Group Details Private

Zapomniany Front

Późny czerwiec 1915 roku. Wojna w Veleradzie trwa już ponad rok, wywołana przez ekspansjonistyczne Imperium w akcie zemsty na państwach zachodnich. Szybko okazało się, że lokalny konflikt staje się najbrutalniejszą i najradykalniejszą wojną, jaką kiedykolwiek widział kontynent. Karabiny maszynowe, wysokokalibrowa artyleria i gazy bojowe zamieniły front w piekło na ziemi,ukazując kruchą śmiertelność ciał, odzierając je z wszelkiej godności. Jednakże to nie śmierć okazała się być najgorsza w tym całym konflikcie. Najgorszy okazał się element wieczności, zwany redarytem - prototypowa broń chemiczno-biologiczna, przyjmująca formę krwistoczerwonego gazu, który atakował układ krwionośny i doprowadzał do jego szybkiej dewastacji, po czasie zamieniając swoje ofiary w żądne krwi istoty, nazywane przez wszystkich krwawiącymi. Ludność kontynentu drżała przed wojną, która pochłonęła już masę istnień. Rijhes upadło, pod naporem krwiożerczych bestii, Euxperczycy wycofują się z Romandii, ustępując pola Imperialistom, a na Wiecznym Oceanie wybuchła wojna między Konfederacją Lederską a Cesarstwem Asseru, rozszerzając granice królestwa śmierci. Wojna miała przynosić chwałę, a jedyne, co przynosi to śmierć. W jakich to okrutnych czasach przyszło wam żyć, śmiertelnicy, kiedy dusicie się w gazach bojowych, wykrwawiacie w redarycie i przemieniacie w potwory, giniecie, rozrywani przez kule, a politycy radośnie tańczą na waszych grobach, ciesząc się z kolejnych zdobytych okopów?

  • RE: Roth Stormwind - Mag na usługach

    - Tak, widziałem go gdzieś w krzakach, więc po wszystkim poszedłem sprawdzić teren - odparł i wyciągnął włosy tegoż elfa. - Tylko to tam znalazłem, ale chyba wystarczy?

    posted in Beyond Time - Drastea
  • RE: Dzielnica czerwonych latarni

    Louis Travis
    Razem wkroczyli do lokalu, gdzie to okazało się, że ciało zostało okrutnie i bezlitośnie wrzucone na blat Travisa, który już dobrze wiedział, że tego nie domyje bez porządnych chemikaliów. Dodatkowo plamy krwi ciągnęły się po całej podłodze.
    - Nasza wersja jest taka, że ktoś zaciągnął tego kolesia do środka, nieprzytomnego i postawił go tutaj - Powiedział policjant, wskazując miejsce, gdzie zaczynał się krwawy szlak. - Później go zabił i przeciągnął aż do blatu, gdzie go to zostawił i uciekł. NIe ma na miejscu narzędzia zbrodni, chociaż rany były kłóte.
    - Czy wiecie może, kim był zabity? - zapytał James, zadawając to jedno pytanie, które może i nie było zbyt przyjemne, ale musiało paść. I zanim Louis zdołał sobie uświadomić, że James pyta o to, czy zabitym jest Mark, policjant przecząco poruszył głową.
    - Nie wiemy nic oprócz tego, że jest Wietnamczykiem.
    Na te słowa w oczach przyjaciela Travisa pojawiła się ulga, której trudno się było dziwić. On czuł dokładnie to samo.

    posted in Nowe Detroit
  • RE: Getto

    Charles Jellicoe
    Udało mu się to zrobić i nikt nie zwrócił na niego uwagi. Niech żyje epoka chodzenia z nosem w komórce, bo gdyby nie ona, to już dawno Charles wpadłby. Pozostaje jedynie dojechać do Doków z utrzymaniem takiego stanu rzeczy, naprawienie auta i szukanie nowego zlecenia, bądź też spróbowanie dokończenia tej.

    posted in Nowe Detroit
  • RE: Komisariat

    Berwick Crawford
    I równie nie-zarąbiście jest oberwać w ramię, jeżeli się oszuka swojego partnera, dlaczego też Berwick cieszył się z faktu, że droga była w miarę daleka. Mógł się nacieszyć, by później nie marudzić. Tymczasem myślał jednak o innych. Smitha znał, z Achillem i Douglasem już współdziałał, a Kaslovsky odwiózł go kiedyś do domu, kiedy padł silnik w jego aucie. Po drodze zajechali nawet do McDonalda. Jedynie McFostera nie kojarzył, dopiero wczoraj widział go na korytarzu. No i dzisiaj. Nie zachowywał się jak młodszy Crawford, ale coś musiało być na rzeczy, skoro dołączył do nich bez imprezy powitalnej. Może Smith wiedział coś więcej, skoro lepiej się obracał w towarzystwie?

    posted in Nowe Detroit
  • RE: Farmy

    Dragan Vemić
    Chociaż Dragan nie do końca mógł to rozumieć, niektórzy mieli życie poza pracą. Jeździli do kina, robili zakupy, szukali odpowiedniego szczeniaka do przygarnięcia w schronisku… nic nie wskazywało na to, że coś się im stało, dlatego też mógł zapewne zająć się swoimi sprawami, zwłaszcza teraz, kiedy to Ukrainiec posłusznie spełniał jego polecenia.

    posted in Nowe Detroit