Komisariat


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Miejsce spotkań towarzyskich gangsterów z różnych części miasta.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    Trzeba było przyznać, że nikt nie spodziewał się, a zwłaszcza Berwick, że ten dzień będzie inny od innych. Na początku wszystko wydawało się być zwyczajne. Kilka policjantów nie odpowiedziało mu dzień dobry, jak zwykle, w końcu to oni się tutaj przenieśli po tym, jak musieli odbyć chociaż jeden patrol z synem Crawforda. Podczas przerwy obiadowej, na stołówce, też podano to co zawsze, czyli ziemniaki, surówkę i jednego klopsa na głowę, a na dodatek rosół. Z wczoraj. Lub z przedwczoraj. Albo z zeszłego tygodnia, w końcu stołówka przygotowana zapasy (i to duże) na czas urlopu kucharki. Do jej powrotu pozostało tylko kilka dni…
    Wracając, kiedy Berwick nachylał się nad klopsem, który wyglądał na takiego, ktory chciałby wyrwać nóż Crawfordowi i go zadźgać, do stołówki wszedł Komendant, widocznie zdenerwowany.
    - Achill, Crawford, McFoster, Douglas, Smith i Kaslovsky! Zbierać mi się tutaj leniwe dupy! - Na te słowa kilku już wstało ze swoich miejsc, ale Smith i Douglas zwlekali z tym, łapczywie wypijając rosół. Widocznie im smakował.


  • Metro 2035

    // Jeżeli inne swoje posty też piszesz w takim stylu, to może nawet mocniej zastanowię się nad twymi pozostałymi PBFami. //

    A miało być dzisiaj spokojnie. Bez nerwów. Powoli. Berwick westchnął i nie chcąc tracić obiadu, wpakował klopsa w całości do ust, jednocześnie niechętnie podnosząc się z miesjca. Potruchtał do Komendanta.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    Klopsikowy wojownik szybko pojął, w jakiej sytuacji się znalazł i widocznie zrozumiał, że nigdy już nie zobaczy swojej klopsikowej żony w klopsikowym królestwie, dlatego też rozpoczął dramatyczną walkę o przetrwanie. W pierwszej kolejności spróbował udławić sobą Crawforda, jednakże zęby przeciwnika poszatkowały zarówno jego plany, jak i formę. No cóż, w tej bitwie odniósł porażkę, ale dopóki tkwił w organizmie Berwicka, to szanse na wygranie wojny leżały po obu stronach.
    Wracając jednak do bardziej przyziemnych spraw, Crawford dotarł do Komendanta przedostatni, tuż przed Smithem.
    - Dobra, panowie. Idziecie do zbrojowni i bierzecie sprzęt, a następnie do radiowozów i jedziecie na skrzyżowanie Binney St i Maple St w Gettcie. Miała tam miejsce strzelanina.
    - Sir? - zapytał Douglas. - Ale to nie my zajmujemy się tamtą częścią miasta, tylko…
    - Tak, wiem Douglas! Jednakże potrzebują naszej pomocy, której im nie możemy odmówić - kontynuował Komendant. - Na miejscu dowiecie się więcej od tamtejszych Detektywów, którzy już pewnie są na miejscu. I to od nich przyjmujecie dalsze rozkazy. No, to wszystko. Odmaszerować.
    Tym razem policjanci szybciej zrozumieli, że mają ruszyć swoje cztery litery, przez co od razu skierowali się po sprzęt, co też powinien zrobić Crawford.

    ///To, jak prowadzę grę komuś, zależy od postaci w głównej mierze.///


  • Metro 2035

    Znowu jakieś dziecinne zabawy gangsterów, które zakłócają nienaruszalny spokój policjant. Ale cóż miał począć biedny Berwick? Służba to służba, mógł zastanowić się nad wyborem innego zawodu 30 lat temu. Pobiegł za współpracownikami do zbrojowni, by od razu rozejrzeć się za jakąś strzelbą i rewolwerem. A jak została, to kamizelkę kuloodporną też na siebie włożył. A co! Trochę zaszpanuje przed samym sobą.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    Kamizelka kuloodporna była i mógł ją na siebie założyć, a nawet musiał, gdyż widocznie Komendant wysłał przed nimi kogoś, kto miał dla nich przygotować sprzęt. Każdy z nich otrzymał kamizelkę kuloodporną, kamizelkę odblaskową, czapkę garnizonową, pałkę EMS, latarkę elektryczną, ręczny miotacz gazu, a także nowe kabury i wyczyszczone, wręcz świeczące kajdanki. Strzelby jednakże mu nie przydzielono, przez co musiał się zadowolić rewolwerem. Widocznie Komendant chciał nieźle zaprezentować swoich funkcjonariuszy, skoro nawet Crawfordowi przypadły kajdanki bez śladów rdzy.
    Obok niego przygotowywał się Smith, czarnoskóry policjant. Był w wieku Berwicka, jednakże prezentował się znacznie lepiej, niż on. Wysportowany, gładko ogolony i w krótkich włosach mógł bez munduru uchodzić za jakiegoś sportowca. Zresztą, jeżeli wierzyć jego opowiadaniom, to za czasów szkolnych był kapitanem szkolnej drużyny futbolu amerykańskiego. Nic więc dziwnego, że przyciągał wzrok płci pięknej, chociaż nigdy nie znalazł sobie partnerki na dłużej, niż rok. Kiedy schował swojego Glocka do kabury, spojrzał się na Berwicka. Pomiędzy nimi występowała krucha nić porozumienia, w końcu byli partnerami podczas patrolów policyjnych, chociaż nie zawsze się ze sobą dogadywali i raczej na ulicy nie podaliby sobie ręki. Ale na służbie nie było miejsca na niesnaski, zwłaszcza w Nowym Detroit, gdzie żyje jednego policjanta zależało od drugiego.
    - Getto, Berwick. Wyobrażasz sobie, co się tam musiało dziać, skoro i nas do tego biorą?


  • Metro 2035

    – Coś gorszego niż zwykle, tak mi się wydaje. Czyli jest bardzo źle. – Bąknął Berwick w odpowiedzi, pospiesznie wciągając na siebie sprzęt. Cieszył się z takiego partnera. Pomimo tego, że w tym życiu by tego nie przyznał, to podziwiał, a nawet trochę zazdrościł życia, jakie wiódł Smith, choć wiedział, że on by się do niego nie nadawał.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    - Mam jednak nadzieję, że pomimo tego zdążę na swój wieczorny serial. - Smith się krótko zaśmiał. - No dobra, to kto z nas prowadzi? Czy gramy o to znowu w papier, kamień i nożyce, jak ostatnio?
    Ta gra o to, kto prowadzi, została wprowadzona przez samego Crawforda, który wcześniej zdenerwował się na swojego partnera, który prowadził aż pięć razy z rzędu, co sprawiło, że pięć patroli było cholernie nudnych dla Berwicka.


  • Metro 2035

    — Ja prowadzę. — Zaoferował się Berwick. Nie był najgorszym kierowcom, a i jazda dostarczała mu tego rzadko doświadczanego przypływu adrenaliny. Jakby chcąc dać potwierdzenie dla swoich słów, po pełnym wyekwipowaniu się od razu ruszył na parking, do samochodu.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    Smith parsknął śmiechem, jednakże w przypływie dobrej woli, lub równie dobrego humoru, nie zamierzał się o to wykłócać. Smith ruszył za nim, wraz z resztą funkcjonariuszy. Wyjątkowo prezentowali się wszyscy razem niezwykle filmowo, ze swoimi lśniącymi blachami, czy nowymi kamizelkami kuloodpornymi. Czar ten również przedłużył się, kiedy okazało się, że zostały przygotowane dla nich Dodge Chargery Pursuity. Funkcjonariusze aż przystanęli z wrażenia, w końcu wcześniej ciągle jeździli starymi Fordami.


  • Metro 2035

    — No nieźle… — Aż przystanął z zdumienia, ale od razu ogarnął się i wskoczył za kółko. Co prawda miał sentyment do zwykle używanej bryki, ale to cacko… To cacko miało w sobie tą moc! Włożył kluczyk w stacyjkę i przekręcił z precyzyjną pasją.


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    I dobrze, że to zrobił, gdyż Smith chciał zerwać umowę i zająć miejsce kierowcy. Szybszy Berwick jednakże wygrał ten pojedynek. Silnik zabrzmiał czysto i porządnie, więc nic nie wyglądało na to, że to jakieś fałszywki. Reszta funkcjonariuszy również powsiadała do radiowozów i po kilku minutach wszyscy ruszyli, z Crawfordem na końcu. Smith jednak nie wydawał się być pocieszony tym, że tak się dał załatwić.
    - Ja prowadzę w drodze powrotnej, jasne?


  • Metro 2035

    — Może być. — Zdawkowo odpowiedział Berwick, całą swoją uwagę poświęcając prowadzeniu samochodu. Jechał z całą kolumną, bez trudu dotrzymując tempa. Ah, jak zarąbiście jest trzymać w rękach kierownicę takiego cacka!


  • ŻBŻP Mistrz Gry

    Berwick Crawford
    I równie nie-zarąbiście jest oberwać w ramię, jeżeli się oszuka swojego partnera, dlaczego też Berwick cieszył się z faktu, że droga była w miarę daleka. Mógł się nacieszyć, by później nie marudzić. Tymczasem myślał jednak o innych. Smitha znał, z Achillem i Douglasem już współdziałał, a Kaslovsky odwiózł go kiedyś do domu, kiedy padł silnik w jego aucie. Po drodze zajechali nawet do McDonalda. Jedynie McFostera nie kojarzył, dopiero wczoraj widział go na korytarzu. No i dzisiaj. Nie zachowywał się jak młodszy Crawford, ale coś musiało być na rzeczy, skoro dołączył do nich bez imprezy powitalnej. Może Smith wiedział coś więcej, skoro lepiej się obracał w towarzystwie?


Log in to reply