Archiwum


  • Mistrz Gry

    Składzik na słusznie minione sezony Ferenthiru.


  • Mistrz Gry

    Potężna krypta wszystkich królów ludzkich, a także rodziny imperatorskiej, wbrew pozorom bardzo przestronna i mimo tego, że każdej ze ścian obecność swą odnotowują potężne sarkofagi przeszłych tyranów, łatwo jest przejść pomiędzy nimi, czy też przygotować tu jakiś obrząd.

    Tak też było i dziś, dnia 31 miesiąca dziesiątego, kiedy to na prośbę młodego zrękowanego z panną z rodu Lionheart imperatora Serviusa Gryphithy zorganizowane było zgodne z pradawnymi obrzędami pogańskimi sprzed czasów Dominusa tak zwane Dziady, na które zaproszono całą rodzinę imperatora, w tym ród Rantor, a także najważniejszych i najbardziej zaufanych magnatów podległych Serviusowi, a przede wszystkim samego Archiwistę, który to zgodnie z jego wiedzą oraz starymi obrzędami miał jako guślarz owe Dziady przeprowadzić. Na każdym z sarkofagów zapalono świece i złożono pod nie zioła, na przestronną halę pomiędzy nimi zestawiono kilka stołów, krzesła i beczki z alkoholami zewsząd. Stoły syto zastawiono wszelkimi pieczeniami, daniami kuchni imperialnej czy też pysznymi wyrobami piekarskimi i cukierniczymi. Liczne srebrne kandelabry rozstawione na stole również wyposażono w świece i zapalono, zaś na środku ustawiono piękny zdobniczy srebrytowy symbol Sevtra.

    Kiedy zaczęło zmierzchać powoli wszyscy zaczęli się schodzić. Pierwszy przybył oczywiście sam Archiwista by powoli rozstawić po krypcie w odpowiednich miejscach kadzielnice, koksowniki i trybularze wypełnione najznamieniciej dobranymi przez znajomych mu guślarzy ziołami zmieszanymi z drobnymi ilościami kwiatów wonnych i żywicą. Kiedy więc przybył za nim imperator i mianował mu piękny nowy młot przyozdobiony runami Sevtra, Aurelii i Dominusa, napełniony ich wiatrami magii oraz mający w sobie relikwię świętego Reinhardta, dokładniej kość z koniuszka jego palca, Archiwista rozradował się wiedząc, że ten oręż jest o wiele potężniejszy od utraconego przezeń, a i przydać się może do okiełznania tych mniej przyjaznych dusz jakie przybędą.
    Kolejny przybył Drake Shadowsong i przytaszczył ze sobą beczułkę przedniego wina oraz fioletową różę. Beczułkę złożył na ręce guślarza jako dar, ale też i swój wkład w ucztę, zaś Sevtryjską fioletową różę na grobie imperatorowej złożył jako dowód swej pamięci o niej i żałoby.
    Trzecia zaś przybyła młodsza Rantor, ze swoim bratem, oboje złożyli przednie podarunki będące ciastami przezeń przygotowanymi an tą okazję. Acla przygotowała ze swoją kochanką we spół ciasto miodowe z cynamonem,zaś jej brat makowca.
    Tak też po nich przewinęło się jeszcze wiele osób, aż wszyscy przybyli, złożyli dary i zasiedli przy stole. Jednakże co jasne nie spożywali, lecz pogrążeni w modłach trwali i czekali na rozpoczęcie Dziadów.

    Ostatnia, jak zwykle spóźniona przyszłą starsza lady Rantor - Masilla, która dopiero co wygrzebała się spośród imperialnych kodeksów i papierologii wszelkiej, by teraz dołączyć do swoich bliskich w tym wielkim dniu.


  • Mistrz Gry

    Dawniej stolica księstwa Derelingów, zbuntowanego szczepu ludzkiego uzdolnionego magicznie i otwartego na inne rasy w czasach appartheidu. Największe miasto na znanym świecie, a przynajmniej drugie po stolicy Lingadrii. Miejsce to leży na węźle energetycznym ośmiu kanałiw energetycznych, a także przy jednej z żył many ulokowanej na pibliskich bagnach pełnych anomalii. Całe miasto poprzez swa lokacje jest pod sporym wpływem magii, a także sami Derelimgowie w swej architekturze sporo uzywali kryształów tejże za rowno w zdobnictwie, obronności co i przesyle energii fo coraz to nowszych dzielnic, które ogółem koncentrują się wokół tzw. Starego Miasta gdzie znajduja się kolegia magiczne oraz kilka bufynków administracyjnych, a w tym sama Błękitna Cytadela, miejsce zamieszkania i obradowania Rady Najwyższych Arcymagów stanowiącej za równo rade nadzircza księstwa Derelingów, co również Sąd Najwyższy Arkaniczny czyli najwyzszy sąd do spraw magii. Pod radą są kolegia, pod kolegiami jednostki straży konkretnych dzielnic, a pod strażą wszyscy obywatele Khazad’Arin. Miasto to jest dobrze zorganizowane i bogate kulturowo, da sie tu znależć w dzielnicy migracji naleciałości wszelkich ras, a także ich przedstawicieli, da się tu zasmakowac wszystkich rodzajów magii jednych legalnie, innych nie. Z
    Khazad’Arin słynie ze swojej obrotności handlowej, a za razem jeżeli chodzi o ulgi i poszanowanie międzyrasowe to właśnie ono cechuje się wieloletnią tradycją równania praw między rasami. Z tej również racji jest ono miastem prawnie pidległym imperium, ale faktycznie neutralnym wojennie i otwartym na wszystkich.


  • Mistrz Gry

    Miasteczko znajdujące się na przecięciu dróg między Khazad-Arin, Kazad-Rim i Khazad-Morgulius, przy Grocie Lasu. Przez swe położenie, jest ważnym punktem handlowym, nastawionym na goszczenie ludzi i sprzedaż towarów. Jest tu tyle karczm i barów, ile w wielkich miastach, a czarny rynek kwitnie, przez wielką migrację mieszkańców jaka tu następuje. Jest nawet powiedzenie tutejszych o tym mówiące: “W Raiku nawet domy mają toboły.”


  • Mistrz Gry

    Folwark szlachecki na terenie którego znajduje się wiele pól obsadzonych zbożami, kilka czworaków chłopskich między polami, a w cemtrum ziem tych bogatych stał ogrodzony żywopłotem główny folwark gdzie znajdowała się rezydencja szlachecka Mercuriusa, spichlerz, kilka szop z narzędziami oraz wspaniały ogród.
    Ziemie te choć piękne i idyllicznie wysławiające wiejską arkadię będąca w większości imperium mitem, a ziszczająca się tylko w takich nielicznych miejscach, to narażone są one wysoce na ryzyko ataków wygłodniałych ghuli lub innych stworzeń które przypadkiem wymkną się spod kontroli nekromantów z rozposcierającej się dalej krainy będącej jednym z księstw imperium - Sylvanii, dawniej czasowo okupowanej przez leśne elfy krainy, od których zyskała nazwę i zbyt gęste zalesienie, dziś oddana pod dzierżawę najbardziej zasłuźonym rodom wampirów dla imperium m.in Carsteinom, Nacrarchom, Kharnom i Drackhom, a wśród czterech rodow prym wiodą najpotężniejsi Carsteinowi będący prawnie książętami całej sylvanii dzierżawiąc jeno jej terytoria i zasoby innym klanom w ramach wymuszonej przez imperusa kooperacji. Prawda jest taka, że Carsteinowie najchętniej wybili by reszte klanów, po za tym to właśnie oni sprowadzili na swe ziemie nekromantów i przez nich Sylvania jest, jaka jest.


  • Mistrz Gry

    Stolica Imperium Gryfów. Wielka warownia połączona z kompleksem klasztornym. Gdzie nie pójdziesz tam rozkwit, ale największy rozkwit widać w dzielnicach technologii, militariów i handlowej, gdzie kwitnie życie miasta i panuje ciągły ruch. Najmniejszy ruch, ale i najspokojniejsze miejsce w mieście jest to dzielnica zwana przez Gryfitów starym miastem, czyli skupiskiem budynków, które przetrwały wielki pożar i nie były od tamtej pory remontowane, nieopodal których jest miejskie jezioro. Ogółem całe miasto da się podzielić na wiele różnych dystryktów, a nie wymienione wyżej to: Dystrykt Nieludzi, Dystrykt Szlachty, Rewir Plantacyjny, Nowe Miasto, Slumsy, a od czasów połączenia z miasteczkiem portowym Scalebridge, również dzielnica portowa


  • Mistrz Gry

    image
    Legendarne dla imperialnej szlachty miasto sylvańskie, które to zapadło się w odmęty jeziora Czarniezi podczas walk o teleny Sylvanii między elfami i wampirami. Jego mieszkańcy okazali się honorowymi i oddanymi wiernymi, dzięki czemu zostali osłonięci przed okrucieństwem umarłych. Dziś nikt nie pamięta gdzie znajduje się to miasto, zaś obkute mocą bóstw w pradawną magię ma w sobie tak gęste wiatry tejże, iż przebywanie w nim jest ryzykowne dla zdrowia, a bez sposobu na zużycie nadmiernej mocy prowadzi nawet do bezpośredniej śmierci w wyniku zakrysztalenua płuc, tym samym trup potencjalnego delikwenta zostaje później z czasem kolejnym stalagmitem czystego kryształu.


  • Mistrz Gry

    Wioska na zachód od Gilneanii, stolicy Wargonii, a także ziemia należna rodowi Hockenhoff, których rezydencja wznosi się na klifie za wioską. Wedle historii ziemie te nawiedziła swego czasu okrutna plaga zwana ze staroimperialnego Sanguine Febrem, która w połączeniu z dużym odsetkiem wilkołaczych mieszkańców Wargonii oraz wielkimi zbiorowiskami tutejszej arystokracji na wystawnych balach dało ciekawe efekty… dzisiaj nie wiadomo kto jeszcze jest nosicielem podłej krwi z czasów plagi. Region słynie z produkcji drugiego najlepszego po Sanguine Savoy’u winie, Scarlet Rose, a także z licznych przypadków występowanja tu wszelkich kultów. Ogółem jednak pod sztandarami Hockenhoff powstała też Katedra Oczyszczenia, jedyny fanatyczny bojowy odłam aurelian, który jako jedyny z ich odłsmów ms prawo bezkarnej walki, w imię wyższego dobra. Zakon ten oczyścił tutejsze włości z akolitów wszelkich nieprawych kultów, później zajmując się badaniem i leczeniem Sanguine Febrem. W toku eksperymentów stworzyli oni również tzw. Aureliańską Krew. Krew zdolną regenerować organizm po wykonaniu injekcji dawki w układ krwionośny. Dzisiaj jak łatwo się domyślić ziemie te są prawie opuszczone i leżą w praktycznej ruinie, oprócz Katedry Oczyszczenia, Rezydencji Hockenhoffów, Ratusza w Hockendorf oraz kilku budynków mieszkalnych… teraz tylko decyzja dziedziców rodu może odmienić tą zapyziałą wiochę w godny rewir ichniego dziedzictwa.


  • Mistrz Gry

    Najsłynniejsza i najbardziej lubiana przez wszystkich handlarzy karczma w Khazad-Arin usadowiona centralnie w połowie szlaku Gryphonhold—Shaladrassil czyli między stolicą Imperium będącego czołowym z Unifikowanych Królestw, a siedzibą Drake’a Shadowsonga zwanego też zdrajcą i przybranego brata Drowgaardu. To tutaj jest największe zbiorowisko poszukiwaczy przygód, najemników oraz smakoszy wszelkich dań i trunków, bowiem to tutaj trafia każdy towar handlowy na Ferenthirze przez co znaleźć można tu nawet najbardziej ekskluzywne specjały, a także przez mnogość karawan oraz bliski front wojenny mają też sporo roboty wszyscy chętni do zaciągu najemnego bądź wojskowego. Sama karczma leży na jednym ze słynnych węzłów many pod Khazad-Arin co sprawia, że dzieją tu się cuda o jakich wielu uczonych nie śniło. To tutaj większość z poszukiwaczy przygód rozpocznie swoją przygodę i tu nada jej jakiś sens.


  • Mistrz Gry

    image

    Wielkie miasto handlowe na wybrzeżu mające z jednej strony port przeładunkowy do imperium, z drugiej zaś potężne mury obronne pozostałe jeszcze z czasów khanatu, a pomiędzy jednym, a drugim rozciąga się wielki bazar z nielicznymi tylko faktycznymi zabudowaniami niehandlowymi wokół. Nad miastem górują dwie świątynie, jedna Calipssos i jedna Warthona i Thannona ( zawsze mają wspólną, to bliźniacy…nawet domenę mają wspólną ) miasto tentni więc bogactwem, ale też i półświatek sięga swe szpony na jego terenie dalej niż gdzieś indziej. Co by jednak nie mówić miasto to, to jedno z kluczowych punktów w lingadrii jeżeli nie wśród wszystkich unifikowanych królestw.


  • Mistrz Gry

    Puszcza Xennedar, najmniej naruszone cywilizacją miejsce w Ferenthirze, kolebka Sylvan, ostoja dzikiej natury i bestii, które to kierowały się od początku zasadą ‘Zabij albo zgiń’ Ta pierwotna siła do przetrwania ukształtowała je z czasem w bardzo różnorodne, a za razem potężne istoty, które dominują rasy humanoidalne. Mimo to elfy od zawsze żyły z natura i tymi bestiami w pokoju, niejako odcinając się od łańcucha pokarmowego w dżungli, wszak i tak nie mogły brać udziału w nieustającej ewolucji i selekcji naturalnej… aż do nadejścia wojsk Drowgaardu, kiedy to dokonała się na nich selekcja naturalna, a po okresie asymilacji do Imperium również i ewolucja, na drodze której powstały wysokie elfy. Mówi się jednak, że za równo w Sylvanach, w samej dżungli Xennedar, jak i w bestiach w niej żyjących jest pierwotna esencja dziczy i natury, która jako jedyna jest siłą przeciw cywilizacji…
    Te piękne i niezmierzone okiem nawet sokolim połacie dziczy już za czasów wojny były niebezpieczne, jednakże po niej, kiedy po za potęgą dziczy wstąpił w nie pierwiastek wypaczenia przez plugawą magię drowów wykonaną na Shalladrassil miejsce to stało się zbyt niebezpieczne dla jednostek tak imperium jak i federacji, postój w jej nienaruszonej części to śmierć, zaś w tej, gdzie znajdują się bardziej cywilizowane osady nadal jest niepewny.


  • Mistrz Gry

    Największe i najtajniejsze z więzień Imperium, więzienie Graywatch to swoisty Alkatraz dla przestepców Ferenthiru prowadzony przez potężnych inkwizytorów. Mnóstwo tu wind, lochów i pięter stricte użytkowych. Górne warstwy to siedziba inkwizycji, środkowe to niski rygor i swoisty areszt służący do wyciągania informacji, najniższe poziony to ostry rygor o najwyższym priorytecie finandowania z kasy inkwizycji.
    Ten kto tu trafi ma tylko kilka opcji - zginąć z rąk straży, poddać się magom umysłu i ich mieszaniu w głowie, wyrzec się przeszłości i dołączyć do inkwizycji lub popełnić samobójstwo. Można być kreatywnym. Jsk dotąd nikt stąd nie uciekł… oprócz jednej osoby.


  • Mistrz Gry

    Cóż. Wielu bohaterów, którzy kiedykolwiek odwiedzili Szary Bór mięli przyjemność zapoznać się tam z bardzo miłym krwawoelfickim imigrantem, który w ramach asymilacji prowadził karczmę ze swym wyśmienitym winem, a który to elf miał znajomości wśród Szaro Borskich wampirów. Teraz, kiedy otwarto w pełni granicę północ-południe w UK i zlikwidowano w Szarym Borze obie dzielnice strażnicze, totalnie wyrżnąwszy Czarną Gwardię z Drowgaardu i rozwiązawszy Brygadę Impera, jego karczma stała się centrum dzielnicy najemników i tym samym znalazła się niejako w centrum zainteresowania całego miasta. Jako, iż miasto to leżało na dawnej Stalowej Kurtynie między Socjalistycznym Związkiem Republik Krasnoludzkich, a Imperium Gryfów, po jej upadku ruch z południa na północ i na odwrót był bardzo żywy co napędziło gospodarkę miasta jeszcze bardziej, a co za tym idzie Sangwiniczne Ogrody zyskały wielką sławę, wyrobiły sobie markę, rozbudowały się, a ich wino jest jedynym winem pitym także przez krasnoludy, które jak wiadomo winem zazwyczaj gardzą, to mówi samo za siebie. Tak czy inaczej Sangwiniczne Ogrody są teraz niejako marką Szarego Boru i naprawdę uczęszczanym miejsce, a krwawy elf nie zam[pomniał o swych przyjaciołach, którzy pomogli mu u korzeni jego biznesu.

    Jest to alternatywna lokacja startowa dla ras UK, a mianowicie karczma w Szarym Borze, miejscu dość słynnym wśród herosów Ferenthiru.


  • Mistrz Gry

    Wielu zastanawiało się nad końcem słynnego herosa Drowgaardu i avatara cieni - Drake’a Shadowsonga, a więc należy powiedzieć, iż po wrobieniu go w zamach nad Garethem Gryphitem był zmuszony uciec z Imperium, które poprzez ten spisek znalazło rzekome cassus belli wojny z Drowgaardem. Drake więc zmuszony był znów stanąć na czele swych armii Cieni, acz szybko został odsunięty z frontu, po bitwie którą przegrał z siłami wysokich elfów pod dowództwem Eliali Gryphit - matki aktualnego, a żony poległego Imperusa, acz … to nie to było powodem, starzy wyjadacze znają realną przyczynę. Tak czy inaczej odwołany przez swego przybranego brata, Cesarza Drowgaardu - Elagara van Reisem , wrócił do swego ukochanego miasta na spaczonym przez niego samego drzewie - Shaladrassil, gdzie zajął się gospodarką, a najsłynniejszym jego interesem po za tym, którym obsługiwał panie była jego karczma “Drakes’n’Roses” słynna wśród ras podziemia oraz ras z lenn Drowgaardu. Stała się ona centrum życia na Shaladrassil i to tam zazwyczaj przesiaduje zarządca miasta i stamtąd zarządza i rekrutuje nowych Cieni spośród najciekawszych Najemników. Z odrobiną farta i zdolnościami walki jest szansa, że właśnie TY trafisz do Jednostki Specjalnej wojska Drowgaardu pod tajnym zarządem najświetniejszego generała Ferenthiru. Karczma jest dla ciebie otwarta, wystarczy przyjść.


  • Mistrz Gry

    image

    Zapomniane miasto w całości wybudowane z piaskowca na sposób taki iżby budynki lewitowały delikatnie nad zirmią uniesione kolumnami ze stwardnisłego piaskowca. Znajduje się ono w okolocy piramid i sfinksa, prowadzone są czasem badania archeologiczne całej okolicy i wszystko wskazuje na działanie kilku ras. Rasy te to: Anubisathy, Rakshasy, Piaskowe Drakkeny oraz Owadoludzie. Połowa tych ras niestety w aktualnych czasach jest uznana za wymarłą, są nimi owadoludzie oraz drakkeni piasku… chociaż krążą plotki o tym że ci drudzy użyli sekretnej magii chronomancji by uniknąć eksterminacji w czasach khanatu. Aktualnie to piękne zabytki i miejsca wykopalisk, w ktorych gdzieniegdzie może udac sie wprawnemu poszukiwaczowi odnaleźć artefakty minionych epok.


  • Mistrz Gry

    Wielki świat złożony z tysitysiąa mniejszych zbitych w chsotyczną całość prawem sprzeczności logicznej i wzajemnego wykluczenia… można by spekulować że świat ten jest tak stary jak wymuszone małżeństwo Aurelii z Verxinosem. Nie wiadomo jednak czy to przez nie powstał Nemesis, czy przez Nemesisa było to w ogóle wykonalne. Dzisiaj jednak jest to kraina pokruszona na ofłamki rekrezentuhące sprzeczne siły jak ĺad i chaos, wodę i ogień, światło i ciemność, siłę i magię, szczęście i umiejętności, wojne i pokój czy chociażby pustkę i byt. Ma tu swojemiejsce dzicz i cywilizacja, a także czas i przestrzeń. Wszystkie te bezładne kawałki wirują w pustce dookoła samego gigantycznego bóstwa o niepojętej ilości masek, które zmieniały się jak w malejdoskopie na jego twarzy. Odłamki te były jednoczesnie mu narzędziem szerzenia zagłady na światach zbyt mocno skoncentrowanych wokół jednego z elementów wprowadzając prawdziwy chaos w światach harmonijnie jednolitych lub jak sam Nemesis woli je określać ‘nudnych’ nawet sama domena chaosu jest często przez niego chwiana tylko po to by zamiast sharmonizowanego panteonu chaosu panował chaotyczny niepokój i dysharmonia. Mimo to dla wyjatkowo inteligentnych osób ogół mocy Nemesis mógł się wydawać tak źródłem prawdziwego CHAOSU jak i jedynym dposobem na podtrzymanie równowagi we wszechświecie i urozmaicenie życia na miliardach domen.


  • Mistrz Gry

    Kotlina w której swe miasta w zboczach wykuł klan Wagh spośród orkwargów i orków złożony. Miejsce to w latach świetności było domem i poligonem najpotężniejszych wojowników orkwardżych i prowadzonym przez Patriarchę Fafnira jako ojca klanu i jednego z niewielu pierwszych orkwargów będących prekursorami całej rasy. To właśnie ten klan miał zaszczytne zadanie pilnować czterech potężnych biesów, które opętały wyzute z wilczych dusz ciała pierwotnych dzieci Fenrisa, których pierwotne dusze posłużyły patriarchom do utworzenia rasy orkwargów, zaś ciała podatne były na chaos i trafiły pod kontrolę niezbykle potężnych bytów rodem z hellaru. Klan Wagh miał więc wewnątrz rasy inną nazwę - Klan Piekielnego Skowytu, która nawiązywała właśnie do ich strażniczej roli nad tymi potwornościami.

    Z czasem kiedy Fafnir, jeden z tych którzy pochłonęli po części wilczej duszy i jako pierwsi osiągnęli formę bestii, jeden z tych którzy dla dobra siebie i swej rasy po utworzeniu jej biologicznym sposobem musieli ją porzucić, ale nie on. On poświęcił całe swe życie na opanowanie drogi szału i kontroli nad nim stając się jedynym patriarchą, który zdołał przekazać pradawna wiedzę potomkom zanim zmarł, a za razem pierwszym berserkerem wśród orkwargów. Jego dziedzictwo splynęło na cały klan tak samo jak legenda stworzenia rasy oraz obowiązek stania na straży Pierworodnych, bo tak zwali te cztery bestie. Ten sam klan również parał się treningiem berserkerów ponad wojownikami

    Tu zaczyna się pewnego pięknego dnia historia syna jednego z twóch mentorów walki w klanie, mentora wojowników. Syn ten dzierżył imię Vargen i nie posiadał jako takiego nazwiska, acz zgodnie z tradycją zamiast niego dzierżył imię całego klanu - Wagh. Był to młodzieniec burzliwy, ambitny i konsekwentny, w końcu był pierwszym i jedynym synem,a także najmłodszym dzieckiem swego ojca, miał on bowiem starszego brata z lewego łoża, ktorego imię brzmiało Zargen. Obaj bracia od młodości konkurowali ze sobą we wszystkim, jednak nawet po za faktem wielkiego farta Zargen miał jedną przewagę - miał matkę, którą ojciec obu poślubił po śmierci matki Vargena legitymizując jego brata jako swego pierworodnego syna. Zargen był wspaniałym wojownikiem, który już w wieku ośmiu lat został awansowany na adepta berserkera i trafil pod skrzydła Askalona Krwawolicego - drugiego mentora walki, mentora berserkerów i drugiego po alfie najważniejszego członka klanu. Zargen jako pierwszy nauczył się kontrolować formę bestii, co jak dotychczas Vargenowi nawet do głowy nie przyszło że mógłby w ogóle się przemienić, a co dopiero mówić o panowaniu w nowej formie. Zargen jako pierwszy przeszedł rytuał przejścia, tym samym zostajac oficjalnie włączonym do strażników Pierworodnych iuzyskał prawo dowolnego rozmnażania się w obrębie klanu, a co za tym poszło odebrał podczas ostatnich godów cnotę kobiety, w której podkochiwał się Vargen. Nie ma uczucia silniejszego niż bratnia nienawiść i rywalizacja, uczucia które jest w stanie wyprzec z umysłu po latach okrutne wspomnienia lub posunąć akcję zbyt daleko aż do bratobójstwa. Nie to jednak jest jednak przesłaniem tej opowieści. Opowieść ta bowiem ma opowiedzieć o historię klanu Wagh i samego Vargena, tak tego słabego i wzgardzonego młodzieńca, który kierowany rywalizacją i ambicją dawał z siebie sto procent we wszystkim co robił.

    Był to ciepłe letnie popołudnie, cienie w kanionie ochłodziły płomienny żar słońca dając wytchnienie zmęczonej skórze, Vargen kolejny dzień spędzal na traningu berserkera, wszak miał już lat 13 i była to właściwa mu pora by ostatecznie je ukończyć i otrzymać należny mu tytuł. Tym bardziej było to oczywiste, iż niedługo mial miec czternaste urodziny które łączono z rytuałem przejścia. Co za tym idzie jego mistrzowi zostało tylko kilka dni na uczynienie mu tego honoru i tym razem nie mógł już tego odwlec.
    Askalon był osobą chłodną w usposobieniu lecz rowniez wyrozumiałą na błędy, nie karał ich lecz naprostowywał i przedlużał czas treningu, nie można jednak żec by był w pełni sprawiedliwy, wszak Vargen już wszystko umiał do perfekcji… jedyne co mu zostało to przejście próby którą mistrz ma mu wydać i otrzymanie honorów berserkera. Co za tym idzie zmiana stroju z treningowego pancerza na pancerz berserka i ranga w społeczeństwie klanu.
    Nagle w jednej chwili odgłocy treningu i wysiłku przebił w końcu głos Askalona.


  • Mistrz Gry

    Wielkie miasto kupieckie gdzie znajdziesz każdy towar zachodniego Ferenthiru. Za rowno interesy legalne jak i lewe mają tu swój rozkwit, w samym mieście dawniej działa się walka o wpływy między ludzką magnaterià, Bractwem krwie należącym do wampirów, Cechem kruków należącym do tajemniczej rasy krukowców, Grupą przestępczą Big Bad Wolfs składając się z wilkołaków i krasnoludzką ligą kupiecko-rzemieślniczą. Dzisiaj jednak ślad po tych frakcjach zaginął, a wszystkie rasy koegzystują wspólnie budując bogactwo Imperusa i całej Unii Królestw, po za tym jest to jeden z trzech głównych punktów przerzutowych karawan w Frenthirze i dzięki temu poszukiwacze przygód zawsze mają tu jakieś zlecenia na głowie, zazwyczaj eskortę karawan albo pilnowanie magazynów przed złodziejami…


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Przybyła, a i owszem, spóżniona, lekko zła oraz jej włosy przypominały w najlepszym razie pajęczd gniazdo, tyle tego było. I nieatety była Imperatorka, po gwałtownym ustąpieniu z urzędu, pozostawiła niesamowity burdel. Dowiedziała się jednak, że zamierzała ją zbanitować i miała jakieś śmieszne dowody na to, jednak dla większości szlachty przekonujące. Czy przyszła na ucztę z pustymi rękoma? Oczywiście, że nie. Niosła ze sobą kosz, a na ogonie była beczka morskiego miodu, którego zawsze jakimś cudem przynajmniej jedna beczka poniewierała się w jej piwniczce. W koszu zaś był bochn chleba żytniego, gorczyca, święcona woda, a także śledzie w śmietanie, twaróg ze śmietaną, marynowany łosoś czy kilka też orzechów w miodzie albo powideł oraz kilka sztuk czosnku, a nawet pieczona gęś, tatar i jajko. Było też kilka lilii, jej kwiatów, bowiem tak miała na imię. Lilie te były złoto-białe, w ilości na każdy grób plus 3 w zapasie, a każda była poświęcona w świątynii Trójcy. Gdy dotarła, złożyła kwiaty na groby, złożyła dary, a także zaczęła modlić się do Sevtra i Dominusa, jak do starych przyjaciół, dziękując im za jeszcze jeden rok i jeszcze jedną okazję do dziękowań.
    “I gdybyś, Dominusie, mógł zejść…”


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Rzuć na modlitwę.


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Staty z pierwszego czy drugiego sezonu?


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    W każdym razie, wyszło mi 9.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Kiedy Masilla modliła się, nagle ni stąd ni z owąd, z któregoś z sarkifagów uniósł się jakiś miecz i wbił się ostrzem w posadzkę milimetry od ciała samej Rantor. Kiedy ta skończyła swoje modły zauważyła, że jest to dość nietypowy miecz.
    Choć jego klinga była prosta miała ona coś niezwyklego w swej budowie. Kiedy bowiem kuta jest broń zazwyczaj widać, że jest ona efektem stopienia różnych sztab metali itp. Tu jednak klinga była w pełni wykonana z jednegi fragmentu srebrytu, a mimo to było idealnie ukształtowane tak by po za zachowaniem pełni ostrości przebiegały przez nie zdobienia na kształt krzewu róż Sevtra. Co ciekawe wnętrze tej jednolitej bryły aż tętniło magią śmierci, która wylewała się jedynie przez zdobnicze kwiecie tych krzewów tak iż róże te faktycznie nabrały fioletowej barwy należnej ich patronowi.
    Jelec wyryty na kształt dwu zbijających ostrze w jedność młotów na wzór tego należącego do jej dawnego kompana z czasów wielkiej wojny ludzi. Rękojeść zaś bardzo prymitywnie ukształtowana w miejscu, za które by go chwytać i obwinięta tam surową, niezbyt dobrze oprawioną skórą, która wyglądała na lekko podartą i poprzebijaną czymś (?). Głowica zaś wystylizowana na aureliańską gwiazdę i również wykonana ze srebrytu, też jak gdyby od początku stanowiąca jedność z resztą broni. Ktoś kto to stworzył musiał być bardzo utalentowanym rzemieślnikiem, być może nietylko kowalem, ale też zaklinaczem lub też jednym z krasnoludzkich runorytów, mimo że moc w broni była czystym eterem, nie spętanym runami, lecz czymś innym. Kto wie czym jest ten miecz, na pewno jest wysoce związaną z Trójcą bronią, być może wręcz reliktem lub relikwią.


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Hmmm… Chyba tylko kilka razy w swoim długim życiu widziała takie arcydzieło rzemieślnicze. Gdyby nie rękojeść, spokojnie powiedziałaby, że jest to robota jej starego znajomego, samego Dominusa. Jednak ta rękojeść powodowała w niej niepokój. Co to jest u licha, czym jest to poprzebijane? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Obejrzała się jednak, z czyjego grobowca mogła wyjść. Nie chciała ją chwytać, jeszcze będzie wyglądała na te ludzie 330 lat, co kończy w dzisiejszą noc.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Nikt póki co nie wstawał z grobowców, sam miecz wygląda jakby wystrzelił z sarkofaga Vinhelma Stratega - wielkiego wojownika, który jeszcze paradoksalnie przed czasami Dominusa dzierżył legendarny miecz o nieznanej nazwie, który jednak przez prosty lud okrzyknięta była Cierniem. Był on nikim innym jak słynnym dowódcą protoplastów rodu, który później wszedł na tron Derelii i jednym z ostatnich wspólnych przodków Derelińskich tyranów oraz Gryphickiej dynastii.


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Hm… Zatem cień został złożony wraz z właścixielem… Czyli chyba użyjw go w nabliższym czasiw, jeśli nikt niw zgłosi roszczeń. Szkoda, by takie ostrze było w grobie. A na razie też nie wstaje. Tylko z lekka obserwuje.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Archiwista:
    Zamknijcie wrota kaplicy
    I stańcie przy stole dokoła
    Żadnej lampy, żadnej świcy,
    Bo duch wielkich przodków woła
    Niech te dusz ichnich skowyty
    Zaznają Sevtrowej modlitwy
    Tylko żwawo, tylko z serca.
    Kto żałuje modłów przodkom
    Ten jest zwykły sprzeniewierca.


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Wstała zatem, po czym udała się, by zamknąć wrota tejże kaplicy. Nikt nie może przerywać dziadów, bo inaczej będzie źle.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Servius: Jak kazałeś. Tak się stało.
    Rodzeństwo Rantor: Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie.
    Archiwista:
    Porzućcie swe kłótnie i zwady,
    Przeto zaczynamy Dziady.
    Sevtrowe Duszyczki
    W jakiejkolwiek świata stronie:
    Czyli która w smole płonie,
    Czyli marznie na dnie rzeczki,
    Czyli dla dotkliwszej kary
    W surowym wszczepiona drewnie,
    Gdy ją w piecu gryzą żary,
    I piszczy, i płacze rzewnie;
    Każda spieszcie do gromady!
    Gromada niech się tu zbierze!
    Oto obchodzimy Dziady!
    Zstępujcie w święcony przybytek;
    Jest jałmużna, są modlitwy,
    I jedzenie, i napitek.

    Rodzeństwo: Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie.

    Archiwista:
    Podajcie mi garść kądzieli,
    Zapalam ją; wy z pośpiechem,
    Skoro płomyk w górę strzeli,
    Pędźcie go z lekkim oddechem.
    O tak, o tak, daléj, daléj,
    Niech się na powietrzu spali.


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Zatem ona podała mu kądziel, w takich rytułałach należy działać odpowiedzialnie i poważnie. Jeden zły ruch albo w nieodpowiednim czasie…


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Archiwista wziął kądzieli w włożywszy do koksownika zapalił.
    Archiwsta:
    Naprzód wy z lekkimi duchy,
    Coście śród tego padołu
    Ciemnoty i zawieruchy,
    Nędzy, płaczu i mozołu
    Zabłysnęli i spłonęli
    Jako ta garstka kądzieli.
    Kto z was wietrznym błądzi szlakiem
    I w Celestii nie wzleciał bramy,
    Tego lekkim, jasnym znakiem
    Przyzywamy, zaklinamy.

    Rodzeństwo:
    Mówcie, komu czego braknie,
    Kto z was pragnie, kto z was łaknie.

    Archiwista:
    Patrzcie, ach patrzcie tu drodzy
    Jako z bram sevtra w osobie
    Idą dwaj mężni, nie wrodzy
    Magistrowcy młodziankowie

    ( nad salą pojawiają się dusze Eniara i Edwarda - dwóch przywoltwaczy, a wokół nich krążące pomniejszone zwierzèce formy ich przywołańców )


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Odeszła nieco, by dać im miejsce i lekko się skłoniła, dając im swoistego rodzaju hołd.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Eniar: Dobra, ja już zupełnie nie rozumiem co się dzieje…
    Edward: Oj tam, narzekasz, przynajmniej żyjemy. Chyba…

    Archiwista:
    Mówcie prosze co wam braknie
    Kto z was pragnie ? Kto z was łaknie ?

    Eniar: my się chyba nie zrozumieliśmy. Ja bym chciał na ten przykład wrócić do Khazad’Arin i ostrzec Radę o tym kulcie, który mają pod nosem.

    Edward: Ja to bym najchętniej po prostu wrócił do akademii…


  • Mistrz Gry

    avatar korobov korobov

    Spojrzała się jeno na nich i nie wiedziała, jak im to swlikatnie powiedzieć, że dawno Khazad zniknęło z tamtej okolicy. Przyjrzała im się tylko z kolei.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Eniar obudził sie w ciemnej celi za kratami. Co ciekawe ithorytowa krata była uchylona, zaś jego uszy dobiegał głosny dżwięk chrapania z lewej części korytarza na zewnątrz celi. Z prawej zaś słyszał dżwięk zapisywania czegoś oraz dzuwne dżwięki jakby energii magicznej pulsującej w tamtym kierunku.


  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    Szkoda, że nie wiedział gdzie znajduje się kapłan, ale obstawiał prawą część, z której to dochodzi magiczna energia, lecz dla upewnienia próbował dostrzec okoliczny Ether. Chyba że za kratami byłoby to niemożliwe, wtedy wyszedłby na korytarz sprawdzić. Jak jeszcze był w celi, sprawdził czy jest tam broń. Jak tak, to rzecz jasna by ją wziął.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Z lewej strony dochodził silny złocisty ether, z prawej zaś dziwna mieszanka etheru krwi i cząsteczek lotnych z ithorytu. W celi był tylko twój kostur… w końcu nie wolno pozbawiać ludzi nie w pełni sprawnych ich podpory.


  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    W sumie nie spodziewa… zaraz, torby brak. Pięknie… Chyba że ma ją na sobie. Mniejsza. Złocisty, to jak może się domyślać, wspomniany wcześniej kapłan, a cząsteczki krwi to może być Lilieth. Ruszył więc tam jak najciszej tylko potrafi, upewniając się przy okazji czy ma też pierścień i szukał talii kart.


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Torba była na tobie a w niej twoje mikstury i reszta rzeczy, ale rytu przywołania brak. Pierścień byl na twojej ręce, a karty znalazłeś w kieszeni swej szaty. Runę miala karta ‘the magician’ ktorej obrazek przypadkiem był rysunkową wersją Eniaraz ręką rzucającą czar portalu z ktorego miały wylatywac włócznie ale zamiast nich na portalu była krwista runa chaosu.

    Kiedy poszedłes w stronę krwawego etheru zobaczyłeś sporych rozmiarów pokój, w którym siedział Retho i cos zapisywał. Przed sobą miał kryształ, który zmienił kolor na błękitny. Sala była zrobiona z kamienia przez co było chłodno, krwista energia. Tętniła od inkwizytora. A po za nim, jego zydlem i stołem przy którym pisał widziałeś stojak z bronią z ithotytu oraz jakis drewniany kufer z zamkiem.
    Jeśli chcesz możesz wykonac rzut na percrocje by bardziej przyjżeć się pokojowi i detalicznie poznać sytuację
    Możesz się skradać rxutem na zwinność


  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    Zdziwił się brakiem rytu, chociaż to zrozumiałe. Bez niego nie poczaruje, a laską walczyć nie unie. Skradać mu się nie chciało. Tym bardziej, że ponoć ten typ był z nim. Jeżeli można to tak określić. Wstał więc i powiedział nieco cicho, ale nie szeptem.

    • Przysyła mnie Valas Rissend-Gramuray, ponoć jej służysz, prawda?

  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Retho odłozyl pióro na stolik, wtedy zauważyłes że pisał on krwią.
    Kiedy wstał i się odwrócił zobaczyłeś pocięte w róxne wzory ręce skrzepniete przy użyciu magii, tylko przy nadgarstkach, w przegubach mial dziury, z których krew leciała mu, a której używał zamiast atramentu.
    Po chwili kapania jego krwi na podlogę użył magii by zakrzepić rany

    • Skąd znasz święte imię i najwyższe nazwiska mojej pani ?
      Spytał patrząc ci w prosto w oczy z przerażeniem. Jego tęczowki miały krwawy kolor ale powoli zmieniały się na pomarańczowy.

  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    • Sama mi powiedziała. I mogę ten kryształ? Z tego co wiem, jest tam moja towarzyszka. I jak mniemam, w kufrze znajdę swój ryt, tak?

  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    • tu sie akurat mylisz. Ryt mam przy sobie… ale ten kufer to akurat moja kasa podatkowa. Jako inkwizytor mam prawo ściągać 5% podatków z Khazad’Arin.
      Chwycil krysztal i ci go rzucił
      Rzut na zręczność czy złapiesz.

    • Jak to powiedziała ci ?


  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    //Wolę nie pisać, nie znając skutku.

    Zręczność: 3, wynik:5


  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Musiałes az rzucić się ns podłogę aby złapać, ale udało ci się
    // -halo baran powiedz coś. //

    • Halo, magu jak to sama ci powiedziała ?

  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    Wstał więc z nim i otrzepał się.

    • Wybacz, musiałem złapać. Pamiętasz, jak mnie tam położyliście? Wtedy to, jakby we śnie do mnie przyszła i się przedstawiła pełnym imieniem. Można też ryt? Ale proszę, tym razem nie rzucaj.

  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    Podszedl i podal ci ryt

    • Rozumiem… więc to ty jesteś jednym z tych, którzy mieli przybyć na oczyszczenie kultu… tymi którzy wypalą herezję niczym święty ogień Hellisa… Mroczne Potęgi mi ciebie zsyłają bracie. Jedli nie masz nic przeciw, pomódlmy się do Val’ris o powodzenie misji oczyszczenia Niszczyciela.
      ( ta modlitwa nie moze ci wje**c klątwy, co najwyżej spowoduje ból głowy [hehe] do tego nasz +2% na blogoslawienstwo bo modlisz się z wiernym kultystom i miałes bliski kontakt z boginią w niezbyt odległym czasie)

  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    Przewrócił tylko oczami. Średnio lubił osoby tak wierzące, lub mówiące dla niego bełkotem, ale poza tym że go nieco irytowały, nic do nich nie miał i zazwyczaj wolał tego nie mówić, wiedząc jak niektórzy mogą być wrażliwi, ale teraz raczej nie miał zbytnio wyboru…

    • Nie bierz tego do siebie, ale nie wyznaję zbytnio żadnego konkretnego Boga. Znaczy, wierzący jestem. Ba nawet widziałem jednego, ale wolę zbytnio nie praktykować żadnego z nich. Więc nie zamierzam się ogólnie modlić do żadnego z bogów, jeżeli Cię to w jakimś stopniu pocieszy, ale nie mam nic przeciw, jeżeli się pomodlisz. Ale przed nią, powiedz mi co z kapłanem. Nie ma innej drogi?

  • Mistrz Gry

    avatar Angel_Kubixarius Angel_Kubixarius

    • Niby jakiej drogi ?
      Spytał Retho.

  • Mistrz Gry

    avatar maxmaxi123 maxmaxi123

    • Bo tam- wskazał kierunek, z którego dochodził złoty Ether- śpi sobie kapłan, a z tego co mi mówiła Valris, nie będzie on raczej przyjaźnie nastawiony. Więc, czy jest stąd inne wyjście, które nie wiedzie przez niego?

Log in to reply