Your browser does not seem to support JavaScript. As a result, your viewing experience will be diminished, and you have been placed in read-only mode.
Please download a browser that supports JavaScript, or enable it if it's disabled (i.e. NoScript).
//Czyli czekamy, aż on coś napisze.//
Idzie do części namiotów, którą pokazał mu kapłan.
Przy takim spokojnym posiłku rozglądał się co jakiś czas szukając swojej przywódczyni.
King: Zauważyłeś kogoś przy ognisku. FD_God: Nie widać jej.
‐Może rozmawia z jakimś innym dowódcą… No nic.‐ Pomyślał wzruszając ramionami.
Przyjrzał się temu człekowi.
//Teraz sobie gadajcie.//
//To niech podejdzie czy coś :v
//;‐; Jestem zbyt nieśmiały, nawet w PBF’ach ;‐;
//On tylko je kiełbasę i sobie siedzi .‐.
//Bez problemu mógłbym podejść i go dźgnąć, ale na zagadanie nie mam pomysłu…//
//To myśl, nie chcę tej postaci uśpić.
//Ja poczekam, mi się nie śpieszy.//
Podszedł do siedzącego: ‐Nie będziesz miał nic przeciwko, jak usiądę obok?
//3 dni…// ‐Skądże, przyjacielu. Jak mniemam jesteś jednym z tych co są tutaj już dłuższy czas, jak było w mieście?
//I co teraz powiedzieć…//
//No najlepiej to opisać to, mam cię za rączkę ciągnąć? :v//
//Poczekaj kilka dni…// ‐W sumie też niedawno tu przybyłem…
//Poczekaj kilka dni…//
‐W sumie też niedawno tu przybyłem…
‐No to za wiele się nie dowiem, ale pewnie wcześniej było tu istne piekło…
‐Może… ale wiem jedno, wróg zdobył to, po co tu przybył.