Nowy Asgard



  • Skinął tylko głową i szedł za nią w bezpiecznej odległości, jednoczesnie obserwując to, co się stało. Kto to był?


  • Mistrz Gry

    To bardzo dobre pytanie. Kim oni do jasnej anielki byli? Na całe nieszczęście, bez spytania się kogoś o to, Vergis sam się raczej nie domyśli. Ciocia i wujek Thor są niedostępni… Więc może tata będzie mieć jakieś wyjaśnienia? Przydałoby się go znaleźć i przy okazji sprawdzić, czy jemu też się nie oberwało.



  • Tak, ale gdzie on możę być. Zaciągnął się mocno, może to jakoś pomożo. Ewentualnie spyta się wujka Heimdalla… Ale gdzie jest Białą i Różowa? Zaczął się za nimi rozglądać i też lekko wąchać.


  • Mistrz Gry

    Hmmm… Różowa znajduje się gdzieś w kierunku pałacu… A Biała jest jakieś 100 metrów na południe, czyli jeszcze w sadzie. Biała jest zdecydowanie bliżej Vergisa.



  • Zatem idzie tam, gdzie jest biała. Co tu się stąło, może ona wie? Raczej na pewno wie, jenak ma największe doświadczenie w tego tyu wypadkach, a to może pomóc. Tylko jakim cudem to sie wszystko wydarzyło? Jakim cudem magia nie zadziałała? I czemu on chciał wszystich zabić, mówiąc od prymitywów. To jest Asgard, jedno z bardziej rozwiniętych miejsc we Wszechświecie! Co on sobie myślał, nadęty, niebieski.
    -Laający na czymś, niebieski hełmofon Stek bliżej niezrozumiałych słów


  • Mistrz Gry

    Jeśli ktoś zna odpowiedzi na te wszystkie pytania dotyczącego niebieskiego cudaka-hełmofona, musi być to Biała. Tym bardziej, że tamten dziwak mówił coś o jej siostrze! A to już wręcz zobowiązuje do powiedzenia pani Białej wszystkiego.
    Dzięki dość dobrym zmysłom, a także czemuś w rodzaju słabego wewnętrznego przeczucia co do jej lokacji, po chwili znalazła się w zasięgu jego spojrzenia. Jest to już zieleńsza część sadu. Biała siedzi na błyszczącym, wypolerowanym pniu z drzewa, które najwidoczniej przed chwilą sama ścięła, gdyż tuż obok leży dość spora jabłoń, nawet z dorodnymi owocami. Patrzy się w dół z dość specyficznym wyrazem twarzy, jakby zastanawiała się nad jakąś bardzo poważną sprawą. Jednej ręki używa do podpierania się swoją włócznią, a drugiej do opierania swojego podbródka.



  • Westchął tylko, musiała ścinać to drzewo? Jest tu tyle kamienia i ziemi, że spokojnie mogłaby wykonać swój własny tron z czegokolwiek innego. Dodatkowo jabłoń, jedno z ulubionych drzew mamy… Ale, co poradzić, raczej nikt jej nie skrzyczy, a przynajmniej nie mama. Westchnął tylko, po cym zbliżył się do niej i zawiadomił się.
    -Przepraszam najmocniej. - powiedział, lekko się kłaniając, w sumie sam nie wie, czemu to robić, ot, nagle to zrobił- Jednak… Mam do przekazania pani dwie, w sumie trzy wiadomości. Od której zacząć? - spytałsię powaznym tonem, po czym spojrzał się na Białą.


  • Mistrz Gry

    Niezbadane są ścieżki kosmicznej pani imperator. Być może tak bardzo poczuła potrzebę usadowienia się gdzieś, że nawet nie pomyślała o mniej szkodliwych dla piękności otoczenia alternatywach dla pniaka. Przynajmniej łatwiej będzie zebrać jabłka…
    Przez chwilę spojrzała się na Vergisa tym zadumanym spojrzeniem z nutą przygnębienia i już chciała coś powiedzieć, lecz nagle w mgnieniu oka uśmiechnęła się szeroko. Nie jest to jednakże zbyt przyjemny uśmiech. Bardziej jakby ktoś sobie naciągnął usta dwoma spinaczami do prania, żeby wyglądać na szczęśliwego.
    -Och, witaj Vergis! Zacznij od tej, która wydaje ci się najważniejsza. - odpowiedziała wręcz podejrzanie przesłodzonym głosem, nie zmieniając swojej dość poważnej postury.



  • Wzdrygnał się, żę aż dreszcze przeszły mu po całym ciele, a łuski i włosystanęły na baczność. I jeszcze to słodzenie w głosie… Jeszcze chwila, a ten miód zasklepi mu uszy. Nieważne. Poprawił swoje stanie.
    -Jeśli mogę, proszę nie uśmiechać tak, że mam ochotę uciec do jaskini i nie wychodzić przez jakiś czas. A co do wiadomości… Przed chwilą był tu jeden taki niebieski fioletowym hełmofonie, przy którym cała przestrzeń i… Czas chyba też dostawały, jak to się mówi… Świra,czy to mocniejszego… Załóżmy że świra, a takze wygląda na to, że szukał pani siostry. Mówił coś o prymitywach, żałosnych robakach jak mi prawie zmiażdżył gardło…


  • Mistrz Gry

    -Och… Rozumiem. - odpowiedziała tracąc słodkość w głosie, razem z uśmiechem. Rzekła już poważniejszym i trochę obojętnym tonem głosu, wgapiając się w ziemię jak wcześniej - Rozumiem. Poradzi sobie. Radziła sobie z gorszymi rzeczami. Bywało gorzej. Coś jeszcze chciałeś mi powiedzieć, Vergis? - a następnie odwróciła od niego głowę, bardziej jakby nie chciała by na nią patrzył, niż jakby nie chciała na niego patrzeć.



  • No cóż… Na pewno nie spodziewał się takiej reakcji, a na pweno nie od niej. Z całą oewnością jednak czuje, że coś jest niehalo, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie jego spotkanie.
    -A także mam pytanie… Jakie relacje łączyły panią z Ciocią? Oraz… Co chyba ważniejsze… Kto to na brodę Dziadka był?! Gdzie nie stanął, tam ziemia się wyjaławiaja,a rośliny kamieniały!


  • Mistrz Gry

    Czy się to Białej podoba, czy nie, trzeba będzie bliżej obadać tą sprawę.
    -Ech… Mogę Ci to opowiedzieć, Vergis, jeśli tak bardzo chcesz. Rozsiądź się wygodnie, ponieważ to raczej dłuższe historie.



  • Usiadł zatem po Jotunsku (na nasze tureckie) i spojrzał się na Biała, a ogon położył koło siebie.
    -Bardzo bym prosił.


  • Mistrz Gry

    -Cóż… Pozwól mi zacząć od odpowiedzenia na twoje drugie pytanie. Precyzyjnie mówiąc, to nie wspomniany przez ciebie władca czasu sprawiał, że ziemia się wyjawiała, lecz jego towarzysz. Właśnie o nim zamierzam ci opowiedzieć. A zatem. - rzekła spokojnym, lecz zmęczonym tonem, po czym puknęła w swój klejnot opuszkiem palca wskazującego, przez co ten zaczął świecić.
    Z pobliskiej sadzawki uniosło się trochę wody, która już po chwili była parą wodną, która lekko załaskotała Vergisa, gdy go otoczyła. Następnie uniosły się małe grudki piachu, by w mgnieniu oka za sprawą promienia z palca Diamentu przemienić się w pięknie wypolerowane kulki ze szkła. Na samym końcu pstryknęła palcami, co poskutkowało skupieniem się promieni słonecznych w owych szkiełkach.
    -Całe eony temu, planeta znana jako Midgaard była spowita wyłącznie mrokiem. Tak było aż do chwili, gdy… - zaczęła narrację, po czym kryształy wystrzeliły promienie światła niczym przepuszczone przez pryzmat, tworząc ruchome obrazy dwóch postaci lewitujących nad czarnym lądem. Jedna z nich to kobieta, a drugi to mężczyzna. Biała zaczęła kontynuować narrację - Izanami, znana też jako matka Gaja, w towarzystwie młodego Amatsu-Kami Izanagi zjawili się tam. Ten świat był opanowany przez pradawną siłę, znaną obecnie pod imionami takimi jak Amatsu-Mikaboshi, czy też Król Chaosu. To on spowijał Midgaard w ponurej nicości. Aż do momentu gdy… - wtedy właśnie dwie postacie wyświetlane przez Białą skoczyły w powietrze, trzymając razem włócznię, którą po chwili cisnęły w mroczny ląd, sprawiając, że pokrył się błękitem i zielenią - … Wspomniana przeze mnie para cisnęła w Midgaard włócznią, tworząc wyspę obecnie znaną tam jako Japonia. Izanami, czy też matka Gaja, zaczęła zasiedlać świat śmiertelników żywymi istotami, podczas gdy Amatsu-Mikaboshi… - przed Vergisem zjawiła się górująca kilkanaście metrów nad ziemią czarna postać z długimi szponami, rozkładająca je szeroko na boki. Nagle zaczął jakby rozsypywać się w powietrzu, aż nie został po nim nawet ślad - … Został wygnany do nicości, jako że całe jego królestwo zostało unicestwione. Teraz, dzięki temu, co wiesz, potrafisz się chyba domyśleć, że wspomniany przez ciebie pan czasu w jakiś sposób zdobył wsparcie Króla Chaosu. W jaki sposób? To pozostaje nawet dla mnie enigmą. Ale mogę Ci również powiedzieć, że są to sprawy dla zdecydowanie starszych od Ciebie. - na koniec opowieści chmurka wilgoci opadła na ziemię, wsiąkając w nią, a kulki ze szkła upadły przed Vergisem.


  • Mistrz Gry

    @Lights-they-blind-me
    Lady Nightmare

    Po tej krótkiej, aczkolwiek wyjątkowo fascynującej podróży, Lady dotarła najwidoczniej do miejsca, które Thor nazywał Asgardem. Pierwsze co zobaczyła to to, że Gromowładny ma na sobie całkiem nowy ubiór. Choć bardziej by pasowało w tym przypadku określenie “pancerz”. Teraz już zdecydowanie widać po nim, że jest jakimś królem.
    text alternatywny
    -Dotarliśmy na miejsce, królowo krainy zwanej Equestrią. Witaj w Nowym Asgardzie - miejscu, którego cuda wykraczają poza wyobraźnię. Jakożże ja tu jestem władcą, nakazuje Ci zachować opanowanie. - powiedział Thor, wskazując dłonią na dość… Majestatyczne krajobrazy. Wielkie miasto zabudowane murem zrobionym ze złota. Ten mur jest na tyle wysoki i szeroki, że Lady ledwo mogła zauważyć, że jest to miasto. Ponad niego wystają jedynie najwyższe szczyty ogromnych budynków, błyszczące się jakby były wykute z kamieni szlachetnych. Oni sami tymczasem znajdują się na nagim trawniku, przy jakimś źródełku, w odległości dłuższego spacerku do miasta.



  • Miasto może i nawet impocujące, ale z drugiej strony widziała już ładniejsze metropolie i ozdobniejsze budynki. Tęczowy tunel też jen zbytnio nie zdziwił, w podobny sposób została zesłana na księżyc, a później także i to uniwersum tych całych ludzi. Może podróż ta była spkojniejsza, niż tamte, albo po prostu nudna. Jednak trzeba jednak przyznać, że kieckę to Thor ma całkiem ładną, jednocześnie majestatyczną, podkreślającą jego atuty i pasującą do ubioru Lady, zupełnie jakby ten był jej podwładnym lub partnerem.
    - Jesteśmy wszakże oazą spokoju, prawie niczym lotos, kołyszący się na falach spokojnego jeziora, nie wiedząc jeszcze, że nadchodzi burza.


  • Mistrz Gry

    Thor jedynie westchnął, po czym lekko podrzucił swoją broń do góry, by złapać ją bardziej po środku rękojeści. Kiedy szedł w kierunku jakiejś bliżej nieokreślonej jaskini, Lady mogła zauważyć, że nawet ruchy ma dość dostojne i znaczące, jak na prawdziwego władcę przystało. W trakcie tego spaceru nagle nieznacznie odwrócił głowę w jej kierunku i zapytał się:
    -Byćże może, iż ma mi coś więcej do opowiedzenia o swym świecie oraz jego magii?



  • - Magia, magia… - mruknęła pod nosem - wiadomo mi tylko tyle, że Energia z Naszego wymiaru nie współgra z Energią magiczną tego. A właściwie współgra aż za bardzo, jednakowoż o tym już wspominaliśmy w rozmowie wcześniej, nie wiemy czy jest coś jeszcze do dopowiedzenia, co mogłoby zwrócić Twoją uwagę w tej materii, mój drogi.
    Odpowiedziała typowym dla siebie, dumnym i iście królewskim tonem, podążając za mężczyzna w kierunki jaskiń. Cholera, faktycznie ruch jego ciała był wypełniony swoistym majestatem i pewnością siebie, jakby potwierdzając błękit krwi, płynącej w jego żyłach.



  • Kiwnął tylko głową i spojrzał się na Białą.
    -Czyli, jeśli dobrze myślę, w jakiś sposób uznali pani siostrę za potrzebną w ich planach lub też zagrożenie do ich planów, żę się tutaj pojawili? - po czym ogonem próbował sięgnąć do jabłoni, by zerwać dwa jabłka.
    -I Gaja… Gaja… Midgaard… Czy ta pierwsza to babcia króla , jak to było… Olimpu? A Midgaard to planeta z środka Yggdrasilu, łącząca wszystkie dziewięć światów? - powiedział jednocześnie zamyślony.


  • Mistrz Gry

    Vergis:
    -Cóż, nie mogę tego wykluczyć. Jeśli mam być szczera, moja siostra mogła równie dobrze zostać galaktycznym ludobójcą i zacząć podróżować w czasie, żeby zabić swoich wrogów tuż po ich narodzinach. Już dawno straciłam nadzieję na pojęcie jej całości. Więc… Prosiłabym, abyś przy ewentualnym spotkaniu jej, bardzo uważał. I tak. Gaja jest babcią Zeusa, obecnego króla Olimpu, a Midgaard jest światem na środku drzewa życia. Bystre z ciebie dziecko, wiesz? - odparła mu Biała, kończąc wypowiedź lekkim, zmęczonym uśmiechem i kładąc dłoń na jego głowie, by następnie szybko ją zabrać i dodać ponownie nostalgicznym tonem - Dalej chcesz usłyszeć o relacjach moich z twoją ciotką?
    Lady Nightmare:
    -Mhm. Rozumiem. Jestem jednakże ciekawe, azaliż masz zamiar wykorzystać Element Magii w jakiś specyficzny sposób, tudzież jedynie zabezpieczyć owy Element, po wydostaniu się z mojego świata. - odparł jej wciąż zaciekawionym, wkraczając do środka jaskini, gdzie Lady aż przeszły ciarki po plecach. To miejsce kipi magią tak bardzo, że gdyby było jej trochę więcej, Lady by mogła ją dosłownie widzieć jak mgłę.



  • Kiwnął tylko głową i po chwili spojrzał się na białą.
    -Proszę pani, co się pani stało? Poza tym jestem najmniejszy z rodziny, więc muszę czymś innym nadrabiać.



  • - Najpierw planuję się z nią pogodzić, jednak zachowując przy sobie Element, by móc się przed nią obronić, gdyby ta jednak odkryła pokłady swojej złości w moją stronę, które dusi już tak długo, karmione żalem i strachem… Później, zależnie od tego, jak mnie potraktuję, planuję zabezpieczyć Element i jego Siostry, by nie mogła nimi już nikogo skrzywdzić, ani pośrednio wywołać przeplatanie się Wymiarów.


  • Mistrz Gry

    Vergis:
    -A co to w ogóle za pytanie? Co mi się miało stać? Nic mi się nie stało! - odparła, jakby wyjątkowo mocno do siebie wzięła słowa Vergisa.

    Lady:
    -Ach, doprawdy, twe cele brzmią wybitnie szlachetnie. Chowam szczerą nadzieję, iż spełnisz je co do słowa. - odparł Thor, po czym najwidoczniej doszedł na miejsce razem ze swoją towarzyszką. Stanęli przed jakąś kamienną ścianę, na której są wymalowane nieznane Lady znaki. Władca Asgardu położył na niej dłonie, a nagle w kamieniu pojawiło się przejście do czegoś, co wygląda jak bardzo obszerny loch. Odinson wszedł tam, pokazując Nigthmare, by szła za nim.



  • - zamiary, zamiarami, najważniejsze to, jak przebiegnie ich wykonanie. - odpowiedziała Lady, przyglądając się pomieszczeniu, do którego prowadził ją młody bóg. Zatrzymała się w progu i postarała się zajrzeć jak najgłębiej, oceniając, czy pomieszczenie to warte jest jej obecności i zawodu z tym związanym.
    - jaki jest następny punkt programu, mój drogi? - zapytała z lekkim przekąsem, dłonią powoli przejeżdżając po delikatnie wilgotnym kamieniu lochu. Nawet jeśli to loch, to wyjątkowo gusyaowny, jak dla ludzi. Chociaż i tak we własnym pałacu widziała o wiele ładniejszy i lepiej prezentujący się.



  • Skwitował dość głośny krzyk Białej lekko wycierając ucho z bezgłośnym ał, jakby sygnalizując, że lekko przesadziła.
    -Przepraszam… Po prostu ma Pani ton głosu jak Loki w czasie, który nazywam “To ja przemyślę swoje życie i zastanowię się nad przyszłością”, a zwykle robi to po czymś dziwnym… Złym… Jak zwał tak zwał.


Log in to reply