Trzewia


  • Elarid Mistrz Gry

    Skinął głową i zajął się wpisywaniem Was na zwoju papirusu, który przekazał latającemu Impowi, a ten poleciał z nim na górę, do tablicy, gdzie to zostaliście wpisani.
    - Pierwsza walka zacznie się już za godzinę, przygotujcie się. - odparł Upadły i odprawił Was gestem dłoni, ale szybko się zreflektował. - A skoro przysłała Was ta Demonica z Popielnej Grani, to udajcie się najpierw na dolne poziomy i poszukajcie nadzorcy niewolników imieniem Khalid, do niego miałem skierować wysłanych przez nią gladiatorów.



  • Tam też ruszył, przelotem sprawdzając na liście z kim walczą. Dolne poziomy… To dobrze nie zwiastuje. Albo zwiastuje bardzo dobrze, zależy jak na to patrzeć. Pierwszy musi sobie przypomnieć… Arena ma jakiś regulamin?


  • Elarid Mistrz Gry

    Z tego, co przelotnie słyszałeś na temat Trzewi, każdy ruch był dozwolony, o ile pomógł Ci zabić rywala. Może poza atakami na publikę. Mogłeś nawet zabić własnych kompanów z drużyny, a nikt Cię za to nie ukarze. Gorzej, że później nikt nie chciałby być z Tobą w jednej drużynie i jako samotnik padłbyś prędzej niż później. No i był jeden zakaz: Jak najmniej Magii. A najlepiej wcale. Choć była efektowna, to pozwalała zakończyć walkę zbyt szybko, a publika łaknęła długich, satysfakcjonujących walk, które mogłaby później opowiadać innym lub rozpamiętywać przez miesiące czy lata. Co zajmującego jest w walce trwającej kilka sekund, które sprawnemu Magowi wystarczą, aby spopielić całą drużynę przeciwną? Może i to spektakularne, ale każdy, kto liczył na długi rozlew krwi i szczęk oręża, poczułby się co najmniej zawiedziony. Jeśli chodzi zaś o walki, to dopiero co Was wpisali, a nawet jeszcze mogli tego nie skończyć, nie masz co liczyć na to, że jakaś tajemna machina losująca dobierze Wam przeciwników z marszu. A to, że Upadły wiedział, kiedy zaczyna się walka, wynikało pewnie z jakiegoś harmonogramu czy innego grafiku, który znał po miesiącach pracy na tym stanowisku.



  • Poszukał jakiegoś zarządcy niewolników. - Gdzie znajdę Khalida? - Spytał od razu, nie tracąc czasu na zbędne dyskusje. Im szybciej, tym lepiej. I dobrze, że jak najmniej magii, ogniem nie zabije odpornych na ogień, a z pioruna korzystać jeszcze nie może. Jeszcze. Użyje swojego standardowego zestawu, włócznia i tarcza, a jako broń boczna krótki miecz.


  • Elarid Mistrz Gry

    Może i dobrze, ale w ten sposób Upadła z Twojej wesołej ekipy traciła na możliwościach bojowych niemalże całkowicie, skoro znała Magię i to pewnie na niej się skupiała. Kto wie, może nie będzie do końca bezużyteczna, powinna potrafić walczyć, ale nie widziałeś, aby nosiła jakąkolwiek broń… A wpisaliście ją do drużyny, musi stawić się na arenie, gdzie ktoś będzie musiał ją ochraniać, żeby nie padła łupem innych gladiatorów.
    Jak się okazało, Khalid był jakimś Demonem, wysokim na ponad dwa metry, z bicepsami wielkości pni drzew, wyrzeźbioną jak dłutem sylwetką, którą okazywał chyba zbyt demonstracyjnie, nosząc się nago od pasa w górę, z krótkimi rogami i ogonem. Znaleźliście go, gdy smagał grupę ludzi batem, nie wiedziałeś, czy dla czystej przyjemności, czy może miało to jakiś większy cel, choćby reprymendę lub karę za porażkę.



  • - Azer Khalit nas do ciebie przysyła, Khalidzie. - Powiedział głośno, tak by przebić się przez odgłosy biczowania. Spyta się jej o to po rozmowie z demonem, możliwe, że będzie musiał jej kupić broń z własnych funduszy.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokiwał głową, przypinając bicz do pasa i krzyżując dłonie na masywnej piersi.
    - Widywałem lepszych. - skwitował po chwili taksowania Was wzrokiem i machnął ręką. - Za mną.



  • - Zmysły czasem mamią. - Skwitował i ruszył za nim.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Ale Wy będziecie mieli dopiero przejebane. - odparł Demon, choć nie miałeś pewności, czy była to odpowiedź na Twoją uwagę. Zaprowadził Was wprost do kwater niewolników, ale nie zatrzymaliście się tutaj na dłuższą chwilę, ponieważ splątanymi korytarzami poprowadził Was jeszcze dalej, aż do szerokiego, zakratowanego okienka.
    - Walki dawno się zaczęły, nie wpuściliby Was na arenę. Dlatego możecie tutaj rzucić sobie okiem na tych, z którymi będziecie walczyć.



  • Doszedł do krat na tyle blisko by widzieć swych adwersarzy i na tyle daleko, by nie zostać dźgniętym kosą przez nie. Niewolnicy potrafią wiele, szczególnie nieczysto zabijać.


  • Elarid Mistrz Gry

    Choć Twoje obawy mogły być słuszne, to nie miały najmniejszych szans na spełnienie, krata znajdowała się dość daleko od walczących gladiatorów i ci pewnie nie mieli o niej nawet pojęcia. A gdyby, to i tak ich głowy zaprzątały o wiele ważniejsze sprawy.
    Jak się zorientowałeś, przesiąknięty krwią piasek areny zaścielały już trupy, głównie ludzi, ale nie brakowało Orków, Goblinów czy Krasnoludów. Była to chyba jakaś forma wstępu do właściwych zmagań lub rozgrzewka dla prawdziwych gladiatorów, bo choć tamci mieli niezgorszą broń i potrafili walczyć, dla czwórki Upadłych i Demonów byli niczym, jedynie właśnie ową rozgrzewką lub polem do popisu przed wiwatującą na ich cześć publiką. Była ich czwórka.
    Pierwszy był Demonem, prymitywnym Magmowcem, silnym, agresywnym i wytrzymałym, odzianym w hełm i fragmenty zbroi płytowej, walczącym za pomocą swoich fizycznych zalet, a także pary długich mieczy z bazaltu, którym bliżej było właściwie do maczug niż broni tnącej. Choć nie ukazał tego w tym pojedynku, miał zdolność plucia magmą na odległość, mógł się też poświęcić i zabrać kilku z Was w wielkiej eksplozji, choć jego działania wydawały się przemyślane, nie był więc taki tępy, jak większość jego gatunku, lub przynajmniej się czegoś nauczył przez spędzony na arenie czas, dochodząc do tak wysokiej pozycji.
    Drugi był typową górą mięcha, niezbyt szybką, zwinną czy rozgarniętą, ale i tak sprawiającą wiele kłopotów bardziej wymagającym przeciwnikom, tych tutaj rozgniatał na krwawą masę przy pomocy swoich wielkich, silnych łap zakończonych rękawicami z wielkimi kastetami.
    Kolejny również był z całą pewnością Demonem, a poruszał się z wielką szybkością, zwinnością i gracją, jego przeciwnicy nie mieli nawet szans, aby go trafić ani uniknąć ciosu jednego z dwóch bliźniaczych jednoręcznych toporków. Choć pewnie stanowił on uzupełnienie dla poprzedniego Demona, to pewnie skrywał jeszcze jakieś sztuczki, których nie opłacało mu się wykorzystywać na niewolnikach.
    Ostatni zaś na pewno był Upadłym, wielkim wojownikiem, choć tutaj musiał pokazywać tylko cząstkę swoich umiejętności, bardziej był skupiony na graniu pod publikę. Nawet jeśli był liderem, to reszta radziła sobie wystarczająco dobrze bez jego porad.
    - Życzę powodzenia. - skomentował krótko Demon, gdy ostatni niewolnik został rozerwany na pół przez Demona przypominającego wielką małpę. - Cholernie się Wam przyda.



  • - Aż mi się Kalgara przypomina. Piękne czasy. Spokojnie Khalid, teraz mam przynajmniej pewność, że jak odejdziemy, to w wielkim stylu. - Uśmiechnął się szaleńczo na myśl o walce z tymi osobnikami. Galgara, to miejscowość, w której Upadli i demony dokonali największej rzezi, jaka mogła się zdarzyć. Miasto w ogóle nie miało obrońców poza chłopami, więc demoniczne siły obróciły miejsce w płonące zgliszcze. Mówi się, że niewolnicy używali krwi z ulic do gaszenia budynków, żeby nie marnować wody. Była to też pierwsza bitwa Sendemira, jako Upadłego. Miłe wspomnienie. Zwrócił się do swoich. - Dobra drużyna, teraz idziemy na miasto nakupować mikstur, amuletów i reszty tego gówna, które zwiększy nam szanse na przeżycie. Tobie, będziemy musieli kupić broń, jeśli żadnej nie masz. - Wskazał na Upadłą. Ruszył w kierunku wyjścia


  • Elarid Mistrz Gry

    Wszyscy ruszyli za Tobą, rzecz jasna poza Khalidem, choć nie miałeś pewności, czy mogłeś kupić tu to, na czym Ci zależało. Rzecz jasna, broń na pewno była, wprost z demonicznych kuźni, a więc najlepsza możliwa, ale pytanie, czy odnajdziesz tam inne pozycje z listy zakupów, które miałyby wspomóc Twoją drużynę w boju.



  • - Leari, jaką zdolność do walki ci wtłoczono podczas przemiany? Szabla? Rapier? - Spytał dziewczynę idąc na rynek. Rozglądał się za czymś ciekawym.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Magia. - odparła nieco niepewnie. - Mój pan nie uznawał za konieczne, abym potrafiła władać jakąśkolwiek bronią, chciał abym skupiła się na rozwijaniu mojego talentu.
    Na targu zobaczyłeś jakiegoś dwugłowego Demona targującego się o cenę krasnoludzkiego niewolnika. Było to dość ciekawe, trzeba przyznać.



  • Stanął obok jednym uchem przysłuchując się tej dyskusji. - No to mamy problem, młoda. Na arenie magii im mniej tym lepiej, a magia ognia większego wrażenia na nich nie zrobi. Dobra, dostaniesz długą włócznię. Mówi się, że chłop z bronią drzewcową jest w stanie zabić generała. Twoim głównym zadaniem będzie unikanie walki i trzymanie przeciwnika na odległość, chyba, że umiesz coś co pozwoliłoby ci na efektywną walkę. - Skwitował przysłuchując się jednocześnie targowi. Szukał wzrokiem stoiska z amuletami czy miksturami. Co prawda, większość alchemików zginęła po podbojach demonów, ale część zmieniła się w Upadłych i zachowała fach.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wspomaganie się w ten sposób nie było zakazane, ale najwidoczniej dbano tutaj o sam biznes areny: Gdyby pierwszy z brzegu niewolnik, który ledwo co potrafi machać toporem, nafaszerowałby się nagle miksturami i innymi alchemicznymi nowinkami, a potem zabiłby niekorzystającego z tych udogodnień czempiona kochającego publikę… Dlatego bardziej preferowano tu sprzedaż takich wzmacniających mikstur i nie tylko dla tych, którzy są nieco starsi stażem na arenie, bo w nich opłacało się inwestować, więc jako nowicjusz nie masz większych szans na znalezienie odpowiedniego stoiska czy sklepu, a potem na zakupienie odpowiednich produktów. No i zawsze może być też tak, że zwyczajnie nie sprzedają tu niczego takiego.
    Upadła pokiwała jedynie głową, wolała w tej kwestii zdać się na Ciebie, jeśli miało jej to ułatwić przeżycie.
    Targowanie się nie było zbyt zażarte, Demon, płacąc jedynie czterdzieści sztuk złota, odebrał niewolnika i udał się w swoją stronę.



  • Ruszył dalszym rynkiem, szukając kowala, który za razem nie wygląda na zbyt wyszukanego lalusia, jak i nie przypomina żebraka handlującego złomem. Tacy wyśrodkowani są najlepsi, zawsze najbardziej się starają.


  • Elarid Mistrz Gry

    Odnalazłeś takiego bez trudu, postawnego Upadłego, który uderzał młotem kowalskim o kawał żelastwa na kowadle, który może być w przyszłości mieczem.



  • - Czuwaj. Potrzebujemy długiej włóczni i małej tarczy do parowania dla tej panienki. Odporne na ogień i w chuj wysokie temperatury, więc najlepiej coś na pograniczu żeliwa i stali. Onyks czy obsydian będą jeszcze lepsze. - Zagaił składając przy okazji coś jak propozycja zamówienia.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie wyglądasz na kogoś z odpowiednio grubą sakwą. - odparł kowal, nie przerywając pracy.



  • - A ty nie wyglądasz na kogoś z odpowiednio wielkim mózgiem, by przetworzyć to co powiedziałem, ale czasem zmysły mogą mylić, więc zaniechałem. - Odgryzł się.


  • Elarid Mistrz Gry

    //To jest ten moment, w którym rzucam kością. Później dostaniesz odpis, adekwatny do tego, co wypadło.//


    Rzucanie kośćmi 1d100: [39]
    Razem: 39


  • // Im niżej, tym lepiej, jak zgaduję.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Mogło być gorzej. A im niżej, tym gorzej, jeszcze trochę i straciłbyś postać.//
    Denerwowanie jakiegokolwiek kowala przy pracy to ryzykowny sport, a zwłaszcza jeśli jest to Upadły o iście ognistym temperamencie. Obrażenie go mogło poskutkować tylko jednym, celną ripostą, a że widać po nim, iż słowem nie wywijał tak zręcznie jak kowalskim młotem, to odłożył kawał żelastwa, nad którym pracował, do misy z wodą, aby wystygł, a potem zamachnął się nim w Twoją stronę, wyraźnie wkurwiony bezpodstawną obelgą. Gdybyś miał na sobie zbroję, a nie podróżną szatę, to może jeszcze coś by dało, a tak młot trafił Cię prosto w lewy bark, gruchocząc kości, co doprowadziło do niesamowitego bólu, który sprawił demonicznemu kowalowi olbrzymią przyjemność. Nie chciał chyba zadawać kolejnego ciosu, a tym bardziej Cię zabić, mimo że niemalże wiłeś się na klęczkach z bólu, a nawet gdyby, pozostali Upadli otoczyli Cię na wypadek takiego zamiaru. Wokół kuźni zebrała się też spora grupa Demonów i Upadłych, ciekawa jak rozwinie się sytuacja, choć teraz nie mogłeś zrobić za wiele, nie w tym stanie.



  • Przyłożył drugą rękę do miejsca trafienia i obmacał je. Sprawdził czy nie ma złamania i otwartej rany. Jeśli taka wystąpiła, użył magii, by ją wypalić. Był wkurwiony, wkurwiony jak chuj, ale najpierw trzeba zadbać o siebie, potem o zemstę. Jaki był jego stan, nie licząc bólu?


  • Elarid Mistrz Gry

    Oczywiście, że miałeś złamane kości (nawet napisałem coś o gruchotaniu w poprzednim poście), czego się spodziewałeś? Na szczęście połamane kości nie przebiły skóry, więc złamanie było zamknięte, choć nie wiesz, czy wystąpiły inne szkody wewnątrz, pod skórą. Poza cholernym bólem, który utrudniał nawet myślenie, kolejnymi falami promieniując na całe ciało, nie byłeś w stanie poruszać ręką, zwisała ona luźno wokół tułowia, będąc bezużyteczną.



  • Czy mógł z pomocą demonologii demona, który podporządkowałby się mu i uleczył, znając jedynie podstawy?


  • Elarid Mistrz Gry

    //Jaki czasownik miał być pomiędzy słowami “demonologii” i “demona”?//



  • // przyzwać


  • Elarid Mistrz Gry

    Problematycznym było to, że jeśli nawet istniały Demony potrafiące leczyć, to Ty nie znałeś żadnego takiego, a jeśli nie wiedziało się nic o rodzaju Demona, który chce się przyzwać i kontrolować, to lepiej nie próbować, żeby jakiś potwór w rodzaju Czarta nie skorzystał z okazji i wślizgnął się tak z Piekła tutaj, przy okazji zabijając pechowego Demonologa.



  • Dobra, kurwa. Liczyć, że zwyczajna szyna da radę. Chwycił miecz, który był przypięty do jego pasa zdrową ręką. - Wiesz co? Mogłeś odejść ze zranioną dumą. Teraz odejdziesz bez jebanej głowy. - Stwierdził stając w pozycji bojowej.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Demony nie potrafią leczyć, ale możesz poszukać medyka gdzieś w okolicy, Upadłego, który znał fach przed przemianą i tylko nauczył się anatomii i przypadłości nowych pacjentów. Także daję Ci jeszcze szansę, jak nie skorzystasz, to kontynuujemy.//



  • Machnął ręką na mężczyznę, spluwając mu pod nogi. Przyjdzie tu po arenie. Ruszył dalej rynkiem, szukając namiotu medyka.


  • Elarid Mistrz Gry

    Musisz też zdawać sobie sprawę, że choć społeczeństwo Demonów i Upadłych różni się od tego ludzkiego, którego byłeś w końcu kiedyś członkiem, obrażanie każdego z byle powodu nie jest dobrym pomysłem, a zabijanie ot tak również może pociągnąć za sobą konsekwencje, całe Trzewia są czymś na kształt gigantycznego folwarku, jakiego niegdyś widywałeś na ziemiach Zakonu Gryfa, a więc zbyt intratnym biznesem, żeby ktoś się w niego mieszał w tak brutalny sposób.
    Znalezienie medyka przyszło o wiele łatwiej, niż kowala. Pewnie opatruje on głównie gladiatorów, czasem niewolników, ale wątpliwe, żeby miał coś przeciwko poskładaniu Twojej rany. Nie żeby odmowy zabraniała mu etyka, zapewne takiej nie miał, zwyczajnie kilka złotych monet więcej to coś, czym pogardzi niewielu.
    //A tak poza tym, to Twoi Upadli wciąż za Tobą łażą, możesz wysłać ich po ten sprzęt, na jakieś przeszpiegi po karczmach czy coś, jakoś sobie poradzą bez Twojej pomocy.//



  • - Witaj. Pozszywasz mnie? Zapłacę. - Rzekł krótko i treściwie.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Pozszywać pozszywam, ale nie licz, że jeszcze dziś będziesz miał tę rękę tak sprawną, jak do tej pory.



  • - Nie musi być tak sprawna jak to tej pory, starczy by dźwignęła tarczę. - Odrzekł


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie mogę obiecać cudów. Co stało Ci się z ręką?



  • - Wkurwiłem kowala. Oddałbym mu, ale za jakieś… Pół godziny nawalam się na arenie, a od tego zależy chwała mojej pani. -


  • Elarid Mistrz Gry

    - Przez ten czas mogę sprawdzić, że utrzymasz tarczę, ale nie zdołasz jej podnieść. - odrzekł, stawiając diagnozę, które nie była Ci zbyt pomyślna. Najwidoczniej niewiele obszedł go spór z karczmarzem czy to, że reputacja Demona, któremu służysz, zostanie nadszarpnięta. Był typową kreaturą z Piekła, oportunistą myślącym jedynie o sobie.



  • - Czyń co potrzebne. Ile będzie mnie to kosztowało?- Rzekł medykowi po czym spojrzał na swoich ludzi. - Melechis i Leari, idźcie poszukać innego kowala. Znajdź młodej odpowiednią broń, jesteś zaprawiony, wiesz z czym to się je. Pozostali niech poszukają po karczmach, gospodach i innych tego typu miejscach informacji o naszych oponentach. Charakter, sposób walki, słabe punkty, taktyka. Chcę wiedzieć wszystko. - Rzekł, wręczając dwójce, która idzie do kowala resztę z jego 100 monet, zostawiając sobie tylko na opłatę medykowi.


  • Elarid Mistrz Gry

    //W ekwipunku masz wpisane tylko te 100 złota, a od Demonicy nie nie wziąłeś, więc nie masz czym zapłacić za leczenie. Chyba że to część planu i tak miało być.//



  • // To to będzie kosztowało więcej niż 100? O ciul.//


  • Elarid Mistrz Gry

    //Chodzi mi o to, że dałeś im całą swoją kasę, a nie zostawiłeś sobie nic na leczenie. Więc nawet jakby Demon chciał dziesięć złotników to i tak nie miałbyś jak mu zapłacić. Chyba że oczekujesz jakiejś reszty z zakupu broni, którą przyniosą Ci pozostali Upadli, i wtedy mu zapłacisz.//



  • // Napisałem przecież, że pytam się typa ile kosztuje leczenie, zostawiam sobie tyle kasy, żeby mi starczyło i resztę daję im.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Dobra, teraz już rozumiem.//
    - Przynajmniej czterdzieści złota… No, chyba że chcesz mieć ją znów w pełni sprawną.



  • - Dasz radę zrobić ją w miarę sprawną w 40 minut? Najwyżej będziemy biec. -


  • Elarid Mistrz Gry

    - W czterdzieści minut mogę uczynić ją nawet w pełni sprawną. Ale to będzie kosztować o wiele więcej, niż czterdzieści sztuk złota. Wiem, że nie możesz mi teraz tyle zapłacić, więc jaką miałbym gwarancję, że to zrobisz, gdy Cię uleczę i zyskasz pieniądze po wygranej na arenie? Lub odwdzięczysz mi się w inny sposób?



  • - Powiem tak. Jeśli mnie uleczysz i zgodzisz się odebrać zapłatę dopiero po wygranej, zapłacę ci podwójnie. Nie możemy sobie pozwolić na przegraną, gdyż wtedy po prostu umrzemy, albo i jeszcze gorzej, ale nasza Pani obiecała nam bardzo dużo, jeśli nam się uda. Gwarancja… Moja włócznia i zbroja należy do mnie. Jeśli masz kartkę papieru, mogę spokojnie napisać tymczasowy testament. - Zaproponował.


Log in to reply