Dzielnica czerwonych latarni


  • Elarid

    Z ciekawości wyjrzał przez okno, aby zobaczyć, kto wpadł na taki genialny plan.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Jeżeli spodziewał się, że był to jakiś członek Krwi, który chciał go dyskretnie powiadomić, że ma zejść na dół, to się pomylił. Był to jakiś chuligan w bluzie z kapturem, który rzucał nadal kamieniami w blok. Stał sam na ulicy, a parkingowy strażnik widocznie o nim nie wiedział.


  • Elarid

    Nie mógł go, niestety, tak po prostu zastrzelić, więc jedynie kazał mu spierdalać, nie miał ochoty wydawać pieniędzy na nowe okno, gdyby tamtemu się poszczęściło.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Ten go wyśmiał, po czym rzucił kolejny kamień, który trafił tuż pod oknem do mieszkania Travisa. Czy trzeba dodawać, że barman poczuł silną chęć skopania pobitego ciała tego gówniarza?


  • Elarid

    Miał na karku FBI, za pobicie szczyla dopisaliby mu jeszcze tyle wykroczeń do kartoteki, że nie starczyłoby życia jemu, jego dzieciom i wnukom (nie żeby jakieś miał), żeby to odsiedzieć. Także niezbyt to zrobi, chociaż faktycznie kusiło.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    No cóż, dobra wiadomość była taka, że gówniarzowi skończyły się kamienie. Zła, że stał na środku ulicy i nie zauważył go jadący pojazd, przez co chuligan zginął pod kołami samochodu jadącego ze zbyt dużą prędkością w środku nocy. Teraz mogą go uznać za świadka sprawy.


  • Elarid

    No, teraz to parsknął śmiechem, ale dopiero wtedy, gdy zaszył się bezpiecznie w swoim mieszkaniu. Tamte chujki jeszcze mogą go w to wrobić.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Nawet ze swoimi umiejętnościami mieliby z tym problem. W końcu mieszkanie w okolicy może jedynie go zrobić świadkiem w sprawie… chociaż, kto ich tam wie. Już i tak słyszał teorie spiskowe o latarniach stojących przy chodnikach, które mają zamontowany system rozpoznawania twarzy. Nie wierzył w to do końca, gdyż miesięcznie było wymienianych tyle latarnii, że pochłonęłoby to większość dochodów miasta. Zwłaszcza, że taki system nie byłby tani, jeżeli zostałby po kryjomu zamontowany w latarniach.


  • Elarid

    Skoro teorie spiskowe miał już z głowy, to zabrał się za zrobienie sobie jakiegoś posiłku i chwilę odpoczynku. Nie żeby się zmęczył w robocie, ale i tak lepiej odsapnąć, bo nigdy nie wie się, kiedy znów zacznie się jakaś robota.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Kanapka z szynką okazała się dobrym posiłkiem. Główną jego zaletą jednak było to, że nie był to znowu duży, czy ciężki posiłek, chociaż powinien zjeść go trochę wcześniej, niż przed spaniem. Jednakże, stało się i Louis obudził się nad ranem. Jak się okazało, sprzątnięto chłopaka z ulicy i uznano, że nie ma sensu blokować tej ulicy, jeżeli ma się dostęp do kamer, także i do miejsca pracy powinien dojechać całkowicie spokojnie.


  • Elarid

    A więc śniadanie, poranna toaleta i reszta tego typu przyjemności. Dopiero wtedy znów wybrał się w drogę do baru.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Dotarł do niego i, jak się okazało, w idealnym momencie. Przed budynkiem stały dwa radiowozy, a twój przyjaciel, szef baru, z czymś gorąco dyskutował przez telefon kilka metrów od tych pojazdów. Te były puste, a otwarte drzwi do baru i taśma policyjna świadczyły o tym, że coś się tutaj wydarzyło i to niezbyt przyjemnego.


  • Elarid

    Oznaczało to też, że raczej nie ma co wchodzić do środka, więc jedynie pojawił się w polu widzenia swojego szefa i czekał, aż ten skończy rozmawiać przez telefon.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Ten go zauważył i uniósł dłoń do góry oznajmiając, że za chwilę do niego podejdzie. Po kilku minutach zaciętej rozmowy zakończył ją, schował telefon do kieszeni, a następnie podszedł do Travisa.
    - Niezbyt ciekawa sytuacja, muszę ci powiedzieć. Dobrze, że się pojawiłeś.


  • Elarid

    - Powiedzmy. Co tu się stało?


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    - Ktoś się włamał do lokalu i pozostawił tam czyjegoś trupa. Policja przybyła tu przede mną, przez co nie mogę wejść do środka. - odpowiedział. - Cholernie głupie te zasady.


  • Elarid

    - Myśli szef to samo co ja?


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    - Że niby Ci? - Uniósł brew do góry. - Dziwne środki, nawet jak na nich. To nie jest zresztą CIA, a my nie jesteśmy znowu w nic takiego poważnego wmieszani.


  • Elarid

    - Nie CIA, ale FBI. I, jak na moje, to mogliby to zrobić, wcale nie są tacy święci, na jakich się kreują.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    - Wiem o tym - powiedział. - Każdy, kto miał z nimi do czynienia o tym wie. Jednakże, spójrzmy prawdzie w oczy. Czy oni zaryzykowaliby taki numer, żeby coś na nas znaleźć? Jesteśmy czyści - tutaj się dziwnie uśmiechnął, a Louis skojarzył fakty. Wczoraj udało im się wszystko ładnie posprzątać. - To, co mnie obecnie interesuje, to wiadomość, gdzie jest kurwa Mark. Nie mogę się do niego dodzwonić.


  • Elarid

    - Ja też nic na ten temat nie wiem. - odparł i od razu sięgnął po komórkę, aby zadzwonić do niego. Liczył, że chociaż ten telefon odbierze.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Mark nie odbierał telefonu, przez co trudno było określić, gdzie się znajduje, oraz co się z nim dzieje. Tymczasem jeden z funkcjonariuszy podszedł do Jamesa.
    - Przepraszam, jest pan właścicielem tego baru, tak? - zapytał.
    - Owszem, jestem. A co się dzieje?
    - Może pan zobaczyć, już zabezpieczyliśmy miejsce zbrodni. - Odwrócił się w kierunku Louisa. - Pan też może.


  • Elarid

    To jeszcze nie jest powód do paniki i paranoi, ale Louis i tak pojedzie do mieszkania swojego kumpla, aby sprawdzić, czy wszystko aby okej. Teraz jednak skorzystał z okazji i wszedł do środka, obawiając się, że funkcjonariusz mógłby się jeszcze rozmyślić.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Razem wkroczyli do lokalu, gdzie to okazało się, że ciało zostało okrutnie i bezlitośnie wrzucone na blat Travisa, który już dobrze wiedział, że tego nie domyje bez porządnych chemikaliów. Dodatkowo plamy krwi ciągnęły się po całej podłodze.
    - Nasza wersja jest taka, że ktoś zaciągnął tego kolesia do środka, nieprzytomnego i postawił go tutaj - Powiedział policjant, wskazując miejsce, gdzie zaczynał się krwawy szlak. - Później go zabił i przeciągnął aż do blatu, gdzie go to zostawił i uciekł. NIe ma na miejscu narzędzia zbrodni, chociaż rany były kłóte.
    - Czy wiecie może, kim był zabity? - zapytał James, zadawając to jedno pytanie, które może i nie było zbyt przyjemne, ale musiało paść. I zanim Louis zdołał sobie uświadomić, że James pyta o to, czy zabitym jest Mark, policjant przecząco poruszył głową.
    - Nie wiemy nic oprócz tego, że jest Wietnamczykiem.
    Na te słowa w oczach przyjaciela Travisa pojawiła się ulga, której trudno się było dziwić. On czuł dokładnie to samo.


  • Elarid

    Nie żeby miał coś do żółtych, ale lekką rękę skazałby tego tu na śmierć, gdyby miał wybór między nim a swoim kumplem, więc również odetchnął z ulgą.
    - Jak szybko będzie można znowu otworzyć bar i jakie są szanse na to, że nie nagłośnicie tego tak, że pójdziemy z torbami?


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Louis Travis
    Policjant spojrzał się na travisa z lekkim zdziwieniem.
    - My nie musielibyśmy niczego zgłaszać, ale media i tak się dowiedzą. Zresztą, przynajmniej trzy dni lokal będzie zamknięty, w ramach procedur, także radziłbym wam znaleźć sobie jakieś inne zajęcie w tym czasie - odparł.


  • Elarid

    Pokiwał głową.
    - A ustaliliście już cokolwiek? Co to za gość?


Log in to reply