Group Details

Zgniły świt

Wojna zawsze niesie ze sobą okrutne żniwo. Jednak teraz było inaczej. Wystarczyło raptem trzydzieści lat, by świat, jaki znamy, przestał istnieć. Ludzkość zaczęła walczyć ze sobą o marne ochłapy, gotowi są poderżnąć innym gardła za puszkę przeterminowanej konserwy. A jakby tego było mało, wciąż muszą uciekać przed ofiarami kuru. Zaraza wypłynęła z jakiegoś wojskowego laboratorium i zdziesiątkowała populację. Nastała nowa era. Skończył się czas homo sapiens. Teraz nadszedł czas homo mortus.

  • RE: Begin

    A to jest dosyć niecodzienne… Znaczy się, dziwne, o! Zaczęła macać się po plecach, by zorientować się, czy coś mogło ten ból wywołać.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Begin

    Co prawda, spodziewała się czegoś gorszego lub nieco bardziej… realnego? Oczywiście nie oznacza to, że te słowa po niej spłynęły. Zrobiło jej się bardzo przykro, może i nawet trochę łezek poleciało. Stała i słuchała dalej.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Miasto Linest

    //Nie wiedziałem że on idzie tuż za mną ;-;

    Ferled

    I żadnego z tych przybytków tu nie znalazł? Świetnie, w gorszą ulicę trafić nie mógł. Nie ma tu nawet farby i jakiejś deski? Wybornie. No nic, rozpoczął spacer po ulicy, dalej się za czymś rozglądając. Za cel obrał sobie tę lepszą część miasta.
    - Widzisz Witoldzie, bardzo zależy mi na tym byśmy za bardzo nie wrzucali się w oczy. A przede wszystkim, byśmy nie robili sobie wrogów z groźnej organizacji. Wolę się ich pozbywać na chwilę od czasu do czasu, obrobić tego bogacza i uciec z tego miasta gdzieś, gdzie nas zbyt szybo nie odnajdą. A jak wiesz, zdzielenie w łeb to zarówno przyciąganie niechcianej uwagi jak i robienie sobie wroga z potężnej organizacji. - Dał mu chwilę na przetrawienie ich informacji. - Rozumiesz? - Żałował że na chwilę obecną zgubili Selenę, ale ufał jej w kwestii tego, że też sobie poradzi z ewentualnym Lichwiarzem, który się jej napatoczy.

    posted in Elarid
  • RE: Begin

    Och, tylko nie to. Ostrożnie zaczęła iść w kierunku odgłosów. Domyślała się, że próby ucieczki na niewiele by się zdały, więc postanowiła od razu stanąć w twarz z koszmarem.

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Sprawy Wewnętrzne

    Nadherszt Zoskrit Wybebeszony
    - A czy z przepchnięciem ustawy militarnej nie będzie większego problemu?

    posted in Zorze Onaliah
  • RE: Sprawy Wewnętrzne

    Nadherszt Zoskrit Wybebeszony
    - A jak długo damy radę odkładać ją w czasie? O ile tę odnośnie armii mogę poddać pod głosowanie już teraz, to chciałbym opóźnić wprowadzenie tej drugiej, dotyczącej gospodarki.

    posted in Zorze Onaliah
  • Plantacja Fitzsimmonsów

    Arthur i Laura Fitzsimmonsowie byli niegdyś znanymi plantatorami, którzy hodowali na swej plantacji rozmaite rośliny, od kukurydzy, przez bawełnę, na tytoniu skończywszy. Zatrudniali licznych najemników do ochrony swoich dóbr oraz pracowników, którzy wespół z rolnikami dbali o plony. Dzięki dobrej glebie, dostępie do wody i pieniądzach na zakupy narzędzi, nawozów czy kolejnych niewolników ich majątek rósł z roku na rok. Całe to bogactwo, które w perspektywie dekady mogłoby być jednym z większych w kolonii, miał odziedziczyć jedyny syn i zarazem jedyne dziecko Fitzsimmonsów, Jacob. Ten jednak opuścił rodzinę mając nieco ponad dwadzieścia lat i słuch po nim zaginął. Starzejący się już plantatorzy starali się gospodarzyć tak długo, jak tylko się dało, nie mogli jednak znaleźć nikogo o odpowiednich umiejętnościach i godnego zaufania aby zajął ich miejsce, wciąż liczyli też na powrót syna. A konkurencja ostrzyła sobie zęby na ich ziemie. Pewnego dnia najemnicy pilnujący plantacji w większości opuścili posterunek, a ci, którzy przeżyli, zginęli, nie będąc w stanie odeprzeć ataku sporej, liczącej ponad trzydziestu ludzi, grupy bandytów, którzy bez trudu się z nimi rozprawili. Zdewastowali plantację, złupili wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, niewolników i robotników uprowadzili, aby sprzedać w niewolę, lub zabili, a właścicieli plantacji zamordowali. Po tym odeszli, nie podkładając nawet ognia pod zabudowę. Przez ponad dziesięć lat plantacja stała opustoszała, aż natrafili na nią dwaj rewolwerowcy i łowcy nagród: Hugh Grant i Jimmy Star. Wspólnymi siłami odremontowali część budynków, przynajmniej od wewnątrz, aby z daleka dalej sprawiały wrażenie ruiny, co miało służyć za kamuflaż przed wszystkimi, którzy mogliby się tu zapuścić. Od tej pory plantacja stanowiła ich bazę wypadową, a z czasem zarobili tyle złota, aby mieć środki na jej rzeczywistą odbudowę.
    Plantacja znajduje się na Wielkich Równinach, z dala od większych miast i osad. Otoczona jest zniszczonym już w większości płotem i drewnianą bramą. Pola zarosły chwastami, choć na nielicznych rosną hodowane wcześniej rośliny, ale w niewielkiej ilości, aby nie wzbudzać podejrzeń. Wszystkie budynki wyglądają na zrujnowane, ale rzeczywiście zniszczone są tylko spichlerz, magazyny, większość baraków dla robotników i niewolników, kuźnia i niemalże wszystkie warsztaty. Jeden z nich jest sprawny, podobnie jak stajnia i jeden z magazynów i dwa baraki. Najlepiej zachowany jest położony w centrum plantacji dom rodziny Fitzsimmonsów, który posiada spiżarnię w piwnicy, salon, kuchnie, jadalnię i pomieszczenia dla służby na parterze, balkon i pomieszczenia dla domowników na piętrze oraz lamus na poddaszu.

    posted in Oskad
  • RE: Sprawy Wewnętrzne

    Nadherszt Zoskrit Wybebeszony
    - Taaak, tu już może być trudniej. Coś proponujesz?

    posted in Zorze Onaliah
  • RE: Begin

    Próbowała właśnie zrozumieć co przed chwilą miało miejsce. Pływa sobie w pieniądzach, nie było to aż tak bardzo dziwne, zwłaszcza że czasem sobie ze znajomymi żartowała na temat basenu z pieniędzmi. Jednak późniejsze przyjście ojca, który jej pomógł i sobie ot tak odszedł, nieco ją zszokowało. Nie spodziewała się po nim takiego zachowania. Dno wyczuwalne pod stopami było jeszcze dziwniejsze i nieco ją zawstydziło, bo wychodzi na to że topiła się w płytkiej wodzie…

    posted in Black Wonderland 2.0
  • RE: Handel

    Zgoda.

    posted in Zorze Onaliah