[S2]Pogorzelisko Folwarku Mercurius


  • Mistrz Gry

    Spojrzał się na kroplówkę, po czym spróbował wstać. Co się u licha dzieje? I co to za krew, miejsce?
    -Wychodź, kimkolwiek jesteś…


  • Mistrz Gry

    Odpowiadała tylko cisza.
    Po chwili w kroplówce skończyła się krew, twoja transfuzja stała się pełna. Co ciekawe tym razem nadmiar demonicznej krwi nie zmienił cię w demona, lecz przywrócił ci stare moce związane z droga bestii, a także umożliwił ci dostęp do pełnego demonicznego avatara, który możesz przybrać stając się demonem na czas określony ( aktualnie t 2 tury walki, z czasem będziesz mógł rozwijać) Kiedy zaś cały proces demonifikacji dobiegł końca, a ty sam poczułeś dawną moc, która była zapisana w tobie, w twoich genach, a teraz też kontrolę godną swojego przodka, który zawodowo parał się polowaniem an wampiry, usłyszałeś skrzypienie podłogi przy schodach i powolne kroki schodzące nimi w ku twojej obecnej lokalizacji. Co robisz ?


  • Mistrz Gry

    Wydaje się, że najrozsądniej będzie ukryć się w miejscu, na które otwierają się drzwi, by w razie czego mieć te chwilę na zaatakowanie przeciwnika albo ucieczkę. A nawet jeśli, przyda się ktoś, kto powiez co tu się odimperatorowuje.


  • Mistrz Gry

    Rzuć sobie na ukrywanie się, jak nie masz to połowa zwinności


  • Mistrz Gry

    Wyszło mi 11 na 13. Wow.


  • Mistrz Gry

    rozumiem że masz 26 zwinności. No to dobra, odpiąłeś się od kroplówki, wstałeś dostrzegając, że faktycznie wróciła typowo humanoidalna forma, wyszedłeś cicho otwierając drzwi i schowałeś się za nimi by mieć efekt zaskoczenia.
    Po chwili usłyszałeś mamrotanie ochrypłym głosem
    ‘Ach ta dzisiejsza niekulturalna młodzież, daj im siłę i szansę przeżycia, a zamiast podziękować uciekną…’
    po chwili wyszedł z twojego dworku zamaskowany w zdobną rytualną maskę mężczyzna w cylindrze, nieco zgarbiony, podpierający się bogato wyglądającą laska zakończoną złotą lub przynajmniej pozłacaną gałką, za którą trzymał. Był on wystrojony niby jakiś wargoński możny sprzed wilkołactwa, lecz mimo zdobności jego ubioru i jego klasy były one nadal koloru czarnego gdzieniegdzie o srebrzystych detalach, do tego przepasany był rzemiennym pasem najwyższej jakości ze srebrną klamrą, a przez bark przewieszoną miał tajemniczą skórzaną torbę. On sam jak poznałeś po głosie musiał już mieć swoje lata, choć za maską nie fostrzegałes twarzy zasłanianej nią. Co jednak pewne, to od niego pochodziła mroczna aura magiczna, którą czułeś od obudzenia się, po moment aktualny.


  • Mistrz Gry

    Hm… Bynajmniej to nie jest miłe, ale jednak… Zaraz, obejrzał się po okolicy, jakby chcąc się upewnić, że to jest to miejsce, o którym myślał, żę to jest to miejsce, po czym chrząknął i powiedział:
    -Przepraszam i … Dzięn dobry? Dobry wieczór? Która jest teraz?


  • Mistrz Gry

    No cóż, pogorzelisko budynków twojego folwarku, jedynie ten mieszkslny segment stoi prawie nietknięty.
    - Ah… Dzień dobry, jest dziesiąta przed południem, a więc jednak nie uciekłeś jak dzikie i niekulturalne zwierze, o bycie jakim oskarżali cię niektórzy spośród moich informatorów. Nazywam się… albo w sumie nie, lepiej byś nie znał mojego imienia, lepiej dla ciebie i dla mnie. Nazywają mnie jednak Dozorcą Krwi lub teź po prostu Wargońskim Szpitalnikiem. Widząc twój stan do jakiego doprowadzili cię przypadkiem współbracia z kultu naszej pani, a także partactwo jakiego na twojej krwi dokonał pewien paskudny wampiryczny mutant pewnego tyrańskiego rodu postanowiłem uczynić zadość w ramach doprowadzenia cię do zdrowia, a także naprawy twojej linii krwi. Wiem, za pewne nie podoba ci się cała tajemnoczość tej sytuacji i za pewne bałeś się w pierwszej chwili, że to znów ten paskudny mutant eksperymentuje na tobie, ale możesz już ochłonąć panie… tu wyraźna przerwa na to, aż się przedstawisz
    … tak czy inaczej ile mogłem pomóc, tyle zrobiłem, ale mogę jeszcze podarować panu to.

    Tu wyciągnął ze swojej torby pięć tubek z krwią, lecz te tubki nie były normalne, miały w sobie mechanizm sprawiający, że po wbiciu igły pojemnika odpali się automatycznie pompa, która wtłoczy szybkim ruchem zawartość w krwioobieg.
    - Wargoński wynalazek, lecznicza krew z Kościoła Uzdrowienia w dozownikach pozwalających na szybkie aktywowanie jej działania w organizmie. Mogą się przydać dla kogoś takiego jak ty.


  • Mistrz Gry

    Skinął, po czym przyjął ten podarunek i schowal go u siebie. Przez chwilę jednak coś mu się nie zgadzało, a po chwili zdał sobie sprawę z gafy i schował szablę do pochwy, po czym spojrzał się zakłopotanym wzrokiem.
    -Tak, w istocie… Obawiałem się, że przyszedł, by namieszać ponownie i jeszcze bardziej mnie upokorzyć, stąd też moja podejrzliwość. Jednak słysząc twój ton sądzę, że również nie pałasz miłością do nich. - po czym ukłonił się - Konstante Merkurius, kiedyś pan tych ziem. A mówiąc “Nasza pani”, miałeś nam myśli Val’Ris czy też kogoś innego. A także, o jaki stan Ci chodzi, Dozorco Krwii?


  • Mistrz Gry

    - Cóż, nie pałasz miłością do nich to jak nie powiedzieć nic, już jako z pochodzenia Wargończyk plułrm na Sylvanię, ale odkąd za mistrzem przybyłem tutaj kroczyć ścieżką naszej pani, to jest Nyx oczywiście, to o ilę zacząłem Sylvanię nieco lepiej trawić, tak mdli mnie na myśl o paskudztwie jakimi są mutanty i potwory pod kontrolą Cardestainów oraz na myśl o nich samych niewolących wampiryczne rody. Najchętniej gdybym miał dość ludzi i surowców osobiście dopilnowałbym by zostali wyrżnięci w pień, ale no cóż, nie mam. Mam tylko współbraci z kultu, mistrza, a także małą bandę najemników. Wiem, że już pomoc van Laufta i jego silbernkreuzen jako wykwalifikowanych, wargońskich muszkieterów byłaby nieodzowna, ale on gardzi chaosem równie albo i bardziej niż Cardestainami. Co do stanu w jakim cię znalazłem, byłeś strawiony wraz z całym budynkiem pewnej karczmy przez Dziecię Pustki czyli istotę uległą Nyx, która służy nam do łatwiejszej teleportacji, lecz gdy wymknie się spod kontroli to… cóż, sam chyba wiesz najlepiej co się dzieje.

    i po tych słowach dostałeś flashback tego okrutnego bólu bycia rozpuszczanym przez kwasy trawienne. Poproszę rxut na siłę woli. (stawka obłędu 5)


  • Mistrz Gry

    39 na 25 + szczęście + odwaga


  • Mistrz Gry

    No nadal nie weszło bo szczęście nie daje do tego plusów, acz odwaga owszem. O 4 punkty poszło, co za tym idzie wspomnienie cierpienia w kwasie trawiennym bestii wywarło mocne piętno na twojej psychice, a więc otrzymujesz 5 punktów obłędu

    Co jednak ciekawe przy okazji tego bólu z twojej słabości skorzystał stary znajomy Obserwator, który to wyszedł z twojego pasa.
    -Meeeeer, stęskniłem się za tą twoją parszywą wampirzą mordą, widzę że zapomniałeś nieco o nakazach Surtura i Arkheta, za to Hellis nie odstępuje od ciebie na krok, a więc chyba czas byś albo odpokutował swoją ignorancję albo też wrócił na właściwą ścieżkę, cokolwiek tylko jest ci bliższe. - rzekł zacierając dłonie, po czym spojrzał na dozorcę krwi
    -oooo, wreszcie ktoś, kto nie będzie mnie widział jako sługę tego cholernego szlachcica z kompleksem imperializmu ludzkiego, a jako dziecię szczodrej pani Nyx skazane na posługę Rady Spopielonych przykute do tego tu folwarcznego idioty.

    Dozorca tylko przyjrzał się istocie, po czym rzekł
    -Intrygujące, Obserwator, nie widziałem żadnego przedstawiciela ich rasy od bardzo dawna, zaginione młodsze potomstwo Nyx, słabsze od dumnych Bezimiennych, ale silniejsze od jej demonów. A jednak spętane i przykute do twojej duszy panie Mercurius… zaiste nietypowe. Ma pan jeszcze najwidoczniej sporo tajemnic, które mogą okazać się godne moich badań. Można spytać skąd go masz ?


  • Mistrz Gry

    Przez chwilę tylko się uśmiechnął, by zaraz spoważnieć.
    -A jak przez kilka miesięcy siedziałem jak pająk w najciemniejszym kącie, tołaskawie gęby rześ do mnie nie mógł otworzyć? - spojrzał się gniewnie, po czym się zaśmiał.
    -Cholera, brakowało mi twojego niewyparzonego jęzora.
    Nastepnie odwrócił się do Dozorcy.
    -O, wybacz… Do początku. Na jakieś kilka dni, zanim Alamar zrobił tu jesień epoki wojen domowych, Krwawi łowcy barona van Laufta wjechali mi na folwark, obarowali się i porwali. Potem byłem na osoądzie przy radzie spospielony i… Przydzielili mi go. W tak zwanym międzyczasie podczas Krwawego Księżyca zadrapał mnie jeden z Silberkreuzen, a zaraz potem mój syn mnie ugryzł, więc byłem przez jakiś czas hybrydą wilkołaka i wampira. CHOLERA JASNA, TOSH!!! - powiedział łapiąc sięza głowę oburącz, po czym powstrzymał się i zapytał się dozorcy.
    -A, jeśi mogę się sptać, czemu mnie tu przenieśliście, a nie w jakimś innym miejscu?


  • Mistrz Gry

    O : No cóż ty parszywy mutancie, gdyby nie ta cholerna krew shalladara to bym może się odezwał, ale wolałem nie ryzykować.
    D : Bardzo ciekawa historia, ale kim jest Tosh ? Jeżeli chodzi o tą lokację wydała się najbezpieczniejsza dla ciebie i najbardziej ci znajoma, stąd logiczny wniosek, że obudziwszy się tutaj będziesz najmniej narażony na szok, a przez to lepiej przyjmiesz krew, którą ci wydawkowałem.


  • Mistrz Gry

    -Zaraz… Shalladara? A kto to niby taki? W każdym razie… - obejrzał się po okolicy i ciężko westchnął.
    -Brunnon Tosch jest przybranym synem barona von Laufta, a także przywódcą Łowców Krwii. Wedle mojej wiedzy nawiązał współpracę z moim synem, Vergilem… Może Ci cali Sanguinisowie będą wiedzieli coś więcej. - odpowiedział, po czym pokazał naspaloną ziemię.
    -A to trzeba bęzie odbudować, mocniejsze i trwalsze niż wcześniej. Pokazać, że odradzamy się jak feniks z popiołów.


  • Mistrz Gry

    D : To będzie kosztowne oraz czasochłonne. Ci zaś do Tosha i twojego syna, to już twoja sprawa przyjacielu. Ja jedyne co mogę zrobić to być nowym namiestnikiem terenu budowy twojej nowej siedziby, no i jakby nie patrzeć umówić ciebie z przedstawicielami samego wszechmistrza Noxa

    O : czy to oznacza, że byłaby szansa bym mógł się uwolnić z tego cholernego pasa ?

    D : Być może.


  • Mistrz Gry

    -Zatem postanowie. Niech tak się stanie. I z pewnością, pod twoim czujnym okiem, wszystko się rozwinie. I patrzcie na niego, jak mu się nie podoba. Wikt i opierunek za darmo, dach nad głową za darmo, a temu nie pasuje.


  • Mistrz Gry

    O : Gdybyś był uwięziony w cudzym ciele, to byś mnie lepiej zrozumiał…

    D : A więc niech będzie. Mam nadzieję, że nieco mrocznego, wargońskiego stylu nie zaszkodzi tej posiadłości.


  • Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Mistrz Gry

    -I tak chciałem zrobić remont. I wydaje mi się, że rozumiem. Nie byłem w swoim ciele. Przez conajmniej kilka miesięcy.


  • Mistrz Gry

    O : No więc widzisz, że to nic przyjemnego.

    D : Obiecuję, że gdy tylko będę miał jak zajmę się tymi sprawami, tymczasem jednak zastanawia mnie co planujesz ty, panie Mercurius…


  • Mistrz Gry

    This post is deleted!

  • Mistrz Gry

    Podparł się pod boki i obejrzał po nich.
    -Plan na dalszą przyszłość jest odbudowa w zmocnionej formie mojej posiadłości, by stanowiła symbol, że jak nie sposób zabić nadzieji, jak i mój ród odradza się z popiołów i płomieni. Na bliższy czas z kolei jest toskontaktowanie się z innymi, którzy sprzeciwiają się rządą Cardsteinów, w tym Nyxari czy mojego syna. Mam nadzieję, że umożliwisz mi spotkanie się z nimi, Dozorco. Mam przeczucie, żę nawet jeśli nie mówią, to zawiązali sojusz. Cień jest wszędzie i nigdzie zarazem. Przejdzie światło, nie ma cienia, po czym gdy zniknie, pojawić się ponownie. I jeśli mogę, stwierdziłeś coś… Dziwnego, niespotykanego, jak mnie przemieszczaliście tutaj?


  • Mistrz Gry

    D : Z użyciem tych samych technik, przez które byłbyś boleśnie zginął gdyby nie moja pomoc. Tak, za pewne uznasz to za nierozsądne, ale jak to mówi się wśród braci medycznej ‘najlepszą surowica powstaje z tego samego jadu, który truje’
    Rzekł po czym udał się na powrót w głąb odbudowanego salonu twojego dworku.

    O : Ja może już wrócę do siebie, powoli zaczynam lubić tego dziwnego typa, ale ogółem nadal nie czuję się zbyt pewnie wiedząc, że możesz się zmienić w tą demoniczną sucz, która mnie tak przytłacza swoją mocą nadaną jej przez tego degenerata Shalladara
    Po tych słowach obserwator wrócił do pasa, co ciekawe już nie bolało to ani trochę, ty zaś zostałeś sam z dotychczasowymi problemami.


  • Mistrz Gry

    Udał się zatem za dozorcą. Zaiste, jest on wielce mądry i inteligentny.


Log in to reply