Miasto Kasuss


  • Elarid

    Poszła pospiesznie drogą, którą przyszła do tego lasu, żeby wrócić na ścieżkę.


  • Elarid Mistrz Gry

    Abby:
    - Zawsze można spróbować. Znam kilku gości, którzy mogą mieć dobre płatne prace. Ale tym razem żadnych Drowów.
    Taczka:
    Pies niemrawo ruszył za Tobą, a po jakiejś chwili zdołałaś wreszcie dostać się na najbliższy gościniec, skąd wciąż widziałaś dobrze oświetlone, miejskie mury.


  • Przypadki z Vasira Lake

    — Żadnych. Ino się pilnuj, bo nie masz żadnej gwarancji że twój kolega pojawi się raz jeszcze na czas.
    Przeciągnęła się i stwierdziła, że wystarczy już tej gadaniny. Ruszyła do pracy nad posiłkiem.


  • Elarid

    Wyruszyła więc do kryjówki łaków.


  • Elarid Mistrz Gry

    Abby:
    - Mam wrażenie, że to jakiś dar. Gdy ja potrzebuję jego pomocy, on się zjawia. A gdy moja pomoc jest potrzebna jemu, to również wiem gdzie i kiedy go znaleźć. - odparł, a po chwili wyszedł, zapewne po owe zlecenia. Gdy powrócił, Ty przyrządziłaś już obiad, a dzieci zajęły się nim na tyle, żeby dać Wam choć chwilę spokoju, niezbędną na przejrzenie nowych zleceń, jakie przed chwilą przyniósł Dethan i rozłożył na kuchennym stole.
    Taczka:
    //Zmiana tematu. Zacznę Ci, gdy będziesz na miejscu.//


  • Przypadki z Vasira Lake

    Wobec tego zaczęła je przeglądać, co innego mogła zrobić?


  • Elarid Mistrz Gry

    Zabójstwo, porwanie, kradzież i tym podobne. Nic ciekawego ani szczególnie dobrze płatnego. Twoją uwagę przykuło jedno z najświeższych zleceń. Było interesujące, bo opiewało na schwytanie niewolnika, a dokładniej niewolnicy. Wystawił je pewien gobliński watażka przestępczy, jeden z wielu lordów bezprawia w mieście. Był to ewenement, bo zwykle takie sprawy załatwiano po cichu, poprzez wynajęcie kilku łowców czy tropicieli z odpowiednimi zwierzętami i robili to ci łowcy niewolników, którzy dostarczyli na dwór swego pana pechową własność. Dlatego musiała mieć ona dla niego wielką wartość, skoro wystawił list gończy osobiście i w zamian za dostarczenie jej żywej, bo za martwą nie było nagrody, oferował już sporą fortunę, aż osiemset sztuk złota. Zlecenie było też ciekawe z tego względu, że jej celem była Twoja ostatnia podopieczna, którą pewien Nord, znajomy Dethana, pozostawił pod Waszą opieką, a która już dawno zniknęła i nie wróciła, a informacji o niej nie było aż do teraz.
    - Kieszonkowcy, złodzieje, konkurencja. - podsumował Dethan swoje zlecenia, które przeglądał. - Nic ciekawego. A tym bardziej dobrze płatnego. A Ty coś znalazłaś?


  • Przypadki z Vasira Lake

    Osłupiała. Zastanawiała się, co też zrobiła w życiu, by nagle zostać poddana takiej próbie. Chciałoby się zebrać te pieniądze. Astronomiczna kwota. Odetchnęła i podniosła wzrok.
    — Chyba nic ciekawego. Przynajmniej nic, za co bym się wzięła.
    Co jak co, ale nie zamierzała ścigać własnych podopiecznych. Ta mała pewnie na to nie zasłużyła. Miała ochotę rzucić kartkę w ogień, choć wiedziała, że nic to nie da.


  • Elarid Mistrz Gry

    Zdecydowanie nie, takich zleceń krążyły po mieście dziesiątki, mogłaś być pewna, że wielu łowców nagród je zobaczyło, a kilku może zdecydowało się na podjęcie zadania.
    - Tak, u mnie podobnie… Na pewno wszystko w porządku? Nie wyglądasz.


  • Przypadki z Vasira Lake

    — A, nic. Po prostu jest zlecenie na tę małą, co była u nas przez chwilę. Trochę mi jej żal, ale co ja mogę?
    Wzruszyła ramionami. Przy swoich możliwościach i tak robiła naprawdę dużo dla tych wszystkich dzieciaków.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Zawsze można jakoś pomóc szczęściu i zadbać o to, żeby żaden inny łowca jej nie odnalazł. - odparł, doskonale zdając sobie sprawę, że nie wzięłabyś takiego zlecenia, na co on tym bardziej nie miał ochoty.


  • Przypadki z Vasira Lake

    — A gdziebyś ją niby ukrył, co? Bo ja jakoś nie mam pomysłu. To miejsce, jak już dobrze wiesz, nie jest i raczej twierdzą nigdy nie będzie.
    Nie wiedziała, czy to już zakrawa o pesymizm czy wciąż jest realizmem i specjalnie jej to nie obchodziło.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Ukrycie jej tu byłoby albo skrajnie głupie, albo skrajnie mądre, bo z jednej strony to tutaj jej szukają, ale z drugiej nikt nie spodziewałby się, że wróci i będzie żyć pod nosem tego goblińskiego watażki. Ale są inne miejsca, gdzie mogłaby się ukryć, z daleka od Kasuss i wszystkich jego problemów.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Otworzyła usta i znów je zamknęła, pocierając ramiona. Z dala od Kasuss. Znów zaczęła myśleć, jakby to się wynieść. Zacisnęła powieki, wzdychając. Nie czas na czcze wyobrażanie sobie.
    — To jak, które z nas ma ją znaleźć?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Mogę rzucić monetą, dla mnie zostanie z dzieciarnią i walka na śmierć i życie z bandą wrednych łowców nagród to jedno i to samo. - odparł, sięgając do sakiewki po złotnik. - Awers czy rewers?


  • Przypadki z Vasira Lake

    — Rewers — rzuciła z uśmiechem.
    Czasami nie potrafiła się nadziwić, że potrafił to porównać, innym razem kompletnie to rozumiała. Zebrała włosy dłonią i poczekała na wynik.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Wygrałaś. - mruknął ponuro, choć nie byłaś pewna, jak szczerze. - Po wszystkim przyprowadź ją do Kasuss, bo nie wątpię, że ją znajdziesz, a potem ja zajmę się resztą. Poruszę stare kontakty, wyślę gołębia do jednego czy dwóch starych druhów, może jakiemuś będę coś później winien… Ale kto wie? Może zacznie się od tej małej, a z czasem uda się nam przenieść wszystkie dzieciaki w jakieś miejsce, gdzie będą bezpiecznie, z dala od tego syfu?


  • Przypadki z Vasira Lake

    Rozejrzała się po pokoju i westchnęła. No tak, słowo się rzekło. Trza ruszyć rzyć do roboty.
    — Gdzie sugerujesz zacząć poszukiwania? Bo ci powiem, że ni cholery nie mam pomysłu.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Spróbuj u tego Goblina, skoro to jemu uciekła, to powinien wiedzieć coś na jej temat, dać Ci jakiś ślad. Nie pierwszej i nie ostatniej, bo pewnie już tłumy przeszukują miasto, okolicę i wszystkie gościńce.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Pokiwała głową i przygotowała się do wyjścia. Upewniła się ostatni raz, że dzieciaki niczego więcej nie potrzebują, po czym wyszła.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie, a choć Dethan wzorową niańką nie był, to nie musiałaś się obawiać, że stanie się z nimi coś złego, gdy Cię nie będzie. Na zewnątrz przywitał Cię typowy dla tego miasta zgiełk oraz tłumy pełne najemników, płatnych morderców, łowców nagród, handlarzy bronią, niewolnikami i różnymi nieciekawymi substancjami, majordomów różnych watażków, kupców, prywatnych ochroniarzy, żebraków, kieszonkowców, miejskich strażników na żołdzie Kartelu… Dzień jak co dzień.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Zastanowiła się, czy mogła w swoim stanie przebiec trasę do celu dachami, ale w końcu zaniechała tego. Nie ma co się męczyć na próżno. Podążyła do tego całego Goblina.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie tylko męczyć, ale i zwracać na siebie zbędnej uwagi. Na zleceniu był też adres, więc bez trudu odnalazłaś jego lokum, a wartownicy wpuścili Cię od razu, gdy pokazałaś im owy świstek. Po krótkiej podróży przez długi korytarz, “ozdobiony” wypchanymi łbami różnych zwierząt, potworów, ale i ras rozumnych, choćby ludzi, Elfów, Orków czy Krasnoludów, dotarłaś do sporej sali tronowej, pełnej ochroniarzy, najemników, łowców nagród, służby i niewolnic. Goblin siedział na tronie, otoczony przynajmniej trzema spośród nich, łącznie był ich tu może z tuzin, a w innych pomieszczeniach może i jeszcze więcej? Dlatego dziwiło Cię to, że wystawił nagrodę za jedną zbiegłą niewolnicą, gdy miał ich tak wiele, a jeśli już to zrobił, to czemu za tak wysoką stawkę?


  • Przypadki z Vasira Lake

    Gobliny są pierdalnięte i nie mają na co wydawać zdobytych majętności. Kropka. Poza tym, co ją to obchodziło? Dopytywaniem się mogła sobie jedynie zaszkodzić. Nie ma co budzić podejrzeń. Zastanowiła się więc szybciuchno, jak się zachować, by jej nie obcięli łba w pierwszej chwili rozmowy.


  • Elarid Mistrz Gry

    Zapewne tak, jak poradziłaś sobie ze strażnikami przy wejściu, czyli pokazać mu zlecenie. Jeśli będzie myślał, że chcesz mu dostarczyć zbiegłą niewolnicę, to najpewniej opowie Ci o niej wszystko, a przynajmniej wszystko, co uzna za potrzebne, do wypełnienia zadania.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Wobec tego dość wyraźnie pokazała kartkę.
    — Ja w sprawie ogłoszenia.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Jak każdy. - odparł Goblin, machając ręką. - Wystarczy rzucić trochę złota, a od świtu zleciało się tu więcej osób, niż przez kilka dni wcześniej razem wziętych. A Ty czego chcesz?


  • Przypadki z Vasira Lake

    — Najpierw to bym się chciała dowiedzieć szczegółów. Nie mogę wiedzieć jaką sumę dostanę, bo wtedy głowę mam zaprzątniętą na co to wydam, zamiast się porządnie skupić.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Jakich szczegółów? - odparł Goblin. - Niewolnica jak niewolnica, nic specjalnego nawet nie umie. Tylko dziwnie wyglądała, mówili, że niby jest Łakiem, a takiej jeszcze nie miałem, to kupiłem. Już na drugi dzień mi spierdoliła, jak załatwiałem swoje interesy.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Westchnęła w duchu wiedząc, że jedynie zmarnowała czas. Wyszła więc I postanowiła się zdać na własną intuicję, która przecież zawodziła nieco rzadziej niż Dethan.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nikt Cię nie zatrzymywał, Tobie zaś intuicja podpowiedziała tylko tyle, że powinnaś szukać poza miastem, bo gdyby skryła się tutaj, to już dawno by ją znaleźli.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Kiedy ostatnio opuszczała miasto? Ciężko to sobie przypomnieć. Poprawiła kaptur i ruszyła przed siebie, zastanawiając się, czy dziewczynka w ogóle żyje.


  • Elarid Mistrz Gry

    Mogłaś mieć tylko taką nadzieję, ale czy z drugiej strony śmierć nie jest lepsza, gdy drugą opcją może być schwytanie przez innego łowcę nagród i powrót do tej małej, zielonej kreatury? Pozostaje liczyć na to, że jednak Ty odnajdziesz ją pierwsza. Miasto opuściłaś bez problemów, a tam trakty, lasy i gościńce, nic ciekawego czy dziwnego.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Wobec tego zdecydowała się pójść przed siebie, pomału, szukając niezbyt udeptanej ścieżki i zostawiając jakieś znaki, co by się nie zgubić.


  • Elarid Mistrz Gry

    Był to dobry tok rozumowania, młoda nie mogła być tak głupia, aby próbować ucieczki jakimś znanym gościńcem lub traktem, Ty zaś zagłębiłaś się w sieć niewielkich ścieżek pośród lasu, używanych przez przemytników, drwali czy podróżnych, którzy nie chcieli dostać się do miasta zauważeni.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Cały czas miała na uwadze, żeby się nie zgubić. No i nie robić niepotrzebnego hałasu. Trochę obawiała się tego, co może napotkać, więc rękę w kieszeni zaciskała na sztylecie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Podczas poszukiwań odnalazłaś wreszcie coś ciekawszego niż jelenie odchody, wiewiórki na drzewie czy kolejne wkurzające chaszcze. Było to małe obozowisko, choć to chyba za dużo powiedziane. Odnalazłaś jedynie wygaszone ognisko. Wszystko wskazywało na to, że było ono dość świeże, ale odkryłaś też liczne ślady butów, jeszcze świeższe, co oznaczało, że nie jesteś pierwszą osobą, która odkryła to miejsce.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Mała by coś takiego rozpaliła? W sumie prawdopodobne. Westchnęła cicho i podążyła w stronę, gdzie śladów było mniej.


  • Elarid Mistrz Gry

    O dziwo, nie było to tak daleko. Niewielkie, należące najpewniej do dziecka, które mogła zostawić, prowadziły do jakiejś ziemnej nory, kiedyś leża jakiegoś zwierzęcia. Teraz była opustoszała, ale nie zdziwiłabyś się, gdyby dziewczyna ukryła się tu przed pościgiem.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Przyklęknęła, by zajrzeć do środka. Nie czuła się na siłach, by wgramolić się do środka, więc zamiast tego zaczęła cicho śpiewać dziecięcą piosenkę. Wątpliwe, by wyciągnęło to młodą nawet gdyby tam była, ale spróbować można.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie było jej tam, to wiedziałaś na pewno, bo jama była niewielka, dla niej w sam raz, Ty byś się na pewno nie zmieściła. Ale wcześniej musiała tu być, może spędziła tu noc lub schowała się przed pogonią? Wątpliwe, żeby Goblin zdecydował się na wydanie majątku dla łowców nagród, a sam wcześniej nie spróbował pochwycić zbiegłej niewolnicy własnymi siłami.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Wobec tego znów zboczyła ze ścieżki. Młoda nie mogła odejść zbyt daleko, prawda? Sylvia westchnęła i zacisnęła pięści. Powoli zaczynała wątpić w swoje umiejętności. No i nie była zbyt wprawiona w łażeniu po lesie. Odetchnęła i poczęła szukać dalej.


  • Elarid Mistrz Gry

    Tego nie wiedziałaś. Odkryłaś jednak nowe ślady, tym razem łap. Niby nic wielkiego, lis czy wilk, ale po czasie podążania nimi odkryłaś, że obok niekiedy są też ślady stóp. Dokładnie takie, jakie znalazłaś w okolicy jamy i ogniska.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Nie bardzo wiedziała, jak uzasadnić znalezisko. Specjalistą nie była, więc po prostu szła dalej. Zobaczenie śladów nieco podniosło ją na duchu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Idąc śladami, usłyszałaś nagle jakąś awanturę. Do dwóch podniesionych głosów doszedł w końcu i inny, okrzyk pełen bólu, a może i strachu, który niósł się po całym lesie, ale Ty oceniłaś, że jego źródło nie mogło być szczególnie daleko. Chyba nawet prowadziły tam ślady.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Pobiegła więc, już szykując sztylet, ale starając się zachować ostrożność. Nie ma sensu jak szaleniec i wpaść komuś innemu pod miecz.


  • Elarid Mistrz Gry

    W porę zdołałaś skryć się pośród krzaków, aby obserwować, jak jakiś Gnoll okłada przywiązanego do drzewa nastoletniego chłopaka, podczas gdy Hobgoblin się temu przygląda. Sądząc po ich wyposażeniu (tarczy i korbaczu w wypadku Gnolla oraz przyzwoitej zbroi czy kuszy, kołczanu pełnego bełtów i kilku sztyletach za paskiem) to inni najemnicy, którzy zdecydowali się poszukiwać zaginionej niewolnicy, a ten tutaj musiał coś wiedzieć, skoro ciągle kazali mu mówić, a gdy wciąż milczał, znów go okładali.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Oceniła czy może jakoś dzieciakowi pomóc, ale wydawało się jej, że nie. Trochę żal go, ale przecież Sylvia nie jest aniołem stróżem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie, ale zabicie tych dwóch zwiększy Twoje szanse na znalezienie dziewczyny. No i chłopak chyba mógł pomóc, bo po którymś uderzeniu Gnoll wprost zapytał: “Gdzie ona jest?” i choć mógł być to przypadek, to teraz już trochę wątpiłaś, czy aby na pewno.


  • Przypadki z Vasira Lake

    Postanowiła zacząć od zajścia Hobgoblina od tyłu i zastanowiła się, gdzie najlepiej będzie go dziabnąć.


Log in to reply