221B Baker Street [Londyn, Anglia, Ziemia}



  • 221B Baker Street na codzień wydaje się normalnym adresem, ot, mieszkanie między barem z kanapkami a jakimś sklepikiem detalicznym. Nikt nie wie (a w każdym razie niewielu wie) ze zwykłych ludzi o tym, że pod tym adresem zamieszkuje dwójka najbardziej kultowych detektywów na świecie: Sir Sherlock Holmes i Sir John Watson, pełniący wartę już od czasów królowej Wiktorii. Nominalnie właścicielką jest pani Tipulti, stara gosposia, która wygląda, jakby miała z 60 lat i artetyzm, jednak w rzeczywistości jest to jedna z najlepszych agentek Tarczy na wyspach, która nazywa się Elizabeth Johnson i mającą 30 lat maksymalnie. We wnętrzu niby niczego nie ma, ot, mieszkanko urządzone sobie na modłę wiktoriańską, jednak nie dajcie się zwieść. Systemy alarmowe, monitorujące najważniejsze obiekty w Londynie (a także Whitechapel), komputer korzystający z około 0,05 promila pamięci urządzeń “Cywilnych” na terenie Wielkiego Londynu (niby niewiele, ale zakładając, że średnio na urządzenie przypada 8 GB mocy obliczeniowej, a urządzeń jest kilkadziesiąt milionów, to…), kilka sztuk broni laserowej, system samozniszczenia, a także dawne trofea Sherlocka z jego rozwiązanych tajemnic i kilkadziesiąt medali. Podczas sławetnej schizmy po “śmierci” Fury’ego było to tymczasowe centrum dowodzenia Tarczą na terenie Wielkiego Londynu. Za Rossa placówka została uśpiona, lecz w każdym momencie ma być gotowa do podjęcia działalności. Teraz zatem, jest głównym ośrodkiem “Wściekłych” (zwolennicy Fury’ego) po jego bezpośrednim rozkazie. Obecnie jest lekki burdel, bo nikt nie wie, co robić.



  • Sherlock Holmes nie spał od… Zaraz, kiedy był pierwszy dzień lata… jakoś tak… No nic, jak coś wertuje, to czasem na kilka dni znika umsylem i nie mogą korzstać z jego genialnych umiejętności dedukcyjnych. Syndrom wyższości, chyba tak to nazwał lekarz. W każdym razie, w pewnym momencie odwrócił się i chrząknął:
    -Agenci Tarczy, proszę o uwagę. Proszę zostawić rzeczy, które macie na razie i podejść do mnie. Nie Jenny, nie rzucaj tej książki proszę. Mam tam… Ważne dokumenty… - nikomu nie powie, że zapisywał, ile ludzi mu zginęło przed domem i że zapisywał ich każdy szczegoł, każdy rozbryzg krwii, każdy fragment mózgu rozchlapany.


Log in to reply