[Metro-Koks] Stacja Blok Koksowniczy-1


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Zachodni kraniec Metro-Koksu, BK-1 jest stacją buforową pomiędzy tą linią, a Metrozetem, a także nieoficjalną granicą, oddzielającą państwo byłych robotników od stacji oryginalnie zjednoczonych przez Dyktatora.
    W przeszłości właśnie tutaj miały miejsce prowadzone z zmiennym szczęściem najcięższe walki Metro-Koksu z mieszkańcami Perły, a później rodzącym się Sojuszem Zdzieszowickim. Byli pracownicy Zakładów wciąż nie zapomnieli o poniesionej w tym miejscu klęsce i zmuszeniu ich do dołączeniu do przymierza. Potajemnie buzują tu anty-rządowe nastroje, których nie poprawia fakt coraz to gorszych warunków życia.
    Na stacji panuje nasilające się przeludnienie, powodowane głównie ruchem imigracyjnym. Rodziny z dalszych części linii zakładowej przybywają na BK-1 z nadzieją na uzyskanie paszportu do Metrozetu, rozbudzaną zapewnieniami lewych przewoźników. Ci zazwyczaj zapewniają transport na stację, pobierając za to srogie opłaty, po czym tajemniczo znikają, zostawiając wielu na lodzie.
    Panuje tu bród i bieda, w wyniku czego BK-1 co chwila staje się ogniskiem groźnych chorób. Wśród mieszkańców Metra istnieje także bliskie prawdzie przekonanie, że to właśnie tu żyje najwięcej sierot, a także najwięcej nieletnich jest zatrudnionych przy pracy w manufakturach, które z zasady najczęściej zajmują się produkcją prostej broni palnej i białej.
    Żyć i nie umierać.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    Anthony Jim Fawcett [T-10 (Wydarzenie)] @Vader

    — A więc dobrze. — Odezwał się kapitan po krótkim namyśle. — Jim i Maestro, wy pójdziecie poszukać jakiegoś sensownego miejsca do zatrzymania się na noc. Bałwan, ty idziesz ze mną, musimy znaleźć jakąś robotę, chcąc niechcąc.
    Słysząc to, Bałwan mruknął coś pod nosem, zrzędząc jak zwykle, ale przystał na plan dowódcy. Maestro podobnie, jednak ograniczył się od wydawania jakichkolwiek komentarzy, w zamyśleniu przysuwając się bliżej kompana.
    “Ukraiński Step” przybył na stację kwadrans wcześniej, dostając się na jej teren bocznym wejściem, oczywiście za sowitą opłatą. Ostatnie przygody pogoniły ich aż z Bloku Energetycznego, gdzie jeden nadgorliwy Gwardzista zaczął podążać śladami ich nie do końca legalnej działalności, przez BK-2, gdzie nie mieli zbyt wiele do roboty, by w końcu trafić na na BK-1. Duruk miał zamiar nieco odbudować tutaj nadwyrężony budżet grupy, wiedząc, że zleceń na pewno nie zabraknie.


  • ŻBŻP

    Anthony Jim Fawcett
    Fawcett ukrył niechęć do wykonania tego zadania udawanym kaszlem, a chwilę później wstał, przy okazji klepiąc się po kieszeniach, by zobaczyć, czy czegoś z jego rzeczy mu nie brakuje.
    - Dobra Maestro, im szybciej to zrobimy, tym lepiej - stwierdził, oznajmiając tym samym, że jest gotów do drogi.


  • Metro 2035 Mistrz Gry

    // Zgadnij kto napisał odpis na chusteczce podczas siedzenia w lokalu wyborczym. //

    Anthony Jim Fawcett [T-9 (Wydarzenie)]

    — Tak, tak, chodźmy. — Odpowiedział wyrwany z zamyślenia Maestro.
    Wąziutkim przesmykiem wciśniętym pomiędzy sięgające stropu, zatęchłe baraki, którym bliżej było do stosu klaustrofobicznych skrzyń, aniżeli budynku, w którym żyto i pracowano. Nic dziwnego, że nastroje w Metro-Koksie, a szczególnie na przeludnionym BK-1, wrzały. Upokorzeni Koksownicy musieli mieszkać w ścisku tych klatek, pozostawieni na pastwę chorób, przestępstw i porażającej biedy. Zwierzchnictwo Dyktatora przejawiało się tu wyłącznie w szarych figurach Gwardzistów, rozpędzających potajemne wiece i coraz częściej aresztujących separatystycznych działaczy. Po spojrzeniach mieszkańców jasne było, że żołnierze nie cieszyli się tutaj popularnością.

    Dalej stacja prezentowała się niewiele lepiej. To, co rzuciło się Anthonemu w oczy najbardziej, to masa ludzka, pozornie wylewająca się z każdego zakamarka i szczeliny. W tym morzu brudnych, nieumytych ciał panowała smrodliwa duchota, dusząca usta i nozdrza. Co rusz słychać było rozdzierający płuca kaszel starców, dorosłych i wielu dzieci. Pod stropem unosiły się ledwo widoczne, smoliste opary, zapewne pochodzące z nieszczelnych instalacji i nielegalnych palenisk. Jim słabo znosił tutejsze powietrze, lecz na razie dawał radę.

    W końcu przedarli się w gąszcz pomieszczeń technicznych, gdzie ludzki tłok z leksza zmalał. Tam też Maestro zatrzymał towarzysza i wskazał na szyld jednej z kanciap.
    — Co o tym sądzisz? Pomysł na pewno piękny, choć szkoda, że w tak obskórnym miejscu… — Westchnął.

    Szyld piętrowego budynku białymi literami głosił nazwę “Motel Konstelacja”. Nietrudno było się domyślić pochodzenia nazwy. Z sufitu zwisała wyszczerbiona… kula dyskotekowa. Padało na nią światło niewielkiej latarki, gasnącej od czasu do czasu. Ocalałe lustra kuli obijały światło tak, by padało na osmoloną ścianę budynku, tworząc jasne punkty, mające przypominać tytułową konstelację gwiazd.


Log in to reply