Gospodarstwo na Równinie



  • Rose*
    Kłótnia ze swoją intuicją zwykle nie ma sensu, więc ruszyła po wóz, którym przyjechała tu Jannet, ładując zapasy na niego i zmieniając konia. Kiedy wszystko było gotowe zwyczajnie na niego siadła i odjechała na poszukiwania Liwiusza. Cóż, teraz to on wydawał jej się najważniejszy.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Zmiana tematu. Zacznę Ci w Imperium, gdy będziesz na miejscu.//


  • Metro 2035

    Jannet odczekała, aż Rose wyjdzie z pomieszczenia, po czym westchnęła z czymś, co mogłoby być ulgą, gdyby nie cały psychiczny ciężar jaki przygniatał ją w ostatnim czasie. Nie, Jannet była bardzo daleka od ulgi, szczególnie, że była świadoma tego, jak bardzo bolesne dla niej mogą być konsekwencje starcia z Mięśniakiem. Musiała jakoś odgonić myśli na ten temat albo przynajmniej dowiedzieć się co właściwie tutaj zaszło, że Liwiusz postanowił scalić ich szajkę z Krwawą Dłonią. Dlatego poszła do Lilith, z nadzieją, że bez towarzystwa zbirów będzie ona nieco bardziej otwarta i opowie prawdziwą wersję wydarzeń.


  • Elarid Mistrz Gry

    //To ja czekam, bawcie się dobrze.//


  • Metro 2035

    // Kiedy nawet nie wiem czy znalazłem, a jak już to w jakich okolicznościach znalazłem Lilith. //


  • Elarid Mistrz Gry

    //No to piszę, że czekam. Na Maksa konkretniej.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Toć ja za nic nie wiem jak ma tam zareagować…


  • Elarid Mistrz Gry

    //Spróbuj chociaż zareagować na mój poprzedni odpis czy coś?//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - On jest zmęczony. Potrzebuje pomocy… - szepnęła niemrawo.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    - Znamię? - powtórzył, unosząc lekko brew. - Jakie znamię?
    Radio:
    Po postawnym bandziorze nie było śladu, ale słyszałaś jakieś głosy na górze, które na pewno nie należały do niego.


  • Metro 2035

    Czyli musiał to być ten drugi.
    Westchnęła.
    Czas trochę odciążyć Lily.
    Udała się na górę, tam gdzie słyszała rozmowę.


  • Elarid Mistrz Gry

    //To teraz niech mu Maks odpisze i wtedy Radio może dołączyć.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Pokazała mu. Oczywiście nie jakoś szybko i od razu, w końcu cały czas się bała.


  • Elarid Mistrz Gry

    Dostrzegłaś, jak na ułamek sekundy na twarzy mężczyzny pojawiło się zrozumienie, a później coś jakby lęk… Jednak minęło to równie szybko, jak się pojawiło, a on znów przybrał kamienny wyraz twarzy.
    - Faktycznie, zbiegły niewolnik. - powiedział tylko, może chcąc dodać coś więcej, ale dostrzegł nadchodzącą Jannet i najwidoczniej nie miał zamiaru kontynuować.


  • Metro 2035

    Jannet, widząc Lilieth, zbira, a do tego zupełnie nieznajomą jej osobę na łóżku, podniosła brew w pytającym geście. Jednak wytłumaczenia wolała usłyszeć od mivvotki, dlatego też spojrzała na trapera, chcąc się dowiedzieć czy ma zamiar pozostać w tym pokoju. Dała mu wzrokiem do zrozumienia, że wolałaby go poza nim.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie mogłaś liczyć na to, że Ci się podporządkuje w zupełności, więc nie masz co cieszyć się z tego, że po chwili rzeczywiście wyszedł, przy okazji obdarzając Cię pogardliwym spojrzeniem… Nawet nie, nie pogardliwym. Wprost wrogim, jakbyś zrobiła wobec niego coś okrutnego, złego czy bezlitosnego.


  • Metro 2035

    Niespecjalnie się tym przejęła. Wiedziała, że dwójka zbirów, a w szczególności mięśniak, raczej za nią nie przepadają, zresztą z wzajemnością. A jak podniosą na nią rękę, to ona nie pozostanie dłużna. Gorzej z Lilieth i “tajemniczym nieznajomym” zalegającym na łóżku, oni mogli mieć problem.
    — Co to za jeden? — Stanęła obok mivvotki, przyglądając się osobie na posłaniu.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Liczę, że później zapytasz go, o co mu chodziło, żeby otworzyć sobie furtkę do przyszłej fabuły, gdy wyczerpię bieżące wątki.//


  • Metro 2035

    // Dobrze, zapytam. Możesz częściej dawać takie meta-gamingowe propozycje, bo jak już pewnie wiesz z doświadczenia, nie jestem do końca rozgarniętym graczem i mogę często nie zauważać takich “furtek” fabularnych. Tymczasem czekajmy na naszą drogą Lilith - Maxa. //


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Jeszcze przez chwilę po wyjściu nic nie mówiła, ciężko oddychając. Nie zareagowała również natychmiastowo na pytanie Jannet. W końcu jednak się opanowała.
    - Nie wiem… zbiegły niewolnik. Ma jakieś dziwne znamię, na które nie działa magia. - Jej również pokazała. - Nie wiem nic ponadto…


  • Metro 2035

    – Hmm… – Mruknęła beznacznie, nachyliła i przyjrzała się znamieniu, jak i jego nosicielowi. Widziała albo słyszała kiedykolwiek o czymś takim?


  • Elarid Mistrz Gry

    Zdecydowanie nie, ale może ktoś inni, bardziej obyty ze światem przestępczym, do jakiego należał poniekąd handel niewolnikami, mógłby Ci coś o tym opowiedzieć. Samo znamię było średniej wielkości, dopiero po jakimś czasie zdałaś sobie sprawę, że nie jest czymś naturalnym, zostało wypalone rozżarzonym żelazem, podobnie jak znakuje się bydło. Przedstawiło okrąg, który przecinały cztery linie pod kątem prostym.


  • Metro 2035

    — Jest mu coś poza tym znamieniem? Potrzebuje czegoś? — Dopytała Lilieth.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    - Nie… Sama się nim zajmę. Chyba… - szepnęła.


  • Metro 2035

    — Mów, jeżeli potrzebowałbyś pomocy. Wiesz w ogóle jak on ma na imię? —


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Pokręciła przecząco głową, zdając sobie sprawę, że zapomniała o tak podstawowej rzeczy…


  • Metro 2035

    W tak razie Jannet zapytała, nachylając się nad Mivvotem.
    — Ej, słyszysz mnie? Jak Ci na imię? — Nie mówiła zbyt głośno, w razie gdyby ranny rzeczywiście spał.


  • Elarid Mistrz Gry

    Albo spał snem kamiennym, co nie byłoby dziwne, skoro musiał wiele przeżyć, a ucieczka musiała zaabsorbować większość jego sił, albo dość dobrze udawał, nie mając ochoty na rozmowę z Wami.


  • Metro 2035

    Westchnęła.
    — No dobra, zostawię Cię z nim, ale powiadom mnie, gdy dojdzie do siebie, dobra? Będę miała do niego pytanie. —


  • Elarid Mistrz Gry

    //Ekhem.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Kiwnęła jej głową.


  • Metro 2035

    Ale w międzyczasie może poszukać odpowiedzi gdzie indziej, prawda?
    Opuściła Lilith i wróciła na dół, w ślad za traperem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    I tak ponownie zostałaś sama ze zbiegłym niewolnikiem.
    Radio:
    Odnalazłaś go w kuchni, samego, gdy siedział przy stole, bębniąc palcami w stół. Znów zmierzył Cię wrogim spojrzeniem, a później odwrócił wzrok.


  • Metro 2035

    Oparła się o framugę, krzyżując dłonie na piersi.
    — Jeżeli chcesz mnie zabić, to zrób to rewolwerem; wzrokiem Ci się nie uda, ale doceniam starania. — Powiedziała beznamiętnie.


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    To co jeszcze mogłaby zrobić? Jedzenie ma, śpi, ze wszystkiego innego wyleczony… Ale piętro niżej dalej jest bandzior. Poczeka chwilę, a nawet podsłucha wychodząc na korytarz. Po rozmowie może wywnioskuje co jej zrobią?


  • Metro 2035

    // Z tego co mi wiadomo, to bandzior jest obecnie piętro niżej. //


  • Elarid Mistrz Gry

    //Jak wyżej. Edytuj i odpiszę.//


  • Metro 2035

    // Max, przysięgam, zabiję Cię. //


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Op.


  • Elarid Mistrz Gry

    Max:
    A więc podsłuchiwałaś.
    //Dopóki nie odejdziesz i nie przerwiesz tego, żeby zająć się czymś innym, to nie musisz nic pisać.//
    - Obiecałem to już kilku kumplom. - odparł. - No, może nie do końca miałem kropnąć Ciebie, ale Twoi staruszkowie są poza moim zasięgiem… Jeszcze.


  • Metro 2035

    — Jeszcze? — Uniosła rudą brew w zaciekawieniu. Jej głos nie przejawiał większych emocji.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Kiedyś ich dorwę. - odparł, wzruszając ramionami. - I czuję, że raczej prędzej niż później. I kulka z rewolweru to będzie najlepsze, co może ich spotkać za brata i kumpla na szubienicy i trzech kolejnych, którzy do końca życia będą gnić w pierdlu. - dodał i opuścił pomieszczenie.


  • Metro 2035

    — Uważaj na co się porywasz. — Zawołała za nim, zupełnie poważnie. — Wielu przed tobą obiecywało im śmierć, ale żadnemu się nie udało. Łącznie ze mną.


  • Elarid Mistrz Gry

    Odpowiedział coś, ale nie słyszałaś. Mimo to miałaś niejasne przeczucie, że cokolwiek zrobi, będziesz miała w jego planach jakąś rolę, niezależnie od tego, czy Ci się to spodoba, czy nie. Jednakże te niewesołe rozmyślania przerwała Ci dziwna wizyta, bowiem na parapecie otwartego okna dostrzegłaś gołębia. Gołąb jak gołąb, ale ptaki te nie występowały lokalnie na kontynencie, nie słyszałaś też o jakiejś populacji, która uciekła z jakiejś hodowli, więc był to pewnie gołąb pocztowy. I, rzeczywiście, przy jego nóżce dostrzegłaś niewielki metalowy cylinder, gdzie najpewniej znajdowała się wiadomość.


  • Metro 2035

    “List w Gospodarstwie?” Zmarszczyła brwi. “Do kogo? I od kogo?”

    Ostrożnie zbliżyła się do gołębia i ujęła go delikatnie w dłonie, nie chcąc go spłoszyć. Następnie odwiązała cylinder, wyciągnęła list i odczytała go.


  • Elarid Mistrz Gry

    Stęskniona?
    Nie sądziłem, że będziemy musieli się jeszcze spotkać, a na dodatek tak szybko, ale wzywa obowiązek. Pamiętasz W. i Wąsatego Kalekę? Jak mieli zbierać swoją kapelę? No tak się składa, że ten pierwszy trafił w mało przyjemne miejsce, a ten drugi przyszedł do mnie i chce, żebym pomógł mu, razem z Sokolim Okiem i D. wyciągnąć stamtąd W. Pomyślałem, że też będziesz chętna, bo choć nie wierzę w powodzenie kapeli tamtych dwóch, to jednak ich polubiłem, D. też, a on chce im pomóc bardziej niż ja. A Sokole Oczko nie puści nas samych, też pójdzie. Odpisz krótko, czy się zgadzasz i poślij ptaka z powrotem, po kilku godzinach będziesz miała odpowiedź, a w niej instrukcje, gdzie masz przybyć, jak i z kim. Jeśli nie to też daj znać, ale mam nadzieję, że zgodzisz się, jeśli nie dla mnie, to dla reszty tych muzyków. I nie mów nikomu nic, dopóki nie odeślę Ci odpowiedzi, jeśli się zgodzisz, bo Kaleka i W. chcieli, żeby kapela była niespodzianką.
    J.

    Nie miałaś już wątpliwości, że list był do Ciebie, a jego autorem był nie kto inny, niż Jimmy Star, najbardziej zuchwały rewolwerowiec, z którym miałaś do tej pory do czynienia. Choć spotkanie z nim to najmniejsze, na co miałaś ochotę, chyba że mogłabyś przy okazji wpakować mu kilka kulek w twarz, to nie chodziło tu o niego, Ciebie czy Wasze zażyłości, ale kompanów z więziennej ucieczki. Z tego co zrozumiałaś z prostego szyfru (Jimmy najwidoczniej obawiał się, że list wpadnie w łapy stróżów prawa, więc zaszyfrował go na tyle, żeby nie był oczywisty, ale żebyś też zrozumiała wszystko bez problemu) to on, David i tamten snajper, który pomógł wtedy, na Wielkich Równinach, Jimmy’emu w walce z resztą jego dotychczasowej bandy najemników chcą odbić z więzienia Williama i Clyde’a. Ci najwidoczniej wpadli podczas próby werbowania kolejnych ludzi do swojej partyzantki przeciwko niegodziwym, jak twierdził Clyde, działaniom Magrudera na terenie Oskad. Z jednej strony było Ci ich żal, mogli zgnić w więzieniu za walkę o słuszną, przynajmniej dla nich, sprawę albo nawet zawisnąć za to, ale z drugiej strony co Cię to obchodziło? No i to był Jimmy Star, miałaś co do niego przecież mieszane uczucia, ale mógł przecież kłamać, wszystko to mogło być pułapką, aby Cię znów schwytać i ponownie wsadzić do więzienia, tym razem na dobre, i znów zainkasować nagrodę za Ciebie.


  • Metro 2035

    Przeczytała list kilkakrotnie, jakby próbując znaleźć w nim jakiś podstęp. Tyle, że litery nie były mową, nie mogły zawierać w sobie kłamstwa czy prawdy. Litery po prostu były.
    “William i Clyde w kiciu, tak?” Pomyślała. Wizja ich ciał na stryczku, bądź zapuszczających korzenie w więziennej celi nie była zbytnio pocieszająca. W końcu nie wiadomo czy bez nich Jannet byłaby dzisiaj na wolności. “Tak, trzeba ich stamtąd wyciągnąć… o ile naprawdę są w więzieniu.” Potarła dłonią policzek, rozmyślając czy na pewno powinna się tam udać.
    “Z drugiej strony, gdyby Jimmy chciał znowu zbić na mnie fortunę, czy dawałby mi wybór?”
    Spojrzała jeszcze raz na gołębia, po czym wyjęła z chlebaka jedną kromkę, rozkruszyła kawałek i rzuciła ptakowi pod dziób. Odszukała czystą kartkę i pióro, a także trochę tuszu, po czym napisała.

    J., serdecznie wal się na pysk.
    Wchodzę w to, ale tylko ze względu na Kalekę i W. Czekam na twoją odpowiedź.
    Ruda.

    “Nawet jeżeli to podstęp, będę dobrze przygotowana.” pomyślała Jannet, zwijając papier w rulon. Włożyła go w cylinder u nogi gołębia, cylinder zamknęła.
    — Znasz drogę powrotną, nie? — Zapytała gołębia, raczej nie spodziewając się odpowiedzi. Czy zwierzę oczekiwało na jakąś komendę, a może od razu zrozumie, gdzie ma polecieć?


  • Elarid Mistrz Gry

    Ptak poskubał nieco okruszyn, a później zerwał się do lotu, jakby i jemu zależało na życiu tamtych, spiesząc ku kryjówce Stara, z której ten wysłał swoją wiadomość.


  • Metro 2035

    “No i poleciał.” pomyślała Jannet, westchnąwszy. Nie była do końca pewna, czy właśnie dokonała właściwiej decyzji, ale jeszcze bardziej żałowałaby, gdyby słowa Jimmiego okazały się prawdą, a ona by je zignorowała.
    Poszła do pokoju, który jeszcze niedawno należał do niej i Patricii. Zasiadła przy biurku, gdzie zwykle majstrowała przy broni. Rozłożyła pukawki, które zabrała z więzienia w Imperium i zabrała się za ich dokładne czyszczenie i oliwienie. Jeżeli pakowała się w pułapkę, to wolała być przygotowana. Pracując, nasłuchiwała także ptaka, który mógłby powrócić z wiadomością.


  • Elarid Mistrz Gry

    I rzeczywiście powrócił, blisko kwadrans po tym, gdy skończyłaś majstrować przy broni i już niewiele brakowało, aż znalazłabyś sobie kolejne zajęcie lub zaczęła się zwyczajnie nudzić.
    Dom pośrodku niczego. Bądź sama. Jeśli masz więcej instrumentów niż Twoje, weź kilka dla W. i Kaleki. Na miejscu zapakuję Cię tak, jak po ostatnim koncercie. Bez tego nie będzie dalszego grania. Jeśli masz kogoś, komu ufasz, możesz pozwolić mu, żeby Cię zapakował i dostarczył na miejsce. Bądź tam jutro, przed zachodem słońca. Szczegóły obgadamy u mnie. Wiem, że nie lubisz pakowania, ale zrób to dla mnie i P. Jeśli się dogadamy, to chyba najwyższa pora, żeby do Ciebie wróciła, choć nie miała z Tobą łatwo, to mówi, że tego chce.
    Tym razem brakowało podpisu, ale było oczywistym, kto przysłał tą wiadomość. Reszta też była zrozumiała: Mieliście spotkać się w “domu pośrodku niczego”, czyli w tych starych ruinach na Wielkich Równinach. Jimmy pomyślał też o tym, że podczas ucieczki każda lufa się przyda, a sam najwidoczniej nie miał tyle broni na zbyciu, więc prosił Cię, żebyś zabrała coś dla Williama i Clyde’a, żeby i oni mieli czym się bronić i pruć do strażników. Termin też był jasny, a po spotkaniu Jimmy najwidoczniej planował zabrać Cię do swojej kryjówki czy też miejsca, gdzie chciał zacząć budowę swojego wymarzonego biznesu. O ile się na to zdecyduje, po tym jego buźka będzie wisiała na każdym liście gończym, więc chyba z jego planów nici. Poświęcił je dla dobra ludzi, których ledwie znał. Na swój sposób godne podziwu, o ile mówił prawdę. A reszta wiadomości kazała Ci w to wątpić, gdy wspomniał o pakowaniu. Domyśliłaś się, że chce Cię zastać na miejscu dokładnie związaną, zakneblowaną i z zasłoniętymi oczami, bo tak zostawił Cię po “ostatnim koncercie”, czyli ucieczce z Imperium. Najwidoczniej i on się Ciebie obawiał, może też nie chciał, żebyś poznała jego kryjówkę? Mogłabyś się nie zgodzić, ale czy wtedy Star przyjmie Twoją pomoc. No i ta wzmianka o Patricii… Może rzeczywiście pozwoli jej wrócić, jeśli spełnisz wszystkie te warunki?


Log in to reply