Popielna Grań



  • - Rozejść się i powrócić do starych zajęć. Za 5 godzin przyjdźcie tu z powrotem. Leari, będziesz działała jako moja służba przyboczna. Chowaniec pełniący funkcję Majordomusa też zostaje. - Wydał zimnym tonem rozkaz. Zanim zajmie się poznawaniem finansów, potrzeb, kadry i całej reszty spraw organizacyjnych w większym stopniu, niż wcześniej, kiedy był tylko zarządcą Upadłych, czempionem, reprezentantem i szkoleniowcem, weźmie się za coś znacznie ciekawszego. Skoro zarządza tu wszystkim i wszystko jest jego… To znaczy, że Zakazana Biblioteka panienki i jej osobista zbrojownia też. Bywał w jej komnatach niejednokrotnie, jednak te miejsca, chyba ze względu na niebezpieczeństwa, trzymane były w innym skrzydle. Nigdy do nich nie wszedł, słyszał tylko plotki, za które jego Pani karała srogo, czasem nawet śmiercią. I tam właśnie udał się w pierwszej kolejności. Mimo wszystko, to mocy i wiedzy pragnął najbardziej. Czas sprawdzić, czy demoniczny dar rzeczywiście przyśpieszy jego tempo rozwoju.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Mogłeś jakoś uprzedzić, że jest tu w ogóle takie pomieszczenie. Poza tym Upadła wciąż jest nieprzytomna, ale to w sumie moja wina, nie napisałem tego nigdzie, więc mogłeś uznać, że jest inaczej.//
    Aby się tam udać, musiałbyś wejść wprost do komnaty swojego nowego pana, czego ten najwyraźniej sobie nie życzył. Nie żeby pozostawiony na straży Lartah był dla ciebie jakimś szczególnym wyzwaniem, na pewno dużo mniejszym niż Melechis, ale jednak miałeś przeczucie, że nie jest to pora, aby się tam pchać.
    //O ile jakoś nie podpadniesz temu popaprańcowi po drodze to dostaniesz to, czego chciałeś.//



  • //Uznałem, że Lordowie demonów mają trochę magicznych dyngsów i tegesów.//
    A to w takim razie odpuści sobie na razie. Przypomniał sobie, gdzie jest druga najwygodniejsza komnata poza komnatami Lorda i udał się tam, by zmienić ją w swoją sypialnię. - Raport, chcę wiedzieć wszystko. - Odrzekł do majordomusa, czekając na jakieś dokładniejsze dane liczbowe. Ile cholerstwa tutaj mają, co trzeba zrobić, jakie są problemy w okolicy, co słychać w polityce i tak dalej.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nerwowo przebierając łapami, najwidoczniej wciąż będąc w szoku po zmianie właściciela, zbierał się w sobie dobrą chwilę, gdy w końcu zaczął referować:
    - Poza tym, co dopiero dziś przybyło do Popielnej Grani, mamy tu tuzin Zmor, sto pięćdziesiąt Rogatych Demonów, sforę dwudziestu Piekielnych Ogarów, jednego Tresera, siedemset Impów, trzysta Chochlików, około pięćdziesięciu niewolników i tyle samo Upadłych. O problemach czy ważnych sprawach nic nie wiem, ale pewnie te się pojawią, gdy do uszu sąsiadów dojdzie wieść, że poprzednia pani Popielnej Grani odeszła.



  • - Wyślij posłańców z wiadomością o zmianie władzy do naszych co większych sąsiadów. Lord Catur wydaje się dość poważaną personą, patrząc na to, iż zwracał się do Azer jak do swojej własności, więc jego imię powinno przykryć całą aferę. Do tego, skoro i tak się dowiedzą, to powiadomienie ich szybciej zadziała na naszą korzyść, bo uznają, iż się z nimi liczymy. Oczywiście powiadamiaj ich w kolejności od najsilniejszego do najsłabszego. - Wydał pierwszy rozkaz w swojej karierze władygi. Zastanawiał się nad tym, czy nie wysłać by jakichś prezentów przy okazji, ale to pokaże postawę służalczą. Organizacja przyjęcia w celu świętowania zmian może przyprowadzić tu skrytobójców, albo Lord Catur może coś odkurwić, bo z tego co Alamar widział, nie patyczkuje się z nikim. Najlepiej wykonać taki ruch i poczekać na rozwój sytuacji. - Wzmóż straże przy niewolnikach, mogą wyczuć w chaosie jaki według nich powstanie po zmianie władzy szansę na ucieczkę. - Wydał drugi po chwili. Należy zająć się sprawami najważniejszymi. - Dla przykładu, każ powiesić kilku największych i najważniejszych lizusów Azer w miasteczku i umów mnie z ich przeciwnikami na spotkania. Musimy stworzyć nowe elity zależne ode mnie. Popielna Grań to nie tylko pałac, ale też miasteczko. Zmień też wszystko z imieniem Azer i zajmij się papierami, by zmienić właściciela wszystkiego oficjalnie. - Wydał trzeci po dłuższym zastanowieniu. Jego celem było utrzymanie stabilizacji i powolny rozwój. -Każ się stawić wszystkim Upadłym jutro rano na placu treningowym. W końcu będę mógł wprowadzić te zmiany treningowe, o których marzyłem za poprzednich rządów, jednak otrzymywałem odmowę za każdym razem gdy je proponowałem. - Wydał kolejny, coraz szybciej zbierając myśli. Koniec z kultem tępej siły i pychą. Czas na karność, dyscyplinę i szkolenia z praktycznego wykorzystania magii, razem z techniką walki. - Do tego, przygotuj Lordowi opis terytoriów najbliżej nas, wraz z Lordami je zamieszkującymi. Chciał poznać innej pola na tej planszy. No i powiedz mi jak u nas wygląda skarbiec. Zdążyła przejebać wszystko co wygrałem w Trzewiach, czy jeszcze nie? -


  • Elarid Mistrz Gry

    Mały Demon nerwowo notował wszystko w pamięci, usiłując zapamiętać. Widocznie nie miał głowy do tego wszystkiego, więc zamiast odpowiedzieć na pytanie, dał ci sporych rozmiarów mosiężny kluczyk, najpewniej otwierający drzwi do skarbca, a sam poleciał czym prędzej wydać rozkazy innym demonicznym sługusom i zająć się swoimi zadaniami, aby niczego nie zapomnieć i wyrobić się z tym jak najszybciej.



  • Przypomniał sobie gdzie jest skarbiec, jednak po drodze do niego, zahaczył o Leari. Zaczął ją cucić, bo w sumie tylko tyle mógł zrobić. Chciał mieć obstawę i kogoś do usługiwania, chodzenie samemu jest nudne.


  • Elarid Mistrz Gry

    Trochę to trwało, czułeś, że więcej w tym zasługi zmiany właściciela wbrew woli niż twojego traktowania, ale w końcu otworzyła oczy. Miała dziwnie pusty wzrok i obojętny wyraz twarzy, ale od razu się podniosła, gdy tylko się ocknęła.



  • - Idziesz ze mną. Od dziś będziesz moją osobistą służbą. - Wyrzekł beznamiętnie i ruszył w kierunku skarbca. - Takiego obrotu spraw się nie spodziewałaś, co?


  • Elarid Mistrz Gry

    Mruknęła coś pod nosem, ale nie usłyszałeś, co dokładnie. Dalszą drogę milczała. Skarbca, jak zwykle, pilnowali dwaj Upadli. Zastanawiałeś się ilu ich w sumie było, bo widywałeś czasem ich poza skarbcem, ale zawsze parami, a rozróżnienie ich było niemożliwe, obaj byli podobnie zbudowani, a także szczelnie odziani w pancerze i hełmy, które zakrywały niemalże całe ich ciała. Przy pasach mieli miecze długie i sztylety, a w dłoniach halabardy, którymi w pierwszym odruchu zagrodzili ci przejście. Pomyślałeś, że może nie do wszystkich wola nowego pana dotarła i być może nie obejdzie się bez rozlewu krwi, ale po chwili tamci wrócili na swoje zwyczajne pozycje, odchodząc o krok na boki, abyś mógł swobodnie wejść do środka.



  • Otworzył wrota skarbca, chcąc przekonać się o jego majestacie czy braku ów majestatu. - Leari, nauczę cię wielu rzeczy. Staniesz się pochwą mego miecza i rzemieniem mego żarna. Czymś zbędnym, ale przydatnym. Nie wiem, czy będę lepszy od Azer, ale na pewno nie będę gorszy. Ale zaczniemy od nauczenia cię dyscypliny, rozumiesz? -


  • Elarid Mistrz Gry

    W odpowiedzi pokiwała głową i odparła:
    - Cóż, jeśli tego sobie życzysz…
    W środku nie zastałeś bajecznych bogactw, ale nie ma co się dziwić, poprzednia właścicielka Grani nie była też najpotężniejszą ani najbogatszą. Dlatego skarbiec nie był zapchany złotem po brzegi, ale mimo to sprawiał solidne wrażenie, zastawiony skrzyniami pełnymi złotych i srebrnych monet oraz klejnotów czy pereł. Nie brakowało tu też broni i pancerzy, złoconych, srebrzonych lub w całości wykonanych z tych materiałów, które dobrze wyglądały, ale ich zastosowanie w bitwie było żadne. Uzupełniały to gobeliny, dywany, meble z elfickiego drewna, obecnie bardzo rzadki i kosztowny towar, znów srebrna lub porcelanowa zastawa i tym podobne.



  • Poszukał tu rzeczy związanych z gryfitam. A nuż znajdzie coś, co związane jest z jego poprzednim życiem. - Co się działo pod moją nieobecność w Grani? - Spytał Leari, chcąc dowiedzieć się czegokolwiek o swojej misji.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Niewiele. - odparła zdawkowo, Ty zaś nie byłeś pewien czy taka była prawda, czy tylko tak wydawało się jej, bo coś przed nią ukrywano.
    Jeśli chodzi o tego typu przedmioty to niestety, nic takiego nie znalazłeś, choć mogłeś też mieć coś takiego w dłoniach, ale nie zdawać sobie nawet z tego sprawy.



  • Wybrał sobie kilka ładnych, srebrnych sygnetów, po jednym na palec i założył je. Oczywiście palec z jego Pierścieniem został bez sygnetu. - W trakcie mojego przemówienia, pójdziesz do najlepszej sypialni poza komnatami Lorda i przyszykujesz mi łoże. Podróż mnie wymęczyła, czas choć raz odpocząć jak człowiek. - Specjalnie użył słowa “człowiek”. Nie czuł się już teraz aż tak bardzo Upadłym, cholernie patetyczne wydawały mu się rzeczy, które robił za poprzedniej władzy. Przed snem zamierzał trenować magię ognia. Czuł, że jest blisko osiągnięcia poziomu, na którym będzie mógł władać także i błyskawicami.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Oczywiście. - odparła, kłaniając się lekko. - Czy to wszystko?
    Pierścienie były ciekawe, przynajmniej kilka, bo choć większość należała do ludzi i choć różniły się od siebie wyglądem, to były w gruncie rzeczy identyczne, to jednak trafiły się wśród nich trzy ciekawe, które również możesz założyć: jeden wykonany nie z metalu, z jakiegoś minerału, nie byłeś pewien jakiego, który miał oprawiony kryształ, odbijający światło pochodni, przez co mienił się wieloma kolorami. Drugi zaś był już wykonany ze srebra, ze wspaniałym szmaragdem, ciebie zaś dziwiło to, jak zręczny musiał być rzemieślnik, który go wykonał, tworząc na tak małym przedmiocie tak gustowne zdobienia w postaci różnych motywów roślinnych. Ostatni zaś nie był ze srebra, ale czystego złota, również gustownie wykonany, choć nie tak jak poprzedni, klejnotem w nim osadzonym był rubin, krwistoczerwony, a zdobienia przypominały nietoperze oraz czaszki. Bez trudu rozpoznałeś, że pierwszy jest dziełem Krasnoludów, drugi Elfów, a ostatni Wampirów.



  • Poszukał tutaj jeszcze magicznych przedmiotów. Co jak co, ale teraz mógł sobie pozwolić na posiadanie ich ilości większej, niż ktokolwiek inny na pobliskich terenach, poza Lordami oczywiście.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jeśli jakieś były gdzieś w Popielnej Grani, w co nie miałeś wątpliwości, to jednak musiały być zbyt cenne, więc zostały dobrze schowane, w miejscu innym niż skarbiec.
    //Weź napisz w następnym poście czy odsyłasz służącą i zabierasz tamte pierścienie, które ci wcześniej opisałem.//



  • Westchnął tylko. Oczywiście zebrał wszystkie pierścienie i odesłał Upadłą do komnat. Sam ruszył do sali tronowej, by wygłosić przemówienie przed ludem, którym zarządzał. Nie mógł się doczekać tego, co uda mu się dokonać i jak bardzo wsławi swoje imię w kartach historii.


  • Elarid Mistrz Gry

    Sala tronowa świeciła pustkami, uprzątnięto nawet trupy. Nic dziwnego, wcześniej niewiele osób, Demonów czy Upadłych, mogło tu przebywać, chyba że chcesz coś w tej materii zmienić. Twój, bądź twojego pana, którym zarządzasz w jego imieniu, lud zajęty był swoimi sprawami gdzieś poza pałacem, bo i nie wydałeś rozkazu, aby stawili się tutaj, gdzie nawet nie zdołaliby się pomieścić.
    //Przeczytałem wiadomość z rozkazami dla przydupasa, było tam coś tylko o tym, żeby następnego dnia zebrać Upadłych i ich szkolić.//



  • //“Rozejść się i powrócić do starych zajęć. Za 5 godzin przyjdźcie tu z powrotem. Leari, będziesz działała jako moja służba przyboczna.” Wcześniej to było.
    Nie siadał na tronie. Rozkazał najbliższemu strażnikowi przysunąć obok niego inny, mniejszy tron na jakim zazwyczaj siedzieli goście. Usiadł na nim i czekał, przyglądając się pierścieniom.


  • Elarid Mistrz Gry

    Był to dobry ruch, bowiem nie czekałeś długo, gdy do sali wkroczył twój pan, a za nim jego przyboczny ochroniarz. Skinął ci lekko głową i zajął należne sobie miejsce, choć miałeś wrażenie, że nie będziesz widywać go tu często, że zamiast pysznić się władzą, będzie układać swoje plany w zaciszu własnych komnat. Jakiekolwiek by te plany nie były.
    - Jakie to wszystko… małe. - rzucił w końcu, kierując najpewniej uwagę do ciebie, choć patrzył się prosto przed siebie.



  • Odpowiedział na skinienie powstaniem i ukłonem. Wrócił na swoje miejsce - Inne w okolicy są jeszcze mniejsze. Prawdziwy luksus jest znacznie głębiej. Otrzymał Lord opracowania i mapy, które kazałem przygotować? -


  • Elarid Mistrz Gry

    Machnął na to ręką.
    - Zdołasz podbić cokolwiek tym, co teraz gnieździ się w naszych włościach?



  • - Byłem odpowiedzialny za szkolenie Upadłych i jako reprezentant, więc niezbyt miałem okazję zajmować się polityką zagraniczną. Mimo to, tak jestem w stanie podbić cokolwiek, ale problem będzie z utrzymaniem tego. Nadal potrzebujemy sił do nadzorowania naszych włości, rozwiązywania sporów, polowania na renegatów. Do tego na ziemiach podbitych będzie trzeba utrzymać wzmożoną czujność przez przynajmniej pół roku. Jedyna szansa jaką widzę, to albo znaleźć aktualnie wybuchający bunt w naszej okolicy, albo go wywołać i opowiedzieć się za jedną ze stron, proponując jej wsparcie, w zamian za poddanie się naszej władzy i złożenie Lordowi Hołdu. - Przedstawił na szybko plan.


  • Elarid Mistrz Gry

    Pokiwał głową.
    - W moim domu szanowano tylko siłę. Albo ktoś siłę reprezentował, albo był przez nią miażdżony - ginął lub ulegał. Wątpię, żeby tu było podobnie. Każdy głupiec wie, że jeśli ktoś chce podbić nowo powstałe imperium, to musi zaatakować je od razu, gdy jeszcze jest słabe, gdy wciąż zbiera siły i nie może odpowiedzieć. Gdy wieści o tym, co się tu stało, rozejdą się, ktoś na pewno uzna, że jesteśmy słabi, że po zmianie władcy Grań upadnie. I obawiam się, że mogliby mieć rację. Dlatego potrzebny jest pokaz siły. Zbierz stosowne wojska, wybierz cel i metody. Zrób to, co uważasz za słuszne, mój Hetmanie, mnie interesuje jedynie rezultat.



  • - Twoja wola, choć dopiero wypowiedziana, może już zostać uznana za spełnioną. Chciałem jednak zapytać na czym dokładnie polega dar jaki otrzymałem, poza ogólnym wzmocnieniem oczywiście, które od razu odczułem. Pamiętam mgliście nawiązanie Paktu, jakbym śnił. - Żeby móc uderzyć z całych sił, musiał znać także swoje siły.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Chciałeś się rozwijać? Więc rozwiniesz się. Kosztem innych, ale rozwiniesz. Dałem ci dar. Dar potężny, choć wielu zapewne wzgardziłoby nim na twoim miejscu. Dar, który pozwoli ci przejmować wiedzę, umiejętności i zdolności zabitych czy pokonanych przeciwników.



  • - Jaki jest warunek pozyskania? Muszę zadać cios kończący czy mieć największe “udziały” w mordzie? A może zjeść serce czy spełnić inny warunek na trupie?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Najważniejsze, abyś zgładził go sam. Jeśli dobijesz zranionego przez twoich pomagierów wroga lub wykorzystasz podległe Demony do zmęczenia lub zranienia przeciwnika, spłynie na ciebie tylko część nagrody, reszta zostanie stracona lub uzyskają ją twoi podwładni, którzy również mieli w tym swój udział, ale to zdarza się rzadko. Od pierwszego skrzyżowania ostrzy po końcowe pchnięcie, walka musi być wyłącznie twoja. To jak zabijesz wroga i co zrobisz po jego śmierci zależy już od ciebie.



  • - Zdaje mi się, iż nie otrzymałem nic od tego, który padł z mojej ręki tutaj. - Odrzekł, mając na myśli Meleusa czy jak tamten Upadły się zwał. Jeśli otrzymałby jego wiedzę, wiedziałby o co mu chodziło gdy pierdolił coś podczas swojej śmierci. No i nie bał się kary za to, iż sam nie pokonał wroga, i tak otrzyma jej część, więc może w przypadku zwykłych osobników iść na ilość, nie na jakość. Na osobistą walkę czy skrytobójstwo, będzie zmuszony sobie pozwolić wtedy, kiedy przeciwnik będzie niezwykle potężny czy oczytany, na przykład wrogi władca czy magowie. A teraz przypomniał sobie, gdzie znajdzie największych specjalistów z Popielnej Grani. Chodziło mu głownie o kowali, jubilerów, wojowników, księgowych i magów. Oczywiście takich, których status pozwoli mu na zabicie ich bez żadnych reperkusji ze strony ludu. Skoro miał możliwość przejmowania zdolności, czas zacząć to robić.


  • Elarid Mistrz Gry

    - A co chciałeś zyskać? - odparł pytaniem na pytanie Demon i kontynuował, nim zdążyłeś odpowiedzieć: - Jego pychę? Arogancję? Głupotę? Marny popęd za potęgą, której nie mógł dosięgnąć? Brak lojalności, gotowość do zdradzenia mnie, gdy tylko inny Demon da ci coś więcej, niż ja teraz? Nie, mój Hetmanie. Nie zawsze dostaniesz coś w zamian, bo nie zawsze będzie co otrzymać, co przyswoić.
    Księgowych nie mieliście, takimi sprawami zajmowały się Impy, Chowańce i tym podobne, a nie byłeś pewien, czy zabicie wykwalifikowanego w swoim fachu i w gruncie rzeczy istotnego dla Grani Demona da ci aż tak wiele korzyści. Magów i wojowników było więcej, bo w końcu większość Upadłych sprawnie władała różnym orężem, a każdy miał po przemianie dostęp do Magii Ognia. Gorzej, że żaden z nich nie był w jednej czy drugiej dziedzinie ponadprzeciętnie utalentowany. Rzemieślników też było trochę, choć niewielu, tacy Upadli lub niewolnicy pracowali na potrzeby swoich władców, niekoniecznie na handel, więc nie potrzeba było wielu. Jubilerów nie było, byli za to budowniczowie, kamieniarze czy kowale, ale ponownie, czy korzyści z zabicia ich będą większe niż ewentualne straty dla całej Grani? Zawsze możesz w ten sposób wzbogacić się na innych, dopiero co zdobytych, poddanych lub specjalnie urządzić w tym celu kilka łupieżczych wypraw do sąsiadów.



  • - Informacje jakie posiadał. Groził mi czymś gdy umierał, wolałbym na wypadek gdyby to nie było czcze gadanie to wiedzieć. Zaraz po przemówieniu pójdę sprawdzić kogo możemy zaatakować od zaraz.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Gdyby rzeczywiście mówił prawdę i byłoby coś takiego, to otrzymałbyś tę wiedzę. Jeśli się tak nie stało, to znaczy, że jedynie blefował, aby nas poróżnić, zasiać w tobie ziarno niepewności, licząc, że wykiełkuje i w ramach jego pośmiertnej zemsty zgładzę cię, gdy spróbujesz mnie zabić. A przynajmniej tak mi się wydaje.


Log in to reply