Marchia Mrocznego Liścia


  • Elarid Mistrz Gry

    Położona na zachodniej rubieży Wielkiego Imperium Shenara jest jedyną marchią na granicy ze Złymi Ziemiami, ale pokrywa ją niemalże w całości. W przeciwieństwie do wielu mniejszych marchii na wschodzie, na granicy z orczymi i goblińskimi stepami zwanymi potocznie Dzikimi Polami, ta tutaj powstała stosunkowo niedawno, około dwóch lat po zawiązaniu oficjalnego sojuszu pomiędzy Demonami i Upadłymi a Mrocznymi Elfami.
    Choć nacje te są sojusznikami i udowodniły to w wielu bitwach, razem przelewając krew Krasnoludów, Elfów, ludzi czy Wampirów, zdarzają się przypadki, na które nawet wszechpotężni demoniczni panowie nie mają wpływu. Należą do nich choćby różne rodzaje dzikich Demonów, które zadomowiły się na Złych Ziemiach, a nie są one poddane niczyjej woli. Sprawia to, że aby zaspokoić swoje prymitywne żądze świeżego mięsa, przemocy i zabijania, często napadały one na ziemie Mrocznych Elfów. Wiele razy zdarzało się to również, gdy armie Piekła powracały z zakończonej kampanii wojennej, wtedy to całe bandy Rogatych Demonów dezerterowały właśnie na te ziemie, aby stać się utrapieniem ich mieszkańców. Jakby tego było mało, czasem zapuszczają się tu nawet Trolle, a niekiedy przybywają wraz z nimi Orkowie i Gobliny, którzy specjalnie omijają ziemie Mrocznych Elfów, aby dostać się na Trollowe Pustkowia.
    Obecnie Marchia Mrocznego Liścia, która wzięła sobie nazwę od herbu lokalnego księcia, będącego jej włodarzem i obrońcą, a ten z kolei został zaczerpnięty z ciemnych liści drzew rosnących w Mrocznej Puszczy, największym lesie w państwie Drowów i największym w ogóle, po tym jak Demony wypaliły inne, głównie elfickie, do gołej ziemi, jest najsłabszą marchią w Imperium. Wiąże się to oczywiście z tym, że nie ma potrzeby trzymania tu silnego garnizonu, tak jak na wschodzie, gdzie ataki Orków są często codziennością, toteż proste fortyfikacje wokół miasteczek i wsi, małe garnizony, liczące od kilkunastu żołnierzy w zwykłej wiosce do kilkudziesięciu, w miasteczku, a także powstałe w strategicznych miejscach, jak przy szlakach pozwalających ominąć Mroczną Puszczę, brodach rzecznych i tym podobnych, umocnione forty wystarczają w zupełności, aby powstrzymywać zakusy dzikich czy zbuntowanych sług piekła.
    Choć problemy marchii wciąż istnieją, a do wszystkich zagrożeń dołączyły jeszcze bandy Elfów z Leśnej Straży, to mówi się, że w jednym ze zrujnowanych, prastarych zamków, jeszcze z czasów Shenara Wielkiego, istnieje i wzrasta w siłę o wiele większe zagrożenie dla państwa Drowów…


  • Elarid Mistrz Gry

    Ether:
    Nauczeni marszowego, równego i szybkiego kroku żołnierz, choć dźwigający ze sobą pancerz, hełm, broń i resztę ekwipunku oraz zapasy na drogę, utrzymywali odpowiednie tempo, obecność dwóch Gwardzistów Mrocznej Iglicy tylko ich do tego motywowała, a spokój wewnątrz państwa i zadbana sieć brukowanych traktów tylko wszystko ułatwiały. Toteż potrzebowaliście tylko kilku dni na pokonanie drogi ze stolicy na zachodni kraniec Imperium, na granicy ze Złymi Ziemiami. Ziemie te od dawna były nękane przez dzikie Demony, nad którymi nikt nie miał ochrony, ale nie było to Wasze główne zadanie. Choć zawsze możecie przysłużyć się Imperium i pomóc w ten sposób dowódcom lokalnych garnizonów, którzy zapewne odwdzięczą się Wam tym samym, gdy przyjdzie Wam zapolować na Leśną Straż.
    Po wejściu na niewielkie wzgórze, gdzie drugi Gwardzista zarządził postój, dostrzegliście niewielkie miasteczko, jakich tu pełno, a wokół niego kilka wsi.
    - Myślę, że to dobre miejsce, aby zakwaterować naszych żołnierzy, pozwolić im odpocząć i zasięgnąć języka od miejscowych. - powiedział Udonit. - Co o tym sądzisz?


  • Zorze Onaliah

    - Masz rację. Podobno mamy porównywalne siły z a tfu Leśną Strażą - splunąłem. Teoretycznie moglibyśmy pomóc autochtonom i w podzięce otrzymać wsparcie tutejszych garnizonów, ale masz rację, najpierw trzeba się rozejrzeć. I obwarować obóz.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Lub przenocować w lokalnym garnizonie, ale obawiam się, że są zbyt małe, aby pomieścić wszystkich naszych żołnierzy, musielibyśmy podzielić ich na kilka grup.


  • Zorze Onaliah

    - A takie z łatwością mogłyby być wyrżnięte przez drzewolubych. Coś czuję, że spędzimy tu trochę czasu, stworzenie obozu zajmie naszych ludzi gdy my zajmiemy się resztą.


  • Elarid Mistrz Gry

    Skinął głową i wydał odpowiednie rozkazy, a żołnierze porzucili swój ekwipunek na ziemi, aby zająć się rozbijaniem namiotów, nacinaniem drwa na opał czy przeznaczonych na zaostrzone pale do fortyfikacji, niektórzy zaczęli też kopać rów obronny i wycinać darń przeznaczoną na niewielki mur. Teraz, gdy tamci mają zajęcie, Ty możesz pomówić ze swoim kompanem o całej “reszcie” jak to ładnie ująłeś.


  • Zorze Onaliah

    - Jaki masz plan? - zapytałem. - Okolica jest zbyt rozległa, aby odnaleźć przeciwnika przy użyciu niewielkich patroli, a nawet jeśli by nam się to udało, to po zauważeniu, które nie wróciły zostając uprzednio wyrżnięte.


  • Elarid Mistrz Gry

    - Lepiej byłoby wykorzystać do tego celu żołnierzy z miejscowych garnizonów lub wypytać o te Elfy dowódców lokalnych wojsk czy mieszkańców marchii.


  • Zorze Onaliah

    Co sprowadza się do tego samego. Wolisz ruszyć wspólnie czy jednak nie masz zaufania do naszych żołnierzy i wolałbyś dopilnować rozbudowy obozu?


  • Elarid Mistrz Gry

    - Niekoniecznie do tego samego, śmierć tamtych ma dla nas mniejsze znaczenie, niż tych żołnierzy, których tu ze sobą przywiedliśmy. Żołnierze sobie poradzą. Ja zajmę się zapasami, porozmawiam z okolicznymi wójtami, sołtysami i innymi, a Ty ruszaj do garnizonów.


  • Zorze Onaliah

    Skinąłem głową, wskoczyłem na konia i ruszyłem w stronę najbliższego. Nie miałem po co tracić czasu.


  • Elarid Mistrz Gry

    Brukowanym gościńcem prędko dotarłeś do najbliższego garnizonu. Umiejscowiony był na niewielkim wzgórzu, co jednak dawało wgląd w całą okolicę. Była to klasyczna budowla obronna Imperium, widziałeś wiele podobnych, strzegących pogranicza z Orkami, szlaków handlowych czy rzecznych brodów. Ten konkretny składał się, tak jak wszystkie inne, z dużej, okrągłej wieży o spadzistym dachu w centrum, otoczonej linią murów na planie kwadratu, gdzie w każdym jego rogu znajdowała się wieża. Uzupełniały to blanki i umocnienia polowe w postaci suchej fosy i ostrokołu wokół murów. Była też duża, drewniana brama, przez którą musisz wjechać, aby zobaczyć resztę budowli wchodzących w skład fortu, takich jak zbrojownia, kuźnia, stajnia, koszary, plac do musztry i ćwiczeń oraz tym podobne. A masz to ułatwione, nawet na prowincji widok Gwardzisty budził odpowiedni respekt, więc bramę otworzono Ci bez jakichkolwiek pytań czy chwili zwłoki.


  • Zorze Onaliah

    Wjechałem, aby móc podziwiać i wnętrze.


  • Elarid Mistrz Gry

    Podziwianie to za duże słowo, wszystko było surowe i praktyczne, pozbawione zbędnych ozdób. Poza standardowym układem budynków, jakich się spodziewałeś, nie zastałeś tu nic innego. Po placu kręciło się obecnie niewielu żołnierzy, tylko część szkoliła się w walce, a pozostali byli pewnie w swoich koszarach lub na stołówce, niektórzy jeszcze pełnili warty na murach i w okolicy bramy.


  • Zorze Onaliah

    Budowla jakich wiele już widziałem, tym samym po zeskoczeniu z konia wiedziałem gdzie się udać, aby zobaczyć się z dowódcą.


  • Elarid Mistrz Gry

    Miał swoją siedzibę w osobnej wieży, w centrum dziedzińca, najlepszym punkcie obserwacyjnym w posterunku i ostatnim szańcu obrony, gdyby jacyś napastnicy wdarli się do środka. Wejścia strzegli dwaj żołnierze, skryci w zbrojcach, rękawicach, hełmach i pelerynach, którzy najwidoczniej mieli rozkaz nikogo nie wpuszczać, więc nawet przed Tobą skrzyżowali swoje włócznie.


  • Zorze Onaliah

    - BACZNOŚĆ! - wrzasnąłem.
    Jeśli odruch zadziałał odpowiednio, rozkaz powinien dotrzeć szybciej niż myśl i wywołać reakcję oczyszczając mi drogę tak, abym pewnym krokiem wszedł do środka.
    Nie ma lepszej recepty na dostanie się w niedostępne miejsce niż bycie pewnym siebie. Chociaż tym razem miałem ku temu pełne prawo nie chciałem tracić czasu na tłumaczenie się szeregowym żołnierzom.


  • Elarid Mistrz Gry

    Zadziałało, a gdy zrozumieli swój błąd, było już za późno. Twój wrzask najwidoczniej słychać było w samej wieży, bo nie pokonałeś połowy kamiennych stopni, skręcających się spiralnie w górę, gdy w Twoim kierunku ruszył dowódca tego przybytku, bez zbroi, peleryny czy hełmu, jedynie w prostych spodniach z lnu i skórzanym kaftanie bez rękawów, ale z parą jataganów przy pasie i sztyletem w cholewie buta. Wyglądał na typowego żołnierza pogranicza, może nawet przeniesiono go tu z granicy z Dzikimi Polami? Świadczyły o tym liczne blizny i szramy na twarzy oraz muskularnych ramionach i przedramionach, a także postawna sylwetka, raczej nietypowa u zwinnych i szybkich Drowów.


Log in to reply