Archipelag Sztormu


  • Elarid

    To nie pierwszy raz, gdy ukrywała się w dziczy samodzielnie, ale pierwszy raz w egzotycznym miejscu o którym wiedziano niewiele. Nie zamierza spać, śmierć skrytobójcy podczas snu jest po prostu śmieszna i nieprofesjonalna. Zaczęła rozglądać się za jakąś jaskinią, norą czy w miarę wysokim drzewem z grubymi gałęziami, na którym mogłaby się skryć.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Ekhem.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    //Ja w sumie nie wiem co na to odpisać.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Cokolwiek, bo zaraz zrobię Ci zmianę tematu.//


  • Miasto Nieszczęść Wiek Pary

    Trochę żałował, że ostatecznie nie pozna nowego lądu, ale przynajmniej ma zajęcie.


  • Elarid Mistrz Gry

    //Zmiana tematu. Założę jakiś nowy i tam zacznę.//


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    To, co pozostawało Brookowi, to sprawdzenie, czy Magią Leczenia mógł jakoś zwalczyć efekty tego narkotyku, czy co to było. Potrzebował wszystkich, im szybciej, tym lepiej.
    - Wiesz, że jak się uwolnimy, to stracisz pracę, tłumacz? - odpowiedział. - Nie będziesz komu miał tłumaczyć naszych słów.


  • Elarid Mistrz Gry

    Kazute:
    Jaskiń czy nor nie było, a drzewa pozbawione były rozłożystych gałęzi, to głównie palmy, na które mogłabyś się wspiąć, ale ciężko byłoby się tam dłużej utrzymać, zwłaszcza jeśli wódz wyśle za Tobą pościg.
    Vader:
    - To jedna osada na tysiąc wysp, skąd mogłem wiedzieć, że akurat ci lubią zżerać ludzi? - zapytał tamten.
    Mogłeś, ale zajmie to sporo czasu, którego i tak nie macie pewnie za wiele, im szybciej się uwolnicie, tym lepiej, bo nie wiadomo, kiedy dzikusy zgłodnieją na tyle, aby sięgnąć po Was.


  • Elarid

    Hmm. Jak długo będzie jeszcze w stanie się utrzymać jako pył? I czy statek, który ją tu odstawił był w pobliżu na tyle, by zdołała do niego dolecieć?


  • Elarid Mistrz Gry

    Aby nie prowokować miejscowych odpłynął, a Ty wiedziałaś, że zjawi się dopiero za dwa dni. Kapitan, zresztą słusznie, nie chciał, aby wywoływać na dzikusach presję, zmotywowani siłą ognia okrętu i możliwością desantu jego zbrojnej po zęby załogi mogliby się zgodzić na wszystko, ale co z tego, skoro pewnie zbuntowaliby się po tym w ciągu kilku dni? Dlatego jesteś zdana na siebie, dopóki ten nie wróci, a wątpliwe, żeby wódz ot tak zapomniał o całej tej sprawie i pozwolił Ci bezpiecznie przeczekać na jego wyspie.


  • Elarid

    Zajebiście. No kurwa w chuj. Jedyne, co pozostało to przetrwać te dwa dni na wyspie, w międzyczasie próbując jeszcze zabić wodza. Acz obawiała się, że bez masowego mordu tubylców się nie obędzie. Rozejrzała się, czy lokalnej fauny nie ma w pobliżu. Ani wojów wodza.


  • Elarid Mistrz Gry

    Jeśli cokolwiek było, to doskonale ukrywało się przed Twoim wzrokiem w gęstwinie dżungli i ciemności. Jednak nic nie słyszałaś, więc mogłaś założyć, że póki co masz chwilę na wytchnienie.


  • Elarid

    Zmaterializowała się, by rzeczywiście trochę odetchnąć i zaoszczędzić nieco energii magicznej na ucieczkę lub dalszą zasłonę dymną w razie realnego zagrożenia. Wyciągnęła bukłak z wodą pitną, w którą została zaopatrzona na okręcie i pociągnęła kilka łyków w miarę cicho. Jedyne, co jej pozostało to zachowywać się cicho, wtapiać w tło i być czujną, by nie dać się zajść od tyłu.


  • Elarid Mistrz Gry

    A także opracować plan działania, wykorzystując kilka chwil spokoju, jakie podarowano Ci ze względu na szczodrość wodza, który nie rzucił wszystkich swoich wojowników do ataku od razu za Tobą, aby nie dać Ci odetchnąć, tylko teraz najpewniej otoczył się nimi jak najszczelniej i omawia z Nawigatorem, jak przedstawił Ci się ten mężczyzna, plany dalszego działania.


  • Elarid

    To dowodzi, że Rączy Orzeł jest sprytniejszy niż się spodziewała po prymitywnych dzikusach z dżungli pełnej potworków. Zresztą, kapitana też pewnie by to zaskoczyło. Teraz musiała się zastanowić, co zrobić dalej: przeczekać do świtu, by wtedy spróbować zaatakować znowu wodza? Tak by chyba było dobrze. Chyba…


  • Elarid

    To dowodzi, że Rączy Orzeł jest sprytniejszy niż się spodziewała po prymitywnych dzikusach z dżungli pełnej potworków. Zresztą, kapitana też pewnie by to zaskoczyło. Teraz musiała się zastanowić, co zrobić dalej: przeczekać do świtu, by wtedy spróbować zaatakować znowu wodza? Tak by chyba było dobrze. Chyba…


  • Elarid Mistrz Gry

    Pech chciał, że byłaś w tej dżungli i na całej wyspie zupełnie sama, bez jakiegokolwiek sojusznika czy pomocy, więc musisz podjąć decyzję i mierzyć się z jej konsekwencjami wyłącznie we własnym zakresie.


  • Elarid

    Zaklnęła soczyście w myślach obrażając samą siebie. Mogła się nie bawić w podchody tylko od razu się zakraść i zabić. Już nigdy więcej nie ulegnie ciekawości względem tubylców. Wracając do obmyślania planu działania… Poczeka, aż energia magiczna jej się zregeneruje na tyle, żeby mogła dłużej się utrzymywać w postaci pyłu niż gdyby zaczęła teraz. Tak, postanowi się klasycznie zakraść, jak to robiła wiele razy, wyczekując okazji. Spodziewała się jednak, że wódz nie pozostanie bez ochrony, acz na pewno nie byłby zakryty wszystkimi wojami. Wojownicy nie mieli na sobie żadnej ochrony typu prowizoryczna kolczuga czy pancerz, prawda? Mogłaby ich jakoś zajść od tyłu i poderżnąć gardło, gdyby stali na warcie przed namiotem?


  • Elarid Mistrz Gry

    Jak najbardziej, w większości nie mieli pancerzy w ogóle, a jedynie duże i wytrzymałe tarcze, które jednak nie dawały ochrony przeciwko skrytobójczym atakom, jak choćby ten, który przyszedł Ci na myśl.


  • Elarid

    Już jako tako plan działania zaczął jej się powoli rysować. A jeśli zamieniłaby się w pył, to trzymając się przy samej ziemi w malutkich kawałeczkach nie wzbudzałaby mocnych podejrzeń? Mogliby ją pomylić za szczura lub jego tutejszego odpowiednika? Musi o swoich zdolnościach mocno pomyśleć.


  • Elarid Mistrz Gry

    Nie możesz poznać odpowiedzi na to pytanie, dopóki nie spróbujesz, nigdy nie wykorzystywałaś swojej mocy w ten sposób, a o tubylcach wiedziałaś za mało, aby przewidzieć jakoś ich reakcję.


  • ŻBŻP

    Brook “Wilcze serce” Currington
    Ograniczało to jego możliwości, ale spróbował ocucić w pełni siebie i najbliższego sobie żołnierza. Po czym spróbował się uwolnić z więzów.


  • Elarid

    Pozostaje jej częściowa improwizacja z tym wszystkim. Jeśli zginie, to trudno. Taki żywot najemnika, od zawsze wiedziała, że nie zginie ze starości, a prawie na pewno w walce. Poza tym, zgładzenie jej niewiele pomoże widzowi, bo skoro kapitan chcę tę wyspę, to ją sobie weźmie, nawet gdyby miał wybić całe plemienie. Wciąż regenerowała swoje siły, starając się wtapiać się w ciemne tło nocy. Postoi tak długo, dopóki nic jej nie przerwie lub nie poczuje, że energia magiczna jest znowu pełna.


  • Elarid Mistrz Gry

    Vader:
    Nie przywiązali szczególnej uwagi do kwestii związania Was, zapewne uważając, że narkotyk, zamroczenie i późniejsze zdziwienie lub nawet panika zrobią resztę. Dlatego oswobodziłeś się dość sprawnie, podobnie jak część z Twoich ludzi, która zaczęła rozwiązywać pozostałych, wciąż związanych lub nieprzytomnych.
    Kazute:
    Trwało to dość długo, nie wiedzieć czemu, bo niemalże do świtu, gdyż niebo było już szare, gdy poczułaś, że znów jesteś w pełni swych magicznych sił.


  • Elarid

    Dziwne, że nic jej nie zaatakowało do tego czasu. Cóż, zaczęła poruszać ostrożnie dłońmi i nogami, by wyrwać się z odrętwienia spowodowanego staniem w bezruchu. Później posiliła się suharami, do których zdążyła przywyknąć, oczywiście popijając wodą, by się nie zakrztusić. Następnie ruszyła w kierunku, w którym pamiętała, że powinna być wioska ostrożnym krokiem.


  • Elarid Mistrz Gry

    Odnalazłaś ją bez trudu, ponieważ wokół budynków i pomiędzy nimi ustawiono liczne pochodnie, a dzięki ich światłu widziałaś równie wielu wojowników stojących na warcie bądź wypatrujących czujnie zagrożenia, czyli rzecz jasna Ciebie.


Log in to reply