Group Details Private

Pandemia

Rok 2017. Naukowcy podczas rutynowych badań odkryli nieznany wcześniej typ wirusa, który istniał w przyrodzie od setek, a może i tysięcy, lat. Pobrano jego próbki i rozwieziono po laboratoriach na całym świecie. Odkryto, że wirus ma niezwykłe zdolności regeneracyjne, co postanowiono wykorzystać w medycynie. Odtwarzanie utraconych kończyn oraz tworzenie sztucznych organów - ludzkość była o krok od tego wszystkiego. Ale coś poszło nie tak… Wirus nazwany ZX-521 wydostał się w jakiś sposób na wolność. Zaczął zarażać zdrowych do tej pory ludzi. Najpierw było ich kilku, później kilkunastu. Z czasem populacja zarażonych sięgała kilkudziesięciu, kilkuset, a na koniec kilku tysięcy. Rok 2018. Wirus zaraził już kilkadziesiąt milionów osób i zaczął gwałtownie mutować, zabijając dziesiątki tysięcy zarażonych. Z czasem naukowcy odkryli jego przerażające zdolności regeneracyjne, gdy zaczął on reanimować zwłoki martwych zarażonych. Pragnęli oni ludzkiego mięsa, które było w stanie spowolnić tempo ich rozkładu. Zaczęli polować na zdrowych, populacja żywych trupów poczęła gwałtownie rosnąć. Rok 2019. Poza zmarłymi zarażonymi Zombie stają się też zmarli wcześniej ludzie. Ludzkość stoi na krawędzi zagłady, wielu umiera od nadal obecnego ZX-521, a pozostali giną z rąk Zombie lub dołączają do nich jako żywe trupy. Wydaje się, że to już koniec. Rok 2020. Powstaje międzynarodowa organizacja nazwana Z-Com. Rozpoczyna ona eliminację zarażonych, tworzy mniejsze i większe bazy w częściowo zarażonych krajach, bombarduje te całkowicie zarażone, a z zupełnie zdrowych tworzy państwa-fortece. Tymczasem naukowcy opracowali lek na ZX-521, dzięki niemu ludzie nie giną już tak szybko i nie zasilają armii umarłych. Jednak to nie koniec…

  • RE: Bestiariusz

    Wielkie Nietoperze - Jedne z pierwszych potworów, które stworzył Alchemik Victor Valescu. Nie było to jego największe dzieło i uważał je za banalnie proste, czasem nawet jednak takie są potrzebne. Za bazowe stwory do eksperymentów posłużyły szczególnie bliskie Wampirom nietoperze. Wielkie Nietoperze wydają się jedynie powiększoną wersją zwykłych, jednak to tylko jeden z aspektów mutacji. Żywią się one przede wszystkim krwią, którą zlizują szorstkim językiem. Posilają się tak z otwartych ran trupów po bitwie, jak i same atakują śpiące istoty, a przez to, jak są niepochamowane podczas posiłku oraz fakt, że ich ślina uśmierza ból, przez co ofiary przeważnie się nie budzą. Często doprowadza to do wykrwawienia pechowego zwierzęcia, człowieka czy czegokolwiek innego, co zaatakują Wielkie Nietoperze. Nie taka jednak ich rola, bo w zabijaniu sprawdzają się słabo, a w otwartych bitwach ich widok ma jedynie obniżyć wrogie morale lub mają atakować strzelców i obsługę artylerii. Wampiry wysyłające ich na takie misje dobrze wiedzą, że nie zrobią wiele, jednakże samo to, że powstrzymają wroga od ostrzelania bardziej wartościowych wojsk wart jest ich poświęcenia, zwłaszcza, że można je szybko zastąpić kolejnymi.
    Jednak ich główna misja to zbieranie informacji. Mają dobrą pamięć, węch, słuch i wzrok, są też dość inteligentne. Latają szybko i zwinnie, przenosząc wiadomości i rozkazy lub opowiadając o tym, co zauważyły. Większość Wampirów (w tym wszystkie z Zakonu Prawdziwej Krwi) albo rozumie ich piskliwą mowę, albo odczytuje wiadomość telepatycznie, do czego są zdolne. Poza tym bywają wykorzystywane jako pupilki i zwierzątka domowe przez niektórych krwiopijców, choć pośród innych ras, nawet sprzymierzonych z Wampirami, nie zyskały sobie szczególnego uznania. Wszyscy bowiem wiedząc, że przygarniając takie stworzenie wpuszczają do domu szpiega i zarazem potencjalnego mordercę, który może wykrwawić ich w czasie snu.
    Ich populacja w Eldham, gdzie zamieszkują ruiny, lasy, jaskinie oraz miasta i zamki wierne Wampirom szacowana jest na kilkanaście tysięcy, choć podobno w komnatach Kresu Nadziei gnieździ się ich tyle, że raz wypuszczone, pogrążą świat w ciemnościach, zasłaniając słoneczne niebo.
    Wielki Nietoperz.jpg

    posted in Mroczne Czasy
  • RE: Bestiariusz

    Wargi - Choć z wyglądu przypominają zwykłe wilki, tylko dużo większe, Wargi są mimo wszystko osobnym gatunkiem potwora, którym przedstawiciele wszystkich ras (poza Zielonoskórymi) straszą swoje potomstwo. Wargi są dzikie, okrutne, krwiożercze i diabelsko inteligentne, a wszystko to odróżnia je od zwykłych wilków. Wargi są od nich dwukrotnie większe, o wiele silniejsze i wytrzymalsze, a ich zmysły są bardziej wyczulone. Potrafią porozumiewać się też we własnym języku, które po latach praktyki inne rasy mogą zrozumieć, ale nie mogą nim władać. Wargi same w sobie są zagrożeniem, zbijając się w większe i mniejsze watahy i napadając nie tylko na podróżnych czy pojedyncze domy, ale całe wioski i większe osady. Mordują przy tym nie tylko dla zaspokojenia głodu, ale dla czystej przyjemności wynikającej z odbierania życia innym. Mają też w zwyczaju mścić śmierć samca alfa swojego stada, a polując nigdy nie zabijają od razu, najpierw napawają się strachem swojej ofiary, podobno są w stanie wyczuć go niczym świeżą juchę.
    Wargi żyją wszędzie. Te w Cesarstwie, cieplejszych rejonach Caratu i na ziemiach Orków i Goblinów żyją te o brązowym lub czarnym umaszczeniu, północ zamieszkują albinosy, a na południu ich futro jest o wiele rzadsze i o piaskowym kolorze, pomagając maskować się wśród wydm.
    Wargi są tępione niemalże wszędzie, choć w Caracie, Cesarstwie i Sułtanacie nie braknie tych, którzy trzymają je jako egzotyczne zwierzątka, zbyt niebezpieczne, aby wypuścić je z klatki czy wybiegu. Niektórzy Nordowie potrafią je oswajać, są to jednak marginalne przypadki. O wiele lepiej radzą sobie z tym Zielonoskórzy, konkretniej Orkowie, którzy są na tyle odważni lub głupi, aby zakradać się do leż Wargów i wyciągać stamtąd szczenięta (co czasem zleca się Goblinom), aby potem je wychować i wyszkolić na wierzchowce. Tylko oni są w stanie ich dosiadać, zwykłe Gobliny są na to zbyt cherlawe, często nawet na nich młode Wargi ćwiczą polowanie i zabijanie. Jako wierzchowce Wargi nie są szybsze ani zwinniejsze od koni, ale ich pazury i kły są o wiele groźniejsze w boju niż końskie kopyta, ponadto większość koni ucieka na sam ich widok. Wargi słuchają rozkazów i poleceń, są jednak bardzo agresywne, co sprawia, że niedoświadczeni jeźdźcy nie mogą ich opanować. Orkowie szkolą się na jeźdźców Wargów miesiącami, a nawet latami, jednak choć mogą wtedy zginąć od kłów drapieżnika, to po zakończeniu wspólnego treningu są sobie niezwykle bliscy. O ile większość jeźdźców nie ma problemu z wyszkoleniem sobie nowego wierzchowca, tak Wargi po śmierci swojego jeźdźca w bitwie wpadają w krwawy szał i rzucają się na wszystkich wokół, a jeśli dany Ork nie zginął w boju i nie mogą go pomścić uciekają i dziczeją, stając się zagrożeniem dla każdego, kto tylko się do nich zbliży.
    Wargi.jpg

    posted in Mroczne Czasy
  • RE: Bestiariusz

    Trolle - Wielkie, silne, wytrzymałe i paskudne bestie. Trolle najlepiej opisują przysłowia krążące wśród ludzi, można być bowiem silny jak Troll, wytrzymały jak Troll, głupi jak Troll. Ba, nawet jeden z najmocniejszych krasnoludzkich trunków nosi miano Trollowego Grzmota. Jednak jak na tak proste bestie, wykazują się one nadzwyczajnymi zdolnościami adaptacyjnymi i zwyczajnie trudno je zabić, jest to najbardziej rozpowszechniona rasa bestii na całym świecie i niewiele jest miejsc, gdzie nie występuj ich określony podgatunek. Tych zaś jest wiele i każdy różni się nieco od innych:
    Stare Trolle - Najrzadsi spośród wszystkich podgatunków. Te Trolle są obdarzone długowiecznością i potrafią przeżyć setki albo nawet tysiące lat. Nie zostało ich wiele, wyginęły w wyniku rozmaitych wojen, polowań i usilnego tępienia przez niemalże wszystkie rasy, najwięcej ostało się ich wśród Orków i Goblinów, bo tam nie są prześladowane, nieliczni kryją się wciąż w lasach i górach reszty świata. Od innych Trolli wyróżniają je gabaryty, dorastają do nawet pięciu metrów wysokości lub więcej. Wykazują się też niewiarygodną (w porównaniu do innych podgatunków) inteligencją, potrafią bowiem porozumiewać się między sobą i z innymi rasami, choć kaleczą każdą mowę, w której usiłują coś przekazać, niektóre są nawet w stanie czytać i liczyć (bo pisanie przy ich gabarytach jest wymagającą sztuką). Potrafią także budować sobie schronienia, a w zamierzchłych czasach również osady, wytwarzać ubrania i broń (choć prostą, przeważnie to wielkie młoty, maczugi i topory). Najbardziej unikalną cechą, którą mają te Trolle, a których brakuje innym, to odporność na Magię. Zabicie Trolla nawet najpotężniejszym zaklęciem bywa niemożliwe, ponieważ te spływają po nich niczym woda po kaczce. Tam, gdzie się pojawią, są w stanie podporządkować sobie bez trudu bandę mniejszych krewniaków i utworzyć wielkie i groźne bandy, które mogą terroryzować okoliczną ludność miesiącami, aż nie przybędą Paladyni, żołnierze lub zakontraktowani najemnicy czy łowcy potworów. W Eldham nie ma żadnych potwierdzonych przypadków, aby żył tu jakiś Stary Troll, choć nie brak legend, że kilka wciąż ukrywa się w Górach Srebrnych.
    Trolle Kamienne - Te Trolle zamieszkują góry oraz jaskinie i pieczary nieopodal powierzchni. Żyjąc w surowym klimacie, wypracowały specyficzną dietę, aby przeżyć, pożerając niektóre skały i minerały, dzięki czemu ich skóra pokrywa się twardą naroślą przypominającą łuski. Opancerzone od stóp do głów, wysokie na nawet cztery metry, bestie budzą niemały postrach wśród wszystkich (tym większy, że ludzie uważają, że te Trolle są również odporne na Magię. Nie są, ale ich skóra i wytrzymałość pozwalają im przetrwać to, co zabiłoby większość innych Trolli), którzy im się napatoczą, nie znoszą bowiem kamiennej diety i pragną innych smakołyków, zwłaszcza mięsa. Nie są przy tym szczególnie wybredne, więc razami maczug kładą trupem wszystko, co się rusza, aby pożreć to na surowo. Kiedyś były przekleństwem drążących tunele i zasiedlających góry Krasnoludów, jednak te z czasem zrozumiały, że Kamiennego Trolla łatwiej obłaskawić niż zabić. Były one wielkim wsparciem dla brodatych armii i ilość takich Trolli świadczyła o majętności danego władcy, są one bowiem bardzo żarłoczne. Jednak wraz z upadkiem potęgi Krasnoludów liczba Kamiennych Trolli również się zmniejszyła. Nieco dzikich osobników żyje w Górach Srebrnych, jednak około dwóch tuzinów takich bestii zachowało się w Karaz-a-Deron, czekając cierpliwie na wymarsz w bój, są one jednak tak cenne, że nie użyto ich do tej pory ani razu i wielu spośród dowódców Wampirów powątpiewa czy lokalny krasnoludzki król ma w ogóle jakiekolwiek z tych bestii na swoich usługach.
    Trolle Rzeczne - Spośród innych Trolli wyróżniają się nie tak wielką siłą fizyczną i wytrzymałością (choć i tak większą od jakiejkolwiek innej rasy, nie licząc może najpotężniejszych Wampirów) czy gabarytami (dorastając do około trzech metrów wysokości), ale o wiele większą szybkością i zwinnością, są przy tym również znakomitymi pływakami. Zamieszkują okolice rzek, jezior i bagien, gdzie większość czasu spędzają pod wodą, żywiąc się rybami i zwierzętami przychodzącymi do wodopoju, nie pogardzą jednak mięsem ludzi czy innych ras, stąd każda osada położona nad potencjalnym miejscem zamieszkania Rzecznego Trolla aby uniknąć zguby musi zaopatrzyć się choćby w palisadę i wystawiać warty, ponieważ skuszone wizją pysznego posiłku Rzeczne Trolle potrafią zbić się w gromadę i zaatakować bez ostrzeżenia. Nie są tak wielkim zagrożeniem poza źródłami wody, ponieważ ich skóra jest delikatna i wymaga ciągłego nawilżania. W Eldham roi się od nich w górach, gdzie płynie Srebrna Struga, w dorzeczu Pirn oraz na Przeklętych Bagnach. Choć są głupie i żarłoczne, nikomu jeszcze nie udało się oswoić takiego potwora.
    Śnieżne Trolle - Czasem zwane też Lodowymi Trollami. W Eldham nie występują wcale, tak jak w całym Cesarstwie a tym bardziej Sułtanacie. Ich domeną są zamieszkane przez Nordów Mroźne Pustkowia oraz wysunięte najbardziej na wschód i północ rubieże Caratu Moskoni, choć jedne różnią się nieco od drugich. Wśród tych żyjących z Nordami znaleźć można takie, które mieszkają w pobliżu ich osad, a relacje między nimi są poprawne, Trolle zaś biorą udział w walkach z Nordami ramię w ramię, są tam jednak mniej liczne niż w Caracie i żyją pojedynczo lub w małych grupkach. Zaś w Caracie są prawdziwą plagą, której jeszcze nikt nie wyplenił. Na północy i wschodzie są aktywne cały czas, tam, gdzie śnieg topnieje, przeczekują ciepłe miesiące w górach lub podziemnych jaskiniach, aby wyjść wraz z pierwszymi opadami białego puchu. Trolle z Caratu tworzą plemiona, w których rządzi najsilniejszy samiec. Grupy takie mogą liczyć nawet kilkaset osobników, w których samce to wojownicy i myśliwi, a samice wychowują młode, przygotowują upolowaną zwierzynę, robią broń i szyją proste ubrania. Posiadają własny, prosty dialekt złożony z pomruków, jednak nikt poza nimi nie jest go w stanie opanować, a i one nie potrafią nauczyć się innych języków. Choć czasem były dla Caratu błogosławieństwem, jak wtedy, gdy wybiły niemal pół armii Cesarstwa prącej na stolicę Caratu, tak żaden Car ich nie obłaskawił, żaden nie oswoił, żaden nie wybił ani nie przegnał. Napadają na wioski, podróżnych, a nawet miasta i miasteczka, jeśli ich wystarczająco wiele lub są głodne i zdesperowane. Osiągają niewielkie jak na Trolla rozmiary, do trzech lub dwóch i pół metra wysokości, są jednak zahartowane warunkami, w jakich żyją, choć nie mogą znieść cieplejszych, potrafią planować walki, używać zasadzek i dysponują bronią w postaci włóczni, oszczepów, prostych proc, maczug i toporów. Jak na zmniejszone gabaryty, są dość silne i wytrzymałe, bywa, że przemierzają setki kilometrów piechotą, aby zdobyć pożywienie lub błyskotki, które tak uwielbiają.
    Trolle Leśne - To najbardziej tajemnicza rasa Trolli. Jedni mówią, że stworzyli ich Druidzi Elfów, według innych nie mieli z tym nic wspólnego, a długousi walczyli z nimi przez jakiś czas, dopiero później oswajając je. Jakby jednak nie było, te dwuipółmetrowe stwory, przypominające z wyglądu żywe pniaki, pełnią podobną do Entów rolę, dbając o drzewa i wszelkie zamieszkałe w lasach istoty. Drażni je widok broni i ognia, bez ostrzeżenia mordują drwali, myśliwych, smolarzy i bartników, którzy zapędzą się na ich terytorium. Są prymitywne i nieprzewidywalne, raz mogą wskazać człowiekowi właściwą drogę, gdy zbłądzi w leśnych kniejach, innym razem wprowadzić go na bagna lub zwyczajnie rozszarpać. Inne niż Elfy rasy nie pozostawały im dłużne, zabijając każdego Leśnego Trolla, który opuścił swoje schronienie, co bywało zarzewiem konfliktów z Elfami. Dziś jest ich niewiele, gdy kolejne puszcze upadły, wciąż jednak żyją tu i tam, a najwięcej mieszka ich w Popielnym Lesie. Żyjące gdzieś indziej Leśne Trolle zdziczały i są o wiele bardziej niebezpieczne niż mogłoby się wydawać.
    Trolle Jaskiniowe - Jak wskazuje nazwa, żyją w jaskiniach i podziemnych tunelach, często razem z Kamiennymi Trollami. Dorastają do zaledwie dwóch metrów wysokości, są jednak bardzo zawzięte, agresywne, silne i wytrzymałe. Nie przepadają za światłem słonecznym i swoje schronienia opuszczają przeważnie wtedy, gdy muszą, a i tak robią to jedynie w nocy. Wciąż wiele z nich żyje w Górach Srebrnych, nawet pomimo tego, że Krasnoludy od wieków wybijają wszystkie Jaskiniowe Trolle, jakie im się napatoczą. Swego czasu Vladimir Valescu próbował pozyskać je dla swojej armii, były jednak zbyt nieprzewidywalne i głupie, bywało wręcz, że zamiast atakować wroga, zabijały sojuszników, uciekały z pola bitwy lub stały, śliniąc się bezmyślnie. Stąd nie ma dla nich już miejsca w armiach Wampirów, jednak wiele z nich stało się obiektami do testów dla Victora Valescu, a inne po dziś dzień pracują na najniższych korytarzach Kresu Nadziei, kopiąc kolejne tunele, coraz głębiej i głębiej…
    Karłowate Trolle - Po zawodzie jakim była próba zwerbowania dla swojej sprawy Jaskiniowych Trolli Valescu próbował pozyskać inne, jednak i to się nie udało. Dlatego w końcu uznał, że nie ma to sensu i jedynie polecił swoim podwładnym złapać jak najwięcej Jaskiniowych Trolli i sprowadzić je do Kresu Nadziei. Mimo kilku porażek, jego nadworny Alchemik zdołał stworzyć coś, co w pełni zadowoliło Wampira. Jak wskazuje nazwa, to najmniejsze spośród Trolli, mają bowiem od metra i osiemdziesięciu centymetrów do dwóch metrów wysokości. Są jednak silne i wytrzymałe, a ich tworzenie nie nastręcza trudności i pozwala zalać wroga falą takich wynaturzeń. Choć są głupie i nic nie mogło tego zmienić, to potrafią wykonywać rozkazy, o ile te nie będą zbyt skomplikowane, a są przy tym wierne i nie okazują strachu, litości czy znużenia. Wysławiły się już w wielu bitwach przeciwko Krasnoludom, niekiedy przeważając na korzyść Wampirów, jednak obecnie nie przedstawiają już takiego zagrożenia, bo choć ich młoty i maczugi mogą zebrać śmiertelne żniwo, to rzadko kiedy im się to udaje nim padną od bełtów, kul, oszczepów i rzucanych toporków Krasnoludów. Czasem wykorzystuje się je na innych frontach i o ile Elfy mordują je bez trudu, tak przeciwko ludziom odnoszą niemałe sukcesy, głównie przez strach, jaki wzbudzają, oraz brak broni, którą ludzie mogliby je zwalczać.

    posted in Mroczne Czasy
  • Przeklęte Bagna

    Nieopodal Gór Srebrnych, gdzie Srebrna Struga traci swój rwący nurt i rozlewa się powoli powstały wielkie bagniska. To odludne miejsce, bowiem ludzie wybierali się tu rzadko, właściwie tylko po to, aby zdobyć torf i nic więcej, wierząc, że żyją tu złe duchy i straszliwe potwory, które tylko czekają, aż jakiś głupiec wkroczy do ich królestwa. Prawda to czy nie, po przybyciu Vladimira Valescu zalęgły się tu rzeczywiście rozmaite okropieństwa, stworzonego przez niego lub jego nadwornego Alchemika. Jedne uciekły i się tu zadomowiły, inne wypuszczono tu celowo, a jeszcze inne przybyły tu same z siebie. Stąd każdy rozsądny chłop, mieszczanin czy nawet rycerz ze zbrojnym pocztem się tu nie zapuszcza, a bagna utraciły swoją nazwę Wielkich (choć rzeczywiście są spore), aby teraz wszyscy mówili o nich jako o Przeklętych Bagnach.
    Nad bagnami zawsze unoszą się mgły, które nigdy nie opadają, jedynie są gęstsze w nocy i wieczorem, co jeszcze bardziej utrudnia poruszanie się tu. Teren jest grząski i zdradziecki, idąc tam, gdzie jest woda trzeba mieć na uwadze, że choć sięga do kostek, to zaraz niespodziewany spadek może pochłonąć wędrowca bez ostrzeżenia. Stąd tak ważne są większe i mniejsze wysepki, gdzie rośnie rzadka trawa, krzewy i karłowate drzewa. Niektóre są tak małe, że człowiek ledwo się na nich mieści, gdy stoi, na innych zaś z powodzeniem można wybudować całe wioski, choć oczywiście nikt tego nie próbował. Do czasu.
    Pragnące uciec przed swoimi krasnoludzkimi prześladowcami, Gobliny, które zdołały wyrwać się na powierzchnię najtłumniej skryły się właśnie tu, wykorzystując ludowe przesądy, oddalenie od siedzib wszelkich ras i utrudnione podejście. Nie żałując potu i krwi wycięły wiele drzew z pobliskich lasów, z których na większych wysepkach zaczęły budować swoje siedziby, mając nawet w planach połączyć je mostami i kładkami, są bowiem znacznie od siebie oddalone. Jednak to, co trzymało do tej pory ludzi z daleka od bagien nie dało też spokoju Goblinom, ich wojownicy nieustannie krążą i zabijają tyle monstrów, ile się da, a żaden rozsądny Goblin nie wybiera się poza swoją chatkę sam, nie chcąc ryzykować porwania w odmęty bagien na zawsze.

    posted in Mroczne Czasy
  • RE: Galeria Postaci

    Imię, nazwisko i pseudonim: Rinoridan Valescu, choć częściej niż przybranego nazwiska używa swego pseudonimu: Krwawa Dłoń.
    Rasa: Wampir.
    Frakcja lub państwo: Zakon Prawdziwej Krwi.
    Aktualne miejsce pobytu: Kres Nadziei.
    Krótki opis: Rinoridan był jednym z pierwszych Wampirów, które przybyły do Eldham po objęciu władzy w tej prowincji przez Vladimira Valescu. Gdy ten przestał pokazywać się ludziom, to właśnie Rinoridan był jego głosem, oczami i uszami. On jako pierwszy dostąpił zaszczytu przyjęcia do Zakonu Prawdziwej Krwi i pozostawał prawą ręką Vladimira aż do jego śmierci i dziś formalnie sprawuje władzę nad tą organizacją. W czasie Wielkiej Wampirzej Wojny wraz z Valescu i Aberothem dowodził nieumarłymi armiami pustoszącymi Cesarstwo, sam jeden potrafił wygrywać bitwy lub walnie przyczynić się do zwycięstwa dzięki swojej potężnej Magii. Po zakończeniu konfliktu jego ponura reputacja w Cesarstwie była niemalże równa tej, jaką miał jego pan, Vladimir. Ciężko powiedzieć coś więcej o tej postaci, bowiem Rinoridan spędził kolejne lata, dekady i wieki w ukryciu w Kresie Nadziei lub w podróżach poza Eldham, nikomu do dziś nie zdradzając czego lub kogo wówczas szukał, choć oficjalnie miał ponoć zwerbować sojuszników w przyszłej wojnie z Cesarstwem Kar’koo, która jednak nigdy nie wybuchła. Z ukrycia wyszedł dopiero niedawno, żelazną rękę ucinając wszelkie machinacje i osobiste ambicje tak Wampirów, jak i Drowów i ludzi na ich usługach, scalając ponownie domenę Valescu w całość. Gdy zabrakło Vladimira, to on stał się Wampirem numer jeden, zarządzającym niemalże wszystkimi aspektami życia w Eldham, jedynie prowadzenie wojny pozostawiając innym, lepiej do tego przystosowanym.
    Choć jest tajemniczy i niewiele wiadomo o jego życiu, to jednak jego umiejętności nie są skrywanym głęboko sekretem, acz wielu sądzi, że to, co już pokazał, to tylko czubek góry lodowej. Jest bowiem niezwykle utalentowanym Magiem, mówi się, że byłby równie potężny jak Valescu lub wprost twierdzi się, że jest potężniejszy, bowiem Vladimir całą swoją moc skanalizował w Nekromancji, Rinoridan zaś jest nie tylko Nekromantą, ale i Magiem Krwi oraz Mroku, który szkolił się w arkanach sztuk tajemnych o wiele dłużej niż jakiekolwiek śmiertelnik, więc w boju na zaklęcia nikt nie może się z nim równać, stąd niewielką pociechą dla jego przeciwników jest to, że poza swoimi wampirzymi umiejętnościami nie ma on żadnej broni i nie potrafi się żadną posługiwać.
    Wielu spośród tych, którzy go spotkali lub z nim walczyli nie doceniało go, co było wielkim i często ostatnim błędem w życiu. Jest bowiem ślepy, podczas jednej z bitew Wielkiej Wampirzej Wojny zuchwały Paladyn przedarł się przez zastępy jego nieumarłych gwardzistów i wypalił mu oczy Magią Światła, ale nim zdołał zrobić coś więcej, padł trupem, gdy Wampir potraktował go Magią Krwi. Jednak dzięki Magii Mroku i dobrze rozwiniętym zmysłom słuchu i węchu nie odczuwa bardzo tej straty, poruszając się nawet sprawniej niż wtedy, gdy miał oczy. Mówi się nawet, że dzięki rytuałom Magii Mroku stworzył sobie nowe, niewidoczne oczy, dzięki którym widzi jeszcze lepiej niż za dawnych lat.
    Wygląd:
    Wampirzy Mag.jpg

    posted in Mroczne Czasy
  • RE: Alryne

    Im więcej uzbrojonych w kusze i arkebuzy ludzi się pojawiało na murach, tym większy stres ogarnął Mormoga, wiedząc, że cała banda może zostać wytępiona w ciągu zaledwie kilku salw przy jednym, fałszywym ruchu. Gdy jednak przypomniał sobie o tym, iż posiadał przy sobie ten glejt, umożliwiający podróżować po terenie Cesarstwa, nieco się uspokoił. Wyciągnął więc ów glejt i pokazał go oficerowi.
    - Ja i moi chłopcy chcielibyśmy wejść do środka, jeśli to jest możliwe. - odparł neutralnie Kar’koończykowi.

    posted in Mroczne Czasy
  • RE: Sprawy Wewnętrzne

    //Myślałem, że to bez różnicy, ale skoro trzymał mu miecz przy gardle, to możemy założyć, że ściął mu głowę. Napisałem, że miało być szybko i bezboleśnie, a nie byłoby tak, gdyby poderżnął mu gardło czy coś.//

    posted in Zorze Onaliah