Popielna Grań


  • Elarid Mistrz Gry

    To, czy Demony nie będą się nią tak przejmować, nie było takie pewne, bo z wieloma, tak twoimi sąsiadami, jak i dalszymi władcami Piekieł była w dość… zażyłych i bliskich relacjach. Ale faktycznie wydaje się najrozsądniejszym wyborem, jeśli już musisz coś podbić, chyba że spróbujesz ją sobie podporządkować, co też może się udać i nie wywoła ataków odwetowych innych Demonów, jeśli jakieś w ogóle miałyby być. Jeśli chodzi o jej siły, na swoich usługach miała dziesiątki Sukkubów i przynajmniej czterystu Upadłych. Na pewno miała też inne stwory, jak Zmory, Rogate Demony, Chochliki czy Impy, ale pełniły one funkcję marginalną, bo to właśnie Upadli stanowili trzon jej armii. O samych włościach było niewiele, z nazwy wymieniono tylko jedno miejsce, Mroczną Iglicę, stolicę jej włości, gdzie sama rezydowała.



  • Posiadanie demonicy jako kochanki… To mogłoby być ciekawe, ale do tego i tak musi dostać się do iglicy. Siły mają porównywalne, z tym, że Sendemir ma coś, czego ona nie ma, element zaskoczenia i taktykę. Ludzie bardzo się w tym rozwinęli przez lata porażek z silniejszym wrogiem, a Sendemir posiadał część z tej wiedzy. Dołożył papiery, uznając, iż wszystkiego co musiał już się dowiedział. Położył się na łóżku i zaczął czytać o wyższych poziomach magii i tym jak je osiągnąć. Musi zostać Mistrzem.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Tych ksiąg o Magii jeszcze nie dostałeś. I generalnie, jeśli już wiesz wszystko, to możemy przewinąć do momentu wyruszenia armii na podbój albo ciebie i małej świty, jeśli zdecydujesz się na bardziej pokojową opcję. Chyba że masz coś ważnego do zrobienia przed opuszczeniem Grani.//



  • // Ogólnie to chcę wyruszyć dopiero za tydzień, teraz ci opiszę co będę przez ten tydzień robił.//
    Można upodlić człowieka, zmienić jego krew i umysł, ale wyuczynych mechanizmów się nie pozbędziesz. To właśnie wszystko czego nauczył się jako wysoki rangą dowódca wśród Stalowych przechodziło teraz przez umysł Alamara, zmieniając lekko swoje kształty, jako że nie ma do czynienia z ludźmi, ale demonami. Zaczął od podziału, co było chyba najbardziej oczywiste. Najpierw wybrał 17 najbardziej przyzwyczajonych do jazdy na Zmorach i walki z ich grzbietu Upadłych i uczynił z nich kawalerię swojej armii. Liczba może i niska, ale do pościgu za uciekinierami i flankowania się nada. Następnie podzielił Rogate Demony na 6 oddziałów po 20 demonów i nadał im po jednym pieszym Upadłym z zadatkami jako dowódcę. Wśród kawalerzystów też wybrał najlepszego, by ten im przewodził. Impy i Chochliki przydzielił po 2 na każdego rogatego demona i po jednym bardziej kumatym na każdego Upadłego. Reszta zostaje z tyłu jakby któryś z rozdysponowanych poległ, by go zmienić. Ostatnia Zmora, ta na której dotychczas jeździł zostaje wierzchowcem Alamara, a Sukkub i Leari są jego strażą przyboczną. Magmowce tworzą swój własny oddział, w którym najbardziej kumaty rządzi, to samo Popielnicy i Złe oczy.
    Teraz co do treningu. Po pierwsze nauczył Rogate demony i Upadłych szyków marszowych i podstawy walki w formacji oraz, co ważniejsze, kooperacji z przydzielonymi im małymi demonami. W tych oddziałach Impy i Chochliki nie są już tylko mięsem armatnim, ale równomierną pomocą. Kiedy Rogaty demon utrzymuje wroga swoimi ciosami i zmusza go na skupieniu całej uwagi na nim, mikrusy ze swoimi sztyletami atakują odsłonięte części wyskakując znienacka zza Rogatego demona i kończą przeciwnika, by zminimalizować zmęczenie i zmaksymalizować efektywność. W przypadku Upadłych robią za drugą parę oczu informując o wszystkich zmiennych wokół, jak i odbierają rozkazy od gońców, kiedy Upadły walczy, w ich wypadku rola bojowa jest mniejsza. Popielnikom kazał ćwiczyć skradanie się i ataki z zaskoczenia, no i umiejętność zwiadu, bo w ich planie, to oni pójdą przodem by przetrzebić wroga i ściągnąć go do zasadzki. Kawalerię nauczył manewrowania i czytania sytuacji na polu bitwy, by wiedzieli kiedy mają uderzyć. Złe oczy szkolił w atakach od boków i skupianiu się na samym trzonie armii wroga swoimi promieniami, jeśli dostrzegą, że nasi nie mogą się gdzieś przebić. Ostatnią kwestią zostały magmowce. Wszystkie poza dowódcą podzielił w pary, by te nauczy się osłaniać swoje plecy, za to dowódcę nauczył pozycjonowania ich. To tępe istoty, nie ma sensu zmuszać je do walki w formacji, skoro i tak tego nie potrafią. Upadłych, których uczynił dowódcami za to szkolił z podstaw taktyki, by ci wiedzieli kiedy otoczyć wroga, kiedy przejść z oddziałem w pozycje defensywną, kiedy w ofensywną, kiedy rozluźnić szyk i tak dalej. Gońców wybranych wcześniej za to instruował z metod przenoszenia informacji i zbierania ich oraz systematyzowania. Oczywiście poza tym, ćwiczył ich też w walce i dbał o to, by każdy dobrze zjadł, nawet jeśli miało to uszczuplić ich skarbiec. Sukkuba i Leari szkolił z zadań typowych dla adiutantów i magów, czyli z czytania pola bitwy, by wiedzieć gdzie mają się w razie czego udać, by zwiększyć siłę ognia.
    Sam Alamar, poza szkoleniem całymi dniami swoich wojsk i własnym treningiem, wieczorami studiował księgi przyniesione mu przez Leari, by choć trochę zrozumieć ideę magii błyskawic i mistrzostwa magii ognia, ale przede wszystkim tego pierwszego. No i oczywiście jebał swoje dwie adiutanki w ramach odstresowania od szkolenia upośledzonych demonów i zadufanych w sobie Upadłych, który gównie wiedzą o życiu.
    //Możemy przejść, to wszystko.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jedynym pozytywnym efektem tygodniowego treningu było to, że jeśli zobaczą was z daleka, to może się przerażą, bo zbieranina ta rzeczywiście zaczęła przypominać armię, ale w tydzień nie da się zrobić z nich wiele. Oczywiście, lepsze to niż posłanie ich do walki ot tak, bez jakiegokolwiek treningu, ale i tak do momentu, gdy wynik bitwy będzie klarowny będziesz miał wątpliwości, czy naprawdę cokolwiek to dało. Tak czy siak, twoja armia była gotowa do wymarszu, zebrana na głównym placu Popielnej Grani, wyposażona, w miarę równych szeregach, a ty ze swoimi adiutantkami po bokach stałeś przed nimi. Twój nowy pan oraz Lartah stali gdzieś z boku, przyglądając się wszystkiemu, tak jak podczas większości treningów. Zostało wydać rozkazy, może palnąć jakąś mówkę i wyruszyć. No i podzielić siły, po tygodniu wszyscy okoliczni władcy wiedzieli, co stało się w Grani i choć to zaakceptowali, to nie oznacza, że nie wykorzystają okazji, aby napaść na osłabioną osadę, a wręcz przeciwnie. Stawia cię to przed kolejnym problemem, jakim jest uszczuplenie swoich i tak niewielkich, w porównaniu z innymi Demonami z okolicy, sił, które ruszą na podbój. O ile rzeczywiście zdecydujesz się na rozwiązanie czysto siłowe.



  • - Zanim cokolwiek zaczniemy, Popielnicy, podzielcie się na równe grupy i zróbcie zwiad w kierunku każdych włości wokół nas, poza tymi na jakie planujemy uderzyć. Jesteście najszybszymi oddziałami w naszym posiadaniu, więc nie powinno wam to sprawić problemu. Chcę wiedzieć, czy ktoś rzeczywiście szykuje sobie na nas zęby, a jeśli tak, to ile zajęłoby mu dotarcie do naszych ziem.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Zmory generalnie są dużo szybsze, ale rozumiem, że musiałbyś wysłać z nimi jeźdźca, a w razie straty bolałoby to bardziej, niż utrata pojedynczego Demona.//
    Wybrane przez ciebie Demony wykonały polecenie i po pogrupowaniu się natychmiast opuściły Popielną Grań, aby jak najszybciej wykonać swoje zadanie i wrócić do ciebie z wieściami. Pozostali czekali na rozkazy, tak jak do tej pory.



  • - Na pozycję! Formacja obronna! Robimy sobie szkolenie przed wyprawą! - Wydał rozkaz. - Teraz Złów! - Po tym jak zmienili formację nakazał im kolejną zmianę. Wydał kilka podobnych komend i w razie problemów i opóźnień poprawiał i poganiał oddziały, szukając ich luk.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Złów? W sensie, że Żółw?//
    Wykonywali rozkazy, to już spory plus. Trzeba przyznać, że się starali, choć ich motywacja to głównie uniknięcie kary, ale lepsze to niż nic. Ich linie nie były szczelne, ale ku swojemu zdziwieniu znalazłeś w nich mniej luk niż sądziłeś. Pozostaje liczyć na to, że podczas bitwy zachowają się podobnie.



  • //A chuj wie, co w tej wodzie siedzi//
    - Jeśli utrzymacie dwukrotnie większy poziom w trakcie walki, pomyślę nad nie ukrzyżowaniem was. Macie czas się nawpierdalać, 1/4 spiżarni stoi otworem. - Pozwolił im wejść do pierwszej komory spiżarni w oczekiwaniu na zwiadowców. Usiadł w dość dalekim punkcie, wypatrując w każdym kierunku.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Mogłeś wysłać ich wcześniej i teraz odebrać tylko raport, ale uprzedzam, żebyś znalazł armii inne zajęcie, bo zejdzie im się przynajmniej kilka dni, jeśli chcesz otrzymać jakieś ciekawe informacje.//



  • //A, to to jest większe niż dzień drogi konno?


  • Elarid Mistrz Gry

    //Kilka dni zajmie im dotarcie na miejsce, zebranie informacji i powrót.//


  • Elarid Mistrz Gry

    //Ekhem.//



  • // W kilka postów to się zmieniło w teatrzyk autyzmu xD Jeszcze dziś odpiszę w obu tematach.



  • No to chuj, trza czekać. Tym razem dopieszczamy formacje obronne do czasu powrotu zwiadowców…


  • Elarid Mistrz Gry

    Trochę im to zajęło, ale z drugiej strony na takie raporty warto było czekać, bowiem żaden z nich nie mógł powiedzieć czegoś o jakiejkolwiek aktywności wrogów w okolicy, jeśli ktoś planował atak na Popielną Grań, uważając, że jest osłabiona po zmianie władzy, to nie szykował się do tego teraz, czynił to w ukryciu lub w ogóle tego nie planował, mając na głowie ważniejsze sprawy. Również ziemie Demonicy, które chciałeś zająć, stały otworem, ona najwidoczniej też nie spodziewała się ataku. Puste, wypalone równiny były puste, żadnych większych miasteczek, zamków czy jakichkolwiek osad lub fortyfikacji, będziecie więc mogli iść wprost do jej siedziby, choć takie ułożenie terenu sprawia, że nie wkroczycie niezauważeni.



  • - Przygotujcie wozy i obłóżcie je tak, by nie spłonęły od paleniska an ich górze. Usuńcie dachy. Rogate demony będą je ciągnąć. Do tego przynieście masę smoły, siana, węgla, siarki i saletry. - Oczy Alamara zaczęły się świecić ognikami. Rozkazał wylać wszystko na wozach, tak by je zapełnić i utworzyć łatwopalną substancję o silnych właściwościach dymiących. Przygotował to jednak tylko, jeśli mieli ich więcej niż 30, inaczej gra nie jest warta świeczki. Zabrał wozy ze sobą, jeśli spełniły podany wyżej warunek. Gdy byli dzień drogi od ziem demonicy, rozkazał porzucić wozy i podpalić je razem z zawartością w miejscu, gdzie wiatr wiał w kierunku jej siedliska. Poczekał godzinę, aż dym zasnuje niebo i powrócił do marszu razem ze swoimi siłami. W ten sposób uda im się jako tako ukryć ich przybycie.


  • Elarid Mistrz Gry

    Udało się i jakiś czas maszerowałeś na czele swoich wojsk nieniepokojony. Jednak po mniej niż godzinie zauważyłeś coś na horyzoncie. Póki co nie byłeś pewien, co to dokładnie jest, ale zbliżało się szybko, więc to pewnie Upadli na Zmorach albo jakieś inne, szybkie Demony, które zostały wysłane na miejsce w celu sprawdzenia, co się dzieje. Najpewniej nie chodziło o was i wciąż byliście niezauważeni, ale o dym, który nie unosił się z ziemi ot tak, a w okolicy brakowało czegokolwiek, aby samo się zapaliło, więc ciekawość nie jest niczym dziwnym. Gorzej, że sami możecie przez to wpaść, a przynajmniej szybciej niż zakładałeś.



  • - Jednostki piechoty na ziemię i przysypać się. Konnica na dalekie flanki, szuka miejsc do ukrycia. Popielnicy to samo. Gdy zbliżą się na 30 metrów, synchronicznie atakujemy. Jest ciemno, nie zobaczą nas. - Wydał rozkazy i sam zaczął się przysypywać popiołem i czarną, suchą ziemią krainy, kładąc się.


  • Elarid Mistrz Gry

    Wykonali rozkazy najlepiej, jak umieli, ale ciężko, aby tak wielkie i toporne stwory jak Rogate Demony zdołały zakopać się w ziemi bez żadnych trudności, podobnie inni, którzy nie mieli się jak i gdzie skryć, nie licząc kłębów dymu. Tymczasem tamci zbliżali się, tak jak się spodziewałeś, byli to Upadli na Zmorach, raczej lekko opancerzani, uzbrojeni w oszczepy, długie włócznie, małe tarcze i rozmaitą jednoręczną broń. Tak czy siak, zbliżyli się w końcu na odpowiednią ilość, Demony czekały na twój rozkaz.



  • - TERAZ! NAPIERDALAĆ! CHCĘ ICH ŻYWYCH! - Wykrzyczał rozkaz, samemu posyłają falę ognia w kierunku przeciwnika, by zablokować mu wzrok. Sam ruszył do szarży, oczywiście nie na czele swoich sił. Po co mu żywi? Dzięki nowemu darowi, nawet jeśli nei będzie to pełne, zgarnie sporo informacji i może i jakieś umiejętności. Przyzwał swoją eteryczną zbroję, tarczę i włócznię z pierścienia. Cisnął nią w jednego z wrogów.


  • Elarid Mistrz Gry

    Twój rzut był aż za dobry, ale zawsze możesz zrzucić to na przeciwnika, ten bowiem nie zdążył osłonić się tarczą i zginął, gdy grot wyszedł mu plecami. W konfrontacji z twoimi wojownikami tamci poradzili sobie co najmniej dobrze, obrzucając ich oszczepami, przynajmniej ci, którzy przeżyli atak Popielników i salwy promieni Złych Oczu. Pozostali spróbowali walki przy użyciu broni białej, Zmory też robiły swoje i choć ubili razem część Rogatych Demonów, tamci zdołali zatłuc większość z nich swoją bronią. Zostało dwóch żywych i jeden nieprzytomny, ogłuszony, a jeszcze dwóch innych gnało na swoich Demonach drogą powrotną, specjalnie rozdzielając się tak, aby utrudnić wam zabicie ich obu. Osobno gnała też jedna ze Zmór, której jeździec zginął wcześniej w pojedynku lub został pojmany.



  • - Kawaleria, rozdzielić się i dopaść jeźdźców. Sukkubie, ty idziesz po zmorę i oddajesz ją najlepszemu jeźdźcowi z Upadłych Piechurów. Reszta może zabrać wyposażenie martwych. W tym tych. - Przyzwał do siebie włócznię i zarżnął złapanych. Jakie zdolności i przede wszystkim informacje uzyskał?


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie mogłeś liczyć na zrzucanie komuś na głowę meteorytów z nieba lub zionięcie ogniem, zabiłeś bądź co bądź zwykłych Upadłych. Jednak plus był taki, że dzięki nim poznałeś dokładną drogę do siedziby Demonicy oraz układ części pomieszczeń, przynajmniej tych, gdzie byli ci Upadli. Ich wiedza potwierdziła też raporty zwiadowców co do liczebności i rodzajów Demonów w armii przeciwniczki. Podczas pościgu za tamtymi straciłeś w boju dwóch wojowników i jedną Zmorę, jednak obaj jeźdźcy i ich wierzchowce zostali zabici. Zmora zaś nie była zwykłym zwierzęciem, a Demonem, inteligentnym i związanym paktem z kimś innym, więc nie dała się przyprowadzić jak pozbawiony właściciela koń. Mając wybór między zabiciem jej lub odpuszczeniem i zostawieniem w spokoju, Sukkub wybrał najlepsze dla was rozwiązanie, zabijając kopytnego Demona.


Log in to reply