Karta Władcy


  • Mistrz Gry

    Żeby nie trzeba było pisać tego w pierwszym poście w Sprawach Wewnętrznych. Prosta, nieobowiązkowa karta do wypełnienia dla zainteresowanych roleplayem, a wierzę że wszyscy tutaj są.

    Miano:
    Tytuł:
    Przydomki: (Opcjonalne)
    Państwo:
    Wiek
    Płeć
    Rasa
    Pochodzenie: (Chodzi o pochodzenie rodziny władcy. Ci z otwartym wyborem rasy mogą wpisać konkretny kraj, a władcy plemienni mogą wybrać nazwę plemienia.)
    Biografia: (Historia postaci i jej dojście do władzy)
    Rodzina: (Rodzeństwo, rodzice, ewentualnie także małżonek i dzieci)
    Wygląd (Najlepiej obrazek, w ostateczności szczegółowy opis)
    Motto/Złota myśl: (Opcjonalne)
    Dodatkowe informacje: (Opcjonalne)


  • ŻBŻP

    Miano: Sly Lumisianso
    Tytuł: Arcyksiężna
    Przydomki:
    Państwo: Costalia
    Wiek: 29 lat.
    Płeć: Kobieta
    Rasa: Czerwony Tiefling
    Pochodzenie: Costalia; ród Lumisianso nigdy nie był tym z “zewnątrz”, a przynajmniej takowych informacji brakuje.
    Biografia: Sly urodziła się w drugim miesiącu jesieni dwadzieścia dziewięć lat temu jako pierwsze dziecko Asiera Lumisianso, nieźle zapowiadającego się arystokraty ze smykałką w dyplomacji i w biznesie. Niestety, młode małżeństwo nie mogło się cieszyć zbyt długo swoją ogoniastą, rogatą pociechą, gdyż żona Asiera szybko uczyniła go samotnym rodzicem, a swoją córeczkę półsierotą.
    Brak matki nie odbił się jednakże zbytnio negatywie na przyszłej Arcyksiężnej. Jako przyszła głowa rodziny Lumisianso (Asier nie postanowił się ożenić drugi raz) dorastała w miarę bezpiecznym środowisku swojego ojca i najlojalniejszych sług, aż do lat 9, kiedy to też rozpoczęła naukę w Domu Ognia. Ojciec wówczas uznał też, że warto zacząć jej poważniejszą naukę, której nie nauczają w szkołach. Jak utrzymać się na powierzchni w Costalii i nie skończyć z nożem w plecach.
    Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że była jedną z najlepszych, jednakże też czystą obrazą byłoby uznać, że była przeciętna. Była bardzo dobrą, pilną uczennicą, sumiennie wykonując treningi i zadania jej powierzone. Edukację w Domu Ognia zakończyła wraz z życzeniem ojca w wieku dwudziestu pięciu lat, osiągając już wcześniej poziom mistrzostwa w Magii Ognia. Wszystko po to, by z wykorzystaniem rodzinnych funduszy móc podróżować po świecie, nawiązywać potencjalne kontakty handlowe, jak i też po prostu zdobywać bardziej praktyczne umiejętności. Sly do dzisiaj pamięta, że w tamtym okresie zamierzała zajmować się polityką zagraniczną Costalii.
    W międzyczasie Asier Lumisianso realizował swój własny plan. Tworzył sojusze z potężniejszymi rodami costalijskimi, nawiązywał tajne umowy, czy także po prostu spełniał ich zachcianki, by dostać to, czego tak pragnął - by większość poparła wybór Lumisianso na nowego Arcyksięcia. Ciężko dzisiaj stwierdzić, czy przygotowywał się do tej roli, czy zamierzał umieścić na nią Sly, ważne jest jednak, że jego córka nigdy w pełni nie odkryła zamiarów ojca, który starannie zamiatał za sobą wszelkie ślady. Pewne jest jednak to, że nie wszystko poszło zgodnie z planem.
    Przyszła Arcyksiężna wróciła do Costalii na początku wiosny, półtorej roku po tym, jak wyruszyła w podróż po świecie. Wróciła z podróży dojrzalsza, dysponująca własnym doświadczeniem i wiedzą, jak i też wyrobionym charakterem, który nie przypominał w żadnym stopniu tej cichej i grzecznej dziewczynki, której obraz zachował sobie jej ojciec.
    Drugiego miesiąca zimy, kiedy Sly miała już 27 lat, jej ojciec wyruszył w katastrofalną podróż, z której miał już nie wrócić. Niedługo później przyszła Arcyksiężna musiała objąć stanowisko głowy rodziny, by niedługo później - stanowisko Arcyksiężnej Costalii. Czy do tego przyczyniły się umiejętności jej ojca? Czy może jednak ruszono w zgodzie z pomysłem nieboszczyka, tylko dlatego, że Lumisianso, niezależnie od zajmowanej pozycji, tworzy w istocie jedna kobieta, przez co, w razie jej złych rządów, łatwie byłoby uciszyć sprawę bez obawy o zemstę? To, co kryło się w umysłach tych, którzy mieli prawo do zdecydowania w tej sprawie, pozostaje zagadką, ale nie zmienia to faktu, że Sly Lumisianso przerosła oczekiwania i nie należy do tych, którzy umierają po kilku miesiącach.
    Jest Arcyksiężną Costalii już dwa lata, a chociaż początek był z lekka powolny, to wszystko wskazuje na to, że się rozkręca. Kto wie, może jeszcze dokona czegoś, z czego zasłynie i sprawi, że Lumisianso zostanie zapamiętany jak najbardziej pozytywnie.
    Rodzina: Sly była jedynaczką, a jej matka zmarła, zanim Lumisianso nauczyła się raczkować. Z kolei jej ojciec Asier, głowa rodziny Lumisianso, zginął na Oceanie Znaków podczas potyczki z nieznanym przeciwnikiem pół roku przed tym, jak Sly została Arcyksiężną Costalii. Nie zmienia to jednak faktu, że istnieje kilka osób, bliskich rodzinie Lumisianso, którzy mogą wykorzystać swoje powiązania rodzinne z Arcyksiężną. Nawet, jeżeli są to tylko kuzyni.

    • Kuzyn Herberto Socjopario - Na początku warto zaznaczyć, że rodzina Socjopario wielokrotnie w swojej historii zawierała małżeństwa z rodziną Lumisianso, by utrzymać się wśród tych istotniejszych rodów Costalii, chociaż do tych głównych zawsze było im daleko. Na szczęście jednak te powiązania z rodziną Lumisianso są na tyle słabe, by nie stanowiły istotniejszego problemu dla Sly w polityce. O samym Herberto można powiedzieć wiele ciepłych słów, ale to nic dziwnego, kiedy ma się do czynienia z oszustem i manipulatorem, wykorzystującym swoje umiejętności w biznesie, by zarobić trochę gessos, które może umieścić w skarbcu swojej rodziny… które częściej opróżnia. Pomimo tego, że jest najstarszym żyjącym członkiem rodu Socjopario, nie jest on głową rodziny. Dlaczego to? No cóż, nic nie trwa wiecznie, nawet szczęście oszusta. Herberto zadłużył się i zniknął gdzieś wśród Krasnoludów. Niestety, żyje, o czym świadczą naturalne wysyłki gessos do skarbca rodziny Socjopario. Ma 43 lata, bez ogona.
    • Kuzyn Eltheminaro Lezzija - Pochodzący z rodu Socjopario, od początku był czarną owcą rodziny, w odróżnieniu od swojego brata bliźniaka. W wieku dwudziestu lat opuścił Costalię, studiował w Dotenardzie, gdzie to też wyraźnie zachorował na głowę. Zaczął pielęgnować takie dziwne wartości, jak równość wszelkiego stworzenia inteligentnego wobec siebie, usunięcie klas społecznych, jak i też stworzenie wspólnego majątku, by unicestwić bogaczy i wesprzeć najbiedniejszych. Przybrał nazwisko Lezzija i wyruszył ze swoją filozofią tam, gdzie uznał, że będzie wysłuchany najlepiej. Do Miracji, gdzie to po dwóch publicznych przemówieniach został aresztowany i wrzucony do więzienia. Nie pomogło mu to, że namawiał do otwartego buntu i uśmiercenia wszystkich władców. Ma 27 lat, jest ogoniasty, a na dodatek jest krótkowidzem. Nie jest mile widziany, zwłaszcza w Costalii. Bo jak tu akceptować kogoś, kto ośmielił się stwierdzić, że rody costalijskie nie powinny dłużej istnieć?
    • Kuzyn Santiago Socjopario - 27-letni rogaty organizm pełen energii i ambicji. Jest zapewne jedynym członkiem rodu Socjopario, który lubi Sly ze wzajemnością (Juan jest neutralny, Herberto chciałby zapewne kasy, a Lezzija… no cóż, to Lezzija). Jest tym lepszym bliźniakiem, co z pewnością ułatwiła filozofia reprezentowana przez Eltheminaro. Warto zaznaczyć, że przebywa w stolicy Costalii, a nawet jest dosyć blisko samej Arcyksiężnej. Bowiem to on, ze wszystkich Tieflingów, na jakie mogło wypaść, zajmuje się ogrodem Arcyksiężnej. Ogrodnictwo to jego życiowa pasja i zupełnie nie przeszkadza mu to, że jako Socjopario mógłby w danym momencie robić coś zupełnie innego. Ogoniasty.
    • Kuzyn Juan Socjopario - Można się było spodziewać, zwłaszcza po Eltheminaro i Herberto, że Socjopario to dziwacy, może nawet szaleni. Na całe szczęście, Juan zachował głowę na karku i zajął się sprawami swojej rodziny tak, jak przystało na przyszłą głowę rodziny (Herberto nie był brany zbyt poważnie na to stanowisko), rozwinął własną działalność gospodarczą na północy państwa… No cóż, bycie tym zwyczajnym członkiem rodziny oznacza tyle, co bycie nudnym. Juan jest po prostu kolejną głową rodziny jakiegoś pomniejszego rodu, który nie znaczy zbyt wiele w Costalii. No cóż, może warto jednak dodać to, że służył w wojsku, z którego wrócił bez oka i z ułamanym rogiem. W tym roku ukończył 40 lat, nie ma ogona. Nosi białą opaskę na oko.

    Wygląd:
    text alternatywny
    Motto/Złota myśl: Costalijska ambicja, przerastająca wielu, jest pierwszym narzędziem sukcesu.
    Dodatkowe informacje:

    • Potrafi grać na lirze, jednakże jest to ta jej umiejętność, o której niewiele osób wie.
    • Jej ojciec poszedł na dno gdzieś na Oceanie Znaków, zatonął wraz z fregatą rodziny Lumisianso o nazwie “Cara Mia Addio”.
    • Prababka Sly pochodziła z rodziny Socjopario.
    • Mistrzyni Magii Ognia, ale także ekspertka w posługiwaniu się sztyletem.
    • To, co widać na obrazku, to strój Sly wykorzystywany przez nią w czasie dłuższych podróży.

  • Soviet Dust Pandemia Arsyntia Metro 2035 Zorze Onaliah

    Miano: Wolfgang von Tolenberg
    Tytuł: Król-Kapitan
    Przydomki: Jednooki Grabieżca
    Państwo: Wyspy Wampirze
    Wiek: 391 lat
    Płeć: Mężczyzna
    Rasa: Wampir
    Pochodzenie: Viservania
    Biografia: Wolfgang urodził się w Viservanii jako syn legendarnego Marco von Tolenberga oraz pomniejszej viservańskiej szlachcianki. Zaskakującym faktem jest to, że Wolfgang jest w zasadzie jedynym prawowitym dzieckiem Marco, choć małżeństwo jego rodziców i tak nie trwało długo, bowiem przetrwało ono jedynie półtora roku. Już od najmłodszych lat młody Wolfgang interesował się żeglugą, a także militarystyką. Gdy nadszedł więc moment, w którym Wolfgang był dorosły, zaś jego ojciec miał zostać wysłany na wyprawę kolonizacyjną wysp Archipelagu Krwawiącego Oka, wampir zdecydował się towarzyszyć jego ojcu w wyprawie.

    W trakcie kolonizacji wysp Archipelagu Krwawiącego Oka Wolfgang nabrał doświadczenia nie tylko w walce wręcz, ale również stawał się lepszym dowódcą. Gdy piractwo dotarło na tereny Wysp Wampirzych, przyszły Król-Kapitan zdecydował się na rozpoczęcie swojej pirackiej kariery, uważając, że spokojne życie byłoby dla niego czymś nudnym. W ciągu kilkuset lat kariery pirackiej przyszły Król-Kapitan wyrobił sobie dobrą reputację wśród piratów, zaś podczas jednego z napadów Wolfgang stracił prawe oko, przez co wkrótce uzyskał przydomek Jednookiego Grabieżcy. Wolfgang liczył na to, że kiedyś obejmie tron po ojcu, lecz nie przewidział tego, w jakich okolicznościach przejmie tron. Otóż objął on tron po tym, jak Marco von Tolenberg zaginął podczas wyprawy na Zamgloną Wyspę, i jest on dosyć nowym władcą. Będzie musiał nie tylko zająć się kwestią ratunku swojego ojca, lecz także rozwiązać problem z Dołem Vedarath, a to pokojowo, a to poprzez wojnę, oraz przygotować się na ewentualne ataki pretendentów. Tylko czas pokaże, czy powinien był otrzymać tytuł Króla-Kapitana Wysp Wampirzych.
    Rodzina: Jego ojcem jest sam Marco von Tolenberg, który zaginął podczas wyprawy na Zamgloną Wyspę. Można określić, że losy Marco są nieznane, choć Wolfgang liczy na to, że ojciec jeszcze żyje. Matką Wolfganga była pomniejsza szlachcianka z Viservanii, z którą obecny Król-Kapitan nie utrzymuje kontaktu, aczkolwiek najprawdopodobniej żyje i ma się świetnie. Półrodzeństwo Wolfganga zaś jest… liczne, a przynajmniej tak można je najlepiej opisać.
    Wygląd:
    text alternatywny
    Motto/Złota myśl: My, nieumarli, jesteśmy prawdziwym postrachem mórz i oceanów!
    Dodatkowe informacje:
    - Pomimo tego, że jest teoretycznie Volsztanistą, to w praktyce nie uważa, aby kwestie religijne były czymś ważnym w jego życiu. Toleruje on wszystkie religie (poza kultem Gasharad’tha), choć jest zdecydowanie niechętny próbom narzucania innej religii, a to jemu, a to jego poddanym (uważa, że jego poddani powinni sami wybierać religię, jaką chcą wyznawać).
    - Podobno kiedyś spotkał syrenę, która była kapitanką piratów. Co ciekawe, miała ona nie posiadać ogona, który został zastąpiony protezami z ostrzy ryb pił.


  • Zorze Onaliah

    Miano: Estella Le Torneau

    Tytuł: Doża

    Przydomki: Jedwabna Władczyni, Pani Delty Katriony,

    Państwo: Miracja

    Pochodzenie: Viridion, Elfka leśna.

    Biografia: Viridiońskie młode pokolenie chcące zmian, wyrwania się ze stagnacji? Myśl o tym wywołuje jedynie pusty śmiech. Dzieci głupców, którzy dopiero teraz zauważyli, że świat się zmienia i oni muszą dotrzymać mu tempa. Gdzie byli, gdy karczowano lasy, gdy przerabiano pnie na bale, gdy heblowano deski? Opłakiwali je, bronili, przelewali za nie krew. Przodkowie Le Torneau zrozumieli jako jedni z pierwszych, że złoto ma większą wartość od honoru czy przynależności rasowej.
    Odrzucając swoje dziedzictwo, jak wielu myślało, musieli zawrzeć pakt z demonami. Jak inaczej wyjaśnić, że w niedługim czasie stali się jednym z najmożniejszych rodów kupieckich? Lecz elficka wiedza na temat drewna i handel nim nie wystarczyły, ci, którzy zaczynają na samym dnie nie widzą takich ograniczeń. Z władzą jak ze złotem, zawsze chce się więcej.

    Rodzina:

    Wygląd:

    Dodatkowe informacje: Miracja powstała na trzech filarach. Skaveńskiej krwii, elfickim drewnie i złocie. Ogromnej ilości złota. Moją misją jest by wszystkie trzy spływały do faktori miracyjskich w jeszcze większych ilościach.


  • Elarid

    Miano: Zoskrit Wybebeszony.
    Tytuł: Nadherszt.
    Przydomki: Wybraniec Zadżumionej.
    Państwo: Skavilia.
    Wiek: Trzydzieści osiem lat.
    Płeć: Mężczyzna.
    Rasa: Skaven.
    Pochodzenie: Skavilia, Klan Mors (znany ze swoich doborowych wojowników).
    Biografia: Urodził się jako syn Herszta Klanu Mors i od dziecka szkolony był na wojownika. Wyróżniający się niesamowitą wprost krzepą i gabarytami jak na Skavena dość szybko został najlepszym wojownikiem Klanu i chełpiono się, że jest największym wojownikiem w całym kraju. Czy była to prawda? Ciężko powiedzieć, ale nikt lepszy wyzwania mu nie rzucił. Poza wymachiwaniem mieczem, towarzyszył swojemu ojcu na zebraniach Szczurlamentu, które uważał za nudne i takie same, co poprzednie, ale zdobywał dzięki temu pierwsze polityczne szlify. Gdy ówczesny Nadherszt obwieścił, że ruszają wyprawy na zachód, aby odbić dawne ziemie Skavenów (ile w tym prawdy, że były skaveńskie nikt nie wiedział, ale i nikt nie kwestionował) przyjął to z radością i stanął na czele wojsk Klanu Mors. Walcząc z poszukiwaczami skarbów, konkurencją z sąsiedniego państwa Skavenów, najemnikami i rozmaitymi monstrami, wyrobił sobie opinię, która po powrocie do kraju w glorii zwycięzcy dała mu miejsce w Szczurlamencie oraz w Czerwonej Gwardii, elitarnej formacji chroniącej samego Nadherszta. Służbę uważał początkowo za wielki honor, później za ciepłą posadkę na wakacje, nie działo się bowiem nic ciekawego, musiał jedynie prężyć od czasu do czasu muskuły czy urządzać pokazy w zabijaniu potworów czy jeńców aby zrobić wrażenie czy zastraszyć obcych dyplomatów. Przełomem okazała się zuchwała próba rabunku skaveńskich technologii przez kilku złodziei podających się za zagranicznych studentów. Nie udało się ich złapać w stolicy i uciekli z miasta, lecz zostali wytropieni (co nie jest trudne, jeśli byli to ludzie, a państwo zamieszkują głównie Skaveni). Jak się okazało, zatrzymali się na Przełęczy Toporka, gdzie spotkali się ze swoją obstawą, sporą kompanią najemników. Nadherszt uznał to za sprawę honoru własnego i całego państwa oraz jego bezpieczeństwa, więc udał się tam ze swoją gwardią i sporą armią. Jak się okazało, najemnicy musieli być przyparci do muru lub suto opłaceni (albo oba), bo nie zadziałało przekupstwo i doszło do walki, gdzie rozbijali kolejne fale niewolników. Sytuacja stała się kryzysowa, bowiem Nadherszt nie zabrał ze sobą żadnych machin czy nawet strzelców, spiesząc się na wyprawę i nie doceniając przeciwnika. W takiej sytuacji wysłał w celu odwrócenia losów bitwy swoich gwardzistów i to Zoskritowi powierzył dowodzenie. Sam został na tyłach z garścią przybocznych. Czerwona Gwardia wykonała zadanie i utrzymała chwiejącą się linię po czym przełamała wrogie szyki, a potok szczurów wlał się na tyły wroga, otaczając go, dzieląc na małe grupki i rozbijając. Złodziei zabito lub schwytano, wszystkie skradzione sekrety zabezpieczono. Zdawało się, że to kompletne zwycięstwo, bo choć straty Skavenów były olbrzymie, to byli to głównie niewolnicy. Jednak bitwa się jeszcze nie skończyła. Garstka najemników wybiła się z okrążenia i usiłowała uciec. Do dziś nie wiadomo, czy byli świadomi, na kogo biegną czy nie, ale zaatakowali Nadherszta i jego nieliczną obstawę. Walcząc zaciekle i mimo swojego lichego stanu liczbowego mając przewagę (Nadherszt posłał niemalże wszystkich swoich gwardzistów do walki, aby przełamać wrogie szyki) zdołali zabić wszystkich, w tym samego Nadherszta. Zoskrit wrócił z pola bitwy za późno, aby go ocalić, ale w sam raz, aby go pomścić. Gdy jego wojownicy zajęli się resztą najemników, on zabił kilku z nich i ruszył wprost na krasnoludzkiego wodza tej kompanii. Jego topór i miecz zwarły się z halabardą tamtego. I w pewnym momencie jej ostrze przebiło skaveński pancerz, przebiło skórzany kaftan pod nim, przebiło sierść i mięśnie. Skaven padł na kolana, umierając, jednak w ostatniej chwili ciął toporem, przebijając łydkę uciekającego, odwróconego doń tyłem, najemnika, przez co ten nie uciekł i został okrutnie zamordowany przez pozostałych gwardzistów. Ci to zabrali ze sobą ciała poległych i rannego Zoskrita do stolicy. Gdy palono ciała niewolników, gwardzistom urządzono godny pochówek, a Nadherszta chowano z niewyobrażalną pompą, Zoskrit walczył o życie. I choć musiał podczas drogi powrotnej trzymać wnętrzności, aby nie wylały się z jego ciała, przeżył dzięki interwencji kapłanów Zadżumionej. Gdy pod koniec tego zabiegu na krótko się ocknął, zobaczył ją, samą boginię. Wedle innych była to jedna z kapłanek, a on był ledwo żywy, upojony różnymi trunkami i w szoku, ale wciąż upiera się przy swoim. Tak czy siak, znów stracił przytomność, ale przeżył. Tak zdobył dwa swoje przydomki: Wybebeszony, oficjalny, jego powód do dumy, podobnie jak blizna na brzuchu i przypięty do pancerza szkielet adwersarza, jak i ten nieoficjalny, uznając bowiem swoją wizję za prawdziwą, Wybraniec Zadżumionej. Gdy doszedł do siebie, zwołano wybory na nowego Nadherszta. Zgłosił się i ku swojego zdziwieniu wygrał, zawsze uważał, że Nadhersztami zostają politycy, a teraz został nim on, wojownik. Wpływ na to mogła mieć jego rola w udaremnieniu kradzieży planów skaveńskiej technologii lub też świadomość głosujących nań, że jest wojownikiem, że będzie agresywny, że będzie chciał zdobyć nowe ziemie i rozpętać nowe wojny. I choć jeszcze tego nie zrobił, to nikt w to nigdy nie zwątpił.
    Rodzina: Jego samica zmarła przy porodzie, obecnie ma wiele bezpłodnych nałożnic rodzimej rasy i niewolnic innych ras, które z nim w ciążę zajść nie mogą. Jednak nim umarła jego samica, wydała na świat pokaźny miot. I choć wiele młodych Skavenów zdechło jeszcze wtedy, to z czasem kilkunastu się odchowało. Szkoleni w boju tak, jak szkolono ich ojca, pewnego dnia zostali uzbrojeni, wysłani na arenę i musieli stoczyć walkę na śmierć i życie, z której zwycięsko wyjść mógł tylko jeden, a był nim ten najsilniejszy i najstarszy z miotu, Skawl, obecnie reprezentujący Klan Mors na zebraniach Szczurlamentu.
    Wygląd
    Nadherszt.jpg
    Motto/Złota myśl: Wyprute flaki, tak? To była przeszkoda, tak? A wy? Was nic jeszcze nie drasnęło. Ale skoro to ja zostałem Nadhersztem i przeżyłem coś takiego, to państwo, którym będę władać, przeżyje wszystko! I tak jak ja ze zwykłego wojownika stałem się władcą, tak ono stanie się potęgą! ~podczas zaprzysiężenia na Nadherszta.
    Dodatkowe informacje: Ze względu na swoją wizję i niemalże cudowne odratowanie (zwłaszcza, że wciąż jest niemalże tak sprawny jak przed bitwą) uważa się za wybrańca bogini, ale nigdy się tak oficjalnie nie tytułuje, uważając, że inne Skaveny nie są na to gotowe.
    //Komentarz dla Gulasza: W żadnym wypadku nie posądzam tej postaci o jakieś boskie wstawiennictwo czy opiekę, to on tak twierdzi i nie zdziwię się, jeśli przez całą grę nic nie zmieni się w tej kwestii i dalej będą to tylko jego urojenia.//



  • Miano: Heinrich Adolf Ulrich von Rothenberg
    Tytuł: Mistrz Zakonny
    Przydomki: Blutbaron, Kaiser-Kardinal
    **Państwo:**Zakon Rubinowej Jaskini
    Rasawampir
    Pochodzenie: Viservania
    Biografia: Heinrich Adolf, bo tak nazwano młodego chłopca z rodu Volstwille urodzi się jako drugi syn dość bogatej wampirzej rodziny szlacheckiej w Viservanii, od najmłodszych lat uczony był wiary w Volsteina, wszak zgodnie z przysięgą ojca sprzed czasu gdy miał potomstwo, którą obligował się, iż jeżeli pierwsze dziecko będzie synem, drugie ofiaruje Volsteinowi na wiernego sługę. Kiedy więc Heinrich dorósł na tyle by pobierać nauki wysłano go na tereny Zakonu Rubinowej Jaskini, gdzie został przyuczony do bycia kapłanem Volsteina. Był on dzieckiem niecodzienny, miał bowiem w sobie o wiele silniejszą wiarę, niż niejeden zakonnik, a jego pojmowanie teologicznych aspektów Volsztanizmu doprowadziło go z czasem na coraz wyższe stopnie hierarchii kultu, aż do zostania Wysokim Komturem zakonu w czasie konfliktu, a w czasie pokoju jednym z ‘kardynałów krwi’ jak zwano teologów przełomowych dla kultu i jego postępowania (takim była idea wyższości rasowej wampirów, jako rasy wybranej przez Volsteina do wyniesienia ponad śmiertelników oraz dążenia reunifikacyjne wśród zwaśnionych braci). Kiedy podczas ostatniej wojny poprzedni mistrz zakonu został dotkliwie raniony zwołano komturów zakonu do rubinowej jaskini na swoiste konklawe, gdzie zdecydowano, iż po śmierci mistrza to właśnie młody wciąż (jak na wampiryczne) Heinrich obejmie jego stanowisko. Jak się okazało niedługo później mistrz zginął w ostatniej swojej batalii i od tamtej pory partyzantka zakonna się skończyła, a na stanowisko zasiadł Heinrich, jednocześnie przyjmując trzecie imię - Ulrich oraz honorowe nazwisko mistrzów zakonnych - von Rothenberg. (Chodzą jednak plotki jakoby układy Heinricha z komturami i chęć supremacji volsztanizmu ponad resztą świata mocno pomogły w całym incydencie na polu bitwy, a on sam postanowił przejąć władze podstępem jak na volsztanistę przystało)
    Wiek: 385 lat
    Płeć: męska acz identyfikuje się jako nietoperz bojowy
    Rodzina:
    Matka: Matyla Volstwille Ojciec: Herman Volstwille starszy brat: Godric Volstwille oraz młodsza siostra: Rycheza Volstwille-Schwarzwald
    Wygląd text alternatywny
    + do tego maska typowa dla zakonników kultu na wzór samego Volsteina, lecz o wiele bardziej dopieszczona co do detalu, jak na wielkiego mistrza zakonu przystało.
    Motto/Złota myśl: ‘Jedna wiara, jedna rasa, jeden pan - Volstein’
    Dodatkowe informacje: Jest wampirycznym teologicznym nacjonalistą chcącym dominacji jedynej słusznej rasy i jej jedynej słusznej wiary na całe Onaliah, tak mu dopomóż Volstein.



  • WIP
    Miano: Khuaamtai Tuyg
    Tytuł: Wielki Chan
    Przydomki: Khua, Khuam, Biały Mongoł
    Państwo: Tzakhar
    Wiek: 30
    Płeć: Mężczyzna
    Rasa: Człowiek
    Pochodzenie: plemię Dain, klan Tuyg
    Biografia:
    Rodzina:
    Ojciec Burkhan Tuyg - założyciel i pierwszy nestor klanu, początkowo był niewolnikiem, jednakże wywalczył sobie wolność i całkiem niezłą pozycję wśród plemion, był nawet Pierwszym Oficerem poprzedniego Wielkiego Chana
    Matka - Khai Tuyg, z klanu Ukhel, wnuczka byłego wodza plemienia Dain
    Siostra - Bayas Tuyg, młodsza siostra Khuaamtaia, bliźniaczka Galan
    Siostra - Galan Tuyg, młodsza siostra Khuaamtaia, bliźniaczka Bayas
    Wygląd:
    białymongoł.jpg
    Motto/Złota myśl: “Zdobywać można złotem lub żelazem, każdy powinien zdecydować która zdobycz daje mu więcej radości”
    Dodatkowe informacje:



  • Miano: Someniscaria Artelnowis
    Tytuł: Matka Lasu
    Przydomki: Someniscaria III, Wiosenna Matka
    Państwo: Viridion (7)
    Wiek: 63 lata (odpowiednik około 20 lat ludzkich)
    Płeć: Kobieta
    Rasa: Leśny Elf

    Pochodzenie: Dynastia Alternovis zasiada na tronie Viridionu jako Ojcowie oraz Matki Lasu od niepamiętnych czasów. Wiadomo, że to z ich rozkazu stworzono pradawny Celestiarius, wcześniejsze zaś dzieje giną w mgłach czasu. Ze względu na stosunkowo częste abdykacje nie wszyscy władcy są ze sobą połączeni bezpośrednimi więzami krwi, często najbliższą dostępną osobą jest kuzyn czy babka cioteczna. Zawsze jednak zachowane są więzy krwi.

    Biografia:
    Gdy jest się długowiecznym jak elf, a na barkach dźwiga się odpowiedzialność jak imperator, to nic dziwnego, że trudno wytrzymać na tronie całe życie. Abdykacje są więc wśród elfów dość powszechne. Poprzedni Ojciec Lasu, Jowit Artelnowis, nie był tu wyjątkiem i po stu dwudziestu trzech latach postanowił zstąpić z tronu. Gdy jednak chciał przekazać koronę najstarszej córce, Cassarivani Alternovis, ta stanowczo odmówiła, mówiąc, że jej przyszłością będzie magia natury, w której wkrótce ma szansę osiągnąć mistrzostwo. W ten sposób w kolejce do tronu pierwszymi byli bliźniacy - Sominescaria i Sineirsuin.
    Chociaż bliźnięta z wyglądu były, zwłaszcza w młodym wieku, identyczne, szybko okazało się, że na tym kończą się podobieństwa, zaś pod każdym innym względem różnią się jak ogień i woda. Siner od zawsze lubił zarządzać i dowodzić, potrzebował nad wszystkim mieć władzę i kontrolę i potrafił je zdobyć siłą. Somi z kolei była pogodnym i pokojowo nastawionym dzieckiem, którą bardziej od władzy interesowała wiedza, a konfliktów starała się unikać. Gdy dzieci podrosły Siner postanowił sobie zostać najmłodszym rycerzem w imperium, w młodym wieku zostając giermkiem. Somi z kolei próbowała zostać bardem, równocześnie studiując pod przybraną tożsamością na uniwersytecie w stolicy.
    Gdy Cassarivania odmówiła przejęcia tytułu ojca Jowit miał więc dylemat, któremu z dzieci przekazać koronę. Oboje byli inteligentni i charyzmatyczni, choć w zupełnie inny sposób, mieli też równe prawa do tego tytułu. Ostatecznie postawił na stateczniejszą Sominescarię, jej brat zaś został dowódcą jej osobistej straży i głównym zwierzchnikiem armii. Dziewczyna przyjęła zaszczytną funkcję i odnalazła się w niej na tyle dobrze, że Jowit, pełniący rolę jej pierwszego doradcy, nie protestował nawet, gdy po pół roku postanowiła wrócić na studia, dalej oczywiście pod przybraną tożsamością. Matka Lasu panuje już od trzech lat, jednak na razie jej rządy nie odznaczyły się niczym szczególnym ani w pozytywnym ani w negatywnym sensie. Nabrała jednak przez ten czas doświadczenia i wyrobienia, nie jest więc zupełnie zielona w kwestiach rządzenia.

    Rodzina:

    Ojciec Jowit Alternovis VI Wytrwały, Ojciec Lasu senior - poprzednik, mentor i pierwszy doradca Sominescarii. Ma już ponad dwieście pięćdziesiąt lat, a panował prawie połowę tego czasu, dzięki czemu zyskał swój przydomek, rzadko bowiem ktoś decyduje się władać dłużej niż osiemdziesiąt lat. Jest dumny z córki i stara się pomagać jej, gdzie tylko może, choć sam nie jest tak chętny do wprowadzenia reform, co ona, a podczas swego długiego panowania nie zmienił wiele. Dla dużej części starej szlachty to właśnie on, a nie młoda Matka, jest gwarancją stabilności w kraju.

    Matka Carion Alternovis, z domu Fisiethumer, Małżonka Lasu seniorka - od męża starsza o kilka lat, wyszła za niego jeszcze przed wystąpieniem na tron. Ich małżeństwo było początkowo ściśle polityczne, gdyż ród Fisiethumer to bogata i wpływowa szlachta, jednak przez ponad wiek małżonkowie nauczyli się szanować się nawzajem i wytworzyli miłość długiego, udanego związku. Wspierała męża przez cały okres panowania, teraz zaś wspiera Sominescarię, mimo że początkowo wolała by na tronie zasiadł jej syn.

    Starsza siostra Cassarivania Alternovis - maginii przyrody i najstarsze dziecko Jowita i Carion. Odrzuciła propozycję przejęcia korony, bardziej zainteresowana swą karierą naukowo-magiczną. Utrzymuje dobre kontakty z siostrą, jednak większość czasu spędza w akademii, rozważa też emigrację do Dotenardu.

    Brat bliźniak Sineirsuin Alternovis - porywczy i wojowniczy, służy jako dowódca straży przybocznej i generał Matki Lasu. Początkowo był rozczarowany, że nie jemu przypadł tron, jednak z czasem zdał sobie sprawę, że zajęcia Ojca Lasu byłyby dla niego zbyt nudne, woli się skupić na rzeczach bliżej związanych z walką. Pierwszy w kolejce sukcesji po aktualnej Matce.

    Młodszy brat Guinhat Alternovis - chłopak urodził się dwadzieścia lat po bliźniętach i jest najmłodszym dzieckiem Jowita i Carion. Wszedł niedawno w fazę buntu nastoletniego i zdarza mu się sprawiać kłopoty rodzinie, z drugiej strony to sprawny biolog z zadatkami na medycynę, niestety póki co nie robi zbyt wiele w tym kierunku. Trzeci w kolejce do sukcesu.

    Ciotka od strony ojca, Sominien II Alternovis Jesienna Matka Lasu seniorka - Starsza siostra Jowita, przejęła urząd po ich ojcu. Na swój przydomek zasłużyła sobie, gdyż czas jej dwudziestoletniego panowania był głównie czasem zbierania efektów działania poprzedniego Ojca Lasu, zaś po niej przyszedł Jowit, który jak zima utrzymywał cały las w cichej, spokojnej egzystencji. Ta trzystuletnia elfka służyła najpierw jako generał swego brata, teraz zaś wspiera jego najstarszego syna. Od urodzenia jest niemową i zawsze wolała załatwiać kłopoty z mieczem w ręku, gdzie jej ograniczenie komunikacji nie przeszkadza jej w osiągnięciu celów.

    Wygląd
    text alternatywny

    Motto/Złota myśl: " Zło jest wtedy, kiedy traktujesz osoby jak rzeczy. Oh, z pewnością są gorsze przestępstwa, ale zawsze zaczynają się od traktowania osób jak rzeczy!"

    Dodatkowe informacje:
    Na uniwersytecie posługuje się tożsamością “Fistia Wetrioweria”, jedynie rektor wie kim naprawdę jest ta studentka.

    Jej rude włosy są charakterystyczną cechą rodu Alternovis



  • Miano: Shaerra Eilmenor

    Tytuł: królowa

    Przydomki: Shaerra II

    Państwo: Dół Vedarath

    Wiek 194 lata

    Płeć Boeing AH-64 Apache, ale identyfikuje się jako kobieta tak wiem martwy żart

    Rasa elfy morskie

    Pochodzenie: Dół Vedarath

    Biografia: urodziła się jako córka królewny i arystokraty z lokalnego rodu. Ponieważ jej babka nie zdołała wydać na świat potomka płci męskiej, to cała nadzieja rodu Eilmenor siedziała w postaci Meorise. Żeby zachować ciągłość młodej dynastii stało się jasne, że królewnę trzeba wydawać w sposób matrylinearny. Tak też się stało i małżeństwo wydało na świat dziewczynkę. Młoda Shaerra była wychowywana tak jak każdy elf - w dostojności i pięknie. Wychowanie w rodzinie przerwała tragiczna śmierć matki i ojca na morzu. Shaerra była wtedy jeszcze małym dzieckiem. Problemem stało się wówczas dziedziczenie tronu. Babka zrobiła wszystko, aby księżniczce zapewnić prawo do tronu, bez zbędnego gadania arystokracji. Po wielu dyskusjach, przekupstwach i ucztach działania babki osiągnęły sukces, dzięki czemu jej wnuczka nie musiała się martwić o sukcesję. Po śmierci rodziców młoda Shaerra była wychowywana przez babkę oraz stryja Ninthalora, który był wówczas wysoko postawioną personą w armii. Babka chciała, aby przyszła królowa uczyła się tylko zarządzania i etyki dworskiej, aby nie przynieść wstydu. Stryj zaś chciał ją wychowywać na wojowniczkę, która poprowadzi morskie elfy do zwycięstwa w każdym boju. Ostatecznie poszli na ugodę, że będzie trochę tego i trochę tego. Tak więc Shaerra wyrosła na elfa ze znakomitą wiedzą o tym, jak zarządzać państwem i armią, a także na elfa-wojownika. Później babka zaczęła szukać małżonka dla następczyni, ale ta odciągała to jak najdłużej i zmuszała babkę do zrywania zaręczyn, często z błahych powodów, jak najzwyczajniejsze “Nie podoba mi się on”. W końcu babka nie doczekała ślubu swojej wnuczki, ponieważ ta zmarła i Shaerra odziedziczyła tron, jako Shaerra II.

    Rodzina:

    • babka Shaerra I Eilmenor - pierwsza władczyni Dołu Vedarath z dynastii Eilmenor. Była ona spokojną i mądrą władczynią, która zawsze szukała pokojowego rozwiązania konfliktu, aby dopiero gdy dyplomacja zawiedzie pokazać, że elfy nie cierpią na brak chęci do boju. Zawsze starała się unikać konfliktów, aby jej kraj rozwijał się w pokoju, a skarbiec w spokoju się powiększał bez wydatków wojennych. Była uwielbiana przez poddanych. Jej jedynym dzieckiem jest matka Shaerry II, drugie dziecko utraciła mając je jeszcze w łonie. Od tamtej pory nie zaszła już w ciążę.

    • ojciec Fhaornik Vahice - dziedzic lokalnego rodu arystokratycznego. Jego małżeństwo z Meorise na początku było czysto polityczne, aby dogadać się z rodem Vahice. Szybko jednak między nim a Meorise zakwitło to jakże dziwne uczucie zwane miłością. Fhaornik był wyjątkowej sławy dowódcą, znakomicie dowodził flotą i wsławił się w wielu bitwach. Po wielu latach udało mu się spłodzić córkę, którą nadał imię po teściowej. Na nieszczęście Fhaornik zginął zginął na morzu razem z małżonką podczas sztormu, który zaskoczył ich kiedy wracali do stolicy z jednej z wysp. Nie zdążył spłodzić syna.

    • matka Meorise Eilmenor - jedyna córka pierwszej władczyni z rodu Eilmenor. Była kobietą wyjątkowej urody i wielu mężczyzn ubiegało się o jej względy, a gdy ta odrzucała ich zaloty potrafili popełnić samobójstwo. Ostatecznie skończyła w politycznym mariażu z dziedzicem rodu Vahice, ale młoda para szybko przypadła sobie do gustu. Meorise była całkowitą przeciwnością matki. Opowiadała się za agresywną polityką wobec Wysp Wampirzych i ostatecznego rozwiązania kwestii konfliktu - albo my, albo oni. Sądziła, że kilka lat wojny i zabarwiania oceanu na czerwono są środkiem, jaki uświęci cel, jakim jest samodzielny rozwój w tej części świata. Niestety jej zapędy terytorialne przerwała tragiczna śmierć na morzu, która sprawiła, że Meorise nie było dane zasiąść na tronie. Razem ze swoim małżonkiem mają wspaniałe cenotafy w pałacu królewskim.

    • stryj Ninthalor Vahice - brat Fhaornika, stryj Shaerry. Jest wielkiej sławy wojownikiem, a teraz pełni również funkcję głównodowodzącego siłami zbrojnymi. Jego zdanie jest bardzo ważne dla królowej. Jest jej głównym doradcą do spraw wojskowych.

    Wygląd

    Motto/Złota myśl: “Nie ma takiego problemu, jakiego nie rozwiązałoby działo okrętowe”

    Dodatkowe

    • odziedziczyła po babce chęci do pokojowego rozwiązywania konfliktów
    • nie ma męża i wciąż go nie szuka, ale arystokracja próbuje ją przymusić w końcu do małżeństwa


  • Miano: Morgana Vozeni
    Tytuł: Wielka Rektorka
    Przydomki: Brak, ale w przyszłości z pewnością będzie to Arcymagini.
    Państwo: Dotenard
    Wiek: 32 lata
    Płeć: Piękna
    Rasa: Szary Tiefling
    Pochodzenie: Można śmiało rzec, że Dotenard
    Biografia:
    Rodzina Morgany pomieszkiwała w Dotenardzie kilkadziesiąt ładnych pokoleń. Oczywiście w tej przybrzeżnej części. Praktycznie każdy jej potomek kończył Dotenardzki Uniwersytet. Potem albo na nim wykładali, albo zostawali Rektorami, albo pełnili inne ważne dla tegoż państwa funkcje. Ojciec Morgany to już w ogóle osiągnął mistrzostwo w rodzinie, bo jako jedyny został wybrany Wielkim Rektorem. Nic więc dziwnego że wymagania wobec Tiefling były przeogromne. I rodzice nie postanowili zostawić ich spełnienia losowi, ucząc małą już od najmłodszych lat min. Magii, a dokładniej to Piromancji. Mała była zdolna i bardzo chciała iść w ślady ojca. Oczywiście jak już podrosła, to została wysłana do elitarnych dotenardzkich szkół wspieranych przez Uniwersytet, które kończyła z wyróżnieniem. W międzyczasie jej ambicje powoli rosły, kiedy zdawała sobie sprawę, że może będzie w stanie dogonić ojca. Po ukończeniu szkoły średniej i opanowaniu Piromancji na poziomie zaawansowanym postanowiła pójść studiować magię. Do tego, twierdziła też że magia jest zbyt ciekawa i interesująca by skupiać się tylko na nauce jednej ścieżki. Było to dla niej bardzo ograniczające. Dlatego też wraz z zapisem na studia na tapetę wzięła Magię Plagi. Głównie ze względu na jej leczące właściwości, jednak ta bardziej ohydna twarz tej dziedziny również przypadły jej do gustu.
    Studia ukończyła z wyróżnieniem, zrobiła doktorat i poszła wykładać. Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z jej magicznych talentów oraz wiedzy i inteligencji, toteż kwestią czasu był moment, kiedy została wybrana na Rektorkę Katedry Nauk Magicznych. Wtedy też, na warsztat wzięła sobie Magię Iluzji, korzystając z ogromu wiedzy, do jakiego będzie mieć dostęp.
    Po kilku latach pełnienia swojej funkcji, przyszedł czas że została wybrana na Wielką Rektorkę. Wraz z tym wyborem, kiedy zrównała się z ojcem, postanowiła jeszcze bardziej go przebić i zostać arcymaginią ze wszystkich dziedzin. To dopiero będzie wiekopomny i godny zapamiętania czyn.
    Rodzina:
    Ojciec, były Wielki Rektor – Salensio Vozeni
    Matka – Dea Vozeni
    Wygląd:

    Motto/Złota myśl: Brak.//Bo nie umiem.//
    Dodatkowe informacje:
    Magie i stopień ich opanowania:
    Piromancja na zaawansowanym
    Patologia na podstawowym
    Iluzjonizm na podstawowym
    Tym razem na celownik wzięła Lumologię.



  • Miano: Ragnheidr z Klanu Skarr
    Tytuł: Wielki Wódz
    Przydomki: Ghashaneta (Przydomek ten jest jest do wymówienia przez proste gardła ludzi z północy, jednak oznacza on mniej więcej “Tego, który pożera wnętrzności i sprawia mu to radość”), Trójoki Sęp i Zjednoczyciel. Dla jego wrogów, po prostu “On”.
    Państwo: Kurdilath
    Wiek 34 lata
    Płeć Mężczyzna
    Rasa Zwierzolud
    Pochodzenie: Skarr
    Biografia:
    Na początku, była tylko śmierć. Dziecko żegnające płonącą wioskę z ojcem i matką. Uciekali jak szczury. Potem był głód. Ukrywali się na pustkowiach, jedząc korzonki i padlinę. Ojciec nie przynosił praktycznie nic z polowania. Pewnego dnia nie wrócił. Dziecko i matka po jakimś czasie opuścili południowe pustkowie, szukając schronienia na cieplejszej północy. Matka zachorowała, znaleźli inną jaskinię. Syn musiał zająć się matką. Zaczął napadać na podróżnych. Miał ledwie 9 lat, był słaby. Miał jednak umysł skażony dziczą i nienawiścią. Sam nie czuł strachu i wiedział, co go wywołuje. Stworzył prowizoryczne narzędzia z krzemieni i drewna. Wykopał dół w twardej ziemi, stracił dwie łopaty i poranił sobie ręce. Rozłożył zaostrzone patyki z dziurze. Zakrył dziurę gałęziami i zasypał je śniegiem, by nie było tego widać. Wziął dwie skóry i otoczył się nimi, po czym zakopał się w przydrożnej zaspie, tylko z włócznią w ręku. Czekał godzinę. Czekał i dwie. W końcu coś przejechało. Goniec, na koniu. Koń trafił na pułapkę. Goniec wodza spadł z siodła i zarył o ziemię, przygwożdżony koniem ze złamanymi kończynami. Dziecko wyskoczyło z zaspy. Pierwszy raz od dawna czuł strach. Musiał odebrać życie tej samej istocie co on. Wstrzymał oddech i dźgnął w głowę. Popłynęła krew. Pchnął grot jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Włócznia się złapała. Twarz gońca nie przypominała już twarzy. Ciepła para wylatywała z ust dziecka przy każdym wydechu. Czuł dziwną satysfakcję z tego czynu. Pierwszy raz w życiu czuł, że dokonał czegoś, z czego może być dumny. Nie zaprzestał. Zabił konia i tak się nie przyda. Zabrał zbroję gońca, lekką, skórzaną, była za duża, ale była ciepła. Wziął też jego topór, sztylet i torbę. Wszystko było ciężkie, bardzo ciężkie. Za ciężkie dla dziecka. Dziecko otworzyło torbę. W torbie było kilka zwoi i chleb. Dziecko pierwszy raz zasmakowało chleba, pierwszy raz od dnia swych narodzin. Następnie spróbowało pierwszy raz od dawna świeżego mięsa. Konina wchodziła mu między zęby, jednak wypełnianiała usta dawno zapomnianą sensacją. To wtedy umarło dziecko i narodził się mężczyzna.
    Później matka Ragnheira zmarła z braku opieki medycznej innej niż to, co potrafił zrobić dla niej syn. Teraz już młodzieniec stał się jeszcze bardziej bezduszny, polując coraz bardziej. W końcu, przez jego rozboje, droga opustoszała za równo ze zwierzyny, jak i z karawan. Polowania nic nie przynosiły, a zapasy żywności nie rozumiejącego jeszcze w pełni świata półdzikiego zwierzoczłeka, uszczupały się z każdym dniem. W końcu poza skórą zwierząt, do jedzenia został mu tylko… Tygodniowy trup własnej matki. Pchany głodem i instynktami, oskórował i upiekł własną matkę, po czym ją zjadł. Mięso było łykowate i przegniłe, jednak jadł je, by napędzić własne życie. Po tym akcie, ruszył w podróż z całym dobytkiem. Ruszył tam, gdzie matka kazała mu przed śmiercią, widząc jego dokonania jako wojownika i nikczemność, na południe, do groty Szamana Gnash’ruka, osoby, na której dźwięk imienia, nawet w sercach największych wojowników rodzi się strach. W pierwszym dzień jego podróży zapadła noc polarna. Z pochodnią w jednej ręce i toporem w drugiej, na podstawie gwiazd kierował się w wybrane przez siebie miejsce.
    … Tu będzie arc o szkoleniu u szamana, potem o walce na największej arenie gladiatorów, a potem o wyrżnięciu i pożarciu samodzielnie całego plemienia, które wyrżnęło jego plemię. Nie rozpisuję go teraz, bo nie mam zbytnio czasu, no i zawsze będzie to miejsce do interpretacji dla GMa, by wstawić jakieś wspomnienia. …
    Ghashaneta zyskał swymi czynami potężny rozgłos. Zebrał pod swoimi skrzydłami nie dość, że całe zastępy gladiatorów, z których większość kiedyś szkolił albo pokonał, to jeszcze liczni wygnańcy pragnący zemsty na większych plemionach. Kolczasty bicz i jednoręczny topór wraz ze swoim sześciorogim właścicielem stały się symbolem nowej ery w Kurdilacie. Nowy pretendent wyzywał na pojedynki co większych wodzów i podbijał terytoria pomniejszych, zmuszając wszystkich do uległości. Jego styl walki i styl walki jego sił charakteryzowało coś, co zostało dawno na mroźnych pustkowiach zapomniane, taktyka partyzancka. Jego żołnierze zamiast wyzywać przeważające siły do walki, męczyli je i wpędzili w zasadzki, aż uznali, że są zdolni do ostatecznego wyrżnięcia. Szamanie zaczęli przepowiadać mu pozycję Wielkiego Wodza, kogoś, kto nie pojawił się na kontynencie od stu lat! Po 5 latach ciągłych walk, w końcu albo przekonał, albo zmusił do uległości większość plemion północy i zachodu, stając się nowym Wielkim Wodzem. Powstrzymał się jednak przed atakiem na wybrzeże Krabów, chcąc ustabilizować swe rządy. Po 4 latach organizowania wszystkiego, tłumienia pomniejszych rebelii i podnoszenia ciągle swojego statusu, oraz cementowania go, razem ze swoimi w miarę wiernymi doradcami i wasalami, Ragnheidr dotarł do tego miejsce, osławiony wojownik, uznany wódz z niemałym majątkiem o w miarę stabilnej władzy.
    Rodzina: Kilkanaście nałożnic różnych ras o których nie musimy mówić, bo nie ma o czym. No i jego syn, urodzony podczas próby sprawdzenia czy klątwa jest prawdziwa… Mirkorg nie jest taki jak reszta zwierzoludzi. Nigdy nie był za silny jak na swój gatunek, jednak zawsze wyróżniała go inteligencja, dlatego ojciec posłał go na nauki magii lodu. Syn co prawda miał mały talent magiczny, więc jako tako czegoś się nauczył, ale nie było to coś co go interesowało. Patrzył zawsze z wytchnieniem za północne morze, marząc o podróży na drugi kontynent. Cały jego pokój jest wystrojony całym tym szajsem i atłasami, jak jakieś walone szlachciątko. Ojciec nie wie co zrobić ze swoim synem, więc nie utrzymują i zbyt dobrej relacji.
    Wygląd text alternatywny
    Motto/Złota myśl: Nienawidzę smaku zwierzoludzkich trzewi. Są zatęchłe, łykowate i jakby przegniłe. Pożerałem je niegdyś z głodu, nie dla przyjemności. Teraz robię to samo, ale by wywołać strach. Nie wiesz, co zostaje z duszy po pożarcia ciała. I nie chcesz wiedzieć. ~Ghashaneta komentujący pochodzenie swojego pseudonimu
    Dodatkowe informacje:
    Mówi się, że Ragnheidr jest za razem najbardziej zwierzęcym ze zwierzoludzi, jak i najbardziej ludzkim z nich.
    Od czasu wypicia krwi Sekemory, widzi w ciemnościach i czuje zapachy w podobnym stopniu co pies myśliwski.
    Szaman nie żyje, zdechł z rąk Ragnheidra, gdy chciał go zmusić do oddania się Bogom, bo według jego słów: czekała go droga boskiego wybrańca. Jednak Ragnheidr nie chce być niczyim wybrańcem, wszystko zdobył własną siłą i wszystko nią utrzyma. Sam stanie się Bogiem Zbawcą dla swego ludu i Bogiem Wojny dla reszty świata.
    Gdy ściął łeb Szamana, ten przeklnął go, sprawiając, iż nasz Wódz jest płodny tylko jeden dzień w roku, w okolicach 4 miesiąca księżycowego roku (czyli najbliżej jest 4 tura)



  • WIP

    Miano: Hermann Kaltenbrunner
    Tytuł: Król
    Przydomki:
    Państwo: Blodenstarf
    Wiek 32
    Płeć Mężczyzna
    Rasa Człowiek
    Pochodzenie: Blodenstarf
    Biografia:
    Mimo bycia jedynym męski potomkiem poprzedniego króla - Josepha Kaltenbrunnera - można by powiedzieć że Hermann miał nietypowe dla następcy tronu życie.
    Stosunkowo normalny był jednak jego początek. Od dzieciństwa rodzina zadbała o dobrą edukację i gdy już prywatni nauczyciele nie wystarczyli, ukończył nawet studia na uniwersytecie w Dotenardzie.
    Kilka miesięcy po powrocie jednak zniknął z dworu prawie bez śladu. Oficjalną wersją przedstawioną przez jego ojca gdy ktoś się go pytał o los jedynego syna było to, że Hermann wyruszył na poszukiwania siebie.
    Przez następne kilka lat od czasu do czasu na dworach wielu państw można było zobaczyć mężczyznę wyglądającego tak jak Hermann Kaltenbrunner, choć posługiwał się on kilkoma innymi imionami. W tym czasie zdobył kilkukrotnie niewielką fortunę, dwa tytuły szlacheckie i poznał wiele osób na dworach władców.

    Cztery lata temu Hermann wrócił do ojczyzny, po czym szybko wplątał się w pracę w Muzeum Narodowym, piastując stanowisko kustosza, a w przez ostatnie sześć miesięcy pracy tam - dyrektora.

    Powodem porzucenia tamtego stanowiska była śmierć jego ojca - Joseph Kaltenbrunner zmarł z powodu szybko rozwijającej się choroby, zmuszając syna do przejęcia tronu.

    Choć osoby niewtajemniczone w sekrety Blodenstarf mogły wątpić w kompetencje nowego króla, Hermann miał pełne poparcie w najwyższych sferach państwa i szybko udowodnił, że edukacja i doświadczenie na coś się przydały.

    Rodzina: WIP
    Wygląd
    Portret
    Motto/Złota myśl:

    Historia jest długą serią niespodzianek które wydają się nieuniknione z perspektywy czasu.

    Dodatkowe informacje: WIP


  • Black Wonderland

    Miano: Alessandra von Düsternis
    Tytuł: Sułtanka
    Przydomki: Brandfall, Wirbelwind
    Państwo: Akeshara
    Wiek: 176
    Płeć: Piękna
    Rasa: Wampir
    Pochodzenie: Akeshara
    Biografia: Alessandra była trzecim (po Kassandrze i Friedrichu) dzieckiem poprzedniego sułtana, Itamara von Düsternis. Początkowo nie wyglądało, by była brana pod uwagę jako pretendentka do tronu, była jednak oczkiem w głowie ojca i miała dość sporą swobodę jeśli chodzi o swoje zajęcia. Uwielbiała jazdę konną i z czystej ciekawości zgłębiła tajniki uprawy tak przecież ważnego dla jej kraju ostu. Od matki uczyła się także różnych niuasnów życia społecznego w Akesharze, tego jacy byli ludzie i na czym im zależało. Alessandra nie czuła się zaniedbywana przez Itamara. W rzeczywistości jej ojciec pomału szykował każde ze swoich dzieci do konkretnych zadań. Sułtanem miał zostać Friedrich, jednak Kassandra i Alessandra miały go wspierać jako doradczynie, pierwsza w sprawach zagranicznych, druga wewnętrznych. Itamar rządził metodycznie, traktował władanie jak długą, acz pasjonującą partyjkę szachów. (Samym umiłowaniem gry zaraził całą rodzinę.) U schyłku jego podejrzanie spokojnego panowania doszło jednak do dramatycznego zdarzenia. Podczas podróży dyplomatycznej do Costalii Kassandra zaginęła. Itamar wyznaczył sporą nagrodę za znalezienie córki, jednak ślad po niej zaginął. Nieliczne, tłumione głosy sugerowały, że zniknęła z własnej woli. Itamar w końcu zmarł, syty dni, acz nieszczęśliwy. Friedrich objął władzę i przez 20 lat pełnił władzę. Razem z Alessandrą jakoś radzili sobie, wspierając się nawzajem. Zawirowania i natłok obowiązków ograniczyły możliwości rodzeństwa do poszukiwania siostry. Co jakiś czas jednak wystawiali ogłoszenie na nowo. Friedrich władał podobnie jak ojciec, radził sobie dobrze, jednak z natury był chorowity. Chodziły różne plotki, jakoby nabawił się czegoś od zatrutej krwi którą kiedyś się uraczył, czy miał alergię na kieroninę. Wersji było sporo, rozwiązania żadnego. Gdy Friedrich wciąż miał dużo sił, zebrał zgromadzenie i ogłosił, że przekaże władze siostrze, a sam odsunie się w cień. Rzucił wprawdzie, że będzie mógł przejąć władzę z powrotem, gdy ozdrowieje, ale czuć było, że powiedział to dla świętego spokoju i sam ledwo w to wierzył. Alessandra objęła władzę i gdy tylko mogła, odwiedzała brata i robi to do teraz. Poza bratem korzysta z rady matki i innych doradców.
    Rodzina:
    Matka, Stefanie, zamknęła się nieco w sobie po zaginięciu swej pierworodnej, a jeszcze badziej po śmierci męża. Dba ona jednak o córkę jak umie. Choć może nie zna się aż tak na polityce, zna się na ludziach i ich sprawach. Jest też bardzo religijna.

    5155315cc2e92830cc0d6acf202e5b1e.jpg

    Brat, Friedrich, to niegdyś żywiołowym chłopak, który wygrywał niejedną bitwę. Dziś jest chorowitym, zmęczonym doradcą, któremu zdarza się odpływać w trakcie rozmowy w stare czasy.

    2f1a0b80109e344182c46dab169fac12.jpg

    Siostra Kassandra zaginęła ponad 20 lat temu i pomimo wciąż wywieszanego ogłoszenia w sprawie jej poszukiwań, rodzina traci nadzieję na odnalezenie dziewczyny.

    9ff829ffb8431c5c4bab963bd15dd617.jpg

    Ojciec Itamar zmarł najprawdopodobniej ze starości 20 lat temu.
    Wygląd 429a817e78f78936b93f7fbf5678b640.jpg
    Motto/Złota myśl: Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.
    Dodatkowe informacje: meh


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Miano: Edaria Perlasis
    Tytuł: Boska Regentka
    Przydomki: Niechciane Dziecię, Niechciana (nazywana pogardliwie przez swoje siostry za młodu, teraz rzecz jasna mało która tak mówi)
    Państwo: Salerlion
    Wiek 100
    Płeć Muszelka
    Rasa Syrenka
    Pochodzenie: Samerlion
    Biografia: Edaria, mimo bycia córką władczyni, nie miała łatwo, bo o dziwo była wpadką, co jednocześnie czyni ją najmłodszą córką, niechcianą na dworze. Z tego powodu Regentka awansowała ją na nadzorczynię ryboludzi, aby jak najrzadziej ją widywać, bo większość czasu spędzała przy budowlach i szkoląc poganiaczki. Nie było to też takie głupie, syrena fenomenalnie spisywała się w swojej roli, wyżywając się na rybach za swoją sytuacją życiową.
    Taki stan rzeczy nie trwał jednak długo, przez śmierć imperatorki. Wpierw na następczynie została wybrana przez radę (ich matka zmarła nim zdążyła podać następczynię) jej pierworodna, pierwsza córka… Ale po założeniu tiary umarła. Jak można się domyślić, całym podwodnym światem zawrzało. Szukano różnych powodów w księgach o podobnych przypadkach, studiowano jej biografię, bo a nuż podpadła Bogini, modlono się nawet do Samerlah… Do czasu. W komnacie ex-Regentki znaleziono listę następczyń, ukrytą przed światem. Na niej na pierwszym miejscu była właśnie Edaria. Nikt nie pytał, tylko od razu działał, chcąc szybko zapełnić tę lukę. Jej koronacja również nie była typowa, prawie i by umarła, ale… ostatecznie się udało. Zyskała w ten sposób szacunek, a o otarciu się o śmierć zapomniano. Edaria jednak pamiętała.
    Na początku swych rządów przerobiła siostry na starszą szlachtę, żyjącą w wygodnych apartamentach w stolicy, a wszystkie ważne stanowiska zajęły jej córki. Poza nadzorem Ryboludzi, go zlecała podwładnym. Bała się, że wytypowana zareaguje tak samo jak ona lata temu.
    Rodzina: Oj panie, za dużo by tego było. Zdam się na ciebie, ale świta ma być ta co poprzednio!
    Wygląd

    Motto/Złota myśl: Rodziny się nie wybiera. To Ona wybiera Ciebie.
    Dodatkowe informacje:

    • Taki sposób koronacji ma znaczyć, że będzie balansować na granicy wiary i tradycji, ale jeśli masz inne usprawiedliwienie, śmiało je dodaj
    • Ma osobny apartament ze swoimi mężami. Na co dzień dbają o niego i sprzątają, nie kłopocząc się niczym. Są wyżej niż służba, ale niżej od elity.
    • Ma Samerlah za swoją prawdziwą matkę. I miała od małego, kiedy się do niej gorliwie modliła, ale teraz nazywa ją tak otwarcie, bo jakby nie patrzeć, ma prawo.


  • Miano: Vincent Lockhart
    Tytuł: Lord Imperator
    Przydomki: ----
    Państwo: Crimetra
    Wiek: 25 lat
    Płeć: Mężczyzna
    Rasa: Człowiek

    Pochodzenie: Vincent jest kolejnym władcą z rodu Edmunda, przejmując schedę po przedwcześnie zmarłym ojcu, Lutherze. Jego pochodzenie jest więc w pełni królewskie od dziada pradziada

    Biografia: Vincent nie jest teoretycznie pierworodnym synem Luthera Lockharta, bo jest drugim z czterech dzieci, jednak pierwsze dziecko nie przeżyło długo po porodzie z nieznanych powodów. Vincent urodził się rok po incydencie, szybko starzejącemu się przez stres związany z pierworodnym, a teraz kolejnym dzieckiem Lutherowi. Po nim urodziły się jeszcze bliźniaki, Frederick i Leon, które również przeżyły lata dziecięce. Vincent od młodu był więc uczony zachowania królewskiego, a później, w latach nastoletnich, rycerstwa, polityki, ekonomii, i reszty rzeczy potrzebnych do zarządzania państwem. Sukcesy synów Luthera w nauce spowolniły jego śmierć, jednak nadal zginął on dosyć młodo, parę miesięcy po tym jak Vincent skończył nauki i miał zostać wcielony do wojska żeby dodatkowo nauczył się jak wygląda wojna z perspektywy żołnierza. Oczywiście, jedyne co Vincent zauważył to jak żyją rycerze w armii, po czym musiał zostać królem, aby Crimetra nie straciła głowy państwa. Z jasnych jednak powodów, Vincent nie zdobył od razu zaufania i miłości ludu, w końcu nie jest pierworodnym, i dodatkowo zasiadł na tronie jako najmłodszy z wszystkich dotychczasowych królów. Nie powstrzymuje to jednak progresywistycznego młodego króla do zarządzania państwem z jak najlepszymi intencjami.

    Rodzina: Jego ojciec Luther oraz starszy brat Edward nie żyją, jednak sposób w jaki rządził jego ojciec nie nastawił ludu wrogo ku Vincentowi, po prostu zostało powiedziane że Kardelian chciał mieć szybciej takiego rycerza u swojego boku. Jego matka, Lady Alice Lockhart, jeszcze żyje. Jest to łagodna i pobożna kobieta, która często wspomaga swojego drugiego syna podczas wrażliwych decyzji wewnętrznych, otoczona niejakim kultem przez Crimetrańczyków. Jego młodsi bracia, Frederick i Leon mają ze swoim bratem raczej neutralny stosunek, jeszcze nie są pełnoletni, i nie wiadomo co będą chcieli zrobić po ukończeniu nauki. Poza tą trójką, Vincent nie ma jeszcze nikogo na tyle bliskiego coby go nazwać rodziną.

    Wygląd:dfdf6a2416936b7c32229ae1cb19de3b.jpg
    Motto/Złota myśl: Przed losem drżą tylko ci, którzy uważają, że da się go zmienić
    Dodatkowe informacje: -----


  • Arsyntia

    Można powiedzieć, że gotowa, bo nie spodziewam się większych poprawek.

    Miano: Barghan Długobrody
    Tytuł: Imperator
    Przydomki: Odnowiciel (Jego poplecznicy w Hadarocie)
    Państwo: Hadarot.
    Wiek: 167 lat.
    Płeć: Mężczyzna
    Rasa: Krasnolud
    Pochodzenie: Hadarot, Ród Długobrodych.
    Biografia: Barghan urodził się jako jedyny syn poważanego szlachcica i uczestnika wojny z greshackim kupcami - Timblira, oraz jego żony, córki ówczesnego Imperatora Bargina z rodu Młotodzierżców. Pomimo przegranej wojny z Republiką Greshatu, ojciec nie zdradził imperatora, dzięki czemu po tajemniczej i bezdzietnej śmierci swego pana, Barghan poprzez matkę uzyskał roszczenia do krasnoludzkiego tronu. Natychmiastowo po śmierci Bargina, nastąpiły spiski i intrygi, które doprowadziły do m. in usunięcia niektórych kandydatów na tron oraz osłabienia większości starych rodów krasnoludzkich. Ofiarą takich spisków padł oczywiście również ród Długobrodych. Ojciec Barghana trafił do lochu, którego do swojej śmierci nie opuścił, natomiast dorosły już Barghan nie został uznany za zagrożenie. Hadarocką koronę uzyskał jeden z spiskowców, który w hadarockich kronikach został skazany na damnatio memoriae. Przez kilkadziesiąt lat, Barghan szukał poparcia w starych rodach, lecz w większości było to bezskutecznie. O upadku Imperatora ******* przesądziła udane dla powstańców rewolucja w Wengacie. Kilka dni po podpisaniu traktatu pokojowego, ******* salwował się ucieczką z kraju, przymuszony zarówno przez większość rodów szlacheckich, jak i proste krasnoludzkie chłopstwo. Niepotwierdzone źródła mawiają, że przeklęty władca uciekł do Costalii, bądź Miracji. Jako jedyny żywy krasnolud spokrewniony z Młotodzierżcami, został koronowany na Imperatora. Całe swoje dotychczasowe panowanie opierał na modernizacji gospodarki oraz do przygotowań do wojen zjednoczycielowych z Greshatem i Wengatem.
    (Prawdopodobnie gdzieś się jebnąłem z datami itd.)
    Rodzina: Brak. Krążą słuchy, że Barghan ma adoptować utalentowanego krasnoluda, ale to tylko pogłoski…
    Wygląd:
    Motto/Złota myśl: Całe swoje życie poświęciłem dla rasy krasnoludzkiej i Hadarotu. Nie spocznę, póki Imperium nie odzyska swej dawnej glorii - choćbym musiał paktować z Gasharad’them, to Hadarot odzyska chwałę!
    Dodatkowe informacje: Stare rody krasnoludzkie, istniejące przed okresem rządów Timblira, w większości popierają Barghana, natomiast nowe, czyli osoby spiskujące po śmierci Timblira, w większości są nieprzychylne jemu.
    Wierzy zarówno w Zadżumioną, jak i Bolatha.


  • Mistrz Gry

    //W twojej historii jest jedna dziura. Krasnoludy w Onaliah żyją tylko dwa wieki maks, więc nie ma szans by ten sam imperator władał podczas Drugiego jak i Trzeciego upadku Hadarotu. Dodałem daty do historii państw, żeby wyjaśnić to nieporozumienie. No i imię imperatora który doprowadził do wojny z Gresha pojawia się w historii tego państwa, więc nie ma potrzeby cenzurować



  • Work in Progresso, czekaj koleżko parę dni :V
    Miano: Gilgamesz Deviantlis
    Tytuł: Król Derenaru, Zrodzony w Złocie
    Przydomki: Złoto -Krwisty, Opętaniec (Stosowane Obraźliwie, Gilgamesz z pewnością na ten przydomek może być lekko mówiąc rozczarowany)
    Państwo: Ruiny Derenaru
    Wiek: 24 Lata
    Płeć: Męska
    Rasa: Ludzka
    Pochodzenie: Królewska dynastia Deviantlisów

    Biografia:

    Rodzina

    Wygląd(Najlepiej obrazek, w ostateczności szczegółowy opis)
    Motto/Złota myśl: Jeżeli czegoś chcę, to żądam i tak będzie.

    Dodatkowe informacje:

    Najbliższe Otoczenie


Log in to reply