ale ich skrytobójców, którzy w przeddzień bitwy zasztyletowali jakiegoś generała, innemu porwali córkę, aby wycofał swe siły, a nawet odważyli się atakować władców długouchych i ich rodziny. Elfy wyciągnęły wnioski i zadbały nie tylko o ochronę, ale i własne oddziały tego typu. Niestety, choć są nawet szybsi i zwinniejsi od Mrocznych Elfów oraz zwykle łatwiej wtopić im się w tłum, mimo wszystko ustępują drowskim zabójcom, ale i tak są lepsi od ludzi, Goblinów czy im podobnych. Choć nie są tak skuteczni jako doborowi agenci, dość dobrze sprawdzają się tam, gdzie Mroczne Elfy by zawiodły, służą więc doskonale za forpocztę ataku, zwiadowców czy oddziały partyzanckie, w zasadzkach są w stanie rozbijać o wiele większe oddziały wroga. Działają doskonale samodzielnie, małymi grupkami czy całym oddziałem, są w stanie też dowodzić na polu bitwy innymi jednostkami, o ile te nie będą mieć nic przeciwko i nie odmówią wykonania rozkazu najemnika. Nie mają przy sobie tak wiele broni, to głównie dwa jednoręczne miecze, dwa sztylety, kilka noży do rzucania oraz nieodłączny łuk z kompletem strzał, często zatrutych. Ich precyzja w łucznictwie jest legendarna, a o umiejętnościach szermierczych krążą równie niestworzone historie i choć w bezpośrednim starciu w końcu padną, przytłoczeni przewagą wroga, to jednak wytrzymają dłużej, choćby dzięki lepszym pancerzom, niż ich drowscy odpowiednicy, i zabiorą ze sobą więcej wrogów.
    Elfi Zwiadowcy.jpg

    Władcy Bestii - Na świecie żyje wiele przerażających stworów, które terroryzują okoliczną ludność, mordują każdego, kto wejdzie im w drogę, w tym żołnierzy i najemników wysłanych, aby rozprawić się z potworem, a próba pozbycia się ich jest kosztowna w ludziach i środkach. Są jednak tacy, których to nie przeraża, ludzie żyjący z takimi potworami jak zwykli z psami czy końmi, czyli właśnie Łowcy Bestii. Wyposażeni w rozmaitą broń, jak oszczepy, noże, włócznie, łuki, kusze, topory i wiele więcej, oraz rozmaite przynęty, pułapki, wnyki i wiele więcej, a także lata doświadczenia, są w stanie zabić każdego potwora, o ile dostaną za to zapłatę. Zawodzą rzadko, a jeśli tak się dzieje, pora poważnie zastanowić się nad opuszczeniem leża bestii, która zdołała zabić samego Władcę Bestii. Poza zabijaniem, mogą oni też łapać i tresować, choć trzeba im dopłacać do tego przedsięwzięcia, ale finalnie może to zaowocować nowymi jednostkami w armii danego kraju. Niestety, potworów jest wiele, a Władców Bestii niewielu, na dodatek większość czasu spędzają pośród dzikich puszcz i niedostępnych borów, na łonie natury, pośród zwierząt, więc okazja na trafienie takiego jest bardzo rzadka. Na dodatek są bardzo kapryśni i nie robią nic poza zabijaniem zwierząt, łapaniem ich lub tresurą, więc nie da się ich wykorzystać przeciwko jakiemuś państwu, a nawet gdyby, to w walce bezpośredniej z wieloma przeciwnikami nie dadzą sobie długo rady i to byłoby zwykłe marnotrawienie ich talentów.
    Władcy Bestii.jpg

    Flota:

    Korsarz - Piraci to zmora wszystkich mórz i oceanów. Okrutni złodzieje i łupieżcy, napadający na statki handlowe, nadmorskie osady i tym podobne. Jednak większość państw, a nawet niektóre gildie kupieckie, potrafią wystawić floty na tyle silne, aby sobie z nimi poradzić. Piraci raczej rzadko kiedy podejmują z nimi walki, nie bez powodu obawiając się sromotnej klęski. Dlatego zwykle uciekają na bezpieczniejsze dla nich wody, a jeśli nie mają już na to czasu, oferują swoje usługi w zamian za darowanie win i złoto. W innych przypadkach piraci oferują się, nim zacznie się na nich polowanie, bo zwykłe łupienie nie przynosi im odpowiednich zysków, a tak mają szanse je zwiększyć i mieć solidnego protektora. Piraci są przydatni dla tych państw, które nie mają własnych flot lub są one słabe. Można ich też wykorzystać do robienia przykrości innym, aby nikt nie mógł powiązać tych działań z krajem, który nasłał piratów. Są dość tani, w cenę wchodzą ich okręty, uzbrojone w taran na dziobie, balistę na obrotowej platformie nieopodal dziobu oraz dwie katapulty na burtowych platformach, których burty chronią dodatkowo metalowe okucia i kolce, a także ich załogi, wszelkiej maści morskie łajdaki, choć znajdzie się też miejsce dla pięćdziesięciu innych chętnych śmiałków, żołnierzy lub najemników, o ile ktoś zdecyduje się wsiąść na taki okręt. W walce z nowoczesnymi, uzbrojonymi w działa, okrętami nie mają szans, w walnej bitwie przydać się mogą tylko do odciągania uwagi, abordażu lub robienia za żywe tarcze. O wiele lepiej sprawdzają się w rajdach na wrogie wybrzeża, statki i konwoje handlowe i tym podobnych, typowo pirackich, działaniach. Problem z nimi jest taki, że w bitwie lub podczas misji mogą nagle odpłynąć, aby zacząć łupić okolicę, a ich lojalność jest o wiele mniejsza, niż zwykłych najemników.
    Korsarz.jpg

    Drakkar - Okręty Nordów, którymi ci wyprawiają się na dalekie wyprawy łupieżcze, handlowe czy odkrywcze. Z czasem, gdy zaczęto cenić najemną nordyjską piechotę, Wikingów, wiele znudzonych załóg tych okrętów również postanowiło wieść taki żywot, wynajmując swoje usługi za pieniądze. Okręty te w ogóle nie nadają się do walki, nie mają artylerii pokładowej i są podatne na ostrzał czy taranowanie, ich jedynym sposobem walki jest, wykorzystując zwrotność i prędkość, dopłynąć jak najbliżej okrętu wroga i umożliwić pasażerom abordaż. Może przenieść tylko 30 ludzi, najlepiej więc sprawdza się w dużych grupach czy szybkich atakach na wrogie nadmorskie prowincje, choć konstrukcja tego okrętu pozwala mu też wpływać większymi rzekami wgłąb lądu. Choć załoga najchętniej widziałaby w pasażerach swoich krajan, to jednak aby skutecznie działać, nie musi przenosić oddziałów Nordów, mogą to być dowolni inni najemnicy czy rodzimi żołnierze danego kraju.
    Drakkar.jpg


Log in to reply