Umundurowanie


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Umundurowanie

    O umundurowaniu żołnierzy nie ma co dużo pisać. W 1915 roku każda armia ma mundury w kolorach maskujących, choć dla niektórych droga do nich została wyznaczona przez całe tyraliery piechoty skoszonej karabinami maszynowymi. We wielu armiach przepisy dotyczące sformowania swojego umundurowania są dość egalitarne, bo każdy, jeżeli wybierze taką opcję, może złożyć sobie mundur samemu, podbierając komponenty z istniejących już krojów.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Umundurowanie Ansheeru

    Umundurowanie feldkomendantów

    Feldkomendantów, jako przedstawicieli władzy generalskiej w armii, spośród całego Ansheeru, obejmują najsurowsze zasady dotyczące ich umundurowania. Na ich stanie obowiązkowo znajduje się słynna już czapka oficerska wz. 1913, z ciemnoczerwonymi lamówkami, oznaczającymi przynależność do oficerów piechoty, a ogólna barwa munduru jest wyraźnie ciemniejsza od reszty wojska. Kołnierze ich bluz wz. 1915 są obszyte srebrną taśmą, a na odpinanych pagonach goszczą metalowe symbole dywizji i jej numery. Sama dekoracyjność wykonania oficerskiego typu bluzy wz. 1915 od razu świadczy, że ma się do czynienia z oficerem -do jednego z plastikowych guzików bluzy została przywiązana krwiście czerwona wstążka z mlecznobiałymi wypustkami, a na prawej kieszeni często widnieje przypinka dywizji, wykonana z miękkiego materiału. Na dłoniach często towarzyszą im skórzane rękawiczki. Spodnie, również wz. 1915, w odróżnieniu od spodni noszonych przez resztę wojska, mają po bokach lamówki w barwie broni, w tym wypadku jest to kolor czerwony. Spodnie jednak nie są przymusowe dla feldkomendantów płci żeńskiej - mogą one zostać zastąpione przez krótką spódnicę z rajstopami, najczęściej szarego lub czarnego koloru. Na nogach oficerów natomiast goszczą smoliście czarne oficerki wz. 1910, wzorem pochodzące z XIX wieku. Buty te podkuwano stalowymi gwoździami, aby zapewnić lepszą przyczepność w trudnym terenie. Pas główny, również w kolorze smolistej czerni, ma srebrną klamrę, w której centrum znajduje się ludzka czaszka, wokół niej gości dewiza Ansheeru - “Honner ind Asgern!”, na którym umieszczano ładownicę i kaburę na pistolet. Kilka lat temu przepisy nakazywały, żeby każdy anschreicki oficer pod bluzą mundurową nosił białą koszulę z czarnym krawatem, ale dość szybko je wycofano, choć nadal można spotkać oficerów, którzy tej martwej zasady przestrzegają.

    Umundurowanie wiliżerów i grenadierów

    W kwestii umundurowania wiliżerów, będących podstawą Ansheeru i grenadierów, panuje pełny egalitaryzm, choć należy przestrzegać pewnych norm mundurowych. Na głowach strzelców, jako forma nakrycia głowy, noszonego z dala od pierwszej linii i śmigających wszędzie kul karabinowych, zazwyczaj znajduje się sukienna czapka z miękkim daszkiem, pozbawiona jakichkolwiek oznaczeń, ewentualnie wywodząca się z prostego chłopstwa wojskowa maciejówka, z metalowym symbolem w postaci czaszki. Kiedy taki piechur idzie do boju, zdejmuje swoją czapkę z daszkiem lub maciejówkę i zakładał świetnie wykonany hełm wz. 1915. Bluzę wz. 1915, poprawiono pod względem kamuflującym - duże, mosiężne guziki zastąpiono małymi, wykonanymi z plastiku oraz pozbyto się krwistoczerwonych lamówek, które przeszkadzały w maskowaniu w zielonym terenie. Warto tutaj wziąć pod lupę kołnierze bluzy - nie są już tak dekoracyjnie zrobione jak feldkomendantów i zostały pozbawione srebrnych taśm, które je okalały. Same kołnierze są również ciekawe pod innym stopniem - na prawym kołnierzu ranga jest wyszyta normalnie, natomiast na lewym jej nie ma - zamiast niej jest rzep, do którego przypina się plakietkę z symbolem dywizji. Pagony są pozbawione metalowych oznaczeń, jak ma się to w przypadku oficerów, zamiast nich są wyszyte kolorowe numery, oznaczające przynależność do dywizji. Sama bluza jest wykonana z przewiewnego drelichu i jest bardzo wygodna. Drelichowe Spodnie również są pozbawione jakichkolwiek oznaczeń, a wiliżerki lub grenadierki, poza dopasowanymi dla nich spodniami, mogą również skorzystać ze spódniczki, w komplecie z rajstopami lub zakolanówkami w ciemniejszych barwach, aby stanowiły kolorystyczne dopełnienie do reszty munduru. Obie płcie mogą skorzystać jeszcze ze spodenek, ale to już w okresie większych upałów. Schodząc niżej, weźmy pod uwagę owijacze, brane w komplecie do spodni i eleganckie czarne trzewiki, wykonane z twardej świńskiej skóry. Poza trzewikami można jeszcze spotkać rzadziej spotykane oficerki wz. 1910, nie różniące się niemal niczym od tych noszonych przez oficerów. Pas główny, również wykonany ze skóry, nie ma już dekoracyjnej srebrnej klamry, zamiast niego jest ta znana w cywilu. Na pasie głównym z kolei umieszcza się dwie ładownice i doczepia resztę oporządzenia, jak chlebak, manierka i puszka na maskę przeciwgazową. Natomiast na plecach noszą kostkowe tornistry M1901, w którym trzymają swoje rzeczy osobiste i ubrania na zmianę i zrolowany koc. Ów tornister często bywa pozostawiany w osobistej siedzibie żołnierza i jest on z powrotem zakładany na plecy tylko w określonych sytuacjach, jak wycofanie się, relokacja czy rozpoczęcie pełnej ofensywy. Mundur jest jaśniejszy od tego noszonego przez feldomendantów, ale ziemistoszara kolorystyka pozostała.

    Umundurowanie kawalerów

    Umundurowanie kawalerów można określić jako stan przejściowy między feldkomendantami a zwykłymi wiliżerami. Na głowach noszą stare czapki wz. 1890, pamiętające jeszcze czasy Varmhatu, z twardym daszkiem i szkarłatnym otokiem, które swoim kształtem przypominają te noszone przez feldkomendantów, a kiedy idą do walki, zakurzona czapka wz. 1890 jest składana i chowana do kieszeni, a na głowie ląduje mocny kawał blachy, jakim jest hełm wz. 1915. Bluza niczym nie odstaje od tej noszonej przez wiliżerów. Kawalerowie, żeby odróżnić się od reszty wojska, oprócz reliktu z przeszłości na głowach, na prawe ramię zakładają szkarłatną opaskę z demonicznie wyglądającą ludzką czaszką, na której czole widnieje “VK”, co w rozwinięciu oznacza “Veteraaner Korps”. Ich spodnie, czy też w przypadku płci żeńskiej - spódniczki, również niczym nie różnią się od tych wiliżerskich. Na nogach jednak zawsze znajdują się czarne oficerki wz. 1910, które można spotkać u oficerów. Na znanym u wiliżerów nieskomplikowanym pasie głównym umieszcza się dwie ładownice oraz resztę oporządzenia. W nim nie różnią się od zwykłych strzelców.

    Umundurowanie wiliżerów wsparcia ogniowego

    W umundurowaniu tych dosyć rzadko spotykanych gagatków jest parę różnic, które warto wziąć pod uwagę. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to kolorystyka munduru - o ile u reszty Ansheeru są one ziemistoszare, to w przypadku wiliżerów wsparcia ogniowego przybiera ona ciemnozielony kolor, który jest bardziej wyrazisty. Podobna rzecz tyczy się hełmu wz. 1915, do którego przytroczono pasek o tej samej barwie i go opasano. Do bluzy wz. 1915, spodni i reszty umundurowania nie ma co dodawać - są to te same modele, co u wiliżerów, ale o zmienionej barwie. To samo tyczy się wyposażenia - niemal to samo, ale również jest parę różnic, jak parciane ładownice o większej pojemności, skrzynia z pasem amunicji do kaemu, podpięta do tornistra plastikowa tuba wz. 1908 z zapasową lufą do karabinu maszynowego i kabura na pistolet.


  • Zapomniany Front Mistrz Gry

    Umundurowanie komisarzy

    Komisarze, pod względem kroju umundurowania, widocznie się wyróżniają. Zacznijmy od nakrycia głowy, które paradnie zdobi ich głowę - to dobrze znana w całej imperialnej armii czapka z daszkiem M1888 typu K, która w tej odmianie jest obecna tylko u kadr dowódczych. Typ K znacząco odbiega od typu S. O ile obie są robione z sukna, to typ komisarski jest szykowny - miękki, sukienny daszek znany w typie S został zastąpiony przez twardy, o czarnej barwie. Do tego doszedł jeszcze ciemnofioletowy otok, który ściska czapkę w szczelnym kordonie, a na samym środku zdobi go niebieska metalowa sigma, położona na boku, przekreślona pionową kreską, co ma symbolizować wieczność. Schodząc niżej, komisarze noszą wkładane przez głowę drelichowe bluzy wojskowe, zwane potocznie rubaszkami. Rubaszki mają cztery plastikowe guziki, które znaczą paskiem ich środek, począwszy od szyi do końca mostka, a ich odpinanie ma być w razie czego mikrą deską ratunku przed głębokim oceanem letnich upałów. Komisarskie rubaszki, również oznaczane literą K, mają kilka interesujących różnic - ciemnofioletowe patki kołnierzowe są otoczone złotymi tasiemkami, a cyfry na pagonach, oznaczające przynależność dywizjonalną, są barwy żółtej, a nie pomarańczowej, jak ma się to w przypadku Streloków czy Giejderów. Rangi oznacza się emaliowanymi znaczkami w kształtach różnych figur geometrycznych, które formą, wielkością i liczbą oznaczają dany stopień. Ciekawym aspektem jest klamra ich skórzanych pasków w kolorze beżowym - na mosiężnej klamrze wygrawerowany został imperialny triskelion, pod którym umieszczono dwie litery “VE”, co oznacza dewizę “Voor der Emperaat”. Kształt i solidne wykonanie klamry sprawiają, że wygląda ona niezwykle dostojnie. Na pasie, jak to na wszystkie pasy wojskowe przystało, doczepiane są ładownice wraz z kaburą na pistolet lub rewolwer. Regulaminowe spodnie nie odstają od tych noszonych przez resztę armii - z drelichu, w kolorze ciemnozielonym, jak reszta munduru i bez oznaczeń. Jedyną różnicą jest to, że nawet u żeńskich komisarzy spodnie są niemożliwą do obejścia regułą. Na ich nogach goszczą skórzane buty z cholewą, oczywiście barwy czarnej. Podeszwy imperialnych butów, jako pierwszych w armii, są zrobione z gumy, ale nie grzeszą one wytrzymałością. W gruncie rzeczy mają na komisarzu ładnie wyglądać.

    Umundurowanie Streloków

    U Streloków, reguły są nieco lżejsze. Na ich głowach obowiązkowo znajduje się znana już u komisarza czapka z daszkiem M1888 typ S, z tym, że typ S został wykonany prościej i nie wygląda już tak elegancko - miękki daszek, brak ciemnofioletowego otoku, a zamiast metalowego oznaczenia, typ S posiada szarą naszywkę w kształcie karabinu powtarzalnego Szczerniakowa. Na głowach jest również obecny hełm CH M1915. Rubaszka prawie taka sama jak u komisarzy, ale ciemnofioletowe patki kołnierzowe są okalane srebrzystą tasiemką, a dodatkowo na lewym rękawie są obecne dopinane szewrony oznaczające ich rangę oraz cyfry na pagonach są w kolorze pomarańczowym. System oznaczania stopni na patkach nie uległ żadnej zmianie, dlatego tutaj też występują emaliowane symbole w kształtach figur geometrycznych. Natomiast jeśli chodzi o pasy, to te w 1915 roku nie wyglądają już tak pompatycznie, jak te u komisarzy - znana już wcześniej mosiężna klamra z triskelionem została zastąpiona przez tę nieskomplikowaną, znaną w przemyśle cywilnym. Pas Streloków jest również węższy, gdyż na jego produkcję idzie mniej skóry. Na pasie, prócz skórzanych beżowych ładownic, doczepia się również chlebak, manierkę w pokrowcu z brezentu i torbę na maskę przeciwgazową z kieszeniami na dwa filtry. Na plecach Strelocy, z resztą jak większość żołnierzy Imperialowiku, noszą tanie plecaki M1900, kształtem przypominające te wycieczkowe. Nie ma w nich zbyt dużo miejsca na fanty, dlatego też Strelocy zazwyczaj noszą w nim ubrania na zmianę lub inne przedmioty codziennego użytku i zazwyczaj zostawiają je w swoich kwaterach. Przewiewne drelichowe spodnie o ciemnozielonej barwie mogły zostać zastąpione przez spodenki lub spódniczki, ale to ostatnie wyłącznie dla Streloków płci żeńskiej, w dopełnieniu rajstop czy zakolanówek, a na nogach jasnozielone owijacze, wyraźnie jaśniejące na tle ciemnozielonej barwy munduru oraz lakierowane na kolor czarny trzewiki z gumową podeszwą.

    Umundurowanie Jefrejtorów

    Polowi inspektorowie polityczni zdają się wyglądać jeszcze bardziej paradnie niż komisarze. Na głowach noszą czapkę z daszkiem M1888 typ K z wszystkimi dystynkcjami znanymi wcześniej u oficerów. Zamiast ciemnozielonej rubaszki, jefrejtorzy zakładają długie szarobrązowe płaszcze wykonane z sukna, które bardziej nadają się do noszenia w czasie jesieni lub wczesnej wiosny, aniżeli na początku lata. Ciemnofioletowe patki kołnierzowe również są otoczone taśmami w kolorze złotym, ale pagonowe liczby są pomarańczowe, podobnie jak oznaczający ich rangę szewron na lewym rękawie. Pasy takie same jak u komisarzy - z elegancką mosiężną klamrą z triskelionem, ze skóry i w kolorze beżowym, a idzie na nie takie same oporządzenie jak u komisarzy. Drelichowe spodnie to dopiero ewenement, ponieważ nie są one ciemnozielone ani brązowoszare, a ciemnofioletowe, z grubymi żółtymi pasami po bokach. Nie daje to dobrego kamuflażu, ale to przede wszystkim ich znak rozpoznawczy, gdyż i tak znajdują się zazwyczaj na tyłach i rzadko kiedy biorą udział w walkach. Na nogach oczywiście czarne buty z wysokimi cholewami z gumową podeszwą.

    ** Umundurowanie Nawodczików**

    Nawodczikom poskąpiono możliwości noszenia prawdziwej oznaki imperialnej dumy, jaką jest czapka z daszkiem z 1888 roku, a zamiast niej zmuszeni są zakładać proste furażerki M1911, pieszczotliwie nazywane “Kierowieńkami”, z racji, że wcześniej spotykane były one wśród kierowców pojazdów i wozów opancerzonych. Nie chroni ona przed palącymi promieniami letniego słońca ani przed zamieniającymi krew w żyłach w szkarłatny lód zimowymi mrozami, ale za to jest tania w produkcji, a i tak w czasie operacji frontowych jest ona chowana do kieszeni na rzecz hełmu. Ciemnozielona rubaszka, świetnie maskująca żołdaka w terenie leśnym, niemalże taka sama jak u Streloków, z ciemnofioletowymi patkami i kordonem srebrnej taśmy i z pomarańczowymi oznaczeniami na pagonach. Skórzany pas główny jest tym razem w kolorze brązowym, a nie beżowym, jak u reszty, a do tego jest twardy jak skała, zważywszy na to, jaka ilość sprzętu na niego idzie - oprócz ładownic o większej pojemności i kabury na pistolet, torby na maskę przeciwgazową, manierki w pokrowcu z brezentu, jest jeszcze mały worek na rękawiczki i torba mieszcząca trzy talerze do AP-08, co sprawia, że nawodczik jest niemalże przeciążony. Resztę umundurowania dopełniają ciemnozielone spodnie z przewiewnego drelichu, jasnozielone owijacze i wykonane z twardej skóry trzewiki w barwie szarobrązowej z gumowymi podeszwami.

    Umundurowanie Giejderów

    Sprawa z giejderami wygląda już nieco inaczej, ponieważ stali się oni królikami doświadczalnymi nowego imperialnego prototypowego kamuflażu. W chwilach przerwy od potyczek z wrogiem zakładają znane u Streloków czapki z daszkiem M1888 typ K, pozbawione jakichkolwiek otoków i z miękkimi daszkami. Jednak zamiast szarej naszywki w kształcie karabinu Szczerniakowa, ich naszywka jest w kolorze czarnym i w kształcie dwóch skrzyżowanych ze sobą granatów RFPF-1914, a na hełmach zostały namalowane szarobrązowe łaty. Inna sprawa dotyczy jednak rubaszki, bo jest ona albo ciemnozielona i niczym nie różni się ona od reszty tego typu rubaszek, albo jest ona w kolorze jasnozielonym i jest na niej kilka sporej wielkości łat w kolorze czarnym, co w zamyśle ma dawać lepsze możliwości mimetyczne w zielonym terenie, opanowanym przez wiecznie zielone lasy i bujne łąki pełne wysokich traw. W rubaszce z kamuflażem typu A zrezygnowano z szewronów, a patki kołnierzowe są w kolorze ciemnozielonym i pozbawione ich dekoracyjnych tasiemek, natomiast emaliowane figury geometryczne, oznaczające stopień, nie są już w kolorze oceanicznego niebieskiego, a we wiosennej barwie jasnej zieleni. Na pomalowanym na kolor czarny pasie, prócz rzeczy nieodłącznych, jak ładownice, torba z maską przeciwgazową i chlebakiem z manierką, znajduje się także parciana torba na granaty, w której można pomieścić około trzy Botilijki, ewentualnie jednego Latarniewa. Jeżeli żołnierzowi towarzyszy kamuflaż typ A, to jego drelichowe spodnie również są łaciate, a jeśli nie, to obowiązuje ta sama zasada co u Streloków. A na nogach, zamiast jasnozielonych owijaczy i trzewików, goszczą czarne buty z cholewą i gumową podeszwą.


Log in to reply