Los Angeles



  • - Dziękuję Mistrzu za wysłuchanie mnie. Nie zawiodę, zresztą nie jest możliwe… - urwał w połowię zdania, nie chcą chwalić się swoją nieśmiertelnością i specjalnym wyróżnieniem Boga, które mogłoby zostać uznane za pychę i herezję. Zmienił temat. - Powinniśmy jak najszybciej podjąć działania. Potrzebny będzie solidny plan, musimy ostrożnie wybrać odpowiednie miejsce na te akcje i przewieść tam potrzebne materiały. To zajmie trochę czasu.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Czas to jedyne, czego nie będzie Ci brakować. Ludzi, sprzęt i materiały także otrzymasz… Ale w granicach rozsądku. Nasze wpływy muszą rozciągać się na kolejne dzielnice miasta i kolejne miasta na świecie, nie możemy poświęcić zbyt wiele na jedną misję. Oczekuję, że po pierwszych modłach jutrzejszego dnia przedstawisz mi listę wszystkiego i wszystkich, co będzie niezbędne.



  • - Tak jest. - Skłonił się i wyszedł z biura w głowię obmyślając już przygotowania na najważniejszą walkę w jego życiu. Wyszedł na plac. Może teraz Nawrócony chcę z nim rozmawiać? Traktując to jako nieprzyjemną konieczność skierował się do jego budynku.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Twoje przydupasy i kobieta idą z Tobą czy jak?//



  • //To chyba nie ma znaczenia, powiedzmy że idzie sam//


  • Elarid Mistrz Gry

    Przyjęto Cię bez żadnych problemów, nikt o nic nie pytał ani Cię nie zatrzymywał. Wkroczyłeś do eleganckiego i pełnego przepychu gabinetu Nawróconego, który jakby na Ciebie czekał.
    - Więc? - rzucił krótko, tym razem nie paląc cygara, ale popijając jakiś bursztynowy trunek ze szklanki z lodem, którego pełna karafka stała obok.



  • - Więc…eee…- podrapał się po karku - Przykro mi to mówić, ale nie poszło tak jak miało pójść. Nie zabiliśmy Danielasa ponieważ nie było go na miejscu, złapaliśmy za to jego żonę. Dalsze zadania, które chciał mi pan zlecić, muszą poczekać ponieważ zostałem odesłany przez Mistrza do dużo ważniejszej misji, do której uprzedzam będę również potrzebował naszą pojmaną.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Nie taka była nasza umowa. - odparł chłodno, świdrując Cię wzrokiem. - W co grasz za moimi plecami?



  • - W nic. - Odpowiedział, unikając jego wzroku. - Skoro go nie było, to nie było. Nic więcej nie mogłem zrobić.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Mówiłem, że jeśli zdołasz schwytać jego lub kogoś z jego rodziny, to masz mi go przyprowadzić. Do czego ona będzie ci niby potrzebna?



  • - Posłuży jako przynęta na nasz cel numer jeden - Bonaventure Christa. Dzięki temu będziemy mogli ściągnąć go w nam znane miejsce i w końcu zmierzyć się z nim na naszych warunkach. Koniec z zabawą w kotka i myszkę,


  • Elarid Mistrz Gry

    - Twój cel numer jeden. - odparł. mrużąc oczy. - Pamiętaj, że jesteś tylko zwykłym siepaczem, któremu się ostatnio poszczęściło w kilku misjach i lepiej dla ciebie będzie, jeśli weźmiesz sobie do serca polecenia przełożonych.



  • //Dopiero teraz zauważyłem, że wróg o imieniu Anthony Daniels to nawiązanie do twojej postaci na Terrible Stench//
    - Zawsze to robię. Tylko, że zawsze priorytetowo traktuje rozkazy najwyższego przełożonego. A Mistrz rozkazał za wszelką cenę zlikwidować tego komandosa. - Powiedział uprzejmym, ale nie służalczym tonem. Odkaszlnął. - To…mogę już odejść?


  • Elarid Mistrz Gry

    //Tak na prawdę wszystkie moje PBF’y i postaci z czyichś PBF’ów tworzą wielkie multiwersum, które się jeszcze nie przeniknęło, ale nastąpi to pewnego dnia.//
    Mina mu wyraźnie zrzedła, ale ślady gniewu pozostały.
    - Skoro taka jest wola Najwyższego. - powiedział wreszcie i skinął ci głową. - Możesz wracać do swoich spraw. Nie licz jednak na to, że przydzielę ci moich ludzi do pomocy, chyba że dasz mi gwarancję, że zjawi się tam Daniels albo jego syn.



  • - Nie, nie mogę tego obiecać. Ale bez obaw, poradzę sobie. - Wyszedł z biura. Od razu zajął się planowaniem, nie mógł marnować czasu. Na początek powinien wybrać miejsce, w którym przygotują pułapkę. Miał w myślach dwa sposoby umocnienia pozycji. Pierwszy w dużym budynku z jednym przestronnym pomieszczeniem i kilkoma mniejszymi, coś jak hala produkcyjna, Drugi zakładał dach wysokiego budynku. Wyjął mapę i zaczął ją przeglądać w poszukiwaniu budynków, które były w okolicy i spełniały jego wymagania.


  • Elarid Mistrz Gry

    Najwyższe budynki były w centrum, ale obecnie albo leżały w ruinach, albo trzeba byłoby się porządnie napocić, aby pozbyć się wszystkich Zombie, Mutantów i gangów z tej okolicy. O wiele łatwiej będzie znaleźć jakieś zakłady produkcyjne, na mapie było ich wiele, przeważnie na śródmieściu lub skraju miasta, ale wiele z nich wpadło już w ręce co silniejszych gangów, Milicji lub Z-Com, którzy wykorzystują je jako magazyny, bazy lub nawet wznawiają w niektórych produkcję rozmaitego zaopatrzenia. Niestety, twoja mapa nie była dokładna w kwestii tego, które fabryki były wolne od obcych wpływów, a które już w pełni obstawione wrogami.



  • Wiedział które tereny są bezpieczne, to znaczy pod ich kontrolą. Logicznym więc było, że budynki leżące blisko nich prawdopodobnie są czyste. Ale może się upewnić i zapytać u dowódcy, oni na pewno wiedzą które budynki zostały zajęte. Teraz patrząc na mapę, a właściwe patrząc oczyma wyobraźni, rozmyślał nad tym jak rozstawić ludzi i jakie środków obronnych może użyć w nadchodzącej bitwie. Ponownie zaczął się trząść z nerwowego oczekiwania i fantazjowania o tym jak w końcu wypełni misję którą przekazał mu Najwyższy w Niebiosach. Gdy już go dorwę, odetnę głowę syna Antychrysta i zachowam jako trofeum. Cóż Mistrz kazał sporządzić listę potrzebnych rzeczy. Może to zrobić u siebie w pokoju, a następnie się położyć. Tak też zrobił i w końcu zasnął we własnym łóżku.


  • Elarid Mistrz Gry

    //To znaczy, że ja mam teraz podsunąć ci jakiś pomysł co do tego rozstawienia czy cokolwiek, czy zostawić to tobie i po prostu przewinąć akcję do dnia następnego?//



  • //Ja to zrobię. W końcu zawsze mam ten genialny plan ale przedstawie go dopiero jak spotka się z przełożonym. Więc po prostu przewiń do następnego dnia//


  • Elarid Mistrz Gry

    Obudziłeś się, jak zwykle, dwie godziny przed świtem, na krótką modlitwę w intencji dobrego dnia, a po dwóch kolejnych godzinach, już rankiem, zbudzono cię na kolejną. Później miałeś nieco czasu dla siebie, aby umyć się, ubrać i ogółem doprowadzić do porządku, a na koniec, pójść na śniadanie. Gdy miałeś to wszystko z głowy, miałeś czas wolny, choć właściwie to poświęcony na walkę czy jakąkolwiek pracę na rzecz społeczności, aż do kolejnej modlitwy.



  • Po prawdzie podczas wszystkich tych czynności miotał się niespokojnie i niepokojąco mamrotał do siebie. Wszystko za sprawą ekscytacji z powodu nadciągającego spotkania z Bonaventurą i rozstroju nerwowego jaki wywoływała w jego niezrównoważonym umyśle. Kiedy już zyskał czas wolny, poszedł do biura Mistrza, aby przedstawić mu swój plan oraz listę rzeczy jakich będzie potrzebował.


  • Elarid Mistrz Gry

    Zwykle musiałeś zapukać nawet kilka razy, nie żeby Mistrz był czymś zajęty, ale zwyczajnie tak chciał ci udowodnić, że zawsze jest coś istotniejszego niż ty. Ale nie tym razem, teraz zapukałeś dopiero raz, gdy usłyszałeś polecenie, aby wejść, co było na tyle niespodziewane, że z rozmachu zapukałeś przypadkiem jeszcze dwa razy.



  • Wszedł z nerwowym uśmiechem i od razu przeszedł do rzeczy:
    - Mistrzu tak jak prosiłeś miałem przedstawić listę rzeczy który będę potrzebował oraz plan. Po pierwsze miejsce zasadzki. Myślałem, aby zabarykadować się w któryś z tych hal produkcyjnych - wyjął mapę i przedstawił mu budynki - tu i tu wygląda obiecująco, ale nie jestem pewien czy są aktualnie bezpieczne. Czy wiadomo coś o tych strefach? Co do ludzi, potrzebuję wszystkich możliwych. Muszę utworzyć przynajmniej cztery oddziały plus jeden obserwator na dachu. Co do sprzętu, każdy oddział i obserwator muszą mieć walkie talkie, aby można utrzymać komunikację. Do tego przyda się spawarka lub materiały którymi można zabarykadować drzwi oraz materiał do zasłonięcia ewentualnych okien. Oprócz indywidualnego uzbrojenia dla każdego wyznawcy, przyda się jeden RKM. Czy Mistrz może zagwarantować te rzeczy?


  • Elarid Mistrz Gry

    - To i o wiele więcej. - przyznał od razu, ale później zamyślił się na dłuższą chwilę. - Ale nie wydaje mi się, żeby to wszystko było potrzebne.
    //Uprzedzając, żeby nie tracić czasu na edycję postów czy coś, to on jest jak najbardziej za i w ogóle, podoba mu się wszystko, poza ilością broni, ludzi i sprzętu, które chcesz wykorzystać.//



  • - Im lepiej się przygotujemy tym, łatwiej przebiegnie cała akcja. - przekonywał. - Ale jeśli takie jest twoje zdanie Mistrzu, to z czego powinienem zrezygnować?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Sytuacja na froncie z niewiernymi jest napięta i o ile sprzęt, materiały i robotnicy nie będą większym problemem, to ciężko poświęcić mi tak wielu ludzi. Nie chcę przez to powiedzieć, że zakładam ich śmierć i fiasko misji, ale cztery oddziały to za dużo, podobnie jak broń maszynowa. Mogę zapewnić co najmniej dwa oddziały Fanatyków plus rzecz jasna twoi ludzie. Jeśli potrzebujesz więcej, musisz zwrócić się do Nawróconego, zwykle ma więcej akolitów, niż wymagają potrzeby frontu.



  • - Dobrze, zapytam Nawróconego, może zgodzi się pomóc. - Powiedział, dobrze wiedząc jaka jest odpowiedź Nawróconego. - Jeśli nie, te dwa oddziały będą musiały wystarczyć. Kiedy można będzie zacząć transport potrzebnych materiałów do naszej wybranej lokacji?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Choćby i dzisiaj, a wraz z nimi część ludzi, aby bronili tak zapasów, jak i miejsca podczas jego fortyfikowania.


Log in to reply